fbpx

Isaiah Thomas: patron wszystkich małych i jego zielona krucjata

25
Isaiah Thomas

Kiedy w 2003 roku włodarze Celtics szukali kierownika ds. kadrowych, ich długoletni doradca, dziewięciokrotny mistrz trenerski Red Auerbach, siedząc w swym zadymionym kantorku jedynie się uśmiechnął:

Weźcie Danny’ego Ainge’a. Dlaczego? On po prostu zawsze ma szczęście.

Trzynaście lat później można z tym faktem polemizować, ale oddać należy że: 1/ załatwił Bostonowi siedemnasty sztandar 2/ bez tankowania przebudował zespół, przed którym dziś wzdrygają się konkurencyjne ekipy. Nie ważne czy to listopad czy kwiecień, wiadomo, spotykając się z Celtics wiesz, że będzie bolało…

Danny, a także pół Nowej Anglii na czele z Tomem Bradym, całe lato próbowali sprowadzić do Celtics Kevina Duranta, nie wyszło. Dodano środkowego Al’a Horforda, ale ciężar niesienia ofensywy ponownie spocznie na ramionach Isaiah Thomas ‘a. Tylko czy ten 175-centymetrowy kozaczek jest w stanie zaciągnąć Boston dalej, niż pierwsza czy druga runda playoffs?

Sprawa honoru

1989 rok. Rok wcześniej Lakers zdobyli mistrzostwo, pokonując Detroit po zaciętej, 7-meczowej serii. James Thomas, który wychował się w Inglewood, tuż obok stadionu LAL, był pewny swego. Założył się ze swoim przyjacielem, że i tym razem Magic, Kareem, Byron Scott i James Worthy powtórzą sukces. Przeciwnikiem znów byli Pistons, a zakład dotyczył imienia syna Thomasa, który przyszedł na świat w lutym tamtego roku.

Życie lubi jednak płatać figle. Magic i Scott naciągnęli ścięgna, a Pistons zamietli ekipę Pata Rileya 4-0. James Thomas przegrał zakład i musiał dać swojemu synowi na imię… Isaiah. Był wściekły. Jako zatwardziały fan Lakers nienawidził Detroit, a tu taki klops. Imię spodobało się jego matce, która orzekła: “Trzeba dołożyć tylko jedno “a” w środku, żeby było jak w Biblii”.

Minęło dwadzieścia siedem lat, a Isaiah Thomas jest dziś uznanym koszykarzem, liderem Bostonu oraz aktualnym All-Starem. Zakład z imieniem okazał się zresztą proroczy – Isaiah ma bardzo dużo wspólnego z oryginalnym Isiah Thomasem z Detroit. Obaj niewysocy, bazujący na szybkości i opanowaniu piłki. Różnica jednak jest: Isiah zdobył dwa tytuły, czy Isaiah jest w stanie zdobyć choć jeden?

Całą moją karierę umniejszano mnie, dosłownie i w przenośni. Całą swoją karierę muszę coś komuś udowadniać.

60. pick

W taki oto sposób Isaiah Thomas opisuje swoją drogę na szczyty NBA. Wybrano go z ostatnim, sześćdziesiątym numerem draftu 2011 roku. Trafił do przeklętego Sacramento, grał nieźle, ale oddano go bez żalu za… Darrena Collisona.

To był cios w policzek, zrobiono z tego wielki show, ponieważ Darren według nich lepiej podawał.

W czasach Phoenix Suns znów wychodził z ławki, dzieląc minuty z Goranem Dragicem i Erykiem Bledsoe. Robił co należy, ale wewnętrznie czuł opór, w głębi ducha chciał być liderem, starterem, strzelcem. W końcu 19. lutego zeszłego roku oddano go do Bostonu. Do końca sezonu wciąż grał z ławki, ale jego średnia w 21 meczach wyniosła aż 19 punktów na mecz! Jeszcze lepiej było w minionym sezonie: został gwiazdą drużyny, jej najlepszym strzelcem. Rzucał 22 punkty co wieczór, rozdawał sześć asyst. Powołano go do All-Star Game, historia jak z bajki.

Media nazwały go “świętym patronem wszystkich małych”. Ale zacznijmy od początku:

Gram tak samo od szóstej klasy. Na youtube jest mój mixtape z tamtych czasów, nic się nie zmieniłem. Dorastałem, ucząc się od najlepszych. Floatery z dwóch nóg Tony’ego Parkera, rzut z jednej nogi Steve’a Nasha itd.

Młodszy brat i “Seattleites”

Thomas pochodzi z Tacomy niedaleko Seattle. W lidze krąży obiegowa opinia, że gracze z tamtych rejonów trzymają się ciasno. Rzeczywiście coś w tym musi być ponieważ Isaiah łączą bliskie relacje z Jamalem Crawfordem, a także Nate’em Robinsonem. Zwłaszcza ten pierwszy stał się dla Thomasa kimś w rodzaju mentora. Różnica wieku to aż dziewięć lat, ale panowie dogadują się kapitalnie. Kiedy Crawford grał jeszcze w Knicks, zaprosił Thomasa (wtedy ucznia szkoły średniej) na wakacyjny turniej, wtedy się zakumplowali.

Jest jak rodzina, to mój starszy brat (…) Kiedy grał w NY często odwiedzałem go na meczach, mogłem u niego pomieszkiwać. Dużo mi pomógł.

Kiedy w końcu po latach Thomas przeszedł do Celtics, Jamal mu gratulował:

Nareszcie odnalazł swoją drogę. To doskonałe miejsce dla niego. Widziałem to w myślach, zanim nawet on sobie to uświadomił.

