fbpx

Sen o rewanżu nareszcie się ziścił, misja 3-Peat zagrożona?

24

miami heat vs indiana pacers [game 1]

Nie zważając na nierówną grę na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy. Gospodarze do dzisiejszej potyczki z Miami szykowali się od 12 miesięcy. Wiele było po drodze turbulencji, ale sen o rewanżu nareszcie się ziścił. Rok temu zakończyło się kapitulacją po siedmiu meczach w American Airlines Arena. Tym razem to Indiana ma przewagę własnego parkietu, na którą mocno pracowali przez cały sezon i niezbicie wierzą, że są w stanie cztery razy pokonać obrońców tytułu.

Najważniejsza sprawa: nie boją się Heat. Bez kompleksów stają 1-na-1 z LeBronem czy Wade’m. Widzieli to już wiele razy, choćby oczami wyobraźni, przed zaśnięciem.

I co? Okazuje się, że ofensywa gospodarzy przygotowana jest świetnie. Trochę gry inside-outside, wiele pick and rolla, David West klasycznie wychodzący po piłkę na piąty metr oraz obwodowi: George Hill i CJ Watson wrzucający floatery po wymanewrowaniu presji mistrzów na szczycie boiska (myślę, że to najważniejszy zabieg taktyczny Franka Vogela).

Ale i to nie wszystko! Dodaj Roya Hibberta wciskającego półhak w najbardziej potrzebnym momencie, ponadprzeciętny ruch piłki i trójki, dokładniej 8/19.

Zanim napiszę cokolwiek o Miami musicie wiedzieć, że PERFEKCYJNIE ułożył się mecz numer jeden dla Pacers. W ich pierwszej piątce nie było gracza, który rozegrałby słabe spotkanie, każdy jeden wniósł coś pozytywnego na parkiet. Tylko popatrzcie:

Paul George 24 punkty, 7 asyst, 7/13 z gry
David West 19 punktów, 7 zbiórek, 8/11 z gry
Roy Hibbert 19 punktów, 9 zbiórek
Lance Stephenson 17 punktów, 8 asyst, 8/12 z gry
George Hill 15 punktów, 3/7 zza łuku

Wśród gości ofensywa skupiła się na dwóch zawodnikach:

LeBron 25 punktów, 10 zbiórek, 5 asyst, 7/13 z gry
Wade 27 punktów, 12/18 z gry

 

Nie pomogła skuteczność całej drużyny z dystansu (6/23) zawiódł Chris Bosh (4/12 z gry, 2 zbiórki w 32 minuty).

Dopomogli Ray Allen 12 punktów, 4/8 z gry oraz walczący na deskach Chris Andersen 14 punktów, 6/7 z gry, ale nie wystarczyło na dobrze dysponowaną Indianę, która kontrolowała wydarzenia na boisku przez pełne 48 minut.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

24 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Rollo Tomasi
    Odpowiedz

    Nie sądzę aby Pacers utrzymali taką formę strzelecką na przestrzeni całej serii, nie sądzę również, aby w następnym meczu mieli taką przewagę w rzutach osobistych.

    (14)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Indiana zagrala niesamowity mecz, wpadalo WSZYSTKO. Pytanie brzmi, czy beda w stanie zagrac tak co najmniej 4 mecze? Dobra seria sie zapowiada.

    (21)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Pitas
    Odpowiedz

    Oczywiscie swietnie zagrala indiana, cala piatka sta ela na wysokosci zadania, ale trzeba pamietac ze w tych playoffach to strasznie nierowna druzyna. Bardzo dobre mecze przeplataja tragicznymi. Zobaczymy jak bedzie.
    W kazdym razie seria zapowiada sie pasjonujaco 🙂
    Lets go Heat!

    (10)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Zapowiada się długa seria. Kluczowy będzie Hibbert. Jak się wstrzeli i będzie siał popłoch wśród “centrów” Miami to Indiana ma szansę przejść Miami. Ogólnie dziwne playoffy na wschodzie. Rezerwowi Miami, Indiana czy Washington (czyli 3 najlepszych drużyn moim zdaniem) nic nie grają. Wszystko załątwiają pierwsze piątki.

    (0)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Hater
    Odpowiedz

    Sen o rewanżu się ziści, jeśli Pacers zapiszą na swoim koncie cztery zwycięstwa.

    Co do samego meczu… Heat zbyt pasywnie w obronie na obwodzie. Gracze Indiany kończyli czasem akcje z otwartych pozycji, pomimo że do zakończenia akcji pozostawało im jeszcze jakieś 15 sekund. Druga sprawa błędy pierwszej linii defensywy Heat wymuszały na drugiej linii konieczność faulowania atakujących “Indian”. Podobne problemy pojawiały się w RS. Kolejny aspekt – wpadało Pacers wszystko, nie było gracza s5, który by pudłował. Tak jak zostało napisane Pacers zagrali perfekcyjnie. A Heat? Zdecydowanie poniżej oczekiwań.

