fbpx

Kareem: geniusz czy dziwak? Abdul-Jabbar, jakiego nie znacie

31

Kiedy Dr. Jerry Buss przejął organizację Lakers, Kalifornia oszalała na ich punkcie. Prawdziwie złote, a raczej purpurowo-złote, czasy nadeszły jednak dopiero w momencie, gdy do drużyny dołączył Magic, a ciut później ekipę przejął Pat Riley. To wtedy życie w Los Angeles nabrało tempa równie szybkiego jak kontrataki Lakersów, a jego rytm wyznaczały “Showtime” oraz imprezy organizowane po meczach w Great Western Forum. Modelki, celebryci, aktorzy i łatwe dziewczyny, a w centrum zawodnicy Rileya. Wszyscy, oprócz dwóch – A.C. Greena i Kareema Abdul-Jabbara.

Historię Greena już znacie, traktowano go jako sympatycznego i niegroźnego abstynenta, stroniącego od alkoholu i dziewczyn, ponieważ postanowił dochować czystości do ślubu. Inaczej było z Kareemem. Center Lakersów to być może jedna z najbardziej dwuznacznych postaci w historii NBA, a wielu do dziś zastanawia się, w jakiej kategorii go umieścić. Kolejny przewrażliwiony na swoim punkcie dziwak, a do tego gbur i cham? A może niezrozumiany intelektualista i aktywista, który zwyczajnie dostrzegał więcej od innych? A może jedno i drugie? W wypadku Jabbara to wcale nie takie łatwe, kompleksowość jego natury od dekad nurtuje fanów NBA.

Zabójca

Wiemy na pewno jedno. Kareem to jeden z najwybitniejszych przedstawicieli naszej ukochanej dyscypliny, chociaż wielu młodszych fanów kojarzy go wyłącznie jako chudego i śmiesznego wielkoluda w goglach. Schyłek kariery Abdul-Jabbara przypada na czasy, kiedy do głosu zaczynał powoli dochodzić Jordan, a NBA dopiero raczkowała w Polsce. Świat jeszcze nie wiedział, jaki boom na basket nastąpi już za parę lat po igrzyskach w Barcelonie.

Jeśli chodzi o statystyki i osiągnięcia, Kareem to po prostu gigant, nie tylko z racji wzrostu. Sześć mistrzostw NBA, sześć nagród MVP sezonu regularnego, dwa razy MVP finałów, 19 razy wybierany do All Star Game. Mało? Jabbar to strzelec numer jeden w historii NBA, na koncie ma aż 38.387 zdobytych punktów, a także posiadacz najbardziej zabójczej broni w historii NBA – “Skyhooka”.

Myślicie, że fadeaway Michaela był nie do zatrzymania? Oczywiście, że był, ale z całym szacunkiem dla najlepszego gracza w historii NBA, to jednak rzut Kareema był chyba bardziej zabójczy. Zresztą popatrzcie.

Od dziecka

Dziennikarze w USA porównali kiedyś rzut Kareema do piosenki “New York, New York” (czyli nomen omen miasta, w którym Jabbar się urodził): “Skyhook” jest jak piosenka Lizy Minelli… To ona jako pierwsza zaśpiewała “New York, New York”, ale i tak wszyscy znają wersję Franka Sinatry. Podobnie jest z hakiem Jabbara – nie on go wynalazł, ale to on doprowadził go do perfekcji i już zawsze z nim będzie kojarzony”.

Kareem ćwiczył ten rzut od dziecka. Od zawsze górował wzrostem nad rówieśnikami, dlatego grał ze starszymi, bardziej fizycznymi zawodnikami. Ktoś kiedyś doradził mu, żeby właśnie to zagranie uczynił swoim popisowym. Wspomina Jabbar: “Kiedy grałem ze starszymi był to jedyny rzut, którego nie mogli zablokować mi prosto w twarz. Szybko zacząłem na nim bazować, zawsze mogłem go użyć, nawet w tłoku”. Kiedy Kareem osiągnął swój ostateczny wzrost (218 cm wzrostu), zagranie to było nie do zablokowania. Prasa opisywała zasięg ramion koszykarza jako “kondora”, a “Skyhook” przeszedł do historii jako “najbardziej zabójcza broń w historii koszykówki”.

Muzułmanin i aktywista

Temat drażliwy tak samo dzisiaj, jak czterdzieści lat temu. Sam Kareem, który przed przejściem na Islam nazywał się Lew Alcindor, mówi o swojej wierze w następujący sposób: “Ciężko jest być Muzułmaninem w USA, dla mnie była to przemiana duchowa (…) Urodziłem się jako Lew Alcindor, teraz nazywam się Kareem Abdul-Jabbar (…) transformacja to nie tylko kosmetyczna zmiana celebryckiego pseudonimu -> Sean Combsa w Puff Daddy’ego, później Diddy’ego, P. Diddy’ego i tak dalej… to transformacja serca, umysłu i duszy. Byłem kiedyś Lew Alcindorem: bladym odbiciem tego, czego biała Ameryka oczekiwała ode mnie. Teraz nazywam się Kareem Abdul-Jabbar to manifestacja mojej afrykańskiej historii, kultury oraz przekonań”.

