fbpx

Gwiazdy NBA oraz ich odpowiedniki w świecie piłki nożnej

53

Trafiłem ostatnio na bardzo ciekawy artykuł porównujący poszczególnych koszykarzy i futbolistów z NFL. U nas futbol amerykański nie cieszy się wielką popularnością, za to z kolei najpopularniejszym sportem jest piłka nożna. Czy obecne, a także byłe gwiazdy NBA mają swoje odpowiedni w świecie futbolu? Oczywiście, przecież każdy sport jest taki sam – liczą się pasja, zaangażowanie, ciężka praca i charakter. Pobawmy się zatem w porównania.

1. LeBron – Cristiano Ronaldo i Robert Lewandowski

Dlaczego akurat ci dwaj? To proste. Tak jak “Król James” dominują na swoich pozycjach, a stoi za nimi przede wszystkim kapitalne przygotowanie fizyczne. Etyka pracy u LBJ jest wręcz legendarna, a w połączeniu z jego możliwościami motorycznymi czyni go skrzydłowym o ciele malutkiego vana, rozbijającego od lat po drodze przeciwników.

LeBron to oczywiście zaawansowany technicznie zawodnik, ale nie okłamujmy się – to jego gabaryty (203 cm wzrostu, ponad 113 kg wagi) w połączeniu z szybkością i siłą sprawiają, że od lat dominuje w NBA. Podobnie jest z CR7 – możecie go lubić lub nie, ale jednego nie można mu odmówić – gość jest tytanem pracy jeśli chodzi o trening i dbanie o siebie. Dokładając do tego wrodzone (jak u LeBrona) predyspozycje otrzymaliśmy maszynę do zdobywania goli.

W świecie piłki nożnej liczą się nieco inne parametry niż w koszykówce czy w futbolu amerykańskim. Piłka to przede wszystkim wypadkowa kondycji i szybkości – czytaj lekkość, wydolność, zryw i końskie wybieganie. Taki właśnie jest Ronaldo, który może i wygląda na gladiatora, ale tak naprawdę jest szczupły. Przy 185 cm wzrostu to jakieś 79 kilo, czyli nie za wiele. Gość jest za to mega szybki i silny, zresztą popatrzcie na filmik, na którym ścigał się z profesjonalnym sprinterem Angelem Davidem Rodriguezem.

Oczywiście także Portugalczykowi nie można odmówić techniki, tę ma na wybitnym poziomie, ale z Jamesem łączy go przede wszystkim dominacja fizyczna i skala wytrenowania. Podobnie jest z Robertem Lewandowskim. Polak znany jest z katorżniczej pracy nad sobą, koledzy z Bayernu przezywają go wręcz “The Body”. Lewandowski jest także dobry technicznie, ale to przede wszystkim kapitalna technika użytkowa, a nie sztuka dla sztuki. Nie kręci kółeczek i nie robi miliona zwodów, preferuje grę skuteczną, polegającą na wykańczaniu akcji. Jest silny fizycznie, potrafi się zastawić i zdominować obrońców. Fizycznie on i CR7 to absolutny top, goście, którzy spędzają całe życie udoskonalając własne ciało. Czyli podobnie jak “Król James”, który jak głosi legenda, od lat nie je nawet czerwonego mięsa i nie wie jak smakuje piwo.

2. Steph Curry – Lionel Messi

To wydaje się oczywiste, prawda? Obaj są oczywiście silni i wyżyłowani, ale na takich nie wyglądają. Gdybyś ich nie znał i spotkał na ulicy, w życiu byś nie pomyślał, że to ikony sportu. Curry, który potrafi w “martwym ciągu” wyczyniać prawdziwe cuda na pierwszy rzut oka wygląda jak chłopaczek, któremu bliżej do gościa z działu komputerowego, aniżeli gwiazdy NBA. Messi? To samo – krępy Argentyńczyk, który nie ma nawet 170 centymetrów wzrostu.

Ich naturalnym instynktem jest za to wrodzona sprawność i lekkość w ruchach. Curry daje nadzieję wszystkim kibicom, że także oni mogą osiągnąć coś w sporcie, skoro jemu się udało. Szczupła budowa ciała, za to kocia zwinność i kapitalny drybling. Taki tańczący z wilkami. Niesamowity rzut? Połączenie predyspozycji i ciężkiej pracy. Podobnie jest z Messim. On także odczarował nieco zawodowy sport udowadniając, że nie trzeba mieć 180 centymetrów wzrostu i budowy ciała gladiatora, by być wybitnym piłkarzem. To następca Maradony – podobne warunki fizyczne, nisko osadzony środek ciężkości, sprzyjający szybkiemu pierwszemu krokowi i gubieniu przeciwników na kilku metrach. Plus bajeczna technika – on i Curry są technicznymi wirtuozami w swoich dyscyplinach, chociaż na pierwszy rzut oka spokojnie mogliby wyglądać na facetów montujących radioodbiorniki w korpo, hehe.

