fbpx

DeMarcus Cousins objęty transferem? szaleństwo w Sacramento!

29

dmcrr

Dzień dobry. Wyobraźcie sobie wczesny rok 1992. Świat nie widział jeszcze popisów “Dream Team” na igrzyskach olimpijskich w Barcelonie. Miliony kibiców na planecie dopiero połkną bakcyla koszykówki. Międzynarodowa eksplozja popularności basketu dopiero nadejdzie. Rywale dopiero będą prosić Michaela Jordana i Magica Johnsona o autograf, a hierarchia wartości milionów dzieciaków na Starym Kontynencie  zostanie przewrócona na zawsze…

Tymczasem niespełna czteroletni Steph Curry (rocznik 1988) towarzyszy ojcu przed meczem Charlotte Hornets. Oto jak najniższy koszykarz w dziejach NBA, 159-centymetrów Muggsy Bogues robi małemu “samolot”, hehe.

1

DeMarcus Cousins na wylocie z Sacramento?!

Nigdy nie zrozumiem tej organizacji. Tak jakby kierownictwo Kings nie odrobiło lekcji, nie wiedziało, że sukcesy w tej lidze buduje się nie tylko w oparciu o skalę zatrudnionego talentu, ale przede wszystkim dzięki: 1/ zaufaniu, 2/ wypracowaniu zdrowych relacji w klubie, 3/ stałości decyzji!

Tymczasem w Sacramento od lat nikt nie może być pewien stałości zatrudnienia. Ani “zadaniowiec”, ani trener, ani gwiazda zespołu. Wszyscy zdają się być “w gorącej wodzie kąpani”. Poniższe informacje pochodzą od super wiarygodnego w branży Adriana Wojnarowskiego z Yahoo! Sports więc nadstawcie uszu.

Otóż nowy szkoleniowiec George Karl pragnie wytransferować DeMarcusa Cousinsa! Ponoć panowie nie potrafią odnaleźć wspólnego języka w kwestii przyszłej gry zespołu. No cóż, jeśli ktoś może się porywać ta taki krok, jest to zasłużony Karl. Za jego decyzjami przemawiają wyniki, gdziekolwiek nie pracował, zespół awansował przynajmniej do finałów konferencji. Tak było w Seattle, Milwaukee i Denver. Jego zespoły zawsze prezentowały szybkie, biegowe tempo ataku, a za sterami zawsze stał doświadczony point-guard: Gary Payton, Sam Cassell, Chauncey Billups… Jedno jest pewne, 64-letni trener wymaga 100% zaangażowania i wysiłku. Jeśli tego rodzaju postawę prezentują jego podopieczni, popełniane błędy schodzą na dalszy plan.

No cóż, trwa formowanie się frontu przeciw Cousinsowi. Podjąć decyzję o pozbyciu się tak utalentowanego chłopa nie jest łatwo. Decyzję Karla wspiera już szef ds. personelu Vlade Divac, czekamy na zielone światło od właściciela klubu Vivek’a Ranadive. Bo chętnych jak możecie się domyślać, nie brakuje…

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

29 comments

  1. Array ( )
    Zdjęcie profilowe sledziu 24
    Odpowiedz

    Trade z Orlando to gwałt na Magic, pick i Nikola? No way. Za to z Nuggets wygląda bardzo ok i mam nadzieję, że dojdzie do skutku – #FreeBoogie

    (23)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Myśle, ze Orlando nie zgodziło by się na tylko jeden pick w drafcie. Musieli by dostać też pick z numerem 6.

    >Lakers biorą: Cousins
    >Sacramento: Nikola Vucevic + 5. pick Orlando + 27. pick LAL
    >Orlando: 2. pick draftu LAL + 6 pick

    (38)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe mathewskyterror
    Odpowiedz

    Jeżeli to, co pisze Wojnarowski jest prawdą i Karl przekonuje członków zarządu oraz zawodników drużyny do wymiany innego zawodnika, to dla mnie jest to niesubordynacja. GK został zatrudniony jako trener i nie jest głównym organem decyzyjnym w sprawach składu. Za takie coś kontrakt powinien zostać rozwiązany, chociaż po poprzednim sezonie szukanie kolejnego trenera to strzał w stopę.
    Nieprawdą jest, że Divac się zgodził na transfer, chociaż to Ranadive stawia największy opór.

