fbpx

It’s Gortat Time: Wizards prowadzą z Chicago 3:1

14

Washington Wizards zmietli wczoraj z parkietu “pozbawionych życia” rywali z Chicago. W 7-meczowej serii prowadzą 3-1 i wszystko wskazuje na to, że zaliczą największy sukces drużynowy w ostatnim dziesięcioleciu awansując do półfinałów konferencji (gdzie nie są wcale pozbawieni szans).

Mecz wymknął się Bulls z rąk już w pierwszych minutach, w połowie I kwarty prowadzenie gospodarzy wynosiło 17-2 (!) i można było odnieść wrażenie, że powłóczący nogami goście nie mają wcale ochoty na grę w koszykówkę. Podania Joakima Noah nie dochodziły celu, Carlos Boozer robił kroki, a bohater Game 3. Mike Dunleavy kopał piłkę. Łącznie podopieczni Toma Thibodeau popełnili aż 16 strat, co przy niewątpliwej przewadze szybkości obwodu Wizards – działało mocno na ich niekorzyść.

W ten sposób miejscowi narzucili rywalom swój styl gry. Pod nieobecność wykluczonego z powodu “bójki” Nene, który w poprzednich meczach stanowił pierwszą opcję podkoszową zespołu, chcieli przyspieszać tempo i tak właśnie zrobili.

Gospodarzom sprzyjał fenomenalny wczoraj Trevor Ariza, którego 6 trafień zza łuku ustawiło mecz. Ale to nie wszystko, dawno nie widziałem takiej współpracy, takiej “chemii” między zawodnikami Wizards:

zawody dawno by się rozstrzygnęły gdyby nie Taj Gibson (32 punkty, 13/16 z gry), którego tytaniczna praca w polu trzech sekund pozwoliła Chicago mieć nadzieję o powrocie do gry. Szczególnie gorąco zrobiło się na 2 minuty przed końcem, gdy wyraźnie rozpędzeni Bulls doszli na osiem oczek, a miejscowi zaczęli chaotycznie dryblować w miejscu i szarpać akcje…

Gortat Time!

I co? Najpierw John Wall znalazł Gortata, który skończył z góry. Kolejno Gortat wyszedł do podania na piąty metr, obrócił się w stronę kosza, nie dygał tylko po profesorsku dograł do ścinającego Arizy i było po meczu.

Brawo Marcin za spokój i opanowanie. Myślę, że statystyki na poziomie: 17 punktów, 6 zbiórek i 5 asyst podkreślają nie tylko wielką rolę w drużynie, ale także rosnącą wszechstronność naszego rodaka!

Oby tak dalej! NBA: where amazing happens!

Ostatnie Wpisy

14 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe KuTi
    Odpowiedz

    Walczył mocno Gortat, trochę podłapał fauli na początku. Jeszcze szkoda tej skuteczności, ale nie ma co. Nie byo Nene i Gortat robił za 2. Teraz tylko pokonać Atlante lub Indianę co moim zdaniem nie bd wielkim problemem i Wiz będzie największą chyba niespodzianką tych PO 😀

    (28)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe player698
    Odpowiedz

    Mały kamyczek do ogródka Gortata – 33% skuteczności (6/18). Poza tym, był dobry w obronie, czego się od niego wymaga (+/- = +24, o 12 więcej od następnego gracza Wizards – Arizy, Noahowi pozwolił zdobyć ledwo 10 pkt na skuteczności 44%, co również nie powala na kolana).
    Podsumowując – “zawsze może być lepiej”, ale póki jest dobrze, to nie ma na co narzekać 🙂