3. Shaquille O’Neal – Romelu Lukaku

Krótko – geny, geny, geny. Zwierzęca siła, pozwalająca dominować nad przeciwnikami. Kiedy Shaq miał kilkanaście lat i mierzył już dwa metry, był wraz z rodziną w odwiedziny u ojca w jednej z baz wojskowych (ojciec Shaqa służył w armii). Kiedy jeden z oficerów spytał młodego O’Neala gdzie służy był w prawdziwym szoku, kiedy przyszła gwiazda Orlando odpowiedziała: “Nigdzie, mam dopiero 15 lat”. Siła fizyczna i dominacja nad przeciwnikami w wypadku Shaquille’a była wręcz nieuczciwa. Oczywiście były center Lakersów był dobry technicznie, ale jego główną zaletą była po prostu zwierzęca fizyka. A że przestał dbać o siebie? Dzisiaj możemy tylko gdybać co by było, jeśli Shaq miałby w sobie chociaż część etyki pracy LeBrona…

Jeśli chodzi o dominację fizyczną, podobne wrażenie sprawia belgijski napastnik Romelu Lukaku. 190 centymetrów wzrostu, ponad 100 kilo żywej wagi. W NFL i NBA byłby średniakiem, ale na tle wątłych piłkarzy wygląda jak tytan. Nie do przepchnięcia w polu karnym, uda jak kolumny. Z Shaqiem łączy go także podobna historia. Romelu zadebiutował w lidze belgijskiej w wieku… 16 lat, a w tym samym sezonie został królem strzelców. To najmłodszy gracz w historii, który dokonał tego wyczynu w Belgii, a prawdopodobnie w całej Europie. Był tak wyrośnięty, że kiedy jeszcze grał w juniorach, musiał wozić ze sobą badania potwierdzające jego wiek. Wielokrotnie sądzono, że nie ma 13 lat, a… grubo ponad 20. Sam śmiał się kiedyś: “Gdy rodzina wysyłała mnie po piwo, nie było problemu”. Dzisiaj Lukaku gra w Manchesterze United i jest jednym z najlepszych napastników świata. I dba o siebie lepiej niż Shaq.

4. Draymond Green – N’Golo Kante

Obaj to zawodnicy, których kochają trenerzy. Dawniej się ich trochę nie doceniało, dziś jest odwrotnie. Draymond to po prostu Draymond, ale zapomnijmy na moment o niewyparzonej jadaczce, kopaniu w krocze i gadaniu miliona pierdół. To po prostu kawał koszykarza, który potrafiłby zdominować mecz, nie oddając chociażby jednego rzutu. Genialny defensor, potrafi zebrać, zablokować, przechwycić, podać. Quadruple Double? Już niedługo, zobaczycie. Green to idealny gracz zespołowy, którym moim skromnym zdaniem scala całą ekipę GSW. Wyjmij Klaya, Stepha lub KD, a ta drużyna jakoś zagra. Wyjmij Draymonda na dłuższy czas, to już niekoniecznie.

Był kiedyś taki piłkarz, który nazywał się Claude Makelele. Nie zdobywał goli, ale był sercem środka pomocy i najlepszym defensywnym pomocnikiem świata. To on biegał jak motorek po boisku, goniąc przeciwników i zabierając im piłkę, by następnie oddać ją komuś z wirtuozów, pokroju Zinedine’a Zidane’a. Zawsze miałem wrażenie, że traktuje się go po macoszemu, nie doceniając roli, jaką odgrywał. Dopiero gry go zabrakło w Realu Madryt, zatęskniono za nim.

Kante to jego wierna kopia, ale jego z kolei doceniają wszyscy. Pamiętacie tę historię, kiedy Leicester City niespodziewanie zdobyło tytuł mistrza Anglii? Kante był czołową postacią, a po tamtym sezonie odszedł do Chelsea. I co? Z Chelsea też zdobył tytuł mistrza, a jego uznano najlepszym graczem roku. To taki Green świata piłki nożnej, który może mówi mnie niż “Sir Dray”, ale tak samo mocno pracuje na sukces zespołu i pozwala kolegom błyszczeć w ataku. Może nie zdobyć żadnej bramki, a i tak będzie numerem jeden.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

53 comments

    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe przem08

      No bo Lebron przegrywal 82 mecze w RS i do playoff nie wchodzil, no faktycznie wszystko przegrywal. To jak nazwiesz pozostalych 99% zawodnikow? Ze tez wszystko przegrywali? Melo, Cp3, Harden, Griffin, George itd, przeciez oni nawet finalow nie powachali, ale oni wygrywali a Lebron przegrywal….

