Bradley Beal = człowiek w ogniu, niesamowita kwarta OKC Thunder

54

No i dostało się Piotrowi za wczorajszy ranking rookies, ale też dostać się musiało. Wręcz smuciłbym się gdybyście szóste miejsce Jaysona Tatuma przyjęli bez stękania. W końcu edukujemy Was koszykarsko od ponad sześciu lat, a przecież sami też macie swoje doświadczenia oraz oglądacie (czasem) NBA.

Moja osobiste podium jeśli chodzi o rookies w tym sezonie: 1/ Ben Simmons 2/ Jayson Tatum 3/ Donovan Mitchell.

Benio wszedł do NBA jako przyszła gwiazda i póki co oczekiwania wypełnia, od pierwszego dnia decyduje o losie Sixers, którzy po raz pierwszy od 2012 roku powinni awansować do playoffs. Tatum choć jest młodszy od mojego auta (żartuję) pewnie wszedł w buty kontuzjowanego Gordona Haywarda i z wynikiem 51% skuteczności zza łuku (to lepiej niż Lonzo Ball rzuca osobiste) powalczy z Bostonem o tytuł mistrzowski. Mitchell pojawił się znikąd, przy wzroście 190 cm gra nad obręczą, wjeżdża pod kosz jak stary, trójki sieje bez przepraszania i już w pierwszym kwartale kariery zawodowej demonstruje, że można mu wkładać drużynę na plecy.

No. O czym to ja miałem, ach tak, o dzisiejszej kolejce NBA: tylko trzy mecze, ale za to jakie…

phoenix suns 113 toronto raptors 126

Z liczb wynikało, że Lowry i Serge Ibaka zaliczą mocne spotkania, a Raptors zatopią tankowiec Arizona. Pierwsza kwarta (36-23) ustawiła temat. Wiecie, że w całym spotkaniu Suns nie zaliczyli ani jednej ofensywnej zbiórki?! To pierwszy taki przypadek od 2002 roku. Był też finger wag w stylu Dikembe Mutombo oraz wyrzucenie z boiska TJ Warrena, który nie utrzymał nerwów na wodzy w trzeciej kwarcie.

Niestety mam złą wiadomość, błyskotliwy Devin Booker w końcowej fazie spotkania uszkodził pachwinę i wygląda na to, że opuści najbliższą część sezonu. Teraz to już będzie po bandzie, wesołkowata koszykówka, płynięcie z prądem.

utah jazz 94 oklahoma city thunder 100

Rodney Hood jednak nie wystąpił, Jazz stery raz jeszcze oddali w ręce Donovana Mitchella, który po pierwszej połowie meczu stwierdził w wywiadzie, że jednak powinien być na pierwszy miejscu rankingu. W całym spotkaniu uzyskał 31 punktów 4 asysty 5 przechwytów 5/12 zza łuku i 50% z gry. Jest pierwszym rookie, który zaliczył w tym sezonie 10 meczów z dorobkiem 20+ oczek.

Nie sądziłem, że kiedykolwiek to napiszę (zwłaszcza w obliczu tegorocznych wzmocnień OKC) ale Steven Adams jest ich najrówniejszą postacią po obu stronach parkietu.

Po raz kolejny nie pograli sobie ani George ani Melo -> Joe Ingles to jest jednak kozak, hehe, żartuję. W pierwszej kwarcie obaj spali. Grę ciągnął waleczny Nowozelandczyk. To samo w drugiej, śmiałem się patrząc jak Westbrook robił miny i napinał w kierunku pierwszoroczniaka po ucieczce wzdłuż końcowej i wsadce z góry. Na szczęście Adamsowi udało się nakłonić kolegów by wracali do obrony i trochę popracowali na desce.

Jazz byli grubo do przodu, siali zza łuku, znów źle to wyglądało dla gospodarzy, którzy wiedzieli, że za parę godzin znów dostaną wiadro pomyj na łeb od GWBA. Skrzydłowi wciąż byli nieobecni. Adams poprosił więc Westbrooka – „rozegrajmy to po staremu, pamiętasz?”

Na przełomie 3/4 kwarty zmęczenie dało się we znaki gościom, Mitchell zaczął popełniać błędy, Gobert miał już kilka fauli na koncie, sędziowie lekko pomogli i role się odwróciły. Jechali pick and roll, PG wreszcie zdobył punkty, Melo zaliczył layup. Poczuli krew, odrobili straty i szczęśliwie wygrali!

Russ 34 punkty 14 asyst 13 zbiórek – Adams 20 punktów 9 zbiórek 9/10 z gry – George 21 punktów 6 strat

washington wizards 106 portland trailblazers 92

Dzień po makabrycznej 47-punktowej porażce z rąk Utah, zawodnicy ze stolicy postawili sprawę ambitnie. A najbardziej jeden z nich… Bradley Beal 51 punkty. CJ McCollum punktów 14. To tak gdybyście chcieli zestawiać w ranking obu shooting guards, odnoszę wrażenie, że 26-letni CJ sięgnął już sufitu w zeszłym sezonie podczas gdy 24-letni Beal łydki ma coraz potężniejsze i co rusz dodaje jakiś element do swego warsztatu. Dziś oddał 37 rzutów trafiając 21 z nich. Po zasłonie, bez zasłony, kozłem czy od piłki – zaalarmowany, oczy miał szeroko otwarte, jakby wstąpił weń diabeł.

