Allen Iverson: fenomen kulturowo-koszykarski

28

9 września 2016 Allen Iverson zostanie oficjalnie wprowadzony do koszykarskiej Galerii Sław. Fenomen kulturowy, który na zawsze zmienił NBA. Jako rookie zaliczył serię pięciu meczów z dorobkiem 44, 40, 44, 50 i 40 punktów bijąc tym samym rekord Wilta Chamberlaina (!) A przy tym robił w to w tak efektowny sposób, że niezależnie od sympatii czy antypatii do indywidualnego basketu, mruczałbyś pod nosem z uznaniem.

Najszybszy z piłką zawodnik, jakiego oglądałem na parkietach odkąd interesuję się ligą, czyli od 24 lat. Mimo, że miał tylko 183 centymetry wzrostu nie sposób go było zatrzymać, o czym niech zaświadczy strzelecka średnia jego 12-letniej kariery na poziomie 26.7 punktów w meczu (!!) Dla porównania, ta sama średnia u Kobe, kolejnego killera wybranego w drafcie 1996 roku wynosi 25.0.

Koszykarski „gangster”. Profesjonalny fryzjer przyjeżdżał do niego minimum dwa razy w tygodniu by plątać warkoczyki na głowie AI.

aic

Crossover, o którym do dziś opowiada się na boiskach szkolnych i salach gimnastycznych na całym świecie. Mogłeś odnieść wrażenie, że piłka stanowi przedłużenie jego ręki. No i tak: dłonie i rozpiętość ramion (191 cm!) miał zdecydowanie nieproporcjonalne do wzrostu. Gdzie serce i ambicja przeważyły nad zdrowym rozsądkiem. Ważył połowę tego co Shaq i inni podkoszowi, którzy wieczór w wieczór próbowali zniechęcić go do wjazdów podkoszowych, ale nigdy nie dawał po sobie poznać, że go zranili. Powalony błyskawicznie wstawał, dopiero po zakończeniu meczu, zaszyty w szatni – umierał z bólu. Wojownik! Oto parę faktów, których możecie nie wiedzieć na temat Allena Iversona:

1) Gangsta paradise: trudna sytuacja rodzinna

Ann Iverson powiła syna w wieku 15 lat. Ojciec: Allen Broughton nie utrzymywał kontaktów z chłopcem. Samotna matka sytuację ekonomiczną rodziny opierała w całości na swojej matce, która niestety zmarła wskutek komplikacji w trakcie operacji. W ten sposób do domu babci Allena wkrótce wprowadził się przyjaciel mamy Michael Freeman, który choć jako pierwszy umieścił w rękach chłopaka piłkę do kosza, sam handlował narkotykami i częściej bywał w więzieniu niż w domu.

Kiedy nie było pieniędzy na opłacenie rachunków, mieszkali bez wody, światła czy ogrzewania. Na domiar złego, z ujścia uszkodzonego kanału ściekowego pod domem śmierdziało jak z szamba. Młody Iverson widział jak kolejni jego koledzy padają ofiarami morderstw na tle rabunkowym czy handlu prochami. Co ciekawe, dom w którym mieszkali stał przy ulicy Jordan Drive, a jego idolem lat młodzieńczych był nie kto inny jak Michael Jordan. Na drzwiach pokoju Allen namalował nawet realnych rozmiarów obraz przedstawiający MJ-a.

2) Więzienie

Niewiele brakowało, a świat koszykówki nigdy nie usłyszałby o kimś takim, jak Allen Iverson. Jako 17-latek został aresztowany za udział w bijatyce przed miejscowym klubem bowlingowym. Przesiadywali z kumplami przed lokalem, kiedy doszło do awantury na tle rasowym. Oskarżono go o rzucenie krzesłem w kobietę, która na skutek uderzenia straciła przytomność.

Choć nie miał żadnych historii kryminalnych na koncie, został skazany na pięć lat pozbawienia wolności bez możliwości wypuszczenia za kaucją. Ciekawostka: 50 osób brało udział w awanturze, aresztowano jedynie czterech, wszyscy byli czarni. I choć Allen nie przyznał się do jakiegokolwiek bezpośredniego udziału w bijatyce, za kratkami spędził 4 miesiące zanim wstawił się za nim guberbator stanu Virginia. Dwa lata później wyrok unieważniono w stanowym sądzie apelacyjnym z powodu braku dowodów.

Kiedy przebywał w więzieniu, przyjaciele i rodzina stworzyli koszulki z napisami „Free Allen”, a lokalna społeczność nie zostawiła na lokalnych politykach suchej nitki za aresztowanie „przyszłej gwiazdy NBA”.

ja

3) Korepetycje

Po wyjściu na wolność Allen nie porzucił planów dostania się do NBA. Godzinami trenował, a także PIĘĆ RAZY W TYGODNIU PRACOWAŁ Z KOREPETYTOREM, aby odrobić zaległości w klasie maturalnej. W 1994 roku szczęśliwie zdał egzaminy końcowe, przyjął ofertę stypendium sportowego uniwersytetu Georgetown, a jego sen zaczął powoli ziszczać.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

28 comments

    • Array ( )

      Był w środku, jak tylko zaczęło sie coś dziać opuścił lokal co potwierdza taśma z tego nagrania.