    (21)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Zeb
    Odpowiedz

    Fajnie się ogląda Polaka w profesjonalnych, emocjonujących zawodach o Mistrzostwo Świata! Szkoda, że cholerne reguły rynku nie pozwalają aby młodzież nie mająca dostępu to LP czy nc+ też mogła zobaczyć kawał dobrego widowiska – po takich Finałach murowany boom na basket w naszym kraju. A tak… mamy dalej marnych kopaczy, żużel, skoki…jakoś na to jest publiczna kasa w naszym kraju.
    Wracając do Wizards to martwi mnie Wall i jego brak umiejętności grania końcówek. W Game 3 Wiz mieli piłkę na wszystkie końcówki kwart i była lipa za każdym razem…

    (36)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe sledziu 24
    Odpowiedz

    Marcinowi wczoraj ładnie z półdystansu siedziało, może tam powinien więcej grać, bo pod koszem półhaki mu nie chciały wpadać, ale i tak brawo za agresję w grze i wzięcie na siebie odpowiedzialności za grę w pomalowanym pod nieobecność Nene!

    (1)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    dokładnie ten cały Noah to taki trochę pajac, bo robi nie wiadomo jaki szum w dodatku został wybrany defensora moim zdaniem równie dobrze można było by go dać komuś innemu. Gdyby tyle nie gaał a pocwiczył rzuty dało by to wiecej pożytku bullsom, jego rzuty wolaja o pomste do nieba tak wolne jak i półdycha

    (-3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Od kiedy Marcin jest w WIZARDS, zauważyłem, że nabrał więcej pewności siebie.Widać,że tam pasuje o niebo lepiej mu się tam gra niż gdziekolwiek indziej.A co do pewności siebie to ciekawie ukazuje to akcja z wczorajszego meczu, kiedy to (jeżeli dobrze pamiętam Noah albo Boozer lub Gibson) został szarpnięty za rękę na sam parkiet, i od razu wystartował do agresora, a nie tak jak to miało miejsce w PHX, gdzie po takiej akcji grzecznie by poczekał na decyzję sędziów.

    (2)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe szuszek1able
    Odpowiedz

    Spokój i opanowanie to za dużo powiedziane. Własnie w końcówce odpalali tak dzikie rzuty (pierwsze sekundy akcji, haki od razu po zbiórce), że Bulls doszli w okolice 10 punktów. A Gortat w tym słabszym okresie spudłował z 5 rzutów z rzędu. To jest typowy role player i choć bardzo przydatny dla Wizards to ta jego gra opiera się wyłącznie na dobrym ustawianiu się na zbiórce w ataku i wykorzystywaniu błędów obrony na pick and rollu. Wczoraj bez Nene miał mnóstwo okazji do zdobycia punktów – 6/18 nie powala… Tak czy siak – bardzo dobrze, że odnalazł się w swojej roli i trzymam kciuki za Wizards, bo w takim slash baskecie jaki wczoraj pokazali są w stanie powalczyć z Indianą/Atlantą w następnej rundzie.

    (-3)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe kubson
    Odpowiedz

    To spotkanie świetnie pokazało, jak niewygodnym dla Marcina zawodnikiem jest Noah. W ofensywie wychodzi wysoko, bardzo trudno z nim wygrać zbiórkę, wszędzie wkłada łapy, przytrzymuje. Marcin momentami wytrącony z rytmu, szkoda tej skuteczności w końcówce, a partnerzy go szukali. Jak sam Gortat powiedział, powinien mieć 30 pkt. po tym spotkaniu. Ale nie ma co narzekać, w następnej rundzie będzie łatwiej. Albo Marcin dostanie cień Hibberta, albo Antica, czyli powinno być dużo weselej dla niego.
    Wizards bardzo fajnie, szczególnie ta energia. Wall i Beal weszli w tej serii na nowy poziom. Ariza też konkret, ma czucie za łuku i inteligentnie gra. Mimo kłopotów z faulami wysokich, wynik utrzymany, końcówka dobrze zagrana. BTW, czy jest w NBA ekipa która stawia więcej ruchomych zasłon bez gwizdka niż Bulls? Srsly, ten brak reakcji sędziów przy takiej częstotliwości aż dziwny.

    (0)

Gwiazdy Basketu