Donovan Mitchell niczym Kobe, mistrzowskie posunięcie Steve’a Kerra

55

Siemanko panowie i panie. Sześć meczów odbyło się dziś w nocy. Wiara w NBA czeka już na ferie, z okazji All-Star Weekend 90% zawodników zaliczy przeszło tydzień odpoczynku. Uff, nareszcie będzie można odespać… przeciągam się jak kot… jedziemy.

new orleans pelicans 118 detroit pistons 103

Dwa dni po tym jak spędził na parkiecie nowojorskim 50 minut, Anthony Davis wziął i pozamiatał rudego Blejka do pary z Big Andre. Trafiał z dowolnego miejsca na parkiecie i wydawał kompletnie zregenerowany: 38 punktów 10 zbiórek 58% z gry 3/6 zza łuku, 7/7 FT. A gdy w trzeciej kwarcie do zabawy dołączył brodaty Mirotic (21/12) mecz na dobre wymknął się spod kontroli gospodarzy. Ile w tym braku zgrania, ile słabnącej woli walki, a ile zmęczenia? Jedno wiem na pewno, Pistons nie zasługują w tym momencie na awans do ósemki, są rozleniwieni, kolejne stymulacje ze strony wąsatego Stana nie przynoszą efektów, mówię Wam, czekają na przerwę.

new york knicks 92 philadelphia 76ers 108

Chciałbym dziś trafić choć jeden je banany rzut! Jestem sfrustrowany. Co poradzę, muszę się z tym zmierzyć, będę rzucał dalej. To trwa już zbyt długo. Koledzy zachęcają mnie do kolejnych prób, ale nie jest mi do śmiechu [Tim Hardaway]

Trwa fatalna passa NYK, to już siódma porażka z rzędu. Kontuzja zakończyła sezon Porzingisa, zaś drugi ich najlepszy gracz notuje 5/44 zza łuku w ostatnich spotkaniach, z czego dziś okrągłe 0/8.

Dla kontrastu filigranowy TJ McConnell o mały włos przeszedłby do historii. Od 24 lat nikomu nie udało się uzyskać mitycznego quadruple-double, a tu proszę: rezerwowy obwodowy, biały jak kreda, różowiutki jak prosiak notuje: 10 punktów 10 zbiórek 11 asyst i 6 przechwytów. Takich historii nam trzeba w NBA: brawo chłopaku! Nieustępliwie w obronie, energicznie w ataku, nienaganna technika, dobre instynkty, coś jak Steve Nash. Też byłem kiedyś bliski quadruple-double w legendarnej już na Pomorzu „lidze Magica”, hehe. Jeśli lubicie fajerwerki z pewnością spodoba Wam się podanie Bena Simmonsa z pierwszej ćwiartki.

los angeles clippers 114 brooklyn nets 101

Po raz pierwszy od dawna zawiódł lider Spencer Dinwiddie (4/13 z gry) i pod nieobecność Hollis-Jeffersona i Carisa LeVerta gospodarze nie mieli argumentów na zbilansowaną, choć grającą indywidualny basket drużynę LAC. Wynik końcowy nie oddaje faktycznego przebiegu spotkania. Clippers kontrolowali wydarzenia od pierwszego gwizdka, a przewaga przekraczała 20 oczek.

orlando magic 101 chicago bulls 105

Na budziku widniało 15 sekund do końca, stan był remisowy. Grę zza linii bocznej wznawiali Magicy gotowi przeprowadzić ostatnią, morderczą akcję. Niestety 3 sekundy później piłka trafiła w ręce Zacha Lavine, który pomknął pod kosz rywali po łatwe punkty. Tak to jest gdy próbujesz grać w kosza w rękawiczkach myszki miki.

Mam tylko nadzieję, że Bulls nie zamierzają zarzucać w tej chwili planów podboju loterii draftu. Aktualnie są na ósmym miejscu, dwie porażki słabsi Sacramento Kings są na pierwszym. To będzie szalona i nieprzewidywalna końcówka sezonu. Bo tankować trzeba umić.

san antonio spurs 99 utah jazz 101

Niesamowita historia z tymi Utah, przecież gdy w wakacje tracili najlepszego zawodnika (Gordon Hayward) wydawało się, że popadną w niebyt na kolejne lata. Pół roku później zaliczają dziesiątą wygraną z rzędu, a prowadzi ich 21-letni rookie Donovan Mitchell, wybrany z trzynastym numerem draftu przez Denver, przechwycony przez Jazz kilka minut później. Czy możemy już zacząć porównania? W czerwcu 1996 roku z trzynastką wybierany był, a następnie transferowany tegoż samego dnia niejaki… Kobe Bryant.

