fbpx

Czas na przebudowę: 8 najważniejszych transferów NBA 2017 roku

28

Zespół NBA można zbudować na wiele różnych sposobów. Optymalny model to kombinacja mądrych wyborów w drafcie, kilku przemyślanych transferów i free-agent wyłuskany z wolnego rynku. Każdy klub ma swój plan, który zaczyna się od współpracy prezesa ds. koszykarskich z właścicielem. Kolejno idą menedżer klubu, główny trener, kadra szkoleniowa oraz skauci i reprezentanci biznesowi rozsiani po świecie.

Aby na boisku zaistniała kompatybilność charakterów, w pierwszej kolejności muszą dogadać się powyżsi panowie. Jeśli mamy do czynienia z brakiem spójności na górze, możemy być pewni, że koszykarze nie osiągną pełni swego potencjału, a drużyna prędzej czy później stanie się dysfunkcyjna.

Oczywiście presja na wynik jest ogromna, a sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. W świecie sportu wszystko jest możliwe, jeden przypadkowy uraz może zmienić losy wszystkich zaangażowanych. Kogoś trzeba zatrudnić na zastępstwo, kogoś zwolnić, zmieniają się zadania, role, hierarchia, dynamika w szatni etc. Po sezonie ktoś niezadowolony odchodzi, ktoś kogoś obmawia, nie tak to miało wyglądać itd.

Emocje ponoszą nie tylko graczy i trenerów, niekiedy pod wpływem impulsu posadę traci szkoleniowiec albo ludzie pracujący na zapleczu. Swoje do powiedzenia mają kibice ryczący z trybun, dziennikarze szukający sensacji też sprawy nie ułatwiają. No i jeszcze konkurencja wewnątrz zespołu, o minuty, o rzuty, o przynależność, nie każdy jest gwiazdą. Zwycięstwo przeplata się tu z porażką, definitywnie NBA to nie miejsce dla słabych psychicznie ludzi. Jeden trafiony albo przestrzelony rzut potrafi zdecydować o wszystkim.

O czym to ja miałem, ach tak: transfery. Chyba najciekawszy element pracy generalnego menedżera, zwłaszcza z perspektywy kibica. Udana wymiana potrafi niekiedy zmienić losy organizacji, a nawet krajobraz całej ligi. A zatem przyjrzyjmy się może najistotniejszym transferom przeprowadzonym jak dotąd w 2017 roku.

Miejsce 8: P.J Tucker -> Toronto Raptors

W odwrocie do Phoenix powędrował ociężały Jared Sullinger, dwa wybory II rundy draftu i walizka dolarów. Słońce nad Arizoną póki co zachodzi w ekspresowym tempie. Czasem przebiją się promyki jak Devin Booker, TJ Warren czy Marquese Chriss, ale już dziś wiadomym jest, że potrzeba będzie czegoś (a raczej kogoś) więcej by zawojować ligę w przyszłości.

Oddanie PJ-a zwolniło minuty młodym kotom, nic więcej. No bo ilu zawodników drugiej rundy stało się znaczącymi postaciami ligi, no a Sullinger został zwolniony zanim zdążył rozpakować walizki. Za to Raptors otrzymują wielozadaniowego zawodnika, a przede wszystkim fizycznego obrońcę na skrzydle. PJ sporo zbiera, stanowi plaster defensywny na pozycjach 2-4 i kiedy trzeba wbije szpilę zza łuku.

Miejsce 7: Lou Williams -> Houston Rockets

Lakers przygarnęli człowieka, który kilka lat temu samym kontratakiem zdobył 51 punktów w meczu. Tym kimś jest oczywiście starzejący się Corey Brewer. Jednak prawdziwą wartością dla LA był pick pierwszej rundy tegorocznego naboru. Misja pod tytułem playoffs już dawno została w Mieście Aniołów porzucona. Po całkiem obiecującym początku drużyna kompletnie się posypała, aktualnie liczy się wyłącznie miejsce w pierwszej trójce draftu.

Rockets zyskali gracza stworzonego do ich założeń taktycznych. Wybitnego dostarczyciela punktów, prezentującego pełen wachlarz ofensywnych możliwości… oraz odwrotnie proporcjonalne kompetencje do gry obronnej. W Houston postawiono na atak, włodarze klubu mocno wierzą, że są w stanie powystrzelać wszystkich.

