Hensfort Niedźwiadki: plan budowania klubu „inaczej niż wszyscy”

14

Hensfort Niedźwiadki idą na wojnę. W składzie młodzieżowego klubu z Przemyśla sami nastolatkowie, naprzeciw dorosłe chłopy, lepiej więc żeby mieli pomysł na grę, bo II liga nie wybacza słabości. Zapraszamy na wywiad z trenerem Danielem Puchalskim, bo to postać nieprzeciętna na polskiej scenie koszykarskiej, a dla wielu z Was zapewne nieznana.

sylwetka: Daniel Puchalski

Daniel, co ja piszę… Pan Daniel (rocznik 1972) to były koszykarz ekstraklasy, miłośnik sportów wszelakich, a dziś w głównej mierze trener koszykówki, także w reprezentacji. Od dwunastu lat (jeśli dobrze policzyłem) związany z Hensfort Niedźwiadkami Przemyśl, którzy parę miesięcy wstecz wywalczyli Mistrzostwo Polski Juniorów i od nowego sezonu zagrają w II lidze mężczyzn:

/Niedźwiadki-Hensfort-jak-w-Polsce-powinno-się-robić-koszykówkę/

Daniel to postać nietuzinkowa. Dla przykładu, w 2001 roku wygrał reality show pod tytułem „Ekspedycja”. Program emitowany był przez TVN i prowadzony przez Radosława Pazurę. Jak przez mgłę pamiętam gdy oglądałem (każdy oglądał!) dwumetrowego „dzika”, który w kolejnych konkurencjach sprawnościowo-wytrzymałościowych kładł na łopatki pozostałych uczestników. Pamiętam wspinaczkę, kajakarstwo… byłem pod wielkim wrażeniem sprawności i dominacji Daniela nad resztą konkurentów.


Prócz bogatej kariery koszykarskiej (brązowy medal PLK w 1996 roku, rekordy życiowe w PLK to 35 punktów i 22 zbiórki!) nasz bohater jest ratownikiem TOPR, instruktorem narciarstwa oraz wspinaczki. Osobiście pamiętam go jako „power forwarda” w starym stylu: bardzo fizycznego, walczącego pod tablicami, stawiającego twarde zasłony i broniącego dostępu do własnego pola trzech sekund. Dziś już takich „czwórek” nie ma, ale z przeszłych zawodników porównałbym Daniela do Charlesa Oakleya. Mam nadzieję, że się nie pogniewa, heh.

Cześć Daniel, to co tam jeszcze było w Ekspedycji? Jak wspominasz swoją przygodę w tym programie? Wygrałeś ładny samochód [Subaru Forester przyp.red.] nie?

DP: Witam, dla mnie Ekspedycja była programem rozrywkowym, a nie zawodami. To wielka różnica dla sportowca gdy przychodzi mu rywalizować w konkurencji bez jasno określonych zasad. Nie wiem czy pamiętasz, ale wygrywanie konkurencji miało znaczenie dopiero w finale, wcześniej to uczestnicy eliminowali w głosowaniu. Pomylili się i na mnie dosyć długo nie głosowali, hehe. Generalnie była to fajna zabawa po sezonie.

Ano właśnie, dlaczego wybrałeś akurat basket? Jak rozpoczęła się Twoja kariera koszykarza?

DP: Można powiedzieć, że to raczej basket wybrał mnie. Początkowo zapisałem się do klubu Górnika Wałbrzych, tyle że do sekcji narciarskiej! Miałem szczęście, bo mimo medalu Mistrzostw Polski zdobytego w narciarstwie, mój Trener wiedział, że w tym sporcie nie ma dla mnie tak oczywistej przyszłości w seniorach jak w koszykówce. I to właśnie trener narciarstwa przyprowadził mnie pierwszy raz na halę koszykarską!

Dlaczego warto uprawiać akurat koszykówkę? Co ci dała po latach?

