fbpx

Elgin Baylor, człowiek który zmienił koszykówkę

14

Kim jest człowiek, którego tytuł biografii brzmi „Człowiek, który zmienił koszykówkę”? Wielokrotnie wskazywany przez Michaela Jordana, Kobe Bryanta czy Juliusa Ervinga jako inspiracja. Niski skrzydłowy od początku do końca związany z Lakers. Pierwszy numer draftu rocznika 1958. Rookie of the Year, jedenastokrotnie wybrany do NBA All-Star Game, dziesięciokrotnie do All-NBA First Team, osiem razy występował w Finałach NBA, jedenasty najlepszy gracz w historii według magazynu SLAM, wielokrotnie uwzględniany jako najlepszy gracz, który nigdy nie zdobył mistrzowskiego tytułu, a mimo to mistrz z 1972 roku (o tym później). Ma nawet swój pomnik pod Staples Center.

Na taki zaszczyt nie zasługuje się za byle co. Lata sześćdziesiąte to rozmowa głównie temat dominacji Celtics dowodzonych przez Billa Russella i kolejnych porażek w finałach Lakers dowodzonych przez Jerry’ego Westa. Ale obok Westa gwiazdą zespołu był także Baylor, więc zacznijmy od początku.

Sklep z meblami nie żadne NBA

Elgin, ksywa operacyjna “The Rabbit” pochodzi z Waszyngtonu, gdzie uczęszczał do liceum, ale tylko dwa lata. Zdobywał co prawda 27.6 punktów w lidze szkolnej, ale z powodu złych wyników w nauce przerwał edukację i zatrudnił w pobliskim sklepie z meblami. Po robocie grywał w ligach amatorskich i to mu wystarczało do szczęścia. Dopiero kolejne dwa lata później poszedł po rozum do głowy i za namową bliskich dołączył do nowo otwartego liceum Spigarn High School, gdzie jako wyrośnięty chłop dostarczał 36.1 punktów na mecz. Do historii przeszło spotkanie z 3 lutego 1954 roku, w którym nastoletni Baylor ustanowił rekord D.C. (Waszyngton) zdobywając 63 punkty przeciwko swojej byłej szkole. Po pierwszej połowie zakończonej zdobyciem 31 punktów i wyłapaniem 4 fauli, zmuszony był grać nieco ostrożniej więc w drugiej dodał skromne 32 punkty.

Nadszedł czas by iść dalej. Po młodego sportowca zgłosiła się uczelnia z Idaho. Niestety były to trudne czasy i po pierwszym roku wstrzymano sportowe stypendia. Aby spełnić ówczesne wymogi rekrutacji do NBA kolejny rok przemęczył w Seattle University. Wkrótce z czternastym numerem chcieli go wybrać Minneapolis Lakers, ale odmówił (!) twierdząc, że chce kontynuować naukę. W kolejnym sezonie poprowadził Seattle do najlepszej czwórki mistrzostw uczelnianych, gdzie w półfinale ulegli znanym również dzisiaj Kentucky Wildcats. W tym samym roku został wybrany w drafcie (przez Lakers) z pierwszym numerem. Tym razem był gotów, walnął książkami i ostatecznie dołączył do grona zawodowców. Studiów nigdy nie ukończył.

Mówi się że Elgin odmienił NBA

Że zmienił koszykówkę z gry poziomej w grę pionową. Był graczem wszechstronnym i bardzo atletycznym, posiadał szeroki wachlarz rzutów, potrafił rzucać z różnych kątów i choć nie latał tak wysoko jak MJ, potrafił na swój sposób zawisnąć w powietrzu. W jednej akcji grał tyłem do kosza przeciw Billowi Russellowi, w kolejnej podawał niczym Magic Johnson. Lakers widzieli w Baylorze swego zbawiciela. Po zakończeniu kariery przez wielkiego środkowego George’a Mikana, ekipa nie nadążała za resztą ligi zmierzając do bankructwa. Jak twierdzi ówczesny właściciel drużyny Bob Short, gdyby Baylor zawiódł, nie byłoby drużyny Lakers, a więc i liga wyglądałaby zupełnie inaczej.