Kareem zmienił wiarę oraz nazwisko z kilku powodów. Jeszcze na uniwersytecie w UCLA zaczął studiować nauki Koranu, a decyzję o przejście na Islam przyśpieszyło przeczytanie autobiografii Malcolma X, działacza na rzecz praw Afroamerykanów. Jabbar był jego wielkim fanem, ale tylko z późnego okresu, kiedy Malcolm zaprzestał głosić przewagę rasy czarnej nad białą i nawoływał do pokojowego pojednania, co doprowadziło do zamachu na działacza.

W 1964 roku, gdy Jabbar miał ledwie siedemnaście lat i mieszkał jeszcze w Nowym Jorku, wracając do domu trafił wprost na zamieszki na tle rasowym, które ogarnęły aż kilka ulic. Krzyki bitych przez policję oraz widok wielu rannych, pokrwawionych ludzi mocno nim wstrząsnął. Do tego stopnia, że zaczął zastanawiać się nad własną tożsamością i do czego zobligowany jest jako Afroamerykanin. Jako reporter szkolnej gazety zaczął opisywać podobne zdarzenia i piętnować brutalne zachowanie policji. Dodatkowo ciążyło mu jego nazwisko, Alcindor.

Alcindor no more

Dlaczego? Oddajmy głos Jabbarowi:

Zmiana nazwiska to przedłużenie moich przekonań – odrzucenia wszystkiego, co odnosiło się do niewolnictwa i zniewolenia moich ludzi, mojej rodziny (…) Alcindor to nazwisko francuskiego plantatora, który był właścicielem moich przodków (…) To nazwisko to była obelga dla moich przodków, to był wstyd (..) Swoim postępowaniem otworzyłem ludziom oczy. Przestałem być wyobrażeniem ich snów, chłopcem z plakatu (…) zobaczyli, że walczę o większą sprawę

Kiedy Muhammad Ali odmówił wstapienia do armii i wyjazdu do Wietnamu, doszło do tzw. “Szczytu Alego”, 4. czerwca 1967 roku. Było to spotkanie pięściarza z czarnoskórymi przedstawicielami świata sportu, by wytłumaczyć im publicznie powody swojego postępowania oraz wszcząć ogólną dyskusję. W szczycie wzięli udział m. in. Bill Russell, futbolista Jim Brown czy właśnie 20-letni Lew Alcindor, wtedy student kalifornijskiego uniwersytetu UCLA.
Kareem, który uczestniczył także w wiecach na kampusie UCLA, wspominał po latach: “Mówili mi “po co Ci to?”, zaraz będziesz grał w NBA, nie mieszaj się…”. Jabbar czuł jednak, że ma misję do wypełnienia. Ciekawie mówił o tym Pat Riley:

On miał poglądy na wiele spraw na długo, zanim ja sam je miałem. W jego wieku chciałem grać tylko w kosza….

Owa świadomość społeczna, tak bardzo rozwinięta u Jabbara, w połączeniu z wrodzoną nadwrażliwością i niesmiałością doprowadziła jednak do wielu problemów w kontaktach międzyludzkich.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

31 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Zastanawia mnie jedna rzecz. Dyskusje w związku tematem najlepszego gracza w historii koszykówki ograniczają sie tylko do MJ , LB i Kobe. Bynajmniej tylko na takie sie natknąłem… Dlaczego nie Bill Russel lub właśnie Jabbar? Czy ktoś jest w stanie mi to wytłumaczyć..

    (33)
    • Array ( )

      Bardzo wiele razy w dyskusjach o GOAT mówi się o taki zawodnikach jak Wilt, Kareem, Bill także musiałeś natknąć się na dyskusje tylko zagorzałych fanów tej trójki którą wymieniłeś, bo jeśli patrzeć obiektywnie to trzeba brać pod uwagę w tej dyskusji także tych zawodników o których wspomniałem

      (11)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe polewa

      Wedlug mnie chodzi o to ze Kareem czy Russel to po prostu inne pokolenie. Ja to sobie tak tlumacze przynajmniej, ta ‘nasza’ koszykowka zaczela sie, mysle z poczatkiem lat 80, a wtedy wiadomo, Bird, Magic, Jordan itp itd
      Kareem to dla mnie lata 70, Wilt czy Russel to jakby taka swego rodzaju prehistoria, poniewaz koszykowka wtedy byla troche inna.

