fbpx

Real Madryt chce do NBA!

24

Bez nazwy

Globalizacja, a co za tym idzie, komercjalizacja NBA, która dokonała się za 30 lat kadencji byłego komisarza Davida Sterna i jego ekipy trwa w najlepsze. Liga zawojowała świat, stworzono produkt przynoszący wszystkim udziałowcom i uczestnikom góry złota. Liczone w setkach milionów dolarów przychody nie wzięły się jednak z powietrza… no prawie, pośrodku wszystkiego stał przecież “AIR” Jordan.

Decydenci ligi nie zapomnieli o niczym:

*marketingowe strategie oparto na gwiazdach oraz ich “nadludzkich” możliwościach

W jakiej innej lidze oglądać można wsady z linii rzutów wolnych, 50-60 punktowe zdobycze punktowe, połamane kosze czy crossovery kończone przez obrońców na podłodze? Co pięć lat pojawiał się (i wciąż pojawia) nowy kozak. Magic, Michael, Shaq, Kobe, Iverson, LeBron, Curry. Do tego cała masa innych. Wiecie jak wspominam początki NBA w Polsce w latach 90-tych? Jako dziecko zwykłem myśleć, że każda drużyna ma swojego superbohatera, czasem dwóch.

Jeden potrafił blokować rzuty (Mutombo) drugi robił potężne wsady (Shaq) trzeci zaciekle bronił (Pippen) jeszcze inny zbierał (Rodman) podawał (Penny) trafiał na zawołanie (Reggie Miller) przykłady można było mnożyć. I to było fajne, na początku znało się dwadzieścia nazwisk i sprawdzało ile punktów, zbiórek, asyst zaliczyli. Każdy miał swój własny ranking, dziecięca zabawa.

shw

*przepisy gry konsekwentnie dostosowywane są do potrzeb biznesowych

Zbyt fizyczna gra narażała na szwank największe gwiazdy. Hand checking uniemożliwiał rozwinięcie skrzydeł co bardziej filigranowym indywidualnościom. Obrona strefowa zabijała widowisko. Liberalna polityka względem błędu kroków czy niesionej legła u podstaw dzisiejszego produktu o nazwie NBA. “Stworzyła” takiego Allena Iversona (oczywiście nie do końca) i pozwoliła wierzyć milionom dzieciaków, że mogą iść w jego ślady.

Oczywiście nie ma mowy o obniżeniu poziomu sportowego, ale dbałość o rozrywkowy charakter meczów jest i obowiązuje. Gwiazdom pozwala się na więcej, gwiazdy, niczym kury znoszące złote jaja, się chroni.

*wykorzystywanie technologii 

NBA jako pierwsze miało stronę internetową, profil w mediach społecznościowych, appkę, przesyłało live streaming, oferowało dostęp do złożonych statystyk, montowało mikrofony w uniformach zawodników, co tylko chcesz. Jeżeli jakaś nowinka techniczna jest w stanie podnieść atrakcyjność zawodów, wierz mi, oni już tam są.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

24 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Bzduro. Dla Pereza będzie to skok na kasę. Sportowo będzie to drastyczne obniżenie poziomu Ligi. Nikt liczący się nie będzie chciał grać w europejskich teamach. Co najwyżej podstarzałe gwiazdy albo goście będący jedną nogą w Chinach.

    (45)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe BLC
    Odpowiedz

    i co, zmieniłaby się nazwa wtedy z “National” na international? “IBA”?;) spoko, 41 wyjazdów Madrytu czyli 82 loty przez Atlantyk w sezonie. Jeden lot 14h plus odprawy, lotniska etc.etc… dwa miesiące spędzone w powietrzu/na terminalu. Nie ma opcji.

