fbpx

Jak Tom Thibodeau odbudował New York Knicks oraz Bam Adebayo ograł Brooklyn Nets

47

WTMW.

new orleans pelicans 112 new york knicks 122 (OT)

Wiele oczu z uznaniem spogląda na grupę dzielnie walczących New York Knicks. To ich szósta z rzędu wygrana i pozwólcie, że nie będę grzebał w statystykach w poszukiwaniu równie długiej serii, bo musiałbym się cofnąć chyba o dekadę. Czy jest to najbardziej utalentowana albo perspektywiczna grupa? Oczywiście, że nie. Indywidualnie deficytów jest tu równie wiele, co walorów, a jednak się klei, a jednak defensywnie co wieczór znajdują argumenty by nawiązać walkę, a gdy już to zrobią, to walczą do końca.

Tom Thibodeau w moich oczach ponownie jest Trenerem Roku. Ten 63-letni facet nie ma rodziny, jest pracoholikiem, człowiekiem całkowicie oddanym i poświęconym pracy tj. koszykówce. Zasłynął jako defensywny koordynator w mistrzowskiej ekipie Celtics, ale w ligowych kręgach był znany znacznie wcześniej. Karierę asystencką rozpoczynał w 1989 roku jako 32-letni chłopak! Mało kto wie na przykład, że był asystentem Jeffa Van Gundy, kiedy Knicks awansowali do NBA Finals w 1999 roku. Przecież to jest prehistoria!

No i właśnie, wydawało się, że zamordystyczne metody prowadzenia zespołu, jego diaboliczne krzyki zza linii bocznej zdezaktualizowały się i przebrzmiały. Tymczasem Thibs przez półtora roku od momentu zwolnienia w Minnesocie, przewalił wszystkie swoje zapiski i zaktualizował “program” i dostosował do obecnych realiów. Dziś z sukcesami odbudowuje dobre imię New York Knicks i masa ludzi jest mu za to wdzięczna. A że wciąż korzysta ze swych sprawdzonych patentów i zaufanych współpracowników?

  • Derrick Rose, Taj Gibson i Jimmy Butler to jego wychowankowie z Chicago
  • Derrick Rose, Taj Gibson i Jimmy Butler grali z Thibsem w Minnesocie
  • Derrick Rose i Taj Gibson grają z Thibsem obecnie w Nowym Jorku

No i co z tego! Phil Jackson też miał swoich pupili, których ciągnął za sobą by pomagali mu wdrażać standardy i pokrywać luki kompetencyjne. Mając przy sobie zaufanych ludzi Thibs nie musi przynajmniej zdzierać gardła, mniej krzyczy, może bardziej skupić się na taktycznym aspekcie prowadzenia drużyny, bo wie że żaden się energetycznie nie opuści. Gibson i Rose mogą być dinozaurami poprzedniej ery basketu, ale wciąż są wielce potrzebni i odgrywają momentami kluczowe role w zespole Knicks. Jak choćby wczoraj.

Basketball is all

Thibs? Napięcie i przejęcie wykwita na jego twarzy w wyrównanych czwartych kwartach sprawia a ręce trzęsą mu się w odruchu bezwarunkowym. Zresztą to samo było wczoraj u wąsatego Stana Van Gundy. Obaj szkoleniowcy wyglądali jak we wstępnej fazie Parkinsona. Adrenalina, na jakiej operują z jednej strony stanowi sens ich życia, są od tego uzależnieni, z drugiej strony ich wyniszcza. Wystarczy spojrzeć jakie mikro ruchy mimowolnie wykonują, a głowa potakuje nerwowo jakby wbrew ich woli.