W całym meczu młody zaliczył 9/28 z gry, ale brak skuteczności nie zmącił jego wiary we własne umiejętności. W ostatnim minutach zdominował wszystko, na jego plecach Jazz odrobili dwanaście punktów straty i z gardeł wyrwali zwycięstwo najbardziej doświadczonej ekipie NBA! 25 punktów 7 zbiórek 5 asyst 3 przechwyty.

phoenix suns 83 golden state warriors 129

Fakt, że pozwolił zawodnikom prowadzić zespół to oznaka braku szacunku do rywala. Może w chwili obecnej nie zasługujemy na szacunek. Kiedy przegrywasz 40 punktami nikt nie będzie cię respektował. Tylko od nas zależy czy coś z tym zrobimy [Jared Dudley]

Sześć minut pozostawało do końca pierwszej kwarty kiedy Steve Kerr wypisał na tabliczce ksywy piątki graczy, a następnie wręczył mazak w ręce Andre Iguodali. Jego zadaniem było rozrysować zagrywki i ustalić co będą grać. Podczas kolejnych przerw tabliczkę przejmowali Draymond i David West. Efekt: niespotykany od wielu, wielu, wielu tygodni poziom zaangażowania mistrzów i konsekwentne lanie Phoenix do ostatniej minuty. Brawo za kreatywność trenerze.

Szampańskie humory obrońcom tytułu zmącił nieco uraz nadgarstka Patricka McCaw, ale jak to mówią: do wesela się zagoi. Przy okazji, naprawdę uważacie, że Houston, Oklahoma bądź Cleveland mają podjazd w do Golden State w serii playoffs? A może wyobrażacie sobie sytuację w której Billy Donovan wręcza tabliczkę i marker Westbrookowi? Ahaha.

Ostatnie Wpisy

55 comments

    • Array ( )

      akurat z Phoenix to można by dać spokojnie tabliczkę westbrookowi – przecież gorsi od nich są tylko sacramento
      Suns wygrali 18 meczów z 58 rozegranych…

      (0)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Szanuje kerra, tak prosty a genialny sposob. Wkoncu system w nba jest strasznie wazny. A nikt nie chce zepsuc akcji rozrysowanej przez ziomeczka.

    (76)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Kerr pokazał że jest nieszablonowym trenerem z charyzmą i autorytetem. Często gdy mówi się o GSW zapomina się właśnie o nim a tak na prawdę jest on głównym ojcem sukcesu

    (100)
    • Array ( )

      Hhahahhhahha nie, nie jest 😀 Główny ojciec sukcesu? Który przyszedł na gotowe? Ja mógłbym tam siedzieć zamiast niego, powiedziałbym „grajcie chłopaki, jak się któryś zmęczy to niech się z kimś zmieni” i tez bym miał bilans 43-13 czy ilestam. Nie przeceniajcie gościa, ja tez go Lubię, ale GS to nie jest w tej chwili klub, który byłby podstawa do mierzenia poziomu zajeb*stosci trenera! Kerr ani nie zbudował zespołu który oglądacie, ani specjalnie go nie zmienił. Z jego obecnością czy bez niej i tak mieliby dwa tytuły i byli w drodze po trzeci. A może cztery by mieli nawet, kto wie?

      (-71)
    • Array ( )

      Ta zatroskany jaaasne. Nie rozumiem skąd się biorą tacy ludzie, którzy myślą że trenerka jest jak sprzedaż alkoholu w monopolowym… chyba, że to marne prowo, to sorry nie wyłapałem.
      Kerr innowacyjnością udowadnia, że to najlepszy trener (bądź w top 3), GSW ma najlepszy skład, idą po mistrzostwo. To było wiadome przed startem sezonu, o czym większość ludzi doskonale wie. Chciałbym żeby było inaczej, ale cóż trzeba docenić mistrza.
      ps. aha to co zawsze powtarzam, ich mogą tylko oni sami zatrzymać, czyt. kontuzje, a nikt tego nikomu nigdy nie życzy.

      (6)
    • Array ( )

      Akurat ciężko się nie zgodzić z tym że Kerr nie jest „głównym ojcem sukcesu”
      Według mnie ojcami obecnych sukcesów tej drużyny są GM Bob Mayers i Mark Jackson

      (5)
    • Array ( )

      wy chyba nigdy w kosza w klubie nie graliscie. wiekszosc pracy wykonuje sie na treningach itp. Mecz to jest taka klasowka jak uczen jest dobrze przygotowany to da rade

      (12)
    • Array ( )

      Zatroskany ….serio?!
      Nie pisz głupot zwyczajnie – to brak szacunku i wiedzy o koszykówce a tym bardziej o tym zespole.

      (2)
    • Array ( )

      A ja się trochę z Zatroskanym zgadzam, ta drużynę nie kształcił Kerr…. jak ktoś może tego nie wiedzieć i jeszcze zarzucac Zatroskanemu braku wiedzy. Nawet Walton jako tak naprawde trener z bardzo małym doświadczeniem by nie powiedzieć, że zadnym uzyskał lepszy bilans.
      To co zrobił mówię o tym, że oddał w ręce zawodników rolę trenera to nic nadzwyczajnego jest to oczywiście niekonwencjonalne zachowanie, ale znane w psychologii zarządzania i sam Kerr też pewnie to podpatrzyl u kogoś innego.
      GSW może zagrozić Oklahoma, bo pokazali to już w rs, a po za tym między tymi drużynami jest najwięcej emocji, a tego najbardziej obawia się Kerr.
      SAS mają super bilans, ale są za słabi, Leonard może nie wrócić w tym sezonie, a jak wróci nie wiadomo, w jakiej formie.
      Houston GSW to może być arcy ciekawy pojedynek dwie ultra ofensywnej drużyny.

