fbpx

D-Wade 2014 #heatlifer

25

wq

32 238 minut. Tyle, jak dotąd, spędził na parkietach NBA Dwyane Wade, a każdy z 871 rozegranych meczów poświęcił jednej, ukochanej drużynie: Miami Heat.

To coraz rzadsze zjawisko w dzisiejszej lidze, gdzie migracje za pierścieniem powoli stają się codziennością. Dla DW codziennością jest słońce Florydy, które każdego dnia rano oświetla jego trzy mistrzowskie trofea. To także rzadkość w dzisiejszej NBA.

Na przestrzeni 11 lat, które spędził na South Beach, zdarzało mu się dzielić szatnię klubową z takimi tuzami jak Shaq, LBJ, Gary Payton, Alonzo Mourning, Eddie Jones, Antoine Walker, Chris Bosh czy Jason Williams. W sumie, ten sam uniform zakładało 91 zawodników, jacy przewinęli się w tym okresie przez skład Miami.

Tylko jeden z nich (Udonis Haslem) widział wszystkie wzloty i upadki Flasha. Reszta kompanów pojawiała się i znikała, nawet sam The King, który przyjechał do Miami na trwające osiem semestrów “studia z mistrzowskich standardów”.

Jedenaście lat, a jednym z najbardziej dramatycznych był sezon ostatni, gdy odwet na dwukrotnych obrońcach tytułu wzięli San Antonio Spurs. Właśnie miniony sezon był przedmiotem obszernego wywiadu z kapitanem Heat. DW#3 opowiedział o współpracy z targanym tęsknotą za rodzinnym Akron #6 oraz presji, jaka ciąży na aktualnych mistrzach ligi. Najciekawsze fragmenty zamieszczamy poniżej. Zapraszam:

Jak będzie między Wami teraz, po tym jak zdobyliście dwa tytuły i kiedy już nie jesteście w jednym zespole?

Nie wiem (…) Chyba po prostu wrócę do tego, co było przedtem, zanim to wszystko się stało. Kiedyś dziennikarze pytali “jak możecie być przyjaciółmi grając przeciwko sobie? Kiedyś to było nie do pomyślenia, Magic i Larry nigdy tak nie robili!” Kiedy ja bywałem w Cleveland, szliśmy np. na film, kiedy LeBron przyjeżdżał tutaj też trzymaliśmy się razem. Potem na boisku znów byliśmy rywalami, by po meczu zbić piątkę, bo to przecież mój ziom. Tak będzie i teraz, to samo. Dalej będziemy przyjaciółmi i dalej będziemy wielkimi rywalami, aż do momentu, kiedy nie będzie już w nas tej siły, kiedy już nie będziemy w stanie grać.

1

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

25 comments

  1. Array ( )
    Zdjęcie profilowe pitras
    Odpowiedz

    Został wybrany w drafcie przez klub z najładniejszą pogodą w USA. W organizacji był Pat Riley. Po trzech latach ‘dostał’ najbardziej dominującego centra Shaqa. Po następnych czterech LeBron i Bosh. Dlaczego miałby opuszczać Heat?
    LBJ trafił do organizacji która nie zrobiła komlpetnie nic aby pomóc. Wade grał basket życia w 2006 roku, miał dodatkowo Shaqa – mistrzostwo. James grał taki basket w 2007, ale nie miał nikogo do wsparcia.
    Love trafił też do fatalnej organizacji, dodatkowo najmniejsze i najzimniejsze miasto na mapie NBA.
    Michael Jordan dostał swojego Pippena w drafcie, LeBron James musiał swojego szukać w Miami.
    Historia nie jest równa histori, nie można porównywać w ten sposób koszykarzy. Szacunek dla Wade’a, to znakomity koszykarz, ale w gruncie rzeczy nie miał powodu opuszczać Miami.

