fbpx

I love this game: siedem głównych atrakcji dzisiejszej NBA

36

Najlepszy sezon od lat? Kilka powodów dla których warto wstawać w nocy by oglądać NBA.

1. Russell Westbrook

“Now i do what i want” – brzmiało hasło reklamowe Jordan Brand gdy wypuszczali na rynek nowy, casualowy model kicksow RW. Odkąd ekipę z Oklahomy opuścił Kevin Durant, w mieście jest tylko jeden król i rządzi niepodzielnie. Średnich na poziomie triple-double nie widziano w NBA od dekad. Czegoś podobnego nie robili ani Jordan, ani Kobe, ani żaden z uniwersalnych podkoszowych pokroju Kevina Garnetta. Nie mam pojęcia jak daleko zajdą tegoroczni Thunder, czy opierając się na jednym zawodniku są zdolni w ogóle awansować do playoffs, ale trzeba przyznać, że jest coś elektryzującego w podglądaniu popisów androida z numerem zero. Atletycznie stoi głowę ponad wszelką konkurencję… 31.2 punktów 11.3 asyst 10.5 zbiórek.

2. Los Angeles Lakers

Mieli tankować, bo jeśli nie uplasują się na 1-3 miejscu w loterii draftu stracą pick. Tymczasem chłopaki walczą o awans. Pokonywali już m.in. Chicago, Golden State, Houston i dwukrotnie Atlantę. Jeśli nie siedzi ci trójka, mogą cię dojechać. Dwie zbilansowane piątki, masa talentu ofensywnego i nieustający ciąg na kosz. Takie rzeczy muszą się podobać. Wyzwaniem jest gra na własnej połowie, przeciwko Bulls widzieliśmy przebłyski. Świetne warunki ma Brandon Ingram, coraz pewnie czuje Julius Randle. Będzie tylko lepiej w Jezioranach.

3. Nowi Warriors

Stracili masę fanów. Ludziom nie podoba się nonszalancja Stephena Curry, brudne sztuczki Draymonda Greena i Kevin Durant “idący na łatwiznę”. Co nie zmienia faktu, że każdy nieśmiało podgląda Warriors. Nie bronią, na własnej połowie są gorzej niż przeciętni, ale ofensywnie kosmos. 117 punktów na sto posiadań piłki, najlepsza skuteczność rzutowa, najwięcej asyst. KD ustawiony na szóstym metrze to nie fair play, w życiu nie miał takiej swobody: 27.7 punktów 8.6 zbiórek 4.6 asyst 56% z gry i 42% zza łuku.

4. Joel Embiid

Ja rozumiem, że pierwszoroczniakowi spędzającemu na placu średnio dwie kwarty, nie mającemu na sobie presji zwycięstw gra się łatwiej niż ugruntowanej “pierwszej opcji” ciągnącej zespół ku playoffs. Kameruński środkowy gra z pazurem, ma zielone światło na rzuty, straty i popełnianie błędów stąd próbuje wszystkiego: manewruje tyłem do kosza, woła o piłkę, próbuje czytać obronę, pali zza łuku. W obronie na granicy faulu, skacze do wszystkiego, co bywa efektowne, ale niekiedy obraca się przeciwko niemu. Tym niemniej, szacunek jaki budzi w polu trzech sekund zasługuje na uwagę. Ma psychikę, technikę i umiejętności. Oczekiwania będą rosły z miesiąca na miesiąc, ale póki co przekracza je wielokrotnie: 18.7 punktów 7.9 zbiórek 51% z dystansu. Rookie of The Year!

5. Janis Andetokunmbo

Najtrudniejsze nazwisko w branży. 22 lata na karku 22.8 punktów 8.5 zbiórek 6.1 zbiórek i 52% z gry. Gdyby miał nieco więcej miękkości w nadgarstku byłby graczem idealnym. Od paru miesięcy pełni obowiązki rozgrywającego. Biega od kosza do kosza i coraz częściej rywale bywają bezradni. 2-3 lata i może stanowić największą indywidualną atrakcję w lidze.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

36 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Mkll
    Odpowiedz

    Super ogląda się młodych Lakers lub Embiida ale jeszcze lepiej D Wade w takiej formie ⚡według mnie jeden z najlepszych sg w historii NBA ?