      (18)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Zawsze nic nie znaczyl taki troche Chris Paul, którego każdy uważa, że geniusz a tez jest slaby. To że pierscienia nie zdobyli to nie przypadek

    (-69)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    moim zdaniem Iversona nie da się nie kochać, bardzo często Ci co średnio za nim przepadali byli zmanipulowani różnymi informacjami. Pamiętam pierwszą manipulacją był niby brak szacunku do MJ tekst wyrwany z kontekstu od razu sprawił, że zrodziło się mnóstwo wrogów często kibiców własnie MJ, a to była tylko jedna z manipulacji… prawda jest taka, że to był najprawdziwszy człowiek bez udawania on taki był, bardzo często pomagał swoim ziomkom jak tylko kasy się dorobił co tez często mu zarzucano, że utrzymuje kontakt z gangsterką był po prostu lojalny już w dniu draftu podbiegł do kumpli i szczerze ich uściskał.
    Czy był egoistyczny? to zalezy jak na to spojrzeć, jeśli się porównało jego umiejętności do kolegów to była przepaść. Wyglądało to tak, że czasem podał koledze, a ci np nie trafili z prostej sytuacji, dlatego właśnie AI rzucał dużo wynikiem było własnie brak zaufania do kolegów i o tym tez mówił trener Brown. Problem był też taki, że jak się oglądało mecze to rzeczywiście poziomem gry odstawał od innych po prostu był najlepszy. Moim zdaniem z obserwacji wielu meczów z tamtego okresu moge stwierdzić, że gdyby AI został by rozgrywającym taki prawdziwym to by doczekał się tytułu jednocześnie byłby najlepszym rozgrywającym w historii NBA. Talent był po prostu nieprawdopodobny.

    (12)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe capoeira2288
    Odpowiedz

    Dsds niewiem czy interesowales sie nba w czasach jak allen wchodzildo ligi ale piszac I porownojac go do poula to chyba jestes malolat bo byl kozakiem ktory w roki sezon jordana nawet na crossie przewiozl

    (8)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Najmniejszym i chyba najbardziej niezasłużonym. Iverson to top najefektowniejszych koszykarzy, niestety na tym się kończy jego epickość.

    (-7)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Skromny gwiazdor
    Odpowiedz

    ‚Najszybszy z piłką zawodnik, jakiego oglądałem na parkietach odkąd interesuję się ligą, czyli od 24 lat’
    Nie miałem sposobności oglądać jego, miałem okazje ogladąć Rose’a w 2010/11 ….
    Naprawdę AL3 był szybszy??

    (11)
    • Array ( )
      Zdjęcie profilowe all3

      Rose w porównaniu do AI poruszał się jak wóz z węglem…

      oczywiście przesadzam, ale na prawdę AI był tak nieprawdopodobno szybki, że w cale nie dziwne, że dużo kończył sam. Obejrz sobie całe mecz tak od roku powiedzmy 97 do 2000 i sobie zwróć uwagę jaka była róznica w szybkości pomiędzy poszczególnymi zawodnikami on wszystkich mijał na pierwszym kroku wszystkich. Podejrzewam, że gdyby był takim późnym KB to by pewnie i 100 walnął w którymś meczu

      (4)
  6. Array ( )
    Zdjęcie profilowe MoveWithCat
    Odpowiedz

    hmmm… kończę czytać książkę na jego temat, jak wiecie parę dni temu wyszła. Poza boiskiem dramatyczny koleś. Szkoda gadać. Egoista maksymalny plus adhd. Na boisku zresztą też 🙂 ciężko czyta się tę lekturę..

    (3)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Miglanc7
    Odpowiedz

    Iverson najbardziej zachwycił mnie tym, z jaką łatwością i ile tych punktów potrafił zdobyć w meczu a także w jaki sposób. Nie zawsze były to rzuty dystansowe, on potrafił wjechać pod kosz obstawiony przez dwóch wysokich i skończyć to. Jako dzieciak sobie wmawiałem „kurde, ten gość ma z 1,75 i robi takie cuda, to przy moim wzroście mógłbym robić co najmniej połowę z tego!” (a to i tak bardzo dużo!) co mnie nakręcało i motywowało. Druga sprawa – jego styl bycia. No kurde, wielu pasjonatów kosza i nie tylko za młodu a nawet i do dzisiaj lubią ten styl z niskimi spodenkami w kolanie, luźnymi i za dużym jerseyem. Jego gangsta-styl był równie zajebisty, co warkoczyki, które zawsze chciałem mieć. Uwielbiam gościa, cokolwiek by o nim nie mówili!

