Czekając na Doncica: legia cudzoziemska NBA

37

Kiedyś, jeszcze w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, droga do NBA nie była dla graczy ze Starego Kontynentu usłana różami. Arvydas Sabonis dwukrotnie wybierany był w drafcie, a potem 9 lat czekał na debiut, by w końcu, w wieku 31 lat, wejść na boisko w najlepszej lidze świata. Sarunas Marciulionis uciekał po kryjomu, bo jak ostrzegał go arcymistrz szachowy Gari Kasparov:

Posłuchaj, jutro albo będziesz jednym z najbogatszych sportowców w Stanach, albo zdechniesz gnijąc na Syberii. Nie ma trzeciej drogi.

Drazen Petrović z kolei, choć miał obsesję na punkcie NBA, zupełnie nie przyjmował do wiadomości, że mógłby grać na rezerwie, co też komplikowało proces jego wejścia do ligi. Takie przykłady moglibyśmy mnożyć bez końca.

Przecieranie szlaków

W najlepszym wypadku gracze europejscy traktowani byli we wczesnych latach 90’tych w kategorii pewnej egzotyki i żadnemu z nich nie dawano szans na bycie gwiazdą formatu AAA. To jeszcze nie był ich czas w NBA. Brak przeszłości w NCAA niemal zupełnie przekreślał szanse na znalezienie się w lidze, dość powiedzieć, że w latach 1991-1995 w drafcie wybrano łącznie jedynie 10 zawodników spoza NCAA (cały czas mowa o międzynarodowym zaciągu, Garnetta i jemu podobnych licealistów tu nie liczę), co daje oszałamiającą liczbę dwóch nazwisk na draft. W dodatku żaden z nich nie poszedł w pierwszej rundzie. Z biegiem lat sytuacja stopniowo się poprawiała, czego dowodem jest poniższa grafika, ukazująca siłę koszykarskiej międzynarodówki w NBA po latach posuchy w pierwszej połowie lat 90’tych:

Symbolem tej epokowej zmiany jest dla mnie Dirk Nowitzki. To od niego zaczęło się całe pokolenie „wychowanych na Jordanie” gwiazd NBA. Oczywiście, nie mogę tu nie wspomnieć o Charlesie Barkleyu, który cudem wyratował Niemca od służby w Bundeswehrze…

/www.gwiazybasketu.pl/dirk-nowitzki-der-professor/

Wypada wspomnieć, że jedynką w drafcie Dirka był urodzony w Nigerii i kształcony  Anglii Olowokandi, ale biorąc pod uwagę wybranych po nim, to taki mini-Darko. Trzy lata po Nowitzkim do ligi trafił Pau Gasol i wtedy zapanowała prawdziwa euro-gorączka. Generalni managerowie dostali na głowę i chyba wydawało im się, że każdy długi białas z dziwnym nazwiskiem będzie kolejnym Pau Gasolem. Ofiarą takiego sposobu myślenia był właśnie wspomniany Darko Milicić, ale to już omawialiśmy w innym artykule.

#The time is now

Dziś sytuacja już się unormowała. W dobrym sensie. Obecny sezon zaczynaliśmy mając w NBA reprezentantów 42 krajów. Choć wciąż tylko jednego Polaka… Być może pocieszy Was nieco fakt, że przedstawicieli Starego Kontynentu było w tej ferajnie aż czarno, bo 64 osoby! Po świetnym Eurobaskecie w wykonaniu Gorana Dragica i spółki, w czasach gdy Luka Doncić jest namaszczany na numer jeden kolejnego draftu, a Evan Fournier to topowy kandydat do nagrody MIP, oczekiwania wobec gwiazd z Europy są chyba najwyższe w historii. Spora w tym zasługa Giannisa Antetokounmpo walczącego o MVP i Kristapsa Porzingisa, wokół którego buduje się przyszłość New York Knicks. Jest jeszcze Nikola Jokić, Nikola Vucević i Lauri Markkanen, póki co najlepszy strzelec i zbierający ostatniego draftu (15.8/8.2). A inni? Oto pozostali debiutanci z Europy, którym wysoko zawieszono poprzeczkę. Czy unieśli ciężar hype?

