centered image

Kevin Love: I am still standing

31

W meczu przeciwko Hawks, krótko po przerwie, Kevin Love zszedł z boiska i już nie wrócił. Internet oszalał, pierwsze wpisy pojawiły się niemal równocześnie z chwilą, gdy przekroczył linię boczną. Kontuzja? Nikt nie widział żadnego upadku ani uderzenia. Scysja w szatni? Wszystko możliwe, Cavaliers byli w tym sezonie pod dużą presją. Przez dwa dni nie było żadnych oficjalnych doniesień, a gdy zawodnik zameldował się na rozgrzewce przed meczem z Milwaukee, wszystko ucichło.

Przeciw Bucks nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego, Love zanotował 32 punkty i Cavs odnieśli kolejne zwycięstwo w sezonie. Cztery miesiące później, kiedy już mało kto pamiętał tamten, wydawałoby się, mało znaczący epizod, Kevin Love przyznał: piątego listopada miałem atak paniki. „Każdy przez coś przechodzi”- napisał na portalu Dereka Jetera.

Każdy przez coś przechodzi

W połowie meczu gówno uderzyło w wentylator. Trener Lue poprosił o czas w trzeciej kwarcie. Dochodząc do ławki czułem, że moje serce bije szybciej niż zwykle. Miałem kłopoty z tym, żeby złapać oddech. Ciężko to opisać, ale wszystko wokół wirowało, a mój mózg jakby chciał wdrapać się na czubek mojej głowy, na zewnątrz. Powietrze było gęste i ciężkie. W ustach sucho, jakbym pogryzł kredę. Asystent trenera krzyczał coś o ustawieniu defensywnym, przytaknąłem, chociaż nie słyszałem co mówi. Zacząłem wariować. Gdy wznawialiśmy grę wiedziałem, że nie jestem w stanie wrócić na boisko. Dosłownie, nie mogłem tego zrobić, fizycznie.

Podszedł trener, chyba widział, że coś jest nie tak. Wymamrotałem „zaraz wrócę” i wybiegłem do szatni. Biegałem po wszystkich pomieszczeniach, jakbym czegoś szukał, ale nie mógł tego znaleźć. Modliłem się, by serce przestało mi tak walić. Ciało jak gdyby mówiło mi „zdechniesz”. Skończyłem na podłodze sali treningowej, leżąc na plecach i próbując złapać wystarczająco powietrza, by oddychać. Potem wszystko mi się rozmyło. Ktoś z klubu zawiózł mnie do kliniki w Cleveland, zrobili kilka testów. Wszystko wyglądało OK, to była ulga. Ale opuszczając szpital myślałem tylko „czekaj, co to właściwie było, do cholery?!” [Love]

To nie pierwszy raz, kiedy w przerwie letniej Kevin Love musi sobie odpowiedzieć na kilka ważnych pytań odnośnie własnej koszykarskiej formy.

/kevin-sam-w-domu-walka-o-powrot-do-formy/

Tym razem jednak problemy nie dotyczą kwestii fizycznych, a sfery mentalnej. Czy to gorzej, czy lepiej? Trudno powiedzieć.

Mam 29 lat, do tej pory myślałem, że problemy psychiczne to zmartwienie innych ludzi [Love]

Co by nie mówić, to nie był łatwy sezon dla Cavaliers, a przecież nie wszyscy mają skórę twardą jak łeb JR Smitha. Po odejściu LeBrona CC są w zasadzie drużyną Kevina Love. Czy sprosta temu zadaniu? Już kiedyś, w Timberwolves, występował w takiej roli, więc nie wydaje się być jakoś przytłoczony tym zadaniem. Ostatnio nawet, jak na lidera przystało, witał w drużynie powracającego do składu Channinga Frye. Gdy Kevin wrzucił do sieci przeróbkę słynnej fotografii LeBrona, reakcje były bardzo pozytywne.

# Co w rodzinie…

Kevin Wesley Love urodził się w Santa Monica siódmego września 1988. Był drugim z trzech synów, jakich na ten świat sprowadzili państwo Stanley i Karen Love. Kevin koszykówkę odziedziczył w genach, jego ojciec przez 3 sezony grał w Baltimore Bullets, a później zaliczył jeszcze epizod w Lakers i San Antonio (SAS byli jeszcze wtedy w ABA).

To jeszcze nie koniec gwiazd w rodzinie. Wujek Kevina, Mike Love, był jednym z muzyków, którzy do życia powołali grupę The Beach Boys. Znacie?

