Danny Ainge: geniusz zła, czyli najszybsza przebudowa w dziejach

25

Gdy w finale konferencji 1987 roku Detroit Pistons spotkali się z Boston Celtics, wśród fanów z Motortown furorę robiła koszulka z napisem „I hate Danny Ainge”. Gdy podczas rozgrzewki przed jednym ze spotkań w legendarnej hali Pontiac Silverdome, Danny zauważył na trybunach grupę fanów Pistons odzianych we wspomniane t-shirty, podszedł do nich i poprosił o egzemplarz dla siebie. Założył go i w ten sposób dokończył rozgrzewkę.

Dziś hasło „Nienawidzę Danny’ego Ainge!” znów jest w lidze na czasie, z tą różnicą, że teraz robi karierę także wśród generalnych managerów. „Trader Danny” jak często się go teraz nazywa, ma opinię twardego negocjatora i mistrza w ogrywaniu innych podczas klubowych wymian.

#Najważniejsze transakcje

Z egzekutywą Boston Celtics Danny Ainge związany jest od 2003 r. W tym czasie maczał palce w grubo ponad 150 transakcjach, ale jego reputację zbudowało przede wszystkim kilka najważniejszych:

-> zatrudnienie Doca Riversa na stanowisku szkoleniowca (2004)

-> Al Jefferson (w nawiasie nr draftu #15) Delonte West (#24) Tony Allen (#25) wybrani w drafcie 2004

-> wymiana z Phoenix Suns, pick (Rudy Fernandez) za Rajona Rondo i Briana Granta w 2006

-> zbudowanie Big Three w 2007, kosztem graczy takich jak Delonte West, Jeff Green, Wally Szczerbiak, Ryan Gomes, Gerald Green, Al Jefferson, Theo Ratliff, Sebastian Telfair.

Sukces, jakim zakończyła się ta transakcja dał Ainge’owi tytuł NBA Executive of the Year. No i oczywiście trzeci pierścień w karierze, po dwóch zawodniczych, również z Celtami.

#Transfer wszech czasów

Dzięki Danny’emu przez zespół przewinęły się takie nazwiska jak Rasheed Wallace, Jermaine O’Neal, Jason Terry, Shaquille O’Neal, Stephon Marbury, Michael Finley, Sam Cassell, Jeff Green i wielu innych. Jasne, zdarzały mu się również wpadki, jak wymiana Perkins/Robinson za Jeffa Greena i Nenada Kristicia oraz pick, który Danny zamienił w drafcie na Faba Melo, gdy do wzięcia pozostawali jeszcze chociażby Jae Crowder (co się odwlecze, to nie uciecze, hehe) czy Draymond Green, ale nie ma w historii NBA działacza, któremu nie przytrafiłoby się coś takiego.

Na swoje najwyższe obroty wszedł w 2013. Zatrudnił wówczas Brada Stevensa jako głównego szkoleniowca. Następnie wykręcił pamiętny deal z Brooklynem, który okazał się być poderżnięciem Netsom gardła.

Wybory draftu, które wówczas otrzymał obrodziły w zawodników takich jak Jaylen Brown, Jayson Tatum oraz przyszłoroczny wybór w drafcie. Kolejnymi krokami Ainge’a było zakontraktowanie Marcusa Smarta i Terry’ego Roziera. Następnie sprowadził Isaiah Thomasa za pick (późniejszy wybór padł na Skala Labissiere), Taya Prince’a i Marcusa Thorntona. Razem z IT do Celtics trafili wówczas Gigi Datome i Jonas Jerebko.

W zeszłym roku najważniejszym podpisem w zespole był ten złożony przez Al’a Horforda. W tym roku udało się sprowadzić Gordona Haywarda. Danny oddał też Avery’ego Bradleya za Marcusa Morrisa.

#Trzeba coś z tym zrobić

Wspomniany transfer z Brooklyn Nets okazał się być tak wyniszczający, że liga stwierdziła, że trzeba zabezpieczyć się przed czymś takim w przyszłości. Brooklyn oddał Celtom swoje wybory w drafcie 2014, 2016 i 2018. Zgadzał się także na zamianę picku w 2017, jeśli Boston zechce to zrobić. Gdy okazało się, że tegoroczny wybór obrodzi jedynką w drafcie, Paul Pierce żartował na twitterze, że to jego pożegnalny prezent dla zespołu. No cóż, sukces ma wielu ojców, tylko jakoś Netsom nie było do śmiechu.