      (47)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    No sorry Panowie ale to porównanie to nonsens. Koszykarze NBA i najlepsi piłkarze to zupełnie inne światy. Jeden zawodnik w drużynie robił różnicę i to jaką (z całym szacunkiem do piłkarzy) na przełomie dekad przykładów można mnożyć np. Jordan, Duncan, Brayant, O’Neal, LeBron itd….
    Proszę wskażcie mi jednego zawodnika w piłce nożnej, który na przełomie 3 dekad stanowił ważną role w zespole zdobywając mistrzostwa (załóżmy kraju)….. Duncan jest idealnym przykładem 1999, 2003, 2005, 2007 i ostatnia dekada 2014 🙂 – żeby było ciekawiej cały czas w jednym klubie :), Ronaldo, Lewandowski jak wiem kluby zmieniali…. a żeby było ciekawiej Duncan jest pierwszym zawodnikiem, który na przełomie 3 dekad zdobył mistrzostwo z jednym klubem, i drugim w NBA jaki takim osiągnięciem może się pochwalić. Pierwszym był John Salley, który może pochwalić się 3 tytułami na przełomie 3 dekad z 3 różnymi ekipami….1989 Pistons, 1996 Bulls, 2000 Lakers….
    Porównanie do graczy NFL lub NHL jest bardziej trafne – podobne założenia ligi play-off itp…. a w piłce do czego porównać do rozgrywek danego kraju, do Ligi Mistrzów????

    pozdro

    (-45)
    • Array ( )

      Gigi Buffon – 98/99 puchar uefa, nastepnie 8 mistrzostw z Juventusem, tak w skrócie jego osiągnięcia na przełomie 3 dekad.

      (13)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Buffon jak ja lubię tego gościa 🙂 (przykro że w sezonie 2016/17 Liga Mistrzów nie dla niego) ok ale nie 3 dekady – z Starą Damą mistrzostwo kraju od 2001? ok zgoda to 2 dekady

    Puchar UEFA- jak to ma się do koszykówki na poziomie NBA- nijak ponieważ to to są rozgrywki klubowe -międzynarodowe ….. i teraz to Liga Europy

    Super Puchar Włoch jak się nie mylę z Parmą pod koniec lat 90 i na przełomie 2002-2015 z Juve- to będą 3 dekady 🙂

    Powtarzam nie ma opcji żeby to w jakikolwiek sposób porównać 🙂

    Pozdro

    (-14)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Ej chwila chwila “legendarna etyka pracy LeBrona” to etyka pracy Kobe to jest chyba wielki wybuch,początek i koniec wszystkiego co znane,LeBron ma DOBRĄ etykę pracy (już czekam na hejt) taką którą powinien mieć KAŻDY zawodowy koszykarz w najlepszej lidze świata,nie ma z nim skandali,dba o swoje ciało,trenuje i jest w tym powtarzalny bo od 15 lat jest wiodącą postacią w lidze ale to wszystko.Nie ma w jego etyce nic LEGENDARNEGO.Nie pozdrawiam

    (0)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Co Wy z tą etyką pracy Lebrona?
    Etykę pracy to miał Kobe, a Lebron to póki co bardziej tylko próbuję w erze social media “sprzedawać” swoją pracę, co chwilę wrzucając jak to nie ćwiczy.
    A kogoś etyce pracy może dopiero świadczyć wypowiedzi innych zawodników/ludzi z otoczenia, jak to miało miejsce z Kobe. Swoją drogą to Lebron dopiero zobaczył co to trening jak na zgrupowaniu przed IO 2008 miał okazję zobaczyć Bryanta trenując od rana – just anoher day in office.

    (9)
    • Array ( )

      Ej ej ej…
      LeBeon to osoba która na sile trzeba szanować i idealizować. Krytyka jest świętokradztwem.

      A tak serio. LeBron jest strasznie przekoloryzowany i niestety Ci co nie siedzą na serio w NBA, nie śledzą wielu źródeł mają taką spaczoną opinię na temat LBJa.

