centered image

3 powody, dla których uwielbiamy Allena Iversona

26

Nie wiadomo, czy kiedykolwiek zobaczymy jeszcze Allena Iversona na parkietach NBA, ale wiadomo, że będzie go nam brakować. Mimo, że nigdy nie zdobył mistrzowskiego pierścienia – AI może z dumą spoglądać w lustro. Oto 3 powody, dla których uwielbiają go kibice na całym świecie.

1/ AI był wojownikiem.

W każdym spotkaniu „gryzł parkiet” jak wygłodniały kornik. Pomimo filigranowej budowy ciała, nie bał się wjeżdżać pod kosz ani nurkować za piłką. W roku 2001 niemal w pojedynkę zaprowadził 76ers do finałów NBA. Nie spowalniały go kontuzje. Z grymasem bólu zasuwał po boisku, bo najzwyczajniej w świecie kochał basket.

2/ AI miał najlepszy ofensywny kozioł w całej lidze.

W połączeniu z szybkością i naturalnym instynktem strzeleckim – przez wiele lat nikt nie był w stanie zatrzymać go 1 na 1. Nawet Jordanowi wykręcał kostki.

3/ AI zmienił oblicze NBA.

Ku niezadowoleniu Davida Sterna, wraz z Iversonem w NBA zagościła kultura ulicy. Oto w 1996 roku do zesztywniałej i pełnej korporacyjnych ograniczeń ligi wszedł buntownik, któremu we krwi krążył hip-hop, na głowie świeciły warkoczyki, a krok w spodniach dyndał przy samej ziemi. AI był dla świata koszykówki tym, czym Napoleon Bonaparte dla XVIII wiecznej Francji – prekursorem i rewolucjonistą…

Ostatnie Wpisy

26 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Zgadzam się w 100%. Jako gracz i człowiek był wspaniały. Osobiście mój autorytet jako koszykarz, a nawet jako człowiek. Wiem, że jest trochę książek o nim. Ja mam jedynie jedną. Macie może jakieś ebooki albo coś?

    (0)
    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe marada

      yup. nasz ziomek miał dziś wolne w pracy więc sobie poskładał akcje AI 🙂

      (0)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Gadom
    Odpowiedz

    Ej, ej, ja też bym sobie poczytał o Iversonie 😀 W końcu to mój pierwszy koszykarski idol, bo Jordana to pamiętam tylko z Wizards. A swoją drogą powinni zrobić jakieś „Crossover Hall of Fame” i mianować Iversona prezesem 😀

    (0)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe lukas92
    Odpowiedz

    ja mam jedną książkę o AI „Only the Strong Survive” i jest po ang bo chyba tylko w tym języku ją wydano i do tego musiałem są sprowadzać aż ze Stanów bo nigdzie indziej jej nie było nawet w UK.
    Także, żeby dostać dobrą biograficzną książkę o nim to trzeba się pomęczyć, ale warto 😉

    (0)
    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe marada

      mamy tylko wersje na kindle’a: Fear no one & only the strong survive – ale spoko, będziemy coś pisać o AI raz na jakiś czas, póki co liczymy na to, że go przygarnie jakaś ekipa na sezon, może Milwaukee?

      (0)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    boże jak ja nie trawie tego cancer’owatego przykurcza
    nie wiem jak mozna sie jarac gosciem, ktory w obronie robil dziure na dwojce, przy takim wzroscie nie potrafił podawac i w calej karierze sprawdzil sie tylko 1 raz w cholernie sprzyjajacej sytuacji…

    (-4)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Gadom
    Odpowiedz

    @marcin – To, że go nie trawisz tylko potwierdza jego wielkość. Twoje argumenty do mnie nie przemawiają, ale każdy ma prawo do swojego zdania. Tak na marginesie, skoro nawet Jordan powiedział, że nie ma z nim szans 1 na 1, to coś w tym musi być. Nawet jeśli był słabym obrońcą,

    (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    julius -> argument typu „a u Was biją murzynów” 😀
    Gadom -> idąc tą logiką Bryant Reeves, Shawn Bradley i Kwame musieli/muszą być cholernie dobrymi graczami:D
    efektowny crossover, dużo punktów i ten „styl ulicy” przesłaniają Wam to, jakim naprawdę graczem był AI…

    (-2)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Fideldtc
    Odpowiedz

    No szczególnie ta nagroda (Obrońca Roku Big East (2 razy)) potwierdza ze byl slabym obronca:) a Ta że był słabym graczem: MVP NBA (2001). Dziękuje dowidzenia.

    (0)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Fideldtc -> nagroda w NCAA sie nie liczy, tam ze swoimi marnymi warunkami fizycznymi nie musiał bronić silnych SG, tylko zazwyczaj jeszcze mniejszych od siebie chłopców. W NBA tylko leciał ślepo na przechwyt, a w post-up każdy go zjadał. Czemu narzucasz koniec dyskusji podając tak słaby argument?]:>

    (0)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe bigfut28
    Odpowiedz

    lubimy go bo byl naszym kolesiem z dzielni lubimy go bo wniusl do nba uliczny styl zycia i grania lubimy go bo zawsze byl szczery i pomimo dziesiatek tatuazy potrafil uronic lzy…

    (0)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe medi
    Odpowiedz

    skurczybyk był dobry i zasługiwał na pierścień. marcin nie spinaj się tam chłopie bo jakbyś stanął przeciwko niemu na parkiecie to nie mógłbyś podskoczyć przez kupe w majtach 😛

    (0)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Kamcio
    Odpowiedz

    Cały Allen Iverson , nigdy nie było , nie ma i nigdy nie będzie lepszego kozła w NBA. Ten człowiek podnosił ten sport o co najmniej 1 level :D. Nie zapomnijmy ,że nie tylko w kosza był dobry ale jego pierwszą miłością był futbol amerykański :D. Maszyna do crossoverów, koleś był nie ziemski

    (0)
  12. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe vex
    Odpowiedz

    Szkoda tego talentu, marnie skończył. Mimo wszystko będę go podziwiał do końca mojego życia i liczę na powrót Allena do NBA abym mógł ponownie zobaczyć go w akcji. Aż żal ściska serce, że nie można go już oglądać na parkietach najlepszej ligi świata. Tym bardziej, że nigdy nie zdobył upragnionego pierścienia.

    (0)

Gwiazdy Basketu