Introwertyk Joel Embiid, genialny wybryk natury kobiecej koszykówki!

58

Witajcie! WNBA rozstrzygnięte. Wygrały panie z Seattle Storm (3-0) dowodzone przez niezwykłą Breannę Stewart. Dlaczego niezwykłą? 30 punktów 8 zbiórek 4/5 zza łuku oraz 11/22 z gry w ostatnim meczu sezonu muszą robić wrażenie. Stewart przy wzroście 193 centymetrów nominalnie gra na pozycjach podkoszowych, ale stylistycznie to raczej „Kevin Durant w spódnicy”. Na arenie zawodowej pojawiła się przed paroma laty -> w 2016 roku sięgnęła po nagrodę WNBA Rookie of The Year. Wcześniej przez 4 lata dominowała koszykówkę uczelnianą (4 tytuły mistrzowskie NCAA) ma też na koncie mistrzostwo świata FIBA (2014) oraz złoty medal olimpijski (2016).

G.O.A.T.

W tej chwili sympatyczna Breanna jest najjaśniejszą gwiazdą żeńskiej koszykówki na świecie. A najciekawsze jest to, że jej rozpiętość ramion wynosi 216 centymetrów!!! W odniesieniu do wzrostu to anomalia niespotykana nawet w NBA. Pamiętacie ze szkoły jak Leonardo da Vinci wpisał człowieka w koło i kwadrat? To miały być idealne ludzkie proporcje. Do głowy by mu nie przyszło, że można być o 23 cm „szerszym” niż wyższym (11.9%)! Dla porównania, Kawhi Leonard przy wzroście 201 cm posiada „wingspan” wynoszący 221 cm (9.9%)

Jednak jak mówię, 24-letnia Stewart to nie tylko niespotykane w przyrodzie atrybuty fizyczne. Zobaczcie jak się rusza i co potrafi zrobić z piłką na parkiecie. Innymi słowy: 9/10 z Was ograłaby jeden na jeden i to wcale nie jest żart. Szacunek dla tej pani!

Dwaj przyjaciele z boiska

Wiecie jak ważna jest „chemia” w zespole. Zwłaszcza między najważniejszymi postaciami. Ile to już wspaniałych/ obiecujących ekip rozpadało się z powodu „nieporozumień” dwójki gwiazd? Przykładów nie trzeba daleko szukać: Kobe & Shaq, KD & Russell, LeBron & Kyrie, Rondo & Allen, Alonzo & Larry, Scottie & Charles… Przyczyny konfliktu bywają różne (finanse, kobiety, podejście do pracy, rola w drużynie etc) jednak podłożem wszystkiego są różnice charakteru.

Dlatego z radością przyjmuję wieści płynące od weterana JJ Redicka, który tak mówi o gwiazdach swego klubu:

Relacje Bena i Embiida są bardzo dobre. Obaj są introwertykami. Medialna wersja Joela trochę się z tym stwierdzeniem kłóci, ale uwierzcie, że poza okiem kamer to zupełnie inny człowiek. Ben większość czasu spędza z rodziną. Zawsze będą między nimi różnice, ale bezproblemowo potrafią spotkać się pośrodku.

Git! Nie muszę Was chyba przekonywać, że Sixers to ekipa, która ma potencjał na wielkie granie. Obaj zawodnicy, Simmons i Embiid mają unikalne predyspozycje oraz talent, obu już zaliczyć można do topowej dwudziestki NBA, z czasem może nawet dziesiątki. A w kwestii bycia introwertykami? Żaden z nas nie jest do końca intro czy ekstrawertykiem. Wszystko zależy od samopoczucia oraz gremium, w jakim się znajdujemy. Na tle jednego człowieka możemy być efektowni jak gwiazdy estrady, przy innym będziemy skromni, zamknięci i cicho. Bycie introwertykiem nie oznacza, że nie umiemy np. występować publicznie. Ekstrawertycy też potrafią i lubią czasem być samemu i np. czytać książki. Jak więc rozróżnić kim jesteśmy?

