fbpx

Chris Bosh jest wolny, chce wrócić na parkiety NBA!

59

Witajcie, zaczynamy od najważniejszego: 11-krotny All-Star, dwukrotny mistrz ligi Chris Bosh porozumiał się z włodarzami Miami Heat. Jego kontrakt został rozwiązany z przyczyn medycznych. Zawodnik otrzyma część przysługującego mu uposażenia, które jednak nie będzie stanowiło obciążenia w budżecie płacowym Miami, ani ewentualnego, przyszłego pracodawcy.

No i właśnie, niniejszym Bosh może od przyszłego sezonu dołączyć do dowolnie wybranego klubu NBA. Pytanie, czy którykolwiek z menedżerów weźmie na siebie ryzyko zatrudnienia podkoszowego mającego problemu z krzepnięciem krwi. Plotki głoszą o zainteresowaniu ze strony Lakers! Podkreślam: plotki. Osobiście życzyłbym raczej Chrisowi emerytury. Biedny nie jest, zdrowie i rodzina najważniejsze.

#

Free agent Derrick Rose na celowniku… Minnesota Timberwolves! Serio? Kolejny jeździec 1-na-1 pozbawiony pewnego rzutu? Rozumiem lojalność Toma Thibodeau względem swych byłych żołnierzy, ale uważam, że to naprawdę niedobry fit dla leśnej młodzieży.

Nie hejtuję, naprawdę doceniam średnie 19.5 punktów i 6 asyst, doświadczenie i potrzebę posiadania w ekipie gościa, któremu można podać piłkę gdy wszystko inne zawodzi, ale pamiętajmy też o kolejnej operacji kolana, która przerwała sezon Derricka w Nowym Jorku.

#

Kolejny free agent nazywa się Otto Porter i choć Washington Wizards bardzo życzyliby sobie zatrzymać skrzydłowego w stolicy, płacić maksymalnego kontraktu nie zamierzają. Na to odzywa się konkurencja, grube siano na gościa gotowi są wyłożyć Brooklyn Nets i Dallas Mavericks. Kolejni zainteresowani to Magic i Sixers.

Przypomnijmy średnie 24-letniego Portera w tegorocznych playoffs wyniosły: 12.2 punktów 6.9 zbiórek 53% z gry i 28% zza łuku. Przy całej sympatii dla Otto, desperacją byłoby proponowanie max kasy temu zawodnikowi.

#

Richard Jefferson sugeruje, że LBJ był przeziębiony w meczach 3 i 4. Po części tłumaczyłoby to brak energii, spóźnienia w obronie i sztywny nadgarstek. Rychu zapowiada, że w dzisiejszym meczu dokończą Boston. Start spotkania o 2:30 czasu polskiego. Pewnie nie uwierzycie, ale w sieci można już kupić sprzęt Cavs z dopiskiem mistrzowie konferencji czy też Finały 2017. Oby ich karma w zad ugryzła.

#

Nowe zajęcie Kobe. Na trenera jest zbyt cierpki i niecierpliwy, ale bez koszykówki żyć nie umie. Nową fuchą Black Mamby stała się więc ewaluacja potencjału graczy, kandydatów do gry w Lakers. Z porad Bryanta korzystają szef klubu Magic Johnson oraz menedżer Rob Pelinka, do niedawna agent sportowy Kobe. Coraz większego znaczenia nabierają więc “poranki z Mambą”. Wielu graczy NBA prosi Kobe o wspólne treningi. Wśród nich są m.in. D’Angelo Russell i Brandon Ingram. Poniższa fotka pochodzi z zeszłego roku…

Jedno jest pewne, po paru latach posuchy, organizacja LAL porusz się w dobrym kierunku. Czekamy na pierwsze ruchy kadrowe i wybór w drafcie Magica. Ciekaw jestem jaka przyszłość czeka Russella oraz czy i kiedy zobaczymy w zespole Paula George’a i Lonzo Balla. Tego ostatniego Magic stara się zaprosić na trening poprzedzający draft.

