Grayson Allen: 50 twarzy Graya

38

Od pierwszej migawki z udziałem tego gagatka wiedziałem, że będę mu kibicował. Czemu? Bo ten boiskowy rozbójnik kojarzy mi się z dzieciństwem, z plakatem Dennisa Rodmana, który dostałem od ciotki z USA, a także z emocjami w starym dobrym stylu „Bad Boys”. Wychowałem się na Rodmanie, Anthonym Masonie czy Barkleyu lejącym Angolczyków, stąd moje krzywe fascynacje i złe przyzwyczajenia, wybaczcie. Grayson Allen przypomina mi po prostu, że każda dyscyplina potrzebuje złych chłopców, a któż z nas nie woli oglądać na parkiecie zawadiaków, aniżeli ministrantów?

Grayson nie będzie miał jednak łatwo w NBA. Znany jest ze swojego „brudnego” grania i tylko czekać, aż spotka większego cwaniaka od siebie. A może nie spotka? Dwie noce temu starł się z innym rookie, Trae Youngiem z Atlanty Hawks. Ktoś na Twitterze podsumował to następująco: „Tylko czekam, aż Allen wpadnie na Z-Bo”. No dobra, ale jaka jest historia tego wyglądającego na księgowego chłopaka, który zachowuje się jak Dennis Rodman?

Trzy życzenia misia Bobby’ego

Książka o takim właśnie tytule stała się jednym z motywów przewodnich dzieciństwa Graysona Allena. To opowieść o misiu Bobbym, który w dzieciństwie niczego nie mógł wygrać, dlatego poprosił, żeby od tego momentu jego zła passa odmieniła się. Życzenie zostało spełnione i Bobby zaczął wygrywać i być najlepszym we wszystkim, ale po pewnym czasie stało się to nudne i nikt nie chciał już się z nim bawić. Po co Sherry Allen, matka Graysona czytała właśnie tę książkę swojemu synowi? Ponieważ chłopak od dziecka był inny.

Przyszła gwiazda uczelni Duke i rookie Utah Jazz jest chorobliwym perfekcjonistą. Kiedy inne dzieci brały kredki i rysowały na papierze, malunki Graysona musiały być doskonałe. Jeśli jakaś kreska źle mu wyszła, załamywał się. Wszystko musiało być perfekcyjne. Kiedy przedstawiono mu losy misia Bobby’ego, książka ta weszła mu bardzo do głowy, ale chłopak nie rozumiał przesłania, które mówiło: „nie zawsze chodzi o to by wygrać i być najlepszym”.

On jest po prostu inaczej zaprogramowany, jako dziecko nie rozumiał sensu tej opowieści. Kiedy na końcu książki Bobby prosił, by klątwa wygrywania została z niego zdjęta, Grayson był oburzony i mówił: „kto nie chciałby zawsze wygrywać?! To głupie!” [Sherry Allen]

Matka koszykarza do dzisiaj nie jest pewna, czy jej syn w ogóle zrozumiał to przesłanie – nadal zawsze musi być we wszystkim najlepszy.

Jak dla mnie Grayson Allen jest zdecydowanie najciekawszym i najbardziej zagadkowym graczem tego Draftu. Został wybrany dopiero z numerem 21., ale może kiedyś okazać się także stealem numer jeden naboru z rocznika 2018. Zresztą Utah Jazz mają bogate tradycje w zatrudnianiu wybitnych graczy spoza pierwszej dziesiątki Draftu: Donovan Mitchell poszedł z #13 Karl Malone także z #13, ale mnie wybór Graysona kojarzy się z zupełnie kimś innym. Ciekawi jesteście z kim? Po kolei.