    Wojnarowski nie jest aż tak rzetelny, jak wszyscy mówią. Znane są jego (moim zdaniem) nieetyczne metody pracy, w których w zamian za przecieki dotyczące ruchów kadrowych w lidze pisze artykuły wspierające lub krytykujące niektórych zawodników czy przedstawicieli zarządu. Nie bez powodu Wojnar nigdy nie krytykuje LeBrona albo na przykład Joe Dumarsa, który był odpowiedzialny za fiasko Josha Smitha, a wcześniej za Bena Gordona i Charliego V. W swoim dzisiejszym artykule nie powołuje się na jakiegokolwiek członka organizacji Sacramento Kings, jedynie ‘league sources’. Nie ma sensu wskazywać podejrzanych, ale tak długo, jak nie pojawią się źródła blisko związane z sytuacją (choć to również nie daje 100% pewności), a najlepiej dopóki nie usłyszymy publicznej prośby o transfer Boogiego, nie można mówić o realnej możliwości wymiany. Cousins ma jeszcze 3 lata kontraktu i to drużyna ma w ręku wszystkie karty. Wojnar przegiął chyba w momencie, kiedy sugerował, że wymiany w Kings mają służyć zrobieniu miejsca w banku na jednoroczny kontrakt z Rajonem Rondo. To jest już kpina, bez urazy dla wszystkich fanów RR9, ale jego wartość jest w tej chwili najniższa w jego karierze, więc sugerowanie, że drużyna musiałaby wyłożyć więcej niż 8 milionów (wolne miejsce w salary cap Kings) na jego kontrakt jest nielogiczne. Szczególnie, że z artykułu wynika, że Rondo nie bardzo będzie miał komu podawać, więc jak on podniesie swoją wartość ligową…

    Na dłuższą metę Boogie pewnie nie zostanie w Sacramento, szczególnie jeżeli jego relacja z Karlem nie ulegnie poprawie. Ta organizacja jest największym bałaganem ligi od dobrej dekady, a teraz mają zatrudnionego trenera, któremu zależy nie na wygraniu mistrzostwa czy przywrócenia organizacji na mapę NBA, tylko na prześcignięciu Dona Nelsona w liczbie trenerskich zwycięstw oraz emocjonalnie wrażliwą supergwiazdę, która przez 5 lat dostała od drużyny nieco ponad sezon wsparcia. Zwolnienie Malone’a będzie się ciągnęło za Kings przez długie lata.
    /endrant

    (18)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    “Zostawiam Was z tym, dwóch free-agentów szuka zatrudnienia, hehe. Phil Jackson musiał wiedzieć co robi.”

    Co za brednie.

    (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Znajac zycie, jesli juz Orlando faktycznie wejdzie w taki uklad, dadza sie wyruchaj w dupsko, tak samo jak bylo z Dwightem….

    (16)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Sorry, ale po cyrku jaki oglądam w sactown od początku sezonu po zwolnieniu Malone’a życzę im jak najgorzej, niech zrobią trade Cousinsa, przejadą się na tym jak cholera, niech wygrają ze 3 spotkania w całym sezonie i będą pośmiewiskiem ligi, może to zmusi przygłupiego hindusa do zmiany klubu albo chociaż do przekazania władzy w dobre ręce i nie wtrącanie się. Sorki, musiałem się wyżyć za rozpieprzenie mojej fun2watch drużyny z początku sezonu. Pozdro.

