centered image

16-0: Houston Rockets chcą rozwalić NBA, pijany Allen Iverson

77

Osiem meczów. Komisarz Adam wraz z komisją walczyć próbują ze zjawiskiem „tankowania”. Najpierw przyładowali 600 tysięcy baksów kary Markowi Cubanowi za komentarze, dziś ostrzeżenie otrzymali Bulls za „restowanie” zdrowych graczy. Koniec wakacji dla Robina Lopeza czy Justina Holidaya. Super, ale to jak strugać kijek widelcem. Tutaj potrzebna jest zasadnicza reforma draftu. Jeśli macie na to pomysł, zapraszam do dyskusji. Jedziem.

philadelphia 76ers 128 charlotte hornets 114

Dwight Howard indywidualnie wziął rewanż za ubiegły tydzień, gdy Joel Embiid wyfaulował go prędko i bezczelnie. 30 punktów robi wrażenie niezależnie od sympatii czy antypatii. Cholera, za trzy trafił na zakończenie pierwszej połowy! Tyle, że Hornets znów są do tyłu, a ich plany zaatakowania ósemki są już chyba nierealne. No i co? Jaki macie dalej pomysł na Charlotte? Dwight bierze 24 bańki do czerwca 2019. Pick draftu przypada na miejsce dziesiąte, 4% szans w loterii na pierwszą trójkę.

Sixers przez lata konsekwentnie ładowali do składu strzelców i talent. Dziś gotowi są nastraszyć każdego w serii playoffs. Kto nie wierzy niech obejrzy manewr Joela Embiida tyłem do kosza albo alley oop Bena Simmonsa (16/8/13). Tego za 2-3 lata nie zatrzyma nic. Robią tyle wiatru, że snajperzy Redick z Belinellim tylko ręce zacierają. Albo tak jak dziś: Robert Covington (5/7 zza łuku). Reszcie też charakteru nie zbywa. Młody Fultz też poprawił mechanikę rzutu, jak wynika z ostatnich relacji treningowych. Będzie mega ekipa!

„Ozdobą” spotkania był napizgany Allen Iverson udzielający wywiadu z pierwszego rzędu trybun…

atlanta hawks 90 toronto raptors 106

Trzy i pół kwarty świrowania i wyrównanej walki, następnie rajd (16-0) Raptors i do widzenia. A wszystko za sprawą rezerw! W rolach głównych wystąpili CJ Miles, Jakob Poeltl (get that weak stuff outta here!) Delon Wright, Pascal Siakam. Każdy dostał czego chciał: Raptors umacniają się w roli liderów wschodniej konferencji, a Jastrzębie lecą ku dołowi i jedynce draftu. Ze swej strony życzę Atlancie prawdziwego kozaka. Dajcie im DeAndre Aytona albo Mohameda Bambę, a z powrotem zawitają w playoffs, zakład? Kurdolek, muszę zrobić jakiś przegląd sylwetek topowych kandydatów tegorocznego draftu.

miami heat 113 washington wizards 117 (OT)

Dwyane Wade koszykarsko jest już stary i zmęczony. Mało co potrafi wykrzesać weń iskrę. Intensywny zapach maści rozgrzewającej skutecznie odbiera mu woń. Niewiele czuje. Kiedy jednak mecz się przedłuża, kiedy zwietrzy w powietrzu strach i wyrównaną końcówkę… Wymagający zimnej krwi layup z faulem doprowadził do dogrywki. Z dorobkiem 22 punktów Wade znów był najlepszym strzelcem Miami. Niestety dalej zabrakło prądu.

houston rockets 122 oklahoma city thunder 112

Szesnasta z rzędu wygrana Rakiet. Pierwsza ekipa z dorobkiem 50 zwycięstw w tym sezonie (33-1) gdy występują Capela, Broda i Chris. Pełna automatyzacja, eliminacja czynnika ludzkiego / emocji, beznamiętne parcie do przodu bez oglądania się na wynik czy przeciwnika. Dziś w nocy:

  • 33 oddane rzuty za trzy z czego 17 trafionych = 52%
  • 38 oddanych rzutów za dwa z czego 21 trafionych = 55%
  • 34 oddane rzutów za 1 punkt z czego 29 trafionych = 85%

James Harden (23/5/11 + 4 przechwyty i 10 strat) pod uważną kuratelą, skupiony na rozegraniu piłki. Rolę scorera przejął Chris Paul (25 punktów 5/6 z dystansu). W sumie dziewięciu ludzi na parkiecie, z czego każdy minimum 6 punktów, każdy za wyjątkiem Geralda Greena wymusza osobiste, każdy poza dwójką centrów trafia zza łuku.

Gdzieś po drodze Russell Westbrook zaliczył 32 punkty i 7 asyst, a Carmelo Anthony (23 punkty) wskoczył na dwudzieste miejsce na liście strzelców wszech czasów wyprzedzając nań legendę Jerry’ego Westa.