Polarizing

Kiedy wyszło na jaw, że Utah chcą wybrać w drafcie Allena, część dziennikarzy oraz prominentnych osób związanych z Jazz błagało wręcz, by nie wybierać chłopaka. Jakie określenie najczęściej powtarzane jest z w przypadku Graysona? To „polarizing”, tłumaczenie wydaje się zbędne. Osoba Allena dzieli fanów basketu jak mało kto – jedni widzą w nim zadziornego, ambitnego gracza, inni zwykłego boiskowego chama, który – cytując – „po prostu jeszcze porządnie od nikogo nie dostał w mordę”. Pisano, że zwyczajnie nie pasuje do Utah Jazz – jednej z najbardziej konserwatywnych organizacji w NBA.

Przed draftem Grayson dzielił działaczy z Utah nie tylko w kwestii boiskowej etykiety i zachowania, ale także w kwestii wieku i predyspozycji. Ok, jego wyniki na Draft Combine były oszałamiające, ale z drugiej strony nie był z niego aż tak łakomy kąsek. Dlaczego? Ponieważ nie mówimy tutaj o jakimś chudym zdolnym 19-latku pokroju Brandona Ingrama, tylko o białym gościu, który na uczelni Duke spędził całe cztery lata i już jest ukształtowanym zawodnikiem oraz dojrzałym mężczyzną. Eksperci pisali, że jest ryzyko, iż jako gracz Grayson jakoś bardzo już się nie rozwinie. A ja akurat z tym się nie zgadzam.

Wróćmy jednak do Jazz i ich wyborów w Drafcie. Kiedy Allen został wybrany z numerem 21., wiele osób w Salt Lake City złapało się za głowę. Doznałem deja vu, widziałem to już kiedyś, a raczej czytałem o tym dobre kilkadziesiąt razy. W 1984 roku Jazz wybrali z 16. numerem w Drafcie chudego, białego chłopaka, który na uniwerku Gonzaga spędził całe cztery lata, a eksperci nie dawali mu szans na wybitną karierę w NBA. Kibice buczeli, dziennikarze krytykowali, ale włodarze Utah wiedzieli co robią. Kim był tamten chłopak? Nazywał się John Stockton, może znacie.

Ciemna strona mocy

Oczywiście Allen i Stockton to zupełnie inne typy zawodników oraz pozycje na boisku (Grayson to shooting guard) i nawet przez myśl mi nie przeszło, że młodzian może chociaż w połowie doścignąć Johna, bo któż byłby w stanie? Rekordy Stocktona są praktycznie nie do pobicia. Różnice pomiędzy dwoma zawodnikami widoczne są zresztą gołym okiem – Allen jest bardzo atletyczny i ma prawie dwa metry, a John Stockton fizyczne braki nadrabiał techniką i wizją gry. Jest jednak coś, co zdecydowanie ich łączy – obaj biali, przez wielu niedoceniani, do tego cztery lata na uczelni.

Po tegorocznym drafcie i wyborze Allena opinia publiczna w Utah była podzielona, ale większość kibiców szybko jednak przeszła na stronę chłopaka. Za każdym razem, gdy Grayson miał piłkę w rękach podczas debiutu w Lidze Letniej przed własną publicznością, ta szalała. Tak samo było za czasów Duke. Ktoś kiedyś zasugerował wręcz, że koszykarz nie dość, że naśladuje zachowanie Rodmana, to dodatkowo przenosi na koszykarskie parkiety negatywne i niezdrowe klimaty z europejskich stadionów piłkarskich. Ochrzczono go mianem „The next hated white Duke player” i pisano, że przeciąga fanów Duke na ciemną stronę mocy.

Lista jego „wyczynów” jest długa i bogata. Nieustanne podkładanie nóg, łokcie sprzedawane przeciwnikom i masa brudnych sztuczek. Doszło do tego, że analitycy NBA wysunęli tezę, że koszykarz nie tylko jest „dirty player”, ale po prostu ma ukryte problemy psychiczne. Mówiono, że to być może „gorsza wersja Draymonda Greena”, która z podkładania nóg zrobiła swoją wizytówkę. Fani przeciwników wywieszali nawet transparenty z hasłami „50 trips of Gray”, nawiązujące do wspomnianego wyżej podkładania nóg i podcinania przeciwników (angielskie „tripping”) i pewnej wątpliwej jakości książki. Zobaczcie sami:

50 twarzy Graya

Co ciekawe, portret psychologiczny Graysona Allena jest bardziej skomplikowany niż Wam się wydaje. Gość spędził na uczelni Duke cztery lata, zdobył mistrzostwo ligi akademickiej, rzucał sporo punktów, wybierano go nawet do składu First Team All-ACC, więc zarówno pod względem czysto sportowym, jak i mentalnym musiał pasować „Coachowi K.”, czyli Mike’owi Krzyżewskiemu. Jeśli Krzyżewski, zwolennik dyscypliny nie skreślił tego chłopaka, musi coś w nim być. Ludzie z kręgu Duke mówią o Allenie w kontekście „niezłomnego charakteru”.

Jestem dumny z tego, jakim graczem i liderem tej ekipy stał się Grayson. Wrócił na czwarty rok studiów i przez ten czas stał się jeszcze lepszym koszykarzem [coach K]

Ale nie zawsze było tak różowo. Kiedy Allen po raz kolejny nabroił, Krzyżewski zawiesił go na jakiś czas. Ich relacja była słodko-gorzka, ale brawa dla trenera Duke za to, jak radził sobie z tak niełatwym podopiecznym. Wielu już dawno skreśliłoby Allena.

A Grayson to żywa legenda Duke. Na pierwszym roku był postacią z trzeciego planu, ale w finałowym meczu rzucił osiem punktów z rzędu i pomógł Duke wygrać mistrzostwo kraju. Krzyżewski określił ten wyczyn po prostu jako „Storybook”. Niedługo później Allen stał się czołową postacią ligi akademickiej. Do tego zaczęły się przygody z podkładaniem nóg, ale prawdziwie dantejskie sceny działy się na treningach Duke.

Kiedy do nas przyszedł, non stop z kimś się bił. Był tak zadziorny i agresywny, że nawet sam Justise Winslow nie dawał mu rady… [Jon Scheyer, asystent trenera]

Most hated player in the country

Allen szybko stał się najbardziej znienawidzonym koszykarzem w całym kraju i nie jest to przesada. Gdziekolwiek nie pojechał, ludzie obrażali go i starali się wyprowadzić z równowagi. Sam Grayson zrobił w końcu pewnego rodzaju rachunek sumienia i przyznał, że jego wybryki to wstyd i wynikają z tego, że traci koncentrację i skupia się na „oddawaniu przeciwnikom” oraz z tego, że „wypływa z niego frustracja, wynikająca z popełnianych błędów”.

Kojarzycie to skądś? To ten sam mały Allen, nie rozumiejący dlaczego miś Bobby nie miałby wiecznie wygrywać. Jeśli ekstremalnie chcesz zwyciężać zawsze i wszędzie i czasem Ci to nie wychodzi, pojawia się frustracja i autodestrukcja. Można wysnuć pewien wniosek – ten chłopak zwyczajnie nie radzi sobie z presją.

On ciągle nie wiedział, jak sobie z tym poradzić (…) Kiedy przyszedł do Duke, nie spodziewał się, że stanie się twarzą uczelni, nie mówiąc już o byciu twarzą całej koszykówki akademickiej. Światła reflektorów przerosły go trochę [Scheyer]

Nowoczesna rodzina

Jak to w tego typu historiach bywa, ten agresywny i nieco niezrównoważony Grayson poza boiskiem jest łagodny jak baranek. Problem polega na tym, że Allen jest typem cichego gościa, którego ktoś nagle posadził za kierownicą i kazał prowadzić pojazd, chociaż ten wolał siedzieć spokojnie na tylnym siedzeniu. Poza parkietem nowy nabytek Jazz jest uśmiechnięty, pozuje do zdjęć, przybija piątki i nie odmawia rozmów z fanami. Jego mama widzi to tak: „Zawsze miał wrażliwe i współczujące serce dla innych, to się nie zmieniło”.