W kwestii samego meczu. Julius Randle (33 punkty 10 zbiórek 5 asyst 5 przechwytów) Derrick Rose (23 kluczowe punkty oraz 5 asyst, w tym jedna szczególnej wagi)  Nerlens Noel (12 punktów 8 zbiórek 2 bloki, w tym jeden, który musicie zobaczyć) Reggie Bullock (15 punktów 3/5 zza łuku w tym najważniejsze trafienie wieczoru) – szacunek szczególny. Cała reszta walczaków również na poziomie. Thibs doprowadzi chłopaków na skraj wytrzymałości fizycznej, Randle czy Barrett grają ciągiem półtora kwarty, czasem lepiej, ale do playoffs wejdą, bo taki jest cel. Na całej mapie NBA nie znajdziecie bardziej zaangażowanej grupy niż Knicks za którymi idą Grizzlies oraz Phoenix Suns. Te zespoły chce się oglądać.

NYK prowadzili wyraźnie w pierwszej połowie, bo Pelicans choć dominujący na atakowanej desce (20 ofensywnych zbiórek!) nie potrafią rzucać zza łuku. W drugiej połowie w pierwszych pięciu akcjach podopieczni SVG zdobyli chyba trzynaście punktów w czym brylował nieoczekiwanie Eric Bledsoe i mecz rozpoczynał się na nowo. Kolejne, bardzo fizyczne ataki Ziona Williamsona (34/9/5) parę trafień Bledsoe (22/4/4) i Brandona Ingrama (19/4/4) wysforowały gości na siedem punktów prowadzenia na parę minut do końca. Obrona gospodarzy stała na tradycyjnym, wysokim poziomie, ale ofensywnie się przytkało, bo nogi były już zmęczone. Potrzebny suplement punktowy dostarczył D-Rose operujący piłką, a w najważniejszej akcji meczu, po genialnie rozrysowanym stałym fragmencie / przytomnym podaniu Derricka / szkolnym błędzie Lonzo -> Reggie Bullock z rogu parkietu doprowadził do dogrywki, w której Knicks z rozpędu wyszli na dziesięć oczek prowadzenia, którego już nie oddali. Widzieliście z jaką satysfakcją sędzia ogłaszał “legalność” trzypunktowego trafienia Juliusa?

brooklyn nets 107 miami heat 109

Gospodarze bez swego lidera Jima Butlera (skręcona kostka) oskarżeni o bycie mięczakami, chcieli dobrze się pokazać w zderzeniu z faworyzowanymi i na wskroś ofensywnymi Nets. Założenia znane od dawna: rozgrywający po zasłonie nie ma życia, podwajamy piłkę, próbujemy przechwytów, ale jeśli się nie uda, czym prędzej gonimy bronić łuku.

Szanse na zwycięstwo wzrosły znacząco już w pierwszych minutach, gdy kopnięty w długą, chudą nogę Kevin Durant z grymasem na twarzy zszedł z parkietu (mówi się o stłuczeniu uda, nic poważnego). Ciężar kreacji autorskich spadł więc na Kyrie Irvinga, który choć piękny i efektowny, gdy zasłonę przejmował Bam Adebayo – nie miał wiele do powiedzenia.

Walka była zacięta, w końcówce wydawało się, że Brooklyn jednak przeważy, bo Landry Shamet i Joe Harris trafiali trójki z relatywnie wolnych pozycji, ale na ostatniej prostej zagrało doświadczenie slashera Gorana Dragica oraz sprawność fizyczna Bama. Po pierwsze wybronił kolejną izolację Irvinga, po drugie wziął na siebie ostatni rzut i trafił do kosza równo z końcową syreną! Jak policzono: Kyrie naprzeciw Bama zaliczył w tym meczu skuteczność 0/8 z gry. Pisałem już wielokrotnie o jakości obrony Miami przeciwko point guards, prawda? Średnio z pozycji rozgrywającego tracą najmniej punktów w lidze, a przeskok jest zauważalny.

portland trail blazers 101 charlotte hornets 109

Portland bez Damiana Lillarda, ale nie stanowi to żadnego usprawiedliwienia, bo Charlotte bez Balla, Haywarda, Grahama czy Monka.

