fbpx

Dlaczego nikt nie chce grać dla Lakers?

28

kobla1

Pisałem niedawno luźny artykuł o miastach na mapie NBA, które cieszą się umiarkowanym zainteresowaniem ze strony wolnych agentów (zobaczycie go niebawem przyp. red.) Los Angeles było w tym kontekście wymienione jako “kraj mlekiem i miodem płynący”, przecież każdy chciałby grać dla Lakers, prawda? Prawda?

Doświadczenia ostatnich dni pokazują, że Miasto Aniołów w dalszym ciągu cieszy się sporym zainteresowaniem wśród graczy NBA, tyle, że klub Jeziorowców już nie tak bardzo. I jak bluźnierczo by to nie zabrzmiało, sporą część winy za ten stan rzeczy ponosić ma… Kobe Bryant.

LaMarcus Aldridge, jedno z najgorętszych nazwisk tego lata dał organizacji Lakers pierwszeństwo w złożeniu mu oferty. Tego typu krok w sportowym biznesie jest oznaką obustronnego zainteresowania. Wszyscy już zdążyli odtrąbić rychłe dołączenie LMA do ekipy złoto-purpurowych, a w twitterową kampanię mającą pomóc zawodnikowi w dokonaniu “właściwego” wyboru zaangażowało się wiele gwiazd, w tym m.in Adam Levine, wokalista Maroon 5.

Po spotkaniu szybko okazało się jednak, że entuzjazm dla całej sprawy wyraźnie osłabł i to bynajmniej nie ze strony Jeziorowców. Jeden z pracowników klubu, który wolał pozostać anonimowy, w ten sposób wypowiadał się na temat Black Mamby, w kontekście negocjacji z topowymi wolnymi agentami:

On chce wygrywać, ale tylko dopóki to on jest powodem, dla którego zwyciężamy. Tylko dopóki sukcesy drużyny nie wpływają na jego statystyki. Nikt nie pracuje ciężej niż Bryant i nikt też nie szkodzi Kobe bardziej niż on sam. Odstrasza graczy od siebie. Chcemy otoczyć go innymi talentami, ale jego ego staje nam na drodze.

1

Wielce prawdopodobne fiasko rozmów z Aldridgem jest rewelacją ostatnich dni, ale rozmaici obserwatorzy przytaczają inne przykłady negatywnego wpływu Kobe na negocjacje:

-> gdy w 2013 Lakers próbowali przedłużyć kontrakt z Dwightem Howardem, Kobe zjawił się na spotkaniu w stroju sportowym i zaczął pouczać Howarda odnośnie rzeczy, które ten musi poprawić by stać się lepszym zawodnikiem. Efekt? Dwight machnął ręką na 30 mln dolarów i pojechał grać dla Houston.

-> w 2014 roku, gdy włodarze zespołu próbowali namówić do przeprowadzki Carmelo, Kobe nie pojawił się wcale na zaplanowanym spotkaniu. Miast tego poleciał na wakacje do Europy. Melo został w Knicks.

-> w 2012 roku Bryant został poproszony o wykonanie telefonu do Steve’a Nasha, Lakers mocno potrzebowali playmakera, a era Nasha w Phoenix zdawała się dobiegać końca. Kobe nigdy nie zadzwonił do Nasha, ponieważ uważał, że to Steve powinien być tym, który zadzwoni.

