All-Decade Teams: najlepsze piątki minionej dekady NBA

57

 W mijającym tygodniu oficjalna witryna NBA ogłosiła, wzorem kwintetów wybieranych na koniec każdego sezonu, trzy All-Decade Teams, czyli najlepsze piątki dekady (2009/2010 – 2018/2019).

Żeby zamknąć ten rozdział w historii NBA, wybraliśmy naszą własną Drużynę Dekady. Piętnastu zawodników zostało wybranych. Piętnastu graczy zostało wskazanych przez panel producentów i analityków NBA.com i NBA TV. Podzieleni zostali na trzy drużyny, składające się z dwóch obrońców i trzech skrzydłowych/podkoszowych [nba.com]

To dobra okazja, żeby wdać się w polemikę, bo niektóre z tych wyborów są nieoczywiste. Zobaczmy:

#All-Decade First Team

Jamesa Hardena doceniono z uwagi na fakt, że od laureata nagrody SOTY przeszedł drogę do MVP Ligi, przy okazji notując na swoim koncie najwięcej ze wszystkich, bo aż osiemnaście 50-punktowych występów w tej dekadzie.Powołanie Stephena Curry zostało umotywowane jego wpływem na zmianę stylu gry w omawianym okresie. Warto również wspomnieć, że posiada on 2 tytuły MVP, z czego jeden (2016) wywalczony jednogłośnie, co miało miejsce po raz pierwszy w historii.

W porównaniu do indywidualnych statystyk Brodacza, Kawhi Leonard raczej nie ma się czym pochwalić, jednak to przede wszystkim przez wzgląd na system San Antonio Spurs, którego jest wychowankiem. Za jego nominacją przemawiają za to zdecydowanie 2 nagrody DPOY i 2 MVP Finałów.

Kevin Durant może równać się z Leonardem pod względem ilości tych ostatnich statuetek, które zdobywał w latach 2017 i 2018. Ma również na koncie nagrodę MVP z 2014. KD jest zarazem najlepszym strzelcem dekady ze średnią 28 punktów.

Stawkę zamyka LeBron James, o którym mówi się, że był twarzą NBA w tym dziesięcioleciu. W każdym z tych sezonów był nominowany do All-Star Game i do All-NBA Teams, jako jedyny. W jego wypadku każdy sezon kariery kończył się na All-coś tam, od All-Rookie, przez All-NBA i All-Defensive.

#All-Decade Second Team

Gloria victis, chciałoby się powiedzieć, bo pierwsze, co rzuca się w oczy to brak mistrzów w tym kwintecie. Dziś wielu już o tym nie pamięta, ale Chris Paul to sześciokrotny członek All-Defensive First. Cieniem na jego dokonaniach kładzie się absolutny brak sukcesów w playoffs (nigdy nie przebrnął przez drugą rundę) w czym przypomina mi Tracy’ego McGrady, jednego z wielkich poprzedniej dekady. Paulowi w obronie partneruje Russell Westbrook, którego trzy sezony na poziomie triple-double to absolutny ewenement.

Nominacja Anthony’ego Davisa nie została jakoś szczególnie umotywowana, oprócz tego, że od 2012 roku znajduje się w ścisłej ligowej czołówce. Od siebie dodam, że ma on również więcej 40-punktowych występów niż tacy PF jak ci z grafiki poniżej i to przy ilu meczach!

Kolejna osoba, Blake Griffin, prócz tytułu ROTY (zdobytego jednogłośnie) ma także pięć powołań do All-NBA i sześć występów w All-Star Game. Nie daje o sobie zapomnieć również Carmelo Anthony, który jest trzecim strzelcem wśród wszystkich small-forwards w tej dekadzie (przed nim tylko LeBron i KD).

