centered image

Avery Bradley: idę prosto dopóki nie padnę

21

Garry Ward poprosił o czas. Peyton Siva (obecnie Alba Berlin), niszczył jego drużynę bezlitosnymi trójkami. Gdy tylko przy linii bocznej pojawił się Aver Bradley, poddenerwowany coach rzucił:

Nie wiem, co ty tam wyprawiasz do jasnej cholery, ale może byś go w końcu trochę podregulował? Gość pie*&(li nas żywcem!

Avery, z wrodzonym sobie stoickim spokojem, odparł:

Trenerze, robię co mogę, jeśli myśli Pan, że ma kogoś, kto zrobi to lepiej, to ja siadam, a on niech wchodzi.

Powiedziawszy to, skierował swe kroki na ławkę. Nie minęło jednak pięć minut, a już z przeprosinami klepał coacha po plecach, prosząc o powrót na boisko. Ostatecznie, pod koniec meczu, to jego ekipa była do przodu.

#Rodzina słowem silna

Garry Ward był pierwszym coachem Averego, jeszcze na szczeblu AAU. Pochodzący z Tacomy w Waszyngtonie Avery, od samego początku miał jasno sprecyzowany sportowy cel: dostać się do NBA. Dla urodzonego 26.11.1990 zawodnika los nie zawsze był łaskawy, ale ani na moment nie przesłonił mu celu w koszykarskiej podróży do najlepszej ligi świata. Washington, Las Vegas, Texas, NBA… oto droga, którą kroczy po dziś dzień Avery Bradley Jr.

Drogi rodziców Avery’ego rozeszły się gdy ten miał 11 lat. Chłopak, wraz z braćmi, został z matką i przeprowadził do Arlington w Texasie. Nie zerwali jednak kontaktów z ojcem.

Matka wiedziała, że nie zastąpi mi więzi ojca z synem, dlatego zawsze nalegała na nasze spotkania. – Avery

#Garry Ward

Coach Ward wyłapał Avery’ego w ósmej klasie. Obaj od początku znaleźli wspólny język i zbudowali więź, która przetrwała jeszcze wiele lat po zakończeniu współpracy. Wielokrotnie Avery podkreślał, że trener Ward ma na niego wpływ zarówno na boisku jak i poza nim. Nie było między nimi owijania w bawełnę, jak coś było do powiedzenia, to się to mówiło, a anegdota z Sivą to tylko jeden z  wielu przykładów. To właśnie coach Ward miał duży udział w decyzji Bradleya o opuszczeniu Bellarmine Prep, gdzie Avery uczył się i grał. Był to ostatni rok ogólniaka i nie było łatwo się na to zdecydować, ale coach i matka zawodnika byli zgodni, że większe szanse na znalezienie drogi do NBA będzie mieć Avery jeśli opuści rodzinne gniazdo i znanego coacha, usamodzielni się w Findlay Prep w Las Vegas. Wahającemu się chłopakowi w decyzji dopomógł ojciec, „musisz w końcu dorosnąć”- powiedział.

#Granie pod presją

W tym momencie (przenosin do Vegas) nie mówimy już o jakimś tam chłopaczku, tylko o jednym z najlepszych koszykarskich prospektów licealnych w Stanach. Niemniej, Avery nie lubił znajdować się w centrum uwagi. Grając dla Findlay, jako lider ekipy poprowadził ich do finału National Highschool Basketball, notując blisko 19 pkt./mecz. W finale pokonali Oak Hill, 53-56. Bradley uhonorowany został tytułem Licealnego Gracza Roku i zaproszony do udziału w McDonald’s All-American Game, gdzie zresztą zdobył pierwsze miejsce w konkursie wsadów.

#Avery Defensor

Bradley, uważany już za prospekt dużego kalibru, szczególnie wyróżniał się w defensywie.

