centered image

Kawhi Leonard ustanawia rekord kariery, Mavericks chcą Otto Portera!

32

Kolejny dzień w lidze NBA i kolejne dwa rekordy (kariery). W rolach głównych panowie Kawhi Leonard oraz Jusuf Nurkić. Pierwszy wydawał się całkowicie bez formy, w ostatnich dwóch spotkaniach rzucał jak kulą w płot. Tym razem jednak było inaczej…

utah jazz 116 toronto raptors 122

Pal licho rzuty zza łuku kiedy można zrobić kozioł, lekko szturchnąć rywala i wejść w ulubiony półdystans. Co? Utah niby mocniejsze fizycznie? Ha ha. Co powiecie na 16 na 22 rzutów z gry 6 zbiórek a do tego 13/17 FT? Niniejszym człowiek, który zaczynał w lidze jako maszyna do zbiórek i obrony na piłce, notuje rekordowe w karierze 45 punktów. Przepraszam jeśli kiedykolwiek sugerowałem, że może nie odnaleźć się w Kanadzie, że to system Gregga Popovicha go stworzył. Kawhi Leonard to taki sam „wybryk natury” co Giannis, Durant czy LeBron. Nie jest może przesadnie efektowny, ale jego przewaga fizyczna (a także etyka pracy) nie podlega kwestii. Potężna rama, mocne nogi, dłonie jak czerpaki do żyta oraz jak widać celne oko, któremu pomaga pewnego rodzaju chłód emocjonalny, żeby nie powiedzieć ograniczenie. Nie wiem, nie znam osobiście.

Przyznam uczciwie, stawiałem w tym meczu na Utah. Leonard pudłował, fizycznie nie mieli tradycyjnej przewagi, na zbiórce ostatnimi czasy nie błyszczeli, Fred VanVleet wyraźnie ma problemy z barkiem, talent na ławce się wypłukał bez Valanciunasa i Lowry’ego… a Jazz jak widać byli/są w gazie. Nie spodziewałem się wystrzału Leo, ani takiej aż agresji ofensywnej po stronie Pascala Siakama (28 punktów 10 zbiórek). Raptors zagrali wręcz ponad możliwości, a przecież goście wciąż byli blisko, no cóż…

Joe Ingles został zamieciony pod dywan, a obwodowi Utah nie popisali się skutecznością (Donovana Mitchella mocno spowolnił niedoceniany Danny Green). Sytuację ratował Jae Crowder, świetnie ostatnimi czasy dysponowany, trzeba przyznać: 30 punktów 5/7 zza łuku. O końcowym sukcesie Raptors przesądziła trzecia kwarta, 44 zdobyte punkty (rekord klubu) pozwoliły odseparować się od rywali na parę posiadań i już do końca nie oddać przewagi. W tej części gry Siakam zaliczył 3/3 zza łuku a Kawhi nie pomylił się ani razu (7/7 z gry + pięć rzutów wolnych)!

Cieszę się, że mogłem tego doświadczyć na żywo. Zagrał fenomenalnie, w pewnym sensie czekałem na wieczór, w którym trafi wszystkie rzuty. On ma to w sobie [coach Nick Nurse]

detroit pistons 98 milwaukee bucks 121

Piece of cake, czyli po naszemu bułka z masłem. Trochę się boję, że z tymi powiedzonkami robię się dla młodszego pokolenia tym, kim dla mnie był mało zabawny redaktor Wojciech Michałowicz, ale trudno…

Zaza Pachulia zaniemógł, zmogła go kontuzja lewej nogi. O przepraszam, prawej nie lewej. W każdym razie, brak Gruzina oznaczał wolną drogę pod kosz. Z całym szacunkiem dla Blejka Griffina i jego kolegi Andre Drummonda, rozpychać się i kokosić w walce o zbiórkę to nie to sami co bronić dostępu do obręczy. Defensywnie są słabi, ujmę to tak i zostawmy. Pistons przegrali każdą kwartę mniej lub bardziej zdecydowanie, pokonał ich zza łuku Brook Lopez (25 punktów 7/12 za trzy) z półdystansu ograł Khris Middleton (8/10 z okolicy pięciu metrów od kosza) a pod obręczą poturbował Giannis Antetokounmpo (15 punktów 8 zbiórek 7 asyst). Widzieliście pewno wsad, powinien być ujęty w skrócie, bo z takich akcji żyje NBA.