Oto właśnie koszykówka w wydaniu OKC:

-> kiedy raz na jakiś czas zdarzy się Melo dobry mecz, przestają podawać mu piłkę w czwartej kwarcie

-> Russ w ataku nie rusza się bez piłki, bo i po co?

-> Thunder przekazywali każdą zasłonę, w efekcie wychodziło z tego kuriozum: mijani, spóźnieni, karani za trójkę tak czy inaczej. Widzieliście akcję w której Harden minął Melo wjeżdżając w sam środek obrony?

-> PJ Tucker stawia znakomite zasłony, doceńmy ludzi, którzy to potrafią, na pewno znaliście takich gości grając w kosza.

denver nuggets 107 dallas mavericks 118

Nieoczekiwana szarża gospodarzy. Nuggets poszli na wymianę ciosów i się nadziali. 15/27 zza łuku zniszczyło morale Denver. Yogi Ferrell z Dirkiem napadali wściekle i ciągle. Co poradzisz na rzut stuletniego Dirka (17 punktów 5/7 z dystansu)? Na jego akcje pick and pop? Przez dwadzieścia lat nie znalazł się mądry. Technika, organizacja drużyny i zasięg ramion. Szacunek, bo to chyba najwybitniejszy wysoki strzelec w dziejach dyscypliny.

new york knicks 87 portland trailblazers 111

Dame Lillard kosi frajerów. Osiem trójek,  z czego najdalsza znów gdzieś z dziewiątego metra. 37 punktów 8/11 zza łuku 9/110 FTs. Mecz był rozstrzygnięty w trzeciej kwarcie toteż skończyło się na 32 minutach spędzonych na placu. Kolejny niesamowity scorer. Dajcie LeBrona do Portland a zrobią Finał na wschodzie, oh wait…

brooklyn nets 101 golden state warriors 114

Kolejny mecz i kolejny pseudo sparing. Nie wiem nawet jak to opisać. Dominacja w pierwszej, tragedia w drugiej kwarcie. Po zmianie stron włączony na chwilę MVP mode i 8 z rzędu punktów Stephena Curry, a co za tym idzie, seria 25:0 mistrzów. Bilans (10-0) notują Warriors w meczach gdy ich wyjściowym centrem jest Javale McGee.

Ogólnie rzecz biorąc, Dubs jakby na pół gwizdka, nie chce im się kryć linii za trzy, strata stratę pogania, Draymond zablokowany przez obręcz… w końcówce przyciskają, Dray trafia, obrona skwierczy, dwa kolejne wsady zalicza Andre Iguodala. Dziękujemy, do zobaczenia.

Brooklyn znów przegrywa, zapewniając Cavaliers trzeci (!) pick draftu. D’Angelo Russell potrafi grać (20 punktów 8 asyst 8/14 z gry) i to jest właśnie najbardziej frustrujące, niestabilność formy, jaką prezentuje. Nie pierwszy to już raz gdy zalicza dobry mecz przeciwko sławnym rywalom.

new orleans pelicans 121 los angeles clippers 116

Dziewiąte z rzędu zwycięstwo Pelikanów! Anthony Davis znów głowę ponad konkurencją (41 punktów 13 zbiórek 17/31 z gry, 4/7 zza łuku!!! 3 przechwyty 3 bloki). W pierwszej połowie dostał pod żebra od DeAndre Jordana. Bolało tak, że aż poleciał na zaplecze robić prześwietlenie. Następnie wrócił i dzieła dokończył. Clippers jak to Clippers, za sprawą dzikiego gona Lou Williamsa (27/11) i tego energetyka Motrezla Harrella (26/8) gonili i dogonili wynik w końcóweczce. Wynik rozstrzygnęło niewinne trafienie AD. Resztę dokończył z linii rzutów wolnych. Niesamowity gracz. Przypomina mi nieco spokojniejszego Kevina Garnetta za czasów T-Wolves. Tyle, że KG nie rzucał tak z dystansu! Na wspomnienie zasługuje też Jrue Holiday, autor 19 punktów 17 asyst i kluczowego podebrania piłki L-Williamsowi.

Dobrego dnia everybody!

Ostatnie Wpisy

77 comments

    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe admin

      hehe
      cały wieczór w cyferkach by wysmażyć typy
      wczoraj 5 godzin babrania w statystykach i artykuł o Amar’e/Blake
      a dziś pierwszy komentarz jeb, tabloidem między oczy
      dzięki!

      (280)
    • Array ( )

      Racja, mogliby nic nie jeść ani nie zarabiać, a nie głupie reklamy pokazują które tak bardzo przeszkadzają w czytaniu! :))))

      (31)
    • Array ( )

      @Anonimtopedal
      Tutaj chyba bardziej chodzi o tytuły niektórych artykułów, które coraz bardziej przywodzą na myśl te chwytliwe hasła z tabloidów.