Jakby im się cholera należało! Leniwi jak mopsy. Ofensywa indywidualna, grana na sztywnych nogach. O obronie nie wspomnę nawet, bo nie chcę się denerwować. Tegoroczne Portland i ten cały, niezauważalny kompletnie Terry Stotts to jest żenujące doświadczenie. Co? Nie siedziało zza łuku? A jak ma siedzieć gdy rzucasz z prostych nóg i zimnego nadgarstka? Każdy sobie rzepkę skrobie, a przewag fizycznych nijak nie potrafili zaznaczyć ani Nurkic ani Kanter. Czemu? A co do cholery na silnym skrzydle robi kolejny non shooter Rondae Hollis Jefferson? I dlaczego Robert Covington nawet nie udaje, że będzie danego dnia grał w ataku? Hornets szybsi o dwa kroki w każdej akcji. Braki talentu nadrabiali prędkim przechodzeniem z obrony do ataku i energicznymi ruchami. Dwa podania w tempo i trója bez przepraszania. Rozier penetrujący jak ciepły nóż pełną maselniczkę.

Tak gra w obronie zespół, który pompuje się i od lat pozory stwarza walki o tytuł.

Na desce kolektywny wysiłek Hornets, walka. Ośmieszyli, po prostu zdeklasowali dużo mocniejszego na papierze rywala, a wynikająca z tego skuteczność czy nieskuteczność rzutów to jedynie pokłosie starania i współpracy, jakie obie drużyny włożyły w mecz. Terry Rozier 34 punkty 8 zbiórek 10 asyst. PJ Washington 23 punkty 8 zbiórek 5/11 zza łuku. Po stronie gości mogę wyróżnić co najwyżej Carmelo Anthony’ego, który z jednej strony próbował ratować wynik (24 punkty 6/12 za trzy) z drugiej stanowi emblemat indywidualnej gry, która od lat jest hamulcem w rozwoju Blazers.

houston rockets 114 orlando magic 110

Wiecie tak samo dobrze jak ja, że gdyby John Wall zakończył w tym momencie karierę, nikt poza kolekcjonerami jego kart NBA czy członkami fan klubu by tego nie specjalnie nie odczuł. Rockets na tym etapie “cyklu życia produktu” nie potrzebują Janka, woleliby go trzymać z dala, jak dzisiaj. Znacznie lepszym posunięciem jest ogrywanie takich ludzi jak Kevin Porter Junior (22 punkty 7 asyst 4/7 zza łuku) czy Armoni Brooks (16 punktów 5/6 zza łuku) których przecież J-Wall nie wyeksponuje (jak na przykład Chris Paul) ale zgasi.

Oba zespoły to jeden wielki poligon doświadczalny, NBA kategorii B.

oklahoma city thunder 106 toronto raptors 112

Jak wyżej. Po okresie największych sukcesów, trener Nick Nurse swą twarzą firmuje obecnie drużynę kompletnie dysfunkcyjną. Nie wytransferowali na czas Kyle’a Lowry’ego, który zdążył pożegnać się z kibicami i co tu wiele gadać, nie ma motywacji. Pascal Siakam wielokrotnie zaprezentował, że nie jest żadnym liderem i od pewnego czasu dokazuje mocno. Obstawiam konflikt ze szkoleniowcem, którego może nie przykryć zawodowa kurtuazja. Raptors nie grają u siebie w hali. Od początku sezonu stacjonują w Tampie na Florydzie, co także musi rzutować na harmonię w szatni. Aktualny bilans 24-34 nie daje szans na awans do playoffs, z czym zdaje się już się wewnętrznie pogodzili. Dziś znów grali bez czwórki starterów. Nurse zapytany o stan zdrowia swoich podstawowych graczy mówił tak:

Co się stało z Pascalem? Zranił się w bark. Kiedy? Nie wiem, nie pytałem go. Dlaczego Kyle ma w protokole wpisane odpoczynek? Zakładam, że jego paluch u nogi ma się lepiej, może grać, ale odpoczywa [Nurse]