#All-Decade Third Team

W przypadku Paula George’a można odnieść wrażenie, że nominację załatwił mu zwycięski powrót do formy po dramatycznej kontuzji odniesionej w lecie 2014 roku. LaMarcus Aldridge to z kolei synonim niezawodności. Był starterem w większej ilości meczów niż jakikolwiek podkoszowy w tym dziesięcioleciu, plasuje się również na miejscu szóstym w kategorii suma punktów.

Antetokounmpo z kolei wszedł do stawki niejako rzutem na taśmę, za sprawą swojej aktualnej dyspozycji i statuetki MVP. Od starej gwardii po młode wilki, a w zasadzie wilka. Listę otwierają przyszli Hall-of-Famers, których nikomu przedstawiać nie trzeba, panowie Wade i Bryant.

Takie oto piątki przygotowała nam ekipa NBA.com. Cóż, ze swojej strony mam kilka uwag.

Po pierwsze, brak jakiegokolwiek nominalnego centra w tej stawce. Rozumiem, że ma to być swego rodzaju znak czasów, wszak format, według którego wybierano tych zawodników odzwierciedla ten wprowadzony w 2013 do All-Star Game, natomiast mimo wszystko warto ten fakt odnotować.

Po drugie, mamy tu moim zdaniem wskazania troszkę nieadekwatne czasowo. Kobe i Giannis to dwie różne ery NBA. Jeśli obronimy tezę o zasadnej obecności w tym gronie pierwszego z nich, to dla drugiego jest jeszcze chyba za wcześnie.

Po trzecie, z całym szacunkiem, ale jakież to wybitne osiągnięcia Blake’a Griffina czy Paula George’a, nie wspominając o Melo, przykryły dokonania takich zawodników jak Tim Duncan czy Dirk Nowitzki? Ktoś powie, że byłyby to spóźnione nominacje, ale skoro mamy na liście Kobe Bryanta… Również Draymond Green, ze swoimi trzema tytułami, nagrodą DPOY, siedmioma powołaniami do All-NBA Teams i trzema występami w All-Star Game “ma papiery” żeby się tu znaleźć.

Moim zdaniem lista przygotowana przez NBA.com jest wynikiem pewnej fetyszyzacji zdobyczy punktowych kosztem innych, jak to mówią jankesi, “accolades”. Zobaczcie jak wygląda lista najlepiej punktujących zawodników dekady. Dziwnym trafem wszyscy ci gracze, prócz DeRozana, znaleźli się w zestawieniu:

Jakie jest Wasze zdanie odnośnie tych nominacji? Kogo brakuje, kto do wylotu?

#All-NBA Veteran Team

Skoro już jesteśmy przy wyróżnieniach, oto najbardziej zaprawieni w bojach gracze w lidze. Tu nie ma przypadku.

Vince Carter, który liczy sobie już 42 wiosny, w końcu otrzymał telefon, na który tak czekał. Zaakceptował propozycję Atlanty Hawks i wróci do nich na kolejny sezon. To szaleństwo, kiedy sobie człowiek zda sprawę, że Vince jest starszy niż ojciec Trae Younga. Sam Trae urodził się 3 miesiące po tym, jak Carter został wybrany w drafcie. Stary, ale jak zakonserwowany!

Carter, który jest obecnie ostatnim zawodnikiem NBA, który grał w latach 90-tych, jest zarazem pierwszym, którego kariera ma szansę rozciągnąć się na przestrzeni 4 dekad, jeśli zagra choć jeden mecz w 2020. Jego 22 sezony w lidze to rekord, wyprzedza chociażby Kevina Willisa, Roberta Parisha, Kevina Garnetta i Dirka Nowitzkiego.

Oprócz Cartera do piątki weteranów zaliczyć należy również Udonisa Haslema (39 lat), dla którego kolejny sezon będzie siedemnastym. Kolejny zawodnik w tej wyliczance to Pau Gasol (39 lat) który w kolejnych rozgrywkach zasili szeregi Portland, a jego doświadczenie z pewnością będzie cenna dla młodszych kolegów.