-> Paul George przedłużył kontrakt z Pacers zamiast zostania wolnym agentem i wysłuchania oferty zainteresowanych nim Lakers, ponieważ (rzekomo) nie podobała mu się wizja Kobe nadzorującego jego postępy.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

28 comments

  1. Array ( )
    wielmozny pan P 4 Lipiec, 2015 at 15:32
    Odpowiedz

    mam wrażenie, ze NBA coraz częsciej przypomina salon towarzyski, a nie miejsce robienia sukcesów i mistrzowskich tytułów.

    kobe Bryant wygrał 5 mistrzowskich pierscieni.
    ile W SUMIE [choć- czy to wielezmienia ? ;)] wygrali Aldridge, Howard, George, Carmelo Anthony czy Steve Nash ?
    kto pokusi się o prawidłową odpowiedź ? :]]

    Kobe nie pojawił się na spotkaniu z Carmelo ?
    wait a minute… może to dlatego, że są przyjaciółmi, trenowali razem tamtego lata i Kobe wiedział, że Carmelo, a moze zwłaszcza dama jego serca, polubił Nowy Jork, jego klimat, media, 41 meczów rocznie w MSG oraz Phila Jacksona szykującego się do roboty GMa ?

    Paul george już dementował rewelacje, ktore zamieszzcono w artykule ESPN. powiedział, że Bryant to jego idol i mentor, i sugestie, że mógłby robić mu afronty są niesmaczne.

    Dwight Howard ? panowie… Dwight Howard jest symbolem infantylnego nieprofesjonalnego zawodnika, bez postawy mistrza, bez grama powagi i umiejętności poświecenia dla wyższych celów niż liczba zer na koncie bankowym.

    Lamracus Aldridge ?
    panie[ jesli są] i panowie – co w zyciu wygrał mr Aldridge ?
    4 razy odpadł w 1rd playoffs.
    1 raz w 2nd [styl przemilczmy].

    i teraz zawodnik, który nic w życiu nie wygrał, puszcza focha, bo 5-krotny mistrz sugeruje, że mogliby być “duetem” ? czegoś tu nie rozumiem. Aldridge wyraźnie przecenia swoje możliwości. jako lider okazał się… niewypłacalny. jest jak grecka gospodarka ;]

    Kobe w wieku 37 lat to zawodnik już bez motoryki na poziomie ligowej czołówki, Ale za to gracz doświadczony, inteligentny, świetnie znoszący presję, dysponujący niewyczerpanym repertuarem zagrań i znający grę na wylot. to jest ogromny potencjał [NADAL !.

    jesli ktoś kwestiounuje charakter Bryanta, jego metody przewodzenia drużynie… panowie [ i panie] : pau Gasol przychodził do lakers z łatką losera i mięczaka – w 3 sezonach z Kobem zyskał szacunek wojownika i 2 tytuły mistrzowskie, 3 lata z rzędu grał w Finals. Może Aldridge nie zna historii NBA ?

    Ron Artest – podejrzana persona, konflikciarz, zawdnik nie do ułożenia ? przy Kobem sprawował się jak wzór profesjonalizmu. Trevor Ariza – gwiazda high school, w NBA chwilami już zapomniany… przy Kobem odżył. ma tytuły. Derek Fisher – nie był tak szybki jak Allen Iverson, tak wirtuozerski jak Steve Nash, ale z draftu’96, to on ma tytuły mistrzowskie i to nie jako pionek; grał z Kobem i przy Kobem został TYM Fishem, którego szanujemy. Lamar Odom – wielki talent, niemożliwy… w NBA zawze niespełniony z powodu chwiejnej psychiki. u boku KObego Bryanta został twardym walczakiem, któruy nie pęka.

    panowie, to są przykłady dowodzące jdnego : metoda Bryanta jest świetna i daje mistrzowskie rezultaty, ale tylko pod warunkiem, że dany zawodnik jest gotów na cięzką pracę, liderszp kogośinnego niż on sam oraz…, nie ma nic do stracenia, a chce wygrywać.

    czy Lamarcus Aldridge chce wygrywac ? jesli wbierze Popovicha, to pewnie chce, ale jesli ktoś uważa, ze nie wybrał Bryanta, mimo tytułów Kobego i przykłaów zawodników, którzy pzy Kobem wyszli na prostą i spełnili się w NBA – to jestem w konfuzji daleko idącej.