DP: Dzisiejsza koszykówka, dobrze szkolona oczywiście, to absolutnie wszechstronny rozwój młodego sportowca. Bez akcentu wszystkich zdolności motorycznych, wszechstronnych umiejętności technicznych, zrozumienia tej gry, nie ma czego szukać na parkiecie. Jest więc gdzie się wykazać. Dla mnie osobiście koszykówka to ważna część życia, moja pasja, zawód, na szczęście nie jest całym życiem, bo sercem od zawsze jestem w górach. Dzięki temu, utrzymuję dystans i nie zdążyłem się wypalić, mimo 30 lat spędzonych na hali sportowej.

Opisz w trzech zdaniach swoje metody treningowe

DP: Fundament to chęć wychowania i wyszkolenia młodego sportowca. Druga rzecz to chęci zawodnika biorącego współodpowiedzialność za własny rozwój. Bez tego nic wielkiego się nie osiągnie. Od strony metodycznej: cierpliwość. Zarówno w rozwoju motorycznym jak i technicznym, a zwłaszcza taktycznym! Bardzo łatwo można „oszukać” młodych ludzi (oraz ich rodziców) pozornymi sukcesami szkoleniowymi wynikającymi z drogi na skróty.

Co lubisz najbardziej w pracy z młodzieżą?

DP: Wymierność efektów. Daję zawodnikom wszystko, co mam najlepszego od siebie, dostaję bardzo dużo i efektem jest ich rozwój. Widoczny jak na dłoni. Jeśli ich czegoś nie nauczyłem to zwyczajnie tego nie potrafią i odwrotnie, jeśli nauczyłem to widać.

Uwaga, podchwytliwe będzie, hehe: czy widzisz na horyzoncie młody polski talent na miarę NBA albo czołówki europejskiej?

DP: Talenty są zawsze lub prawie zawsze. Pytanie jak pomożemy im rozwinąć się z etapu juniora do seniora. Przykłady kłopotów rozwoju wybitnych juniorów w skali świata: Niedźwieckiego czy Karnowskiego powinny być sygnałem dla wszystkich kolejnych, że do osiągnięcia ostatecznego sukcesu nie można tracić koncentracji. Skala Euroligi czy NBA wymaga wszystkiego: parametrów fizycznych, umiejętności, potencjału intelektualnego i ogromnej determinacji. Ze znanych mi młodzieżowców wierzę, że taki potencjał mają Szymon i Jaś Wójcik, Olek Balcerowski i Szymon Janczak. To bardzo dużo jak na dwa roczniki, czas pokaże gdzie zajdą.

Kogo i za co pragniesz wyróżnić w klubie Niedźwiadków?

DP: Chcę wyróżnić przede wszystkim Rodziców moich zawodników. Bez ich zaangażowania i zaufania w mój pomysł na klub młodzieżowy, nie potrafiłbym się tak zaangażować. Niedźwiadki to klub rodzinny, wsparty gronem cierpliwych i zaufanych Przyjaciół.

Jakie „zadania domowe” otrzymali na lato Twoi podopieczni?

DP: Każdy inne. Lato to czas na uzupełnianie braków, pracę nad najsłabszymi elementami gry albo nowymi elementami,  które chcemy wprowadzić do swojego repertuaru zagrań.

Jak zamierzacie poradzić sobie z brakiem gabarytu w II lidze?

DP: Zdajemy sobie sprawę z różnicy poziomów, ale w trzeciej lidze też byliśmy słabsi wagowo, hehe. My musimy i chcemy grać swoją, nowoczesną koszykówkę młodzieżową. Dopasowanie się do stylu gry doświadczonych przeciwników nie da nam najmniejszych szans.

Jakie plany stawiasz przed Niedźwiadkami?

DP: Zamierzamy wykonać kolejny krok w rozwoju zawodników. To podstawowy i główny cel od 12 lat. Ostatni sezon, pierwszy w naszej krótkiej historii, był podporządkowany główne wynikowi. Chociaż umiejętność osiągania zaplanowanych wyników w U18 i trzeciej lidze to też rozwój, więc wszystko się zgadza.

Jak opisałbyś współpracę z firmą Hensfort?