Old regime

Listę uzupełnia snajper Kyle Korver (38 lat) i środkowy Tyson Chandler (36). Tu małe wyjaśnienie: nie są to najstarsi gracze, lecz najstarsi, którzy mają podpisany kontrakt na kolejne rozgrywki. Być może wkrótce trzeba będzie dokonać zmian na liście, jeśli ktoś ze starszych wolnych agentów poniżej (FA) otrzyma angaż. Oprócz nich jeszcze dalszy ciąg wyliczanki najstarszych aktywnych zawodników:

Jamal Crawford (39 FA), Zach Randolph (38 FA), José Calderón (37 FA), Nene Hilario (36), Devin Harris (36), JJ Redick (35), JJ Barea (35), Andre Iguodala (35) Thabo Sefolosha (35 FA), Raymond Felton (35 FA), Zaza Pachulia (35).

W grudniu 35. urodziny obchodzić będzie King James. Tu z chęcią przypomniałbym skład Lakers, ale ograniczę się jedynie do stwierdzenia, że to niesamowite, że gość w dalszym ciągu trzyma taki poziom, zwłaszcza patrząc na jego rówieśników…

[BLC]

Ostatnie Wpisy

57 comments

    • Array ( )

      Tak z innej beczki. XXI wiek zaczął się w 2001 więc pierwsza dekada to lata 2001-2010, druga 2011-2020 więc Carter żeby zagrać w czterech dekadach grać musiałby wyjść na parkiet w 2021. Wszystko to przez brak roku zerowego.

      (21)
    • Array ( )
      Zdjęcie profilowe BLC

      @Janeknieraper: wersja z 4 dekadami Vince’a obiwiazuje praktycznie we wszyatkich mediach w USA, ktore zajmuja soe tematem. Grafika ze strzelcami pokazuje jakoni licza te lata. Ja sie do tego przychylam, nie bede tym, ktory Carterowi zaslug odmawia. Ale jesli Ty chcesz, prosze bardzo, badz tym kolesiem.

      (-18)
    • Array ( )

      Odebrać to ja mu mogę najwyżej pranie z pralni. Jezeli wszystkie amerykańskie media tak piszą to przepraszam, zapomniałem założyć że pierwsza “dekada” po Jezusie miała 9 lat a później to już z górki.

      (18)
    • Array ( )

      @BLC, @Janeknieraper
      Nie o odbieranie zasług chodzi, a pojęcie i jego znaczenie. Myli się lata 80. 90. z pojęciem dekady i Pan Janeknieraper ma rację. Dekadę liczy się w styczniu każdego pierwszego roku dziesięciolecia, np. 2011, a kończy 31 grudnia, np. 2020. Wówczas mówimy o dekadzie. Stąd Vince ażeby osiągnąć wspomniane powyżej, musiał by zagrać choć jeden mecz w 2021 roku. Zaliczając tylko 2020 będą to 3 dekady ORAZ lata 20. XXI wieku.

      (6)
    • Array ( )

      Ja właśnie słyszałem że VC zagra w 4 dziesięcioleciach nie dekadach, wtedy pojęcie jest poprawne

      (5)
    • Array ( )
      Zdjęcie profilowe BLC

      Racja, jeszcze sie nie przyzwyczailem do jego wielkich dokonan w Rockets. Przenioslbym go za to do all decade first w ogole…

      (0)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe matrix

      @BLC: Lepiej się przyznać do pomyłki i ją poprawić niż oburzać i przesadzać w drugą stronę. Paul jak najbardziej może być w All Decade First skoro przez 10 lat był nr 1-2 na swojej pozycji.

      (7)
    • Array ( )

      Brak Nowitzkiego jako mistrza i MVP finałów 2011 to jest nieporozumienie – delikatnie mówiąc.