    (81)
  2. Array ( )
    wielmozny pan P 4 Lipiec, 2015 at 15:45
    Odpowiedz

    2 jesli KObe mówi o “duecie na miarę tego z Gasolem”, to dla brzmi zupełnie niewinnie.
    nie ma tutaj określenia kolejności granych skrzypiec. jest raczej obietnica sukcesu, a przynajmniej walki o niego.

    Aldridge to jest ktoś taki jak Pau Gasol zanim przyszedł do LA.
    wiecie jak wtedy go nazywano ?
    Pau 0-12 w playoffs Gasol

    Aldridge to LaMaracus “4 na 5 razy nie przeszedłem 1 rundy playoffs” Aldridge. gdzie on ma miejsce na jakąs dumę ? z czego ? z samych porażek ?

    jak zawodnik, który TYLKO przegrywa chce być liderem w zespole, w którym jest 5-krotny mistrz NBA ? powiedzcie mi, bo ja tego nie ogarniam w żaden sposób.

    NBA to miejsce, w którym panuje kult tytułów mistrzowskch.
    liczą się ci, którzy wygrywają.
    dlaczego Jackson dostał posadę GM’a ? ;] dlaczego mecze Charlotte Bobcats nie lecą w pasmie kabaretów ? bo ich właściwielem jest Michael Jordan. dlaczego ktokokolwiek cytuje komentarze Magica Johnsona dot NBA ? bo magic wygrał 5 razy ;]
    itd.

    mistrzowie mogą wiećej, rozumieją więcej i są po prostu… więksi.
    i tak musi byc, bo sensem gry jest mistrzostwo.
    nie ma innego sensu, wszystko co poza mistrzostwem jest bez sensu albo ma taki sens, że prowadzi do niego lub od niego oddala.

    La Marcus aldridge jest dobrze wyszkolonym zawodnkiem, ale czy naprawdę gotów jest zaprząc się na 2-3 lata do cięzkie pracy by zdobyć swój pierścień ?

    szkoła Kobego Bryanta to trochę jak u Fletchera z Whiplash, ale skoro Aldridge nie poradził sobie w szkole dla pensjoarek w Portland, to może powinien spróbować innych metod. tylko… czy te 6 czy tam7 lat w szkole dla pensjonarek nie spaczyły charakteru skrzydłowego, na którego wycieraczce koczują GMs tak wielu klubów ?

    moim zdaniem, to Aldridge powinien zabiegać o grę z Bryantem. powinien przyjrzeć się losom Paua Gasola, Rona Artesta, Lamara Odoma czy Trevora Arizy, zawodników bardzo zdolnych, ale w NBA idących w stronę rozczarowania…do momentu wyboru szkoły, w której profesorem był KObe Fletcher Bryant. dostali po łapach, niejedna córa Koryntu pofruneła w ich stronę, czasami zęby zazgrzytały nie mniej głośno jak kości, ale na kocu tej drogi były mistrzowskie pierścienie i miejsce w annałach NBA.

    Aldridge jest dziś w tym samym punkcie – zdolny, utalentowany, umie tak duzo, blabla bla. i nic nie wygrał. same porażki. 6 serii playoffs i 5 porażek. a Kobe pokazał że umie takie przypadki wyprowadzić… na ludzi :]

    (68)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe ManiekHD
    Odpowiedz

    Kobe jest moim ulubionym zawodnikiem, ale jeżeli uważa, że pomimo tyłu kontuzji w ostatnim czasie i jego wieku, może być nadal pierwszą opcją ataku zespołu to coś tutaj jest nie tak

    (40)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Zwalanie winy na Bryanta o nie przyjście Aldridge’a jest bez sensu. Jakby w ogóle wybrał Lakers byłoby to dziwne, pierwsze spotkanie się nie podobało głównie z powodu, że za mało było o koszykówce a to na pewno nie wina Kobe. A jakie nie udolne jest rodzeństwo Buss nie trzeba mówić. Nie zaprzeczam, że trudny charakter Bryant’a może odstraszyć wielu, ale to nie jest główny powód niepowodzeń Lakers.

