fbpx

Anthony Davis Superstar!

15

lo

Pelicans 101 – Magic 84

Fantastyczny mecz 21-letniego Pelikana. Przez lato był podporą kadry USA, która wywalczyła w Hiszpanii złoto. Dziś bryluje na parkietach NBA. To jego trzeci sezon. Z nieopierzonego dryblasa prędko stał się czołowym podkoszowym ligi, dziś wyrasta na supergwiazdę.

Sezon 2014/15 zainaugurował linijką pod tytułem: 26 punktów, 17 zbiórek, 9 bloków.

Anthony Davis, bo o nim mowa, należy do “grupy niesprawiedliwych”. Już wyjaśniam, otóż na przestrzeni dziesiątek lat było w lidze kilku zawodników, których warunki fizyczne okazywały się tak dominujące, że aż niesprawiedliwe dla konkurencji. Jesteście ciekawi? Na pewno ich znacie. Oto ludzie, którzy oprócz talentu otrzymali w genach naturalną przewagę nad resztą koszykarskiego świata:

# Shaquille O’neal i jego koordynacja ruchowa przy masie 140-150 kg.

# Allen Iverson i jego moment obrotowy, do tego niezwykle chwytne ręce wzięte z dwie klasy wyższego modelu.

# Michael Jordan i jego bejsbolowe dłonie oraz możliwości atletyczne.

# LeBron James i jego kombinacja siły oraz szybkości.

# Anthony Davis, do tej grupy już dzisiaj zaliczam urodzonego w 1993 roku AD. Nie ma bowiem na świecie drugiego faceta, który przy rozpiętości ramion równej 233 centymetry poruszałby się na nogach tak szybko. Innymi słowy: powodzenia z oddaniem rzutu przeciwko niemu. Co najbardziej przerażające: pełnia jego możliwości fizycznych dopiero następuje. Chłopak dopiero odkrywa fakty pt. “nie wiedziałem, że mogę sięgnąć tą piłkę” albo “ciekawe kiedy dźwignę na płasko 120 kilo”  strzeżcie się! Jego warsztat ofensywny dopiero się wykluwa..

Wracając do wczorajszego meczu otwarcia: na usprawiedliwienie młodego klubu Orlando napiszę tylko, że występują bez dwójki najważniejszych graczy ataku tj. kontuzjowanych Channinga Frye’a oraz Victora Oladipo. Obserwujemy więc daleki od doskonałości i skończenia produkt. Tym niemniej, niech ogrywa się młodzież: niegdysiejsi członkowie młodzieżowej kadry USA Aaron Gordon i Elfrid Payton. Zwłaszcza ten pierwszy może zaskoczyć, jeżeli uda mu się wypracować skuteczną miarę z półdystansu/dystansu.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

15 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    po cichu licze na pelikany…
    Monobrew jest genialny juz teraz, ciekaw jestem jak potrafil by motywowac jesli ma charakterem to ze spokojem mozna budowac dla niego druzyne bo z roku na rok bedzie jeszcze lepszy on ma dopiero 21 lat boje sie ponyslec kto mu zagrozi za 5-7 lat….

    (5)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Chetnie bym zobaczyl jak radzi sobie z Howardem, wydaje mi sie ze powinien go zniszczyc 😀 Chociaz brakuje mu jeszcze sporo kilo, to bary ma juz jak pseudo superman kilka sezonow temu.

    (1)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe mathewskyterror
    Odpowiedz

    Liczba zbiórek i skuteczność obu drużyn z gry mnie zaskoczyła. Zgadzam się, że w ofensywie Pelicans na pochwałę zasłużyło dzielenie się piłką, ale 40% z gry oznacza, że Magic skupili się na obronie rzutów, a nie wymuszaniu strat. Na swojej zbiórce jednak przegrali, co odbiło się na wyniku i statystykach pary Asik-Davis. Jeszcze co do Pels: 15/31 z linii osobistych?! Całej drużyny?! To na pewno jest spotęgowane luzem po preseason, ale warto zwrócić na to uwagę w najbliższych tygodniach.