      (16)
  1. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe G8
    PATRON
    Odpowiedz

    Kobe… wielkim fanem jestem, ale w tej dekadzie rozegrał 4 dobre sezony w tym jeden mistrzowski. Następne niestety zbiegły się w czasie z przebudową i kontuzjami. Uważam, że Kobe jest w dobrym miejscu. Gdyby był w 2nd też byłoby dobrze, bo co robią tu: Blake, Cp3, MELO pantoflarz ( jak dziś oceniacie jego poddanie względem żony umiłowanej w NY, bo ja twierdze, że ona jest źródłem MELOdramatu. Żony wielkich koszykarzy wiedziały, że trzeba się poświęcić i kto jest Alfa. La La Anthony nie wiedziała, albo Melo nie był wielki). Cała trójka jest dobra, ale to drugi garnitur super gwiazd.

    Wade??????? W tej dekadzie miał szansę na 3-peat. Cztery finały. Stworzył duet z Lebronem na miarę ALL-Time. ZDECYDOWANIE powinien być 2nd. Mówimy tu o TOP 5 może nawet TOP 3 SG w historii NBA, który 2 ze swoich trzech pierścieni wywalczył w tej dekadzie.

    Nie rozumiem także braku Duncana. Lider najpiękniejszego wyjścia Spurs(13-14) w historii. Gdyby nie Ray Allen zdobyłby 2 mistrzostwa w szczycie Lebrona i to przeciwko niemu. Coś tu nie gra.

    (25)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe matrix

      @G8: Jeśli dla kogoś Paul to drugi garnitur super gwiazd, to chyba przespał ostatnie kilkanaście lat. Paul powinien być nawet w 1 piątce, był praktycznie 1-2 najlepszym PG ligi przez dobre 10 lat swojej kariery, z drobnymi umniejszeniami przez kontuzje. A Wade większość dekady się albo nie liczył, albo był już drugimi skrzypcami… za mało na bycie wyżej niż w od biedy 3 piątce.

      (-6)
    • Array ( [0] => contributor )
      Zdjęcie profilowe G8
      PATRON

      @matrix

      CP3 nigdy nie odegrał roli nawet zbliżonej do Wade’a. To fakt. Wade drugie skrzypce? że niby Lebron dołączył i Wade drugie skrzypce? Może od sezonu 12-13. Wade to pełnoprawny ALLSTAR, któy trafił w zespole na jeszcze większy talent. Ja rozumiem, że Lebron osiągnął PRIME w Heat i zostawił duży cień na cały zespół, ale Wade & Lebron to wg mnie najlepszy duet tej dekady. Wade jest największą cegiełką Legacy Lebrona. Bez Wade’a nie było by w Heat 3 mistrzostw. Tylko ignoranci nie dostrzegają jego wkładu.

      Cp3 jest bardzo dobrym PG bez przełożenia ani pomysłu jak wygrywać w Playoffs. Jeden z najlepszych pg sezonu zasadniczego i to by było na tyle. Co mogę o nim dobrego powiedzieć. Irving osiągnął i zasłużył się bardziej niż Paul.

      (3)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe matrix

      Paul większość dekady grał dużo lepiej od Wade’a i oni nie są nawet blisko pod tym kątem, więc rzeczywiście rola Wade’a nie była nawet zbliżona. Wade all-starem był, ale co to zmienia w tym, że był drugą opcją w Miami? Skoro przytaczasz rzekome sukcesy zespołu, do których w zdecydowanie największym stopniu przyczyniał się LeBron to warto o tym wspomnieć. Wade ma oczywisty wkład w sukces Miami tylko to nie ma nic wspólnego z jego porównaniem z Paulem. Ostatni akapit to Twoja subiektywna opinia, choć pisanie że gość który był top 1-2 PG w lidze 0 razy bardziej się zasłużył od tego, który był takowym prawie 10 lat to oczywisty trolling.