    (8)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe drose1111
    Odpowiedz

    Kobe to jedna z tych postaci które są legendami, no ale niech już odejdzie na emeruturkę i da pograć młodym. Nie gra jeszcze źle ale zdrowie nie to samo, poza tym nie jest już takim liderem jak kiedyś . Może inaczej, jest ale tylko sam tak uważa

    (-12)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Bo czy ktokolwiek będący przy zdrowych zmysłach (o ile można za takiego brać DJ) dobrowolnie zamieniłby Chrisa Paula i Blake’a Griffina na D’Angelo Russella i Juliusa Randle?

    Wolę Russella i Randle’a niż Mavs w ogóle bez rozgrywajka hahaha

    (17)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe DWade3
    Odpowiedz

    WielmoznyPanie 🙂 masz racje z Kobem i jego etyka pracy, pierscieniami przemawiajacymi za nim, ale no kurde wafel, piszesz tak jakby poszedl do Detroit czy Charlotte.. idzie do Spurs, tam tez w przeciagu paru lat badz nawet i teraz juz, bedzie sie bil o pierscien, nie wiem wiec skad Twoje wielkie poruszenie. Spurs na to chwile sa po prostu pewniejszym roziwazaniem, tyle.
    Pozdrooo!

    (19)
  8. Array ( )
    Antony Kalesony 4 Lipiec, 2015 at 18:55
    Odpowiedz

    Panie wielmożny musisz pan przyznać, że Kobe to zwykły gbur. To, że jest niesamowicie doswiadczony, atalentowany i utytułowany nie podlega żadnej dyskusji, ale na dzień dzisiejszy nikt nie chce z nim grać. Wielmożny pan Kobe jest gotów zaakceptować nowego zdolnego zawodnika w swojej drużynie. No wielką przysługę by zrobił.
    Innych traktuje jak mieso armatnie. To mają być jego słudzy, a nie koledzy z zespołu, bo ich nie uważa wielmożny pan Bryant.
    Proszę spojrzeć na LeBrona. Dla niego każdy kolega z druzyny to przyjaciel Wszyscy chetnie do niego wracają. Nawet z takiej zapchajdziury jak Mathew Dellavedowa zrobił gwiazdę ligi. Nie all star:P, ale miał chłopak swoje pięć minut.
    Kobe wielokrotnie udowadniał, że jest gburem. Nawet przy podpisywaniu ostatniego kontraktu. Nowitzky obniżył zarobki, żeby dac Cubanowi środki na podpisywanie wolnych agentów, a Kobe takie rozwiązanie miał to w nosie.
    Teraz przez to LAL jest pośmiewiskiem ligi i życzę im aby ten stan utrzymał się do czasu pozbycie się Kobe gwałciciela.

    (-4)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Rurek
    Odpowiedz

    Lakers mają przede wszystkim bardzo utalentowany skład, a każdy z trójki Randle/D’Angelo/Clarkson ma potencjał na bycie allstarem. W następnym sezonie liczyć się jeszcze nie będą, ale ich przyszłość wygląda znacznie jaśniej niż Knicks, którzy udupili się dając długi i wysoki kontrakt Melo oraz Kings, gdzie panuje wielki burdel.

    (1)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe matrix
    Odpowiedz

    Nic nowego tu nie ma. Bryant od lat już szkodzi organizacji Lakers, od lat wiadomo że z nim jako 1 opcją ten zespół już nie nie ugra i od lat wiadomo że Kobe zawsze będzie chciał wygrywać na swoich warunkach – patrz 25 punktów na mecz, bez względu na skuteczność z gry (może być nawet 20%), bezmyślna gra w ofensywie wynikająca z braku umiejętności pogodzenia się z wiekiem, żałosny defens i liczenie że reszta wypełni po nim wszystkie luki, a on zbierze laury za ewentualne sukcesy. Obecnie Aldridge bije Bryanta na głowe jako koszykarz i facet ma w głowie swoje że tam nie poszedł, bo po co sobie marnować lata?