#

Jimmy Butler i DeAndre Jordan poprztykali się na Instagramie. Dla tych, którzy nie radzą sobie z angielskim, tłumaczę:

Jimmy: “muszę iść do fryzjera”

Jordan: “koniecznie, nawet za to zapłacę”

Jimmy: “spodziewałem się tego po tobie, więc nie jestem zły. Nigdy ciebie nie lubiłem, cały czas udawałem. Głupek”

Hehe, mnie tam brokuł na głowie Bucketsa nie przeszkadza, zresztą, przyganiał kocioł garnkowi:

#

Ice Cube, komisarz nowo powstałej BIG3 League rzuca wyzwanie panu nazwiskiem LaVar Ball. Brzmi ono: trafisz z połowy, kupię dziesięć par kicksów twojej marki. Aha, w rzut z połowy będzie w BIG3 wart 4 punkty.

#

Na koniec taka wypowiedź Scottie Pippena

Nie boję się tego przyznać, nie mam w sobie instynktu killera, który pozwalałby mi dojechać przeciwnika w wyrównanej końcówce. Przez lata grałem z gościem, który cały instynkt wziął do siebie. Tak, miałem obok siebie najlepszego z killerów. A LeBron wcale nie wyprzedził Kobe. On gra bardziej jak ja, niż Jordan.

Ostatnie Wpisy

59 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeśli ktoś uwierzył, w tą spine Jordana z Butlerem to gratuluje, chłopaki sobie jaja robią a ludzie to łapią.

    (182)
    • Array ( )

      A za co te minusy? No chyba nie chcecie szanowni minusowicze dać do zrozumienia, że Pipen ma podjazd do Jamesa?

      (21)
    • Array ( )

      Chodziło raczej o styl gry, wszechstronność itp. Poza tym Pip był zdecydowanie lepszym obrońcą i jego rola w Bulls była zupełnie inna niż Jamesa czy to w Cavs czy w Heat. Nie rozumiem skąd w ludziach ta ciągła mania porównań . W koszykówce jak w życiu – wszystko jest względne.

      (8)
    • Array ( )

      Raczej chodziło o to że razem robią to co do nich należy, a nie, że stoją na równym poziomie, nie mają parcia na zdobywanie punktów i klepanie statsów ale są w tym dobrzy i świadomi dlatego to robią, jak ich kolegom idzie dobrze to im na to pozwalają, jak nie to biorą sprawy w swoje ręce. Taki Kobe czy Michael natomiast musieli nawrzucać jak najwięcej, zgnieść rywala i zawsze być wiodącym graczem.

      (5)
    • Array ( )

      Ostatnio widziałem Pippena w TV i udzielił takiej (mniej/więcej) odpowiedzi:
      “Nie można porównywać LeBrona do Michaela, to inni zawodnicy, inne style. Kobe do MJ’a, a LeBron’a do Magic’a.”

      (5)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Pippen skończ pierd… Sam byś drużyny nigdy nie pociągnął do finałów, zresztą jak jordan poszedl grać w baseball to pokazałeś na co cie stać…
    Królowi możesz buty czyścić!

    (-76)
    • Array ( )

      Tak się składa, że podczas nieobecności Jordana, Scottie osiągał średnie na poziomie 22ppg/8reb co było jego najlepszymi osiągami w całej karierze. Był także liderem we wszystkich 5 kategoriach (punkty, asysty, zbiórki, bloki, stealsy). Został także powołany do All Star game (gdzie zgarnął tytuł MVP), otrzymał również pierwsze powołanie do All-NBA First Team + uplasował się na 3 miejscu w głosowaniu na MVP sezonu zasadniczego. Pod jego wodzą Chicago osiągnęli bilans 55-27, który umożliwił grę w Playoffs. Niestety nie przebrnęli 2 rundy, ulegając naładowanym talentem NY Knicks dowodzonym przez samego Pata Riley’a. Pozdrawiam

      (83)
    • Array ( )

      Noi co ? Jordan miał Pippena , Shaq Kobiego (i na odwrót)
      Wszyscy wymienieni są wybitnymi postaciami i żadnej z nich nie można umniejszać
      Dodać można jeszcze tyle, że LeBron jest taką postacią, która może przejść do Brooklynu i z drużyną która nie miała 20 zwycięstw w sezonie zrobić mistrzów konferencji. Jordan i reszta najprawdopodobniej też zdołaliby wyciągnąć takie drużyny minimum do PO.