Scott Brooks widząc co się dzieje, poszedł z gospodarzami na wymianę ciosów, Gortata i Mahinmi posłał na ławkę – w środek wstawił Markieffa Morrisa, bo tak było szybciej i spacing lepszy. Wszystko by dać przestrzeń do pracy swemu wybawcy, chwilo trwaj! 51 oczek to oczywiście nowy rekord kariery BB.

Na koniec informacja, której wciąż nie mogę się nadziwić. Tom Thibodeau zagrał rotacją złożoną z ośmiu zawodników w trzech meczach rozgrywanych w cztery wieczory. Za przeproszeniem, w dupie ma regenerację i zdrowie swoich podopiecznych. Ja naprawdę uważam, że on jest chory psychicznie. Bez ustanku wydziera się stojąc przy linii bocznej, a że gardło zdarł już dawno brzmi to jak ryk zarzynanego byka. Niech on już odejdzie z NBA.

Dobrego dnia wszystkim!

Ostatnie Wpisy

54 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Gortat stawiał zasłony Bealowi to wszystko dzieki polakowi rodakowi!!! tak jak mowiłem najlepszy!!!Pisze o nim każdy portal!!! GORTAT!!!

    a tak serio to beal 51 a nie 52 😉 pozdrówki

    (44)
    • Array ( )

      Bo jakiś typ, tak samo jak Ty, narzekał, tylko że w drugą stronę. „Po co wstawiacie te długie skróty? Nie mam czasu tyle oglądać”. Jak chcesz długie to zasubrykrybuj kanał który to wrzuca i będziesz miał codziennie, a nie bezsensowne komentarze później musimy czytać. Nie wszystko dostaniesz w życiu na tacy…
      Aj przepraszam, uniosłem się, ale chce czytać opinie ludzi, którzy mają coś do powiedzenia o meczach, a nie doczepiania się do byle czego.

      (21)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe joker883
    Odpowiedz

    Włodarze Wilków muszą być naprawdę ślepi i głupi. Mam nadzieję że chociaż zawodnicy MIN zdobędą jakieś pozytywne doświadczenie od tego zamordysty, które pomoże im w przyszłości… ale dziadowi już won!

    (38)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Thunder w kwestii – kultura gry, taktyka – nadal padaka. Jazz pod tym względem wyglądają przy nich jak kosmici z innej galaktyki. Mitchell świetny zawodnik, jaka pewność siebie!
    A Jednak okc wygrało i to po raz pierwszy w tym sezonie odrabiając dużą stratę (17pkt). Moje spostrzeżenia – kolejny raz ratują ich indywidualności i doskonały duet- Westbrook i Adams. No i poświęcenie w obronie, twarde skurczybyki;) Rezerwa nie zaistniała – uciułali całe 7 pkt. Melo w money time- nadal solidny, warto mu podać w ważnym momencie.
    Mam wrażenie że od 4-5 meczy zaszła taka oto zmiana w grze OKC – Westbrook wszedł w tryb turbo 30/10/10 z poprzedniego sezonu, tylko tak potrafi grać, stojąc z boku stygnie i gra beznadziejnie. Musi być nakręcony, taki typ. Adams już wskoczył do jego wagonika, ich akcje p&r sieją postrach i są największą bronią Thunder. Melo i George? Będą musieli się jakoś dostosować do sytuacji, 15-20pkt spokojnie w każdym meczu rzucą.

    (25)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Coraz bardziej irytuje mnie ze sekcja komentarze zamienią się w „znajdź co autor z$ebał i podkreśl to milion razy”.

    (81)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    TomT..jest koszmarem ligi,powinni go wywalić i zakazać trenować samodzielnie drużyny..tylko jako asystent….Wilki powinien prowadzić ktoś typu Walton lub Kerr..nie mówię o Bradzie czy Popie juz nawet…może Mark Jackson??????.Zgadzam sie z adminem co do pierwszoroczniakow z zastrzeżeniem że Mitschell w nastepnym rankingu może być pierwszy

    (11)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Na początku sezonu kiedy patrzyłem na skład wilków, byłem wniebowzięty. Rozkwitające talenty w postaci KAT-a i Wigginsa, mistrz driblingu j-crossover, a na to wszystko Jimmi Brokuł wspaniały defensor, który oprócz tego potrafi sam poprowadzić atak całej drużyny. Co zrobiłes z tym potencjałem zamordysto TT? Najlepszym rozwiązaniem dla wilków jest posłanie typa w diabły, zanim któremuś z nich stanie się poważna krzywda…

    (43)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Krzyk i opiernicz jest czasami potrzebny, ale z czasem przestaje skutkować i obojętnieje. Nie wiem czy TT ma dzieci, ale jeżeli ma i tak się wobec nich zachowuje to im współczuje. Powinien popatrzeć na Popovicha, który wygląda i zachowuje się niczym rasowy żołnierz, a i tak atmosferę w drużynie oraz sposób komunikacji ma 100 razy lepszy i większość zawodników go uwielbia. Większość z nas ceniła sobie TT, o czym można przekonać się w komentarzach z lat wcześniejszych, głównie za defensywę Chicago i Bostonu, ale jak widać- od trenera tak dużo nie zależy, to gracze muszą być odpowiedni do odpowiednich zadań. A dobry trener po prostu wykorzystuje silne i słabe punkty swoich graczy i ustawia pod nich system, a nie system ustawia graczy. To chore i niepotrzebne, a zajechaniem graczy zakończy tylko przedwcześnie ich karierę.

    (6)
    • Array ( )

      > od trenera tak dużo nie zależy, to gracze muszą być odpowiedni do odpowiednich zadań.