    Tyreke jest słabym strzelcem, ale wjedzie pod kosz przeciwko każdemu. Rok temu najlepiej mu się grało z rozciągającym defensywę Andersonem. W obronie Evans lepiej sobie radził z zawodnikami z piłką. Holiday też jest duży, więc mogliby zmieniać krycie w zależności od przeciwnika. Tak długo, jak Eric Gordon jest w drużynie (jako niewysoki obrońca, który ma inny styl gry niż Ray Allen), obwód Pelicans nie może wypełnić swojego potencjału. Dla nich optymalnym rozwiązaniem byłby zawodnik pokroju Denga, Leonarda czy Butlera. Dwóch rozgrywających (Holiday, Evans), strzelec, wariat AD i czołg Asik? Do tego Anderson z ławki? Top10 po obu stronach parkietu. Teraz? Wszyscy muszą być zdrowi, to w kwietniu może będą w wyścigu po 8 miejsce w playoffs.

    (3)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    moim zdaniem, o pasowaniu Anthony’ego Davisa na “superstar” zadecydują postępy jego zespołu. przede wszystkim – kwalifikacja do playoffs, o co będzie bardzo trudno w najbliższych 2-3 sezonach.

    jesli Davis nie poprowadzi zespołu do posteseason, to zmieni się optyka patrzenia na tego bardzo zdolnego gracza. jednak sukcesy zespołowe są kluczem w tym biznesie. Davis nie zostanie najchętniej kupowanym zawodnikiem ligi, to więcej jak pewne. aby zatem nie został ulubieńcem die hard fans i innych insiderów oraz krytyków z branżowych pism” – musi się pokazać jako zwycięzca.

    a będzie o to trudno – Pelicans nie mają składu naszpikowanego wybitnymi zadaniowcami, nie mają zawodników potrafiących kreować dryblingiem i zapewniać częste wycieczki na linię rzutów wolnych. oprócz tego, ich problemem, a także samego Davisa, jest niestabilnośc składu spowodowana kontuzjami i okresami rehabilitacji i powrotami w poszukiwaniu pewności siebie czołowych zawodników. w takich okolicznościach przyrody trudno będzie o playoffs, a co dopiero o jakieś wygrane mecze już w ich obrębie.

    dlatego, myślę sobie, że doceniając zdolności Davisa – z pasowaniem na go “superstar” chyba jednak przyjdzie nam trochę poczekać :]

    (-7)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    co do listy “obdarzonych” [ciekawy temat i ciekawe zestawienie], to ja bym ją zawęził do dwóch nazwisk : Shaquille O’Neal i LeBron James. przede wszystkim z tego powodu, że przy tak wysokim wzroście [w przypadku Jamesa dotyczy on gry z piłką na obwodzie] dużej wadze ciała są w stanie generować taką eksplozywność w starcie do piłki i dynamikę w pojedyczncym ruchu albo/i sekwencji kilku ruchów. to rzeczywiście – dar, bo przeciętny sportowiec, nawet w NBA, wraz ze wzrostem wagi musiałby stracić część dynamiki, oni wprost przeciwnie. a do tego jest to ekstremalne jak na koszykówkę “przewyższenie” – 145 kg przy 2.16 m i ok 120 na 2.03 [aczkolwiek wydaje mi się, że James jest wyższy niż oficjalne metryczki wskazują; w którymś z dawnych numerów Pro Basket pojawiła się informacja, że w 2 albo 3 sezonie Kobego Bryanta w NBA, na campie przedsezonowym Lakersi zmierzyli go na 2.03 :), może nie chciał zmian w oficjalnej prezentacji, bo 1.98, to tyle samo, co u jego idola ? hehe, kto to sprawdzi…].

    wydaje mi się, ze Michael Jordan swoim wyskokiem, a nawet hangtimem nie zyskiwał “niesprawiedliwej’, bo tak wielkiej, przewagi. nie brakowało zawodników równie wysoko skaczących, na czele z Dominiquem Wilkinsem czy nieco wcześniej Juliusem Ervingiem. także dłonie Jordana nie wydaja mi się przewagą. powiem więcej, takie duże dłonie generują problemy zawodnikom obwodowym. trudniej się rzuca z wyskoku. jest to fajne, kiedy łapie się piłkę w garść, ale jesli jesteście Michaelem Jordanem w fazie drugiego 3peatu, a nawet w połowie pierwszego, to macie kłopot, bo wiele rzutów oddajecie z obwodu, często meldujecie się na linii wolnych, a tam duże dłonie sprawiają, że piłka do kosza jest dla was tak nieporęczna jak piłka do szczypiornika użyta do gry w koszykówkę dla kogoś o normalnych dłoniach.