    (5)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe JayRock
    Odpowiedz

    Może obejdzie się bez Orlando? Jeśli Kings chcą grać szybko,mogą wymienić Cousinsa za picki Lakers i niech wezmą z 2 Russela a ze swoim pickiem Cauley-Steina(o ile się utrzyma,ale pewnie tak). A jak nie,to niech wezmą Okafora z 2 a ze swoim,i również jeśli się ostanie,Mudiay. Jest naprawdę wiele możliwości wytransferowania DMC i zbudowania składu od nowa… 😉

    (2)
  8. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    z ocenianiem bym sie wstrzymał, zadnego transferu jeszcze nie było i to sam pomysł jest dość zaskakujący. Cousins to MVP jak nie za rok to za kilka na 100%… i jeśli już jest taka fama tzn, że zawdonik trener nie mógł sie dogadac. Moim zdaniem to wielka szkoda też dla samego Cousinsa.

    (-4)
  9. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    sorrki za off, ale gdyby jednak to wszystko wypaliło i w Lakers mielibyśmy KB, Randle, Cousinsa być może Wade-a (bo tez takie ploty chodza) to nawet rozgrywajek specjalnie utalentowany by nie był potrzebny. Konsekwencja tego całego zamiesznia było by to, że znów Lakers by wygrali wszystko i to na wiele lat. Jak to mówią od zera do milionera – dobra wiem średnio to pasuje, ale jednak Lakers mieliby więcej szczęscia niż pieniędzy:D

    (-5)
  10. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Zeb
    Odpowiedz

    Na miejscu DMC też bym się wkurzył bo podpisali go dość nisko pewnie motywując kasą na budowę teamu a teraz zrobili z niego mięso transferowe o wielkiej sile rażenia (jak dla mnie najlepszy obecnie center NBA). Ciekawe jak się czuje Rivers który za podobną kasę wziął Born Ready a mógł zrobić sobie takie Big3 w LAC…

    (4)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe MASsebb
    Odpowiedz

    Jeśli się ta informacja potwierdzi to będzie kolejna głupia decyzja. Po 1. Boogie jest wart top 3 pick + weteran albo rotacja. Po 2 jest to głupota pozbywać się bardzo mobilnego, dynamicznego centra, który stwarza zagrożenie poza pomalowanym. Po 3. Szukać dobrego centra z który nie jest kontuzjogenny, mający równą formę. Mało jest takich którzy byliby zainteresowani grać w SAC. Prędzej się pozbyć Gaya z jego wygórownym kontraktem + 1 runda ’16 za Lawsona i Chandlera i otrzymamy SF który gra dobrze bez piłki i nie zwalnia gry ora inteligętnego PG.

    (0)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    DeMarcus w LA? To się nie ma prawa udać. Już widzieliśmy jednego wysokiego, który chciał rządzić u boku Bryanta. Jako GM nie chciałbym mieć Cousinsa w swoim zespole. Tylko czekać na jego wybuch, na wieczne fochy, kłótnie z zespołem i trenerami.

    (4)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Ligą rządzą prawa, o których zwykli kibice nawet w Stanach nie mają pojęcia. To są kwestie dziejące siż za kulisami ligi. Tak było i tak będzie w każdy tak dużym biznesie jak liga NBA. Dlatego Cousins może wylecieć a my tego nie rozumiemy. Dziwię się, że wielu starych oglądaczy tej ligi nadal dziwi się, że są takie dziwne ruchy. Lakersi wpłacaja do ligi mnóstwo pieniędzy dlatego “żądają” najleopszych graczy i ich dostają. Ostatnio była akcja z Gasolem. Teraz pewnie z Cousinesem, bo zawsze ściągają najlepszego centra.

    (2)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Lakersi nieźle myślą.
    gdyby złapali Cousinsa, a z #6 naboru wzięli np. Winslowa albo Mudiaya albo Russella [ponoć bardzo chce dla graćdla LA i niekoniecznie dla kogokolwiek innego, więc możliwy jest trade między tym kto weźmie nr 2, a Lakersami], to – przy powrocie Randle’a i podpisaniu jakiegoś FA z topu plus 1-2 dodatkowych sezonach Kobego – mieliby kawał fajnego talentu do do ukształtowania w TEAM na następnych parę lat.