      Wreszcie ktoś to zauważył, bo większość pewnie żyje w przekonaniu, że Popovich to nawet Snopowiązałki Radom by wprowadził do finałów NBA tylko dlatego, że to Popovich.

      (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Ehhh…
    Takie były zachwyty jak TT obejmował Minnę, a teraz nagle wszyscy wiedzieli, że to niewypał 😀

    Moim zdaniem wszyscy skauci NBA, trenerzy i zawodnicy powinni wchodzić na GWBA i sugerować się tylko tym co jest w komentarzach bo to prawda objawiona 😀

    (25)
    • Array ( )

      Do Karzeł, przyznaje gdy dowiedziałem się że TT obejmuje Wilków byłem hura optymistą, ale trzeba umieć przyznać się do błędu. NBA się zmienia co chyba wszyscy widzimy, a niestety pan TT zostaje taki sam i nie idzie z duchem czasu. Ponadto przypomnijmy że minesota ma chyba najmniejszą ławkę w tym sezonie? Żeby dobrze poprowadzić taką drużynę trzeba nie lada umiejętności. Era TT i mocnej gry defensywnej, katowania zawodników oraz darcia się na zawodników dobiegła końca. Ponadto z perspektywy czasu, chyba już ktoś wcześniej o tym pisał nie dziwie się że Derick Rose się wysypał jeżeli tak samo robił mu zamordysta TT. Może się powtarzam ale DO DIABŁA Z TYM TRENEREM !!!!

      (5)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak ja widzę jak gra Minnesota to mi się płakać chce. W mojej opinii ekipa idealna żeby grać szybko i do przodu a ten ich blokuje a do tego brak im świeżości. Flip Sounders się w grobie przewraca. I Malik Seally pewnie też 🙁 ;(

    (3)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    1 . przed ta 3-meczową serią w domu Thunderów napisałem, ze „wezmą co najmniej 2 z tych meczów” I bylo to po serii bolesnych porażek :]

    No i proszę : wzięli wszystkie 3.

    może czasami warto jednak trochę wierzyć w stastyki, wyliczenia i pewne stałe elementy „programu”, panowie krytycy :]

    2. co do ROTY pisałem więcej pod wczorajszym „report”, ale jedno chętnie powtórzę, bo nikt o tym nie pisze.

    w ROTY race faworyzowani są zwykle zawodnicy, którzy LIDERUJĄ swoim zespołom i o tym kto wygra decyduje nie tylko osobista statystyka, ale PROGRES sezon-do-sezonu zespoołów.

    nieważne, czy ten zespół zagra w Playoffs. liczy się PROGRES.

    jedynymi liderami swoich zespołów są w tej Rookie Class : LOnzo Ball z Lakers i Ben Simmons z Sixers.

    obaj mają mocne statystyki, na pograniczu triple double.
    ale lepszy progres mają Sixers : w granicach 23 %. Lakers 4 %.

    reszta rookies nie lideruje w swoich zespołach, wiec ich szanse na ROTY będą mniejsze. Mitchell wział na siebei 1 opcję ofensywną w zespole aspirujacym do Playoffs, Tatum jest wzorowym elementem układanki w #1 Eastern Bostonie, Dennis Smith wpasował sie w Mavericks itd.

    ale nie są oni liderami i jesli ich team robi progres, awansuje do Playofs, a nawet do Conference/NBA Finals – nie jest to tak wazne dla ROTY race jak progres, który ma na okładce twarz debiutanta.

    ergo : Ball i Simmons to jedyni naturalni kandydaci do Rookie Of The Year award. Reszta ma szansę, jesli im się noga powinie i zespoły pzez nich prowadzone nie zrobią progresu.

    w przypadku Lakersów wszystko jest możliwe, ale w przypadku Sixers wyglada to na stały trend i sezon na poziomie 45 wins. jesli tak : Simmons dostanie ROTY w cuglach.

    ale nie dlatego, ze „jest taki fajny i wszyscy to widzą”. dostanie za rzeczy konkretne : za progres drużyny i za to, ze on ten progres spowodował [nie miejsce na dyskusję : on czy Embiid, bo w zeszłym roku Simmonsa nie bylo, w tym jest, róznica prezentuje się okazale – a i Embiid lepszy jest teraz niż był wtedy]

    Simmons sprawia, ze wszyscy obok niego grają lepiej.
    to cecha veterana.

    Ball też poprawia grę całej drużyny.
    szczegolnie w defensywie, chociaż 7 asyst per game, bo też nie w kij dmuchał.

    on na raziue ma rookie seaon na poziomie Jasona Kidda.

    31 % z gry, ale rozkładając to na FG per game : 3-4 kosze na 11 prób

    zacznie trafiać JEDEN rzut więcej : będzie 5 na 11 – już lepeij wygląda prawda ?
    poprawi shot selection i JEDEN rzut odejmie, zostanie 5-10 – 50 % i już nikt nie śmie mówić o słabej
    skuteczności.

    zauważyliście ? JEDEN w tę, JEDEN w tamtą.

    a mówimy o rookie.
    w 2 sezonie, jestem niemal pewien, wejdzie na 45 % skuteczności, to kwestia ustawianie systemu,
    pewności siebie na pozomie NBA, no i ofk shot selection.

    zespoł nie cierpi za wiele.
    Lonzo psuje 6-7 rzutów w meczu.
    sprawdźcie ile psują inni :]
    to tak tytułem złośliwości ;]

    (-6)
    • Array ( )

      A co statystyki mówią odnośnie następnych 10 meczy OKC? Jaki będzie ich bilans? Ile TD zdobędzie Russ?