Intro czy ekstra

Wszystko zależy od tego gdzie ładujesz swe wewnętrzne baterie. Ekstrawertyk energię ładuje pośród ludzi, potrzebuje towarzystwa by poczuć powera i motywację do działania. Introwertyk skupia się w samotności, naczyta się, naogląda czegoś, przemyśli, ułoży sobie w głowie i dopiero wówczas czuje, że może iść do ludzi i się z nimi dzielić energią. Tak to widzę, a Wy? Kim jesteście?

NBA top 10

Zgodnie z zapowiedzią, magazyn Sports Illustrated uzupełnił swą listę najlepszych indywidualnie koszykarzy na świecie. Nazwiska mogliśmy wykoncypować już wczoraj. Dziś otrzymujemy uszeregowanie rankingowe, i tak:

  • #10 Jimmy Butler
  • #9 Joel Embiid
  • #8 Chris Paul
  • #7 Russell Westbrook
  • #6 Giannis Antetokounmpo
  • #5 Anthony Davis
  • #4 James Harden
  • #3 Stephen Curry
  • #2 Kevin Durant
  • #1 LeBron James

Też tak macie? Może słówko do tych, którzy kwestionują mega wysoką pozycję Stepha: czy wiecie, że jego osobisty bilans NBA na przestrzeni ostatnich czterech sezonów wynosi 244-45?! Innymi słowy: wygrywa 8.5 meczu na 10 rozegranych! Dostarcza średnio 26 punktów 5 zbiórek i 6 asyst, a skuteczność na poziomie 50/40/90 przestała już kogokolwiek dziwić. Nie byłoby mistrzowskich tytułów, ani fenomenu Golden State bez tego „filigranowego” typa.

Dla typerów NBA

Listę chętnych na typy redakcyjne GWBA 2018/2019 w zasadzie powinniśmy uznać za zamkniętą. Z doświadczenia wiemy jednak, że parę osób wykruszy się przed rozpoczęciem sezonu (startujemy 1 listopada) więc jeśli macie ochotę dołączyć: 10-15 osób jeszcze przyjmiemy. Z mniej lub bardziej istotnych dla typerów informacji:

-> Jonathan Isaac dogaduje się z Aronem Gordonem na skrzydłach Orlando: młody ma grać jako nominalny small forward w ataku (więcej pracy piłką i dalekich rzutów) oraz power forward w defensywie. Gordon odwrotnie, w obronie grać będzie dalej od kosza (jako plaster/ stoper) w ataku zaś szukał szczęścia bliżej obręczy. Magicy z pewnością liczą na jego sprinty i kontrę. Brzmi sensownie, kluczem i tak będzie mobilność i praca na nogach. Za plecami obaj będą mieli pomoc Mo Bamby, który ma miotły zamiast rąk. Sezon w klubie upłynąć powinien na bezpardonowym ogrywaniu młodzieży. Co za tym idzie, średnie Nikola Vucevica poszybują w dół. Przynajmniej dopóki nie znajdą dlań transferu.

-> Lakers pracują nad wszechstronnością Kyle’a Kuzmy. Sporo pracował nad warsztatem obwodowym w te wakacje i w zamierzeniu ma być wystawiany także jako niski skrzydłowy. Czwórka zarezerwowana jest dla LeBrona choć to wszystko pojęcia względne / nazewnictwo. Kuzma z pewnością musi więcej widzieć w ataku, czuć komfortowo podając piłkę, a w obronie im dalej obręczy tym lepiej. Nie jest to zawodnik, który lubi podkoszowe przepychanki, pewnie się ze mną zgodzicie. Tak czy inaczej: średnie punktowe KK także wędrują w dół. Za duża konkurencja jeśli chodzi o „rzuto-minuty” (LBJ, Ingram, Beasley, Stephenson, Hart).

Tymczasem zostawiam Was z tą informacją życząc dobrego dnia! Widzimy się przed piętnastą.

Ostatnie Wpisy

58 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Bądź wdzięczny za to, co masz, a będziesz miał tego więcej. Jeśli koncentrujesz się na tym, czego nie masz, nigdy nie będziesz miał wystarczająco dużo.