Miejsce 6: Nerlens Noel -> Dallas Mavericks

Jakkolwiek śmiesznie by to nie zabrzmiało, przy odrobinie szczęścia i skuteczności Mavericks nadal mają szanse na awans do ósemki. Jednym z nowych elementów jest podkoszowy Nerlens Noel. Dobrze, że w końcu udało mu się zmienić otoczenie. Skończy akcję wsadem, straszy blokiem, czasem dopowie coś z półdystansu. O ile zachowa zdrowie, mając przepracowany pełen obóz szkoleniowy pod wodzą Ricka Carlisle, może być tylko lepiej i więcej. Trzymam kciuki.

W odpowiedzi, w samolot lecący do miasta braterskiej miłości i boksu wsiedli Andrew Bogut, Justin Anderson oraz koperta z chronionym pickiem I rundy draftu. Dlaczego tak wysoko umieściłem w rankingu tą wymianę? Otóż Bogut od początku nie miał zamiaru dołączać do kadry Sixers. Dzięki wypracowanemu porozumieniu, jako free-agent mógł dołączyć do Cleveland Cavaliers. Podania z 5-6 metra, zasłony, dyrygowanie obroną to największe atuty Australijczyka. Ciekawe jak zachowa się gdyby doszło do ponownego spotkania Warriors i Cavaliers w finale.

Miejsce 5: Jusuf Nurkić -> Portland Trail Blazers

Wymiana na której skorzystały obie strony. Nurkić to młody i utalentowany center z wyszkoleniem europejskim, który nieźle czuje się w post up, lubi kontakt fizyczny i odnajduje w rzutach z półdystansu. Widzieliście co zrobił dziś w nocy z wysokimi OKC? Niestety w Denver zabrakło miejsca do rozwinięcia skrzydeł, Nuggets postawili na “Jokera” i trudno im się dziwić. Decyzja o transferze nadeszła w sposób naturalny. Zwłaszcza, że Jusuf przyszedł w paczce z pickiem I rundy draftu. W zamian oddali wybór II rundy draftu 2018 roku oraz Masona Plumlee, czyli bardzo inteligentnego i atletycznego centra na zmianę. Sytuacja win-win.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

28 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe burningPL
    Odpowiedz

    Kyle Korver, Deron Williams, Andrew Bogut –> Cavaliers.
    Tyle w temacie.
    Transfer Cousininsa- choć ciekawy nijak wpływa na mapę NBA, z nic nie znaczącego klubu przeniósł się do nic nie znaczącego klubu i będą wylewać z siebie ósme poty, by dostać sweep w pierwszej rundzie.

    (40)
    • Array ( )

      A co mają zwolnienia do transferów ?
      Nie wszystkim się liga podkłada i nie każdy ma z tego profity…Niektórzy muszą coś oddawać za zawodników.

      (2)
    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe admin

      jeśli naprawdę masz zostać graczem NBA, żadne zachęty nie są Ci potrzebne 🙂

      (38)
    • Array ( )

      Chodzi o nawiązanie do nazwy jakby nie patrzeć draft camp, nie widze tu żadnej demotywacji choć napisane nieco dziwnie.

      (0)
  2. Array ( )
    Kobrick Bryant 3 Marzec, 2017 at 15:22
    Odpowiedz

    Kawalarze z Clevland potrzebują jeszcze zmiennika dla Lebricka.Sądze że Mateusz Ponitka byłby świetnym wyborem .Lebum zna już Mateusza z kwadrata w Zielonej Górze gdzie razem w 2015 sączyli zimne piwerko przy akompaniamencie Krzysztofa Krawczyka.

    (43)
    • Array ( )

      Wygrałeś konkurs na idiotę dnia. Pozdrowienia dla Twoich rodziców za to – chcieli idiotę i mają !!!

      (-41)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe JestemGraczem
    Odpowiedz

    Brawo Cleveland najlepsza organizacja w NBA, wspaniałe zgranie i ON który jak dla wszystkich czytelników tego portalu jest najlepszym koszykarzem jaki kiedykolwiek postawił nogę na parkiecie. Durant za sezon będzie grał za darmo w Cavs żeby zdobyć tytuł. Cavs nawet meczu w PO nie przegra. A gsw rozleci się z hukiem po sezonie i będą jak Lakersi. Pozdrawiam

    (-22)
    • Array ( )

      Fantazja chyba za mocno kogoś ponosi,najlepszy gracz jaki kiedykolwiek postawił nogę na parkietach z bilansem 3-6 w finałach?Niech zdobędzie chociaż te 6 tytułów żeby móc być porównywanym do boga tego sportu.