    (26)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Napiszcie chociażby skrupulatnie statystyki zawodników w skrótach… czytanie o 20 ppg, 8 zbiórkach i 7 zbiórkach na mecz, przestało być fajne. Nope, not gonna hate, just sayin’. Love ya, but getting tired.. 😀

    (4)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Podzielam zdanie autora artykułu, dzisiejsza NBA zapowiada się świetnie. 🙂 nie miałem okazji przeżywać koszykówki okresu lat 90 i rocznika 00, gdyż jestem rocznik 01, a NBA interesuję się na poważnie od ledwie trzech lat. Ale gdy oglądam mecze i czytam artykuły to naprawdę jestem zachwycony tą ligą, świetni zawodnicy i ta cała otoczka wokół niej <3 Punkt 6 – Giannis Antetokounmpo ? ostatnio zacząłem uważniej przyglądać się jego grze, zaczynam być jego fanem 🙂 jak ułoży nadgarstek to ma materiały na bycie twarzą NBA.

    (3)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Brakuje Wam Kobe? Oglądajcie DeRozana. Nie ma Garnetta? Patrzcie na Anthony’ego Davisa. Nowitzki? Chris Bosh? Patrzcie na Porzingisa i KAT’a.

    Mimo to brakuje, następstw w lidze nie ma.

    (-17)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    A skoro nie ma już Tima Duncana, to na kogo mam patrzeć???
    Pomimo tych wszystkich “fajerwerków” o których mówi artykuł ( które oczywiście są fajne i efektowne),
    największą frajdę sprawia oglądanie SPURSów. Ich zespołowa gra, mentalność jaką wszczepia im Pop, jak zawodnicy znikąd rozwijają się w tym zespole i dostają znaczącą role do odegrania w drużynie – to naprawdę jest esencja koszykówki…

    (6)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Mało powiedziane ze lebron zaprowadził by każdy zespół do playoff on by zrobił przynajmniej finał konferencji jak włącza mu się plaoffy to jest jak rozpędzony pociąg niszczący wszystko na drodze

    (5)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Z argumentacją zgadzam się w 100% ale jak zwykle w niepodpisanych artykułach- autor przyłożył się do poprawności tekstu jak Harden do obrony…

    (1)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe DONeSZ
    Odpowiedz

    o mann brakuje Kobasa i to jak ! brakuje lodu w żyłach, brakuje jego foot worku, brakuje jego pewności siebie , jego plastycznych ruchów, brakuje SHOW TIME LAKERS ! ( Pomimo tego że grają coraz lepiej, LA potrzebuje kogos takiego jak Kobe, potrzebuje bohatera rodem z HOLLYWOOD!!!! )

    (4)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe 1-st Team All-NBA

      Potrzebuje kogoś, kto będzie hamował rozwój drużyny, przetrzymując piłkę przez cały mecz, zapominając o tym, że nie ma już 28 lat, tylko dziesięć więcej? Całe szczęście dla Lakers, że Bryant już sobie odpuścił, bo teraz ci zawodnicy mogą się w końcu rozwijać, zamiast patrzyć, jak Kobe oddaje 35 rzutów na skuteczności 30%.

      (8)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Mi brakuje w tym zestawieniu Porzingisa. Jego historia z wyborem w drafcie i miny NYK jest bezcenna. To co gość wyprawia to coś pięknego

    (10)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    “Zebrał więcej doświadczeń niż cała reszta ligi razem wzięta”. Parker i Manu, którzy dwukrotnie tłukli Jamesa w Finałach lubią to 🙂

    (26)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Najwięcej radości? DWAYNE WADE!

    Gość ma taką technikę, takie doświadczenie i taki charakter, że nie da się go nie lubić.
    Wykopali go z Miami? To wziął się ostro za trening i pokazuje im co stracili/
    Kolana i szybkość nie te? Każdy w NBA potrafi rzucać za 3 tylko trzeba treningu

    Ostatni mecz z Clevland? Gdy wjeżdżał pod kosz BEZ dynamiki nie dawał go zablokować nawet James.

