centered image

Iksy i kółka: geniusz Brada Stevensa

24

Bostońskich Celtów, choć byli nękani kontuzjami przez caluteńki sezon, dzieliły dosłownie minuty od historycznego wyeliminowania LeBrona Jamesa i jego świty na drodze do Wielkiego Finału. Po sezonie, w którym utracili przede wszystkim Haywarda i Kyrie, ale także Theissa i częściowo Smarta, który wrócił po rozpoczęciu serii z Milwaukee, Boston odprawił z kwitkiem agresywnie grających Bucks. Następnie, choć przewaga talentu była po stronie rywali, sprali Philadelphię, zupełnie eliminując wszystkie jej przewagi. Seria z Cleveland wisiała już naprawdę na włosku i choć LeBron ostatecznie przechylił szalę zwycięstwa na korzyść Złoto-Bordowych, to chyba „wypstrykał” się ze wszystkich cudów, bo w serii finałowej sztuczek mu już brak. No, może nie jemu, a jego kolegom, ale to już temat na inny art.

Wracając do Celtics, prócz świetnej dyspozycji bostońskiej młodzieży, ich udany postseason jest zasługą także, a może przede wszystkim, świetnej pracy Brada Stevensa, który zgodnie nazywany jest przez komentatorów kolejnym trenerskim objawieniem i zasypywany wielce nobilitującymi porównaniami do bardziej doświadczonych szkoleniowców. Na czym polega jego fenomen? Oto pięć żelaznych zasad, jakie stosuje w swej codziennej pracy.

#Wymienność elementów

Pierwszą rzeczą, jaka ciśnie się na usta, jest to, że Boston jest klubem pracy. W drużynie nie ma świętych krów i każdy uczestniczy w podziale obowiązków. Dotyczy to zarówno gwiazd, jak i zwykłych wyrobników. Najlepszym przykładem jest Al Horford, który liderem i gwiazdą drużyny jest ze względu na zarobki i reputację, ale na boisku nie wychodzi z roli solidnego rzemieślnika. Dość powiedzieć, że (nie licząc pauzującego Haywarda) Al jest najlepiej zarabiającym graczem drużyny i dopiero piątym jej strzelcem! Pokażcie mi drugą drużynę z takim podziałem.

Filozofią Stevensa jest dywersyfikacja wkładu w sukces drużyny, tak w obronie, jak i w ataku, więc nie ma tu graczy, którzy odpoczywają na bronionej połowie, żeby wejść na wysokie obroty w kolejnym posiadaniu. Boston bardzo często gra podwojeniami i nie może sobie na to pozwolić. W ataku piłka krąży aż miło, stąd ból głowy przeciwników, którzy muszą zgadywać, czy dziś jest ta noc, gdy Rozier wejdzie w buty Kyrie, czy może będzie to ktoś z pary Tatum/Jaylen Brown? Miła odmiana od realiów zeszłego sezonu i atakowania jednym napastnikiem, IT, którego w dodatku chowano potem w obronie. Trzeba Wam wiedzieć, że Boston w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami niemal podwoił (zmiana z 5 na 8+ teoretycznie Hayward) liczbę graczy z dwucyfrową średnią punktów?

W parze z wszechstronnością ataku idzie wszechstronność obrony. Rotacje coacha Stevensa są wymienne pod względem talentu i fizyczności. Nie ma planu B, jest kilka planów A, w różnych wariacjach. Najlepsza obrona ligi sezonu zasadniczego (101.5 traconych punktów/100 posiadań) wymaga zaangażowania. W serii z Philly jeszcze poprawiła się ta statystyka, bo zdobycze rywali wyniosły 101.3 punktów / 100 posiadań.

#Podział ról

Bez Kyrie i Haywarda w playoffs, Celtowie mieli w swych szeregach siedmiu (!) zawodników z USG% powyżej 20% (to się nie sumuje do 100, bo np. przy asyście procenty nabijają się dwóm graczom). Na drugim biegunie są tacy Thunder, mający 3 graczy powyżej 20 i aż 6 poniżej 10% (Boston jednego).