      (1)
    • Array ( )
      Anonimowy_Anonim 6 Grudzień, 2017 at 17:33

      Zepsuty zegar też 2 razy dziennie pokazuje dobrą godzinę. Czy mógłbyś coś napisać o kiepskiej skuteczności wśród rookies? No i napisz wreszcie, czemu LeBron przez 10 lat był pipą, a teraz jest kandydatem do GOAT.

      (-4)
    • Array ( )

      Z całym szacunkiem, ale gdy ktoś pisze, że Ball jest jedynym obok Simmonsa kandydatem do ROTY, to wg mnie naraża się na śmieszność. Parę osób twierdzi, że taki Tatum ma łatwiej, bo gra w mocnym, wzorowo zorganizowanym zespole. Większość uważa, że jest wręcz odwrotnie. Część osób mówi, że liczy się jak najlepszy bilans zespołu, a niektórzy, że niekoniecznie bilans, ale progres w stosunku do zeszłego roku. Prawda zaś jest taka, że po trochu każdy z tych parametrów, czyli całokształt. Zaczynam wierzyć, że są osoby, które jedyne co oglądają związanego z NBA, to nie mecze, ale tabelki, liczby i wykresy. Po pierwsze przypomnę, że Lakers początek ostatniego sezonu mieli jeszcze lepszy, niż obecnie (też zaskakująco dobry), a wszyscy wiedzą, co było dalej. Powtórki im nie życzę, ale fakty są takie, że zaliczają właśnie solidny zjazd. Jeśli Lonzo jest tam liderem, to chyba jedynie z racji pozycji, na której występuje. Statystyk LAL nie studiowałem i nie mam zamiaru, ale mając na siłę szukać lidera tej ekipy, to zastanowiłbym się nad Kuzmą, ew. Ingramem, ale to tylko i wyłącznie na siłę, bo tak naprawdę to zespół bez lidera. Lidera, czyli osoby, która potrafi poderwać zespół, gdy przyjdzie do odrabiania strat albo weźmie (skutecznie) ciężar gry na siebie przy wyrównanej końcówce. Nie można nim nzawać zawodnika tylko z racji „ustawowo” przypisanej funkcji na parkiecie. Z resztą Lonzo pokazał, jakim jest liderem odwracając się swego czasu plecami do atakowanego kolegi (jeśli nawet nie czuł akcji, trzeba było chociaż udawać), pokazują to też coraz mniejsze minuty i pomijanie ze strony trenera w kluczowych fazach spotkań. Chłopak po trudnym dla siebie początku sprawia wrażenie, jakby zatracił pewność siebie i było mu już wszystko jedno – mam nadzieję, że to tylko pozory. Dostajemy więc bardzo naciąganego lidera, przeciętnego w tej chwili zespołu, który nie tylko do Playoffs go nie zaprowadzi, ale i być może do jakiegoś większego progresu, który w tymże zespole jeżeli się wyróżnia, to bardziej negatywnie, niż pozytywnie. Jeśli więc weźmiemy pod uwagę ogólne wrażenie połączone z efektywnością, czyli tym, co kandydaci do ROTY dają swoim drużynom, w jakim stopniu ciągną słabsze zespoły bądź jak wartościowym są uzupełnieniem mocniejszych ekip, no to sorry, ale stawianie Balla na równi (Simmons) bądź o zgrozo wyżej (Tatum, Mitchell), niż ta trójka w wyścigu po tę nagrodę, jest cholernie mocnym nadużyciem. Co do liczb natomiast, nie da się ukryć – są ważne i mówią dużo, co jednak nie znaczy, że wszystko, a czasami wręcz mogą przekłamywać. Liczy się przecież m.in. kiedy są one nabijane – czy jest to np. mniej znacząca, wcześniejsza faza meczu, słaby rywal, czy może garbage time. Z drugiej strony – trudniejsze mecze, bezkompromisowa i skuteczna gra w Q4. Chodzi o to, jak bardzo pozytywny wpływ ma taki młodzian na grę swojego zespołu i jak dużą rolę odgrywa przy jego zwycięstwach (crunchtime). Mitchell moim zdaniem ma decydujący, Tatum niemały (jest drugą opcją po Kyrie), Lonzo zaś iluzoryczny. Poza tym, dużo łatwiej zrobić progres zespołowi, który miał 26-56 (Lakers 16/17), niż 51/31 (Utah) i 53/29 (Boston). Wracając do Mitchella przypomnę, że Jazz początek rozgrywek mieli bardzo średni i coach Snyder wykonał super posunięcie – Hood (dotąd przeciętny) zaczął wchodzić z ławki, a młody w pierwszej piątce i co się stało? DM z każdym meczem zaczął nabierać coraz większej pewności i po 2 miesiącach wygląda, jak po kilku latach w NBA. Hood niemal natychmiast przypomniał sobie jak się gra, a ostatnio i Alec Burks wygląda coraz lepiej. W ten sposób Utah, mimo kontuzji jednego z najlepszych środkowych i obrońców zarazem w lidze, zaliczyli całą serię, w dodatku mega efektownych zwycięstw. Kto pociągnął cały zespół? Surprise – 21 letni rookas. Z resztą tak się dziwnie złożyło, że obaj, zarówno DM i JT musieli w tym roku wejść w buty Gordona Haywarda, czyli gracza pokroju all-star i obaj robią to dotychczas nad wyraz udanie. Na koniec dla porównania zadajmy sobie pytanie – czy Lonzo Ball udanie wszedł w buty D’Angelo Russella, który owszem, jest zawodnikiem utalentowanym z zadatkami na all-stara, ale jeżeli nim zostanie, to raczej nieprędko i w porównaniu z GH powiedzielibyśmy, że to absolutnie nie ten rozmiar kapelusza. Tak więc szanując statystyki pamiętajmy, żeby nie zamykać wszystkiego w liczbach i że istnieje coś więcej, jak choćby rozsądek i umiejętność obserwacji rzeczywistości, a nie tylko suchych tabelek i wykresów.
      POZDRO!

