centered image

Drew Hanlen: sekret gwiazd NBA

27

Większość ludzi myśli, że ja po prostu bujam się z zawodnikami NBA i mam klawe życie, ale to nie tak. Bywa, że analizuję taśmy meczowe po sześć, osiem godzin dziennie. Bez względu na to, czy moi klienci są na nich, czy nie, muszę znać ustawienia, rotacje, zagrywki… żeby przygotować moich podopiecznych do ich zadań.

#kiedyś to było…

Offseason w NBA trwa od czerwca do października. Przekładając to na polskie realia, to mniej więcej tyle, co wakacje maturzystów. Najdłuższe wakacje świata. W tym czasie zawodnicy NBA zmieniają kluby, bywa że i pozycje, wracają do zdrowia po kontuzji czy najzwyczajniej w świecie szlifują formę. W dzisiejszej, szybkiej, nastawionej na talent lidze praktycznie nie ma zawodników z podejściem Shaqa, który przed sezonem 2000-2001 zjawił się na obozie treningowym tłusty jak karp w galarecie, licząc po porostu że jakoś to będzie.

Shaq miewał problemy z utrzymaniem wagi, ale jego zasłony były jak zderzenie z pociągiem.

Mówimy o Shaqu, więc na końcu sezonu i tak miał staty na poziomie 29/13 i blisko 3 bloki. Lakersi wywalczyli wówczas mistrzostwo, ale postawa Shaqa i jego podejście do obowiązków zawiodły zarówno Phila Jacksona jak i Kobe Bryanta. Nie wspominając już o tym, ze zdarzało się O’Neaowi rozgrywać serie meczów poniżej 50% FG i rzucać osobiste w przedziale 30-50%. Nie ma co się jednak dziwić, skoro zgodnie z jego filozofią nawet leczenie urazów miało odbywać się w trakcie pracy, a nie na wakacjach, a co dopiero trening…

Dziś jest inaczej, większość gwiazd ciągnie latem do L.A w poszukiwaniu najlepszych trenerów i sposobów na poprawę własnych umiejętności, ale nie jest to jedyna droga. Wśród najrozmaitszych klinik treningowych coraz większą renomę zdobywa Pure Sweat Basketball prowadzona przez Drew Hanlena, który na swojej liście bogatej klienteli ma takie nazwiska jak Bradley Beal, Jayson Tatum, Andrew Wiggins, Joel Embiid, Jordan Clarkson, Zach LaVine i wielu, wielu innych. Jego osoba nie uszła także Waszej uwadze, o czym wspomnieliście ostatnio na grupie (pozdro, Kuba!), przy okazji dyskusji pod tą fotką:

Drew Hanlen trenuje z Gordonem Haywardem

Kim jest Drew Hanlen, skąd się wziął i co czyni jego treningi tak wyjątkowymi? Oto gość, który zaczynał od trenowania dzieciaków na podjeździe, za 20 baksów na godzinę, a dziś daje graczom NBA argumenty w negocjacjach o grube miliony na kontrakcie.

#Gdyby mój syn trenował jak ty…

Drew Hanlen urodził się w St. Louis w 1990. W czasach, gdy wspomniani wcześniej Shaq i Kobe szli po swój three-peat, on był tym małym, chudym dzieciakiem, który rzuca samotnie na pusty kosz, z nadzieją, że któryś z grających w streeta chłopaków podkręci kostkę, albo będzie musiał spadać i może w końcu pozostali zaproszą go do wspólnej gry. Podczas wakacji przed trzecią klasą liceum Webster Groves, Drew jak zwykle szalał na pusty kosz, ćwicząc rzuty i różne drille. Wspartego na własnych kolanach, łapiącego oddech Hanlena zaskoczył głos jakiegoś rodzica:

Gdyby mój chłopak trenował chociaż w połowie jak ty, byłby kimś […] zapłacę ci, żebyś zrobił mu ten trening, który właśnie sobie zapodałeś…

W ten sposób „złowił” pierwszego klienta. Za 20 dolców na godzinę trenował innego nastolatka imieniem Matt Baker. Bardzo szybko w jego głowie zrodziła się idea podręcznika treningowego, a coaching stał się jego priorytetem. To właśnie wtedy wymyślił Pure Sweat Basketball.