    (-3)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe panbyku
    Odpowiedz

    Aldridge chce wygrywać. SAS są jak szwajcarski zegarek, w tej chwili nie ma w NBA drużyny pewniejszej niż Spurs. Gdybym miał obawiać pewniaka do przyszłorocznych playoffs, pierwsi przychodzą do głowy. LaMarcus myśli pewnie w podobny sposób.

    (4)
  12. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe kmn
    PATRON
    Odpowiedz

    doprawdy ciekawe dlaczego, mimo “osiągnięć” kobe jako drugiej opcji i przypisywanej żelaznej psychiki, ostatnimi czasy jakoś lakers omijani są szerokim łukiem (szerzej już chyba tylko gollob jeździł za najlepszych czasów). wystarczy odrobina empatii na poziomie podstawowym by pojąć co kierowało aldridgem, PG#13 czy innymi zawodnikami, niekoniecznie z gónej półki. tak wiem, kobe przygarnął agresta, barnesa i jeszcze kogoś tam,ale to co nawyczyniał przez ostatnie dwa lata przeszło nawet moje, nieobiektywne wizje. przyznam,że “nie cierpię tego typa” (cytat z minionków) i nie czuję się w tym odosobniony z tego co mi wiadomo… wielmożny kibicu: wciel się w skórę LMA#12 i odpowiedz sobie tak zupełnie szczerze: spurs czy lakers..? p.s. o jakim fochu mowa?? takie wbijanie czytelnikom bajek. p.s.2 kto kwestionuje charakter bryanta? wolne żarty z tym pytaniem… miliony, pobudka !! za dużo czasu na klikanie. dobranoc

    (-1)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Kobe? A kto to jest? Od ładnych paru lat nikt. Pan jadący na przeszłosci. LAL jadą na renomie jaka mieli kiedys. Obecnie sa niewolnikami ego Bryanta, i to jest piętno mega ciężkie.

    Dlaczego nikt nie chce grać z Bryantem?
    1. Bo jeśli bedziesz lepszy niż on to juz jest źle.
    2. Bo to on musi być legendą klubu, a wiec musi miec ostatnie zdanie.
    3. Bo musisz pomóc zdobyć mistrza już w 1 sezonie bo Kobe nie ma czasu na czekanie.
    4. Bo Kobe żyje przeszłoscią i nie potrafi dostosować się do mijajacych czasów.

    Każdy inny gracz w jego wieku by odpuscił i usuną się w cien by zespół wygrywał. Ale nie on. On musi być wciąż mimo wszystko najlepszy w zespole.

    Wyobrażacie sobie że do LAL przychodzi super skład i nagle kobe nie jest już numerem jeden zespołu? Przecież on by sabotował swój zespół zeby tylko nie wygrali mistrza jesli on nie bedzie najlepszy.

    (-1)
  14. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe abochnak
    Odpowiedz

    KB grać umie, ale jeżeli chodzi o bycie fajnym kolegą to raczej nie. Tam nie ma chemii. To jest ikona, ale powinien już pomyśleć o czymś innym, i nie być załóżmy do końca.

    (1)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Szkoda, że Kobe podpisał tak ogromny kontrakt z Lakers. Jeżeli zależy mu na mistrzostwie to powinien dołączyć do zespołu, który ma ku temu aspiracje, jednak brakuje mu jakiegoś elementu. Przykładem mogą być Bulls. Gdyby w zeszłe lato dołączyłby do nich Carmelo to być może oglądalibyśmy finał GSW-Bulls.