    (31)
    • Array ( )

      Tym razem mi się nie udało, chciałem zacząć inicjatywę pisania ciekawego cytatu z autorem, zamiast zje****go „pierwszy”. Zrobiłem to bodajże 4 razy w kilku poprzednich artykułach. Zachęcam do takiego zachowania.

      (5)
    • Array ( )

      Tym razem nie udało mi się być z moim cytatem „pierwszym”, ale chciałem rozpocząć akcję pisania czegoś ciekawszego niż zje***e „pierwszy” w pierwszym komentarzu. W kilku poprzednich artykułach (bodajże czterech) są cytaty podpisane nazwiskiem twórcy jako pierwsze komentarze. Zachęcam do takiego „pierwszowania”

      (2)
    • Array ( )

      niby tak, ale historia ludzkości jest historią własnie ciągłego niezadowolenia z siebie, pragnienia odkrywania posiadania „tego czego się nie ma”. To jest motor postępu, który moze kiedyś będzie dla naszego gatunku pułapką i matnią, z której nie wyjdziemy żywi, ale póki co, oddaje charakter natury ludzkiej, która z zasady jest ekspansywna i niezmordowania w szukaniu kolejnych wyzwań.

      tak działa ludzki umysł, ludzka wola, które kształtują kulturę i metodologię działania. Musimy iśc naprzód, odkrywać, docierać, zdobywać, tak jesteśmy skonstruowani.

      nie zadowala nas już posiadana wartośc, gdyby tak było nasza motywacja do dalszej aktywności byłaby niedostateczna wobec rangi wyzwań.

      a wyzwań przed ludzkością stoi wiele, więc ten rozwój i progres są nam niezbędne, paliwa się kończą, czekają nas wojny nie o ropę, ale o wodę, zagrożenia z kosmosu mogą się pojawić zawsze, rośnie poziom oceanów, wciąz nie mamy leku na raka itd. im bardziej będziemy z siebie niezadowoleni, tym bardziej będziemy się rozwijać, a im bardziej będziemy się rozwijać, tym większa nadzieja, że w sytuacjach globalnego kryzysu wymyślimy coś, co pozwoli nam przetrwać i może ocalić także planetę na której żyjemy. Bez ciągłego postepu, czyli bez nieustannego niezadowolenia z już posiadanej wiedzy i mechanizmów, będziemy skazani na wyginięcie.

      (7)
    • Array ( )

      Nie dążyć by mieć więcej, to cofać się.
      Przełóżmy to na koszykówkę. Masz talent i nic z tym nie robisz, wygrałeś na podwórku i to już koniec?
      Jeśli masz ambicję dążysz by być lepszym od ludzi z innego podwórka. Więc trenujesz, pracujesz by być lepszym. Tak zdobywadz szczyty.
      Jeśli np. niejaki Bryant nie chciał więcej to gdzie by był.
      Tak samo w życiu codziennym. Masz mieszkanie, więc nie marzysz o domku z ogródkiem? Niech marzenia będą naszą siłą napędową by każdy z nas dotarł do swojego szczytu.
      Jeśli ktoś jest szczęśliwy mieszkając w kawalerce całą rodziną ok, jego wybór.
      Jeśli jednak ktoś chce więcej to trzymam kciuki.

      (3)
    • Array ( )

      myślę, ze powinna.

      zawodniczek na niezwykle wysokim poziomie technicznym jest w kobiecej koszykowce bardzo wiele, a na dodatek grają przez cały rok, kiedy kończy się krótki sezon WNBA większośc podpisuje kontrakty w Europie.

      także w Polkowicach czy Krakowie co i rusz zjawiają się czołowe zawodniczki WNBA, bodaj 2 lata temu mieliśmy pojedynek na najwyższym poziomie, kiedy staneły przeciw sobie Tina Charles i Nneka Ogwumike, wówczas dwie najlepsze koszykarki świata.

      zresztą, Diana Taurasi, Becky Hammon czy Sheryl Swoopes albo Lisa Leslie są wymieniane z najwyższym szacunkiem przez największych graczy NBA, którzy nie obawiają się przyznać do inspiracji ich grą i stylem.