    (14)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe 3xDinPost
    Odpowiedz

    Bogowie zapraszają ludzi do Olimpu??
    W tym wypadku wygląda to tak jakby schodzili do śmiertelników…
    NBA zejdzie na psy jeśli tak się stanie…

    (22)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    a ja uważam, że to kwestia czasu. Moim zdaniem Stern miał taki plan juz w latach 90. W tedy i dziś stoi na przeszkodzie problem transportu zawodników na stary kontynent i z powrotem zwłaszcza z zachodniego wybrzeza. Myslę jednak, że przy odpowiednim systemie tak by zaoszczedzić czas i pieniądze dało by się to zorganizować. Wydaje mi sie też, że troszke pomogły by w tym szybsze samoloty, bo wybudować hale mieszczące po 20 k mieszkańców nie było by problemem dla miast takich jak Madryt, Berlin, Paryż, Rzym, czy Londyn

    (-2)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Gadom
    Odpowiedz

    A na mecze będą się teleportować. Czy w Madrycie ktoś ogarnia, jak daleko jest LA, Oakland czy w sumie jakiekolwiek inne miasto w Stanach?

    (7)
  6. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    nie panikujcie NBA w Europie jest mozliwe jak najbardziej. Kwestia tylko systemu podróży z zachodu na stary kontynent. Przykładowo Lalki lecą do Bostonu tak rozgrywają mecz nastepnie lecą do Berlina tam grają (mogliby już w eurpoie zostac by objechać wzystkie stolice wrócić np do Bostonu tam rozegrac i z powrotem do miasta Lalek. Jest mozliwe tyle tylko, że trzeba by trochę zmian zrobić byc może dotyczących mniejszej ilości meczy, lub innych np wydłużenia rs. W dodatku szybsze samoloty tez by to ułatwiły. Nie twierdzę, że stanie się to za kilka lat, ale za 10-15 lat wcale niewykluczone

    (-2)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie ma na to szans. Dlaczego?

    NBA zbudowano także na przeswiadczeniu i pokazaniu ze NBA jest lepsza, wieksza, unikalna, niepowtarzalna. Że tylko NBA daje takie emocje. I dlatego pozwolą by zespoły z europy zagraly mecz albo 2 z zespołami z NBA ale nie włączą ich do ligi.

    Ponieważ zaburzyłoby to marketingową otoczkę budowaną od lat.

    Poza tym kto by dostarczał graczy do zespołów z europy?
    Poza tym kto by płacił tyle żeby zarabiali tyle co w NBA.

    Nie te realia.

    (2)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Chrzanek
    Odpowiedz

    Myślę, że to by również nieco obniżyło poziom sportowy klubów obecnej NBA ze względu na to, że niektórzy zawodnicy chcieliby grać dla swojego kraju tak jakby 😉 tzn np Pau Gasol stwierdziłby, że woli grać dla klubu z Hiszpanii 😉 oczywiście nie mówię, że wszyscy rzuciliby się do swoich krajów 😛 ale myślę, że paru takich by się znalazło, a nie zapominajmy, że niektórzy Europejczycy również są znakomitymi zawodnikami.

    Pomysł nie jest niemożliwy do zrealizowania, ale ciężki do rozplanowania. Myślę, że za 15-20 lat możemy się spodziewać Europejskich klubów w NBA 🙂 tylko nazwę pewnie zmienią na IBA jak już ktoś wyżej tutaj pisał ^^

    Możliwością jest też zmniejszenie ilości meczy z drugą i trzecią dywizją przez co odbywałoby się mniej podróży.

    (0)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe away
    Odpowiedz

    BLC 14H.. Dowaliles… lecialem do USA z Frankfurtu i lot trwał niecałe 8h.. wiec z takiej Hiszpanii jest jeszcze blizej, co innego np z Rosji, no i zależy gdzie go oczywiście do Portland czy LA które są na skraju mapy USA byłoby daleko z kolei do NY, czy Waszyngtonu jest jeszcze blizej. Pozdro 🙂

    (-1)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe chesterman22
    Odpowiedz

    Ciekawy pomysł ale chyba jak narazie więcej pytań niż odpowiedzi 😛 no bo co z zasadami? linia rzutu za 3, brak obrony strefowej. Z poziomem rozgrywek chyba nie było by tak źle. Myślę że coś by tam ugrali 🙂 może nie play off co sezon ale rekordów porażek też by nie było 😛 Aby przeskoczyć problem odległości trzeba by było przekształcić terminarz, wydłużenie sezonu albo zmniejszenie ilości meczu, Ale sama myśl o rywalizacji Europa Vs. USA elektryzuje 😀