Grayson nie ma rodzeństwa, ale gdy miał osiem lat, jego rodzice przygarnęli jego najlepszego przyjaciela, Tonana Ferrella, którego matka wyrzuciła z domu. Allen i Ferrell wyglądają razem komicznie – Gray jest biały i ma prawie dwa metry wzrostu, a Tonan jest czarnoskóry i ma nieco ponad 160 cm wzrostu. Różnice w kolorze skóry nie miały jednak znaczenia, najlepszy kumpel Allena stał się z czasem jego bratem. Mimo, iż Tonan oficjalnie nie został nigdy zaadoptowany, to i tak całe życie spędził w domu rodziny Allenów i rodzice Graya uznają Ferrella za swojego syna.

Jaki jest zatem Grayson? Poza parkietem równy gość, na boisku coś w nim pęka i zamienia się w szatana. Sam mówi o sobie tak: „Poza boiskiem zawsze byłem cichy, ale na parkiecie od dziecka byłem psem. Rzucałem się po piłki na asfalt, miałem wiecznie odrapane do krwi kolana…”.

Niezrównoważony

Ludzie mówią, że nowy nabytek Jazz bywa niezrównoważony. Nie radzi sobie czasem z presją, do tego jest ekstremalnie ambitny i… ma łeb na karku. Nigdy nie traktował NBA jako jedynej szansy na udane życie, to właśnie dlatego wrócił na ostatni rok studiów, by uzyskać dyplom prestiżowej uczelni Duke:

Dyplom tej uczelni był zawsze moim największym marzeniem (…) Rodzina od dziecka wpajała mi, że wykształcenie jest najważniejsze.

Co czeka Allena w NBA? Jeśli nauczy się żyć z presją, walczyć z emocjami oraz własnymi słabościami, czeka go ciekawa kariera, bo grać ten chłopak potrafi. Jest efektownym graczem – szalenie szybki (10.3 w konkurencji „Lane Agility” na Draft Combine, jeden z najlepszych wyników historii), do tego świetnie dunkuje (prawie 41 cali wyskoku) i potrafi porwać publiczność swoją grą, a przede wszystkim charakterem. Niektórzy pisali o nim nawet „most explosive point guard in country”, chociaż tak naprawdę Grayson to „dwójka”.

Jeśli nadal jednak będzie podkładał nogi i prowokował wszystkich, może zwyczajnie doprowadzić do własnej autodestrukcji, a koszykarzy z problemami psychicznymi widzieliśmy w NBA już zbyt wielu. Będę się bacznie przyglądał temu gagatkowi, jeszcze nie raz nas pewnie zaskoczy. Pytanie tylko czy pozytywnie, czy przy okazji jakiejś boiskowej bójki. Uwielbiamy boiskowych zawadiaków, dlatego trzymajmy kciuki za Graysona Allena – jeśli pokona własne demony, może być z niego kawał koszykarza. Zresztą Mike Krzyżewski nie mógł się mylić.

[Jakobe Machowina]

Ostatni dzwonek: dzyń dzyń dzyń. Do jutra (wtorek 12:00) zbieramy zamówienia na koszulki GWBA. Jeśli projekt Wam się podoba i chcielibyście dostać od nas paczkę:

  • zapraszam do „wsparcia portalu” kwotą 60 PLN -> http:/koszulka-GWBA
  • przesłania do nas maila z rozmiarem, adresem i wybranym kolorem

Ostatnie Wpisy

38 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Typowy gracz od brudnej roboty. Analogicznie do piłki to taki N’Golo Kante, ale rzucić też potrafi. Fani Utah Jazz powinni mieć z niego sporo pociechy. Swoją drogą Utah to będzie TOP3 na Zachodzie w nowym sezonie, mark my words.

    (21)
    • Array ( )

      Jarają mnie prospekty Jazz, najpierw Mitchell mnie oczarował, teraz Grayson ładnie sobie pyka w letniej. Nic nie poradzę, kibicuję mocno. A co do tej siły… Wg. mnie 1. GSW 2. OKC 3. Rockets 4 Lakers 5 Jazz 6. Blazers 7. Pelicans 8 Nuggets/Minnesota. Te drużyny widzę w playoffs, po top1 kolejność przypadkowa.