      (3)
    • Array ( )

      all3
      Naprawdę? Serio uważasz że Mark Jackson to taki specjalista? Przestań biadolić, to Kerr udoskonalił ten zespół. Nastawił na rzucanie za 3, a potem stworzył zajebisty ruch piłki w zespole. Dodatkowo zespół posiada w składzie 4 all-starów, myślisz że tak łatwo to pogodzić? Green, Iggy, Livingston oni wszyscy weszli na wyższy poziom przy Kerze mimo że ta dwójka ostatnich była już wcześniej bardzo dobra. Pisanie, że to zespół pastora to brak szacunku dla prawdziwego fachowca jakim jest Kerr. Gość wpada na nieszablonowe pomysły, choćby specjalny odcinek game of zones. Chemia w zespole jest zajebista pomimo, że każdy główny zawodnik ma jakieś zobowiązania reklamowe no i powinno się to odbijać na zespole, a tak nie jest.
      Dodatkowo ktoś kto grał u Jacksona, później u Popovicha, dzielił szatnie z takimi gośćmi jak Jordan, Pippen, Duncan, Robinson, 5-krotny mistrz NBA… OGROM DOŚWIADCZENIA. Mark Jackson to mu może buty czyścić taka jest prawda. Zrewolucjonizował basket i aż wstyd że wieloletni fan NBA dyskredytuje jego osiągnięcia. Zbulwersowany się czuje, a wcale za GSW nie przepadam.
      #team Lebron

      (5)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe R9-MJ23
    Odpowiedz

    Dobre zagranie Kerra. Pojęcie szacunku chyba zlasowało ludziom mózgi, już nic nie można zrobić, bo wszystko jest oznaką braku szacunku 😀

    (83)
    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe admin

      IMO problemem Warriors jest rozleniwienie i monotonia, pięknie posunięcie, wygrana nie podlegała dyskusji, ale też mogli spokojnie zejść do poziomu Suns w tym meczu i przyznam szczerze, tego się spodziewałem po ostatnich pokazach nonszalancji.

      (46)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Cóż, dla mnie to Kerr zapatrzył się w ostatnią zabawę Popa i też chciał być cool i trendy.
    I wbrew temu co mówi to akurat był przykład braku szacunku dla przeciwnika a przy okazji udowodnił wszystkim, że z takim potencjałem ludzkim jest kompletnie niepotrzebny. Brawo on!

    (-65)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe CJHarden
    Odpowiedz

    Dobra ja rozumiem że hype na GSW ja rozumiem że są najlepszą drużyną, ale grali z Suns xD niech Kerr zrobi coś takiego w meczu z Houston czy z Bostonem to wtedy sam się będę jarał

    (10)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Donovana wręczającego Westbrookowi nie widze, ale takiego Tyronne’a Lue wręczającego tabliczkę LeBronowi juz jak najbardziej XD

    (118)
    • Array ( )

      LeBron by powiedział: „Po co mi to? Przecież wszystko Ci wyjaśniłem!!! Miałeś się tego nauczyć… OMG…”

      (51)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Flooor G
    Odpowiedz

    Tak by wyglądała tablica Donovana gdyby dał ją Russowi 😀
    _____________________________________________________________
    | |
    | |
    | RUSS ———————————————> BASKET | | |
    | |
    | |
    |_______________________________________________________ ______|

    (154)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak, okc ma podejście akurat do Warriors w tym sezonie. Nie wiadomo czemu, ale tak jest. Nie, nie widzę Westbrooka z tabliczką trenera, jest świetny jako motywator kumpli z drużyny, fajny z niego lider, ale taktyki to lepiej żeby nie wymyślał.

    (-7)
    • Array ( )

      Ja z kolei nie jestem taki przekonany, że mają na nich patent. To tylko sezon regularny, a tak jak admin pisze GSW się nudzi podczas takich meczów, Gdy jesteś najlepszy i wszystko wygrywasz poziom zaangażowania spada. Z kolei w OKC poziom motywacji jest na ogromnym poziomie, szczególnie gdy grają z GSW. Sam Russel to przecież kopalnia ambicji, a gdy zmierzy się z KD…
      Lider zawsze ma wpływ na zespół, a to udziela się reszcie, Czyli jak dla mnie to wszystko, to po prostu naturalna kolej rzeczy. Gdy obie ekipy spotkają się w PO, to poziom zaangażowania wzrośnie w ekipie Kerra, a wtedy już nie powinno być tak fajnie dla Oklahomy.
      Oczywiście chciałbym się mylić, od zawsze jestem za wyrównanym NBA, no ale jest jak jest.