      (3)
    • Array ( )

      @wpp
      „graczy NBA, którzy nie obawiają się przyznać do inspiracji ich grą i stylem.”

      proszę o źródło

      (3)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    „Nie byłoby mistrzowskich tytułów, ani fenomenu Golden State bez tego „filigranowego” typa.” to gdzie jego mvp finałow?

    (-36)
    • Array ( )

      Ale ma 3 mistrzostwa i jest głowna postacia mistrzowskiej układanki.
      Zdobywa punkty seryjnie z każdej pozycji, pod kosz dostaje sie z łatwościa.
      Jak zatańczy na parkiecie to niejednemu jeszcze kostki wykrecą sie w druga stronę.
      Jest EWENEMENTEM i ciesz sie bratku, że możesz oglądac takiego kozaka, który przy 191 cm wzrostu robi z ponad 2 metrowymi atletami co chce.

      (35)
    • Array ( )

      @ReD naprawde uwierz mi, ze ja to wszystko wiem ale poprostu nie rozumiem jezeli jest GŁÓWNĄ postacia to dlaczego wyróznienie za najlepszego gracza druzyny, ktora wygrywa mistrzostwo trafia w rece innego zawodnika juz 3 raz??? Typ jest gwiazda swiatowego formatu. Dyskusyjnie najlepszy scorer w dziejach ale o prawdziwej sile gsw stanowi KD i Draymond. To są gracze, którzy ciagna dla tej druzyny ofensywe i defensywe. Nie sa gwiazdami jedej strony.

      (-5)
    • Array ( )

      MVP nie jest przecież jedynym kryterium warunkującym niezbędnośc danego gracza w zespole mistrzowskim :]

      każdy z podstawowych graczyDubs jest tak samo niezastąpiony – Draymond, Klay, Stephen czy Kevin Durant, a takzę Andre Iguodala.

      nieobecnośc któregoś z nich zmienia momentalnie całą układankę, co pokazała seria Dubs vs Rockets, rozegrana praktycznie bez Iguodali, co odebrało Dubs częśc atutów, zmusiło do najwyższego wysiłku i kontuzja Chrisa Paula spadła im jak z nieba w momencie bardzo kryzysowym.

      rzecz polega na tym własnie, ze zespół to cały mechanizm, organizm. Dobry ! zespoł. w słabym mozna wyjmować co się chce i nadal będzie tak samo słabo.

      w silnym, dobrze złozonym zespole, nawet 7 gracz bywa niezbędny, dlatego właśnie, że jest to mechanizm tak precyzyjny jak najlepszy szwajcarski zegarek. Nie ma elementów „bez których mozna by się obyć”./

      dlatego wszyscy gracze odbierający pierścienie mistrzowskie w dniu otwarcia nowego sezonu dostają takie same oklaski.

      wszyscy znający się na tej grze kibice doskonale wiedzą, ze nawet ostatni rezerwowy na ławce włożył masę pracy w to, ze drużyna jest tak dobra.

      nawet jesli w meczach nie spędził na boisku wiele czasu, to swoje zrobił na treningach.

      każdy starter, lider zespołu potwierdzi, że jeśli na treningach własnego zespołu dostaje wycisk od rezerwowych, którzy mają zielone światło na grę „faul”, to potem w meczu oficjalnym jets mu wręcz łatwiej.

      największe batalie w NBA odbywają się własnie na treningach.

      I jeśli Curry czy Durant są tak dobrzy w meczach oficjalnych, to swoją zasługę w tym mają takzę ich koledzy z ławki, którzy dają im tak mocno w kość na treningach, że nic już później nie jest im straszne, przeciwnie : mecze są przyjemnością i odpoczynkiem.

      dlatego wszelkie deprecjonowanie zawodników NBA mija się z celem.

      krytyka – tak, ale w ramach rozumienia z jakim poziomem intensywności rywalizacji i zaangażowanego talentu mamy do czynienia.