Wychowanego w Oregonie Kevina od zawsze ciągnęło do L.A, nie tylko dlatego,że jego stary tam grał. Jego pierwszą zorganizowaną ekipą byli jednak baseballowi Lake Oswego Lakers, gdzie poznał Klaya Thompsona. Koszykówka była jednak w jego życiu od zawsze. Od najmłodszych lat Love ćwiczył podania rzucając o wieżę z kartonów, oddawał rzuty do wyimaginowanego kosza i takie tam. Niezliczone godziny upływały mu na oglądaniu taśm Wesa Unselda, przyjaciela rodziny i członka Hall of Fame.

#Love koszykarz

Jako zawodnik koszykówki (też w Lake Oswego Lakers) Kevin uważany był za jeden z czołowych stanowych prospektów zanim jeszcze po raz pierwszy wszedł na boisko w 2003. W swoim pierwszym sezonie poprowadził ich do finału rozgrywek stanowych, dostarczając 25.3 ppg, 15.4 rpg i 3.7 apg. Mimo jego świetnej dyspozycji, Lakers przegrali ostatni mecz z liceum Jezuitów. W trzeciej klasie Love był już graczem kalibru 28/16 i tym razem udało się mu zdobyć z Lakersami upragnione mistrzostwo. W finale pogonili South Medford, gdzie gwiazdą był Kyle Singler, późniejszy rywal Love’a z parkietów NBA.

Rok później Love znów zaprowadził swoich do samego finału, ale tym razem górą były Pantery Singlera. Nie pomogło nawet zdobycie 34 pkt, 17 zb. i 4 asyst przez Kevina. Love kończył jednak karierę licealną z podniesionym czołem, jako najlepszy w historii punktujący stanu Oregon, mistrz i 3-krotny finalista rozgrywek styanowych i zdobywca nagrody Gatorade dla Sportowca Roku. Sportowiec Roku:

#NCAA

Wybór uczelni przez Kevina Love, który zdecydował się iść na UCLA (pamiętacie? Zawsze ciągnęło go do Los Angeles), wzbudził wielkie kontrowersje. Władze University of Oregon nie kryły oburzenia. Wydawało im się, że skoro Stan Love wywodził się z tej uczelni, to wybór Kevina jest formalnością. Nie był.

Zanim ruszyły rozgrywki, Kevin uprosił Walta Hazzarda o pozwolenie używania jego zastrzeżonego już numeru #42. Zgodę otrzymał. Mimo kontrowersji nie miał wątpliwości, że postąpił właściwie wybierając Bruins, a do swej koszykarskiej edukacji podchodził badzo metodycznie, słuchając rad takich legend jak Bill Walton czy John Wooden.

Rozmowa z Billem Waltonem wygląda tak, że wrzucasz swoje dwa centy, a on wrzuca pozostałe 98. Nie przestaje gadać, tyle ci powiem [ Love]

Na uczelni partnerem Kevina był Russell Westbrook, a poziom rywalizacji w konferecji był bardzo wysoki.

W Pac-10 grali wówczas James Harden, bracia Lopez, Ryan Anderson, Taj Gibson i OJ Mayo. W szatni, prócz Westbrooka Kevin miał jeszcze Luca Mbah-a-Moute i Darrena Collisona. Ze średnimi na poziomie 17.5/10, Love poprowadził Bruins do mistrzostwa Pacific-10 i dalej, aż do Final Four, gdzie lepsi okazali się Memphis Tigers, w których szeregach szalał ten pan:

Mimo porażki w Final Four, Love został wybrany Graczem Roku Pac-10, uniwersyteckim ROTY i wszedł do All-American Team. Nic dziwnego, po zdobyciu 23 double-double w 38 spotkaniach, była to w zasadzie formalność. Decyzją zawodnika było przystąpienie do draftu NBA. Wielu obserwatorów widziało w nim odbicie Wesa Unselda (te godziny z taśmami za dzieciaka). Dzięki jego firmowemu outlet pass nazywano go także najlepszym QB wśród graczy NBA.

Zaletami Kevina na tamtym etapie były technika użytkowa i boiskowe IQ. Niepokój budziły za to gra w obronie i zerowe przygotowanie atletyczne, zresztą, widzicie jego sylwetkę na fotkach. Tak czy siak, Love poszedł wysoko, z numerem piątym draftu 2008 wybrali go Memphis.

#NBA wita

Kilka godzin po ceremonii draftu, Love znajdował się z rodziną w restauracji na Manhattanie. Otrzymał wówczas telefon z informacją o transferze. Z siedmiu graczy najistotniejsze puzzle to Love i Mike Miller do Wolves, za OJ Mayo i Antoine Walkera (u schyłku drogi w NBA) w drugą stronę.

