fbpx

Maszyna, której wypadły trybiki, czyli historia Brandona Roya

44

Trzykrotnie wybierany do All Star Game. Średnio 17 punktów i 38% zza łuku w pierwszym sezonie, zakończonym uniesieniem w górę statuetki dla Rookie of The Year. Magiczne 198 centymetrów wzrostu, błyskotliwe ruchy z piłką.

Brandon Roy urodził się w Seattle, mieście muzyków rockowych, Space Needle i nienawiści do Oklahomy. Wiele razy ratował Portland przed porażką, dziś zapomniany, wyparty prze nowe gwiazdy (Damian Lillard, CJ McCollum) zakopany w zgliszczach złamanej kariery, złamanej przez kontuzji. Nigdy nie dowiemy się jakim zawodnikiem stałby Roy gdyby w pełni rozwinął swój potencjał, ale możemy jeszcze raz przeżyć jego słodko-gorzką historię.

Faza początkowa

Basketem na poważnie zainteresował się dopiero podczas gry w Amateur Athletic Union, czym jest AAU? To największa w USA organizacja sportowa zrzeszająca amatorów w wielu dyscyplinach sportowych. Roy łupał w kosza i uczył w liceum Garfielda w Seattle, przez skautów określany jako jeden z najlepszych graczy w całym stanie. Ba! Był jednym z kandydatów by iść do NBA wprost z liceum! Jako maturzysta był sklasyfikowany jako 36. w całych Stanach w 2002 roku. To go nie zadowalało, zdecydował się pójść na studia.

Prototyp

Żelazna psychika Roya wykuwała się właśnie na tym etapie jego koszykarskiej podróży. Jego rodzice oraz starszy brat nigdy nie studiowali, a Roy miał problemy z nauką, wolno czytał ze zrozumieniem. Do egzaminu SAT, coś na kształt naszej matury, podchodził 4 razy, dopóki nie spełnił wymogów NCAA.

Nie był też pewien czy wytrwa 4 lata na uczelni. W tamtym okresie w domu się nie przelewało, więc oprócz nauki i treningów pracował w dokach, gdzie czyścił kontenery z napływających do portu jednostek, zarabiając… 11 dolarów za godzinę.

Małymi kroczkami do przodu. W 2002 roku rozpoczął występy w barwach lokalnego University of Washington. Po pierwszym roku znów rozważał zgłoszenie do draftu, ale kiedy dowiedział się, że do NBA idą jego kumpel z drużyny Nate Robinson oraz Martell Webster, licealny prospekt #1 w całym stanie, zrezygnował. Zdał sobie sprawę, że pojawia się szansa zostania liderem ekipy i podniesienia swej wartości w naborze lat kolejnych.

W swym drugim sezonie średnie podskoczyły dwukrotnie, a jako senior był już pełnoprawną gwiazdą drużyny notując po 20 punktów na mecz przy 50% skuteczności rzutów.

Wreszcie, w 2006 roku, po czterech latach szkoły zgłosił się do draftu.

Maszyna kompletna

Szósty numer. Po 22-letniego Roya sięgnęli T-Wolves, z miejsca transferując do Blazers. Pierwszy mecz w zawodzie rozgrywał w Seattle, w domu! Zdobył 20 punktów, w kolejnym meczu 19, a chwilę później całe Portland wiedziało, że w mieście pojawił się nowy szeryf, nowy bohater.  Już w drugim sezonie został wybrany do All Star Game, co istotne wskazaniem trenerów, jako rezerwowy. Mimo skręcenia kostki zdobył 18 punktów i 9 zbiórek.

Dalej poszło już z górki, w latach 2008-2010 robił ponad 20 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst w meczu. Był też jednym z najbardziej eksploatowanych zawodników NBA, rotacja bez Roya dostawała zazwyczaj baty od przeciwnika:

Awaria

Sezon 2010-11 wszyscy kibice Portland najchętniej wykreśliliby z pamięci. Od czasu gry na uczelni Roy zmagał się z brakami tkanki chrząstnej w kolanach, jednak zazwyczaj po kilku zabiegach rehabilitacyjnych i odpoczynku jego problemy ustawały, tym razem miało być jednak inaczej.