    pytanie, o ile te wszystkie spekulacje są uzasadnione – dotyczy charakteru Cousinsa, bo jest to zawodnik kapryśny, fochowaty i nieobliczalny. nie jest to 100 % profesjonalista. z drugiej strony, nikt nie narzekał na niego podczas treningów i meczów US Team, co sugeruje że potrzebne są po prostu odpowiedniej rangi autorytety [like Mike Krzyżewski] i wizja sukcesów, żeby go zmotywować i wydobyć co najlepszego ma do zaoferowania. mozliwe,że Kobe Bryant spełniłby dla niego taką rolę.

    generalnie, wg mnie to wszystko na razie palcem po wodzie pisane jest.

    i nie podzielam krytyki kierownictwa Sacramento.
    jesli mamy dobrego zawodnika, ale jednocześnie ten dobry zawodnik swoją postawą, nieobliczalnymi zachowaniami, albo/i taktycznym niedopasowaniem do pozostałych graczy nie pozwala drużynie się rozwijac, to nie ma na co czekac – trzeba go trejdować. Byle dobrze to zrobić i dostać cenne klocki za niego.

    Kings zapewne sporo zachodu kosztowało przekonanie George’a Karla do powrotu z emerytury. nie po to go zatem ściągali, żeby męczył się przez kolejne 2-3 lata z Cousinsem nie mogąc znaleźć z nim wspólnego języka i dopasowac składu do jego stylu gry.

    Cousins nie jest KObem Bryantem czy LeBronem Jamesem – to nie marketingowa żyła złota, żeby sacto mieli w ciemno za nim iśc. Kto wie, być może w innym ustawieniu taktycznym ten zespół wyglądać będzie lepiej. Jesli coach Karl uwąża, że bez Cousinsa perspektywy rozwoju zespołu jako TEAMU wzrosną, a Kings dali się przeonać jego argmentacji, to wg mnie stoją za tym barfdzo konkretne argumenty i ta decyzja może być bardzo racjonalna i przytomna.

    5 numer naboru Sacto mogą nieźle spożytkować, a niższy, szybszy atak pozwoli wykorzystać talenty większej ilości graczy niż TYLKO Cousinsa.

    w tym postępowaniu jest metoda – halfcourt offense, to częste zwalnianie gry żeby zaczekać na Cousinsa, przewidywalność ataku pozyycjnego, OFK służy jemu, ale nie służy NIKOMU innemu. zwróćcie uwagę, jak szybko rywale wyskautowali Sacramento w ub sezonie. poCzątek świetny, a potem stopniowy zjazd w dół. po prostu, przestali kogokolwiek zaskakiwać. talent i możliwości to jedno, ale jak się ma jedną taktykę “gramy na Cousinsa”, to się długo na niej nie pojedzie. Cousins jest dobry, ale to jednak nie jest Shaq, żeby przewidywalnośc ataku jego zespołu nie miała specjalnego znaczenia wobec argumentu jego siły, rozmiarów i energii.

    (20)
  15. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe G8
    PATRON
    Odpowiedz

    @sikwitit

    myśle ze problem Howarda leży bardziej po stronie jego mniemania o sobie. Nie osiągnął jeszcze niczego a nosi się jak gwiazdor ligi. Porównywał się do Shaqa (superman) pamiętasz jaka była reakcja Kobego???… Co by nie było ani Mitch nie znalazł z nim wspólnego języka. Pringles też, no a Kobe dał wyraźne znaki, że Koniu jest idiotą. Przygoda z Houston potwierdza, że z nim jest coś nie tak.

    co do DMC uważam, że jest on wyuczalny i bardziej skłonny do pokornej pracy niż Howard.

    Ten scenariusz jest mało prawdopodobny bo nie chce mi się wierzyć ze Orlando się zgodzi. Jeśli jednak to w Lakers zrobiłoby się bardzo ciekawie tym bardziej sprowadzając jakiegoś dobrego obwodowego obrońcę z miarą z dystansu. Los Angeles sprzyja Lakersom wierze, że się odbudują. Grunt oprzeć grę na doświadczeniu w walce o tytuły bo Randle i ??Okafor to tylko nadzieja na tą chwilę.