      (13)
    • Array ( )

      WWP
      Z każdym kolejnym komentarzem jest mi Cie żal coraz bardziej.
      Wchodzisz Tu by się dowartościować ? Napisz jeszcze, że wiedziałeś, że Pop da odpocząć całej S5 z którą OKC LEDWO dała sobie radę 😀 Ograli Utah, którym przewodzi rookie oraz Minnesotę, która tak jak OKC powinna grać o wiele wiele lepiej. A OKC aspiruje rzekomo do walki z GSW w PO. Skoro wygrana z takimi rywalami jest dla tego zespołu wyzwaniem to wydaje mi się, że nie ma co dalej poruszać tematu starcia OKC z GSW 🙂

      Simmons i Lonzo jedynymi kandydatami do ROTY bo liderują swoim zespołom ? A kto o tym decyduje, że tylko zawodnik liderujący swojemu zespołowi może być kandydatem do tej nagrody ? I jak to się ma do Brogdona w zeszłym roku ? Na pewno liderował swojemu zespołowi przy Antku 😀

      GDZIE TA TWOJA LOGIKA KTÓRĄ SIĘ RZEKOMO POSŁUGUJESZ ??!!!

      (2)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Boston o tytul powalczy? Hahahahhahahahhahahah. Pewnie zbiore minusy, ale taka jest przykra prawda, ze nie powalczy. Jedynie w przypadku kontuzji LBJ lub 3/4 skladu. Jak Celtics ugraja z Cavs 2 mecze to bedzie bardzo bardzo dobrze. Lebron jak w PO zobaczy przeciwko sobie rookie i drugoroczniaka to sie pewnie ladnie usmiechnie 🙂 Fakt Tatum na pewno zasluguje na top3 rookie obok Benka i Kuzmy, ale prosze Was zejdzcie na ziemie… Lebron zgwalci Tatuma i Browna w PO…wspomnicie moje slowa jak bedzoe robil kosmiczne numerki.

    (18)
    • Array ( )

      Tak samo jak Kyrie bedzie gwałcił Thomasa i wszystkich innych pseudo obrońców których na niego wrzucą 😉 ..i to bez gumy 😛 w tej chwili nie wierzę w pokonanie Cavs w serii, ale okres dominacji Lebrona na wschodzie skończy się z datą powrotu do gry Haywarda (o ile wróci w formie przynajmniej przypominającej Haywarda sprzed kontuzji)

      (6)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    1) Na początek świetna wiadomość: Kawhi ponoć wraca jeszcze w tym tygodniu.
    2) Thibodeau ewidentnie do zmiany, za niego może Fizdale, a może Mark Jackson. Pamiętajmy, kto zapoczątkował potęgę GSW. Wolves to przecież też młody zespół z wielkim potencjałem. Chętnie posłuchałbym, co sądzą na ten temat osoby decyzyjne w tej organizacji.
    3) Adams jest mega ważnym ogniwem OKC, bez niego nie mieliby nawet połowy z tych 11 zwycięstw. Rola jaką odgrywa w tym zespole, przypomina mi bardzo Ala Horforda w Celtics.
    4) Mitchell nie zwalnia tempa. Specjalnie obejrzałem sobie pierwszy od deski do deski mecz Utah w tym sezonie i to co uderza najbardziej to fakt, że w żadnym momencie nie widać, że to debiutant. Rivers nie przesadzał, DM gra tak, jakby był w tej lidze od dobrych kilku lat.
    Pozdrowionka dla wszystkich – HO HO HO!

    (9)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Zamiast prezyc muskuly i stroic miny Westbrook, Melo i Pg niech sie skupia na grze. Za takie glupie kozaczenie gdy jest sie pod kreska nie mam dla nich szacunku. Niech przegrywaja kazdy mecz.

    (3)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Westbrook 14 asyst na 18 drużyny.. to ma być zespołowa koszykówka? Wciąż za mało ruchu/rotacji, biegania bez pilki i szukania wolnych pozycji, tylko same ISO i granie bez pomysłów.. daleko nie zajada

    (5)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Możecie w końcu pisać w każdym artykule, że kolesiom co zarabiają po 20mln dolców i mają 3 miesiące wakacji w roku grozi śmierć z wyczerpania bo grają 3-4 minuty dłużej niż inni? No bez jaj, ile można. Jak są tacy styrani i narażeni to niech zmienią pracę.

    (-2)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    @obserwator

    rozumiem, ze twoje pytanie jest ironiczne.

    @Anonimowy Anonim

    no to moze podasz mi konkrety : które z moich, nazwijmy to szumnie : analiz – sprawdziły się, a które nie. będzie łatwiej rozmawiac, bo wodolejstwo pod tytułem „udaje ci się przypadkiem”, albo „nic ci się nie udaje” zalatuje złośliwością, a nie rzeczowością.

    „dlaczego LeBron 10 lat temu był p..ą ?”