      (18)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe HeatLifer

      Prawda, gdyby Irving to LeBron pewnych meczy by nie wyciągnął. Co potwierdza to co mówiłem jakiś czas temu, że LeBron potrafi kontrolować spotkanie przez 45 min, ale gdy wymknie się spod kontroli to, sam nie wygra. Miał trochę game winnerów, ale to nie chodzi o ostatni rzut, a o przejęcia sterów i wygrania za wszelką cenę. Irving jest moim zdaniem idealnym fitem dla niego, bo potrafi wziąć grę w swoje ręce i jak wiemy jest mega skuteczny. Typowy zabijaka. Dajcie Jordana do drużyny LeBrona i kilku zadaniowców typu Thompson, Korver, Battier i tak dalej, a gwarantuje wam, że wygrali by wszystkie mecze w PO z każdą drużyną w całej historii NBA. Jordan moglby wchodzić tylko w 4 kwarty, żeby dokańczać dzieła. Wiem, że dostane dużo hejtu, ale taka jest prawda. LeBron i Jordan to dwaj (moim zdaniem) na równi najlepsi gracze w historii NBA, niezależnie jak się potoczy historia Jamesa. Ja to zrozumiałem, do niektórych to dojdzie pewnie dopiero jak LeBron pójdzie na emeryture. Pozdrawiam 🙂

      (11)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Omg! – Panowie co to za tłumaczenie wymiany zdań pomiędzy JB a DJ ? Korki z angielskiego się kłaniają ?

    (4)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe filipq1
    Odpowiedz

    Błagam cie Thibs nie rób tego, a Porter oprócz aspektu finansowego, może jedynie stracić na odejściu z Wizards, wydaje mi się że to dzięki temu, że Wall potrafi czynić graczy dookoła siebie lepszymi, prezentował się tak dobrze w tym sezonie. Bez Janka na pg będzie mu ciężko.

    (9)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Z calym szacunkiem do redakcji, ale z tym tlumaczeniem to niezbyt sie popisaliscie! 🙂 I z tlumaczeniem i z interpretacja.

    (8)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    SCOTTIE, Jak Ty w tej chwili opisałeś jednym zdaniem Jamesa.
    WSZYSCY POWINNI TO PRZECZYTAĆ I ZROZUMIEĆ JAKIM GRACZEM JEST LBJ

    (28)
    • Array ( )

      Nic nie wyjasnil. Jordan mial instynkt killera. Lebron gra inaczej. Tez potrafi pociagnac zespol. Robi to od lat.

      Pippen od zawsze to taki przydupas jordana. I teraz dalej lize mu tylek. Przykre. Jordan ma to gdzies a pippen co rusz cos klepie niezbyt madrego. Szkoda. Legendy powinny wiedziec kiedy zejsc i milczec.

      Nie ma jednego najlepszego. Jordan kobe lebron. Trojka najlepszych. Kazdy z nich mial swoja dekade. Nie mozna ich porownywac.

      (-9)
    • Array ( )

      @Pln
      Właśnie, że wcale zawsze nie brudził sobie języka na brązowo.
      Wielokrotnie wręcz to właśnie LBJ publicznie określał mianem tego najlepszego w historii (“Jordan był najlepszym snajperem w historii tego sportu, ale to James jest najlepszym koszykarzem” Pippen).
      Miał też ekscesy kiedy to publicznie podważał bycie prawdziwym liderem bullsów w osobie Jordana i cały splendor przypisywał sobie.
      Więc tyle ile prawdy jest w twoim stwierdzeniu o tym, że Pippen od zawsze był przydupaskiem Jordana, tyle samo jest w trójce najlepszych w historii. Kobe – mimo, że wybitny, ale dopiero pod koniec dziesiątki.

      (4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo lubię Otto. Jednak myślę, że warto poszukać innego klubu. Za mało tam ma gry albo jest stawiany na PF jako uzupełnienie albo po prostu jest dobiciem wyjściowej piątki. Coś na kształt Harrisona. Wiadomo jak było przejście do Dallas i pkt średnio 20 w sezonie. Trzymam za Cb kciuki Otto wiem, że Cię stać na coś takiego ale przy Wallu i Beala nie masz szans. Po za tym za Twoimi plecami czai się młody gniewny i dobry zawodnik Oubre. Powodzenia!!!