      @admin
      W artykule o Amar’e/Blake’u było widać kawał roboty przy ogarnięciu statystyk i chwała Ci za to. Wielu z komentujących Ci też podziękowało za to. Ale to chyba nei oznacza, że ktoś nie może powiedzieć, że coś innego mu się nie podoba na stronie?

      (10)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Każda drużyna w tabeli powinna mieć równe szanse na 1 pick. Najzwyklejsze losowanie. Picki miałyby wtedy duża wartość tak samo klauzula że ktoś dostaje lepszy a ktoś gorszy z picków.

    (-18)
    • Array ( )

      Popieram. Jeszcze bym się zastanawiał nad podziałem na tych poza PO (14 – równe szanse) i tych w PO, jednak mogły by się odstawiać szopki przy końcu sezonu regularnego – miejsca 8 i 7 mogły by być średnio pożądane.

      (4)
    • Array ( )

      bez sensu. Teoretycznie jest szansa, że np Warriors mogliby wylosować 1 pick z 2 lata z rzędu. Cała praca skautów na marne, strategie menadżerów, wieloletnie plany, wszystko samowolka losu (w najlepszym wypadku, bo przekręty z dużymi pieniędzmi da się zrobić we wszystkim).

      Nie po to tyle ludzi profesjonalnie pracuje nad organizacjami, żeby oddać wszystko losowi, no bo tak.

      To zawodowy sport a nie lotto

      (11)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Chudziskas23
    Odpowiedz

    Powiem szczerze,ze nie jestem fanem Rakiet,ale seria 16-0 nie wziela sie znikad.
    Serio uwazacie(nawet fani Dubs),ze nie maja oni podjazdu do Warriors?
    To bedzie dopiero ciekawe starcie mistrza z pretendentem.
    A tak swoja droga…nie moge wyjsc z podziwu Pelicans…Kurcze druzyna,ktora miala zostac pogrzebana i grac piach po kontuzji Boogiego cisnie,az milo.
    4 miejsce i maja szanse na wyzsza tabele. Jak dla mnie najwieksza niespodzianka sezonu.
    I to nie sa juz Pelikany gdzie tylko byl Davis i nic. Teraz to az milo ich sie oglada jak zespolowo graja i kazdy daje z siebie 110% w kazdym meczu.

    Mam pytanie do Admina…Czy mozecie zrobic osobny artykul np: Co nas wkurza w dzisiejszej Nba?
    Zasadnicze roznice miedzy latami 90-2000 i obecnymi?
    Bede wdzieczny.
    Pozdrawiam i dobrego dnia wszystkim.

    (76)
    • Array ( )

      Obie drużyny są fenomenalne za 3p i jeśli siedzi to po prostu siedzi, ale kluczem będzie obrona. A tutaj jest przepaść między GSW i Rockets na korzyść tych pierwszych. Niektórzy już chyba zapomnieli jak dobrymi obrońcami są Green, Iguodala, Thompson i jak ciężko rzuca się przez długie łapy Duranta.

      (24)
    • Array ( )

      Dużo racji, ale dla mnie największa niespodzianka sezonu są Pacers. Potem długo nic i dopiero wtedy Pelicans 🙂

      (2)
    • Array ( )

      Rakiety napierdzielają trójki, czy to wystarczy na play off… zobaczymy; BOS tez miał 16-0, ,później stabilizacja, a teraz ćwiczą na PO (widać w ostatnich meczach progres w grze ofensywnej). Stawiam, że HOU druga runda max (a może i 1/4), nie widzę aby z tak jednostronną grą byli w stanie coś więcej ugrać.

      (-1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Trochę się rozczarowałem wywiadem z AI bo ani razu nie przypomniał o treningach!
    „We talkin’ bout practice men!”

    (5)
    • Array ( )

      Myślę, że warto to przypominać przy takich okazjach, ale AI jak zwykle przesadził z formą wyrażania siebie, a tak naprawdę był tuż po utracie przyjaciela. Przeżywał dramat, a przy tym zagrał bardzo dobry mecz, i jedyne o co pytali go dziennikarze – to o to, że nie był na treningu.

      (7)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    A po co mają goldeni się starać? Kerr kiedyś powiedział,że nie będzie oczekiwał od swojej drużyny koncentracji i zaangażowania jak podczas PO bo się wypalą i zmęczą,gdyby przycisnęli mocno brooklyn wygraliby jakoś +30 może nawet +40 ale co z tego? zmiażdżenie przeciwnika by było ale jest to jakiś randomowy mecz zasadniczego więc po co się spinać,najważniejsze to wygrać przy zużyciu jak najmniejszej energii.