Dodajmy, że klub już wcześniej został przez władze ligi ukarany 25 tysiącami dolarów grzywny za łamanie przepisów dotyczących load management. Jako typer nienawidzę ich w tym sezonie, bo nigdy nie wiem kto zagra, a kto danego dnia się obrazi. FVV powiedział niedawno, że w tak “forsowanym na siłę” i “nieczystym” z punktu widzenia koszykówki sezonie nie brał jeszcze udziału…

Dzisiejsze zwycięstwo to wola walki graczy zadaniowych, wśród których brylował Chris Boucher, autor nie tylko 31 punktów 12 zbiórek i 6/9 zza łuku, ale także kluczowych trafień w końcówce. Po stronie poligonu Thunder – uszanowanie dla Luguentza Dorta (29 punktów 5/8 zza łuku).

sacramento kings 121 dallas mavericks 107

Królowie popełnili siedem strat w całym spotkaniu. W drugiej kwarcie zdobyli 45 punktów ani razu nie myląc się zza łuku, zaliczając 16/20 z gry. Trudno ich było gonić. Z jednej strony kompetentny Luka (37/8/4) ofensywnie skuteczny Jalen Brunson (20 punktów 80% z gry) na ławce i trafiający swój przydział rzutów DFS (22 punkty 6/8 zza łuku). Z drugiej strony linia podkoszowa: Porzingis i Kleber. Dwa dziady. 3/17 z gry. Były widoki na zwycięstwo, bo Sacramento także nie broni, ale bez jaj. Łotysz w drugiej połowie nie zrobił absolutnie nic. Z drugiej strony odnosi się wrażenie, że on ma problem z ego. Jakby nie potrafił uznać, że Doncić jest od niego wyżej w hierarchii. Po raz kolejny, sądzę że ci dwaj panowie za sobą nie przepadają, a to poważny problem dla Mavs od zawsze budowanych przecież na “chemii organicznej”.

Po stronie zwycięzców: 30 punktów i 12 asyst De’Aarona Foxa oraz 10/13 zza łuku pary Harrison Barnes i Terence Davis.

minnesota timberwolves 105 los angeles clippers 124

No contest. Zero emocji, zimna egzekucja po stronie Kawhi Leonarda (15/11/8) i jego partnerów. Wolves jakby pozbawieni pazurów, ani przez moment nie widziałem by którykolwiek wierzyć w zwycięstwo. Switching defense LAC skutecznie pozbawiał ich rytmu, a kolejne trafienia zza łuku gospodarzy (21/42) pozbawiły resztek nadziei. To ósme zwycięstwo w ostatnich dziewięciu meczach po stronie podopiecznych Tyronna Lue. Damn it!

indiana pacers 117 atlanta hawks 129

Nie oglądałem, patrzyłem w tym czasie na wydarzenia w Madison Square Garden. Teraz dopiero widzę… szybkie tempo, próby ataku nieustawionej obrony… powrót do składu Mylesa Turnera wśród gości. Dużą linijkę u Malcolma Brogdona oraz kolejny zaangażowany występ TJ McConnella (18 punktów 7 asyst 9/10 z gry). Widzę też powrót Johna Collinsa wśród gospodarzy, nie spuszczającego z tonu Bogdanovica (23 punkty 5/11 zza łuku) grającego bliźniaczo Kevina Huertera (23 punkty 5/7 zza łuku) oraz bardzo owocną współpracę Trae Younga (34 punkty 5 zbiórek 11 asyst) i Clinta Capeli (25 punktów 24 zbiórki).

Dobrego dnia wszystkim. b

Ostatnie Wpisy

47 comments

    • Array ( )

      Ale to Lillard jest graczem wybitnie indywidualnym, on nadaje taki a nie inny ton tej drużynie, trzeba by go rozłączyć z CJ, który również jest scorerem, i połączyć z kimś o profilu zbliżonym do CP3 żeby jego drużyna zaczęła się lepiej kręcić i odnosić sukcesy.