      (-4)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe What Can I Say Only LBJ

      Opax

      Jeśli dla ciebie ilość pierścieni jest wyznacznikiem boskości, to twój Jordan ma 6 pierścieni na 15 lat gry w NBA, a Bill Russell 11 pierścieni na 13 lat kariery.

      Pojęcia Boga tego sportu albo tzw “GOAT” to mit. Nie można jednoznacznie stwierdzić kto nim jest, ponieważ jest to zbyt ogólne pojęcie…

      Ani MJ, ani Kobe, ani LeBron – żaden z nich nie jest GOAT, bo czegoś takiego nie ma! Jeszcze nie było takiego gracza, który byłby w topce w każdej kategorii, a jednocześnie miał tyle pierścieni co sezonów spędzonych w NBA. Takie rzeczy tylko w MyPlayerze w NBA 2K

      Powyższa wypowiedź ma na celu zaprzestanie wszelkich bezsensownych porównywań.

      (42)
    • Array ( )

      MJ i KB to kwintesencja tego sportu pod względem sportowym profesjonalnym i mentalnym. Jak bym miał kogoś GOAT-ować to na pewno ci dwaj.

      (1)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe itsonlyme

      @What Can I Say Only LBJ
      No to muszę ciebie zmartwić w USA Jordan postrzegany jest jako GOAT. Wiem że jest tobie przykro że to jednak nie LBJ nie jest GOAT’em a nawet blisko tego się nie kręci. Po za tym Opax mówi ilości zdobytych pierścieni w przeliczeniu na starty w Finals. MJ w tej kategorii ma 100% a LBJ na 7 prób ma 3 pierscienie.
      “Ani MJ, ani Kobe, ani LeBron – żaden z nich nie jest GOAT, bo czegoś takiego nie ma! Jeszcze nie było takiego gracza, który byłby w topce w każdej kategorii, a jednocześnie miał tyle pierścieni co sezonów spędzonych w NBA. Takie rzeczy tylko w MyPlayerze w NBA 2K

      Powyższa wypowiedź ma na celu zaprzestanie wszelkich bezsensownych porównywań.”
      GOAT to nie topka w każdej kategorii, pozatym zaginasz czasoprzestrzeń MJ jest GOAT’em i tyle.

      (-1)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe What Can I Say Only LBJ

      itsonlyme

      To może inaczej. Po pierwsze nie jestem typowym funboyem LeBrona, który zawsze wrzeszczy, że jest on lepszy od innych graczy. Po prostu mu kibicuje, bo lubię go oglądać. Widzę jego niedoskonałości jak flopy czy ilość przegranych finałów. I powiem ci, że jak to ująłeś: “Wiem że jest tobie przykro że to jednak nie LBJ nie jest GOAT’em a nawet blisko tego się nie kręci.” I dont give a sh*t. Gdzieś mam, czy inni będą go wielbić i nazywać GOAT. Ja po prostu lubie ten sport. Jestem z rocznika 93, Jordana nie miałem okazji oglądać bo bakcyla na kosza złapałem gdzieś w wieku 14-15 lat. Znam go tylko z Kosmicznego meczu i z highlightów na YT. (pewnie polecą minusy po ostatnim zdaniu). Może dlatego nie czuje jakiejś specjalnej sympatii do niego. Na pewno mogę powiedzieć że Jordan jest ikoną basketu. Myślisz Jordan mówisz Basket. Myślisz Basket mówisz Jordan.
      Ale tak jak mówiłem wcześniej bez sensu są te porównania, ponieważ, na każdy argument znajdzie się kontrargument. Dyskusja, która niczego nie zmieni i nic nie wniesie 😛