    (23)
    • Array ( )

      Chociaż wielu ludzi uważa inaczej, sezon regularny jest moim zdaniem bardzo ważny dla drużyny. Podczas PO jest już za późno żeby nagle włączać jakieś 150% zaangażowanie. W czasie 82 meczy RS rodzą się pewne przyzwyczajenia, których później się nie zniweluje podczas PO. Jak teraz będą większość meczy grać na luzie, popełniać dużo błędów itp., może im się to utrwalić.

      Powinni się spinać chociażby po to, żeby powalczyć o 1 miejsce w tabeli konferencji. Podczas ewentualnego pojedynku w finałach konfrenecji Houston – GSW, będzie to miało znaczenie.

      (4)
    • Array ( )

      szymon034
      W profesjonalnym sporcie nie ma czegoś takiego jak przyzwyczajenie do zaangażowania i to po kilkunastu meczach z aż 82… To absurd.
      To tak jakby powiedzieć, że w tankowcach rodzi się mentalność przegrywania czy coś. Nie da się w kilka meczy przyzwyczaić do czegoś czego się nie robiło całą karierę. Ani KD ani nikt inny z obecnych GSW nie zwykł przegrywać ani odpuszczać. Wręcz przeciwnie. Na takim poziomie im stawka wyższa tym i poziom zaangażowania rośnie.

      (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeśli chodzi o draft to warto pomyśleć na systemem w którym szanse na najwyższy pick draftu będą miały nie ostatnie miejsca w konferencjach a wszystkie zespoły, które nie dotarły do play-off. Unikniemy wtedy sytuacji w której zespoły z ostatnich miejsc będą specjalnie się podkładać a dla drużyn które nie dotarły dalej zawsze będzie jakaś nagroda pocieszenia. Oczywiście zacznie się kombinowanie i kalkulacje w stylu „czy opłaca się nam zabierać za play-off”, ale NBA uniknie sytuacji w której najsłabsze drużyny seryjnie przegrywają kolejne spotkania aby zachować wysoki wybór młodziaka.

    (11)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe Wilcu

      Bardzo podobnie pomyślałem. Gdyby dla przykładu 1pick draftu otrzymywał zespół z najlepszym bilansem spośród zespołów, które nie dostały się do playoffów. Wtedy, czysto teoretycznie. każdy zespół grałyby do końca na maksa o jak najlepszy bilans, żeby mieć jak największe szanse na 1 pick. Co sądzicie?

      (18)
    • Array ( )

      Wtedy „tankowanie” zaczynałoby się nie u najgorszych a u przeciętniaków. Bo po co mam wejść do PO, żeby odpaść 4:0 w pierwszej rundzie z GSW skoro mogę dostać prospekt, który z miejsca za kilka milionów rocznie może z mojej drużyny zrobić contendera. Myślisz, że Clippers cisnęli by w walce o PO gdyby zostając na miejscu 9-tym mieliby największe szanse na pick 1 w drafcie?

      (1)
    • Array ( )

      Należy w ogóle wykluczyć coś takiego jak szansa na dany pick….
      Po prostu wszystkie zespoły które nie dostały się do PO powinny przystąpić do loterii. Koszyk jak w LM i losowanie kto jaki pick. I w ten oto sposób każdy zespół miałby takie same szanse na każdy z możliwych picków. Skończyłoby się tankowanie bo bez względu jakie masz miejsce pick i tak otrzymasz w drodze loterii.
      Osobno bym zrobił loterię dla zespołów które nie dostały się do PO. i osobno zespołów z PO z dalszymi pickami.

      (2)
    • Array ( )

      Dodałbym, że wtedy można by iść jeszcze dalej.
      Wprowadzić np coś takiego jak ilość meczy w TV w zależności od pozycji a co za tym idzie zarobek dla właścicieli.
      Wtedy im niżej w tabeli po za PO tym mniej meczy w TV i mniej kasy. A szansa na pick taka sama więc dlaczego by nie być wyzęj, zarobić więcej i jeszcze mieć szansę na każdy pick ? Niby głupota ale dla właścicieli może mieć to sens.
      Albo kombinować z sallary cup. Im wyżej w tabeli poza PO tym większe sallary, a co za tym idzie większa możliwość pozyskiwania FA.

      Możliwości jest kilka. Trzeba by je rozważyć i sprawdzić co na to zespoły. Moim zdaniem taki rodzaj draftu byłby spoko. Unikamy w ten sposób takie kumulowanie talentu jak w Phily a co za tym idzie wyrównuje stawkę.

