centered image

Eric Gordon: champions are made when no one is watching

23

Odkąd ruszyły obozy przygotowawcze, medialne doniesienia pełne były pozytywnych wrażeń na temat formy poszczególnych graczy. Ten się rozwinął, tamten wpasował, a jeszcze inny nabrał trochę masy. Szczególnie dużo dobrego, co cieszy, opowiadano o Derricku Rose, który nabrał szybkości i podaje jak sam szatan. Podobno jest tak blisko siebie sprzed lat, jak jeszcze nigdy po kontuzjach. Channing Frye nie mógł się go nachwalić, my też trzymamy kciuki. Może w końcu nie będzie się nikomu (nam też) zbierało na żarty takie, jak płotkarce Lolo Jones, przed dwoma laty na Halloween:

[admin: no to może dodajmy od razu, że dziś w nocy (20/10/2017) D-Rose poważnie skręcił kostkę po zderzeniu z Gregiem Monroe i jak mówi coach Tyronn Lue: „nie wygląda to dobrze”]

Derrick to jednak nie jedyny wielce antycypowany powrót do szczytowej formy. Inni też nie próżnowali. Stare porzekadło, które stało się nawet mottem sportowym UCLA, mówi jednak „Champions are made when no one’s watching”, dlatego Rakiety swoją wunderwaffe trzymały pod plandeką.

Sixth Man ofthe Year

Eric Gordon, bo o nim mowa, to aktualny Sixth Man ofthe Year. Gdy w styczniu pisałem o nim artykuł, chwaląc jak to wpasował się w system Rakiet i stanowi o ich sile z ławki, w głowie wciąż dźwięczały mi słowa Jamesa Hardena:

All-Star na 100 procent. Bez dwóch zdań. Zwłaszcza przy tym bilansie, jaki mamy teraz. Chodzi mi o to, jak on poświęca się dla tej drużyny. Jasne, mógłby być starterem, ale usunął się, wchodzi z ławki i gra ku%$#sko dobrze. Bez wątpienia jest graczem kalibru All-Star, trapiły go kontuzje w poprzednich latach, ale teraz jest zdrowy, czuje się świetnie i gra fenomenalnie [James Harden]

Jest zdrowy, czuje się świetnie… Miło było to słyszeć, gdyż kariera Gordona okupiona była kontuzjami. Zaledwie dwa razy w ciągu dekady udało mu się rozegrać ponad 65 spotkań w sezonie. Gdy był debiutantem i… w ostatnim sezonie w Houston, do którego przygotowywał się m.in. w ośrodku szkoleniowym Bayeru Leverkusen, korzystając z tamtejszej opieki medycznej. Opłaciło się, Sixth Man of the Year to jedno z najbardziej prestiżowych wyróżnień indywidualnych.

Rozochocone sukcesami Rakiety nie próżnowały latem i sprowadziły do siebie Chrisa Paula. To ustawiło klub wśród grona pretendentów. Dla Erica był to jasny sygnał „the time is now”. W końcu dotrwał do końca rozgrywek bez uszczerbku na zdrowiu i mógł skupić się na budowaniu formy, zamiast na rekonwalescencji. Nie zamierzał się opierniczać, zresztą, popatrzcie na zdjęcie główne.

The time is now

Ponieważ nasze oczekiwania są w tym sezonie bardzo wysokie, zacząłem trenować trochę wcześniej. Zrzuciłem kilka kilo, chciałem zejść z wagi, żeby od początku sezonu być w stanie biegać bez zmęczenia. Przez 82 mecze. Gramy szybkie tempo, ostatni sezon był dobry, bo byłem zdrowy, mogłem grać wiele spotkań. W tym sezonie mogę dostać więcej minut,więc chcę być niezawodny, chcę rzucać i nie czuć zmęczenia [Gordon]

Wytransferowanie Lou Williamsa otwiera dla Gordona nowe perspektywy. Dystrybucją piłki zajmą się oczywiście James i Chris. Gordon, jedyny oprócz Hardena nominalny SG drużyny, kompetencje ma jasno określone: catch & shoot.