    (11)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe KuTi
    Odpowiedz

    Ja dalej podtrzymuje 4-2 dla Miami. Indiana przyszła zmotywowana i zdeterminowana, a Miami nie grało ani w defensywie ani w ofensywie. Jasnym punktem pozostał LeBron (który traci głupie piłki) Wade, Birdman i Allen. Pacers wygrało ten mecz trójkami, ostatni którzy wygrali z Miami, także rozgromili Heat trójkami i to byli Nets. Zobaczymy, może Spo w końcu wystawi tego swojego “stopowicza” na Hibberta, z chęcią bym zobaczył Odena w PO. No i Beasleya bo dawno nie biegał po boisku.

    (9)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe bangbang
    Odpowiedz

    xDDD to dopiero jeden mecz, spokojnie chlopaki. nastepny mecz to raczej bedzie blowout w wykonaniu miami, wczoraj grali z 3 tempa wolniej niz zazwyczaj

    (-5)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe wojtek23
    Odpowiedz

    Skuteczności obu zespołów są w zasadzie porównywalne 51,5%(Pacers) do 51,3%(Heat), więc to nie jest tak, że Indianie “wszystko” siedziało(Hibbert 5-13, Hill 3-9). Pacers trochę lepiej rzucali za 3 (8-19 do 6-23), ale chyba kluczowe były osobiste(29-37 Pacers do 10-15 Heat), wynikające z bardziej agresywnej gry Indiany i wykorzystywania przewagi fizycznej. Heat musi się zmobilizować przede wszystkim w obronie, bo niektóre rzuty gracze Indiany mieli z bardzo łatwych pozycji. Powinni też odciąć wysokich od podań, bo pod koszem Bosh i Andersen nie mają za bardzo jak przeciwstawiać się większym i silniejszym przeciwnikom. Bosh ogólnie też zawiódł w tym meczu (0-5 za 3 i 4-12 z gry). Ciekawe czy Pacers są w stanie grać w taki sposób całą serię, czy to tylko pojedynczy wybryk? Widać chęć walki, widać motywację i bardzo dobrze to zmusi Heat do walki i da nam świetną serię i niech wygra lepszy :).

    (14)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe SebaMagic
    Odpowiedz

    Problem Miami jest taki, że w porównaniu do poprzedniego roku, są zwyczajnie słabsi. Wade, mimo że ten mecz zagrał ładnie, z roku na rok niknie w oczach, Ray nie będzie już wciskał 5 trójek co mecz, Battier czy Haslem, to dla mnie grający emeryci, nie ma Mike’a Millera, a tegoroczne transfery, czyli Oden i Beasley grzeją ławę. Za to Indiana wręcz przeciwnie. Lepsza gra Hilla i o wiele lepsza gra Stephensona, lepiej też gra George, lepsza ławka w postaci Scoli i Watsona, niż przed rokiem. Jakbym nie patrzył, nie widzę argumentów na korzyść Miami. Mimo wszystko, nie wolno lekceważyć mistrzów, a Pacers będą musieli dawać z siebie 110% w każdym meczu, tak jak dziś. Jeśli chcą wejść do finału. Mój typ, 4-3 dla Pacers.