    (29)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Mlody1992
    Odpowiedz

    @Pitras
    za przeproszeniem ale człowieku co Ty p*******sz? Może i nie miał powodu opuścić klubu ale mógł żądać większej kasy od Riley’a i Heat popatrz sobie na Bryant’a:taki z niego Lakers4Life i tak bardzo chce walki o pierścień że aż podpisał kontrakt który udupia możliwości finansowe zespołu. James chciał wrócić do Ohio żeby zdobyć pierścień i pomóc zespołowi ale jakoś nie sprawiło dla niego problemu wzięcie maksymalnego kontraktu… dla większości graczy w lidze nie ważne jest granie dla klubu który Cię zawsze prowadził i dał Ci miejsce w lidze, czy dla miasta w którym mieszkasz (chociaż akurat powrót LeBron’a szanuje bo szlachetniejszych pobudek do odejścia mieć nie mógł), tylko to ile hajsu dostaną od zespołu (Melo, Howard, Harden) nie ma miejsca na przyjaźnie itp. jak można zarobić kasę… tylko stara gwardia tak się zachowuje: Duncan, Parker, Ginobli, Nowitzki, wszyscy mogliby dostać gdzie indziej większy kontrakt ale tego nie robią…
    Po za tym nie umniejszaj roli Wade’a w wygraniu mistrzostwa w 2006 tylko sprawdź sobie że to najlepszy występ gracza w finałach w całej historii ligi gdzie Jordan a już nie mówiąc Bryant nawet się nie zbliżyli wynikami…

    (6)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Dwiecu3
    Odpowiedz

    @Pitras
    Lebron wzmocnien nie otrzymywał?swego czasu grał u boku shaqa.
    A ludzi,których sprowadzali do cleveland aby pomogli lebronowi mozna jeszcze dlugo wymieniac.Jednak nigdy nie umiał tego zamienic na pierscien

    (-6)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe beny123321
    Odpowiedz

    Skip zejdź na ziemie shaq w cavs był już dziadkiem bez kolan Jamison mosno przereklamowany jj hickson przeciętniak nawet nie mo wiliams średniak nikogo do pomocy przez te 7 lat a kasa klubowa pękała w szwak. Więc co ty gadasz. Nie bronie ani Lebrona za jego odejście ani kibiców nikogo nie oceniam ale jak zabrakło lebrona to władze cavs ruszyli dupe żeby poszukać kogoś wartościowego. A co do kasy a honoru zejdzie też na ziemie jakoś jordan tam max brał i nikt go nie krytykował sory winetu to biznes po to się zapierdala żeby kasa się zgazała i menadżer niech to ogania swoim ilorazem a nie ktoś ma sponsorować sukces ze swojej kasy ciekawe jak by wam ktoś przyszedł i powiedział słuchaj wiem że zapierdalasz jak szalony i rozciągasz dobe na treningach wiem że jesteś wart 30 mln $ ale dla dobra wszystkich obetniemy ci o połowe przecież 15mln$ to nic dla ciebe. Sądze że nara by każdy powiedział

    (4)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe beny123321
    Odpowiedz

    A co do d wada muszę się zgodzić że w finałach 2006 gostek wygiął czasoprzestrzeń inawet mj tak jej nie naginał jak on wtedy

    (2)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe matrix
    Odpowiedz

    @Młody1992: Widać że o historii to ty zbytniego pojęcia nie masz jak występ Wade’a uważasz za najlepszy w historii, a z tym Jordanem to już się zbłaźniłeś. Najlepsze to tam było gwizdanie pod jego tyłek i efekt zmian przepisów przez ligę, które mu pozwalały na taką grę.

    A ogólnie to zawsze mam ubaw z wypowiedzi o wyższości jednego zawodnika nad drugim w stylu “bo ten zmienił klub, a tamten nie” Rzeczywiście jak się zmienia klub to musisz kosza się od nowa uczyć. Genialna logika.

    (-4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    @pitras
    Był bliski opuszczenia Miami. W 2010 roku wcale nie było pewne, że pozostanie na Florydzie. A wpływ na to miały lata 2007-2010, gdy chronicznie gnębiły go kontuzje, a po odejściu O’Neala drugim najlepszym zawodnikiem był Beasley. A basket życia, przy całym moim uwielbieniu dla wyczyny z Finałów 2006, to grał on w sezonie 08-09 (polecam staty).

    @matrix
    Co do sędziowania to odpowiedź jest prosta – swoim agresywnym parciem na kosz nie dał po prostu wyboru sędziom. Co do najlepszego występu – nie wiem jak się go mierzy prawidłowo, ale istnieje taka statystyka jak PER, mierząca wyczyny danego gracza. Używając jej John Hollinger stworzył listę 50 najlepszych występów w Finałach. I Dwyane Wade zajął pierwszą lokatę, warto przejrzeć.