Dzięki tym dwóm będę miał dużo łatwiej, moje rzuty będą padały z lepszych pozycji. Obaj są rozgrywającymi, będą skupiać na sobie uwagę obrońców, ja będę wychodzić na wolną pozycję częściej niż w zeszłym sezonie i to jest w tym najpiękniejsze [Gordon]

Jest jednak jeszcze coś, co nie do końca zostało w tych założeniach uwzględnione. Eric Gordon to już nie tylko nadgarstek. Owszem, jest aktualnym zwycięzcą Konkursu Trójek ASG (i czwartym 3-punktowym strzelcem zeszłego sezonu), ale jego gra (od)zyskała jeszcze nowy wymiar. Zresztą, widzieliście highlighty…

Dunker

Niektórzy może zdążyli już zapomnieć, że w 2010 o włos przegrał z DeRozanem w Konkursie Wsadów, no to im przypomina. Oglądając jego wjazdy (2 dunki!) w meczu z Warriors momentami pytałem sam siebie „To Eric Gordon czy Marcus Smart, że tak atakuje obręcz?” Nowe możliwości nie wpływają jednak na to, jak Eric postrzega swoje miejsce w drużynie. Dalej jest szóstym graczem i nie ma z tym problemu:

Jedyną osobą, która musi się dostosować jest tak naprawdę James, bo Chris będzie PG. On będzie rozgrywał, a jak usiądzie, wtedy pałeczkę przejmie James. Obaj będą opiekować się piłką, to będzie dla nas bułka z masłem.- Eric

„Noblesse oblige”, szlachectwo zobowiązuje. Wywalczony tytuł dla Najlepszego Rezerwowego rozbudził tylko apetyt Gordona:

Bycie szóstym zawodnikiem rotacji nie było dla mnie żadnym wyrzeczeniem. To dlatego udało mi się zgarnąć tę nagrodę. Ja chciałem to wygrać. To było zadanie, którego chciałem się podjąć. Wiedziałem, że jeśli będę wychodził z ławki, to uczyni z nas lepszą drużynę. Chcę obronić ten tytuł, chcę powtórzyć swoje osiągnięcia z poprzednich rozgrywek. No i, oczywiście… chcę być All-Starem.

Patrząc na jego poczynania po pierwszych dwóch kolejkach, 24 pkt przeciw Warriors i 25 z Sacramento, jest na dobrej drodze. Tylko ta trójka trochę uciekła (póki co 4/19), ale przecież dopiero się rozkręca…

[BLC]

Ostatnie Wpisy

23 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    W czasach gdzie najpopularniejsze są kontrowersyjne wypowiedzi lubię przeczytać taką mega pozytywną wypowiedź Hardena o Gordonie

    (39)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Rose znowu kontuzja? Hayward, Lin teraz on. I klub musi om płacić chorą kasę. Cześć z nich pewnie robi to specjalnie. Po co się męczyć jak można leżeć do góry bębnem, a kaska i tak leci na konto. Sam prowadzę z ie dużą firmę i jak, któryś z pracowników się rozchoruje i chce iść na L4 to momentalnie wylatuje z roboty. Płatne chorobowe, płatne urlopy i co jeszcze? Robol nie umie zadbać o siebie i nie chorować to jego strata ja nie będę utrzymywał pasożytów. Ja jakoś od 15 lat potrafię nie mieć nawet kataru, to inni też mogą. Na miejscu właścicieli klubów NBA pozbywalbym się tych kalek zaraz po kontuzji. Ale niestety się nie da bo prawa zawodników. A prawa właścicieli? Kpina

    (-142)
    • Array ( )

      Przecież już w połowie komentarza widać, że to podpucha. Nikt nie jest tak głupi, żeby to było na serio 🙂

      (42)
    • Array ( )
      What Can I Say Only 5 w plecy lbj 21 Październik, 2017 at 23:03

      Ja mam głupie komentarze ale ty mnie przebijasz takimi farmazonami.pewnie sam jesteś ganiany za pare zł w pracy i w ten sposób się dowartościowujesz.ps nie zmienia to faktu,że powinni mniej dostawać kasy jak nie grają.

      (16)
    • Array ( )

      DeRozan i Gordon zmierzyli się w eliminacjach dzień wcześniej. P.S. SDC 2010 to była największa qpa w historii. 😉

      (4)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Pamiętam, dwa może trzy sezony temu nazwany tu na portalu Eric Szpital Gordon. Zawsze mi się morda uśmiecha jak to sobie przypominam:)

    (3)

Gwiazdy Basketu