      (22)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    W Dallas z całą pewnością wiedzą że z Łotyszem Lucka nic nie ugra.. no ale nawet MJ też długo,, czekał,, na swój pierwszy pierścień.

    (10)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Rudy Hyży nie powinien komentować w tv.Nie wiem jakim jest trenerem ale grajkiem był słabym a komentatorem jeszcze gorszym

    (5)
    • Array ( )

      Grajkiem był słabym ? Bo nie rzucał 20 pkt co mecz ? Jak można pisać takie bzdury ???!!! W jego prime chciał go mieć każdy zespół w ekstraklasie, brakuje obecnie takich zawodników z wielkimi, rudymi jajami itp. – wtajemniczeni skumają 😉

      (9)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Ha! Na to samo zwróciłem uwagę, w czwartej kwarcie zbliżenie na Thibsa, który odchyla maseczkę. Ręka mu się trzęsła jak po pracy z zagęszczarką gruntu. Pomyślałem sobie, że ten choleryk zaraz zejdzie z nerwów… Dwie minuty później zbliżenie na Van Gundy – głową z nerwów mu trzęsie jak kolarzom podczas Paris-Rubaix. Nawet trochę mnie to zaniepokoiło… Ciekawe jak długą dochodzą do siebie po meczu?

    (14)
    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe admin

      w środę będzie podcast, w którym mówię też o napięciach 🙂

      (11)
    • Array ( )

      Ja też, juz myślałem że mam zwidy. Mecz kozacki. Rose wyciągnął NYK za uszy z kupy, pieknie odratowali końcówkę.. Fajne stepbacki Rondla w twarz Ziondzilli.. Super waleczna ekipa. Julek moim zdaniem podoba historia do Lavina , zawsze troche niedoceniony , mimo ze nigdzie nie dawal jakoś totalnie ciała. Zakasał rękawy i dzięki ciężkiej pracy bierze co jego w lidze.

      (3)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak NYK zatrudniali Thibsa to byłem gotów dać rękę, że to walnie prędzej niż później. Dziś bym ręki nie miał. Dyspozycja Knicks w tym sezonie to dla mnie jeden z niewielu pozytywów NBA 2020/2021. Szacuneczek.

    (39)
    • Array ( )

      Też tak myślałem, a to chyba przede wszystkim po prostu Minnesota ssie, a co do Thibsa to mimo, iż nie jestem fanem to szacunek mam – on chce wygrywać i już.

      (8)
    • Array ( )

      @Budum_psssz Spokojnie, jeszcze nawet nie ma PO, zwróć uwagę na minuty w drużynie; zarżnie młodych jak Rose’a. Gość może i jest dobrym trenerem od defensywy ale kompletnie nie potrafi gospodarować posiadanym zasobami.
      W jakim stanie zdrowia w PO będzie pierwsza piątka po TAKIM sezonie u Tibsa?!

      (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Czemu mówimy o drużynach z miejsc 9-10 (Raptors) że nie mają szans na playoffs? Przecież będzie turniej, w którym może się wydarzyć absolutnie wszystko…

    (7)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    NY – NO, rewelka, obrona Knicks momentami mistrzowska, szkoda tylko początku drugiej połowy, chłopaki chyba byli jeszcze w szatni, przez kilka minut wyglądali na zagubionych. W ogóle Knicks w drugiej połowie wyglądali na słabszych fizycznie, wolniejszych, bardziej zmęczonych. Tym większy szacun dla nich za zwycięstwo. Pięknie Randle szkolił młokosa Ziona w drugiej kwarcie, jak kiedyś MJ czy Kobe. Ball przeszedł obok meczu, bez energii w ataku. W obronie spóźniony, popełniał masę błedów (nie tylko ta próba podwojenia penetrującego Rose, kiedy Knicks potrzebowali trójki), D-Rose mijał go jak tyczkę. Jeszcze niedawno kibicowałem transferowi Balla do NY, teraz nie wiem, czy z takim charakterem chciałbym go w Knicks. W końcówce zupełnie oddał inicjatywę Bledsoe, a ten, mimo kilku punktów prowadzenia, wbijał w rywali na 10-12 sec do końca akcji. Dobra robota Eric;)