Trzeba Wam wiedzieć, że ekipa z Seattle, zwana czasem “Seattleites” to nie tylko Crawford, Robinson, Thomas, ale także Brandon Roy, Jason Terry czy coach Utah: Quin Snyder. Ten ostatni stanął w obronie Isaiaha, kiedy niektórzy krytykowali jego powołanie do Meczu Gwiazd:

Byłem w szoku, kiedy zobaczyłem jak gra w NCAA, później nic już nie było dziwne. Thomas ciągle się rozwija i jest gotów.

Jak o swojej ekipie z Seattle mówi Isaiah? Z dumą:

Jesteśmy spokojni, wyluzowani, ale mamy instynkt zabójcy. Wpuść nas na jakiekolwiek boisko: YMCA, LA Fitness i inne to wyjdziemy i damy czadu.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

25 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe mathewskyterror
    Odpowiedz

    A propos odejścia z Kings… to nie było tak, że został wymieniony za Collisona, jak można wywnioskować z artykułu. Collison podpisał kontrakt jako wolny agent, a Isaiah poszedł do Phoenix w ramach sign-and-trade za prawa do Alexa Oriakhi.

    Robię duży odstęp, żeby jeszcze raz się załamać.

    Co prawda Collison stylem mógł pasować bardziej do duetu Gay-Cousins (wtedy mieli przed sobą przyszłość), ale obiektywnie IT był lepszym graczem. A nawet jeżeli nie było dla niego przyszłości w Kings, był po prostu wartościowym zawodnikiem, za którego można było otrzymać dużo lepszą ofertę. Myślę, że ten szerszy kontekst jeszcze bardziej podkreśla jego motywację, a sam w sobie jest jednym z fundamentów obecnie dominującego wątku wariatów z Sacramento (trwa dłużej niż obecny właściciel).

    (7)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe KasparowRPA
    Odpowiedz

    Historia lubi się powtarzać, więc uznajmy słowa Kuby jako zakład. Teraz tylko musi przegrać jak James Thomas, a jego syn będzie się nazywał Izajasz. Może będzie grał dobrze w basket. Poza tym Izajasz to wcale nie będzie takie dziwne imię w obecnych czasach. Przy tych wszystkich “Brajankach” i “Dżesikach” wypada wręcz fenomenalnie.

    (26)
  3. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe Leszczu13
    PATRON
    Odpowiedz

    Super artykul. Pokazuje, ze nawet podczas sezonu ogorkowego mozna cos ciekawego napisac nie uciekajac sie do artykulow o “ciuszkach westbrooka” czy fotkach rodzin bylych gwiazd NBA…

    (4)
  4. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe jankes
    PATRON
    Odpowiedz

    Polecą na barkach mikrusa bardzo wysoko. Może nawet finał konferencji? Dalej jeszcze nie ale poczekajcie, picki od Brooklynu rozwój młodzieży oraz jeden dobry trade i może być z tego misiek za 2-3 lata.
    Wielmożny P, czekam na kolejny esej w tej sprawie 🙂

    (3)
    • Array ( [0] => contributor )
      Zdjęcie profilowe Leszczu13
      PATRON

      PAN P. wielokrotnie pisal, ze na barkach mikrusa nie mozna zajsc daleko w NBA. Oczywiscie historia NBA, mowi co innego, ale Pan P. wie lepiej, no ale wedlug Pana P. finaly NBA nazywa sie “Big Finals” 🙂 . Celci moga byc w finale konferencji w tym roku. Do finalow NBA bedzie im ciezko dotrzec bo na drodze beda stali Cavs.

      (-1)
  5. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe jankes
    PATRON
    Odpowiedz

    A tak na marginesie to długo żyłem w przeświadczeniu, że to właśnie jest syn tego Isiah Thomasa z Detroit. W sumie wszystko się zgadzało po za tym dodatkowym “a” w imieniu 🙂

    (3)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe buggsbucket
    Odpowiedz

    poza tym Stefan przecież też nie od razu był stawiany na półce obok LeBrona, nie wiadomo kto nas w tym sezonie zaskoczy “wybuchem” formy..
    P.S. Czy tylko ja bym chciał zobaczyć Jamala w tegorocznym ASG?

    (4)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Bogas
    Odpowiedz

    Piękne jest to, że nawet w koszykówce na najwyższym poziomie jest parę “perełek”, które osiągają poziom all-star , a mają 1,80 cm . Kwestia tego, że kierownictwo daje im się rozwijać : ) oby więcej takich ludzi 🙂

    (5)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe pr00
    Odpowiedz

    Szukają tego difference playera makera od czasów Kapitana Kończyny i jakoś im nie wychodzi. Nie wierzę że nie było lepszych graczy do wyciągnięcia. Tak się mówi o organizacji Celtów a widzę tylko próby podkupienia jakiegokolwiek all stara. BTW J-crossover świetny gracz i podziwiam jego pokorę.

    (2)
    • Array ( )

      A jak zbudowali swoją “potęgę” Cavs jak nie wykupieniem wszystkiego co się ruszało i teraz płaceniu kolosalnego podatku od luksusu ?
      Różnica jest jednak taka, że Boston ma wszystko co potrzebne do zapewnienia All Starowi wsparcia i mistrzostwa. Cavs musieli takich graczy podkupywać, pozyskać. Boston również STAĆ na All Stara. Cleveland musieli przepłacić.

      (-4)

Gwiazdy Basketu