    Cavs vs Celtics 2010
    Mavs vs Heat 2011

    tam są wszystkie odpowiedzi, skoro ich nie znasz, co mnie zaskakuje, bo wydawało mi się, ze nawet bardzo
    licho znajacy historię ligi powinien wiedzieć takie rzeczy

    „a teraz jest kandydatem do GOAT”

    3 tytuły mistrzowskie w roli lidera zespołu
    7 tytułów mistrza konferencji

    7 świetnych, bardzo dobrych albo wprost znakomitych serii finałowych

    jak widzisz, sporo się wydarzyło od kiedy „byl p..ą”.

    ja nie patrzą na nazwisko,, patrzę na konkrety i oceniam obiektywnie rzeczywistość.
    takie mam zboczenie, w przeciwieństwie do wielu innych, którzy emocje wobec gracza, zespołu, trenera etc
    stawiają ponad faktami.

    @AB

    14-18 ? :]

    w game 6 1988 NBA Finals, Lakers vs Pistons, Magic podał 19 z 30 asyst Lakersów. wygrali mecz. kogo obchodzi ze to było 2/3 ? liczy się efekt.

    w game 6 Jazz-Rockets w 1997 NBA Playoffs, John Stockton podał 13 z 21 asyst całego zespołu. Jazz wygrali mecz

    wolno mieć takie statystyki najwybitniejszych point guards w historii, a nie wolno Westbrookowi ? :]

    a „zespołowa koszykówka”, wg mnie, to nie jest kółko wzajemnej adoracji, w których wszyscy sobie grzecznie podają piłkę i pytają o pozwolenie rzucenia do kosza albo wykonania indywidualnej akcji.

    zespołowa koszykówka polega na tym, że cały team realizuje plan gry.

    zespołowa koszykówka polega na wzajemnej współpracy w obronie. W OBRONIE jest ZESPÓŁ. Obrona to pole dominacji zespołowej gry.

    w ataku zespołowa koszykówka polega częśto na pracy by jeden zawodnik miał pole do gry i zdobywał 50 pts. zespołowa koszykówka polega na wykreowaniu czystej pozycji dla shootera takiego jak Kyle Korver i pola do indywidualnegho dryblingu Kyrie’emu Irvingowi albo szybkiego rzutu Stephenowi Curry’emu.

    zespołowa koszyklówka ofensywna polega na maksymalizacji ofensywnych potencjałów. jesli zespół ma wybitny talent ofensnwyny, to zespołowość polega na tym, ze ten talent robi to, co umie najlepiej dla dobra zespołu, a nie dla dobra własnego.

    czy to ważne, kto poda wszystkie asysty ? to nie ma zadnego znaczenia, skoro ten ktoś jest tak dobry, ze wykonuje ich aż tyle, a zespół na tym korzysta.

    amerykańska koszykówka ceni współpracę w obronie, ale w ataku promuje realizację talentów indywidualnych., wtedy to jest zespołowośc.

    wystarczy przecież znac choć odrbinę historię NBA : gros tytułów mistrzowskich zdobywały zespoły, których ofensywna gra opierala się na wybitnych talentach jednostek, wokół których kręcił się system złozony z role players. gdyby zespołowość polegała na podawaniu sobie piłki w nieskończonośc, to Michael Jordan czy KObe Bryant nie byliby najbardziej utytułowanymi koszykarzami w historii NBA [albo : jednym z najbardziej…, sens jest ten sam].

    myślę, ze pora wyrzucić do, nomen omen , kosza te archaiczne definicje „zespołowej koszykówki”:, bo opierają się one na dziecinnie naiwnych stereotypach sprzed stu lat; co ja mowię… już George Mikan zakwestionował te zasady, kiedy cały zespół pracował na jego wyniki, a on pracował na wyniki zespołu.

    zespołowość w ataku polega na wykorzytaniu do max potencjału wybitnych jednostek. nieważne, ile ich jest : cztery [Warriors’17] , dwie [Lakers’00-02], a mozę jedna i 2/3 drugiej ;] [Bulls’96-98] Lakers [09-10], a może tylko jedna [Sixers’01, Suns’05-06] – nieważne, zawsze chodzi o to samo i metoda jest ta sama.

    najgorzej jest wtedy, kiedy nie ma żadnej wybitnej jednostki i drużyna musi polegać na tym, co wielu do dziś nazywa „zespołowośćią w ataku”, czyli na próbie stworzenia takiego systemu, w którym system będzie podnosił sumę umiejętności i talentu jednostek.

    tyle, ze jeszcze nikt tym sposobem nic w NBA nie wygrał.
    dlatego każdy w NBA chce mieć franchise player. albo ze dwóch-trzech.

    zawodnicy takze wiedzą, że minimum 2 gwiazdy wysokiego lotu gwarantują marzenia o tytule, stąd te wszystkie połączenia talentów jakie widzimy. I jakie w NBA zawsze się zdarzaly.

    wiedzą to też trenerzy, ci najlepsi w historii zawsze pracowali z gwiazdami, 2-3 zwykle. Inne gwiazdy powstawały dpiero w ich otoczeniu.

    każdy z tych wybitnych trenerów rozumiał „zespołową koszykówkę” inaczej niż przeciętny kibic : w obronie grali wszyscy razem, każdy miał te same obowiązki, w ataku zas : o losie piłki decydowały gwiazdy, ich talent, ich umiejętności, ich wyobraźnia.

    jesli masz gracza, który umie robić rzeczy, których nie umieją robić inni [rywale],. to to jest punkt wyjścia do twojej „zespołowej koszykówki”.

    ale to normalnie, w Polsce mało kto to rozumie. wystarczy obejrzeć pierwszy lepszy mecz : jesli zawodnik trafi 2 razy z rzędu i widać, ze ma dobry matchup i jest w formie, ma przewagę nad rywalami, to można być 100 % pewnym , że ten zawodnik za chwile usiądzie na ławce, albo już do końca meczu będzie rzadko dotykał piłki, bo „liczy się zespoł”.