    Bardzo chciałbym szybkiego odbudowania się Lakers Miami i Celtics. Szczególnie na wschodzie powinni się odbudować bo zachód robi się coraz mocniejszy. W dodatku najgorsze teamy zachodu- Lakers i Timberwolves się zbroją i z pewnością ugrają więcej niż w ostatnim sezonie.

    (2)
  16. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe lukaszdomanski
    PATRON
    Odpowiedz

    @ mathewskyterror
    @ wielmozny pan P

    Piszcie częściej. W komentarzach szukam przede wszystkim Waszych wpisów i zawsze czyta się Was przeciekawie. Pozdrawiam

    (20)
  17. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe mathewskyterror
    Odpowiedz

    @wielmozny pan P
    Nie zgadzam się z Tobą na wielu frontach, zacznę może od tego, co napisałeś na końcu. Sacramento Kings w zeszłym sezonie nie grali przewidywalnie. W ciągu 82 spotkań drużynę trenowało trzech trenerów, Mike Malone odniósł relatywny sukces grając defensywną koszykówkę rodem z lat 90. Później Cousins zachorował na wirusowe zapalenie opon mózgowych, co wykluczyło go z gry na parkiecie na 3 tygodnie, a efekty odczuwał jeszcze kilka następnych miesięcy. W tym czasie Malone został zwolniony, ponieważ styl gry drużyny (czyli coś, o czym piszesz) nie odpowiadał wymaganiom zarządu. Na jego miejsce przyszedł Ty Corbin, który został postawiony w niemożliwej sytuacji. Próbował przyspieszyć tempo gry, stopniowo zmniejszając nacisk na defensywę. Do tego Cousins wyraźnie nie grał na 100% (kombinacja frustracji i rekonwalescencji po chorobie), bilans 7-21, przed Weekendem Gwiazd na jego miejsce przyszedł Karl. Do końca sezonu wypadł jeden z niewielu jasnych punktów drużyny – Collison, Kings zaczęli sezon od nowa. Zupełnie nowy system w obronie, dużo zmian w ataku, ale generalnie znowu szybka gra. Cousins miał kilka dominujących spotkań, w tym dwa triple-double pod rząd, ale jego gra nie wpływała na wyniki drużyny. Rezultaty nie zachwyciły, ale było lepiej niż z poprzednim trenerem. Kings nie wygrywali na początku sezonu talentem, tylko taktyką dopasowaną do składu. Przez resztę sezonu przegrywali nie talentem, ale taktyką niedopasowaną do składu oraz frustracją całej drużyny po niestabilnej sytuacji w zarządzie. Kings mieli potencjał stać się nową młodą siłą na Zachodzie, na wzór Pelicans. Zarząd tego nie wykorzystał, ponieważ liczył się dla nich styl, a nie zwycięstwa. Wszystko byłoby ok, gdyby ten styl przekładał się na zwycięstwa. Może zmiana personelu coś da, ale drużyna, która ma dwóch dobrych zawodników i dziesięciu przeciętnych powinna zastąpić przeciętnych dobrymi, a nie dobrych przeciętnymi.

    Druga sprawa: po co Kings numer piąty w drafcie i brak franchise playera, jeżeli obecnie mają szósty numer i franchise playera? Gdyby zachowali oba wybory, można mówić o poważnym napełnieniu składu potencjałem. Ale oni podskoczą w drafcie o jedno miejsce, bo stracą swojego najlepszego zawodnika. Czysta kpina.