      (32)
    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe admin

      Przesadzasz, czytają nas konkretne kozaki. Sam się czasem dziwię słysząc od ogólnie rozpoznawalnych polskich koszykarzy, że czytają 🙂

      (32)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    jak mozna porownywac embida i simmonsa do duetow ktore wymieniles? wielkie zamieszanie ciagle wokol nich, a sa g*anami.. w playoffach wyniesli tylko miami ktore sam bym wyniosl z pijanym ojcem, a przez kontuzjowany boston zostali zgnojeni.. gdyby trafili na kazdy inny team niz miami to playoffy skonczylyby sie na pierwszej rundzie

    (2)
    • Array ( )

      nie ma żadnej gwarancji, że „zdrowy” Boston byłby lepszy od „kontuzjowanego”.

      nie rozumiem, dlaczego niektórzy uważają, ze kontuzje Haywarda i Irvinga zmieniły Celtów na gorsze ? przecież bez nich Boston grał znacznie lepszą defensywę , był bardziej grit and grind, i dlatego właśnie pokonał Philę i tyle problemów sprawił Cavaliers.

      w Playoffs all about matchup i „kontuzjowany” , ale silniejszy fizycznie, atletyczniejszy i twardszy w obronie Boston był ciężkim matchupem dla wszystkich.

      z Irving & Hayward byłby to zespół bardziej finezyjny, słabszy fizycznie, mniej atletyczny, może bardziej utalentowany, ale czy przez to groźniejszy dla rywali ?

      wg mnie, warto przemyśleć tę kwestię.

      a uwagi dot. duetu zawodników z Sixers są wg mnie krzywdzące.

      głównie dla Miami Heat, bo sugerują, że przegrali z byle kim, podczas gdy rozegrali swietne Playoffs oraz dla Celtów, których Playoffs również były godne pozazdroszczenia, a tutaj nagle pada stwierdzenie, ze w sumie poszli na łatwiznę.

      „Sixers zgnojeni przez Celtics” ?

      cóż, myślę, ze powinieneś uzupełnić vademecum wiadomości.

      Sixers raz ograli Celtów, a TRZY z czterech przegranych meczów Boston musiał wyszarpać. Róznica w tych spotkaniach wynosiła zaledwie : +5, +3 i +2 na ich korzyśc.

      to była równa, twarda seria, Sixers zapłacili za brak doświadczenia, ale biorąc pod uwagę, ze head coach Brett Brown, lider zespołu Ben Simmons i główny ofensywny zawodnik Joel Embiid, to debiutanci na poziomie Playoffs – wypadli znakomicie.

      tym bardziej niepoważne jest opowiadanie bajek o „kontuzjowanym Bostonie”, który mając również tylu debiutantów na Playoff level pokonał Sixers wytrzymująć lepiej presję i nerwy końcowych kwart 3 spotkań.

      w ogóle, myślę, ze przydałoby się dwa razy zastanowić nad wypowiedziami, które zawierają takie słowa jak „zgnoić”, „g.niarzami” czy „pijanym ojcem”, bo zupełnie nie pasują one do dyskusji na temat najlepszych koszykarzy na świecie.

      zresztą, nie pasują one do jakiejkolwiek dyskusji o czymkolwiek.

      nie po to matka natura wyposażyła człowieka w tak unikalny, cudowny aparat komunikacji, jak język mówiony, a człowiek tak go imponująco rozwinął, żeby do dyskusji wybierać słowa najgorsze i najbardziej obelżywe, spośród tylu tysięcy dostępnych lepszych i ciekawszych. Warto mieć trochę klasy i umiaru, w takim towarzystwie od razu przyjemniej się przebywa.

      (38)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Sorry admin, ale do super duetów które rozpadły się przez nieporozumienie między nimi, dopisałeś KD i Westbrooka. To oczywisty błąd. Durant odszedł z OKC bo tylko on i Westbrook ciągnęli zespół. I to już go męczyło. Tak napisał ze swojego fake konta i można być pewnym że wtedy pisał szczerze.