Jayson Tatum, chcąc nie chcąc, stał się osobą pierwszego kontaktu na atakowanej połowie. Gdy Celtowie potrzebują punktów, szukają Tatuma i nieważne, że legalnie browar będzie mógł kupić dopiero w przyszłym roku. Tatum musiał nieco zmodyfikować styl gry, poświęcając midrange dla trójki, ale nie jest jedynym, który musiał zmienić przyzwyczajenia. Jaylen Brown przeszedł na dwójkę, żeby nie dusić się z Tatumem i Haywardem na SF.

/www.gwiazdybasketu.pl/jaylen-brown-prymus-nie-peka/

Terry Rozier to kolejna wunderwaffe spod plandeki Stevensa. W playoffs był trzecim strzelcem (16.5 ppg) i pierwszym asystującym ekipy. Doprawdy, chyba nikt się nie spodziewał, że Terry Rozier tak udanie zastępować będzie nieobecnego Kyrie Irvinga. Tak samo jak nikomu nie przyszłoby wcześniej do głowy, że Aaron Baynes straszyć będzie rzutem zza łuku, a jednak! Nowozelandczyk jest w zasadzie rozwiązaniem czysto teoretycznym w ataku (4.7 FGA, z czego 1.2 za 3), ale swych rzadkich prób nie marnuje, notując w ostatnich playoffach skuteczność z gry na poziomie 51%, i 48% za trzy.

Dużo ważniejszy od samego woluminu punktowego jest jednak spacing, który wnosi. Danny Ainge od dawna szukał big manów rozciągających grę i proszę bardzo, Horford i Baynes nadają się do tego znakomicie. Ten ostatni, w serii z Sixers, wpakował do siatki sześć trójek. To 2 próby mniej niż wszystkie jego ODDANE rzuty zza linii 7.25 w dotychczasowej karierze w playoffs i sezonie łącznie, zanim przyszedł do Celtów. Przeciw Philly, Stevens postawił przed nim konkretne zadanie. Ustawiony w rogu Baynes miał wyciągać spod kosza Embiida, ułatwiając kolegom penetracje.

Embiid śmiał się z Baynesa, nazywając go „gościem z koczkiem, od brania na plakat”. Ale ten się śmieje, kto się śmieje ostatni…

Kluczowym słowem w słowniku Brada Stevensa jest zaufanie. Pewność siebie Browna i Smarta jest wręcz zaraźliwa. Bez pewności siebie nie ma dobrych występów, bez dobrych występów nie ma zwycięstw. Dobrym przykładem jest tu też pozwolenie Morrisowi na jego firmowe midrange jumpery. Jeśli dzięki temu ręka mu nie drży, niech rzuca!

Ciekawe rzeczy można też zaobserwować, analizując politykę zmian Stevensa. Dla większości coachów 2 faule w pierwszej kwarcie to automatyczne zejście na ławkę, podobnie jak zebranie trzeciego przewinienia przed końcem połowy. Dla Brada Stevensa nie zawsze. Czasem woli zostawić gracza na boisku, dając mu tylko wytyczne podczas przerwy na żądanie.

Xs and Os…

#Analiza jest wszystkim

Sprawdzone rozwiązania mają to do siebie, że są sprawdzone w wielu sytuacjach i zwykle uniwersalne. Natomiast nie ma mowy o sukcesie na dłuższa metę bez przygotowania taktyki pod konkretnego przeciwnika. W serii z Philly było widać to szczególnie wyraźnie, ponieważ Stevens nakazał swoim szczelne krycie Simmonsa już od linii środkowej. Znacznie ograniczyło to możliwości filadelfijskich, spowalniając tempo ich akcji i zmuszając do błędów, nie wspominając już o wyeliminowaniu zagrożenia ze strony Simmonsa.

Inne założenie defensywne opierało się na zwróceniu jednej z sił Philly przeciwko nim. Sixers korzystają przede wszystkim z dwóch przewag: penetracji Simmonsa i gry podkoszowej Embiida. Po zminimalizowaniu zagrożenia ze strony tego pierwszego, Stevens poszedł va banque i stwierdził: będą chcieli odkuć się Embiidem, grajmy w to. Była to swego rodzaju pułapka, ponieważ Kameruńczyk, choć groźny pod koszem, nie jest dobrym podającym, więc gdy dostaje piłkę tempo siada, a reszta kolegów stoi bezczynnie (patrz zwłaszcza pierwsza akcja na poniższym video). Inna sprawa, że nie byłoby to możliwe do zrealizowania, gdyby nie świetna robota Baynesa i Horforda w defensywie.

