100 punktów Wilta Chamberlaina, wydarzyło się 50 lat temu

12

Jedni mówią, że był genialny. Inni, że egoista i zwyczajnie nie chciał podawać. Przy tym wzroście (216 cm) i wyskoku, w tamtych czasach każdy wrzuciłby 100 punktów w jednym meczu. Zwłaszcza taki sęp na statystyki jak Wilt Chamberlain! Czyżby?

Z całą pewnością „Szczudło” Chamberlain miał w sobie cząstkę megalomana. Jednak czy to dziwne dla kogoś, kto całe życie wystaje ponad głowy innych? Kogo nieprzerwanie otacza grupa fanów. Kto pławi się w samych komplementach? Owszem Wilt miał apetyt na więcej. Chciał być zapamiętany. Chciał by o nim mówiono. Był jednym z pierwszych, sowicie opłacanych profesjonalnych koszykarzy. Po przeprowadzce z Nowego Jorku do Los Angeles – mieszkał w willi, w której regularnie wydawano dzikie przyjęcia. Jeździł super-samochodami, wyrywał kobiety, prowadził bardzo rozwiązłe życie towarzyskie (jak sam oszacował, spał z 20 tysiącami kobiet). Jego sceną były boisko i sypialnia…

Co ciekawe, 2 marca 1962 roku, kiedy to zdobywał swoje 100 punktów – stosunkowo niewielu było świadków tego wydarzenia. Nie było kamer telewizyjnych, ledwie cztery tysiące fanów zasiadało na trybunach, a bilet na ten historyczny mecz kosztował aż 2,5 dolara! Zdzierstwo! Tyle, że dzisiaj każdy dziadek zamieszkujący wschodnie wybrzeże USA twierdzi, że oglądał to spotkanie na żywo. Nie dziwi nas to. Rekord Chamberlaina na zawsze zmienił koszykówkę. Wyczuwano to już wcześnie, ale dopiero od tamtego, symbolicznego momentu stało się jasne – koszykówka należała do czar%oskórych.

Dziś mija dokładnie 50 lat od tamtego zdarzenia. Żadna z gwiazd „nowożytnej” NBA nie dała rady zbliżyć się do rekordu Wilta. Kobe zdobył 81 punktów. David Robinson ustrzelił 71. Jordan nie przekroczył 69. Iverson pozostał na 60.

Chamberlain rozegrał całe 48 minut w zwycięskim 169-147 spotkaniu Philadelphia Warriors ponad New York Knicks. Trafił 36 z 63 rzutów oraz 28 z 32 rzutów wolnych (co było niespotykanym osiągnięciem jak na Wilta, którego średnia kariery z linii osobistych wynosiła niewiele ponad 51%). W tamtym meczu rzucał jednak osobiste techniką „spod jajek”.

Mimo, że nie ma go już wśród nas (zmarł w 1999  roku) i nie możemy obejrzeć taśmy z jego wyczynem – rekord Chamberlaina wciąż świeci jasno na gwiazdozbiorze NBA. Zobaczcie.

Ostatnie Wpisy

12 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Zdzichu
    Odpowiedz

    Wilt, jego rekordy są nieśmiertelne, oprócz tych stu pkt. miał 50.4 PPG, ponad 27 RPG, 32 mecze 60-cio punktowe, dugo by wymieniać Wielki gracz. pozdro:)

    (0)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe mymom
    Odpowiedz

    @Fan D-Rose, dokładnie tak samo jest w przypadku brona, skoro czyjeś warunki fizyczne pozwalają mu dominować nad innymi gracza, to z tego korzysta 🙂

    (0)
    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe marada

      Surely & definititely we do like the video! Come up to Poland, let’s play some bball 🙂 Thanks for sharing the passion, Wilt’s a great story.

      (0)