Nie było od razu tak, że trenerka przysłoniła mu wizję kariery. Webster Groves, w szeregach których trenował, w 2008 wywalczyli tytuł stanowy. Drew myślał jednak bardzo serio nad wcieleniem w życie swojej idei Pure Sweat Basketball. Był zdeterminowany do tego stopnia, że własnym sumptem wydał swój podręcznik i sprzedawał go na rozmaitych koszykarskich eventach. Książka napisana była z myślą o takich samych dzieciakach jak on, niskich, mało atletycznych. W zamyśle miała pomóc im polepszyć swą grę i pozwolić kontynuować przygodę z pomarańczową piłką. Stała się małym bestsellerem, poszło ponad 7000 egzemplarzy…

#Grać czy trenować?

Po maturze zdał na Belmont University, gdzie ukończył studia z przedsiębiorczości. Stanął przed trudnym wyborem: mógł grać profesjonalnie dzięki kilku propozycjom ze Starego Kontynentu, lub w całości poświęcić się pracy z innymi. Wiecie, co wybrał. Mniej więcej w tamtym czasie do jego drzwi zaczęła pukać NBA, a pierwszym klientem z dużej ligi był David Lee, z którym współpracę nawiązał jeszcze podczas swoich studiów. Dalej poszło już z górki. Bradley Beal, Zach LaVine, Joel Embiid, Aaron Gordon, Kelly Oubre…

Będący niedawno hitem w social media materiał z meczów 1-on-1 między Tatumem, Joelem Embidem a Mo’ Bambą nakręcony został właśnie na treningach Hanlena.

Recepta na sukces jest prosta i w zasadzie zawarta w nazwie programu: pure sweat. Drew wie, jak ważne jest wsparcie zawodników w młodym wieku, swego rodzaju mentorstwo.

Popatrz na Jaysona Tatuma, Bradley Beal to jego ziomal. Niewielu dzieciaków ma możność dorastania i bycia doglądanym przez gwiazdy NBA.

Przyjaźń Tatuma i Beala zaczęła się zanim jeszcze Bradley trafił do NBA, a Tatum był w siódmej klasie.

Nawet jeszcze wcześniej wziął mnie (Beal) i po prostu pokazał mi co i jak. Wszystko co robi, patrzę i myślę, żeby kiedyś robić to samo [Tatum]

Firmówka

Podobnego rodzaju mentorskie wsparcie pod kątem metod treningowych, Hanlen zapewnia swoim klientom. Jego firma się rozrasta, niedługo pękną 3 dychy jego klientów z NBA. Centra mają już w Portoryko, uderzają na Chiny, gdzie Drew kręcił reality show, przygotowując piątkę chińskich celebrytów do meczu z drużyną streetballerów z USA. Prężnie działa też kanał youtube’owy Pure Sweat Basketball, gdzie w fajny sposób pokazane są np. przydatne zwody. Robicie już firmówkę Beala, hip swivel? Nie? Czas najwyższy!

Myślę że zwłaszcza teraz, w okresie letnim, tego typu kanały powinny znaleźć się na liście topowych subskrypcji nie tylko młodych adeptów basketu, ale i starych zgredów jak ja czy admin. Możliwość poprawy własnych umiejętności to jedno, ale z osobą Drew Hanlena wiąże się też spory ładunek motywacji: nieważne co robicie, wkładajcie w to serce i róbcie to jak najlepiej. On też nie przypuszczał, że jego kariera zacznie się od gry na pusty kosz

[BLC]

Przygotowując artykuł korzystałem z materiałów zawartych na stronie Pure Sweat Basketball i wywiadu dla rozgłośni KFNS.

Ostatnie Wpisy

27 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki takiemu podejściu do treningu i takim metodom treningowym możemy oglądać , czy będziemy oglądać niektórych zawodników przez długie lata w formie 🏀 wystarczy przypomnieć Shaqa, Kempa, czy nawet Barkleya a podobnych było wielu , których kariery mogłyby wyglądać inaczej a PRIME mógł trwać dłużej .

    (7)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Swoją drogą Fultza pancerz wygląda jakby miesiąc żarł w maku i grał w kosza raz na jakiś czas… To ma być profesjonalny zawodnik?

    (2)
    • Array ( )

      No i właśnie jakbyś oglądała Pure Sweat Basketball, to byś widział że Fultz ma 3 treningi na dzień zaplanowane z Hanlenem

      (5)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Z jeszcze innej beki – właśnie czytam stary artykuł gwba – Charles Barkley: Warriors zostaliby zgładzeni przez 72-10 Bulls. Z 2015 r. W komentarzach prawie wszyscy zgadzają się z Barkleyem.