W ataku strategia zasadzała się głównie na dwóch filarach: wspomniane wcześniej rozciągnięcie gry, zmuszające Embiida do wychodzenia spod obręczy i walenie jak w bęben w słabe punkty rywali. Za chłopców do bicia w obronie obrano Redicka i Belinelliego (lub obu, jeśli byli na boisku). Tatum wchodził w nich jak w masło, a że Sixers potrzebowali ich rzutów, po zniwelowaniu Simmonsa i umęczaniu Embiida przez grę 1-on-1, trener Brown znalazł się w groźnym clinchu, zmuszającym go trzymać ich przez długie minuty na parkiecie i być skazanym na ich obronę (3 najczęstsze rotacje Sixers mają Embiida, Simmonsa oraz Redicka lub Belinelliego).

#Król iksów i kółek

Jedną z największych zalet Brada Stevensa jest jego umiejętność rozpracowywania rywali „live”. Ileż meczów widzieliśmy, gdy Celtowie po mistrzowsku wręcz wracali do życia w drugiej połowie? Zresztą, szkoda strzępić ryja, wszystko jest na tym video:

To nie jest jakiś odosobniony przykład. W serii z Sixers, na którą się w tym artykule powołuję (przede wszystkim dlatego, że jest to ostatnia wygrana seria bostońskich i wyżej nigdy jeszcze nie zwyciężali w tym składzie) i w pozostałych seriach w tych playoffs, w sytuacjach/posiadaniach mających miejsce po timeoucie w czwartej kwarcie lub dogrywce, Celtics generowali 1.26 punktu z posiadania, na skuteczności 10/19, bez ŻADNEJ straty w tych sytuacjach. W ostatniej minucie 4 kwarty lub dogrywki było to 1.57 punktu z posiadania i skuteczność 4/6. Ponownie, bez żadnej straty!

#Rewaloryzacja graczy

Odchudzony Jared Sullinger w CBA. Jeszcze dwa lata temu był istotnym graczem wyjściowego składu Celtics.

Celtics w playoffs mieli do dyspozycji grających basket życia Browna i Roziera. Jayson Tatum adaptuje się w lidze szybciej niż można było przypuszczać, Marcus smart nigdzie indziej nie byłby tak dobry (podobnie było z Isaiah Thomasem), nie do podważenia jest również wartość Larkina, Baynesa czy Morrisa, nie wspominając już nawet o Horfordzie. Stevens umie wyciągać z graczy to, co najlepsze, tak że na boisku są wyraźnie lepsi niż na papierze (pozdrwiamy Philly i Toronto!). Rok temu IT grał jak MVP ligi, Avery Bradley wydawał się kluczowym zawodnikiem, a Jae Crowder nie do zastąpienia. To byli 3 z 4 najlepszych strzelców ekipy i gdzie są teraz?

Żadnego nie ma już w klubie, podobnie jak Olynyka, także istotnego dla rotacji. Jeszcze jeden rok wstecz ważnym elementem układanki był Evan Turner, a także Jared Sullinger, który teraz jest… w Chinach, dwa lata po tym, jak w NBA był graczem kalibru 11/8/2. Czy można chcieć lepszych dowodów na skuteczność metod Brada Stevensa? W nadchodzących miesiącach wyzwaniem będzie „klęska urodzaju”, związana z koniecznością implementacji do składu rekonwalescentów. Myślę jednak, że każdy trener chciałby mieć taki problem.

[BLC]

Ostatnie Wpisy

24 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetny trener a jeszcze taki młody. Dobrze się ogląda Celtics, ciekaw jestem jak w przyszłym sezonie wkomponuje brakujące w tym sezonie elementy układanki, a może to być nie lada wyzwanie przy wystrzale talentu młodych, trzymam kciuki, wschód będzie ich.

    (35)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Mega artykuł! Czapki z głów 😀 Brad Stevens jest jak pieprzony midas, jakiego składu nie dotknie to zamienia w złoto! Ciekawe jak by pod jego kuratelą wyglądali cavs?