      (-3)
    • Array ( )

      Jak dla mnie to Blazers wypadają z PO. Za duża konkurencja, a ich skład jest tylko niezły. Imho więcej może zrobić takie Dallas albo Memphis (jeśli zdrowie dopisze). I jak dla mnie to właśnie oni będą walczyć o 7-8 miejsce z Minnesotą i Pelicans.

      (2)
    • Array ( )

      Pelikany? Bez Rondo? Cousins w regularnym swoje dorzucił… Cóż zobaczymy

      (2)
    • Array ( )

      Bardziej niz Kante to Diego Costa, wytracic z rownowagi przeciwnika, sprowokowac a sam z mina niewiniatka hyc, z dala od sytuacji

      (9)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Dobry art, dzięki za przybliżenie tej postaci bo rzeczywiście jest najciekawszy z calego draftu. Jakoś łatwiej mi teraz przełknąć, że gra w jednej z moich ulubionych drużyn.

    (6)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Spoko art, fajnie się czyta, ale przedstawiona postać kompletnie do mnie nie przemawia. Według mnie, nie ma nic gorszego w sporcie, niż umyślne faulowanie. To jak przyznanie się, że jest się gorszym i trzeba uciekać się do nieczystych zagrań, by nie przegrać. Nienawidzę takich graczy. Rozumiem chore ambicje, żądze wygrywania i zdobywanie czegoś ‚po trupach’, ale zawsze w uczciwej grze i stylu.

    (38)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetny artykuł i bardzo dobrze przybliżona historia oraz profil psychologiczny zawodnika, aż chce się czytać dalej 🙂

    (3)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Allen ma bez butów 6 stop 3 cale czyli dokładnie 190.5 cm, chyba nie jest to prawie 2 metry ale it is america.

    (15)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    na SG Mitchell/Allen to duo idealne. Podczas gry pierwszy odpoczywa, drugi niszczy przeciwników z ławki każdym możliwym sposobem.

    Naprawdę mam nadzieję że np SAS chociaż w połowie poradzi sobie tak dobrze po odejściu Duncanca, Parkera, Manu i Popa, jak UTAH po odejściu Malone, Stocktona i Sloana. Świetna organizacja. Rozwinęli tylu solidnych zawodników. Tylu białych koszykarzy. Nic tylko zazdrościć długoletnim fanom. Sam w tym roku zacznę się im bliżej przyglądać.

    (6)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Będzie miał ciężko na początku. Jak mawia W.Michałowicz NBA to liga hierarchiczna. Jeśli będzie próbował takich brudnych gierek jako rookie, to starszaki szybko sprowadzą go do parkietu. Dostanie kilka meczów dyskwalifikacji- gm i trener zjedzą go. Ale jeśli ma bardzo mocną psychikę i wytrzyma presje to z czasem będzie świetnym zadaniowcem.

    (4)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Ma gość potencjał, co do tego nie ma wątpliwości. Ale nie tego typu twardości brakuje w NBA, wręcz przeciwnie, to jest jego smutna słabość i mam nadzieję, że ktoś go szybko naprostuje.

    (5)
    • Array ( )

      Brawo. Wreszcie ktoś kto odróżnia tu twardość od zwykłego chamstwa i braku wyobraźni!

      (1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Porównanie do Stocktona bardzo trafne. Inaczej grają w ataku, ale w obronie z Johna też był niezły cwaniak. Sporo zawodników oberwało od Stocktona z łokcia w brzuch albo w klejnoty próbując zatrzymać go na zasłonie. Na YT jest filmik jak wyprowadza z rónowagi MJ’a w finałach 1997, który mówi „you play dirty, don’t do that” . Co gorsza jak ktoś oddał temu chudemu białasowi to szybko trafiał pod rozpędzonego TIRa z napisem Malone. Podobno 40 szwów na głowie Isiaha Thomasa to był odpowiedz Listonosza za poturbowanie Stocktona.