    Trzecia sprawa: to nie Kings wyciągali Karla z emerytury. Sam GK dawał sygnały na początku sezonu, że chciałby wrócić jeszcze do gry i spróbować dogonić Dona Nelsona. Kings byli pierwszą drużyną, która próbowała go zatrudnić, ale chcieli zaczekać do końca sezonu. Spanikowali, gdy Karl stał się kandydatem na trenera Orlando. George Karl nie przyszedł do Sacramento na warunkach jak Stan van Gundy – wiedział, na co się pisze. Kings chcieli budować wygrywającą drużynę wokół DMC, a on po 30 poprowadzonych meczach zaczyna wykraczać poza swoje uprawnienia. Znana jest historia Karla i zawodników, z którymi nie potrafił się dogadać – Melo w Denver, Ray Allen w Milwaukee, nazwanie Iguodali kretem po przegranej serii Warriors-Nuggets. Melo w NYK też nic nie osiągnął, ale Allen i Iguodala po kilku latach osiągnęli koszykarski szczyt, a Karl? Z Milwaukee się ulotnił, a ci popadli w przeciętność. W Denver zbudował drużynę zadaniowców, która nie potrafiła powtórzyć sukcesu z sezonu regularnego w playoffs, następnie został wyrzucony, a drużyna znowu popadła w przeciętność. Z tych wszystkich doświadczeń wnioskuję, że wymiana gwiazdy, jaką jest Cousins (All-NBA 2nd Team) na dwóch mniej uzdolnionych zawodników nie daje Kings większych perspektyw niż wejście do playoffs. A Cousins ma wszelkie możliwości, żeby w playoffs zadecydować o wyniku serii.

    (18)
  18. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Combo
    Odpowiedz

    Sacramento jest dobre… zawsze mają w drużynie jakiś gości dobrych z draftu i nie potrafią z nich skorzystać 2009 – Tyreke Evans 2010- DeMarcus Cousins 2012 – Thomas Robinson 2013 – Ben McLemore 2014 – Nik Stauskas… KTO NASTĘPNY 😀

    (1)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    @mathewskyterror

    ofk, moje obserwacje dotyczące Kingsów mogą być mniej doskonałe niż twoje.
    wynikać to może/musi z prostego faktu, że oglądałem ich od czasu do czasu.
    a że z tych wybranych meczów w róznych momentach sezonu wyłaniał się dośc
    spójny obraz – możliwe że to kwestia przypadkowej koincydencji.

    zwróc jednak uwagę na drobny fakt.
    owszem, powiązany ze zmianami w klubie, karuzelą na stanowisku coacha etc.
    o ile na początku sezonu Sacto zaskakiwali Blazersów, Clippersów czy Spursów wygrywając z nimi pojedynki – o tyle później właściwie nie odniesli żadnego znaczącego sukcesu.

    wytgrane z Blazers, Clippers, SA, to okres pierwszych 2 tyg sezonu.
    po 15 XI i wygranej z SA – DO KOŃCA SEZONu Kings wygrali może 2-3 duże mecze [pokonali Byki, 13 stycznia Cavsów, a 25 lutego Memphis]. poza tym łapali w siatkę głównie zespoły na swoim poziomie lub znacznie słabsze.

    wg mnie, skauting co lepszych teamów dośc szybko zorientował się w możliwościach poszczególnych gtraczy i w generalnej taktyce, która preferowała Cousinsa jako pierwszą opcję i dostosowywała gre pod niego. ofk, przy róznych próbach modyfikowania, które opisałeś.

    możliwe też, że chodzi o talent, który przy Cousinsie nie był w stanie się odblokować. a takżeo FLOW, którego Kings nie mogli złapać z róznych powodów ww. Dlatego – bez żadnych uwag zgodzę się, że z pewnością część problemów Kings sprokurowali sobie sami.

    owszem, lepiej mieć dobrych graczy niżprzeciętnych.
    pytanie brzmi : czy Kings mają takich zawodników ?
    wg mnie, potencjał ich obwodowych graczy jest całkiem niezły.
    możliwe,że potrzebują dłuższego okresu gry w jakimś konkretnym tempie i ustawieniu, aby nabraćpewości siebie i aby to wszystko “zaskoczyło”.

    “franchise player’ fajnie brzmi, ale pytanie : jak on wpływa na resztę zespołu ?
    a jesli Cousins ogranicza potencjał innych zawodników ?
    co wtedy ?
    wymienić cały skład ?
    ile to potrwa ?