    (-5)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Panowie Pan Pippen nawet słowem nie wspomniał jakoby miał być on lepszy od waszego ulubionego zawodnika, stwierdził jedynie że nie jest on jak jordan czy kobe których charaktery zabójców różnią się znacznie od charakterów boiskowych jak i stylu gry Pippena oraz Lebrona. A co do dorównywania do pięt czy tam kostek to zlitujcie się i siejcie kwasu. Miłego dnia !

    (49)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    LeBron jak MJ czy Kobe?hahahhaha.Nigdy gimbusy.Ten wasz grajek to po prostu dobry gracz.Ale nie ten poziom co Mike i Mamba.

    (-11)
    • Array ( )

      Pisząc “gimbusy”, to śmiem twierdzić że w czasach rządów Jordana waliłeś jeszcze w pieluchy 🙂

      (7)
    • Array ( )

      oj Adam, jak juz poslugujesz sie matematyka, to pamietaj, ze 11 > 6

      (8)
    • Array ( )

      Tylko półgłówek porównuje Russela i jego “mega wyczyny” z tyczkami na boisku, do współczesnej koszykówki i tego co wyprawiali MJ i Kobe.

      (3)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe idoru
    Odpowiedz

    @Adam – to niebezpieczne równanie, bo jest sporo innych gdzie proporcje są zgoła inne, ale skoro liczą się tylko pierścienie to OK 😉

    Wszystkim fascynatom równań przypominam, że Magic Johnson, Larry Bird, Elgin Baylor, Jerry West czy Dr. J i inni wielcy przegrywali w finałach.
    Jeśli byśmy wszystkich Rafałowiczów mierzyli “Jordanami” – to niestety oprócz Scottiego nikt nie byłby w tej grupie (1 Jordan = 6:0 w finałach). Nawet wielki Bill Russel.
    Czy to jednak umniejsza ich wielkości? Jeśli tak, to Jerry West był pikusiem, bo 8 razy dostał w d w finałach i to przeważnie od Celtów. A jakim cieniasem musiał być Wit skoro dopiero jak mu nakupili w Philly all starów – coś zdobył poza cyferkami, a jak mu się znudziło przeniósł się do LA gdzie było jeszcze więcej all-starów.
    Kareem to w ogóle był nikim, bo bez Magica to w Bucks też nic nie osiągnął – mistrzostwo się nie liczy bo przecież grał tam Big O. A i Oskar to też leszczyk (nie 13) – bo bez KAJ – tylko pompował statsy….
    Mierzi mnie ta ciągła nagonka na najlepszych graczy. Na Kobe. na LBJ na ochraniacz Kury i zdradę KD i lenistwo Brody. Szczególnie jak nie używa się argumentów, a tylko hejtów i złych emocji.
    Ludzie – za 20 lat będziecie się cieszyć, że mieliście szansę oglądać na żywo jednych z największych w tym sporcie! tak ja się cieszę, że liznąłem (choć z VHSu) trochę Magica i Birda, Bad Boysów i potem z Szaranowiczem i Michałowiczem Hakeema, Jordana i innych.
    Patrzę na dzisiejsze gwiazdy, wqurzam się niektórymi zachiowaniami i trendami, ale dalej cieszą mnie tańce z piłką Currego, niesamowite wyciągi KD, czy monster dunki LBJ (nawet jak trafi w obręcz jest wesoło 😉
    Po to chyba oglądamy ten sport aby mieć fun. Po co żółć i wyssane z miętowych cukierków zarzuty?
    Krytykujmy – ale podając argumenty, hejt jest najgorszą stroną tego super kanału wymiany myśli jakim jest i-net.

    (27)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Adam czym się różni fanboj od hejtera? Jeden jest ślepo wierzący w to co mówi tak jaki i drugi. Bo tak ciśniesz wszystkim, którzy mają inne zdanie od Ciebie a sam w sumie pier*olisz, bo jak argument jest na Twoją korzyść to go używasz a jak Ci ktoś udowodni, że jest g*wno warty to już się wzbraniasz, że nie ma sensu. Zero rozsądku.

    (-1)
    • Array ( )

      Pokaż mi zawodnika który samodzielnie wywalczył pierścień. Na pierścień zawsze pracuje cała drużyna, dużo osób o tym zapomina ograniczając się do mówienia wyłącznie o pierwszej piątce.