Ból stawał się nieznośny, dopiero po 9 meczach absencji w grudniu, działacze Blazers podali do wiadomości publicznej ze Roy nie będzie grał przez czas nieokreślony. Wieszczono jego koniec. 17 Stycznia 2011 zawodnik przeszedł artroskopie obu kolan. Wrócił do rotacji pod koniec lutego, zdobywając 18 punktów z ławki, w tym 3 mrożące krew w żyłach trójki dzięki którym doprowadził do dogrywki i pomógł Portland wygrać mecz. Do końca sezonu grał jako rezerwowy, osiągając średnio 12 punktów 3 zbiórki oraz 3 asysty.

W pierwszej rundzie playoffs przeciwko Mavericks był cieniem samego siebie, w dwóch pierwszych spotkaniach jego dorobek wyniósł 1/8 z gry. W trzecim zdobył 16 punktów w 23 minuty ciągnąc zespół na plecach.

W czwartym starciu Mavs chcieli dokończyć temat, przewaga urosła do 23 punktów, ale wówczas “psychopatyczna” psychika Roya dała znać o sobie. Zdobył 18 punktów w czwartej kwarcie , w tym akcja 3+1 na remis i sensacyjna wygrana 84-82.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

44 comments

  1. Array ( )
    Zdjęcie profilowe midzetor
    Odpowiedz

    Dobry tekst, przykro czytać o coraz to kolejnych woulda shouda :/ Autorze, krótka puenta, chciałbym poczytać czym Roy zajmuje się teraz i dopiero podsumowanie opisywanej postaci, poza tym wszystko spoko 🙂

    (42)
    • Array ( )

      Brandon Roy has been hired as the boys basketball coach at Nathan Hale High School, Seattle Public Schools …google 😛

      (1)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Cvsk
    Odpowiedz

    Trochę krótkie, ale tekst czytało się bardzo przyjemnie, gdyby nie wstawka na koniec, nie pomyślałbym, że to ktoś spoza redakcji.

    (136)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Sto razy lepszy niż stupak. Konkretnie, do samego końca nie wiedziałem że to ktoś nowy. Mi się podoba, tylko trochę chyba krótkie 🙁

    (150)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe midzetor
    Odpowiedz

    Dobry tekst tylko brakuje informacji czym zajmuje się Roy po NBA, poza tym nie mam zastrzeżeń. Przykro czytać o coraz kolejnych woulda shoulda

    (67)
    • Array ( )

      Aż się zacząłem zastanawiać czy gość nie przystąpił do draftu koło 30 😀

      (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Najbardziej żałuje 3 graczy. Penny Hardaway, T-Mac i właśnie Brandoy Roy. Gdyby nie kontuzje ehh…. dalej płaczę oglądając Pennego przed kontuzją. Co to była za maszyna o boziu. Brandon był świetnym strzelcem. Boli mnie serce jak gracz nie może rozwinąć swoich umiejętności przez zasrane kontuzje.

    (29)
  6. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Dlo Jeziorowiec
    Odpowiedz

    Od niego zaczynałem przygodę z NBA… To był ktoś wyjątkowy, mimo kontuzji się nie poddawał. A jego gra miała w sobie tą płynność, tą finezję.
    NIE
    Nie jest zapomniany… Dał nam 4 lata i te cztery lata zapamiętam na zawsze
    Powodzenia (jeden z moich ulubionych zawodników)

    (9)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Warto dodać, że Brandon Roy był jednym z ważnych argumentów, dlaczego Blazers nie wybrali Duranta – oczywiście skończyło się pechowo, analogicznie do sytuacji z Jordanem / Drexlerem i Bowie w latach 80-tych… Do tego Blazers wiedzieli, że z kolanami Roya są już problemy w momencie draftu, analogicznie jak wiadome były problemy zdrowotne Odena. Jednym słowem “mistrzowie” loterii i pecha.

    (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo dobry art. W końcu coś wartościowego, a nie te skróty meczów i NPAW. Więcej rzetelności, mniej pierdzielenia głupot

    (-8)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wjezdzajcie juz na stupaka kurde wy sie nawet nie odwazyliscie pracy wyslac afakt czytajac jego art faktycznie bylo duzo “pilisz inglisz” ale nie razilo to w oczy bo mecz czy analizy zawodnikow byly naprawde obiektywne i bardzo miejscu. Pozdrawiam wszystkich, koszykowka jest zbyt piekna zeby sie klucic o takie bzdury ….