    (9)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Ale bym sobie pooglądał taką piątkę;
    PG: Curry
    SG: Harden
    SF: KD
    PF:James
    C: Davis

    Marzenie ściętej głowy…. Ale byłoby to piękne;))

    (-4)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Będzie problem z Kuzmą, strzelam, że po sezonie będzie narzekał na brak okazji strzeleckich, a ego będzie podpowiadać, że moze warto pójść gdzieś gdzie będzie mógł udowodnić, że warto dać mu spory kontrakt. Ktoś się orientuje btw jak wygląda jego umowa na najbliższe lata?

    (4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Chciałem zażegnać raz na zawsze „pierwszowania” i tym razem mi się nie udało, ale w kilku poprzednich artykułach (bodajże czterech) znajdziecie cytaty w pierwszych komentarzach. Zachęcam do wysilenia się i chociażby wklejenia ciekawych słów wielkich ludzi, zamiast bezsensownego „pierwszy”!!

    (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    #10 Jimmy Butler (w doł)
    #9 Joel Embiid (w doł)
    #8 Chris Paul (w doł!!!)
    #7 Russell Westbrook (w górę jak nie sępi TD)
    #6 Giannis Antetokounmpo (w górę)
    #5 Anthony Davis (w górę!!!)
    #4 James Harden (w górę)
    #3 Stephen Curry (w dół za Hardena i Davisa)
    #2 Kevin Durant (OK)
    #1 LeBron James (w górę 😉 )

    (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    intowertyzm kontra ekstraweryzm

    cóż, jakby nie patrzeć Bil Russell, Kareem, Larry Bird, Michael Jordan, Tim DUncan czy Kobe Bryant, to podręcznikowi introwertycy.

    sądze, ze koszykówka, jako sport zespołowy, wymaga od zawodników łączenia tych cech. intoweryzm przydaje się w rozwijaniu własnej inteligencji sportowej, koncentracji i psychiki, nie mozna tego dokonać w grupie, potrzeba samodzielnej refleksji, a te odbywają się w wewnętrznym świecie każdego gracza; natomiast później to włączyć w proces działania zespołu, grupy ludzi, znaleźć z nimi kontakt i płaszczyznę porozumiewania się.

    mistrzowskie zespoły często były właśnie na tej zasadzie budowane na tej zasadzie. dobierano ludzi utalentowanych, inteligentnych, osobnych, którzy potrafili odpoczywać od siebie nawzajem poza boiskiem, a przy okazji campów, treningów i meczów tworzyć grupę absolutnie związaną ze sobą i wzajemnie doładowującą się energią i pozytywną motywację.

    na tym również polega profesjonalizm, nie na kumplowaniu się, bo to nie liceum, ale na umiejętności wspołpracy na boisku.

    Dennis Rodman powiedział, ze kiedy był w Bulls nie zamienił z Jordanem i Pippenem więcej jak dwóch zdań poza boiskiem ale wystarczy popatzreć jak działali podczas meczów i widać niesamowity feeling między nimi. Na tym właśnie to polega.

    Dennis mówił, że „Bulls byli grupą 12 facetów którzy do hali przyjeżdzają 12 samochodami, a po meczu rozjeżdzają się w 12 róznych kierunkach, ale na boisku byli absolutnie rodziną, braćmi i doskonałymi partnerami”.

    I z grubsza na tym to własnie polega, wg mnie.

    (20)
    • Array ( )

      może miało być „widzimy się przed piętnastym” – to jeszcze kilka godzin zostało…

      (4)
    • Array ( )

      z pewnością podniosłeś poziom merytoryczny forum wymiany opinii nt NBA. lol.

      (8)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Niestety żadna kobieta nie jest w stanie zainteresować swoją gra…z 10 minutowego filmiku dałem radę obejrzeć 3 min i nic… zero zachwytu…

    (3)
    • Array ( )

      proponuję Deanne Nolan, Brit Griner albo Sheryl Swoopes.

      z Europejek Albę Torrens albo Laię Palau.

      jesli oczekujesz od nich atletyzmu na miarę NBA, to nie ten adres, ale technika, przegląd pola są w zawodniczek NBA na nie gorszym poziomie niż u zawodników NBA.