#Hernangomez

Przypadek szczególny, bo najbardziej ewidentny. Willy to jedna z największych nadziei hiszpańskiej koszykówki. Niezły poprzedni sezon (zwłaszcza w porównaniu do innych rookies) i niedyspozycja Joakima Noaha dawały nadzieję na eksplozję formy, zwłaszcza po dobrym Eurobaskecie, gdzie 23-letni Willy udanie zmieniał braci Gasol w rotacji Sergio Scariolo. Niestety dla niego, gdy faktem stało się odejście Carmelo Anthony’ego do OKC, w zespole pojawił się Enes Kanter. Uzdolniony ofensywnie Turczyn zepchnął Hernangomeza wgłąb rotacji coacha Hornaceka, co nie dziwi, biorąc pod uwagę życiowe 13.3 ppg i 10.4 apg na blisko 65% skuteczności Kantera. Wiele wskazuje na to, że Hernangomez w Knicks nie zostanie. Pytanie tylko czy i gdzie się odbije. Póki co, z jego statystyk 8.2/7/1.3 w zeszłym sezonie, mamy 5.5/1.8/0.2.

#Pozostali

Kontuzja stopy ograniczyła serbskiego czarodzieja Milosa Teodosicia, który póki co rozegrał jedynie dwa spotkania i zatrzymał się na poziomie 5.5/4.0. Za to jego rodak, Bogdan Bogdanović notuje pełne 10 ppg w barwach Sacramento. Trochę gorzej wygląda bilans Sacto, 3-8, ale to już zgryz innego Serba, Vlade Divaca, w klubowej egzekutywie. Niewiele lepiej wygląda Frank Ntilikina. Staty na poziomie 5/5 i fatalna skuteczność z pola, zwłaszcza za trójkę 26%. Ogólnie z gry notuje 35%, co może wygląda trochę lepiej, ale tylko dopóki nie uświadomimy sobie, że spośród pierwszorocznych graczy, którzy wystąpili w minimum 5 spotkaniach, jedynie 7 osób rzuca gorzej, m.in Bonzo i jego 26% i 22% zza linii.

Lekkim usprawiedliwieniem może być fakt, że w historycznym ujęciu gracze z Europy przeważnie miewali/mają problemy z adaptacją na pozycjach 1 i 2 w NBA. To kazus chociażby Petrovicia na początku w Portland, Djordjevicia w tym samym klubie, Spanoulisa w Houston, Rigaudeau w Dallas czy, bardziej aktualnie, Nando de Colo w SAS. Regres zalicza też Alex Abrines, a Juan Hernangomez nie istnieje. Jeśli idzie o Francuzów, to ostatnim godnym uwagi graczem z tego kraju jest Rudy Gobert. Niemcy? Zipser, Theis, Kleber, wciąż mleko pod nosem. A jak odbieracie pozostałych młodych graczy z Europy? Kto z ostatnich dwóch draftów stanowi Waszym zdaniem najlepszy materiał? Dla ułatwienia, poniżej lista wszystkich obcokrajowców w NBA.

#Legia cudzoziemska

Przyjrzyjcie się danym, w szeregach 30 klubów NBA znajduje się obecnie 108 koszykarzy spoza USA, pochodzących z 42 państw: /nba-international-players-2017-18/

To jak, będzie chleb z tej mąki?

[BLC]

Ostatnie Wpisy

37 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Z Polski mamy tylko Marcina Gortata. Wielka szkoda. Warunki coraz lepsze, nawet w piłce nożnej mamy coraz więcej młodych, perspektywicznych zawodników. Kadra też jest najlepsza od lat (w piłkę nożną). A koszykówka jak leżała, tak leży.

    (52)
    • Array ( )

      Do Kamil.

      Zapędziłeś się kolego, albo nie do końca zrozumiałeś to, co miałem na myśli. Chodzi mi o jednostki. Dwóch, trzech, czterech graczy z Polski w NBA. Nie musimy być potęgą. Mamy słabą ligę, brak nam kultury koszykarskiej. Ale warunki do trenowania są coraz lepsze. Te początkowe. Jak jakiś talent będzie rokował, może emigrować do innych krajów, albo do USA. Tego mi szkoda. Jesteśmy dużym jak na Europę narodem, szóstym pod względem liczebności, a koszykarzy koszykarzy na miarę NBA nie mamy wcale.

      (3)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Polska nigdy nie była potęgą koszykarską i raczej nie zanosi się, żeby kiedykolwiek była. I to już nie jest nawet kwestia pieniędzy czy aktualnych władz PLK, bo nawet przed ’89 nie było nigdy u nas takiej kultury koszykarskiej jak miały regiony byłej Jugosławii, Litwa czy nawet inne kraje byłego ZSRR.