      (3)
    • Array ( )

      @polewa zdziwilbys się jakrylitu koszykówka lat 70-80 była podobna do obecnej. Zawodnicy się tak samo poruszali tak samo operowali piłka. Swojego czasu obejrzałem taki mecz i niesamowite wtyk jest, że tamten “prehistorycznych” basket nie różnił się od tego co mamy teraz

      (-1)
    • Array ( )

      W czasach kiedy grał Russell było 8 drużyn w NBA, dla przykładu drużyna Dr. J netsi ogrywali celtics a Grali w aba

      (1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Miał facet pojęcie o świecie i wyrobione poglądy na ważne tematy,jest taka prawidłowość,że im więcej człowiek wie o świecie tym bardziej jest sceptyczny bo widzi i rozumie co się dzieje.To,że większość jego kolegów po fachu tylko się narkotyzowała i uganiała za laskami a on miał jakieś zainteresowania(plus za czytanie książek) świadczy o nim jak najlepiej.Odnosił się niemiło bo dostrzegał zepsucie środowiska koszykarskiego(pamiętajmy,że w tamtych czasach koszykarz NBA kojarzył się z dilerką i środowiskiem gangsterskim).

    (49)
    • Array ( )

      bo nikt z nas nie pamieta tych czasow , nikt wtedy nie ogladal koszykowki zeby miec pojecie jak to wygladalo

      (-6)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe filipq1
    Odpowiedz

    Tak to już chyba jest, że jak ktoś góruje inteligencją nad ludźmi ze swojego otoczenia oraz wyprzedza ich swoim myśleniem, to uważany jest za dziwaka, i jest niezbyt lubiany.

    (32)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Zato teraz rozdaje setki autografów na kartach panini upper deck i innych.pewnie oryginał😃.Koszykarzem był kozackim ale prywatnie dupkiem.Następny dobrze grający głupi”czarnuch”,dzisiaj mamy D.Greena,tylko nie gra jak Jabbar.ps Brucee nie dostawał najlepszych ról nie bo jest azjatą,ale to dupa nie aktor co potrafił poza biciem????to K.Strasburger lepiej wypada w familiadzie

    (-40)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja chcialem tylko powiedzieć, że Kuba jesteś kozakiem i objawieniem polskiego basketowego “pióra”. Z artykułu na artykuł jeszcze lepiej. Czuć kto pisał od pierwszego zdania i dosłownie czekasz na każdy kolejny akapkt. Dochodzisz do końca i myślisz czemu to już? Wielki talent stary. Jeśli nie siedzisz nad tymi tekstami całymi dniami – wielki talent. Zajebista lekkość, przyszpilasz do ekranu, idealnie poprowadzone arty… Miód i orzeszki z solą. Sorry BLC, Kuba superstar.

    (34)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    To fakt fajny artykuł, zdolny chłopak z Ciebie…najlepsi jak ja tego nie lubię..moim zdaniem Wilt był najwybitniejszą jednostką koszykarską w historii ale nie grał w takich czasach jak Jordan..,a Kobas w tej elicie niby haha..nawet jak dla mnie nie ma go w 20 najlepszych w historii..James jest on nie..ile ma MVP i bez grubasa miał by może dwa tytuły…poczytajcie sobie więcje historii NBA zanim w niej umieścicie Kobasa!!ilu było doskonały graczy….a teraz kto uważa że Magic był lepszy od Kobasa!!!!??????

    (2)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajny art. Ja o Kareemie dowiedziałem się sporo z biografii Magica. Polecam lekturę przy okazji.
    Jabbar był nie lada kozakiem. Niestety zacząłem się interesować NBA kilka lat po zakończeniu przezeń kariery. No ale wcześniej nie było jak, takie czasy były. 🙁

    (3)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Apropo najlepszych, to rozum mówi Jordan, ale serce jednak zawsze będzie za Kobe, dlatego że on miał największe serce do gry, hehe.
    Także wybierajcie swoich ulubieńców, mój Kobik pociśnie każdego 1on1.

    (-8)
  9. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe Leszczu13
    PATRON
    Odpowiedz

    Wielka Legenda nie tylko Lakersow, ale całej ligi. Pierwsza piątka LA Lakers: Kareem, Magic, Baylor, West, Worthy a do tego na ławce Shaq, Wilt, Kobe, Mcadoo/Thompson, Wilkes, Cooper, Scott… po prostu Dream Team

    (-3)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Leszczu, ale ze Kobe zmiescił sie u ciebie na ławke to szacun! 😀 a co do Kareema to jego cytat o ISIS i Ku-klux klanie uważam za idiotyczny gdyż Ci pierwsi szerzą wojnę religijną a drudzy nienawiśc rasową

    (5)
    • Array ( )

      Ehh wojna religijna a wojna na tle rasowym az tak duzo się dla mnie nie różni ( i tu i tu giną cywile, ludzie którzy po prostu są danego wyznania/koloru) . Poza tym polecam poczytać czym jest ISIS , kiedy powstała i za sprawą jakich organów. The more you know….