      (0)
    • Array ( )

      miałem dokładnie to samo – przewijam, przewijam… dziękuję – szkoda życia
      Nie twierdzę, że to zła zawodniczka ale takie ‚highlighty’ to mogę zobaczyć na każdym boisku w kraju (na którym ktoś w ogóle gra:)

      (5)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    „Kim jesteście?”
    Fani NBA w Polsce należą do wyjątkowej kategorii po środku.
    Niewyspanie z powodu oglądania basketu w nocy.

    (1)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Curry’ego szanuję za grę bo jest to naprawdę top-niemniej jednak jak dla mnie ma coś w sobie takiego co mnie wkur… niebotycznie- to taki typ gimnazjalisty co się buja na propsie po korytarzach szkoły podczas przerwy i pokazuje język, potem ten uśmieszek i spier…ala na górne pietro byle ni e mieć konfrontacji face to face- oczywiście i tak się odegra na parkiecie i pokaże swój poziom, ale te drobnostki ,,miedzy wierszami,, jakoś mnie irytują w jego wykonaniu- ale grajek TOP i chylę czoła

    (9)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Niedawno jeszcze na tej stronie zamieszczono przewidywania dot. bilansu zespołów w sezonie zasadniczym i mocno skrzywdzono Houston, którym przewidziano liczbę zwycięstw zaniżoną o 10, z 65 do 55. Bulwersujące, niezrozumiałe ale to się wydarzyło.
    Dzisiaj umieszczono Hardena, lidera Rakiet, urzędującego MVP, na 4 miejscu, zaniżając jego faktyczną pozycję o minimum 3. Ale w tym sezonie Broda udowodni kto jest kim w NBA. Ok, to tyle, Antoni woła z kuchni.
    PS. Wielmożny, ADHD opętało Cie dzisiaj, czy dziewuchy od roku nie widziałeś?

    (1)
    • Array ( )

      @Triple Double
      zapomniałeś dodać, że pozycja Paula w rankingu też została zaniżona, minimum o 5. Trwa nagonka na Houston we wszystkich mediach w USA, jak i w Polsce. Sezon zweryfikuje te wasze pseudo rankingi. Pzdr.

      (2)
    • Array ( )

      Jestem pewien, że tak. Wystarczy w miarę ogarnięty gostek łojący regularnie na orliku 🙂

      (1)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Myślę, że przeceniacie możliwości kobiet w koszykówce. Sądzę, że spora część z was bez większych problemów orżnęłaby tę Stewart.
    Ładnych kilka lat temu miałem okazję zagrać 1 na 1 z babką grającą w polskiej pierwszej lidze. Nie była żadną wielką gwiazdą, po prostu jedną z wielu zawodniczek ligowych. Wyższa ode mnie o 5 cm i około 10 lat młodsza. Miałem wtedy mniej więcej 45 lat, ona ciągle jeszcze aktywnie grała. Ja nigdy w kosza nie grałęm na poważnie, jedynie amatorskie pykanie z kumplami w weekendy i to wszystko.
    Graliśmy mecz i rewanż 1 na 1 do 11 punktów. Pierwszy wygrałem gładko do 3, drugi do 8, bo mi kondycji już brakowało w drugim. Ona wszystkie punkty zdobyła rzutami z daleka. Nie umiała wejść pod kosz nawet jak mnie minęła w pierwszym kroku, przepchnąć się, zebrać piłki po niecelnym rzucie, ani mnie uniemożliwić wchodzenie pod kosz i zbiórki. Jedyne, co jej zostało, to rzucanie z dystansu, ale tu też potrafiłem jej to utrudnić – bo skakałem o wiele wyżej. Nie mam wyskoku młodego Cartera, po prostu ona miała dosiężnego może z 20, góra 30 cm.
    Nie ma tu żadnych cudów, facet jest po prostu o wiele silniejszy i dynamiczniejszy od kobiety i tyle.

    (3)