    Tak się składa że oglądałem wszystkie finały nba lat 90tych na yt. I stwierdzam że, z całym szacunkiem dla wielkich Bulls… nie zgładziliby Warriors, raczej w drugą stronę. Pozdrawiam.

    (-8)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Poraza mnie roznica w podejsciu do sportu w Stanach, a w Polsce. Juz 12-13 latek (Tatum-siodma klasa) ma tam ogromne wsparcie trenerskie. Dzieciaki czy ich rodzice oplacaja trenera, zeby pocwiczyc na podjezdzie swojego domu. Jedno to oczywiscie pieniadze kladzione na sport, ale drugie to mentalnosc. Kazdy chce tam byc profesjonalnym sportowcem, swego rodzaju herosem, po tak sa posrzegani najlepsi. Droga do tego jest dluga i usiana wieloma wyrzeczeniami. Porownujac do autora, kto majac dlugie wakacje po maturze zaczal przerabiac material ze studiow. Oni tam bez przerwy daza do perfekcji. Oczywiscie sa wyjatki, ale uwazam ze jest ich niewiele w NBA czy w innych amerykanskich ligach. Patrzac na polska ekstraklase, to mam wrazenie, ze profesjonalnym zawodnikom po prostu sie nie chce. Ze zarabiaja wystarczajaco i ze nie ma sie po co wysilac.

    (30)
    • Array ( )

      A nie przeraza Cie druga steona medalu?
      Te miliony straconych marzen. Dziaciakow które chcialy zostac profesjonalnymi bogatymi zwyciezcami ale nie wyszlo. W kraju gdzie rozwarstwienie spoleczne jest tak wielkie, w kraju gdzie licza sie tylko zwyciezcy dzieciaki sa pozbawiane dziecinstwa. Maja cwiczyc albo sie uczyc. Bo inaczej beda nikim. Bo nie beda zwyciezcami.

      U nas sie to juz zaczyna. Szkola, po szkole zajecia dodatkowe. Rodzice ciagle pogon za kasa.

      Jest czego zazdroscic?

      A ze nasi sportowcy sie opierdzielaja juz na profesjonalnym etapie kariery to inna bajka.

      (4)
    • Array ( )

      Fultz jest przereklamowany i nic z niego nie będzie. Kolesie na Orliku lepiej się ruszają i mają lepszy rzut. To jest jakieś nieporozumienie prawie tak wielkie jak Gonzo Lol.

      (-11)
    • Array ( )

      Bonzo nie ma rzutu. Poza tym „detalem” jest jak najbardziej zawodnikiem na miarę NBA z potencjałem na all-star.

      (2)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Admin, a jest szansa na jakiś artykuł o rozpadzie drużyn z PLK, jakiś zarys historyczny i finansowe tło? Mówię głównie o Czarnych Słupsk oraz Turowie Zgorzelec, który dzisiaj wycofał się z PLK, bądź co bądź, to jednak były znane firmy na mapie koszykarskiej Polski 🙂

    (10)
    • Array ( )

      Może być ciekawy temat- do tych drużyn dodał bym Śląsk Wrocław i jak zaprzepaszczono zespół będący legendą PLK, podobnie z przyczyn administracyjno finansowych

      (3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Wypowiadacie sie na temat tamtych czasow: MJ czy Bullsów, porównujecie ich do warriors a założe się że nie oglądaliście kur** dwóch pełnych meczów z tamtych czasów. Na jakiej podstawie można w ogole sie wypowiadac i porownywac takie rzeczy !!!

    (-2)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Z tego co pamiętam Shaq celowo przybrał na wadze przed sezonem 00-01 bo chciał być jeszcze trudniejszy do przesunięcia pod koszem

    Tekst super ale wypada znać podstawowe fakty przed krytykowaniem jednego z najlepszych zawodników

    (0)
    • Array ( )

      sportowiec i każdy logicznie myślący człowiek jeśli chciałby być „trudniejszy do przesunięcia pod koszem” to walczyłby przyrost masy MIĘŚNIOWEJ – mięśnie są cięższe niż tłuszcz i dają jeszcze „bonus” którego tłuszcz nie ma – siłę : D
      trochę dziwna ta argumentacja tycia Shaq’a

      (-2)

Gwiazdy Basketu