    (0)
  16. Array ( )
    wielmozny pan P 5 Lipiec, 2015 at 11:18
    Odpowiedz

    @panie dwade3 – to poza dyskusją :] spurs to dobry kierunek. bardziej mi chodziło o [rzekome ?] powody szybkiego odrzucenia przez Aldridge’a oferty z Lakers.

    @ wielmozny pan Antony
    w tym biznesie nie ma sentymentów. to nie salonik, ani salonka, to firma i tu się pracuje. twardo i uczciwie. to jest message KObego, w moim przekonaniu.

    ci ludzie biorą miliony dolców za swoje uczestnictwo w tej zabawie. powiedz mi, kto w NBA pracuje dostatecznie cięzko na swoje pieniądze, kto traktuje grę dostatecznie poważnie jak na takie zarobki i przywilej jakiego doświadcza [1 % chętnych się dostaje do NBA czy 0,5 % ?].

    gdzie indziej można bumelować, ale – bądżmy fair – pod dachem hali, w której grają Lakersi wisi 16 flag mistrzowskich. 1/3 z nich związana jest bardzo ściśle z nazwiskiem Kobego Bryanta. możemy wygadywać rózne rzeczy, ale to są FAKTY. kto wie o wygrywaniu więćej od niego we współczesnej NBA ? [pyt retoryczne]

    w Ameryce generalnie szanuje się zwycięzców. taki naród, taka mentalnośc. drugi to loser. winner takes it all. dlatego Lakersi tak bardzo trzymają się Bryanta i właściwie ma on tam niepodwaźalną pozycję. czy to osłabia klub ? wg mnie, problemem jest ogólna mentalnośc zawodników w obecnej lidze. bo bardziej od wygrywania szanuje się tam dzisiaj pieniądze. niestety, wyżej od pracy. Kobe szanuje wszystkie trzy : wygrywanie, pracę i pieniądze :] wątpię, czy np. Dwight Howard hołduje tym samym wartościom.

    “Lebron z Dellavedova zrobil gwiazde ligi”

    możliwe.
    ale jak już nadmieniłem : Kobe zrobił mistrzów z zawodników, kótrzy byli na prostej drodze do przeputania swoich talentów [Ariza, Ron Artest,Pau Gasol, Odom]. to też osiągnięcie, może nawet większe.

    metody Kobego działają. pytanie : czy dany zawodnik chce odpowiednio cięzko pracowac, znosićtego gbura i wierzyć w jego szczęsliwą gwiazdę. dlaczego np. Derek Fisher nie miał nigdy kwasów z Kobem ? czemu Gasol się z nim niemal zaprzyjaźnił ? Artest dogadał ? Odom po odstawieniu od Bryanta zamienił się w przydatek do swojej żony ? to jak z nauczycielem : większośc woli łagodnego i spokojnego, ale ci którzy coś osiągają w zawodowym życiu wiedzą, że najczęsciej lepszy jest ten który ciśnie, wymaga, nie daje się ugłasakać i wziąć pod włos.

    “kobe gwalciciela” ?
    to był niepotrzebny wtręt, panieAntony.
    żyjemy w domenie prawa rzymskiego – trzeba udowodnić winę oskarzonemu, i dopóty się to nie dokona – należy szanować instytucję domniemania niewinności.
    KObe Bryant nie został skazany, winy mu nie dowiedziono, więc może nie warto nazywać gwałcicielem, kogoś kto został tylko oskarzony. znając zresztą realia, bogaci sportowcy są szczeglnie narażeni na tego rodzaju pomówienia, ich majątek przewraca w głowach wielu kobietom, a niektóre są szczególnie sprytne i zdeterminowane, by uszczknąc coś dla siebie.
    niestety, żyjemy też w kulturze, która oskarżenia kobiety traktuje z większym zrozumieniem niż zaprzeczenia mężczyzny.