      (2)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Krzysiek Krzyspiak
    Odpowiedz

    “Czarny Muzułmanin w Wisconsin? Do dzisiaj brzmi to jak […] temat na oskarowy dramat egzystencjalny” made my day 😀 A co do wypowiedzi o ISIS i Ku-Klux-Klanie, to zgadzam się z Vinnetou (chociaż pisze się przez ‘W’ :P). Ku-Klux-Klan nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem, natomiast ISIS z islamem owszem. Rozumiem o co chodziło Jabbarowi – zapewne o to, że działalność ISIS nie ma wiele wspólnego z tym “prawdziwym” islamem, który dobrze interpretowany faktycznie jest religią pokoju (Malcolm X to bardzo dobry przykład, a z domowego podwórka – Eldoka). Z tym, że ISIS, czy pokojowi muzułmanie tego chcą, czy nie, działa pod sztandarami islamu i hasłami wiary w Allaha, a Ku-Klux-Klan zwalczał również wiarę chrześcijańską, ofiarami ich zamachów często stawali się księża na ambonach, czy członkowie społeczności parafialnych.

    (3)
    • Array ( )

      A ofiarami samozwańczego państwa islamskiego sa w przeważającej większości muzułmanie więc przestańcie gadać głupoty. Ku klux klan jest ideologicznie nierozerwalnie związany z opacznie rozumianą doktryną chrześcijańską.

      (3)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Brak Kareema w dzisiejszych zestawieniach GOAT – jest wynikiem bardzo prostej zasady: pamięć tworzących zestawienia aktualnie sięga najdalej 1 3peet Jordana lub późnego Birda/Magica. Dlatego brak w nich często Wielkich przedwiecznych, coc dla porządku i tradycji Chamberlain i Russel są wymienieni. Ale co z całym 40 leciem “przed Jordanem” – czyżby tam nie było geniuszy basketu? Skąd w takim razie dziesiątki nazwisk w HoF?
    Taka sytuacja jest też spowodowana praktycznym brakiem materiałów video na youtubach, które są dziś podstawą wiedzy nt. legend – w praktyce to wybrane highlighty, dające małe pojęcie o graczu jako takim. Ponadto, pomimo fascynacji w Hamburgerlandii cyferkami brak jest ponadczasowej miary syntetyzującej wszystkie cechy zawodnika, pozwalający porównywać graczy bez względu na czas w którym przyszło im grać czy pozycję – bo nie jest tym ani PER ani inna zaawansowana miara statystyczna.
    Stąd w pokoleniu dorastającym w latach 70/80 – zestaw kandydatów na GOATa będzie inny niż dziś. Nawet Jordana za 20-30 lat będzie się jawił jako postać na poły legendarna. Już dziś, pomimo, że aktywnie w społeczności fanowskiej/dziennikarskiej działają ludzie pamiętający Go grającego “na żywo” – widać powoli jak ten proces się dzieje. Dzisiejszy Jordan do zawodnik niemal bez wad, z mitologiczną umiejętnością wygrywania finałów. Mało kto pamięta baty jakie przez 8 lat dostawał w niskich rundach PO, odbijanie się od muru Bad Boys, batalie z Knicks początku lat 90 czy męczarnie (oczywiście w skali Jordanese) z The Glove w finnals 1996.
    Powoli zaczyna się ten proces także z Kobe, szczególnie że jest na ruszcie inny Ten Główny Zły LBJ/K.D (pick one).
    Ofiarą obu tych procesów padł już KAJ – z jednej strony pamiętany głównie jako wybitny dziwak – z drugiej strony zapomniano mu koligacje z amerykańska wersja wojującego, czarnego islamu, który w USA lat 60/70 zapisał się dość nieładnie (o czym wspomniał autor) oraz wszelkie “wrogie gesty” w stronę dziennikarzy/fanów – które wydaje mi się nigdy nie ciążyły popularności KAJ – gdyż 19 nominacji do ASG, w sytuacji gdzie głosują fani w halach – jast niezłym probierzem popularności 😉
    Ponadto większości obecnych komentatorów KAJ – to stary chudzielec w okularkach pomagający Magicowi w Showtime i mało kto pamięta, że majac 37 lat zdobył MVP finałów, a statystyki do 40 utrzymywał na poziomie niedostępnym dla większości 7 stopowców w Prime.

    (12)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Dziękuję za ten artykuł Kuba. Nigdy jakoś bliżej nie zainteresowałem się postacią Jabbar’a, po takiej pigułce mam ochotę wiedzieć o nim znacznie więcej. Świetna robota, czekam na następne!

    (2)

Gwiazdy Basketu