      (-1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeżeli chodzi o top2 to ja tu widzę inne porównanie:

    Lebron James – Leo Messi – oprócz tego, że jest dobrym strzelcem, ma świetny przegląd pola i inteligencję boiskową. Potrafi zagrać genialne akcje. Sam musi ciągnąć jednego z najlepszych klubów – Cavs/Barca (po odejsciu Neymara/Kyrie), ale to niestety nie wystarcza, bo jest jeden lepszy klub – Warriors/Real Madryt, który ma więcej niż jednego wybitnego gracza w składzie.

    Kevin Durant – Cristiano Ronaldo – zawodnik głównie do wykańczania akcji. Nie jest najlepszym kreatorem gry, ale jego umiejętności strzeleckie robią z niego top3 na świecie. Gra w najlepszej obecnie drużynie – Warriors/Real Madryt i jest jej kluczowym elementem.

    (1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Robert ostatnio nawet wrzucił zdjęcie w koszulce Lebrona z wiadomością do niego:) ciekawe jaka będzie odpowiedź i czy w ogóle będzie…

    (4)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe ZohaN
    Odpowiedz

    Zgodzę się z komentarzami, że to Kobe miał legendatną etykę pracy, nie LBJ. Jednak Kobe wiele z tych ćwiczeń wykonywał nie tylko dla sprawności fizycznej, ale również odnośnie techniki gry w każdym aspekcie (rzuty, praca nóg, kondycja, rutyny koszykarskie).

    Odnoszę wrażenie, że trening LeBrona dużo bardziej odznacza się wzmacnianiem ciała, co pozwala mu rok w rok unikać większych kontuzji (ot, czasem skręcona kostka która i tak nie przeszkadza mu np. dokończyć mecz albo sztywnienie pleców z czasów Miami).

    (2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetny artykuł, nawet jeśli teoche inspirowany. Dla mnie mógłby w sumie być żywcem zerżnięty i przetłumaczony, bo przynajmniej nie muszę szukać, a przyjemność czytania mnie nie omija.

    Proszę o więcej takich. Może porównania z innymi sportami?

    (2)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Oprocz lewego, messiego i cr7 to nie znam nikogo 🙂 nie lubie piłki nożnej, wiekszosc ludzi ktorych znam co graja w piłkę to nie sa zbyt inteligentni ludzie.

    (-5)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Porównanie Kante z Draymondem zupełnie nie trafione. Kante nie jest tak agresywny i jest bardziej elegancki ale nadal bardzo skuteczny w odbiorze. Green to bardziej Gennaro Gattuso.

    (14)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Wy macie jakieś uczulenie na Shaqa? Jak można porównać jednego z najbardziej dominujących graczy EVER, do Lukaku, który na razie potrafi strzelać tylko słabym drużynom? Z Liverpoolem przez 15 minut nie dotknął piłki. Lukaku to raczej taki DeAndre Jordan, mam pustą drogę i piłę w górze, to zapakuje jak chcecie.
    Ostatnio ktoś wysmarował tezę, że to Howard był/jest najlepszym centrem w historii Magic, a teraz takie smuty. Rozumiem, że jako fani Lakers kochacie Kobasa i ciągle musicie (świadomie, albo nie) dojeżdżać Shaqa?
    Słabe to już się robi.

    (3)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Leszczu13 zmienił się w Andre 3000 czy co? Bo tu nie było nawet słowa o Kobe a ten i tak wytyka autorowi że go gloryfikuje a Shaqa miesza z błotem xd a tu chodzi przecież tylko o porównanie #Gabarytów tych panów (Shaqa i Lukaku) w porównaniu do ich oponentów. 🙂

    (0)
  13. Array ( )
    What can i say 5 w plecy tylko lbj 23 Październik, 2017 at 21:09
    Odpowiedz

    Mazgaj do lewandowskiego.Z całym szacunkiem dla znienawidzonego przezemnie mazgaja mistrza w przegrywaniu finałów najbardziej przereklamowanego zawodnika to mimo niechęci do płaczka lewandowski nie osiągnął tyle co lebronka.ps specjalnie dla mnie zdjecie lbj bez koszulki.Biedroń macza palce w tym portalu

    (-5)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Lebron i legendarna etyka pracy? Hipermarketing przykrywajacy masę najlepszego dopingu serio produkt warty setki milionów kryty z każdej strony tajemnica poliszynela

    (-2)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Ogro a co mają napisać?Kolejny tępy murzyn na którym zarabiają inni?Musi być wypromowany na najlepszego,żeby hajs się zgadzał.Słaby nie jest bo gra konkret ale nie najlepszy

    (-2)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Dziwne jest takie porównanie i chyba średnio trafione ale jeśli mozna coś porównać to rywalizacja Messiego z CR7 jest jak rywalicja Birda i Magica😏😏😏

    (0)

Gwiazdy Basketu