    Karl chce trejdować Cousinsa za Lawsona i Kennetha Farieda.
    wg mnie, przekaz jest oczywisty.
    do tego doszedłby 6 numer naboru, a to jest ciągle numer, z którym można wziąć obiecującego zawodnika – i wtedy Sacto mogą zacząć iśc w górę.

    czasami franchise jest obciążeniem, niedogodnością, uwiera.
    ok, Sacto mogą się starać obudować go supportem, nawet to robili, ale zatrudnienie G.Karla to wiele mówiąca sugestia. wszyscy wiemy, jak lubi grać Karl i jesli Sacto w to weszli, to znaczy że musieli spodziewać się,. brać pod uwage, że nowy coach nie dogada się z Cousinsem, a zatem powinni miećopracowane warianty na tę okoliczność.

    w porządku.
    scenariusz który kreślisz ma swój sens.
    wszystko w tym momencie jest kwestią mniej lub bardziej racjonalnej interpretacji faktów.

    jesli Kings zatrudnili Karla aby wyprzedzić konkurencję, to znaczy że jednak im zalezało na nim. a skoro jużgo mają, to wybór jest prosty : albo mu zaufają albo bedą chcieli koniecznie pożenić jakoś taktykę Karla z obecnością Cousinsa, co może skutkować : zwolnieniem coacha, trejdem gracza lub permanentnym konfliktem. ALBO jednak dojdzie do jakiegoś porozumienia na linii trener-gracz. ten ostatni wariant w ostatnich dniach notuje spadek notowań, bo media dośc śmiało donoszą o tym, że Karl nie chce COusinsa w swoim zespole i jak dotąd ani trener ani organizacja nie dementują tych plotek, co sugeruje że albo doceniają hype wokół klubu, albo… coś jest bardzo na rzeczy :]

    cóż, pozstaje nam czekać na rózwój wypadków.

    PS: wg mnie wariant Lawson + Kenneth Faried + 5 numer draftu za Cousinsa, to nie jest zły deal. powiedziałbym nawet, że lepszy trudno sobie wyobrazić [jesli się koniecznie chce wytrejdować Cousinsa]. Lawson i Faried bardzo będą pasowali do stylu gry jaki preferuje Karl. plus ten 5 numer naboru, z którym mozna wziąć interesującego zawodnika. Justise Winslow byłby idealnym small forward dla Sacto i pod styl Karla. przy już posiadanych graczach, których Karl może naprawdę odblokować i ujawnić lidze, dając im grać w przyjaźniejszym dla nich stylu – przyszłość Kings wcaler nie musi mieć na nazwisko “Cousins” :]

    (1)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    @lukaszdomanski

    dzięki.

    czasami człowiek musi, inaczej się udusi… i się-pisze ;]
    raz bardziej do rzeczy, raz mniej.
    jesli da się to w ogóle czytac, to już nieźle :]

    (1)
  21. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe mathewskyterror
    Odpowiedz

    @wielmozny pan P

    Chyba nic nie zostało do dodania poza dwoma wartymi uwagi faktami:
    1. Divac odniósł się do plotek: był “poirytowany” i jasno daje do zrozumienia, że wymiany nie będzie
    2. Karl również został zapytany o komentarz i wyrażał się bardzo dyplomatycznie. Nazwał plotki “bujdami i kłamstwami”; mówił o tym, że chce budować drużynę opartą na zaufaniu, zaangażowaniu itd. Najciekawszy fragment to: “jeżeli DeMarcus będzie angażował się w 120% w proces tworzenia silnej drużyny, uczynię go najlepszym koszykarzem, jakim może być”.

    Karl nie zaprzeczył jednoznacznie, że próbował przekonać członków drużyny i zarządu do lobbowania za wymianą DMC, więc można przypuszczać, że rzeczywiście przekroczył uprawnienia trenera. Na razie, jak mówisz, należy czekać. Po drafcie wszystko przycichnie i na nowo wybuchnie po wakacjach. Potem wszystko zweryfikuje sezon.

    (1)

Gwiazdy Basketu