Join The Game: 660 młodych zawodników już zapisanych

18

Godziny na boisku, litry wylanego potu, lata trenowania i studiowania gry. Kiedy grasz decydującą akcję meczu i nie wyjdzie, wiesz że byłbyś w stanie następnym razem lepiej rozwiązać tę akcję. To się nazywa doświadczenie i jest nie do przecenienia. Z wiekiem zaczynasz rozumieć co mówił Kobe: „nigdy się nie wahaj, zawsze podejmuj próbę”. Jemu łatwo gadać, bo zagrał pewnie 20 razy więcej meczów w swojej karierze niż przeciętny polski koszykarz.

Basketball culture

Wszystko zaczęło się od tego, że kochamy grę. Połowę młodzieńczych lat spędziliśmy na treningach, ale polskie realia nigdy nie stworzyły systemu gry, o którym marzymy. Dziesięć lat temu postawiliśmy sobie cel, żeby jak najwięcej ludzi grało w basket i żeby mieli ku temu jak najwięcej okazji. W Draft Campach wzięło już udział ponad 1000 osób.

Jak co roku GWBA pozwala nam napisać do Was parę słów. Więc bez zbędnej marketingowej gadki napiszemy Wam co dzieje się na Draft Campie, a jeżeli jesteście głodni rywalizacji i zaciętej gry, może zobaczymy się na jednym z obozów.

Draft Camp to obóz oparty na lidze z draftem. Stawiamy tu na zdobywanie doświadczenia meczowego. 80 zawodników z danych roczników jest wybierana przez 8 trenerów do ich drużyn. Po 2 dniach treningów i trzecim dniu draftowym, rozgrywana jest do końcu obozu liga z pełnymi meczami 4×15 minut.

  • Przed śniadaniem: trening techniczny dla chętnych
  • Po śniadaniu: obowiązkowy trening umiejętności indywidualnych w grupach dobranych wg poziomu
  • Po obiedzie: trening drużynowy lub chillout
  • Po kolacji: mecze

Kto przyjeżdża?

Właściwie każdy rodzaj zawodnika. Widać takich, którzy z lękiem patrzą pierwszego dnia i takich, którym wydaje się, że wystarczy że wejdą na plac i po chwili zejdą z triple-double. Jak zwykle wszystko weryfikuje boisko i okazuje się, że wcale nie jest tak łatwo ani tak trudno. Około 70-80% to zawodnicy klubowi, ale amatorzy którzy przyjeżdżają, często okazują się świetnymi role-playerami.

Jaki jest poziom?

Fajnie obrazuje to przykład Mikołaja Krakowiaka z Rosy Radom:

-> na Draft Campie 2016 średnia 20 punktów na mecz


-> na mistrzostwach Polski U20 średnia 10 punktów na mecz

-> w II lidze PZKosz średnia 5 punktów na mecz

Dlaczego uważamy, że granie z ludźmi z całej Polski jest ważne?

1. Prawdopodobnie na obozie będziesz miał zupełnie inną rolę niż tam, gdzie grasz na zazwyczaj

Zobacz krótki wywiad z Rafałem Juciem (ten, co odkrył Nikola Jokica) który mówi o tym, że w Stanach zawodnicy starają się grać w różnych rozgrywkach. U nas w trakcie roku tego brak.