      (3)
    • Array ( )

      W czasie PO ? Coś jak PO dla zespołów które nie dostały się do PO 😀
      Nie głupie…. Więcej meczy, więcej kasy dla ligi, a i nie byłoby problemu z nadmiarem meczy bo i tak i tak w tym czasie są PO i zawodnicy grają

      (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Przeszło komuś przez myśl, że GSW specjalnie tak sobie grają? Po całej fali hejtu za dwa sezony wstecz wierzymy, że znowu są nonszalanccy i zbyt pewni siebie? Ja wierzę, że chcą na średnich obrotach przejść przez zasadniczy a w PO wskoczą tak jak rok temu ale może robią ten błąd co dwa sezony temu i są zbyt pewni siebie?

    (-1)
    • Array ( )

      To co za nimi obecnie stoi to na pewno już doświadczenie. Przeszli już niemal tym samym teamem przez szybkie i efektowne mistrzostwo. Przeszli przez kosmiczny sezon zasadniczy i rozczarowanie. Przeszli przez odzyskiwanie tytułu ucząc na błędach. Jakoś wierzę, że teraz są jeszcze mądrzejsi. Aczkolwiek – w starciu z Rockets, uważam, że uciekanie i obrona jest znacznie trudniejsza niż atakowanie tytułu z głodem zwycięstwa. Trzymam kciuki za Warriors ale wiem, że to będzie bardzo trudne i prawdziwy final NBA czeka nas na szczycie konferencji zachodniej. Potem kandydaci ze wschodu w finale spotkają jeden z tych dwóch teamów, poszarpanych i wykończonych po ciężkiej walce Warriors, albo Rockets. Przydałaby się nowa formuła playoffs w tym sezonie 🙂

      (4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    A ja dalej nie mogę skumać tej sytuacji z Fultzem. Choć jest to team, któremu kibicowałem od dzieciństwa Iversona, i straciłem już do nich cierpliwość jakieś 4 lata temu, tak dalej nie wiem co tam się odprawia do Fultza Pana. Oczywiście w końcu się udało i pięknie idą w górę, choć ciężko żeby nie trafić nareszcie na swoje mając tyle wyborów top5 w draftach co roku. Wyobrażacie sobie, że Philly właśnie mogli mieć w to miejsce już teraz aktywnego Mitchella, albo Lonzo, Tatuma, Markkanena itd? No bo Philly nie byliby sobą, gdyby Fultz nie musiał najpierw przejść przez proces 😉 może się zwróci, tak jak Embiid, tak jak Simmons, ale przecież czas ucieka, pieniądze uciekają, liga nie stoi w miejscu.

    (6)
    • Array ( )

      @Lou – kibicowałeś od dzieciństwa Iversona? To długo, pewnie pamiętasz jeszcze jak grał u nich Dr J czy Joe „Jellybean” Bryant! Szanuję.

      (7)
    • Array ( )

      julius:
      jesteście niesamowici. Jakiś nowy napływ błyskotliwych komentatorów dowalił na stronę.

      To tak jak powyżej. Jedna literówka (albo celowe uderzanie w takich mistrzów żartu ze strony autora 😉 w zdaniu, że Lilliard 110 rzutów wolnych i bum. I armia mistrzów riposty z cięta ironią „ohohoho, a mówicie, że Harden dużo wymusza, ohoho, trochę słaba ta skuteczność”.

      A potem się dziwicie, że autorzy celują w takich jak wy, że można pisać, pisać i pisać, a i tak waszą uwagę można zwrócić tylko literówką, albo celowym ubarwieniem wypowiedzi 😉 Słabo z wami

      (15)
    • Array ( )

      @Lou – jestem tu praktycznie od początku strony, prowadziłem kiedyś nawet bloga (jeszcze przed „katastrofą serwerową”. Pozdrawiam

      (2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Mój pomysl: draft pozostaje bez zmian, z tym że aby myśleć o jakimkolwiek picku, druzyna musi wygrac przynajmniej 21 meczow (~25%). Jesli ma mniej, to jej prawo do picku przepada. Wtedy będzie walka o każde zwycięstwo, a nie granie bez graczy s5 i 10 zwycięstw na koniec sezonu.

    (0)
    • Array ( )

      Nie rozumiem co to zmieni drużyny tankujące mają teraz po 17 zwycięstw jeszcze kilka wpadnie pewnie tak po prostu i będzie 21 nie widzę w tym sensu bo będzie wyglądać tak samo najwyżej zepną się w 3-4 meczach więcej

      (1)
    • Array ( )

      Chessbasket
      Wtedy zespoły tankujące będą celować w dokładnie 21 zwycięstw. Nic się nie zmieni…. Tankowcy będą grać w oczko i skończy się tak, ze będzie 5/6 zespołów na koniec sezonu z tylko 21 zwycięstwami bo tyle wystarczy

      (1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Zawsze się cieszę jak małpka szreder przegrywa. Ale generalnie szkoda mi Atlanty. Pamiętam, jeszcze nie tak dawno, walczyli o pierwsze miejsce w konferencji..