    @kmn
    “wciel sie w skore LMA : spurs czy lakers ?”

    nie wcielę się, bo to niemożliwe :}
    mój przydługi wywód odnosił się do uwag, że Aldridge słusznie odrzucił natychmiast Lakers, bo… [i tu głównie o Kobem].
    zatem, moim celem było przedstawienie odmiennej opinii – że Aldridge nie powinien odrzucać z mety Lakersów, ale zatrzymać się nad tą oferttą dłużej, choćby właśnie przez pamięc dla tego, co działo się w sezonach 08,09,10 i jak Kobe Bryant wygrywał dwukrotnie mistyrzostwo, a trzykrotnie Western Conference, w otoczeniu zawodników, którzy do wczoraj byli tym kim LaMarcus Aldridge – graczami, którzy nic nie osiągnęli w NBA.

    (1)
  17. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe 3xDinPost
    Odpowiedz

    Większa połowa z Was nie wie co to wyszkolenie techniczne…
    Nie ma zawodnika lepiej wyszkolonego aniżeli Kobe “Black Mamba” Bryant…
    Melo?? jest lepszy?? – pomimo zdrowia, szybkości itd w PO rzuca na 35 %…
    KD35, albo jego kolega z gorącą głową?? – bez Ibaki Ci panowie PO nie powąchają…
    Rose?? dzieciak i tyle… Byki robią głupotę że taką wiarę w niego pokładają… “kolejny wielki bez pierścienia??” Wielki który raz był w finale konferencji…
    mały przykład…
    Big Ben był większą gwiazdą w swoim prime od zawodników wymienionych(oprócz Kobego) a tylko defensywą pracował… był twardy, był wojownikiem i chciał wygrywać… 5 razy w finałach konferencji pod rząd o czymś świadczy… 4DOPY, mistrz… takich zawodników brak w LA jak i całej lidze…

    (2)
  18. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Majkel298
    Odpowiedz

    Nie piszcie, że Howard odrzucił lepszą ofertę finansowo od Lakers, bo w Houston na czysto zarobi więcej niż w LA z powodu innych podatków w tych stanach.

    (1)
  19. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe matrix
    Odpowiedz

    @wielmozny
    “ale jak już nadmieniłem : Kobe zrobił mistrzów z zawodników, kótrzy byli na prostej drodze do przeputania swoich talentów [Ariza, Ron Artest,Pau Gasol, Odom]. to też osiągnięcie, może nawet większe.”

    A jak to zmierzyłeś, że Kobe zrobił z nich mistrzów, a nie oni zrobili z niego?

    (0)
  20. Array ( )
    wielmozny pan P 5 Lipiec, 2015 at 14:47
    Odpowiedz

    @matrix

    możesz “mierzyć” w drugą stronę.

    sprzężenie jest zwrotne, to oczywiste, ale ktoś w tej układance jest liderem, a ktoś tworzy supporting cast. Michael Jordan czy LeBron james dokładnie w tej samej poetyce się poruszali, bo nie ma innej. żaden lider nie wygrywa sam, ale i żaden supporting cast nie wygrywa bez lidera.
    to lider [liderzy] nadaje drużynie osobowość, charakter i psychikę [jako grupie].
    supporting cast dopasowuje się do niego, a nie jego do supportu.

    specjalnie napisałem, kim byli Gasol, Odom, Artest czy Ariza przed przyjściem do Lakersów i przed grą u boku Bryanta. byli loserami, rozrabiakami, więdnącymi eks-wielkimi talentami. sugerujesz że ten zestaw charakterów z Bryanta zrobił twardziela i mistrza, a nie Bryant z nich? ;] to trochę nie licuje z faktami, panie kolego.

    to oni się zmienili przy nim.
    on był zawsze taki sam.