    (-3)
  11. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    @pln pozwolę się z Tobą nie zgodzić globalizacja NBA ma początki wcześniej niż się wielu wydaje, nawet ja pamiętam wywiady Sterna gdzie wspominał o takich możliwościach i taki jest kierunek NBA. Media, zawodnicy z całego świata, mecze organizowane poza stanami zjednoczonymi to juz się dzieje to są przygotowania to globalizacji NBA. Na drodze ciągle stoi odległość.
    Masz wątpliwości jak by to wyglądało moim zdaniem mogło by byc wiekszośc rzeczy takich samych draft, Mecze ASG równiez organizowane byłyby w Europie, mogł by tylko powstać dodatkowa konferencja lub byłby nowy podział na konferencje to akurat jest do zrobienia. Cała liga była by zarzadzana w centrali NBA sedziowie zarobki itp. Sytuacja jest prosta, nieprosta jest tylko logistyka. W europejskich klubach mielibyśmy Durantów, Wallów i innych. Pisałem, że jest to dośc odległa przyszłość (ale nie az tak) z racji wybudowania hal i dogrania pewnych spraw badz co badz bardzo waznych.

    (1)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    @All3

    I ja sie z tobą nie zgodzę.

    Widzisz globalizacja ma jeden mankament: Może sprawić że rozmienisz się na drobne i rozwalisz wszystko co miałeś.

    NBA to:
    – koszykówka czyli narodowy sport amerykanów. W europie jest Piłka nożna.
    – najlepsza liga koszykarska świata, dużo marketingowego szumu jest woku tego robione i na tym bazuje biznes NBA.
    – Wielkie kluby w wielkich miastach wielcy sponsorzy, wielka oglądalność, a za tym idą wielkie pieniądze… ale uwaga wiekszosc klubów ledwo dopina bilans, to kilka najwiekszych organizacji pozwala by NBA sie utrzymywała.

    Wiesz na czym polega globalizacja NBA? Na tym, że po sezonie sobie jadą na objazd świata. Promują lige i pokazują jaka jest super najlepsza, jak dominuje inne ligi i jak oni sa super hero itd.
    Nie polega ona na tym że kluby z europy wejdą do NBA.

    Dlaczego?

    Draft- opiera sie na akademickich i szkolnych gwiazdach z USA, coś tam z europy wyłapią i ze świata ale ttrzon to USA. A i tak moze 20 jest dobrych a reszta w drafcie wybranych to zazwyczaj dużo do nadrabiania i nauczenia. Skąd wezmiesz zawodników dla zespołów z europy? I czy bedą chcieli grać w europie? Bo to już wiesz zmuszanie kogos by wyjechał z USA, a to nie przejdzie.

    Kasa kasa- dla Ligi zarabiaja:
    1. Hale pełne fanatyków koszykówki. Wiernych Fanów. A bilety nie są tanie, czy w Ogarnietej Piłką nożną europie byli by chętni płacić taka kasę? A koszty przelotów, organizacji napewno sprawiłyby wzrost cen.
    2. Sponsorzy- a jak ogladasz mecze NBA to wiesz jak to wyglada, najwieksi reklamują się w przerwach. Ale to USA, tam koszykówka to religia wręcz, w Europie nie, i to problem, a bez sponsorów liga nie ma szans.
    3. gadzety- Ale te najlepiej sprzedają się w USA i azji, a nie Europie. Więc skąd kasa?

    Logistyka- Wyobrażasz sobie transport sprzętu, graczy, długość sezonu, ilość meczy, i skomplikowanie by 30 zespołow z USA zagrało kilka tysiecy km dalej z kilkoma zespołami z europy? To jest wykonalne, ale nieopłacalne. I nierealne ze względu na koszty. I tylko koszty. A koncem konca to biznes.

    Najwazniejszy argument to jednak tak jak napisałem na początku: Piłka Nożna.