      (9)
  9. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe G8
    PATRON
    Odpowiedz

    Po ostatnich popisach Donovana zaczynam zmieniać zdanie, że Simmons jest pewnym kandydatem do ROTY.

    (10)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeśli Pels osiągną playoffy a AD będzie trzymał taka formę jaką dysponuje teraz to nie ma bata statuetka MVP musi powędrować do niego. To co on teraz wyprawia to nie mam pytań. 38 punktów przeciwko Griffin/Drummond duo, 44 przeciwko Neta. W końcu wróciła pewnośc siebie po utracie Boogiego.

    (-2)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie rozpędzaj się, Antek też na początku sezonu był pewnym graczem do MVP. Pelicans musiałoby skończyć w top3, max top4 na zachodzie, żeby AD miał szanse, nierealne. Nagrodę (o ile nic się nie stanie) dostanie ktoś z trójki Harden, Lebron, Curry z prawdopodobieństwem jakieś 60/30/10%.

    Curry dostanie tylko jeśli GSW zrobią run bez przegranej do końca sezonu a mu średnie skoczą do 30 ppg, Lebron musiałby doprowadzić Cavs do 1 seeda na wschodzie, Harden jeśli będzie robił to co do tej pory chyba w końcu się doczeka.

    (23)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Na zdrowych, skoncentrowanych, skupionych, z przewagą własnego parkietu Dubs nie ma podjazdu, ale coś mi się wydaje, że Houston może się starać tą przewagę własnego parkietu podkraść, tym bardziej, że przy jednakowym bilansie to oni będę wyżej, a wtedy zaczynamy serię finałową na Teksasie i ewentualnie Game 7 też odbędzie się w Toyota Center, a wszyscy wiedzą co znaczy w NBA grać u siebie.

    (5)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Donovan faktycznie jak (stary) Kobe… 9/28… Chłopak jest oczywiście fajny, ale według mnie taka skuteczność to już bardziej przeszkadza niż pomaga drużynie, niezależnie od kreatywności punktującego.

    (-9)
    • Array ( )

      No bez przesady. Kobe potrafił zaliczyć mecz z równie słabą skutecznością nawet w meczach o wysoką stawkę. Pierwsze co przychodzi mi do głowy to game 7 w 2010 r. gdzie ceglił na potęgę.

      (1)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    GSW to chyba najbardziej impertynencki zespół w historii NBA… robienie kupy, techniki, trash talk, akcja z tabliczką – to tylko parę przykładów…

    (-13)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Niby żadna z tych drużyn nie ma szans ale PO to PO. Inni też wejdą na nowy poziom (taką mam przynajmniej nadzieję bo będzie zbyt nudno jak wygrają to z taką łatwością)

    (3)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    A co do szacunku to dawniej kto miał szacunek dla przeciwników? Wszyscy się tłukli wyzywali i nikt nie płakał

    (13)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Gdyby to Cavs tak wysoko prowadzili, to może LeBron spontanicznie oddałby wtedy tabliczkę Lue żeby mógł się chłop choć raz wykazać 😉

    (25)
  18. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe 2Night
    Odpowiedz

    Jaki brak szacunku co oni im w twarz napluli? Ręki nie podali, czysta zabawa, skończmy szukać afery tam gdzie jej nie ma.

    (12)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Akcja rozrysowana przez Westbrook’a ?? 😉
    Czyli nieważne ilu zawodników by go kryło to i tak on oddałby rzut

    (0)
  20. Array ( )
    wielmozny pan P 13 Luty, 2018 at 15:55
    Odpowiedz

    niestety, ale head coach Steve Kerr okazał Phoenix Suns pogardę.

    czy oddałby zawodnikom tabliczkę w meczu Playoffs ? nie sądzę. To oznacza tylko tyle, że uznał Suns za rywala tak niegodnego poważnego traktowania, że może sobie odpocząc w trakcie gry.

    w NBA przy odpowiednio wysokiej róznicy wyniku nie trzyma się starterów na boisku. Nie oddaje się ostatniego rzutu przed syreną końcową. Sa to zwyczaje praktykowane od lat. Mają za zadanie promować respekt dla przeciwników i dla samej koszykówki.

    Phil Jackson, Pat Riley, Chuck Daily czy KC Jones nigdy czegoś takiego nie zrobili, ciekawe dlaczego im do głowy taka myśl nie wpadła ?

    ze strony Kerra to żadne nowatorstwo, ale po prostu zachowanie pozbawione szacunku dla przeciwnego zespołu.

    cenię Warriors i spoosób w jaki prowadzi ich Kerr, ale to co zrobił było poniżej norm kulturowych w NBA.

    skąd ta wiara , że Rockets mogą pokonać Warriors ? w jaki sposób miałoby się to dokonać ? Rockets prowadzeni są przez Mike’a d’Antoniego, który od zawsze, także w Playofs, hołduje strategii wciągnięcia rywala w wymianę ciosów bez zwracania specjalnie uwagi na defensywę.