      (13)
    • Array ( )

      Shaq nie miałby 3 pierścieni zdobytych z LAL gdyby nie Kobe, wygrałem. (czekałem aż pojawi się jakiś kretyn z tym tekstem)

      (16)
  12. Array ( )
    Niemakrólawnba 25 Maj, 2017 at 15:41
    Odpowiedz

    Fani lebrona. Zluzujcie sie, pippen nie powiedział ze grał tak samo dobrze tylko ze lebron gra bardziej w jego stylu niż jordana

    (15)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Niemakrólawnba, Kobigwałciciel – Już po samych nickach widać (nie używa spacji, ani dużych liter między wyrazami), że to ta sama osoba.

    (6)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Kurde dajcie juz spokoj z tymi porownaniami jordan i lbj nawet nie graja podobnie to sa calkiem inni gracze a i przywolywanie statystyk tez jest bez sensu teraz dotkniesz goscia w sznurowke i jest faul kiedys tak nie bylo. Sklady sie obnizyly goscie z polowy boiska oddaja rzuty calkiem inna gra to co wy to porownujecie

    (1)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Ludzie, którzy piszą, że Ball będzie bustem gó.no się znają na koszykówce, ten dzieciak jest niesamowity, ma doskonały przegląd pola w drafcie 2016 byłby 1 a w 15 2-ujką. Fakt ma zjebnego ojca ale to nie jest powód żeby go hejtować

    (2)
  16. Array ( )
    wielmozny pan P 25 Maj, 2017 at 16:46
    Odpowiedz

    @Adam

    na poziomie 5 tytułów w górę nie ma sensu porównywanie ze sobą graczy.
    Russell, Jordan czy Bryant – konia z rzędem, kto rozstrzygnie, który był wybitniejszy i bardziej zasłużony.
    to Olimp NBA i ci gracze nie muszą już rywalizować ze sobą.

    a postponowanie Russella jest nietaktem, wg mnie.
    wygrywanie, to wygrywanie.
    11 pierscieni, to jest rzecz ponadczasowa.

    a rywale ?
    cóż, drużyn było mniej, ale talentu było tyle samo, co zawsze.

    proponuję zabawę : zostawmy tylko 8 zespołów w obecnej NBA, do których przeniesiemy 100 najlepszych graczy.
    myśle, ze poziom rywalizacji nie obniży się, a przeciwnie – wzrośnie.

    zwróć też uwagę na to, ile razy w sezonie Russell grał vs Wilt czy vs Oscar i vs inni wielcy tamtych czasów. vs Wilt grał czasami 15 razy w sezonie ! plus playoffs.

    a dzisiaj ? ile razy najlepsi liderzy grają przeciw sobie ? 2 razy w sezonie, o ile nie zgłoszą kontuzji.

    A za czasów Jordana było lepiej ? Ile razy Magic potykał się z Birdem ? 2 razy plus ewentualnie w NBA Finals. Ciągle za mało żeby porównać ten poziom rywalizacji do czasów Russella.

    dlatego : myslę, ze trzeba trochę zbastować w tym negowaniu jego 11 tytułów. To był kosmiczny wyczyn i takim pozostanie. Nie jest niczym dziwnym, ze w środowisku NBA nadal wymienia się Russella jako jednefgo z najwybitniejszych ever, czasami nawet jako najwybitniejszego. Ludzie , którzy mają trochę wiedzy na ten temat, nigdy nie pozwolą na opowiadanie bajek na temat Billa, Celtów i tych 11 tytułów.

    @Anonim

    jak dobry będzie LOnzo Ball w NBA zalęzy od systemu w jakim przyjdzie mu grać.
    jesli dostanie pulpit dyrygenta i zdolną orkiestrę, to będzie na swoim miejsscu i z pewnością nie zawiedzie.

    ale jesli będzie miał na sobie presję bycia scorerem, to może zawieść oczekiwania.

    warto obejrzeć raz jeszcze jego duel z D’Aaronem Foxem w meczu UCLA-Kentucky w MM. atletyczny G Wildcats dośc poważnie nadwątlił reputację Lonza. okazało się, ze pod presją szybkiego G Ball nie jest dobrym obrońcą i ma problemy z kreowaniem ofensywy.