    Koszykówka w USA ma się dobrze ponieważ jest tam jednym z dominujących sportów. W 300 milionowym kraju. Do tego Azja zajarana i płacąca krocie za koszulki.

    Poza tym argument który przyszedł mi teraz do głowy:

    Biznes to biznes.

    A jeśli biznes to pieniądze.

    A gdzie jeździ NBA w wakacje? Do Europy czy do Azji? No właśnie.

    Szybciej w chinach powstanie jakaś pseudo liga NBA niż w europie. Bo Azja to potencjał. A europa jest daleko, i ma mały potencjał reklamowy, sprzedażowy.

    (3)
  13. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe greenstw
    Odpowiedz

    Jedno słowo: atletyzm. Z europy obecnie chyba tylko Hezonja nie odstaje od obrońców w NBA. Reszta to absolutne ogóry, którzy dostali się bo mają opinię “cwaniaków” bądź inteligentnych koszykarsko (Prigioni, Teletovic-trójeczki i kto tam jeszcze, Rubio?). Nie żebym uważał że koszykówka polega na bieganiu i wysokim skakaniu, ale jednak to właśnie poziom atletyzmu pozwala USA wygrywać wszystkie zawody w jakich biorą udział (mowa o koszu). Dlatego też Ponitka czy Karnowski mają takie nikłe szanse na angaż w NBA.

    (0)
  14. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    @pln tak jak zawsze Twoje argumenty czytam z wielką uwagą i często się z nimi zgadzam tutaj mam spore wątpliwości. Moim zdaniem trochę boisz się ryzyka związanego z wizjonerstwem, z rozwojem…
    Tutaj nie chodzi, że największe kluby europejskie wejdą do NBA tylko NBA wejdzie do Europy tworząc nowe kluby. Liga jedna i druga może istnieć równolegle i konkurować z sobą. NBA marketing ma w małym paluszku wcześniej czy później wygrałą by ten wyścig o kibiców przede wszystkim atrakcyjnijesza gra zawodników NBA.
    Co do logistyki przeciez sprzętu i teraz nie wożą tylko jest na miejscu odległość między wschodzem i zachodem USA jest porównywalna jak pomiędzy wschodem USA, a Europą i nic złego się nie dzieje.
    Zawodnicy? najwyżej grało by ich po prostu więcej i w cale nie oznacza to, że liga była by słabsza, bo nie uważam, że jest tak, że scuaci zawsze wyłapują najlepszych. Jest mnóstwo zawodników, którzy mogli by grac w NBA, a gdzieś po drodze są marnowani.
    Pieniądze? Europa to bardzo bogaty rynek który nie jest zagospodarowany należycie koszykówką. To tzw stary kontynent, gdzie juz pewne kanony i tradycje się zakorzeniły to przekłąda się na dużą konkurencję jeśli chodzi o walkę o kibica, ale co może zaoferowac każdy sport kibicowi? Byłem sędzią piłki nożnej za dzieciaka tez grałem w piłkę, grałem tez w kosza i mam porównanie zreszta jak i Ty i kazdy inny kibic. Z wszystkich sportów zespołowych to koszykówka jest najbardziej efektowna, bo jest najszybsza, bo zdobywa się najwięcej punktów i jednocześnie jest najbardziej skomplikowana bo ma najwiecej zasad niuansów (dlatego dla kibiców tradycyjnych wychowanych na piłce nożnej ciężka do rozszyforwania), ale tak czy inaczej jest najbardziej efektowna i moim zdaniem może konkurowac i konkuruje i dlatego NBA chce sprobowac…
    Nastepna kwestia wcale nie trzeba towrzyc nastepnych 30 druzyn w Europie to nie ma sensu wystarczy 5-6 druzyn w najwiekszych miastach Tam znajda się kibice zreszta przylot Lebronów jeszcze bardziej w tym pomoże. Europa jest bogatsza niż USA to potężny rynek gdzie produkt NBA ma szanse zwyciężyć wsród konkurencji jaką jest piłka nożna. Początki nigdy nie są łatwe dlatego NBA nie rzuca się z motyką na księżyc tylko powoli przyzwyczaja Europe do NBA.
    Co do Azji to kto wie, może kiedyś i tam powstaną drużyny, ale jeszcze nie teraz. Europa jest bardziej przewidywalna politycznie niż Chiny. W China może byc naprawdę różnie nie będę rozwijał tego wątku bo temat rzeka, ale wracając do meritum… W Stanach powstawały nowe drużyny prawda, a jęsli by znowu powstały nastepne tyle tylko, że troszkę dalej? Moim zdaniem NBA w Europie to następne miliony w kieszeniach NBA