    D’Antoni nie posiada planu B, żadnego innego pomysłu na serię, jedzie na jednym i tym samym biegu. Ten rower nie posiada przekładni.

    dlatego Suns, a teraz Rockets są skazani na porażkę. Suns przegrywali z Spurs Popovicha, którzy chętnie korzystali ze strategii ich coacha, a sami uprawiali grę w obronie, skutkiem czego Suns zawsze odpadali.

    D Antoni wychodzi z założenia, ze intensywna obrona, to coś co zjada energię zawodników, zwłaszcza psychiczną. Atak zaś ją podnosi i zwielokrotnia. Jesli rywal gra w obronie, to musi mieć mniej sił do ataku, a skoro my w obronie nie gramy tak ostro i z taką koncentracją, to zachowujemy jej wiecej n a ofensywę i następuje równoważenie potencjałów.

    Niby logiczne, ale Mike D Antoni ma jeden maleńki kłopot z tą taktyka : nigdy nie doprowadziła go ona do sukcesów. Gregg Popovich pokonał go już tyle razy w Playoffs, tak bardzo obnażył słabności tej strategii, ze każdy wie już jak pokonywać składy Pringlesa.

    ofk, nie każdy ma dośc talentu i inteligencji, aby to zrobić, ale akurat Warriors mają dośc jednego i drugiego.

    Rockets musieliby zmienić taktyke i dorównać Dubs w obronie. Inaczej żeby ich pokonać będą musieli wykręcać po 58 % w ofensywie i dobre 45 w trójkach, nie mówiąc o 30+ FTA per game.

    Bedą to musieli zrobić na obronie Warriors, która w Playoffs będzie jedną z najlepszych w NBA.

    Dlazcego Rockets będą musieli ? Dlatego, ze az tyle będzie im trzeba, by zrównoważyć straty jakie ich przeciętna obrona poniesie w zderzeniu z ofensywą Warriors, w której jest 3 najlepszych shooterów w całej NBA i jednocześnie 3 czołowych scorerów w lidze.

    to niewykonalne na dystansie serii !

    ktokolwiek twierdzi, ze Rockets są zdolni do pokonania Dubs, wg mnie, jest fantastą.

    No i dodajmy mental issues Hardena, który w Playoffs ma problemy ze stawianiem się na wąznych meczach. Widzieliśmy to w seri z Dubs, widzieliśmy w serii z San Antonio Spurs. im ważniejszy mecz, tym Harden bardziej zesteresowany.,

    Kobe Bryant czy Michael Jordan ten stres obracali przeciw rywalom. Czuli się w tej wodzie jak szczupaki. Harden zaś pływa niepewnym kursem okonia. Dopóki nie dowiedzie, ze umie lepiej, możemy się spodziewać kolejnego meltdown w kluczowym momencie, kiedy James poczuje że rywal jest zbyt silny i nie ma sensu walczyć, bo to i tak nic nie da. Dlatego nigdy nie będzie równy Bryantowi czy Jordanowi, mimo że posiada umiejętności techniczne na tym samym poziomie.

    Z Dubs szanse ma tylko Thunder.

    Mają 3 świetnych scorerów, świetną atletyczną obronę, star power i intensywnośc oraz ambicję wygrywania z najlepszymi.

    szkoda tylko utraty Andre Robersona, bo bez niego, o ile nie znajdą zastępstwa na odpowiednim poziomie, Thunder nie będą mieli należytej odpowiedzi na ustawienie Dubs : Curry-Klay-Durant-Iguodala-Green. Z Robersonem byh je mieli przynajmniej po stronie bronionej, a to już coś. W ataku mogliby jakoś je wyrównać róznymi konfiguracjami ustawienia.

    bez Robesrona w serii będzie już ciężej, ale nadal zachowałbym dla Thunder przynajmniej 10 % szans na wygraną. A to wiećej niż ma ktokolwiek inny w NBA.

    Zresztyą, w regular season Thunder już 2 razy wygrali z Dubs. Za pierwszym razem niektórzy twierfdzili,że mistrzowie nie mieli ambicji by wygrać, bo było absurdem. Za drugim – już nie ma sensu nawet o tym wspominac.

    Dubs nie bedą chętni grać z Thunder, to jest pewne.

    Cavaliers owszem, wygrana z Bostonem to sukces, zwłaszcza w takim „fashion”, ale od początku powtarzam, ze Eastern to dla cavs żadne wyzwanie.

    Oni by byli faworytami TAKŻE w tym poprzednim składzie. Dopóki jest LeBron James, core składu stanowią zawodnicy z mistrzowskiego składu, a rywale są na poziomie Raptors czy Celtics, to Cavs mogą bumelować cały regular season, a i tak będą faworytami. To jest rzeczywistośc NBA, warto ją po prostu honorowac.