    (12)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Mam nadzieję, że szybko dostanie w końcu wpie*&^ol. Nalezy mu się jak nikomu:)
    I nie, nie wszyscy autorze lubią takich antykoszykarzy.

    (15)
  11. Array ( )
    TehacjuszTomasz 9 Lipiec, 2018 at 17:09
    Odpowiedz

    Mam nadzieję że liga szybko zweryfikuje tego pajaca i ustawi go w szeregu…
    Zwykły cham z niego a nie żaden talent na miarę Rodmana.

    (4)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    A ja się uśmiecham jak go widzę, bo to zbiór umiejętności
    Jest aktorem, bo robi to mówiąc „to nie ja” więc jakąś inteligencja przez to przemawia – moim zdaniem będzie musiał to dopracować, bo w NBA nie ma jednej kamery tylko 6 ponad pakietem, które rejestrują wszystko 25 razy na sekundę + fotoreporterzy inne kamery, oraz setki telefonów komórkowych, będzie musiał prowokować jeszcze bardziej niezauważalnie.
    Moim zdaniem bardzo dobrze, że trafił do Utah gdzie nie ma tyle fajerwerków pozaboiskowych. Sztab trenerski będzie musiał nad nim trochę popracować, ale to jak nad każdym młodym mam na myśli wszystkie techniczne aspekty.
    Będzie wchodził z ławki, ale zobaczmy jakich obrońców będzie miało Utah Mitchell, Rubio, Exum i Allen na treningach będzie aż gorąco! ..ale jak się tam hierarchia ułoży będzie dobrze. Allen to też nie jest zawodnik, który idzie za latwiejszymi pieniędzmi jak to mają w zwyczaju inne gwazdki i jeżeli klub go nie wytransferuje będzie lojalnym graczem.

    (4)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    … a i jeszcze jedno może się okazać, że jak będzie sprytny może wykorzystywać sytuacje i przepisy, które obecne są w NBA. Grayson prowokuje bez dwóch zdań, ale mało kto będzie odpowiadał, by nie narazac się na wysokie kary. Tak czy inaczej pierwszy sezon jego będzie ciekawy i ciekawe kiedy trener wystawi go przeciwko jakiejś gwieździe typu Westbrook

    (2)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetny art! Ale za takie zagrania na boisku z chęcią sam bym mu szczękę przestawił, nienawidzę takiego złośliwego charakteru i narażania na kontuzje graczy.

    (5)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    nie wiem co w tym fajnego i skąd takie pochlebne i pozytywne opinie. przecież te faule są chamskie i do tego bardzo niebezpieczne, to narażanie na kontuzję innych graczy. gość ma nierówno pod sufitem i według mnie w ogóle nie powinien być dopuszczony do gry

    (3)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Styl gry doprowadzający do pasji przeciwnika. Zawziętość, cwaniactwo i często niefajne zagrania. Jednak nie zauważyłem by atakował w ten sposób zawodnika będącego w powietrzu. Zatem uważam, że są gorsi w lidze.

    (1)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    nie każda dyscyplina tego potrzebuje, wręcz żadna i nie, nie uwielbiam i nie chce oglądać ludzi nie panujących nad emocjami, to koszykówka nie MMA, a jeśli umie grać to niech to pokaże ; dobrze jest jechać po np. Pachulii, po jednym takim uważam, nie umyślnym zagraniu i podniecać się takimi jakie prezentuje ten cwaniak / spoko jeśli umie grać, na razie jest znany z czego innego, pan Pokój Na Świecie 2 😁

    (1)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    O co chodzi z zachwytami za podstawanie nóg? Jak w ogóle można napisać coś takiego na poważnie? To nie jest twardy charakter, wręcz przeciwnie.

    (0)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Akurat John Stockton był całkiem wyżyłowany i nie powiedziałbym, że miał braki fizyczne, bo wśród białasów był fizycznie jednym z lepszych. Na tle murzynów każdy białas jest najwyżej przeciętny fizycznie nie licząc paru wyjątków.

    (0)