Swój pierwszy sezon zakończył średnimi na poziome 24.9 punktów (drugi wynik w lidze) 15 zbiórek (trzeci wynik w lidze) oraz 4.1 asyst (ósmy wynik w lidze). W wygranej przeciwko Cincinnati Royals zaliczył 55 oczek, był to wtedy trzeci wynik w historii. Jest to także obecnie czwarty wynik wśród wszystkich rookies.

W kolejnych czterech sezonach Baylor notował średnio ponad 30 punktów. W 1960 roku nadszedł przełom, Lakers przenieśli się z krainy jezior Minneapolis do Los Angeles, a także sięgnęli w drafcie po Jerry’ego Westa. W tymże sezonie, przeciwko New York Knicks Elgin ustanowił swój rekord kariery: 71 punktów i 25 zbiórek. Przegrali w finale dywizji z St. Louis oddając mecz numer sześć wynikiem 113:114 oraz mecz numer siedem 103:105.

Uncle Sam calls

W rozgrywkach 1961/62 Baylor został powołany przez armię rezerwistów USA, a więc mógł grać tylko na przepustkach (w weekendy). Rozegrał wtedy 48 spotkań, podczas których zdobył 1800 punktów, co daje 37.5 punktów na mecz. W tym samym sezonie, w piątej grze finałów NBA przeciwko Boston Celtics ustanowił niepobity do dzisiaj strzelecki rekord w Finałach: 61 punktów, dodając do tego 22 zbiórki. Mimo wszystko Lakers przegrali w serii 3-4. Rok później dostali szansę na rewanż, ale także ulegli 2-4.

W sezonie 1963/64 zaczęły się problemy z kolanem, średnie spadły o kilka punktów i zdaniem naocznych świadków, Elgin nie był już tym samym graczem. Lakers odpadli w pierwszej rundzie, lecz rok później wszystko wróciło do normy. Baylor został ponownie nominowany do All-NBA First Team ze średnią 27 punktów, a w finale… przegrali z Celtics 1-4.

W sezonie 1965/66 kłopoty zdrowotne się nasiliły. Baylor rozegrał 65 meczów zaliczając marne 16.6 punktów / mecz. Mimo wszystko Lakers znów awansowali do Finałów, gdzie czekali… Boston Celtics. Znów byli w dołku 1-3, ale pod wodzą Baylora (41 punktów w meczu piątym) doprowadzili do siódmego meczu, gdzie… znów musieli uznać wyższość rywali z Bostonu.

W kolejnych latach mimo kłucia w kolanie Baylor nie zszedł poniżej 24 punktów na mecz. Kolejno awansowali do finałów w latach 1968, 1969 (obydwa przegrane z Celtics) i 1970 (tym razem przegrywając z Knicks). Nie pomogło pozyskanie Wilta Chamberlaina po sezonie 1967/68.

Ball hog?

Rozegrawszy zaledwie 9 gier w sezonie 1971/72 kontuzja kolana w końcu zmusiła Elgina do przejście na emeryturę. Teraz uważajcie, następny mecz po tej decyzji był pierwszym z historycznych 33 zwycięstw z rzędu Lakers! Przypadek?

W tym samym sezonie Lakers sięgają po upragniony tytuł mistrzów NBA. Mimo przejścia na emeryturę, drużyna honoruje Baylora pierścieniem, jego pierwszym i jedynym, jak dla mnie całkowicie zasłużonym.

Po trzynastu latach w lidze, Elgin zakończył karierę z 23149 punktami (27.4 / mecz) 11463 zbiórkami (13.5) i 3650 asystami (4.3). Mówi się, że gdyby urodził się 25 lat później byłby twarzą gier wideo, posiadał własne linie butów i pokazywano by go we wszystkich stacjach telewizyjnych. Niestety ktoś musi przecierać szlaki. Chociaż jest uważany za pierwszego gracza, które “highlighty” podniosły popularność NBA, wiele jego akcji nigdy nie zostało uwiecznionych na taśmie. Świadkowie twierdzą że te uwiecznione to jedynie namiastka jego umiejętności.