      (-5)
    • Array ( [0] => contributor )
      Zdjęcie profilowe G8
      PATRON

      pamiętaj, że mały denerwujący gnom to nie kaliber typu Champ. To fakt nie do zbicia. Paul nigdy nie był zagrożeniem w playoffs. Możliwe, że to kwestia systemu/zespołu. Natomiast Wade zawsze był respektowanym przeciwnikiem.
      3 > 0= Proste
      Nie kwestionuje talentu CP3, ale to po prostu drugi garnitur. Taki zachodni John Wall. Wade to uznany mistrz. Dwayne swój prime miał na przełomie dekady, ale nie zmienia to faktu, że dwa piękne mistrzostwa zdobył w tej dekadzie.

      (3)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe matrix

      Paul był takim samym zagrożeniem w PO jak Wade, być może tylko przeoczyłeś, że nigdy nie grał z prime LeBronem czy w dominującym zespole. M.in dlatego argumenty w stylu 3>0 są tak głupie, że nawet się nie chce komentować.
      Właśnie o to się rozchodzi, że CP3 to pierwszy garnitur, on przez lata grał na poziomie najlepszych w historii na tej pozycji, więc to że porównujesz go z takimi jak Wall czy Irving skoro Paul grał jak Oscar czy Magic tylko pokazuje, że w ogóle nie przeanalizowałeś jego kariery. Wade w tej dekadzie jest daleko w polu za Paulem pod względem wygranych meczy. Proste.

      (0)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Kobe Ciarna Dziura Gwalciciel Młodych dam Bryant !!! :))) w trzeciej piątce ? To żart? Czy ktoś chce mnie podburzyć :)))) ???? Hi hi hi

    (-9)
  3. Array ( )
    Nick*...Van Excel 8 Sierpień, 2019 at 19:52
    Odpowiedz

    Śmieszne jest porównywanie Kobego w tej dekadzie do Jordana po 00.
    Kobe w 10 roku był MVP finals. Ma średnia punktowa jedna z najwyższych . 7 all stars game, 4 all NBA . Przy czym przez 4 pierwsze lata był jednym z 3 najlepszych graczy w lidze . Gdyby nie kontuzje byłby nim przez nim jeszcze trochę …
    W 2013 na siłę wrzucił Lakers do play-off, pod nieobecność nasha potrafił notować 40 asyst w 3 meczach . Jeśli Kobe jest za zasługi to co więcej osiągnęli Carmelo , Paul, AD , BG itd?

    (28)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe matrix

      @Nick*…Van Excel: Jednym z 3 najlepszych graczy w lidze to Kobe był ostatni raz w 2010 roku, potem już najwyżej do top 10 się łapał, a od 2013 był albo tragiczny albo poza ligą. Ci pozostali zawodnicy niemal grali całe dekady na wysokim poziomie, a nie pare lat, więc 3 piątka i tak dyskusyjna dla Kobe’go.

      (-7)
    • Array ( )

      Kobe na początku dekady wciąż był nie do zatrzymania do momentu kontuzji. Jeśli on nie zasługuje to tak samo Giannis , który się dopiero rozpędza

      (4)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe matrix

      @Ja24: To są mity nt. Bryanta, że był nie do zatrzymania. On od 2011 już ewidentnie odstawał od kilku najlepszych, szczególnie w PO. A Giannis w ostatnim sezonie był już dużo lepszy niż Kobe w tamtym okresie.

      (-6)
    • Array ( )

      Oglądałem wiele meczy Lakersów w tamtych czasach (innych zresztą też). Po odejściu Gasola został Kobe, młodzież, dziadki i kontuzjowani Nash i Howard. Kobe sam ciągnął zespół i chociaż wyników zespołowych to Kobebył nie do zatrzymania. Nie dominował tak jak Giannis już teraz ale wciąż był czołówką w nba

      (1)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe matrix

      @Ja24 Coś Ci się miesza mocno, przecież Howard odszedł rok przed Gasolem, tak samo Nash na poważnie ostatni raz grał w 2013. Więc jak po odejściu Gasola mógł zostać Howard, jak od roku go nie było już w zespole? 😀 Jeżeli już to Gasol ich wtedy ciągnął, bo Nash był połamany, Howard już siedział w Houston, a Kobe opuścił cały sezon przez achillesa.