    (-5)
    • Array ( )

      tak to już jest w świecie, dlatego najprawdopodobniej też kiedy ty upadasz i glupi ryj rozwalasz, to gdzies sie z tego cieszy jakiś doktor nauk i sprawiasz, że się uśmiecha

      (22)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja proponuję loterie draftu od miejsc najwyższych. Miejsca 1-3 otrzymują 1st pick i między nimi losowanie. I tak kolejne każde miejsca do każdych pickow. Uczciwe i pełen przypadek. Większe zaangażowanie o wyższe lokaty zespołów. Moja wizja jest efektem działania leków uspokajający 😀

    (-1)
    • Array ( )

      Tylko to może doprowadzić do tego, że nie będzie rotacji w zespołach(słabi pozostaną słabymi na zawsze :D). Takie GSW zawsze będzie z przodu bo mają mocny trzon zespołu i dostaną pick 1-3 ;/

      (1)
    • Array ( )

      GSW nawet jak nie ma wysokiego picku to potrafi odkupić z rozsądną kasę nr 38 draftu – Jordana Bella i dobrze na tym wyjść – jak widać to nie tankowanie czy wysokie picki leżą u podstaw sukcesu tylko scouting i rozsądne prowadzenie pozyskanych graczy.

      (1)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Chciałbym jeszcze wspomnieć o kontuzji kostki Jordana Bella(GSW) o której nie było mowy w tekście 🙂

    (2)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Rockets bez litości korzystali z tego switcha, harden lub cp3 z piłką, zasłona, przejęcie przez Melo i jazda, chłop jest już taki powolny, że nie wybroni nic.

    (4)
  13. Array ( )
    wielmozny pan P 7 Marzec, 2018 at 14:50
    Odpowiedz

    myślę, że Sixers w serii best of 7 nie nastraszą żadnego z faworytów, nie mają do tego potrzebnego doświadczenia, taktycznej biegłości i odporności psychicznej czerpanej z rutyny i świadomości sportowego wyzwania, ale na pewno przyda im się taka lekcja. Playoffs to po prostu inny basket niż regular season, każdy mecz w Playoffs wart jest, na poziomie edukacji i rozwoju, dobrych kilku meczów w regular season.

    cóż, nie założe się o to, ze Hawks z Bamba/Aytonem zawitają od razu do Playoffs. obu tych utalentowanych rookies , wg mnie, czeka najpierw sporo pracy w NBA, aby spełnić oczekiwania swoich klubów. talent to dopiero początek drogi.

    Cavaliers zrobili błąd oddając Wade’a, czy też – pozwalając mu odejść tak gładko. przekonają się o tym w Playoffs, gdzie rutyna, clutch game i siła zimnego spokoju weterana znaczy wiećej niż młode i szybkie nogi Jordana Clarksona czy Rodneya Hooda.

    niestety, Thunhder cały czas potwierdzają moją diagnozę, tak uważam : im lepiej idzie im w ataku, tym mniej przykładają wagi do gry defensywnej. Może w Playoffs połaczą star power i dynamike ataku z intensywnością i koncentracją w defensywie, ale na razie wyglada to coraz bardziej irytująco.

    Rockets są w ich zasięgu, ale żeby wygrać z nimi serię Thunder będą musieli grać 2-way basket. Idąc z Pringles Team na strzelaninę bez gardy – przegrają, bo takiej serii nikt w NBA z Rockets nie wygra.

    grając konsekwentnie w obronie – mogą wygrać. może tak będzie, kluczem pozostaje zdolnosć do wewnętrznego przegrupowania w Oklahomie. jesli są w stanie narzucić sobie dyscyplinę gry równie dynamicznej na obu stronach parkietu – będę spokojny o wynik ich best of 7 vs Houston, których cała wiara w sukces opiera się na tym, ze rywala da się zachęcić do otwartej walki i pominięcia udziału obrony. Wielu wpada w taki paradygmat i wydaje im się, ze jak będą unikać obrony, to mogą atakować tak samo skutecznie jak Rockets i wygrać ofensywą z nimi. To błąd. Gregg Popovich wygrał już kilka razy z D’Antonim i zawsze dlatego, ze Spurs przykładali się do obrony.

    nuggets defense :] najnowsszy przykład że to zespół, który próbuje naśladować niewłaściwe wzorce.

    Damian Lillard znów ma dobrą prasę :]

    cóż, wczoraj nastzrelał Lakersom, dzisiaj Knicksom, nieźle. Pytanie : o co grają w NBA dzisiaj Lakersi i Knicksi, żeby scoringiem na nich uzasadniać proklamowanie Lillarda na topowego gracza ligi ?

    wg mnie, w ten sposób, chcąc go zareklamować, osiaga się efekt przeciwskuteczny, bo czy ktoś zwraca uwagę na to, co LeBron, Kawhi czy Kevin Durant zrobili przeciw zespołom z loterii ?

    w ich przupadku informacją dnia jest to, ze człowiek pogryzł psa, co dowodzi rangi ich pozycji w lidze. jak Lillard dotrze tam, gdzie oni są, to też nie będzie specjalnym wydarzeniem, ze wrzucił 35 pts Knicksom, którzy nie mają ani jednego gracza z choćby średniej półki w NBA [Porzingis jest kontuzjowany, wieć jego nie biorę pod uwagę].