DraftCamp/videos/1392965874102556/

Rafał Juć (Denver Nuggets) o graniu w USA/Polsce

🏀 Rozmawialiśmy z Rafal Juciem o filozofii szkolenia w USA i Polsce. Na filmiku krótkie streszczenie najważniejszych rzeczy z naszej rozmowy. Poniżej trochę szersze spojrzenie na ten temat. WITOLD ZYGIEREWICZ: Rafał trudno porównać ilość zawodników jaka wychodzi z polskiego i amerykańskiego szkolenia. Jak tam wygląda koszykówka młodzieżowa, jaka jest struktura, na co kładzie się nacisk?RAFAŁ JUĆ: Filozofia jest taka, żeby rozwijać się poprzez grę. Zbyt wczesne wprowadzanie skomplikowanego systemu gry prowadzi do ukrywania braków w technice poprzez sposób gry drużyny. Czas poświęca się na technikę i przygotowanie motoryczne, a ze skomplikowaną taktyką zawodnicy spotykają się czesto dopiero na uczelni – i to jak widać jest wystarczające. WZ: Mam taki obraz przed oczami, że często młodzi Amerykanie grając z europejskimi drużynami sprawiają wrażenie mniej ogarniętych, egoistycznych w grze, ale też widać przewagę w szybkości reakcji, gry 1 na 1, pewności rzutu. Jak to wygląda w praktyce, jak się do tego dochodzi?RAFAŁ JUĆ: W USA szkolenie odbywa się przede wszystkim w szkołach. Ale zawodnicy grają również na innych poziomach rozgrywkowych. Przede wszystkim zawodnicy szukają jak najwięcej okazji do gry, oprócz szkół są to ligi i obozy Amateur Athletic Union, różne turnieje stanowe, miejskie. Mają więc też kontakt z większą ilością trenerów, więc bardziej wszechstronnym podejściem, nawet jeżeli tych treningów jest de facto mniej niż w Polsce. Na poziomie młodzieżowym na pewno dużo inny niż u nas jest stosunek trening/mecz. Zawodnicy mają okresy gdy grają codziennie, a nawet dwa razy dziennie. Na niektórych poziomach rozgrywkowych praktycznie nie ma treningów, tylko się gra. WZ: Znam kilku chłopaków z warszawskiej amerykańskiej szkoły i oni faktycznie są zawsze gdzie się da, czy lepszy czy gorszy turniej zawszę są. Polacy wydaje mi się, trochę bardziej starają się dobrać poziom rozgrywek do tego na jakim poziomie im się wydaje są. Jak jest w USA czy zawodnik wybiera zawsze najlepszą dostępną drużynę?RAFAŁ JUĆ: Ilość okazji do gry jest duża, są to drużyny na bardzo różnych poziomach i zawodnicy wchodzą tam w różne role, gdzieś jest liderem, a gdzieś trzecim zmiennikiem. Dzięki temu poznaje się różne role i koszykarskie i społeczne. To wielke doświadczenie, więc zawodnicy nie trzymają się tylko jednej drużyny, która ma w tabelce najwięcej zwycięstw. Nie ma lepszego impulsu niż zmiana i pójście do innej drużyny nowe środowisko, oprócz tego że wchodzimy w nowe role psychologiczne, jest też całkowicie nowa struktura i trzeba się wykazać nowy umiejętnościami. Myślę, że Draft Camp w naszym polskim systemie to dobra okazja na taką odmianę.

Gepostet von Draft Camp am Montag, 10. April 2017

!

2. Masz możliwość bycia liderem.

Celem każdego z nas jest bycie jak najlepszym zawodnikiem. Żeby nauczyć się grać jak lider i zdobywać po 30 punktów w meczu, musisz mieć ku temu okazję. Jeżeli grasz u siebie i oddajesz po 5-10 rzutów, nie wskoczysz nagle na wyższy pułap i trener nie pozwoli Ci oddawać 25 rzutów w meczu. Musisz zdobyć pewność siebie, a to tylko poprzez praktykę.

3. Zaczynasz z czystą kartą i nikt Cię nie zna.

Nie ma do Ciebie sympatii ani uprzedzeń, to z którym numerem pójdziesz w Drafcie to trochę jak ocena jak widzą Cię inni trenerzy. Zobaczymy czy w gronie tych 80 osób możesz być liderem czy role-playerem.

Co robimy, żeby rzeczywiście tak wyglądał Draft Camp?

-> Szkolimy naszych trenerów, żeby dawali Wam pozytywny feedback, żebyście mogli przełamać to co często blokuje Was na co dzień.

-> Gramy jak najwięcej się da, poza meczami jest też np. D-League dla zawodników, którzy mają mniejszy udział w rzutach w trakcie obozu.

-> Każdy ma określoną ilość minut na boisku, różnica między najkrócej a najdłużej grającym to 15 minut/mecz.

-> Podział na grupy treningowe jest na podstawie poziomu umiejętności, dzięki temu wszyscy są zmotywowani.

W tym momencie zapisanych jest 660 zawodników, pojedyncze miejsca zostały na poniższe terminy:

Chłopaki

  • roczniki 1998-2002 // 06.07-15.07 // Brodnica
  • roczniki 1998-2002 // 18.07-27.07 // Brzesko
  • roczniki 2003-2005// 05.08-14.08 // Przysucha

Junior

  • roczniki Junior 2006-2007 // 25.06-04.07 // Iława
  • roczniki Junior 2006-2007 // 29.07-07.08 // Brzesko

Dziewczyny

  • roczniki 2000-2004 // 25.06-04.07 // Przysucha

Zapisy i więcej informacji znajdziecie tutaj:

www.draftcamp.pl/zapisy

A jeżeli chcecie wiedzieć jaki rozkład roczników jest na poszczególnych Campach piszcie:

info@draftcamp.pl lub facebook.com/draftcamp

Pozdrawiam,

Witek Zygierewicz

Ostatnie Wpisy

18 comments

    • Array ( )

      Tak. To nie jest ciężki trening. A jedzenie tuż przed treningiem to nie jest dobry pomysł. Zresztą część chłopaków ma np. izotoniki.