NBA też się nie śmiała…

Od tamtej wymiany liga zastanawiała się nad wprowadzeniem zasady zabraniającej wymiany picków w draftach, w których drużyna oddała już swój pick innej. Punkt został wpisany do porządku obrad, ale nie był jeszcze szczegółowo rozpatrywany [Zach Lowe, ESPN]

Byłby to drugi w dziejach przypadek, gdy drużyna tak dała ciała w transferach, że trzeba innych zabezpieczyć przed podobnymi głupstwami. Coś podobnego miało już miejsce na początku lat 80’tych, gdy właściciel Cavaliers wyprzedał tyle picków, że liga zabroniła handlowania wyborami w następujących po sobie latach (tylko dlatego Ainge wycyganił picki „w kratkę”, co drugi rok).

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

25 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    jezu, ten trade był taki idiotyczny i nieprzemyślany, prawie jak prezent od jakichś koszykarskich bogów. myśle sobie „dlaczego im się udało, a mojej ulubionej drużynie nie? przecież to jak celowe podkładanie sie”

    (25)
    • Array ( )

      Łatwo mówić po czasie , pamiętam jaka fala krytyki spadła na Dannego za ten trade w owym czasie !

      (109)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe BLC
    Odpowiedz

    Juz po napisaniu artu pohawil sie w sieci news, ze Jackson kombinowal, czy nie wymienic Porzingisa na pierwszy pick Bostonu (chcial Lonzo), zanim ci dogadali sie z Sixers. Gdyby jeszcze to Ainge odpalil, to juz w ogole w czepku urodzony;)

    (30)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Wybory drafty od Nets to czysty rodzaj szczęścia w grze. Bo zakładając że Nets zagrali by lepiej niz zagrali i doszedł by do nich jeden badz dwoch fajnych grajkow i zespół nie rozpadł by się w ten sposób to dziś te wybory oscylowaly by w granicach 20 miejsca lub niżej. Dlatego żadnego geniuszu tutaj nie widzę . Podobnie jest w przypadku Worriors dziś wszyscy mówią że to jest super team a większość zapomina że ten zespół powstał na bazie draftu i Durant nie ma tu nic do rzeczy bo to TYlkO jedna gwiazda która ich zasilila a reszta wyklarowala się na miejscu na miejscu Dubs mógłby być dziś każdy inny zespół no ale według mnie zabrakło trochę tego szczęścia w grze …..

    (27)
    • Array ( )

      Dokładnie. Większość zarzuca Warriors, że są drużyną Allstarów, ale zapominają, że zbudowali drużynę na podstawie mądrych wyborów w drafcie. Pamiętam jak w trakcie trejdu Monte Ellisa za Boguta większość ekspertów uważała, że Wojownicy powinni pozbyć się Currego w tej wymianie. Ci postawili na Currego i jego w tym czasie schorowane kostki, a teraz ryzyko się opłaciło. Dodam, że numery w draftach wcale nie były topowe, bowiem Curry 2009 – siódmy numer, Klay 2011 – jedenasty numer, Barnes 2012 – siódmy numer, Green 2012 – trzydziesty piąty numer. Także chwała im za to.
      Natomiast Minnesota w latach 2005-2013, z wyborami w okolicach 2-12 wybierała przeważnie zadaniowców, oprócz Love i Rubio. Także trzeba docenić konsekwencję i cierpliwość Wojowników. Durant to tylko i aż, wisienka na torcie.

      (13)
    • Array ( )

      Typowe w Polsce…. Zamiast „swoim” życzyć jak najlepiej lepiej „innym” życzyć jak najgorzej.

      (-1)
    • Array ( )

      Bradley jest kruchym zawodnikiem, a w dodatku z ostatnim rokiem kontraktu, za rok nie starczyłoby na niego pieniędzy, zostaliby z niczym.