      (-2)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Kto pisał ten artukuł? Litości! Cp3 gdyby nie kontuzja zostałby mistrzem nba,gdyż gonili GSW w finale konferencji. To jest zdaje się trzecia runda???

    (-8)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe ja24
    Odpowiedz

    dramat z tymi 5, do pierwszej nie ma co się sprzeczać, ale reszta? Kobe i Wade to mistrzowie początku dekady, tak samo Duncan i Nowitzki i to nie są jakieś ‘drugie opcje’. Giannis’a jeszcze można zostawić bo wszedł z buta w ligę i jest fenomen, takie o zamknięcie tej 15 tytułem “nadchodzi nowe”. Westbrook, PG i AD coś pokazali (kolejno triple, powrót z kontuzji i dominacja po obu końcach parkietu) ale CP, Rudy i Melo? jeden dostał super-maxa i odstrasza managerów, drugi przeskoczył nad autem a trzeci wyszedł na królewnę której nikt nie chce, come on!
    ps. za Lamarcusa wstawiłbym chociażby Dame’a

    (5)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Trzydziestka Davisa bardzo wiele o nim mówi. Ma tyle występów > 40 pkt co Barkley, Duncan i Garnett razem wzięci. Absolutne legendy na jego pozycji. Dwóch z nich to także znakomici defensorzy, najlepsi na swojej pozycji. Dirk również za nim, choć to genialny strzelec i zawodnik jednak ultraofensywny. Wszyscy emeryci z tego zestawienia to jednak zwycięzcy. Prawdziwi franchise playerzy. AD jak dotąd nie ma nic. Jedna wygrana runda z obciachową Oklahomą, w megaskładzie z vintage Rondo, Miroticiem w żuciowej formie, odpalonym Moorem, świetnym zmiennikiem Randle’m, no i megakompletnym Holidayem. I już? Tak, już. Jego największym osiągnięciem jest sympatia Lebrona. Ale statsy to on ma, nie powiesz!

    (-3)
    • Array ( )

      AD ma też zarośnięte brwi. A każdy, to słyszał cokolwiek o tajemnicach masonerii, iluminatach, i jest zwolennikiem teorii o starożytnych kosmitach, wie o co chodzi. I kto naprawdę rządzi Ligą!

      (0)
    • Array ( )

      ach ten skomplikwany koncept dekady.. trudny do pojecia jak zasada nieokreslonosci heissenberga

      (0)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    A jak dla mnie to dobre zestawienie. Trochę bym się przyczepił do Carmelo w second, ale z drugiej strony, co najmniej do połowy dekady był to franchise player. Dirk i Duncan mimo świetnej gry w początku tego dziesięciolecia, to jednak zdecydowanie 00-10. Kobe i Wade długo trzymali formę – zasłużyli, no i warto wspomnieć, że Kobe to zdecydowanie top 1 poprzedniej dekady.
    Co najważniejsze trzeba wziąć pod uwagę, że strasznie ciężko wybrać piętnastu najlepszych. To będzie zawsze kwestia dyskusyjna, gdyż w NBA jest naprawdę wielu świetnych graczy

    (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    AD ma też zarośnięte brwi. A każdy, to słyszał cokolwiek o tajemnicach masonerii, iluminatach, i jest zwolennikiem teorii o starożytnych kosmitach, wie o co chodzi. I kto naprawdę rządzi Ligą!

    (0)
    • Array ( )

      No nie, Dwight czasy świetności na koniec poprzedniej dekady. Od transferu do Lakers to równia pochyła w dół.