    wg mnie, jesli Jordan czymś innych dystansował, to zdolnością do cięzkiej pracy, zmysłem rywalizacji i generalnie mental power. to też “naturalne” zdolności :]

    Allen Iverson, wg mnie – dostał kapitalnie długie nogi i fantastycznie krótki tułów [do tych nóg]. spójrzcie na jego krok mijający przy zmianie kierunku dryblingu, spójrzcie jak często wystarczały mu 2 kroki by z punktu na 7 i pół metrze przedostać się na naskok pod kosz. jak te długie kroki pozwalają mu się uwalniać jednym susem do pull up jumper. jak na 2-3 kozłach przebiega 3/4 boiska kozłując z ręki do ręki piłkę. szybkość na długich nogach, oto tajemnica naturalnych darów jakie otrzymał Iverson, wg mnie.

    ofk, wyskok dosiężny, cała ta lekkoatletyczna sprawność plus świetne “chwytaki” – ofk, ofk, ale te talenty w świecie NBA nie są aż tak wyjątkowe, nawet dla niskich graczy :]

    spójrzcie na Stephona Marbury’ego, na Steve’a Francisa – też dostali atletyczne talenty, a jednak ich gra jakościowo daleko odbiegała [przez gros kariery, bo mieli momenty znakomite] od tego co prezentował Iverson. jedna rzecz, to ukryta siła fizyczna, o którą wielu nie podejrzewa[ło] Iversona. wg mnie, był bardzo silny. bardzo. druga, to własnie zaburzone pozytywnie proporcje w budowie ciała [nie śmiejcie się, na długości, przy naturalnej szybkości, Usain Bolt zmienił reguły gry w światowym sprincie]. trzecia, niesłychana ambicja, którą Iverson bił na głowę wielu, którzy samo dostanie się do NBA traktowali jak ostateczny życiowy sukces.

    (7)
  6. Array ( )
    Zdjęcie profilowe master
    Odpowiedz

    w Brewce widzę sportową złość, to spojrzenie, które Ci mówi wypier***** z pod obręczy i to mi się w nim podoba. Charakterny dzieciak!

    (1)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe mathewskyterror
    Odpowiedz

    @wielmozny pan p: Pelicans nie mają graczy potrafiących kreować dryblingiem? Holiday był All-Starem w Philadelphii, ponieważ robił cały atak po penetracji i odegraniu/wykończeniu. Tak samo Evans w pierwszych dwóch sezonach. Gordon moim zdaniem też to potrafi na przynajmniej przyzwoitym poziomie (takiego jak on potrzeba by zdrowej Indianie). Im brakuje snajperów na skrzydłach i szanowanych obrońców obwodowych. W zeszłym roku bez Andersona nie było miejsca w trumnie dla Davisa, bo obwodowi potrafili grać tylko z piłką.

    (2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    @matthewskyterror
    w ub sezonie Jrue Holiday & Eric Gordon wykreowali łącznie 5,4 FTA, czyli tyle ile taki Russell Westbrook albo James Harden robią w 3 kwarty :] na poziomie średniej albo lekkopółśredniej – może być. ale mnie chodziło o gracza/graczy, który by aspirował do czołówki ligowej, bo dopiero wtedy byłaby to gwarancja większej ilości zwycięstw.

    ofk, możliwe że twoja teoria, jakoby chodziło 3pt shooting, jest właściwa. przekonamy się w tym sezonie, jesli zdrowie im dopisze.
    wg mnie, Davis nie jest zawodnikiem, który będzie kreował w trumnie, więc poziom jego uwolnienia i przestrzeni dla niego nie będzie dla Pelicans najważniejszy. wydaje mi się też, że o ile pewne elementy w grze Pelicans będą sprawnie działały przeciw słabszym zespołom ligi, o tyle oceny zawansowania systemu przyjdzie nam wydawać po meczach przeciw zespołom aspirującym do playoffs, bo tylko w meczach przeciwko nim zobaczyć będziemy mogli ile Pelicans dzieli od czołówki. to w kontekście topicowego “superstaryzmu” Davisa, bo – będę się trzymał tej tezy – superstar status w jego przypadku będzie pochodną zwyciężania zespołu.

    (0)

Gwiazdy Basketu