    „zespół” rozumiany jako spółdzielnia zabijania indywidualności i siłą dopasowywana ich do przeciętności. indywidualnośc ma się ukłonić przed przeciętnością.

    w NBA jest inaczej : w ataku – najpierw indywidualnośc,a do niej dosztukowuje się średniaków i pomagierów.

    cóż, dlatego nie dziwi mnie twoja teoria i krytyka Westbrooka za jego „14 asyst z 18 zespołu” :}

    (2)
    • Array ( )
      Anonimowy_Anonim 7 Grudzień, 2017 at 09:02

      Przecinek, supergigant wciąż jest aktywny w necie, więc można wszystkie twoje prognozy poczytać i zweryfikować historię. Pomyłek mnóstwo, do których oczywiście się nigdy nie przyznawałeś bo przecież na moment wygłaszania analizy były cacy, a o wszystkim jak zawsze w twoich pokrętnych tłumaczeniach decydował jeden rzut. Tylko, że to nie jest tylko jeden rzut, ale aż jeden rzut, który dobra analiza powinna przewidzieć. Można tam również przeczytać lata hejtowania LeBrona, który nawet ciągnąc beznadziejne Cavs do finału ligi z SAS przechodząc m. in. Detroit był dla ciebie pipą. Teraz piszesz o tym, że zdobył 3 misie w roli lidera zespołu, a wtedy wszystkim udowadniałeś, że liderem w Mami jest Wade a LeBron to co najwyżej jego Pippen. Po wtopie w finałach z Dallas hejtu nie było końca, a teraz nagle 7 finałów to już sukces? W zasadzie odmieniło ci się po pierwszej porażce z GSW, gdzie LeBron robił chore liczby i grał za 5. Jak to możliwe, że gracz z mega pipy stał się kandydatem do GOAT bez żadnych poziomów pośrednich? Jak można z hejtowania przejść do fanbojstwa w jednym kroku?

      (1)
    • Array ( )

      „tyle, ze jeszcze nikt tym sposobem nic w NBA nie wygrał.”

      Detroit Pistons 2004

      (0)
    • Array ( )

      ” ale to normalnie, w Polsce mało kto to rozumie. wystarczy obejrzeć pierwszy lepszy mecz : jesli zawodnik trafi 2 razy z rzędu i widać, ze ma dobry matchup i jest w formie, ma przewagę nad rywalami, to można być 100 % pewnym , że ten zawodnik za chwile usiądzie na ławce, albo już do końca meczu będzie rzadko dotykał piłki, bo „liczy się zespoł”. ”

      A tutaj to już kompletnie kolego odleciałeś i to po całości. Ty w ogóle grałeś kiedyś coś w kosza więcej niż na wf? Czy koszykówkę znasz tylko od strony statystyki?

      (1)
  17. Array ( )
    What Can i Say 5 w plecy only lbj 6 Grudzień, 2017 at 19:40
    Odpowiedz

    Westbrook pokazał jak się gra w kosza.Wiem,że wiele osób go nie lubi ale kolejne triple double i wygrany mecz.gortat padaka jak zawsze ale to tylko polaczek cebulaczek.

    (-4)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Ale ty lubisz prowokować, Westbrook jest mniej produktywny na boisku niż większość playmakerów. Jego nabijanie statystyk jest nudne.

    (3)
    • Array ( )

      Jego nabijanie statystyk realnie wpływa na wynik meczu, uwierz mi – dzisiaj odwalił kawał dobrej roboty

      (1)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie mogę z ludzi którzy piszą że statystyki nie grają a naśmiewają się (i słusznie z resztą) z Bonza hipokryci.

    (0)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    @Sweeney Todd

    podałem argumenty odnośnie kandydatury Balla.

    wybacz, ale „narażasz się na śmieszność”, to nie jest kontrargument.

    jeśli wg ciebie liderem Lakers jest Kuzma, to właściwie nie ma o czym dyskutować :]
    takie rzeczy jak „odwracanie się plecami do kolegi” nie mają nic wspólnego z leadershipem
    na boisku.

    o MItchellu pisąłem już wtedy, kiedy GWBA niekoniecznie go zauważyły, czyli po pierwszym
    „rookie raport”. zatem, doceniam go i to bardzo, ale to mi nie przesłania świata.

    „dużo latwiej zrobic progres zespołowi ktory mial 26-56”

    nonsens :]

    „statystyk LAL nie studiowalem i nie mam zamiaru”
    versus
    „liczby są ważne i mówią dużo”

    ergo : nie studiując statystyk – dużo ci umyka, to twój własny wniosek

    opieranie się tylko na emocjach i ulotnych wrażeniach jest naiwne. w regular season każdy zespół rozgrywa 82 mezce, nie sposób obejrzeć wszystkich, a nawet oglądając wszystkie nie sposób wszystko widzieć i zapamiętać.

    po to są statystyki, zeby ułatwić rozumowanie i wyciąganie wniosków.

    że w liczbach są pewne „niedoskonałości” ? zawsze są.
    w „obserwacjach naocznych” nie ma ?

    wiesz, co pierwsze oglądają gracze i trenerzy w NBA ?
    kartę ze statystykami meczowymi.

    nigdy nie idą na konferencję prasową bez zapoznania się z nią.

    a co robią ci panowie na ławce zespołu, który ciagle coś notują ?
    yes, oni też sporządzają statystyki – wewnętrzne.

    można ofk od nich abstrahować, może komuś, kto się nimi posługuje, zarzucać, ze nie ogląda
    meczów – wszystko można, ale w XXI wieku jest to archaiczna postawa i dośc egzotyczna.