Baylor próbował jeszcze sił jako trener, w 1974 roku dołączając do New Orleans Jazz. Nie skończyło się to jednak najlepiej i z wynikiem 86-135 w 1979 roku zrezygnował ze stanowiska. W 1977 roku Baylor wszedł w poczet Galerii Sław. W 1986 roku przyjął posadę jako vice prezydent koszykarskich operacji LA Clippers. Na przestrzeni jego 22-letniej kariery rekord Clippers to 607-1153 i tylko jedna wygrana seria w playoffs. W 2006 Baylor został mianowany tytułem Executive of the Year gdy owa wygrana seria miała miejsce. W 2009 roku złożył pozew przeciwko zespołowi o „dyskryminację i bezpodstawne zwolnienie ze stanowiska ze względu na wiek i rasę”, ale sąd zarzuty oddalił. Pamiętacie, były to czasy rządów Donalda Sterlinga, którego w 2014 roku władze NBA dożywotnio zbanowały na wielokrotne przejawy rasizmu.

Jak widzicie Elgin Baylor był wybitną jednostką i choć drużynowych triumfów nie święcił, zasługuje by wymieniać go jednych tchem z innymi gwiazdami lat sześćdziesiątych, jak Bill Russell czy Jerry West. Na nieszczęście trafił na lata dominacji Celtics. Mimo wszystko jego wkład w koszykówkę jest nieoceniony.

Autorem i pomysłodawcą tekstu jest Czytelnik o imieniu Borys. Dziękujemy Ci, Borysie tygrysie!

Ostatnie Wpisy

14 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Hm, nie wydaje mi się, żeby dochodzenie prawie rok w rok do finałów ligi było brakiem sukcesów drużynowych. Utah z Karlem i Stocktonem jest kulotwą ekipą. Z racji tego, że w NBA sukces jest bardzo zerojedynkowy, wydaje mi się, że trochę nie doceniamy niektórych wyczynów.

    (23)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    i am elgin baylor, welcome in nba action… takie coś mi przychodzi pierwsze na myśl jak słyszę to nazwisko. to z lat 90ych. on prowadził ten magazyn czy mi coś się pomieszało..? kojarzy ktoś coś…

    (0)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Mnie zawsze zastanawiała mechanika rzutu u graczy z początków NBA- jak im to wpadało? Widać bardziej liczy się wyrobienie “feelingu”, niż nawet najlepsza technika. Z drugiej strony – jak się tak ogląda, to niby wiele od amatorskich wyczynów to się nie różni, ale wiadomo, jakby człowiek wszedł na taki mecz, to by i tak nie był ich w stanie powstrzymać. Rozumiecie o co mi chodzi? Bo gdy oglądamy dzisiejszą NBA to mamy świadomość różnicy w skali umiejętności jaką mamy my amatorzy kontra zawodowcy. Przy oglądaniu starych meczów ta różnica jakby zanika- choć wiadomo, że to tylko pozory. n

    (1)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe ja24

      polecam inne highlighty pooglądać. przecież gościu rozwala technicznie i atletycznie nawet porównując z dzisiejszymi czasami

      (1)
    • Array ( )

      Nie chodzi mi już nawet o samego Baylora, tylko ogólnie o graczy z tamtych czasów. Jednak spójrz na jego przykładzie chociażby na kwestie crossovera – kozłuje wysoko, bezpośrednio przed sobą, aż się człowiek zastanawia jak mu tej piłki nie zabierają. Albo na rzut – właściwie wykonywany jednorącz, a nie jest w tym osamotniony. Kwestia umiejętności korzystania z zasłon, dość dziurawa obrona wtedy mimo większych możliwości nie popełnienia faulu itp. Opieram to zdanie nie tylko o highlighty, ale też o całe mecze, które oglądałem na youtubie. Oczywiście wiem, że to tylko pozory, bo jakbym z nimi wszedł na boisko, to bym nie wiedział co się dzieje, nawet gdybym był wyższy i silniejszy niż w tej chwili. Nieraz jednak tacy gracze tak jak pisałeś zadziwiają swoją techniką, więc jest to po prostu dziwne oglądać z jednej strony wydawałoby się niepoprawne zachowania, a z drugiej można być zaskoczony pomysłowością wielu ruchów.

      (1)
    • Array ( )

      Sama technika rzutów, kozła, gry w obronie się rozwija. Koszykówka jest całkiem inna niż w latach 60, to tak jakby porównywać telefony komórkowe sprzed 30 lat. Mimo to nie ma co ujmować wielkości zawodników tamtych czasów. Dla przykładu spróbuj porzucać z jednej ręki tak jak oni 😉

      (1)

Gwiazdy Basketu