W ekipie z Detroit panowie Calderon, Brown i Galloway na przestrzeni 55 (!) kolektywnie rozegranych minut zaliczyli ZERO punktów w tym 0/21 z gry. Wiecie, tu już nie chodzi o niemoc indywidualną, to świadczy o niemocy systemu… Tak sobie myślę, może nie mam racji, ale gra na dwóch de facto centrów, z czego jeden nie ma kompletnie kompetencji rzutowych, nie ma racji bytu w dzisiejszej NBA. Może z Chrisem Paulem w LAC, ale na pewno nie z playmakerem pokroju Reggie Jacksona.

new york knicks 108 denver nuggets 115

Gospodarze z radością powitali wracających do składu Gary’ego Harrisa oraz Paula Millsapa -> weteran parkietów NBA wyszedł z ławki do akompaniamentu 16 punktów i 9 zbiórek lecz to środkowy Nikola Jokić był główną postacią meczu: 19 punktów 14 zbiórek 15 asyst. Wybitnie utalentowany zważywszy parametry jest to zawodnik. Dziś miał naprzeciw siebie Luke’a Korneta, który w kolejnym spotkaniu pokazuje wielkie kompetencje rzutowe, ale nie oszukujmy się: obrona podkoszowa Knicks znacząco cierpi. Nie żeby sytuację poprawiało wejście na plac Enesa Kantera. Ach gdyby można było połączyć post up Kantera, rzuty Korneta, a także sprawność oraz instynkty defensywne Mitchella Robinsona wyszedłby center idealny!

W każdym razie, NYK trzymali się dzielnie i gdyby nie 4 minutowy przestój na zakończenie pierwszej połowy, mieli prawo śmiało myśleć o wygranej. Niestety na początku czwartej kwarty przeważył talent zmienników gospodarzy (Millsap, Harris) wśród których Malik Beasley wpakował rywalom 5/9 trójek! Obstawiam, że Denver czeka okres lekkiego spowolnienia nim na nowo się poukładają, ale roster mają silny i kompetentny! Mało tego, mimo serii kontuzji, nadal pozostają liderami konferencji!

portland trailblazers 113 sacramento kings 108 (OT)

Skoro mówiliśmy o rekordach kariery, wielka noc wielkiego Józefa Nurkica (24 punkty 23 zbiórki a także… 7 asyst 5 przechwytów 5 bloków). Dobitnie pokarał gospodarzy za bezczelnie niskie momentami ustawienie. Strzelające Sacramento nie ustawało w atakach, ogrom rzutów przestrzelili, ale na przestrzeni ostatnich czterech minut spaprali bodaj 10 punktów przewagi! Sytuacja zupełnie odwrotna do tych, do których nas przyzwyczaili goniąc wynik w ostatnich meczach. Zimna krew Damiana Lillarda (25 punktów 6 zbiórek 6 asyst) wzięła górę: trójka, odważne wejście na kosz i kolejne na dogrywkę. Tam już warunki dyktowali mocniejsi fizycznie goście, którzy zachowali zdaje się więcej sił. Pod koszem wybitny Nurk i proporcjonalnie słaby Willie Cauley Stein: 2/14 z gry i beznadziejna przez większość nocy obrona pick and rolla.

philadelphia 76ers 119 los angeles clippers 113

Joel Embiid (28 punktów i 19 zbiórek) wrócił, a wraz z nim przebojowość Sixers. Trójki mieszał z manewrami plecami do kosza, Boże pomóż, gość rozpalił pożar! Nie przeszkodził mu ani Polak Gortat ani drzewo Marjanovic.  Zadziorny jak zwykle Patrick Beverley próbował namieszać i możecie sobie tylko wyobrazić jak wyglądałoby bezpośrednie starcie obu panów w ciemnej ulicy: 84 kilogramowy Pat latał jak szmaciana lala. Na szczęście skończyło się na obopólnym techniku.

W pojedynku Avery Bradley vs Jim Butler również stawiam na gracza 76ers. Po przepychance obaj zostali wyautowani przez sędziów, bo emocje rosły niebezpiecznie i trzeba chronić produkt. Sixers górą, nie dali się zepchnąć, dorównali intensywnością rywalom i choć nie obyło się bez nerwów, cwaniaczek Ben Simmons pięknie wykorzystał fakt, że rywal był do niego obrócony plecami. Fajna akcja, ale trochę zły byłem, bo stawiałem LAC +6 a tak mam „push”.