DP: Mam świadomość, że bez firmy Hensfort nie byłoby Niedźwiadków. Najważniejsza kwestia to cierpliwość: Hensfort rozpoczął opiekę nad naszymi dziećmi 12 lat temu, gdy miały po… 7 lat i moje plany zbudowania zespołu inaczej niż wszyscy, mogły być traktowane z przymrużeniem oka. Kolejna rzecz to zaufanie: jak wyżej, dostaliśmy i nadal dostajemy od Prezesa, Andrzeja Pichura ogromne pokłady zaufania i  staramy się jak możemy by ich nie zawieść. Po trzecie profesjonalizm: Hensfort w swojej filozofii stawia na jakość. My także, w ramach swoich możliwości szukamy jakości naszych działań oraz sumiennie podchodzimy do realizacji zadań.

Wiem, że przyjaźniliście się ze śp. Adamem Wójcikiem, jakie wspomnienie związane z Adamem przychodzi Ci na myśl?

DP: Adam i jego Rodzina, przez ostatnie 25 lat byli częścią mnie i mojej rodziny. Miał wpływ na moje postrzeganie otaczającego świata. Jego osobowość, narzucała wręcz większy dystans do rzeczy mniej istotnych, czego mi ciągle brakowało i czasami brakuje. Choć ostatni, bardzo trudny rok dla wszystkich przyjaciół, mocno zdystansował mnie do gonitwy za wszystkim co nas otacza…

Chciałbyś się czymś podzielić z czytelnikami GWBA? Może parę słów na temat pozostałych roczników Niedźwiadków?

DP: Naszym celem, nigdy nie było zbudowanie dużego klubu czy ośrodka szkolenia. Nie jesteśmy w stanie utrzymać jakości szkolenia w każdym roczniku w skali firm takich jak Sopot, Radom czy Wrocław. Szukamy jakości. Pracujemy z wybranymi rocznikami, obecnie 2000, 2004, 2007, 2008 i 2010. Kolejny będzie 2013. Dla tych roczników zapewniamy doskonałą edukację w najlepszych szkołach w Przemyślu, ciężką pracę, grę w lidze EYBL i najlepszych turniejach na Słowacji, Czechach, Ukrainie czy Serbii.

Rozwój rocznika 2000 pokazuje, że Przemyśl to dobre miejsce na przygodę z koszykówką. Sześciu z najlepszej siódemki punktujących zawodników naszego zespołu finału U18 i III ligi, grało w finale U13 mistrzostw Polski szkół podstawowych Energa Basket Cup. To bardzo trudne i dosyć rzadkie by utrzymać krzywą systematycznego rozwoju przez tyle lat na najwyższym poziomie. Naszym celem jest rozwój zawodnika do matury i pomoc w wyborze dalszej, najlepszej drogi rozwoju.

Powodzenia zatem i dziękuję za rozmowę.

DP: Dzięki i do usłyszenia.

Ostatnie Wpisy

14 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Pamiętam Daniela za jego czasów zawodniczych – faktycznie Charles Oakley, brutalny gracz! Ekspedycję też pamiętam 🙂

    (16)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Podobnie jest w WKK aktualnie w roczniku U16 w którym gram jesteśmy zgłoszeni do ligi U16,U18 oraz część będzie grała w III lidze a może nawet I

    (9)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Podobnie jest w WKK aktualnie w roczniku U16 w którym gram jesteśmy zgłoszeni do ligi U16,U18 oraz część będzie grała w III lidze a może nawet I

    (0)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    o ku*de! bardzo dobrze zapamiętałem Daniela z ekspedycji! bardzo mi imponował gdy byłem szczylem. Pamiętam jak kiedyś nominował jednego rywala i skwitował to słowami „nie oszukujmy się, przyjaciół zostawiłem w domu” xD dobrze wiedzieć, że po latach facet dobrze sobie radzi w życiu i robi to co lubi.

    PS. programy jak „ekspedycja” były naprawdę w porządku, dawały okazję do zaprezentowania się w akcji normalnym ludziom, teraz za to musimy ogladać kompromitujących się hajzerów i innych krawczyków…

    (3)

Gwiazdy Basketu