    (3)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    W tym roku to już po ptokach, ale może przed przyszłym sezonem Porzingis out? Wymiana z Rockets na Wooda i np. Olynyka, albo z Pacers za Sabonisa (+McDermott). Nie znam się do końca na zasadach transferów, ale pobawiłem się ESPN Trade Machine i wyszło, że kwotowo prawie się spina. Dallas przyda się wysoki, który robi to co powinien robić wysoki (oczywiście Sabonis robi więcej). Pomijam czy Rockets albo Pacers pasowałoby przyjęcie łotewskiego pakietu talentu i wysokiego kontraktu.

    (2)
    • Array ( )

      Nikt o zdrowych zmysłach nie weźmie szklanego Łotysza, który zarobi jeszcze $100 mln przez kolejne 3 lata.

      Inna sprawa ani Wood ani Sabonis nie robili by z Dallas zespołu realnie liczącego się w walce o mistrzostwo. A pewnie to jest główny element aby Doncic podpisał za rok nowy kontrakt i został w Dallas na lata.

      (0)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki słabej grze Portland i Dallas, Lakers utrzymają swoją pozycję i w pierwszej rundzie przejdą sobie osłabione Nuggets 4:0 może 4:1. Jokic przy Davisie i Drummondzie nie będzie miał życia.

    (5)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Jakie sa wedlug was szanse na to, ze Curry bedzie gral w GSW do konca kariery, oraz na to, ze wygra jeszcze przynajmniej jedno mistrzostwo z ta organizacja? Ten temat jest ostatnio popularny w USA.

    (4)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Miałem właśnie takie wrażenie w meczu NYK – NOP, że SVG chyba ma Parkinsona, cały się trząsł, głową mu chodziła jakby siedział na palce podczas wirowania. Ale nerwusy

    (2)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Lonzo przeszedł obok meczu, i koszmarnie spie… Ostatnią akcje, od razu klepał w klatę, bo wiedział. Ale tu pytanie, do @admin czy uważasz, że Zion na PG to dobre rozwiązania? Lonzo ewidentnie potrzebuje piłki w rękach, bez tego jest połową zawodnika, myślę, że błąd ostatniej akcji wynikał też z braku pewności. A tutaj widzę przesunięcie PF (nie ma wartościowych zmienników) na PG, gdzie mamy solidnego startera. Zion nie grał źle, ale to nie jest PG. W drugiej połowie strasznie się wpychał pod kosz, i co chwilę wypadała mu piłka. A reszta momentami stała, i się patrzyła. Takie moje spostrzeżenie subiektywne.

    (0)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Oglądałem wczoraj mecz Nets – Heat od trzeciej kwarty. W zasadzie to nie wiem, jakim cudem dałem radę obejrzeć ten mecz do końca. Trzecia kwarta to dramat obu drużyn, które w ofensywie nie miały do zaoferowania nic. Żadnego pomyślunku, bezładne bieganie po obu stronach, rzuty z dupy, żadnej poukładanej gry, próby jakiejś zagrywki, kupa strat, n, po prostu tragedia. I co z tego, że więcej teraz biegają niż kiedyś (bo tempo było faktycznie zawrotne), jak nie ma w tym za grosz sensu i pomyślunku. Adebayo miał farta, że trafił ostatni rzut, bo ofensywnie był mocno przeciętny. Miał z rzędu chyba trzy straty, jakieś głupkowate decyzje, przez które roztrwonili kilka punktów przewagi. Plus tego meczu był taki, że w obronie było w miarę intensywnie po obu stronach, no i sama końcówka. Ale to nie było dobry mecz.