    (2)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe matrix
    Odpowiedz

    @Qukel: Teoretycznie masz rację, w praktyce jednak w tamtym czasie była taka sytuacja, bo cała liga odczuwała zmiany przepisów, a co za tym idzie ewidentnie obniżenie poziomu gry przy obronie graczy obwodowych i w efekcie ich mocno podwyższone staty (np. Bryant w sezonie czy Wade w finałach). I wiem dobrze, że Dwyane wypadł najlepiej w PER ze wszystkich finałów, problem z tym że PER jest statem który posiada pewne niedociągnięcia i sam w sobie o niczym nie świadczy, a wyciągany z kilku meczy jest właściwie bezużyteczny w interpretacji.

    (-5)
  9. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Mlody1992
    Odpowiedz

    @Matrix
    mysle ze chyba wiem wiecej o historii NBA niz Ci sie wydaje…
    skoro mu przepisy pozwalaly na taka gre to to wykorzystywal rozumiem ze jak grasz w kosza jesli Ci sie zdarza to jestes prawilnym graczem i jak Ci nie odgwizdza krokow to sam oddajesz pilke? Wszystko fajnie ale ziomek cierpisz na cos na co cierpi wiekszosc fanow NBA w polsce masz tak bardzo spieta dupe zeby bronic swoich legend (nie wazne czy jest to bryant, lebron, jordan czy kurde Elgin Baylor) ze nie potrafisz przyznac ze ktos ogarnal cos lepiej niz Twoj faworyt i bedziesz sciskac sie swojego miejsca az Ci oczy zbieleja… i tak swoja droga PER to najdokladniejszy wskaznik uzyskany do tej pory wiec moze troche szacunku dla tego kto go opracowal
    @Qukel dobrze ze lchociaz jest jedna osoba ktorej zdarza sie czerpac wiecej z wiecej niz jednego zrodla na temat basketu Pozdro

    (2)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe matrix
    Odpowiedz

    Ano wykorzystywał, ale trzeba to uwzględnić jak chcesz to porównywać z prawie 70-latami gry w tej lidzie i rzucać od tak sobie takim odważnym stwierdzeniem “(…) to najlepszy występ gracza w finałach w całej historii ligi gdzie Jordan a już nie mówiąc Bryant nawet się nie zbliżyli wynikami…”
    które wziąłeś sobie z dupy i taka jest prawda. Istnieje zbyt dużo kryteriów czy punktów oceny, by od tak sobie to stwierdzić, nawet na głupich boxscorach widać sporo równorzędnych czy lepszych wyników.
    Kolejne stwierdzenie z bronieniem legend wymyśliłeś sobie też sam, bo jak ktoś z obecnych robi coś lepiej niż wcześniej ktoś robił to jestem w stanie to przyznać. Z mojej perspektywy jednak wielu obecnych fanów robi właśnie coś odwrotnego czyli kompletnie ignoruje, że liga powstała w latach 40-tych i rzuca sobie na prawo i lewo stwierdzeniami typu to co napisałeś. Więc albo jesteś to w stanie jakoś udowodnić albo od tak palnąłeś sobie bez pomyślunku i nic tu nie przedstawisz sensownego.
    W kwestii PER dyskusji wiele się już toczyło, stat ma wiele wad, przedstawia tylko pewne elementy gry inne ignorując, profituje nieefektywnych strzelców i pare innych. Poza tym istnieją już lepsze staty znacząco do oceny zawodników, a jak chce się posługiwać jakimiś to trzeba mieć chociaż elementarną wiedzę jak one działają i co pokazują, której zdaje się że Ci brak, a nie stawiać za pewnik coś, bo wymyślony przez jednostkę algorytm matematyczny tak pokazuje.
    Ogólnie jest to stat ciekawy, ale jak mówiłem jak chcesz go wyciągać to musisz mieć jakąś rozsądną próbkę, bo dla kilku meczy rezultaty jakie może on pokazywać mogą być kompletnie z dupy tak samo jak ocena danego zawodnika wyłącznie przez ten pryzmat. Proponuje także zacząć czerpać o baskecie więcej niż z jednego źródła.