    Pelicans znaleźli sposób na grę bez Cousinsa, ale wg mnie w Playoffs będzie kłopot z utrzymaniem tej reguły. to jest kłopot zresztą kazdej drużyny, która polega na jednym zawodniku. taktyka w best of 7 rywali jest wtedy taka : albo dajemy grać liderowi i zamykamy resztę, albo dajemy grać reszcie i zamykamy lidera. W efekcie nie istnieje cały zespół i jesli obroną nie wyciągnie takiej serii, to nawet przy dobrym scoringu lidera/suportu punktów będzie za mało, by przeskoczyć wyłączenie jednej ze składowych prawidłowego równania.

    niemniej, rywal w postaci Blazers, Wolves czy osłabionych SPurs, mozę mieć problem w pełnym i skrupulatnym wykorzystaniu taktycznych przewag vs Pelicans, wiec te zwyciestwa i walka o optymalny seed mają głębokie znaczenie i sens.

    @ Chudziskas

    seria 16-0 Rockets ma miejsce w regular season :] codziennie inny rywal, to układ idealny do grania swojej koszykówki. w Playoffs jest jeden przeciwnik i 48 godzin pomiędszy meczami, można się dostosować, sprawdzić przeciwnika na długim dystansie, robić korekty na bieżąco, rośnie presja, koncentracja i intensywnosć zaczynają doskwierać psychice, każdy mecz waży 3 razy więcej niż przeciętne spotkanie w sezonie itd itp

    nie ma sensu zwracać uwagi na streak w sezonie. on ma znaczenie w konteksćie Hca, ale nic poza tym.

    w Playoffs ALL about matchup, czyli ” jak kto komu leży i pasuje w bezpośrednim pojedynku. Warriors są dla Rockets koszmarnym matchupem, bo nie dośc, ze mają tak samo silny system ofensywny, to na dodatek więćej talentu na pokładzie, doświadczenie kilku NBA Finals, no i mogą ich pokonać zarówno grajac ostrą obronę jak i atakując bez gardy. Tylko Dubs moga pójsc na wymianę ciosów z Rockets i ją wygrać.

    Rockets zaś nie będą nigdy w stanie zagrać dobrej obrony vs Dubs, nawet jesli poświęcą na to tyle energii, ze zabraknie jej na ich firmową ofensywę, do czego zreszt nie dojdzie, to Pringles nigdy nie poświęci ani kwanta energii na obronę kosztem firepower w ataku.

    @Blejk

    skoro Billy Donivan nie odchodzi, jak byś tego chciał, to nie ma sensu domagać się jego odejśćia :]

    lepiej zastanowić się, dlaczego Thunder uważają, że wciąz jest to trener właściwy dla tego zespołu. zyczenioowe myślenie i próby zaklinania świata są naiwne, rzeczywistość istnieje obiektywnie i wartośc ma analiza faktów.

    fakt : Donovan trenuje OKC i nikt go nie zwolnił, pytanie : dlaczego Thunder są z niego zadowoleni ? i taka strataegia działania obserwatora/komentatora, wg mnie, ma sens. Reszta w zasadzie się nie liczy.

    „OKC bez Playoffs’ @ Elomelopomelo

    będą w Playoffs. nie będzie wg mnie Nuggets i Jazz też mogą w koncu nie wytrzymać trudów marszu

    @Rychlinksy

    wątpię, by w ten sposób ułozono loterię Draftu, w jaki ty proponujesz.

    NBA zależy od zawsze na wzmacnianiu słabszych zespołów, bo dla całej ligi tak jest dobrze. Nikomu nie zależy na klubach, które przez cały czas są na dnie i jedyną ich nadzieją na odbicie się są wybory debiutantów. to dobrze dla całego biznesu NBA.

    jeśli ktoś chce zmusić zespoły NBA do zaprzestania tankowania, to na pewno nie poradzi sobie metodą urzędową.

    kto i jak ma wyrokować, ze dany zespół specjalnie oddaje punkty, kwarty, mecze, sezon ? jak oddzielić subiektywne wrażenie od obiektywnych faktów ? wariografu używać ? zamieni się to w inkwizycję i zniechęci częśc organizacji do NBA.

    decydują kibice. jesli Suns grają z Kings i niby wiadomo,ze jedni i drudzy tankują i nie chcą wygrać, to decyzja należy do fanów. Jesli nie kupią biletów na taki mecz albo go zignorują, to zmuszą organizacje do walki o wygraną.

    nie można zabronić kręcenia filmów klasy G, można natomiast nie chodzić na nie do kina i w ten sposób przyczynić się do ich wytępienia.

    dopoki kibice Suns czy Kings akceptują tank-mode i robią klubom dochód, dopóty nie ma powodów, by kombinować przy Drafcie, by je skłonić do zaprzestania takich praktyk.