    a upside w jego przypadku nie musi być zbyt duży. moim zdaniem, Lonzo nie jest wybitnym prospektem, raczej jest bliżej “ready”, co znaczy że w nBA rozwijać się będzie przez liczbe rozegranych meczów i pod kątem doświadczenia i wyczucia, a nie jakichś umiejętności, które posiada.

    no i ten jego rzut, którego mechaniki już chyba nigdy nie da się przerobić. będzie problem, żeby w NBA rzucać w ten sposób w sytuacjach bliskiej relacji z obrońcą. Ball wygląda jak spot up shooter, co też nie musi być wybitną zaletą.

    na miejscu Bostonu i Lakersów bardziej bym się przyjrzał : a] Joshowi Jacksonowi [tutaj zgoda z panem @JC Williams] a także ww. Foxowi, który może nie ma takiej inteligencji jak Ball, ale ma większy upside i fenomenalną motorykę, którą pożytkuje na obu końcach parkietu i generalnie jest to zawodnik, który może istnieć samodzielnie, podczas gdy w przypadku Lonza system warunkuje przydatność jego niezaprzeczalnych walorów.

    ergo ; wszystko zależy od tego, jaki długoterminowy plan mają Lakersi.
    jeśli są po słowie z paroma solidnymi shooterami lub mają zamiar tworzyć fast-paced shooting team’, to śmiało powinni brać Balla, on im poprowadzi ten wehikuł.

    w każdym innym przypadku ; lepiej wziąć kogoś innego.

    (3)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    LeBron to xxx. I oczywiście ze Kobe zawsze bedzie nad Jamesem.Jordan to jak powiedzial Barkley:inna planeta.

    (0)
    • Array ( )
      wielmozny pan P 25 Maj, 2017 at 17:32

      @The T

      Chuck ustawia Jordana na niedosiężonym piedestale, bo swoją jedyną szansę na tytuł przegrał ze swoim zespołem właśnie w serii przeciw Jordanowi i jego Bulls.

      a tak naprawdę : jakie należy przyjąc kryteria, by powiedzieć, że “Jordan to inna planeta”, albo “Kobe zawsze nad Jamesem” ?

      od razu zaznaczam, że to nie jest sfera moich zainteresowań, bo tak samo cenię Jordana, Kobego i LeBrona. nie ustalam “który lepszy”, bo to jest nie do ustalenia, wg mnie.

      w zależności od przyjętych kryteriów i interpretacji można udowodnić każdą tezę, Kobe > James i na odwrót, Kobe > Jordan i na odwrót, James > Jordan i na odwrót.

      supporting cast, okoliczności poszczególncyh meczów, poziom i specyfika rywali, trudnośc poszczególnych matchupów plus wiele innych kryteriów porównania i można udowodnić kazdą z ww. opinii.

      każdą opinię można też zanegować, z każdej można zrobić teorię spiskową, można dowieśc,że 3 tytuły Jamesa były wartościowsze od 5 KObego, albo że 5 Kobego od 6 Jordana, i to mimo że niektórzy uważają, iż Kobe nie był liderem tamtych Lakers [a był, bo jak miałby nie być liderem, skoro on i Shaq to byli dwaj najlepsi gracze w całej NBA ? ich współobecnośc w jednym zespole miałaby hierarchizować wpływy, wobec takiej doniosłej okoliczności nadrzędnej ? nonsens.].

      dlatego, takie dociekania i kategoryczne sądy są skazane na błądzenie po omacku, a poza tym : nie ma chyba mniej interesujących tematów do dyskusji jak chodzi o NBA :]

      bardziej mnie interesuje, kto pójdzie z 10 numerem w najbliższym Drafcie niż kolejne jałowe spory “kto był lepszy” w kontekście paru graczy, którzy w komplecie byli po prostu wielcy i basta :]

      (7)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    All-Time TOP5:
    1. MJ
    2. LeBron
    3. Larry
    4. Magic
    5. Kobe
    Oczywiście, że SUBIEKTYWNE, bo NIE MA innych top5.
    Pippen? Gdzieś w TOP 50 – i to jest wielka sprawa i ogromny wyczyn.

    (-4)

Gwiazdy Basketu