    (0)
  15. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    spróbuję też obalić Twoje 3 pierwsze argumenty:
    “- koszykówka czyli narodowy sport amerykanów. W europie jest Piłka nożna.” – owszem, ale co stoi na przeszkodzie, by koszykówka stała się równie popularna. W Litwie to koszykówka stoi wyżej niż p.n. W Europie po prostu za piłka przemawiają tradycje, ale sam sport (koszykówka) wiadomo, że jest przyjemniejszy dla oka.
    “najlepsza liga koszykarska świata, dużo marketingowego szumu jest woku tego robione i na tym bazuje biznes NBA” – NBA ciągle będzie najlepsza ligą świata dodatkowe drużyny nie zmienią tego. Biznes NBA to cały mechanizm, ale swoje fundamenty bierze z atrakcyjnośći tego sportu. Jeżeli coś jest atrakcyjne to ludzie chcą to oglądać. Jeżeli chcą oglądać włączają tv lub ida na mecz. Następna dopiero w kolejności jest firma która chce byc widoczna i płaci za reklamę. Trzeba też pamiętać, że TV też istnieje z reklam także to pełen mechanizm. Oczywiście dochody NBA to nie tylko oglądanie w mediach meczy to równiez prawa do sprzedaży znaków towarowych, koszulek, biletów itp.
    “- Wielkie kluby w wielkich miastach wielcy sponsorzy, wielka oglądalność, a za tym idą wielkie pieniądze… ale uwaga wiekszosc klubów ledwo dopina bilans, to kilka najwiekszych organizacji pozwala by NBA sie utrzymywała.” – to prawda, ale to kwestia specyfiki miast. Wiadomo, że są bogatsze miasta z większym lokalnym rynkiem i mniejsze ledwo dyszące, ale przecież nikt nie mówi by w Europie klub NBA powstał w Ostrowie Wielkopolskim. Natomiast mogłby by powstac w Londynie, Paryżu, Berlinie, Madrycie i np w Rzymie to są miasta i całe agromelacje nie mniejsze niz te co są w USA. Konkurencja podobna w Europie jest przede wszystkim piłka nożna trochę siatkówki w USA NFL, NHL, MLB także sytuacja jest podobna.
    “Wiesz na czym polega globalizacja NBA? Na tym, że po sezonie sobie jadą na objazd świata. Promują lige i pokazują jaka jest super najlepsza, jak dominuje inne ligi i jak oni sa super hero itd.” – ja globalizacje inaczej interpretuje, dla mnie globalizacja to otwartość na rynki globalne jesli mówimy o gospodarce. NBA juz jest globalna jest dostepna w każdej części świata nawet w korei północnej.
    JEśli chodzi o draft to już się dawno zmieniło. Draft polega na tym by wybrac najlepszych zawodników z grupy zgłoszonych do draftu. Kiedyś to byli tylko amerykanie, ale nijaki Stern to zmienił do draftu może zgłosic się nawet eskimos pod warunkiem, że spełni jakies tam warunki (szczegółów nie znam) Także draft też jest globalny. Być może jest tak tego nie wiem, że przewagę mają gracze NCAA, ale to nie musi sie zmieniać. Tak w ogole to NBA to sport, który pomógł walczyć z rasizmem, a także z problemami natury politycznej. Kto wie może własnie NBA kiedys uchroni kogos przed konfliktem wojennym.

    (0)

Gwiazdy Basketu