    (36)
  3. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe Sheio
    PATRON
    Odpowiedz

    „że Aaron Baynes straszyć będzie rzutem zza łuku, a jednak! Nowozelandczyk jest w zasadzie rozwiązaniem czysto teoretycznym w ataku”
    On urodził się w NZ, ale obywatelstwo ma teraz Australijskie.

    (3)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak dla mnie kołcz of de jer, bardzo mlody, a juz niezwykle doswiadczony, od ncaa po nba. Jestem przekonany, ze zgarnie kiedys 💍

    (13)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Niestety ale patrząc na skład i to że decyduje o jego kształcie Ainge, wydaje mi się że będą transfery… Będzie ciśnienie żeby wychaczyc wysokiego gracza… Młodego z draftu albo jakiegoś wolnego agenta… Na pozycję 1-2-3 mają Browna, Tatuma, haywarda, Irvinga, smarta, roziera. Trzeba im będzie wszystkim zapłacić… Uważam że są warci więcej niż Boston będzie im mógł zapłacić… Jestem fanem Bostonu ale po tym sezonie żałuję że tyle kasy zainwestowali w haywarda…

    (6)
    • Array ( )

      Co to znaczy? Tyle kasy zainwestowali w Haywarda?
      Kogo lepszego mogliby miec za te pieniadze i kto bylby wstanie grac systemowa koszykowke?
      LeBron? Systemowa koszykowka xD heh
      Paul nie nadaje sie na 1 opcje George?
      Butler?

      Hayward idealnie pasuje do otoczenia jakie tworzy Boston.

      Na bogactwie jeszcze nikt nie stracil… Nie widze powodu dla ktorych Boston mialby spracic.

      (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    To jest facet który dostosowuję taktykę do graczy,a nie jak wielu odwrotnie..mam takich graczy tak gramy jest karzełek Thomas gramy tak..nie ma tego ten wchodzi i wie co ma robić..nie ma gwiazd każdy ma swoją rolę do zrobienia dlatego Horford jest gwiazdą bo ma ogromne umiejętności robienia tego co mu karze robić trener…taki Aldridge długo płakał u Popa że go nie docenia, dopiero kontuzja KL dała mu to co chciał ale skutek był jaki był

    (4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Aaron Baynes jest Australijczykiem 😉 Brad Stevens mega trener! Szkoda że w NYK nie ma takiego coacha. Świetny artykuł!

    (4)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Śniło mi się że obecni zawodnicy celtics dogadali się co do kasy, tzn podzielili kasę po równo dla każdego ikolejny sezon będą grać że zdrowym kyrie, haywardem i reszta ekipy 🙂 to byłaby najlepsza opcja i 18 tytuł w kieszeni 🙂

    (1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    @BLC – teks bardzo fajny, przyjemnie się czytało. Dziękuję.
    PS. Sprawdź proszę definicję słowa wolumin, jest taki wyraz, ale nijak nie przystaje do kontekstu, a już trzeci czy czwarty raz używasz tego słowa w swoich tekstach. Na początku myślałem że to literówka, ale może masz tu jakąś ukryty sens… Może chodziło o wolumen?

    (1)
    • Array ( )
      Zdjęcie profilowe BLC

      Chodzilo o wolumen, w tym konteksicie to pojecie pojawia sie na stronie, czesciej nawet u kolegow niz u mnie. Pozazdroscilem im I chcialem zabrzmiec madrze, a wyszlo jak zawsze;) aczkolwiek dalbym sobie reke uciac, ze pisalem wolumen, moze musze sprawdzic autokorekte w pracy, a moze moglbym teraz nie miec reki. Dzieki za feedback!

      (10)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Czytam was od kilku lat, głównie w weekendy, bo w tygodniu nie ma czasu (rodzina/praca, jak to u starych grzybów). Dzisiaj nadrabiam teksty z ostatnich kilku dni i pewnie nikt już nie przeczyta mojego pierwszego zostawionego komentarza, ale i tak napiszę, że ten artykuł to perełka i chylę czoła. Proszę o więcej takich analiz z załączonymi materiałami video. Czytałem i oglądałem z największą przyjemnością. Pozdrawiam BLC i całą ekipę GWBA. Keep up the good work!

    (4)

Gwiazdy Basketu