    (28)
    • Array ( )

      Napisałeś taki merytoryczny komentarz, jest w nim dużo racji, świetny przekaz aż napisałeś “kłucić” pod koniec i zepsułeś cały efekt 🙁

      (0)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe HeatLifer
    Odpowiedz

    BTW słyszeliście, że Silver rozmyśla nad wprowadzeniem Mexyku do NBA?? Wiadomo, że jak wejdzie jedna drużyna to musi wejść i druga dlatego już są plotki na temat Londynu (co nie jest takie głupie, bo liga już dawno chciała zrobić drużynę z europy), a jeszcze inni myślą o Seattle Supersonics (co jest bardziej prawdopodobne i na co i ja czekam łiiiiii). Po podpisaniu nowej umowy z CBA liga jest na takie powiększenie NBA przygotowana. Ja tam się cieszę na jeszcze więcej drużyn 🙂

    ~HeatLife (dawniej Heat4Life)

    (5)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe HeatLifer

      @Anonim
      Mowa o państwie. Silver powiedział, że zamierza zrobić akademiki koszykarskie w mieście Mexico City. Takie akademie założył już w Indiach, Afryce, Australii czy Chinach. Niby czemu nie ma takiej opcji skoro sam Adam Silver o tym gadał? ;D

      (2)
    • Array ( )

      Przy odpowiednim kalendarzu i logistyce, czemu nie?:) Dobre info.
      Sponsorzy się zawsze znajdą.
      Widziałbym np żeby powstał super team Euroligowy.
      Żyjemy w czasach globalizacji;) Granice juz nie są taka bariera. ;]
      Ktoz by nie chciał w każdej chwili skoczyć do Londynu na meczyk?

      (1)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe HeatLifer

      @D’Aragniac
      Ja czysto fantazyjnie pomyślałem, czy nie opłacałoby się bardziej zrobić drugiej ligi NBA, ale w Europie. Wiem, że jest Euroliga, ale co gdyby w czerwcu było 120 miejsc do NBA? Ile graczy nowych, zdolnych znalazłoby miejsce do grania, o ile % lepiej by się rozwinęła koszykówka w Europie. Nie od dziś wiemy, że basket z Ameryki jest 100% lepszy niż ten w Europie. Tam akademie są o wiele lepsze. Co by było gdybyśmy atletyczność Amerykańskich graczy połączyli z dobrym wyszkoleniem technicznym Europejczyków. Liga w USA grała by to co teraz, a liga NBA w Europie grała by to samo tylko na starym kontynencie. Później PO z obydwu lig.

      Wiem, że to jest czysta fantazja, w dodatku nierealna bo jak zmieścić te 2 ligi w 365 dni w roku? Jak połączyć PO z tych dwóch lig?? W roku jest za mało czasu, chyba że by się przedłużyło sezon do 2 lat. Wszystko to teoria, ale ciekawa i na pewno bardzo atrakcyjna dla europejskiego kibica.

      (3)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Jarpen
    Odpowiedz

    Hej! Czemu nie ma już na głównej rozpiski meczów z polskimi godzinami? Fajnie było sobie posprawdzać co można obejrzeć w danym dniu 🙂

    (4)
  12. Array ( )
    Nick*...Van Exel? 16 Styczeń, 2017 at 22:29
    Odpowiedz

    Fajnie że wstawiliście artykuł kolejnego czytelnika. Jak będzie jakaś kontynuacja, to może na koniec jakaś ankieta czy głosowanie który artykuł najlepszy ?

    (5)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Pamiętam jak jeszcze w NBA 2k11 zawsze chciałem mieć Roya w składzie- overall 86. Byłem jego fanem tak jak naszego połamańca D-Rose’a. Miał potencjał by być MVP. Szkoda że się nie udało. Ciekaw jestem co teraz robi.

    (1)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Hej, fajny tekst.

    dobrze by było jakby jeszcze zapodać stats gracza , ewentualnie link do stats .

    pzdr

    czekam na teksty o graczach ’90

    (0)

Gwiazdy Basketu