    „Przeszlo komus przez mysl, ze GSW specjalnie tak sovbie graja ?” @ Ignorant

    przeszło :]

    ofk, że tak właśnei jest. W Playoffs decyduje świeżośc psychiki, nie mozna 82 razy w sezonie przez 48 mnut grać z max intensywnością, koncentracją i wolą wygranej za wszelką cenę, bo to rujnuje psychikę.

    w Playoffs, kiedy naprawdę trzeba każdy mecz zagrać na max intensity, koncentracji i świadomości sytuacji oraz warunkow gry, wypalenie sezonowe właściwie zamyka nadzieje na sukces.

    dlatego Warriors już nie gonią rekordów, bo mają nauczkę : wygrali 73 mecze w sezonie, a w Playoffgs najpierw byli 1-3 z Thunder, a potem przegrali prowadząc 3-1 z cavs.

    z Thunder dostali zastrzyk motywacji, przegrywając, Thunder zaś zgłupieli i dlatego Dubs wrocili, ale prowadząc z Cavs już zupełnie stanei, zabrakło im świeżości, by skończyc serię.

    gdyby w regular season z tych 73 meczów wygranych 4-5 zagrali sobie na luzie, dopuszczając porażkę i podchodząc do gry z nonszalancją wręcz, to mozę by zaoszczedzili niezbędny potencjał energii psychicznej, by jeszcze rz porządnie się skupić wykrzesać z siebie determinację i wolę, by sprostać Cavs i wygrać 4 mecz.

    teraz już tego błędu nie zrobią, nawet jeśli utraca w ten sposób Hca. świeżośc psychiki jest ważniejsza. przynajmniej dla zespołu tak silnego i pewnego siebie jak mistrzowie.

    (11)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Dajcie już spokój z tymi swoimi „doń” i „nań”, bo to jest kuriozalne w artach o koszu. Albo jeśli już naprawdę musicie, to chociaż używajcie ich poprawnie…

    (0)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Wszyscy powinni moeć równe szanse i tyle. Tu sie chyba z zalozenia gra o mistrzostwo, a nie o najgorsze miejsce i pick.. czy moze sie myle? Nie powinno sie czekac na „zbawiciela” i drugiego LeBrona, Jordana czy innego Gasola tylko tak główkować, układać plany rozwoju i prowadzenoa drużyny, wymian itp. żeby wejść na szczyt ligi. Rozlosować, powybierać „młodych” i wtedy byłoby jeszcze ciekawiej gdyby ktoś miał wielki talent u siebie który jest mu niepotrzebny i można nim handlować i budować mistrzowską ekipe. Wyrównałbym jeszcze budżet wszystkich ekip. Czemu np. takie Utah Jazz ma mieć mniejsze szanse na lepsze nazwiska niż takie Lakers czy ine Knicks?

    (2)
    • Array ( )

      Wyrównanie budżetów (rozumiem, że chodzi Ci o hard salary cap jak w NFL i NHL?) nic nie da. Ciągle ekonomicznie bardziej opłacalne jest granie w NY lub LA (~20 milionów potencjalnych klientów na koszulkę, większe szanse na dobre kontrakty reklamowe, życie blisko wielu innych celebrytów, muzyków, aktorów, itd.) niż w niespełna 200-tysięcznym Salt Lake City.

      Inna sprawa, że w tej chwili wcale duże rynki najwięcej nie wydają. W top6 najwięcej wydających są w tej chwili prowincjonalne Oklahoma City, Cleveland i New Orlean za to ogromne i bogate rynki jak Chicago i Dallas są na 2 ostatnich miejscach jeśli chodzi o wydatki, a Lakers, Knicks i Nets są w trzeciej dziesiątce płatników.

      (0)
    • Array ( )

      killuminati chodziło o jakąlkolwiek używkę :/
      niestety ma też to wpływ na jego warunki separacji i wypłat z funduszu reeboka (sensowny menager chyba widząc potencjalne problemy stworzyli w kontrakcie AI taką opcję, ale ma być czysty)

      (0)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Pisałem już o drafcie jedyna mądra decyzja to równe szanse tych co nie awansowali do play off..nie widzę nic innego mądrego…i co z tego że ktoś jest na bani???jest dorosły niech pije jak ma ochotę

    (0)

Gwiazdy Basketu