    (9)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    strasznie mi się podobała indiana w tym meczu! na to czekałem ostatnie 5 miesięcy 🙂
    mam myśl tłumaczącą czemu pacers tak słabo szło ostatnio.
    grali jak kadra usa przed pierwszymi igrzyskami – wielu świetnych graczy na papierze ale na boisku nic nie wychodzi. oczywiście, to młoda ambitna ekipa, która powinna sobie poradzić tak jak zmagała się przez ostatnie dwa lata, ale “budynek” był bardzo niestabilny bez swojego największego filaru, co dość dobrze obrazuje postać roya hibberta. dziwne, że odblokował się dopiero przy zwolnieniu adrew bynuma. każdy w koszykarskim świecie miał wątpliwości czy przyniesie to pozytywne skutki dla drużyny z indiany, i cóż, nie wypaliło.
    wracając do zapowiedzianej myśli, wydaje mi się, że “nadawacze tempa” byli przez ostatni czas tak bardzo nastawieni na wymagającą walkę z miami heat, że zwyczajnie przestali uważać na to co mają pod nogami. grunt, który był bardzo śliski, czyli atlanta hawks i washington wizards, czarne koniki sezonu regularnego (mniej jastrzębie, bardziej chłopaki marcina. ich nie spodziewałem się tak wysoko w tabeli. oczywiście należy się wspomnieć o phoenix suns mówiąc o niespodziankach tego sezonu, ale to nie oni stanęli “contenderom” na drodze do choćby półfinałów konferencji). polskie przysłowie “nie bądź taki do przodu, bo cie z tyłu zabraknie” widocznie nie ma odpowiednika angielskiego, albo przynajmniej posłuchu w indianie.
    ale są gdzie chcieli być – teraz pozostaje pytanie jak daleko mogą zajść. nie chcę tutaj polemizować kto wygra tę serię. lecz jeśli moja hipoteza jest prawdziwa, to znaczy pacers mają naładowane baterie i apetyt na zwycięstwa, i wrócą do swojej formy z początku sezonu, kiedy byli kandydatem numer 1 do tytułu (18-3 w pierwszych meczach o ile dobrze pamiętam), to potyczka z miami skończy się maksymalnie w 7 meczach, ale na korzyść indiany. definitywnie przespali pierwszą serię, w drugiej wyglądali średnio ale szanse czarodziejów były znikome.
    zdaje mi się, że granie z new york nets było większym problemem dla miami heat niż obie serie indian. pozostałości tych potyczek lebron i spółka mają bardziej w nogach, a numer 1 na wschodzie – tylko w głowach. oni teraz nie mają na celu pokonać przeciwnika, mają cel pokonać własne niedoskonałości. z logicznego punktu widzenia dalej ich to zaprowadzi.
    tak czy inaczej, czekają nas dwie pasjonujące serie po obu stronach ameryki. im dłużej grać będą na zachodzie, tym lepiej dla wschodu.
    od siebie dodam, że nie chcę powtórki zeszłorocznych, ani finałów sprzed dwóch lat.

    (2)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe matrix
    Odpowiedz

    Indiana zagrała najlepszy mecz w PO, raczej już nie powtórzą takiej formy strzeleckiej, ale Heat nie grają tej koszykówki co rok temu choćby i jak jej grać nie zaczną to po prostu przegrają. Ich genialna defensywa jest tu potrzebna, udowodnili wiele razy, że z tarapatów wychodzą po mistrzowsku, ale w tym roku jeszcze nic nie udowodnili i tylko teraz jest na to czas.

    (4)
  12. Array ( )
    Zdjęcie profilowe mily
    Odpowiedz

    Piekny meczyk zagrali Pacers, choc pewnie taka skutecznosc juz sie nie powtorzy, ale wazne zeby kazdy dolozyl cos od siebie co dzis wlasnie zrobili, a czego zabraklo wlasnie w Miami. Indiana wykorzystywala swoj wzrost pod koszem i Miami musza znalezc na to odpowiedz. Widac to bylo po ilosci wykonywanych rzutow wolnych. Warto dodac ze druzyna ktora gra u siebie w tej rywalizacji wygrala 13 z ostatnich 15 meczow, wiec przewaga wlasnego parkietu ma tu jak widac ogromne znaczenie. Mysle ze po dwoch meczach bedzie 2-0 dla Pacers i wtedy dopiero sie zacznie prawdziwa walka 🙂

    (0)
  13. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    jaką różnicę potrafi zrobić Stephenson? mówiłem o tym nie raz, że to najbardziej utalentowany zawodnik Indiany…. mam takie wrażenie, że to ostatni sezon Indiany w takim składzie. Wątpię by było stać Indianę na Stephenson-a. Jeśli tylko jeszcze polepszy swój rzut, może być wielka niespodzianka w drużynie, w której grał by pierwsze skrzypce coś na wzór Hardena

    (0)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    zauważył ktoś Turnera wczoraj na boisku? może jego brak działa pozytywnie na Lance’a 😀 Indiana jest w stanie utrzymać grę na takim poziomie, jeżeli wszystkie pozaboiskowe czynniki będą pozamiatane. Zobaczymy co nam pokaże Game 2

    (0)
  15. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    Stephensona naprawdę warto obserwować jeżeli trafi do trenera, która go dobrze poprowadzi i nie narzuci ograniczeń będzie naprawde dobry on potrzebuje przestrzeni…. jakby poprawił rzut to byłby to jeden z moich ulubionych zawodników dziki, nieprzewidywalny silny, zadziorny i cholernie dobry te jego zagrania z dłonią na piłce przypominaja mi takiego jednego co poskladał wielu na swojej drodze

    (0)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    mieli dobry dzien, przypomnijcie sobie clippersow i min. paula ktory siekal za 3 skad popadnie jak to sie ostatecznie skonczylo wszyscy wiemy

    (1)
  17. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Tobix92
    Odpowiedz

    Indiana po przebudzeniu Hibberta gra znakomicie i ma olbrzymie szanse by pokonać mistrzów w drodze do 3peat. Przede wszystkim grają zespołowo, dzielą sie piłką, 5 graczy Indiany miało wiecej niż 10 punktów

    (0)

Gwiazdy Basketu