    Poziom kształcenia koszykarskiego rzemiosła w Polsce jest na tyle słaby, że nie liczę na jakiegokolwiek niskiego gracza, który miałby trafić do NBA (przecież w USA są tysiące zdolnych obrońców i niskich skrzydłowych, zobaczcie nawet jacy gracze grają w D-League, polska liga to nawet przy meczach NCAA pośmiewisko), z drugiej strony w dzisiejszych czasach nikt już nie chce takich kołków na centrze jak Gortat czy inny Ilgauskas. Marcin miał szczęście bo trafił do ligi, gdy jeszcze na takich zadaniowców pod koszem było zapotrzebowanie.

    Chyba trzeba się z tym pogodzić, że popularność koszykówki w Polsce będzie oscylować gdzieś pomiędzy bejsbolem a snookerem.

    (55)
    • Array ( )

      Kurde zydrunas akurat byl gosciem ktory siepałz poldystansu, mozna powiedziec prekursor drewniaka ktory gra dalej od kosza 😀 bardziej by pasowal jakis koufos czy mozgov, typowe kloce

      (9)
    • Array ( )

      Tu miało być, zamieściłem komentarz – przypadkowo – wyżej.

      Do Kamil.

      Zapędziłeś się kolego, albo nie do końca zrozumiałeś to, co miałem na myśli. Chodzi mi o jednostki. Dwóch, trzech, czterech graczy z Polski w NBA. Nie musimy być potęgą. Mamy słabą ligę, brak nam kultury koszykarskiej. Ale warunki do trenowania są coraz lepsze. Te początkowe. Jak jakiś talent będzie rokował, może emigrować do innych krajów, albo do USA. Tego mi szkoda. Jesteśmy dużym jak na Europę narodem, szóstym pod względem liczebności, a koszykarzy koszykarzy na miarę NBA nie mamy wcale.

      (0)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Turczyn? Turczynka tak, ale facet to Turek 😀
    A z Niemców, to zapomniałeś wymienić tego Gambijczyka, a on na tą chwilę jest jednak liderem ich reprezentacji. Poza tym, to świetny art!

    (16)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    A co sie dzieje z Karnowski w tej hiszpanskiej lidze? Szukam jakichs wiadomosci na temat jego i nic nie mogę znalezc? Ktos cos wie? Jakas kontuzja?

    (0)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe BLC
    Odpowiedz

    @Mik: jestem fanem Sienkiewicza, to dlatego wciaz uzywam tej dawnej formy;) co do asyst w miejsce zbiorek, tez slusznie waszmosciowie prawicie. Jakis chochlik sie tam zakradl, na pohybel psubratu!

    (67)
    • Array ( )

      Dobra, tłumacz mu teraz co to za raper ten Sienkiewicz… Autor ten miał już jednak spostrzeżenia na temat szkolenia w polskiej koszykówce:
      „Jako żołnierzowi, który w jeździe całe życie służył, mówić mi tego nie wypada,
      ale owóż temu, że wszędy piechota a armaty grunt, dopieroż one pochody a obroty wojenne,
      a marsze, a kontrmarsze. Siła książek w cudzoziemskim wojsku człek musi zjeść, siła
      rzymskich autorów przewertować, nim oficerem znaczniejszym zostanie, u nas zaś nic to. Po
      staremu jazda w dym kupą chodzi i szablami goli, a jak zrazu nie wygoli, to ją wygolą…”

      (1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    „Jeśli idzie o Francuzów, to ostatnim godnym uwagi graczem z tego kraju jest Rudy Gobert.”
    Aha, a wspomniany wcześniej Evan „NoGoogle” Fournier?

    (5)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Ostatnio myślałem nad zmianami w All Star Game i wymysliłem, że można zamienić mecz East-West na, ehem, Black All Stars i White All Stars. Wiem, politycznie nie do przeprowadzenia (i Jeremy Lin nigdy by nie zagrał), ale to byłby zajebisty mecz do oglądania.
    Ale powyższe nie przejdzie, więc wymyśliłem next best thing – europejscy vs USA. Wtedy w teamie EU gra Schroeder i poprawność jest zachowana. A poza tym ma w pace Kristapsa, Markannena, Goberta… Honorowo coachem uczyniłbym Dirka.
    Dalibyście dyszkę za taki mecz w PPV?

    (4)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Jest jeszcze Mario Hezonja który chyba jednak sie nieco w warunkach NBA zagubił. Na początku imponował zimną krwią i pewnością siebie ale teraz coś się zacięło.