    (4)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Ch…..a tam miał farta Adebayo.dobeze wiedział co się dzieje i co robi .bardzo ładny gamę winner buzzer beater.szscunek dla typa za utrzymanie nerwow.tyle

    (1)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    A właśnie, Pan Trener Hyży, jest świetnym komentatorem. Swojski gość, nie patrzy na konwenanse. Jest to człowiek ze środowiska koszykarskiego. W przypadku ostatniej akcji NYK w 4 kwarcie, kiedy Lonzo Ball odpuścił krycie, miał racje. Tak się nie robi.
    Uwielbiam słuchać tego gościa, a nie tych egzaltowanych chłopaczków lub gościa co ciągle przerywa.
    Jest to świeże, nieociosane, niewygładzone zdanie człowieka. Rewelacja.

    (2)
    • Array ( )

      A jak się robi? Wyjdz na boisko i pokaż w każdej akcji jak się prawidłowo broni, ale to w każdej. Poziom komentarzy Hyżego to poziom podwórka a nie komentowania NBA w ogólnokrajowej stacji. Nie każdy kto grał kiedyś w kosza nadaje się do komentowania.

      (2)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Porgi nie mógł nie wiedzieć, że w Mavs liderem będzie Luka, kiedy podpisywał kontrakt. Wydaje mi się, że on po prostu nie jest zbyt miłym gościem, w Knicks publicznie marudził na Triagle Offence i organizację gry mając zaledwie 21 lat.

    (5)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Dla mnie k irving to taki piękny grajek jeden na jednego. Ma wielkie ego, uważa za lepszego, któremu więcej można, patrz jego rytuały przedmeczowe, nieobecność na początku sezonu, glupie wypoowedzi. Prawda jest ze on płyniecw zespole jako trzecia opcja, jak sam zostaje to nie pociągnie zespołu. Przy Lebronie zrobił mistrzostwo, myśl ze to on był taki dobry. A potem jak odszedł lebron to każdy wie jak wyglądało Clevland, nawet bez Pleyoffs. Dla mnie to przemądrzały dobry grajek, ale jak ma obok sieni minimum 2 ale starów

    (0)
    • Array ( )

      @Kamil,
      nie pamiętam kto, był to któryś z amerykańskich komentatorów, celnie podsumował Kyrie po podpisaniu przez niego i KD kontraktów z Nets: “jest to idealny all-star aby skłonić do podpisania kontraktu przez drugiego, głównego all-stara”:)
      A co do reszty… Jestem przekonany, że Kyrie ma poważne problemy psychiczne i to jest powodem jego zagadkowych absencji/dziwnego zachowania, a nie ego i ekstrawagancja, choć i to, i to, jest obecne w jego zachowaniu również

      (4)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak naprawdę to Hierro był cichym bohaterem Heat w tym meczu. Gdyby nie kilka jego ważnych punktów w czwartej kwarcie, gdy innym nic nie siedziało, to w ogóle nie byłoby emocji w końcówce i Nets by im raczej odjechali.
    Ja bym tutaj pochwalił w ofensywie właśnie Hierro. Adebayo za to jest niesamowicie szybki w obronie, agresywny. W tym meczu jednak w drugiej połowie nie szło mu. Wyszło w ostatniej, na szczęście:)

    (1)
  18. Array ( )
    ObiektywnieNieobiektywny 20 Kwiecień, 2021 at 14:23
    Odpowiedz

    Wystarczy popatrzeć na reakcje Porzingisa, gdy Luka trafil ten szalony game winner. Cała drużyna sie rzuciła na Luke, a Porzingis zero reakcji, nawet nie cieszył sie z wygranej.

    (2)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeszcze odnośnie geniuszu Thiba, polecam spojrzeć na statystyki minut spędzonych na parkiecie w tym sezonie
    … Pierwszy Randle, drugi Barrett… Nic się po Chicago nie nauczył, ciekawe który pierwszy trafi w kontuzję kończącą de facto karierę

    (0)

Gwiazdy Basketu