fbpx

Dirty player? Kto? Ja?!

3

Każda drużyna, aby odnieść sukces potrzebuje swojego Charlesa Oakleya. Wiecie o co chodzi, ale dla nieco młodszych fanów NBA – wyjaśniam: Charles Oakley to taki zawodnik, najczęściej weteran, który pilnuje, by drużyna nie stała się bandą lalusiów. Jest twardy, zaczepny, nie boi się sprzeczki na boisku, broni kosza, a jeżeli fauluje, to tak, żeby przeciwnik zapamiętał, że nie wchodzi się pod kosz jak do ogrodu babuni. Jeżeli zaś do zespołu przychodzi młodziak, któremu wydaje się, że wszystko potrafi, to Charles Oakley robi z nim porządek w szatni. Czasem werbalnie, a czasem spuszcza mu zwyczajnie manto. Dowód? W okolicach 2000 roku Charles musiał utemperować nieco Tracy McGrady’ego kiedy obaj występowali w Toronto. Dopiero po tym incydencie Tracy zmężniał i rozwinęła się jego kariera.

Boston Celtics też ma swojego Oakleya, jest nim, jak się pewnie domyślacie: Kevin Garnett. Chociaż moim zdaniem daleko mu do oryginału, od czasu transferu do Bostonu 4 lata temu Garnett stał się pierwszym łobuzem NBA. Czepia się rywali dużo mniejszych od siebie samego, uderza łokciami, obraża ich, a Charliego Villanueva z Detroit nazwał nawet “chorym na raka”. Nawet największy fan NY Knicks, słynący z wybuchowego temperamentu reżyser Spike Lee, po meczu z Celtics powiedział, że Garnett “musi się ku**a trochę wyluzować”.


Co na to KG?

“mam w nosie co Spike czy inni mają do powiedzenia na mój temat. Dopóki trener Doc Rivers jest zadowolony z mojej gry, niczego nie zmieniam. Jeżeli nie podoba ci się jak gram – nie oglądaj meczów, jeżeli gram przeciwko tobie – wiedz, że nie zamierzam się z tobą zaprzyjaźniać, ale staram się przede wszystkim WYGRAĆ”.

“Nie jestem brudnym graczem, lubię rywalizację i gram twardo, ale jestem daleki od bycia dirty playerem. NBA chce promować efektowne zagrania w ataku, ale pamiętajcie, że są dwa aspekty tej gry: obrona jest jednym z nich, a ja gram w obronie. “

Co myślicie? Czy KG naprawdę gra nieczysto?



Ostatnie Wpisy

3 comments

  1. Array ( )
    Zdjęcie profilowe MG
    Odpowiedz

    to jak uderzył tima duncana w zamieszaniu zasługiwało na wykluczenie go na cały sezon, ale w jajca to raczej nie celował, tylko “byle uderzyć” 🙂

    (0)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe strazaq
    Odpowiedz

    Autor artykulu chyba nie lubi Garnett’a, albo nie za bardzo wie o kim mowi skoro porownoje jednego z lepszych PF jakie mialo NBA do Okleya – rzemislnika, zadaniowca, dobrego gracza, ale nic wiecej niz dobrego.

    Kazda druzyna potrzebuje jak najwiecej takich graczy, ktorzy graja twardo i nie boja sie wjezdzaj na psyche przeciwnikowi..a dzisiaj niewielu sie takich ostalo. Na poparcie faktu przytocze tylko jeden zespol – Detroit Pistons czyli slynni “Bad Boys”.
    Od nich odbijali sie Chicago Jordana, LA Magica i Boston Bird’a i cala reszta.

    (1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    jest dirty bo gra lokciami? przeciez na tym do cholery polega koszykowka, obejrzyjscie sobie obojetnie jaki mecz z lat 90, wtedy grano twardo i tak to wlasnie wygladalo. KG jest zawodnikiem starej daty, grajacych wlasnie tak jak kiedys, kiedy koszykowka byla naprawde silowa. prozno szukac takiego gracza wsrod mlodych, wychowanych, na przepisac w ktorcyh, gdy krzywo spojrzysz na przeciwnika dostajesz technika… ;/

    (1)

Gwiazdy Basketu