    Celtics obnażeni zostali nie pierwsyz raz w sezonie i jesli w takim momencie przegrywają 20 pts, to dlaczego w serii mieliby sobie poradzić ?

    gdyby to był gm 1 Playoffs, to dalibyście Celtics jakieś szanse ? na jakiej poldstawie ? co oni tam mają takiego, czym byliby w stanie zmienić obraz serii ? jakiś specjalny plan na LeBrona Jamesa ? jakiegoś gracza, który sam wygra im jeden mecz w serii ? ławkę, która wygra drugi ? nie widzę takich przewag.

    rok temu LeBron wjechał parę razy w strrefę i w połowie gm1 było po serii. A to były Eastern Finals ! Celtowie mieli po prostu słabą psychikę. Head coch Stevens też niewiele zademonstrował. Zagrali nieźle tylko raz, jak Cavs trochę spuścili z tonu wiedząc, ze kontrolują i dominują serię i w każdej chwili mogą przyspieszyć i odjechać.

    co się zmieniło w tym roku ?

    Kyrie Irving ?

    widzieliście sami, ile znaczył w ostatnim meczu, zapewne pamiętacie, jaki był zagubiony, kiedy przyszło mu samodzielnie liderować Cavsom, gdy odpoczywał prawdziwy lider.

    Irving to dobry, ba – świetny, sidekick, ale żaden lider na trudne mecze Playoffs.

    Scottie Pippen, James Worthy czy Kevin Mc Hale też mogliby mieć „własny team”, ale wiedzieli ze jesli chcą zdbywać mistrzowskie pierścienie, to tylko jako side kick przy kimś lepszym od nich. Dlatego zapisali się w historii. Jako liderzy byliby już dawno na tej historii śmietniku.

    trzeba po prostu rozumieć swoje ograniczenia i mieć realistycxzne podejście do swojej pozycji w tym biznesie.

    Kyrie mógł zostać z LeBronem i przy odpowiednich zmianach w skałdzie, walczyć o tytuł przeciw Warriors. A tak : Celtics nie wygrają z Cavs, a Cavs bez Irvinga nie będą dośc dobrzy, by pokonać Warriors. Chyba, że to nie Warriros będą w NBA Finals, ale wtedy czy Cavs będą mieli łatwiejsze zadanie ? cóż, all about matchups.

    nigdy nie zrozumiem graczy, którzy ambicje przewodzenia słabszej drużynie stawiają ponad ambicje wygrywania tytułów jako side kicks wybitnych liderów.

    to zresztą, zabawne, ze Irving chce wyjśc z cienia kogoś takiego jak LeBron. Trochę to tak jakby lis miał ambicję wyjśc z cienia niedźwiedzia.

    LeBron to jeden z najwybitniejszych graczy w historii. żeby mieć ambicje wyjścia z jego cienia trzeba by być kimś równie wybitnym albo mieć takie widoki. Irving jest zjawiskowym dryblerem i shooterem, ale nie ma horyzontów bycia jednym z największych all time. Bądźmy poważni.

    wracając do Cavs : Jordan Clarkson czy Rodney Hood wnoszą do zespołuy wiele swieżości i energii, ale jednoczesnie są to gracze kompletnie nie mający pojęcia o specyfice gry w Playoffs, o naturze best of 7, o poziomie intensywności, koncentracji i presji z jaką przyjdzie im się tam spotkac.

    nie wiadomo jak to na nich wpłynie i czy sprostają tym wyzwaniom, na miarę potrzeb zespołu.

    George Hill na pewno sobie poradzi, on wie o co w tym wszystkim chodzi i jesli tylko forma i zdrowie dopiszą, niech się martwią wszyscy point guards przeciwnych zespołów, bo Hill to brand jeśli chodzi o defense.

    porównałbym go do Rona Harpera z okresu, kiedy grał on w Bulls i Lakers. jeden na jeden nie zawsze radził sobie z szybkimi guards, ale jak chodzi o współpracę defensywną z kolegami, ustawienie, zastosowanie w grze scouting reports – był niezawodny.

    nie chodzi w tej grze o zatrzymanie jednego gracza, chodzi o pokonanie całego zespołu. Niektótzy o tym zapominają.

    dlatego tak ważni są gracze pokroju Hilla. oni znają zasadę i wiedzą jak ją uskuteczniać.

    (4)
    • Array ( )

      Coz za amazing argumentacja. Thunder i nikt inny nie ma podjazdu do GSW ( chociaz wygrywali z nimivw RS). Boston nie ma podjazdu do Cavs, bo przegrywa z nimi w RS.

      (15)
    • Array ( )

      No jak dla mnie to próba pobudzenia graczy do zwiększonego wysiłku, a nawet nauki. Dziś super artykuł na Athletic (płatne źródło) opisał jak zawodnicy odkrywali stare zagrywki, bardzo oldschoolowe, których nikt w lidze nie zna. Na dodatek na maksa uczy to systemu zwykłych graczy. Na litość boską, to samo robil Jackson z Bulls, nie biorąc np czasów. Nie ma tu absolutnie żadnej różnicy. Nie ma co też się obrażać, Że przeciwko Suns. Na kim się szkolić jak nie na słabych drużynach? Ustawienia itp też się testuje raczej na kimś z dna tabeli a nie podczas ważnego meczu, który może mieć wpływ na HCA. Sam Devin Booker powiedział, Że to nie brak szacunku, a super rzecz dla graczy. I że to och wina że przegrywają 46 punktami.