Z pozostałych newsów: Dallas Mavericks nie zasypiają gruszek w popiele. Mark Cuban ze współpracownikami chcą sprowadzić do ekipy Otto Portera, który choć przepłacony, nie jest aż tak słaby jak wskazywałyby na to jego wyniki w Waszyngtonie (11 punktów 5 zbiórek). Ogranicza go system, nie grają nic pod niego czym sami sobie strzelają w stopę. Wizards rzecz jasna szykują się do przebudowy, być może zechcą przyjąć w zamian spadający kontrakt (18 mln $) Wesleya Matthewsa? Wyobraźcie sobie: Porter, Barnes i Doncic to niebezpieczna i wszechstronna mieszanka.

Dobrego dnia wszystkich, trzymajcie się ciepło, bo przynajmniej u mnie wicher i zamiecie.

Ostatnie Wpisy

32 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Dla mnie wydarzeniem nocy zdecydowanie monster game nurkicia! Jak czesto zdarzaja sie mecze, w ktorych ktos zdobywa w kazdej kategorii +5?!

    (4)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Cieszyłbym się z Portera w Dallas. Ciekawe kiedy w końcu zaczną grać na wyjeździe chociaż w 50% tak skutecznie jak u siebie

    (19)
  3. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe Sheio
    PATRON
    Odpowiedz

    Co za czasy, że center odpala 12 trójek w meczu 😀
    Ray Allen odpalał średnio na mecz 6 trójek. Brook Lopez w tym sezonie rzuca ich średnio 7 🙂

    (28)
    • Array ( )

      Tylko, że ray Allen był sg ,brook jest centrem I też nie pierwszej młodości. Więc oczywiste, że allen mógł mijać przeciwników będąc na łuku natomiast Lopez tego nie zrobi (za wolny, brak dobrego kozła) więc zostaje mu rzucać bo w bucks mało kto ma tak regularny rzut za 3 jak on…

      (-10)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Pierwszej połowy toronto utah nie dało się oglądać, faul faul faul kiedy po jednej stronie, a po drugiej plaski o ręce słychać ale sędziowie ślepi..

    (5)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Szacun za to, że otwarcia przyznałeś, że michałowicz to straszny bezbek. Na canal+ oglądam co drugi mecz z wyciszonym dźwiękiem, bo nie da się go słuchać.

    (4)
    • Array ( )

      Tragicznie to jest jak komentuje z Łopacińskim. Rozumiem, że Łopaciński nie ma za dużej wiedzy i „miłuje się w statystykach bez znaczenia”, ale nasz beztrosko panujący w NC Wojciech Michałowicz jedzie z chłopakiem jak z gówniarzem. Wojciech jest okrutnym narcyzem mówiącym takie bzdury, że głowa mała. Jedynie dobrze się go słucha jak komentuje mecze z zawodnikami (Szewczyk czy Chanas) do których ma choć minimalny szacunek. Choć dobrze to nad wyraz pochlebne określenie.

      (8)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Ale ci sędziowie dają dupy. Simmons zrobił błąd przy wybiciu. Piłkę złapal wcześniej niż znalazl się na boisku.

    (6)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Kojarzycie czy jakiś zawodnik w historii ma na koncie tytuł króla strzelców, asyst i przechwytów? (Oczywiście w różnych sezonach?

    (5)
    • Array ( )

      Jeszcze brakuje „GORTACIĆ” zdobywający 13/10 jak za dawnych lat. Ach, kim my zastąpimy naszego rodzynka w przyszłości…

      (14)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Zbychu19
    Odpowiedz

    Kings zrobili wszystko, żeby nie zepsuć nocy Nurkicia. Kolejny mecz przegrany na własne życzenie, z tym, że tutaj pod koniec 3 kwarty byli jeszcze ponad 10 punktów w plecy. W 4 jak zwykle dogonili i zamiast po wypracowanej przewadze zagrać końcówkę spokojnie i dowieźć wygraną, znowu jak 2 dni wcześniej z LA poniosło ich tempo, głupie straty i niepotrzebne cegły. Szkoda, że od połowy 4 kwarty nie pojawił się już na parkiecie Giles, bo zagrał bardzo dobrze w przeciwieństwie do Cauley-Steina, który pudłował na potęgę. Zamiast bilansu 21-16 jest 19-18. Sezon jeszcze długi, ale bardzo ciężko będzie skończyć w ósemce. Może po powrocie Bagleya znów przyjdą lepsze wyniki.

    (2)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    To 5×5 dla jednych jest wyczynem, dla innych normalnością. Simmons dziś też zaliczył taki mecz:
    32minuty+14pkt+9zb+8as+13 rzutów. Czyli wyszło na to, że kaznodzieja wiedział co mówi.

    (-6)

Gwiazdy Basketu