    (-3)
  11. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Mlody1992
    Odpowiedz

    No to proszę podaj mi jakie statystyki lepiej opisują wkład gracza w mecz drużyny… bo nie mam pojęcia o jakich statystykach mówisz chociaż specjalnie poszukałem innych ogólnie uznawanych, oprócz “kryteriów oceny” subiektywnych czyli kto ładniejszy rzut ma
    Dokładnie Ci napisałem czemu uważam że jest to najlepszy występ ponieważ PER na to wskazuje gdyż jest on wyższy niż Jordan’a czy Bryant’a dokładnie stąd go wziąłem może Chamberlain czy Russell mieli lepszy wskaźnik ale w ich czasach nie wspominano o blokach czy przechwytach ale zgodnie z danymi nam dostępnymi to był on najlepszy
    Ostatni akapit Twojej wypowiedzi jest bez sensu… dokładnie napisałem że chodzi o finały ergo o (najkrócej) cztery mecze nie pisałem że miał najlepszy sezon w dziejach, play-offy w dziejach czy mecz w dziejach chodziło mi dokładnie o serię finałową
    Gdyby PER było taką niefektywną nieoddającą realiów statystyką to myślę że nie posługiwaliby się nim podczas draft’u żeby ocenić możliwości zawodnika czy w tworzeniu list 10 najlepszych graczy, występów itp. i to nie osoby takie jak ja które są fanami koszykówki tylko analitycy którym za to płacą
    Jeśli masz ochotę to proszę Cię bardzo link do poparcia mojego stwierdzenia z [xxx]:
    http://espn.go.com/nba/playoffs/2012/story/_/page/FinalsPerformances-1/greatest-finals-performances-no-1

    (0)
  12. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe matrix
    Odpowiedz

    Obecnie zaawansowanych statów są multum i różne służą do oceny różnych sfer gier. Ofensywne, defensywne ratingi, staty oceniające wpływ na ilość wygranych meczy (typu WP), oceny zespołów SRS i oczywiście wszelkie plus minusowe. Jedno jest pewne, na pewno nie istnieje żaden stat, który sam w sobie świadczy akurat o tym co napisałeś. W jaki sposób PER będący jakimś algorytmem zawierającym jedynie pewne elementy ze statystyk meczowych ma być
    pewnikiem do stwierdzeń że ktoś zagrał np. najlepsze finały w historii?
    Jeden gość sobie wymyślił jakąś własną formułę oceny gracza i to znaczy, że każdy
    ma tak to widzieć i tak ma być i już? Wiem, że niektórzy by chcieli uprościć całą koszykówkę do jednego matematycznego algorytmu, ale niestety się nie da. Ty możesz pisać, że Wade miał najwyższy PER, a ja mogę napisać, że tamten miał najwyższy inny stat, albo najlepsze staty boxscorowe i wychodzi na jedno.
    Jeżeli chodzi o ostatni akapit to nie rozumiesz, chodzi o to że taki stat jak PER potrzebuje większej próbki meczy żeby móc go jakoś realnie wyciągać, bo w takiej małej perspektywie zawiera duży margines błędu i 1 meczem możesz go znacząco zmienić. Oczywiście zawsze coś tam pokaże, ale jak to zinterpretujemy to już sprawa dyskusyjna.
    Nawet przeglądając rankingi PER z sezonów czy całych karier można się dopatrzeć wielu kuriozalnych wyników.
    Fajnie że wklejasz ten link, tylko kogo on dziwi na ESPN jak to od nich koleś go wymyślił? 🙂 Dorzucają podchwytliwy tytuł, bo dziennikarze strasznie lubią podkręcać takie tematy i mają czytelność i największe pole do dyskusji dla kibiców.
    Ogólnie nie twierdze, że PER jest mało miarodajny, sam się na nim dość często opieram, ale że stat uwzględnia tylko kilka elementów gry wziętych ze statystyk dlatego sam w sobie na pewno nie może być zdefiniowany jako kryterium czyjejś lepszości. Innymi słowy PER daje bardzo ogólny obraz zawodnika, ale nic więcej.
    Tak patrząc na rozwój tych statów to 5 lat temu PER miał swoją dużą popularność, teraz coraz rzadziej się go stosuje, za 10 lat będzie pięc następnych statów, którymi ludzie się będą posługiwać.

    (0)

Gwiazdy Basketu