(w ataku) był lekko ociężały. Kiepsko szedł, czasami walił w mur obrońców. Ale na bronionej połowie, Jezusie Nazareński! [Garry Ward]

Nic zatem dziwnego, że podczas jednego ze spotkań licealnych dostał zadanie krycia full court press samego młodego Johna Walla! FCP na gościa z takim ciągiem na kosz? A jednak, Bradley podołał.

W 2009 zapadła decyzja: Texas. Wybór tej uczelni podyktowany został względami rodzinnymi, Bradley chciał mieć możliwość widywania się z matką. W 2013, już jako zawodnik NBA, przedstawił jej swoją narzeczoną Ashley Archibald i panie bardzo się polubiły. Niestety, kilka dni później matka zawodnika zmarła na skutek wylewu. Jakiś czas później na świecie pojawił się potomek Ashley i Avery’ego, Liam. Imię to wyśniła dla swego wnuka zmarła pani Bradley-Jones.

Wróćmy jednak do czasów uniwersyteckich. W barwach Longhorns, Bradley szybko zyskał sławę jednego z najlepszych defensorów. Do jego słabszych stron zaliczano przeciętny przegląd pola i umiarkowaną umiejętność kreowania gry kolegom. Prasa draftowa rozpisywała się w podobnym stylu co portale internetowe:

Jego najmocniejszy aspekt gry ofensywnej to trójka, ale nie żeby była jakaś nadzwyczajna. Słabe strony? Nieumiejętność kreowania pola gry i braki w muskulaturze, aczkolwiek to nadrabia niesamowitym poziomem atletyzmu.

#Wielka scena

Do draftu 2010 szedł z podniesionym czołem. Capnęli go Celtowie, z numerem 19. Z jedynką poszedł wielki rywal, John Wall. Avery zaś, drogę od grania ogonów do pierwszej piątki przeszedł w 3 lata. Zaczynał jeszcze za Big Three, by potem stać się jedną z czołowych postaci rotacji coacha Stevensa.

W 2016 roku zdarzyła się wzruszająca historia. Rodzina Hershman z Wesley Chapel na Florydzie, straciła syna w wypadku samochodowym. Gdy Bradley dowiedział się, że był ulubionym zawodnikiem zmarłego, wysłał jego rodzinie list kondolencyjny z koszulką i zaproszeniem do Bostonu. Znalazł też czas, by po meczu spotkać się z nimi i pomówić o uczuciu, jakim jest strata kogoś bliskiego. Od Hershmanów otrzymał bransoletkę z imieniem Jaret, w której grał w tamtym sezonie. Mało kto wie, że Bradley co mecz upamiętnia również inną osobę. Jego „cieszynka” po trafionej trójce to dedykacja dla matki.

#Motor Town

W lipcu 2017, wraz z pickiem drugiej rundy został wysłany do Detroit za Marcusa Morrisa. Spodziewał się tego, ale w czasie gdy wymiana się dokonała był akurat w samolocie.

Po wylądowaniu zobaczyłem, że mam zapchaną wiadomościami skrzynkę. Pierwsza z góry brzmiała „Jesteś zadowolony?” Reszty nie czytałem, po prostu otworzyłem wyszukiwarkę i wklepałem swoje nazwisko. Wyskoczyło Detroit [Avery]

Póki co, w barwach Tłoków, notuje staty na poziomie 16/3/2. W ostatnim meczu postraszyli GSW, a Avery zdobył 25 punktów. Kogo jeszcze są w stanie postraszyć w tym sezonie?

Ostatnie Wpisy

21 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajny artykuł. Nie znałem Gościa. Proszę o więcej takich. Każdy, kto dostał się do NBA musi mieć jakiś życiorys, prowadzący go do najlepszej ligi na świecie. Tam nie ma przypadku. Dlatego proszę o więcej takich prospektów graczy, którzy nie są na świeczniku, a robią często robotę o wiele większą, niż gracze z tegoż…

    (10)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Ambitny gość. Szkoda że nie jest już w Bostonie nie wiem jak mogli go oddać. Świetny w obronie ale ofensywa nigdy łatwo mu nie przychodziła, jestem ciekaw czy jest w aspekcie obrony jest się w stanie czegoś jeszcze nauczyć, nie poprawić ale nauczyć.