      Co do Irvinga. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że jest słabszy niż James. Kto nie jest w tej lidze? Może tylko Durant i zdrowy Kahwi prezentują podobny poziom. Irving odchodził do zespołu gdzie miał być pełen zdrów, przypakowany Hayward. Nie wiem czy to by wystarczyło na Cavs, ale na pewno w dłuższej perspektywie był to dobry wybor. Wątpię, żeby Kyrie odchodził do Celtics z myślą, Że w tym roku zagra w finale. Przecież w przypadku odejścia LeBrona (a nawet zostania – blokowanie salary olbrzymim hajsem bez znaczącej już poprawy jakości w grze – co dodaje w ataku to zabiera w obronie niestety już) to Cavs będą żenada. Nie dziwię się mu, że odszedl do systemowej koszykówki Brada Stevensa. Tam ma większe szanse na mistrza na przestrzeni 4 lat niż w Cavs. Gdyby miał ambicje zostania jedyna gwiazda to wybrałby Kings albo inne siano spod znaku Knicks.

      (8)
    • Array ( )
      wielmozny pan P 14 Luty, 2018 at 15:35

      @t00kie

      na tym etapie wiele interpretacji ma swoje zalety :]

      @MVP

      w przypadku Thunder-Warriors : wygrane Thunder w sezonie potwierdzają, że mają oni dobry matchup z Warriors. Piszę o tym od początku sezonu, nawet jeszcze przed tymi dwiema wygranymi.

      w przypadku Celtics-Cavs : wygrane Cavs potwierdzają, ze Cavs są za dobrzy dla Bostonu. O tym, że są za dobrzy również piszę od ;początku sezonu. Byli za dobrzy w poprzednim składzie i sa za dobrzy w obecnym.

      zatem, jakbyś przyłozył te argumentacje do konkretnych przypadków, i zestawił je z szerszą moją wypowiedzią, to byś się nie dziwił.

      @Sprewell

      to jednak jest róznica : słuchać sugestii graczy, ale samemu dzierżyć tabliczkę, a oddać tabliczkę zawodnikom i zrzec się beztrosko funkcji head coacha./

      po co Kerr „szkoli” w ten sposób swój zespół ? zamierzają takie numery stosować w każdym meczu ? jak coach zaniemoże, to nie poprowadzi drużyny asystent, tylko sami gracze bedą sobie coachować ? w Playoffs Kerr zamierza robić takie rzeczy ?

      Po co on to zrobił ? co ma wynieśc z tych paru sytuacji drużyna ? w czym ma być lepsza ? Moim zdaniem, zrobił to pod publiczkę, a wybrał Suns, bo uznał, że znajdą się tacy, którzy z racji słabości Suns doszukają się w tym znamion racjonalnego działania.

      moim zdaniem : nie miało to sensu, nie mialo to wartości szkoleniowej, i nawet jeśli nie celowo, to przypadkiem head coach Warriors upokorzył swoich przeciwników.

      mam nadzieję, ze Kyrie Irving nie zaproponuje ci pracy w charakterze swojego speca od kontaktów z mediami :]

      jesli Irving odszedł dlatego, ze wg niego LeBron ma zamiar odejśc, to przyznałby się tylko do braku ducha sportowej rywalizacji.

      przecież w oczywisty sposób jasne jest, że LeBron odejdzie z Cavs jesli przegrają oni sezon. Jesli wygrają mistrzostwo : na 110 % – zostanie.

      Kyrie Irving ewakuując się zawczasu z Cavaliers, po prostu uznał, że nie mają oni najmniejszych szans na zdobycie tytułu w 2018 roku.

      poddał w ten sposób w wątpliwości nie tylko klasę i możliwości kolegów, ale i swoje własne.

      nie wiem, co gorsze : odejśc z powodu płytkiej pychy pragnienia wyjścia z cienia wybitnego kolegi czy z powodu uznania że nie ma sensu walczyć, bo wynik jest z góry wiadomy.

      (-1)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Ktokolwiek zauważył, że po prawie 5 letniej przerwie do NBA wrócił Emeka Okafor? Dzisiaj nawet zagrał w pierwszej piątce i nieźle wyglądał. Myślę, że warto to odnotować

    (9)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    ciekawa zagrywka Kerra, żeby pobudzić i zmobilizować zespół, przy okazji w kluczowych momentach bez time outu takie właśnie momenty pomogą w dobrej zagrywce, bo panowie już byli w sytuacji wyboru akcji i patrzenia z perspektywy

    (2)
  23. Array ( )
    pominięty w drafcie 13 Luty, 2018 at 18:50
    Odpowiedz

    Donovan tak się ucieszył ze zwycięstwa nad San Antonio , że kopnął Goberta w torbę na końcu.