      (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    To ewidentnie lista pod dzisiejszego kibica. Giannis? George? Aldridge? Jakie sukcesy odnieśli ze swoimi klubami? Taki Green zasłużył zdecydowanie bardziej bo gdy zaczynały się Play-offy był kluczowym graczem w seriach. Melo to w ogole kuriozum. Dirk w 2011 mając do pomocy niemal 40-letniego Kidda, Terry’ego i Chandlera zrobił mistrza ogrywajac po drodze Bryanta, Duranta i Big 3 z Miami. I jeszcze w sezonie 2015-16 zdobywał 18 pkt na mecz. Melo przez dekadę sobie rzucał i nic z tego nie wynikało.

    (9)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Porównanie Davisa do tej czwórki legend? Śmiech i zażenowanie jednocześnie. Tim, Chuck, Dirk i Kevin grali za czasów gdy istniało coś takiego jak defensywa.
    Grafika sugeruje, że Anthony jest od nich lepszy. Nie, nie jest i nawet nie jest blisko

    (5)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Zamiast Griffina można wstawić Bosha, z powodzeniem wstawił bym też trio Parker Manu i Duncan którzy trzymali cały czas poziom, 2 finały przeciw Miami gdzie ten drugi to była miazga. Marc Gasol kotwica defensywna i ostoja Memphis zwieczenie tego tytułem w toronto. Brak Nowitzkiego. Howard denfensive player of the year 09-10-11, all defensive 09-12 i macicy grali w finalach nba 😉

    (1)
  12. Array ( )
    RozpieprzaczGigant 9 Sierpień, 2019 at 11:32
    Odpowiedz

    Mała ciekawostka – nasz Marcinek uplasował się 3 razy w top10 w statystykach dekady. Nr 8 w liczbie zbiórek, nr 3 w FG% i nr 7 w zagranych meczach.

    (8)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Umieszczenie Wade’a w 3. piątce jest nieporozumieniem. Facet schował swoje ego (które ma przeogromne) dla dobra organizacji i swojego LEGACY i pozwolił aby flesze skierowane były na LeBrona Jamesa, ale to nie umniejsza jego wartości sportowej w tym okresie. Zamieniłbym miejscami z Chrisem Paulem. Co do Kobe, końcówka kariery przeżarta kontuzjami, więc 2. piątka byłaby dobra, ale czy lepsza, niż trzecia? Przy całej sympatii do Blake’a nie uważam, że jakoś mocno zasłużył na powołanie, choć powrót do formy All-Star jest dobrym argumentem, żeby się przy nim zatrzymać i debatować, jednak widzę na jego miejscu Nowitzkiego. To samo Paul George, kapitalny powrót po kontuzji, powrót, którego życzyłbym każdemu dotkniętemu podobną tragedią sportowcowi, ale to nie jest zawodnik pokroju All-Decade, a że kłuje w oczy brak Duncana, wniosek nasuwa się sam. Melo pasuje mi tam, gdzie został umieszczony. Swojego czasu jeden z najlepszych, jak nie najlepszy zawodnik 1-on-1 w lidze, całkowity dominator na parkiecie, niestety głowa nie ta, więc w nowej dekadzie go nie zobaczymy, chyba, że ktoś zlituje się nad nim i pozwoli mu się godnie pożegnać z zawodem (CAVS? KNICKS?), jednakże swojego czasu ikona koszykówki, więc jak najbardziej zasłużenie. Greak Freak – pasuje mi jedynie, jako zapowiedź nowej ery, jednak nie zdominował dekady, jak większość panów w zestawieniu. Moje typy na jego miejsce: Draymond, Al Harfodrd, Marc Gasol oraz z całą pewnością Chris Bosh, gdyby nie wymuszony koniec kariery. Szkoda także przedwcześnie zakończonej dominacji Konia, ale to już pozwalam sobie na melancholię.
    P.S. Kyrie, nie płacz.

    (1)

Gwiazdy Basketu