    @tomtom

    od 2 lat, od kiedy tu jestem, ciągle mi coś „wychodzi”, więc to się raczej prędko nie zmieni. wiesz dlaczego ? bo nikomu nie kibicuję, nikomu nie życzę źle, wyłączam emocje i używam wyłacznie faktów, rozumu i doświadczenia. dlatego mi „wychodzi”.

    każdy tak może, ale większośc woli wdawać się w bezproduktywne spory i złośliwości wobec graczy, drużyn trenerów i całej NBA.

    @Tomasz

    „za kazdym razem bardziej jest mi ciebie zal”

    a mnie ciebie nie jest wcale żal.

    fakty :
    OKC byli po 2 porażkach ze średniakiem i słabeuszem, mieli przed sobą 3 mecze z wyżej notowanymi rywalami.
    napisałem, ze wezmą co najmniej 2 z tych 3 meczów.

    wy pisaliście, ze oni są już kompletnie do niczego, ze klapa, że dno.

    wyszło na moje ? wyszło.
    a jesli chcesz mnie przekonać, ze drugi skład Spurs tyworzą gracze, którzy nie umeiją grać w koszykówkę, to
    przykro mi, ale sprobuj przekonać o tym kogoś mniej doświadczonego i pojętnego niż ja, a może po prostu
    bardziej naiwnego.

    Popopvich nie wpuścił 2 składu z tekstem „to teraz, panowie, możecie ładnie przegrać”. on ich wystawił do gry z przekazem : gramy o zwycięstwo.

    jesli posądzasz graczy NBA, ze nie umieją grać w kosza, a jednego z najbardziej utytułowanych coachów w jednej z naj utytułowanych organizacji NBA o to, ze nie chce wygrać meczu – to znaczy, ze niekoniecznie rozumiesz świat, który probujesz komentować :]

    „Brogdon w zeszlym roku”

    miejże litośc, panie kolego :]

    sprawdź chociaż fakty, zanim zadasz pytanie :]

    w 2016 NBA Draft NIE BYŁO Liderów zespołów !
    nie było graczy takich jak Lonzo Ball dla Lakers i Ben Simmons dla Sixers

    dlatego KAŻDY miał szansę dostać tę nagrodę.

    dostal ją Malcolm Brogdon, bo w tej słabej rookie class był najsolidniejszym graczem.

    z całej loterii, a nawet z całej 1 rundy !, nie bylo gracza, który by zostal liderem swojego teamuy,
    a zatem byl naturalnym kandydatem do ROTY, a nawet lepiej : wszyscy mieli bardzo przeciętne sezony.

    Brogdon nie musiał być więc liderem, żeby dostał ROTY, bo kiedy nie ma żadnych rookie-liderów, nagrodę
    dostaje po prostu najlepszy zawodnik.

    @Anonimowy Anonim

    podałem argumenty.
    a to co ty piszesz nie ma żadnego związku z merytoryką.

    @obserwator

    rozumiem , że się nie zgadzasz. nie wiem dlaczego, ale to już nie mój kłopot.

    nie rozumiem za to, dlaczego moje wnioski, które są dla potrzeb dyskusji – wnioskami z obserwacji, próbujesz negowac za pomocą pytania o to „czy gralem” tam albo siam ? co ma jedno z drugim wspólnego ?

    „Detroit Pistons 2004”

    tu bym polemizował, ale nawet jeśli uznać, ze to był zespół bez indywidualności – będzie to zaledwie wyjątek
    potwierdzający regułę.

    (0)
    • Array ( )

      Chciałem tylko się dowiedzieć czy do takich wniosków doszedłeś mając jakieś doświadczenie na parkiecie(może Ciebie samego spotkała taka sytuacja gdy grałeś w jakimś ligowym meczu) czy tylko je wysuwasz na podstawie „jakiś” obserwacji. Momentami tak bardzo chcesz udowodnić swoje tezy, że totalnie odlatujesz z argumentami itp. Jeszcze je przedstawiasz jako prawdy objawione. Naprawdę uważasz, że w Polsce trenerzy specjalnie ściągają zawodników, którzy są w danym momencie „on fire”? Pokaż, które zespoły tak robią. Jakieś konkretne sytuacje. Nie powinieneś mieć z tym problemu bo przecież takie rzeczy wg Twojej opinii dzieją się w całej Polsce na porządku dziennym!

      A odnośnie Pistons 2004… to był to zespół, który w swoim składzie nie miał żadnej supergwiazdy. To jest powszechnie wiadome i swój sukces zawdzięczają przede wszystkim doskonałej obronie oraz zespołowości w ataku. Nie znam historii ligi aż tak bardzo dobrze i nie mam czasu aby szukać czy były kiedyś inne podobne zespoły, ale ktoś jednak coś wygrał w ten sposób w NBA. ;]

      A zespół jakby nie patrzeć to zawsze jest zbiór indywidualności.

      (0)
  21. Array ( )
    Anonimowy_Anonim 7 Grudzień, 2017 at 20:51
    Odpowiedz

    Nie podałeś żadnych argumentów dlaczego LeBron 5 lat temu był pipą, Pippenem w Heat, chokerem itp. i każda jego porażka łącznie z finałowymi to potwierdziła, a teraz nagle każda przegrana to w sumie wielki sukces i na dodatek okazuje się, że podczas każdego mistrzostwa był liderem.

    (0)