    (8)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Wlasnie charakter Hezonji sprawia ze ma problemy w Orlando, musi trafic do innego zespolu inaczej sie nie odrodzi. Ogl to szkoda jego charateru bo potencjal ma wielki. Rzut za 3 fantastyczny, atletyzm na najwyzszym poziomie no i wlasnie zimna krew. Ale jak sie nie umie dogadac to niestety ciezko nawet z takim talentem.

    (7)
  10. Array ( )
    Naczelnik hejterów 13 Listopad, 2017 at 20:50
    Odpowiedz

    Tak w ogóle Fournier w tamtym sezonie grał dobrze? Bo oglądam regularnie od 2 lat (to mój 3 sezon) i nie słyszałem o nim zbytnio. (na tyle by o nim pamiętać)

    (-3)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciekawe że przy wspominaniu Europejczyków poprzedniej generacji, regularnie pomija się jednego gościa – Rik Smits.
    Holender, 224cm wzrostu, 12 lat w Indiana Pacers. Prawie 900 meczy. Razem z R.Millerem grali w najlepszych czasach Pacers. Średnia punktowa z całej kariery około 15 i 6zb. Zagrał nawet w pierwszej piątce All Stars. Trafił na czasy nadpodaży doskonałych centrów – Shaq, Hakeem, Zo, Ewing, Robinson. Największy sukces- Finały Nba 99-00 z Lakers, po których zakończył karierę (kontuzja stopy).

    (15)
  12. Array ( )
    pominiety w drafcie 14 Listopad, 2017 at 05:29
    Odpowiedz

    Oglądałem dziś mech Cleveland vs New York i mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że Cleveland to Lebron i Korver i nikt więcej.

    (-4)
    • Array ( )

      Bo akurat Korver miał dzień, a Love (który ostatnio zrobił 32/16 i 29/15) nie? Ty od tych co po każdej kolejce meczów nowego MVP sezonu wybierają?

      (12)
  13. Array ( )
    Stojko Vrankovic 14 Listopad, 2017 at 23:39
    Odpowiedz

    Zgoda w latach 90 nie było wielu zawodników z Europy w NBA jednak należy pamiętać o tym, że kilki Panów grało i to jak grało. Dla przypomnienia era złotej koszykówki Jugosławii początek lat 90.
    Stojko Vrankovic Boston Celtics (później Timberwolves i Clippers) kariery nie zrobił ale był od początku lat 90 w NBA

    Drazen Petrovic Portland Trailblazers (ok w Blazers nie było mu łatowo, duża konkurencja na pozycji min. Ainge, Porter, Drexler ale ciekawostka BLC on w odróżnieniu od Cartera ma udział w fiałach NBA 1990 rok Portland- Detroit), wiadomo co grał w Nets i kto wie jak wyglądałby wschód w owych czasach Drazen, Coleman i Kenny Anderson, do tego Chris Morris (ten co pozniej grał w Utah w finałach z Bulls i obok Shaqa ma zaliczone rozbicie tablicy po wsadzie w latach 90) byłoby ciekawie ale niestety …. wypadek samchodowy

    Vlade Divac Los Angeles Lakers co tu pisać Vlade to historia (1991 rok finały Lakers- Bulls) pozniej Hornets i Sacramento (tu kolejna historia z WFC pomiedzy Kings i Lakers)

    Dino Radja Boston Celtics – solidny skrzydłowy tylko Boston słabi w tamtym okresie

    Toni Kukoc (3 razy finały NBA, Bulls- SuperSonics, Bulls- Jazz dwukrotnie) wiadomo pozniej Hawks, 76 ers i Bucks…

    w.w to panowie ktorzy zdobywali MŚ dla Jugosławii i swoje w NBA zrobili (no może poza Stojko)

    jak wspomniałem o finałach pomiędzy Bulls i SuperSocnics to wiadomo, że nie można pominąć Waisse Magic czyli Detlefa Schrempfa (zaczynał tam gdzie gwiazdą jest Dirk czyli w Dallas pozniej Indiana, Seatlle i Portland)

    a jak Portland to Sabonis – teraz syna mamy okazję oglądać
    wspominając Panów z byłego ZSRR a później Litwy to kolejny to Marciulionis…

    a były jeszcze inne nazwiska, które nie wiele wniosły np. Zidek 🙂

    lata 90 to inne czasy, inna koszykówka a jednak gracze z Europy zaznaczyli swoją obecność na parkietach NBA 🙂

    (-2)