      (6)
  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Wilcu
    Odpowiedz

    Weźcie zróbcie taki obóz dla oldboy’ów 😛 Stary może nie jestem, ale w widełki już się nie łapie (5 lat dużo na karku), a na takie coś chętnie bym się przejechał, dla frajdy, satysfakcji i poczucia jak to jest być wybranym z ostatnim numerem draftu xd

    (21)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciężki nie ciężki, wysiłek aerobowy na czczo nie jest dobrym pomysłem. Podaż węgli o szybkiej kinetyce jako pierwszy posiłek też może negatywnie wpłynąć na metabolizm prowadząc do hiperglikemi, a to do spadku koncentracji. Zresztą jeśli Pan jest chętny do porównania poglądów na ten temat chętnie skonftontuje swoje z Pana

    (3)
    • Array ( )

      Myślę, że koszykówka nie jest sportem aerobowym, tylko mieszanym, z przewagą części anaerobowej (sprinty, zmiany kierunku, skoki). Jak oddasz rano 100 trójek, albo popracujesz 20-30 minut nad kozłem to myślę, że się nie zajedziesz, nawet bez uzupełnienia glikogenu po śnie. Nie ma też chyba co nazywać tego konfrontacją, a swoją drogą Admin przyjmie pewnie tekst o odżywianiu koszykarzy z otwartymi rękami 🙂

      (5)
    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe admin

      przyjmę tekst o odżywianiu jak go napisze albo zredaguje Paweł Strychalski, odżywianie to bardzo poważna sprawa, a ja się nie czuję wystarczająco kompetentny

      (6)
    • Array ( )

      Dzień dobry.

      Wywołany do tablicy odezwę się… moim skromnym zdaniem nie ma co konfrontować poglądów tylko fakty.

      1. Trening o wysokiej intensywności nie jest wskazany na czczo. Co innego o niskiej intensywności, a tego typu są wykonywane na DC. Nacisk jest na powtarzalność ruchu, technikę, koncentrację nie na cechy motoryczno-siłowe.
      Treningi rano nie są codziennie obowiązkowe dla każdego.

      2. Hipoglikemia reaktywna to stan do zbadania – lekarz to diagnozuje. Każdy uczestnik wypełnia kwestionariusz gdzie jest pytanie o choroby, problemy zdrowotne. Również od tego są trenerzy, aby zgłaszać im problemy jak się pojawią niepokojące objawy.

      3. Trening na czczo przy nadwyżce kalorycznej pozytywnie wpływa na wrażliwość insulinową, czyli będzie się przekładał na szybszą regenerację i większe zdolności anaboliczne w dłuższej perspektywie.
      Przy pozostałych protokołach stosowania treningu o niskiej intensywności nie widać różnicy:
      https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4242477/

      4. Trening na niskich zasobach glikogenu, również ma swoje zalety w ujęciu sportowym. Tak często może się zdarzyć, gdyż mecz jest ostatni w ciągu dnia na DC, czyli wysiłek o wysokiej intensywności.
      Jest to późno i nie zawsze każdy je sporo tylko zmęczony idzie spać- wypłukanie glikogenu mięśniowego w dużym stopniu. Biorąc pod uwagę czas resyntezy glikogenu i kilka dni obozu może to spowodować trening poranny na znacznie uszczuplonych zasobach glikogenu… idealnie wpisujący się w strategię „train high, sleep low”
      czyli strategię wypłukania glikogenu przed snem, następnie trening na czczo o niskiej intensywności. Jest to strategia stosowana 2-3 razy w tygodniu w celu zwiększenia parametrów wytrzymałości, mocy jak również elastyczności metabolicznej. Wśród zawodowych sportowców ten rodzaj periodyzacji jest dosyć dobrze przebadany, jego skuteczność nie podlega dyskusji
      https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26741119

      Wiele składowych składa się na tą wypadkową. Jednak podczas obozu poranny rozruch, trening o niskiej intensywności ma wiele zalet. Jak ktoś ma epizody hipoglikemii, może spożyć coś lekkiego przed treningiem o niskim ładunku/indeksie glikemicznym. Dodatkowo mieć pod ręką bidon z cukrami prostymi w razie potrzeby jakby hipoglikemia podczas treningu się zbliżała i problem wyeliminowany. Nawet to nie przeszkodzić komuś kto chce trenować rano.
      W pozostałych przypadkach polecam trening na czczo.

      Pozdrawiam
      Paweł Strychalski

      (12)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    W Warszawie działa organizacja Warsaw Basketball. Są ligi dla rożnych kategorii wiekowych: od dzieciaka do 36+. Polecam.

    (6)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe jankes
    Odpowiedz

    W Zielonej Górze jest LNBA z podziałem na trzy dywizje. W sumie około 35 drużyn bierze udział. Gramy zawsze o coś bo można awansować albo spaść do nizszej dywizji, więc jest większa motywacja. System playoffs, profesjonalne sędziowie i zaawansowane statystyki FIBA. Fajna sprawa dla wszystkich fanatyków koszykówki.

    (1)