      (2)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    ja przepraszam jeżeli kogoś urażę (a jestem pewien że zaraz takie głosy się podniosą) ale proszę podpowiedzcie mi jakiego koloru skóry był manager który klepnął tą wymianę z drugiej strony, czyli GM Brooklyn NETS?

    (3)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Ktoś tu zarzuca że Ainge miał trochę szczęścia. Powiem tak: gdyby to było proste arytmetyczne równanie to KAŻDY gm by robił trade’y życia dwa razy do roku.

    Kiedy wszyscy mają dostęp do tych samych danych, a jeden robi co lepiej od drugiego, to dzieje się tak właśnie z powodu tzw. „Nosa”.

    Dlatego taki Danny Ainge lub Brylantowy Pat i Kot robią deale, które winduja ich drużyny do roli contenderow a inni walczą całe życie albo o 8 miejsce albo o topowy pick draftu.

    (15)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Robiąc Trade z Neta nie mógł przewidzieć ze drużyna będzie teraz grać jak gra i te p icki be da tak wysokie dlatwgo twierdzę że miał odrobinę szczęścia. Druga sprawa jest taka że miasto robi swoje i taki Pat w Miami ma dużo lżejsza pracę niż Gm np Bucks

    (5)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Nosa do interesów nie można mu odmówić, ale mam wrażenie, że Danny w ostatnich latach stał się bardziej kolekcjonerem pickow, niż GM z jajami. Horforda i Hayworda ściągnął za darmo, a z pickow wyciąga młode, fajne kocury, które przy obecnym krajobrazie NBA tytułu mu jednak nie dadzą… No chyba, że poluje na przyszłe lato, ale jakoś szczególnie ani LeBrona, ani Westbtooka nie widzę w C’s 😉

    (10)
    • Array ( )

      Aby wygrać mistrzostwo na tą chwilę trzeba mieć 3/4 all starów.
      GSW 3 z 4 swoich all starów ma z draftu… Lepszego przykładu na to, czy słuszne jest kolekcjonowanie picków i czy oparcie się na drafcie ma sens, znaleźć się nie da.

      (9)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Zostało tylko pompowac wartosc I. Thomasa i w końcu zamienić go na kogoś kogo nie trzeba chować w obronie i mamy fajna drużynę, hayward to wzmocnienie, które świat dopiero doceni. W okol niego powinni teraz budować drużynę, ew Thomas na ławkę, Boston z takim combo mikrusem z ławki byłby cholernie mocny.

    (5)
    • Array ( )

      Thomas ma ostatni rok kontraktu, teraz już za nic sensownego się go nie wymieni. Inna sprawa, że i tak po sezonie najpewniej pójdzie gdzieś indziej po maksa.

      A ostatnia sprawa, gra z Haywardem raczej nie będzie pompować jego wartości. Będzie miał mniej piłki w rękach, a tylko wtedy Thomas jest produktywny.

      (1)
    • Array ( )

      O tym właśnie mówię, dlatego widzę Thomasa tylko i wyłącznie jako wzmocnienie z ławki, wtedy mógłby rozwinąć Skrzydła bo:
      Po pierwsze- grałby teoretycznie przeciwko rezerwowym przeciwników i pewnie jeszcze łatwiej byłob mu siać spustoszenie.
      Po drugie- nie byłoby tak widać jego „obrony”
      Podobnie było z Lou Williamsem, z ławki rzucał po 40 pkt.
      Po trzecie byłoby to ogromne wzmocnienie dla całej drużyny, Thomas jako gracz z ławki gwarantuje punkty, jest wiele drużyn dla których punkty z ławki są na wagę złota.

      (2)
    • Array ( )

      Thomas dostanie 30 mln za sezon i nie będzie żadnym rezerwowym. Najpewniej nie w Bostonie, ale ktoś mu takie pieniądze zaoferuje. To był trzeci najlepiej punktujący gracz w NBA ostatniego sezonu i nie będzie grał za 10 mln z ławki.

      Pieniądze może poświęcać gwiazda z kontraktem od Nike albo weteran, na pewno nie koleś w prime, który całe życie musiał coś udowadniać i pewnie milion razy słyszał, że nie da rady.

      (3)