    Obejrzyjcie sobie mecz Chicago. Dla kogoś kto już dużo widział, a teraz ogląda wybuchy WestBeasta, to klasa i opanowanie Wade jest dla mnie czymś najlepszym w tej edycji NBA

    (12)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    niektórzy z was są niepoprawnymi optymistami :]

    wg mnie, mamy do czynienia z najsłabszym rocznikiem NBA od wielu sezonów. Może nawet od ponad dekady.

    wystarczy rzucić okiem w tabelę : Russell Westbrook rozgrywa świetny sezon, ale bądźmy poważni – w silnej NBA zespół tak skonstruowany jak Thunder nie miałby rec 12-8.

    w Eastern na 2 miejscu pręży się zespół z Toronto, który zrekonstruowano w trakcie offseason i widać wyraźnie, że nie wszystko działa tam tak jak powinno, a parę rzeczy jest wręcz in minus [w stosownym miejscu i terminie rozwinę tę analizę Dinozaurów].

    Celtowie są zespołem przeciętnym w skali last decade, ale w dzisiejszej Eastern są wręcz solidni. To kolejny dowód na słabośc NBA 2016-17.

    Spurs stracili lidera zespołu [nawet jesli Duncan nie zdobvywał już 25 pts w meczu, to nadal był najważniejszą postacią w drużynie, z uwagi na swoje doświadczenie, mistrzowskie pierścienie oraz inteligencję na poziomie grającgo coacha], podstawowe ogniwa systemu zapewniającego im większość sukcesów są na granicy wyeksploatowania, LaMarcus Aldridge nie jest tak dobry jak w Portland, a mimo to Ostrogi zajmują 2 lokate w Western. Przy całym respekcie dla coacha Gregga Popovicha – nie świadczy to najlepiej o stanie posiadania Ligi.

    nie wspominam już o Clippersach, o grających hulaszczy, mało zorganizowany basket, Rockets.

    poniekąd ranking sporządzony przez pana redaktora potwierdza ten stan rzeczy. ciekawi są pojedynczy zawodnicy, rodzące się młode zespoły, ale nie jest to liga najwyższych lotów.

    wg mnie największą atrakcją tego sezonu będzie seria finałowa Cavaliers-Warriors. Nie ma w tym sezonie nic bardziej interesującego.

    ofk, skutkiem tego obserwacja Cavaliers i Warriors w regular season, to osobne atrakcje. wg mnie, już dziś mamy mnsótwo ciekawych obserwacji na ich temat, które staram się regularnie wplatać w moje posty.

    nr liśście umieściłbym również wątek rozwoju Bena Simmonsa, moim zdaniem rookie o największym potencjale jaki widzieliśmy od czasów Anthony’ego Davisa.

    ciekawie wygląda też przebudowa San Antonio, które zmienia obsadę powoli, ale nie wiadomo, czy uda się to poprowadzić w takim systemie, jaki od 20 lat funkcjonował w najlepsze. powód jest oczywisty : główny element systemu skończył karierę i nie ma nikogo kto by go zastąpił. Trzeba drużynę przebudować. Jak odchodzi ktoś wybitny, to drużyna musi się zmienić. Popovich na razie gra talentem i coachingiem, ale mam wrażenie, ze nie ma jeszcze pomysłu na podobnie skuteczny, wyrazisty i niezawodny gameplan jaki Spurs ogrywali przez ostatnie 20 lat harmonijnej współpracy na linii wybitny coach- wybitny zawodnik.

    szósta rubryka, to wg mnie wsszystko, co dzieje się [former] Motown, gdzie coach Van Gundy lepi naprawdę ciekawy zespół, który pokonuje w regular season wszystkie zespoły Eastern zaajmujące miejsca wyższe w tabeli. Poza raptors i Cavs, ale sądzę, że mają też siłę by rozpracować zespół z Kanady.

    Van Gundy buduje drużynę, która nie musi mieć świetnego REC w regular season, ale może być bardzo dobra w best of 7 . a to best of 7 są wyznacznikiem mistrzowskich ambicji, a nie pojedyncze mecze w reg season. A żeby wygrywać best of 7 potrzeba dyscypliny taktycznej, intensywnośc i bardzo dobrej konsekwentnej gry w obronie. Pistons mają to wszystko, albo będą mieli pod koniec tego reg. season.

    ofk, nie mają star power i doświadczenia, co z pewnością ogranicza ich szanse, ale gdyby mieli te dwie rzeczy, to nie mówilibyśmy o możliwej niespodziance z ich strony, ale o aspiracjach contendera.

    tak czy owak, obserwowanie ich rozwoju jest szalenie ciekawą czynnością.

    (-3)

Gwiazdy Basketu