    (5)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Dobry charakter, cichy wyrobnik, walczak na parkiecie. Szkoda go na Detroit, góra wejście do play-off i koniec po pierwszej rundzie.
    Wydaje mi się, że pasowałby do jakiejś ekipy walczącej o wysokie cele jako lider ławki, co przyciśnie w obronie, gdy ławka przeciwnika nieco za dużo zacznie wbijać w siatkę.

    (-3)
    • Array ( )

      dzieciaczku jak nie ogladasz meczy to sie nie wypowiadaj, Pistons w tym roku beda walczyli o finaly konferecji, maja 4 kandydatow na all stara i 2 do MIP, all star w prime time liderem lawki XD serio gosciu daj odpoczac tej klawiaturze

      (-8)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Typ zawodnika którego każdy trener chciałby mieć zawsze w swoim zespole. Moim skromnym zdaniem w dużej mierze to właśnie dzięki niemu Detroit ma tak dobry sezon, oby tak dalej.
    Choć nie ukrywam że po cichu liczyłem że pozostanie w Bostonie na lata, choćby dlatego że trzymał pochodnię po Big3 i gdy jest odchodził to miałem wrażenie że Boston straci swoją tożsamość, a tu jednak i bez niego radzą sobie świetnie a Kyrie zapisuje nowy rozdział i nową tożsamość. Takie życie, nic nie trwa wiecznie 🙂

    (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Do tych plastrów na pewno bym dorzucił Klaya. W tej całej maestrii ofensywnej GSW niekiedy zapomina się o tym, jak świetnym na plastrem jest Thompson.

    (10)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    A ja z innej beczki.

    Zobaczcie jak gosc prezentował sie fizycznie na tle innych zawodników w liceum czy na uczelni, na filmikach. Wyglądał przy nich jak spory chłop.

    A teraz skrót z GSW i gosc wyglada jak dzieciak bez mięsni przy innych.

    to tak jakbyscie chcieli jeszcze kiedys wklejac filmik pod tytułem: Rzucił 500 punktów w liceum, rosnie kolejny Lebron.

    (4)
    • Array ( )

      Pln
      Podobnie jest teraz z LBJem.
      Jest takim mięchem że jest większy szybszy i skoczniejszy od 90% graczy z NBA. A jednak nikt nie pisze że ma łatwiej i że to slabe tylko że to najlepszy gracz NBA.

      Jak sam zauważyłeś przewaga fizyczności daje bardzo dużo. Kluczem jest to wykorzystywać.
      LBJ w ciele Bradleya nie byłby takim dobrym graczem jak Avery który radzi sobie pomimo braku przewagi fizycznej nad rywalami.

      (0)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    @Pln
    No tak, przecież powinni napisać ” ale ten Bradley to w liceum chu/@#y, lepszy był tylko dlatego że był większy, jakby był 10 kg chudszy to nic by nie ugrał” bo to przecież jego wina że jego przeciwinicy w dupie mieli pracę nad sobą a on dawał z siebie wszystko.

    (-1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    dzięki za art , czy ktoś z GWBA jest fanem pistons ? Najpierw art o Drummondzie teraz o Averym ,jako fana Bad Boys pozytywnie mnie zaskakujecie. Nawet jeśli Avery odejdzie z Detroit po tym sezonie (kończy mu się kontrakt ,a Pistons może nie być stać by go przedłużyć) to na pewno wywrze ślad na młodych jak się powinno bronić i jak podchodzić do gry…świetny gość i świetny obrońca, tak jak pisaliście wyżej : Klay , Kawhi i może Beverley mogą się jedynie równać z guardów…

    (2)

Gwiazdy Basketu