    (2)
  21. Array ( )
    Zdjęcie profilowe master
    Odpowiedz

    @pln Nie zgodzę sie z 1, 2 i 4 punktem. Podaj mi jednego zawodnika który był lepszy od Bryanta w Lakers od czasów rozbratu z Shaqiem? NIE BYŁO TAKIEGO. Dwa, On jest legendą klubu i sprawy z nim związane muszą być z nim konsultowane, patrz Lebron w Cavs, Wade w Miami, Carmelo w Knicks ( choć on oczywiście do miana legendy nie może aspirować, chodzi tu bardziej o franchise playera w okół którego “jest budowany” zespół). 4, Kobe doskonale potrafi przystosować się do naszych czasów, potrafi zrobić wszystko na boisku, jeśli 10 asyst co mecz ma mu zapewnić zwycięstwa to będzie to robił. Zgodzę się jedynie z tym że Kobe nie ma czasu na budowy, chce wygrywać tu i teraz, a niestety z obecną kadrą nic nie osiągnie w najbliższym sezonie, pozdro

    (0)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    Problem z Kobem polega na tym, że zdrowie już nie pozwala na ciągnięcie całego klubu siłą jednego zawodnika. I to go bardzo boli. Dlatego też (takie odnoszę wrażenie), że Kobe z upływem kolejnych lat coraz więcej wymaga od pozostałych grajków i niestety nie potrafi pogodzić się z faktem, że nie mają oni wystarczająco silnej psychiki ani talentu, żeby sprostać jego oczekiwaniom. A Mamba strzela focha… To prawie tak samo jak gdyby MJ był wkurzony na Wizards, że nic nie są w stanie ugrać pomimo, że on robi co może… MJ wtedy wiedział, że jedyne co może w Wizards, to pomóc dorosnąć młodzieży i wskazać im właściwą drogę – stał się mentorem, ot co.
    Problem LAL może zajść znacznie dalej, jeżeli Kobe po zakończeniu kariery stwierdzi, że chciałby być w LAL coachem albo GMem i jego oczekiwania wobec nawet 60 nr-u w drafcie będą takie, jak gdyby miał w swom pierwszym sezonie grać w ASG… Ale obym się mylił…

    (0)
  23. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe matrix
    Odpowiedz

    @wielmozny pan P

    Liderzy sami nie wygrywają, od dawna to wiadomo. Jednak powinniśmy mieć jakieś kryterium do oceny tego kto jest liderem, a kto nie.
    Wiemy to, tak samo jak to ze wszyscy liderzy się kończą, wówczas nie ważne co dokonali w przeszlosci, liczy sie czas obecny i to ze ich czas jest skonczony. Wówczas to oni musza sie dostosowywac do otaczajacych ich warunków, albowiem nie sa juz liderami zdolnymi prowadzic swój zespól do sukcesu. Wielki koszykarz powinien sobie zdac w pewnym momencie z tego sprawe i powiedziec pass, bo wielkosc poznaje sie takze po tym jak potrafia konczyc.
    Umowmy sie, ze nikogo przy budowaniu druzyny juz teraz nie interesuje, ze Kobe ma 5 pierscieni, przeciez wiekszosc z nich wygrywal kilkanascie lat temu. W tym momencie to on musi sie dostosowywac do otaczajacych warunków, a nie inni bo nie jest juz kims na kim mozna opierac mistrzowski zespól. Twoje filozoficzne rozwazania sa wiec godne umieszczania w muzeum NBA ze wstepem ‘Dawno dawno temu’.
    I swoja droga, nie wiem jakie to ma znacznie kim oni byli przed przyjsciem do Lakers. To ze osiagneli sukces w LAL wcale nie swiadczy o tym, ze to Bryant za tym stal. Tak samo moge przytoczyc okres przed ich przyjsciem ad 2005-2007 jako dowód na Bryanta bedacego looserem i potem 2008-2010 jako dowód na to, ze wspomniana paka zrobila z niego mistrza badz innych którzy byli swietni w innym zespole, a przy Bryancie posmiewiskiem.

    (0)

Gwiazdy Basketu