    (0)
  24. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe cookin
    Odpowiedz

    Na prawdę panie autorze „trik” i oddanie tabliczki przeciwko phx przekonało Cię, że nagle hou okc cavs nie mają żadnego podjazdu do nich w po…?!

    (0)
  25. Array ( )
    Odpowiedz

    @Wielmożny Pan P
    A czy w ten sposób drużyny które tankują mają szacunek do drużyn które przygotowują się przed meczem i walczą za każdym razem o wygraną? Też nie. Drużynie która tankuje zależy na tym żeby przegrać wystarczająco dużo żeby uzyskać jak najwyższy pick draftu, świetnie okazują szacunek drużynie przeciwnej. Skoro gsw są w stanie wygrać z Phoenix takim zapasem punktów oddając pałeczkę trenerską każdemu innemu zawodnikowi drużyny to tylko i wyłącznie świadczy o beznadziejnym poziomie przeciwnika. A że w ten sposób Kerr wpływa na morale drużyny to tylko jego świetna decyzja, po co ma tracić siły miażdżąc Phoenix jak może zrobić to samo poprawiając jednocześnie morale, ostatnio trochę połamane problemami albo monotonią, drużyny mistrzowskiej – bo nikt nie może zaprzeczyć że są drużyną mistrzowską.
    Nie jestem fanem gsw ale szukanie i wytykanie takich pierdół powinno iść w dwie strony. Skoro przeciwnik nie chce podejść do spotkania poważnie i walczyć tylko i wyłącznie o zwycięstwo (nie mówię teraz o Phoenix, bo nie wiem jaka jest ich polityka w tym momencie, pewnie tankują), to czemu gsw nie może minimalnym nakładem sił i możliwością poprawienia atmosfery w zespole ich pokonać, a w stosunku do Phoenix to nawet i rozwalić.
    Pozdrawiam

    (2)
    • Array ( )
      wielmozny pan P 14 Luty, 2018 at 15:49

      @Nocny Marek

      słaby zespół nie może upokorzyć silnego zespołu.

      tankując słaby zespół potwierdza siłe rywala i własną słabośc.
      silny zespół robiąc taki numer jak Steve Kerr i Dubs obśmiewa słabości rywala.

      innymi słowy : jak ktoś jest chory na raka i się z tego śmieje, to mu wolno, ale jak ktoś zdrowy śmieje się z chorego na raka, to jest łobuzem.

      „Kerr wpływa na morale druzyny” ?

      przecież to są mistrzowie NBA, 3 razy w rzędu w NBA Finals, 2 tytuły, co może im dać taki numer w meczu z najsłabszą druyną ligi, przy wysokim prowadzeniu ?

      i czy u nich jest jakiś kryzys, ze muszą poprawiać morale ?

      po co zatem ten numer, jeśli nie po to, by się popisać, przy okazji upokarzając rywala ? Przecież w ważnym momencie meczu Playoffs Kerr takiego czegoś nie zrobi, bo w przypadku porażki musiałby do końca życia chodzić w papierowej torbie na głowie.,

      po co zatem ? jaki cel ? jaki sens ? co on chciał w ten sposób osiągnąc ? rozgrzać twitter ?

      Suns moga się nawet położyć na parkiecie, oni przegrywają, oni są słabi, oni grają o Draft. oni mogą swoją słabość obnosić.

      Co to za sposób na podnoszenie morale za pomocą zachowań w NBA niemoralnych ? są pewne zasady, kultura gry i respektu dla rywala. Nieważne, czy Devin Booker z Suns nie ma do Kerra i Warriors pretensji. To nie jest ważne.

      bo oni grają dla nas, kibiców, a nie dla siebie. I ja, jako kibic, nie jestem z ich zachowań dumny. NIKT nigdy wczesniej nic takiego nie zrobił, a były w historii NBA zespoły nie gorsze od Warriors i miewały mecze z zespłami jeszcze słabszymi od Suns.

      I jakoś nikt takiego numeru nie wykręcił.

      primo : jest to zachowanie nie licujące z kulturą NBA, secundo : nie ma ono żadnej wartości szkoleniowej, sportowej, psychologicznej

      jak Kerr chce wzmacniać psychologię i morale, to niech da zawodnikom pocoachować w meczu Playoffs. w CAŁYM meczu.

      nie zrobi tego, bo się boi.

      a Suns się nie boi, więc mógł sobie pozwolić.

      I jak to wygląda ? ktoś kto boi się zaryzykować gdy ma coś do stracenia, a kiedy nie ma nic do stracenia robi popisy, nazywa sie tchórzem, ewentualnie pozerem.

      I na takiego własnie pozera wyszedł head cvoach Kerr

      i piszę to z całym szacunkiem dla Warriors, samego trenera i całej organizacji, bo doceniam ich pracę i osiągnięcia.

      tym bardziej uważam, ze zrobili rzecz kompletnie niepotrzebną.

      (0)