      BTW o jakim zaginaniu czasoprzestrzeni mówisz? xD

      (7)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe itsonlyme

      A no o takim że twierdzisz że nie ma takiego statusu jak GOAT w tym sporcie.
      A ja właśnie Jordana widziałem ( konkretnie 2gi 3peat) i widzę teraz LBJ no i jak dla mnie różnica jest ogromna między nimi. Też nie chodzi o sympatię do Jordana czy tam LBJ ( wtedy bardziej kibicowałem Supersonics i Garemu ) , ale “cesarzowi trzeba oddać co cesarskie” MJ to GOAT. Sam zresztą to napisałeś teraz : ” Myślisz Jordan mówisz Basket. Myślisz Basket mówisz Jordan”. Jest to właśnie nic innego niż GOAT. Każdy laik potrafi powiązać te dwa wyrazy koszykówka i Jordan. Dopiero ktoś kto się bardziej interesuje odkopie wymienianego też przez ciebie Bill’a Russell’a.
      ” Po pierwsze nie jestem typowym funboyem LeBrona” – kogo chcesz okłamać xD patrze na nick a tam ” What Can I Say Only LBJ . To daje do myślenia 🙂

      (-6)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe What Can I Say Only LBJ

      Rozwińmy skrót GOAT, bo widzę, że niektórzy sobie za bardzo gębę wycierają powyższą frazą.

      GOAT – greatest of all time – najlepszy wszech czasów

      Nie ma czegoś takiego, bo nie da się w sposób racjonalny porównać tego w jaki sposób zdobywali swoje laury. Przecież ma znaczenie przeciwko komu owe pierścienie się zdobywało.
      Nick nie ma żadnego znaczenia. Mogę się nazywać “Szybki i Skoczny” ale czy to czyni mnie szybkim i skocznym? Nie wydaje mi się. Mówiłem już, że zwyczajnie kibicuje LeBronowi, ale czy pod każdym postem opluwam wszystkich, którzy twierdzą, że jest gorszy niż Kobe czy Jordan? No właśnie nie. Jeśli śledzisz moje wypowiedzi na tej stronie to zobaczysz, że są one bardziej analityczne niż emocjonalne (zwłaszcza kiedy wymieniam zdania z Ciuusem – pozdro ziomek) lub pisane dla beki ripostujące czyjś komentarz.

      (0)
    • Array ( )

      MJ i KB to kwintesencja tego sportu pod względem sportowym profesjonalnym i mentalnym. Jak bym miał kogoś GOAT-ować to na pewno ci dwaj.

      (4)
    • Array ( )

      bez kitu.. istotny trade,
      na pewno cenniejszy niż deron williams do cavs. . . .

      (0)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe PIXI
    Odpowiedz

    Szczerze mówiąc, nie rozumiem obecnego podejścia ogółu społeczności kibicowskiej NBA do sytuacji topowych klubów – w momencie gdy Durant przeszedł do GSW rozpoczęła się spora nagonka na klub z Oakland za podkupywanie gwiazd itp., za to gdy do Cleveland, którzy od początku sezonu posiadali najdroższy skład w historii ligi, dołącza dwóch byłych all-starów i były mistrz NBA, klub jest pochwalony za świetną politykę transferową. Nie przeczę oczywiście, że są to doskonałe transfery, nie podoba mi się jedynie zupełnie różny odbiór działań transferowych tych dwóch klubów.

    (16)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Trzeba być szczerym i przyznać że Lebron to obecnie najlepszy zawodnik ligi, jednak nigdy ale to nigdy nie zbliży się nawet do MJ

    (1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Jordan zawsze będzie GOAT. Człowiek o bardzo dużej wszechstronnośći, elastyczności, który dawał z siebie wszystko pod każdym względem.
    Taki człowiek rodzi się raz na 100 lat o takim talencie powiązanym z dużą kreatywnością i łudem szczęścia. LBJ gra bardziej silowo ma słaby rzut i rusza się jak czołg. Jedynie Kobe’go można z MJ porównywać choć wiadomo, że jest on kopią Jordana. Bill Russel heh.. bardzo dobry gracz grający w innych czasach, w których koszykówka nie była na tak zaawansowanym poziomie jak była chociażby w czasach Michaela nie wspominając obecnych czasów w których jego osiągnięcia nie były by już takie owocne. Obecnie kibicuje GSW że względu głównie na grę Durant a, którego uważam za bardzo dobrego gracza chociaż wiem, że nigdy nie dorówna Jordan’owi.

    (0)

Gwiazdy Basketu