    (15)
  8. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Miglanc7
    Odpowiedz

    p.s. wiem, że miał więcej wzrostu, po prostu oglądając czasem nba w tv czy gdziekolwiek nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że koszykarze są po prostu niżsi xD to pewnie przez ich motorykę przy takich wzrostach.

    (2)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetny, legenda, geniusz, etc. Ale pozostaje jedno „ale”, to samo, co w przypadku pewnego wielkiego dominatora (który de facto swoje zdobył), co by było, gdyby AI faktycznie wziął się za siebie i do swojego niebywałego talentu dołożył ciężki trening?

    (2)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Będziecie mieli okazję poczytać o Allenie więcej,gdyż podajże za tydzień w Empiku bedzie premiera jego biografi.

    (-1)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    z pewnością ikona NBA.

    przed nim podobną pozycję w kategoriach kulturowych osiągnęli chyba tylko Earl Monroe, Julius Erving i sam Michael Jordan. Po nim – nikt, póki co.

    inna rzecz, że tamci zdobywali mistrzowskie pierścienie. Monroe potrafił swój talent i indywidualizm przyciąć i sformatować dla potrzeb gry w bardzo team-culture NY Knicks. Iverson nigdy się w takim układzie nie mógł odnaleźc.

    wielu wybitnych malarzy było samoukami, nigdy nie kończyli żadnej uczelni. I wielu znawców mówi, że to zaważyło na ich mistrzostwie. Gdyby poszli się uczyć – zabiliby w sobie cały talent, naturalny instynkt twórczy. MYslę, ze Allen jest również w tym nurcie.

    ktoś kiedyś napisał ciekawy artykuł o tym, jak Iverson naprawdę trenuje. Były ochroniarz Iversona zwierzył się kiedyś : „Nigdy nie widziałem,zeby Allen rzucał do kosza czy podnosił cięzary na siłowni w czasie wolnym. Nigdy. Ale on miał inne metody treningowe : np. jechaliśmy na mecz i on powiada – dzisiaj nie będę szedł kozłem do linii, nie będę atakował kosza, zamiast tego bedę markował wjazd, zatrzymywał się, gubił rywala i rzucał z wyskoku. I wiesz co ? On to naprawde robił w meczu ! To był jego trening : rozgrywanie meczów i pojedynków we własnej głowie”

    autor artykułu doszedł do wniosku, że na tym poziomie talentu wizualizacja jest często nie gorszą formą treningu niż setki dodatkowych rzutów i przerzuconych kilogramów. Kończył jednak przestrogą „Jesli jesteś młodym zawodnikiem i nie nazywasz się Allen Iverson – lepiej dla ciebie będzie jednak wykonać te setki dodatkowych rzutów i podnieśc te tysiące kilogramów na siłowni” :]

    otóż to – Allen był jeden, jemu dodatkowe treningi mogłyby wręcz popsuć talent, ale to wyjątkowy przypadek. Reszta powinna jednak solidnie trenować :]

    co do wzrostu : na pomiarach przed NBA Draft 1996 zmierzono go na 5’11” bez butów,

    moim zdaniem, naśladowanie Iversona pod tytułem ; jestem niewysoki, więc tak jak on będę grał, jest dość naiwne. Mimo wszystko, natura bardzo mu pomogła : duże dłonie, 6’3” wingspan, znakomite proporcje ciała [długie nogi, krotki tułów], niesamowita koordynacja ruchowa – bez tego jego talent nie byłby realizowany.

    do tego instynkt, którego nie da się wytrenować. Można łatwo spostrzec, w jak wielu sytuacjach Iverson wyprzedza wysoki blok rywala o dosłownie ułamek sekundy. Ułamek sekundy i zostałby zablokowany. To jest to COŚ. instynkt, którego nie da się naśladować.

    do tego zmysł rywalizacji, o których mówili ludzie z jego otoczenia i nie tylko. Zmysł porównywalny tylko z takimi graczami jak Michael Jordan czy Kobe Bryant.

    wspaniały zawodnik. Naprawdę oddany tej grze. O ile dla niektórych innych znakomitych zawodników koszykówka była środkiem do zdobycia zaszczytów, mistrzowskich tytułów, miejsca w annałach NBA, o tyle dla niego, to była po prostu radośc tworzenia.

    ktoś kiedyś napisaał inny artykuł, w którym opisał jak to widział Allena, który gra sobie z kolegami i powiedział „wierzcie mi, tak naprawdę Allenowi do życia potrzebne są tylko piłka do koszykówki, tablica z o obręczą i kawałek równego gruntu dookoła”.

    co do jego pozaboiskowych zachowań – nie mam prawa go oceniać, i nic mi do tego.

    (1)