Początki były trudne. Coach Randy Wittman zanotował bilans 5-15 w pierwszych dwudziestu meczach, więc Kevin McHale zdecydował się połączyć obowiązki trenera i GM’a i wziąć gwizdek do ręki. Swój pierwszy sezon Love zakończył ze statystykami 11.1/9.1, będąc pierwszym zbierającym wśród rookies (Top-10 ligi) i członkiem All-Rookie 2nd. Latem posadę szkoleniowca przejął Kurt Rambis, co nie było po myśli Kevina, a na dodatek kontuzja lewej dłoni wyeliminowała go z pierwszych 18 spotkań. Statystyki indywidualne uległy poprawie do poziomu 14/11/2.3, ale nikogo wówczas nie obchodziła Minnesota.

Latem 2010 Wolves pozbyli się Ala Jeffersona, więc minuty Love’a musiały w końcu wzrosnąć. Chodziły wówczas pogłoski o jego kiepskich relacjach z Rambisem, ale żadnych twardych dowodów nie było. W listopadzie Love zanotował swój najbardziej imponujący popis statystyczny: 31/31, pierwszy mecz na takim poziomie od czasów Mosesa Malone’a w 1982:

Również w tamtym sezonie po raz pierwszy wystąpił w ASG, zastępując kontuzjowanego Yao Minga. Statystyki do ASG notował wyśmienite: 21.4/15.5/44% za trójkę i serial 34 double-double z rzędu. Ten ostatni rekord pociągnął aż do 53 spotkań (najwięcej od 1976, połączenia NBA i ABA), kiedy to znów wypadł przez kontuzję biodra. Na koniec sezonu odebrał nagrodę MIP. Stał się też pierwszym od ćwierćwiecza zawodnikiem (nawet Shaq tego nie dokonał!), który kończył sezon na poziomie 20/15.

Franchise player?

W 2011 rolę szkoleniowca ekipy Wilków objął Rick Adelman. Mimo świetnej dyspozycji Love’a (nawet jego koszulki sprzedawały się lepiej niż Garnetta!) nie było pełnego przekonania co do tego, czy jest on franchise playerem jakiego szukają, stąd oferta nie pięciu a 4 (za 62 miliony $) lat na nowym kontrakcie, jaki mu przedstawiono. Warto zaznaczyć, że w tamtym sezonie Love zgarnął też pierwszą nagrodę w Konkursie Trójek, pokonując Kevina Duranta.

Pod koniec sezonu nie było już wątpliwości, że Love to jedno z największych nazwisk w lidze. Był szósty w głosowaniu na MVP (wygrał LeBron, to był też rok pierwszego mistrzostwa Big Three Heat). Kolejny sezon, 2012/13, niestety dla Kevina, poszedł na straty, przez kontuzję palca środkowego i serdecznego rzucającej ręki, a potem jeszcze kolejny uraz dłoni, rozegrał jedynie 18 meczów.

Na szczęście zawodnik zdołał odrodzić się w kolejnym roku, zdobył wówczas swoje pierwsze triple-double w karierze (zanotował łącznie 3 w tamtym sezonie), został też pierwszym w historii zawodnikiem, któremu udał się wyczyn 2000 pkt./900 zb./100 trójek. Niestety, mimo iż duet z Rickym Rubio cieszył się sympatią fanów, widoków na playoffs nie było.

#Cleveland Cavaliers

Na dwa miesiące przed rozpoczęciem rozgrywek sezonu 2014/15, Love został oddany do Cavs, na mocy kontrowersyjnej (jak się wówczas wielu wydawało) decyzji pozbycia się Andrew Wigginsa przez zespół z Ohio. Mimo iż statystyki Love’a uległy obniżeniu, w końcu mógł marzyć o czymś więcej niż tylko nagrody indywidualne. W pierwszym sezonie w życiu, kiedy udało mu się awansować do playoffs, spotkała go jednak przykra niespodzianka:

Wracając do formy Love zmienił się fizycznie nie do poznania, co zresztą zapewniło mu miejsce na łamach ESPN Body Issue i co możecie sprawdzić w podlinkowanym we wstępie artykule. Zaszła w nim jednak jeszcze jedna zmiana, mentalna, którą widać było chociażby w nowym image:

Po tym, jak wielu uczyniło zeń kozła ofiarnego przejściowych problemów Cavs, Love zaliczył udany post season 2016 (15/9/2), a symbolem jego zaangażowania i wielu małych rzeczy, jakich był sprawcą, stała się obrona na Currym w końcówce G7.

Dziś, dwa lata po tamtych wydarzeniach, Love przejmuje stery w Cavs. Jak poradzi sobie po raz kolejny w roli gracza numer 1? Wejść w królewskie buty nie będzie łatwo, ale jak sam pisze na podstawie swoich doświadczeń:

Każdy się z czymś zmaga, o czym inni nie wiedzą.

[BLC]

Ludzie, jest temat. STS a dokładnie fundacja „Sport Twoją Szansą” od kilku lat wspiera polskie talenty sportowe. Jak co roku zgłoszonych projektów jest kilka, zobaczcie i zdecydujcie, który najbardziej warto wesprzeć:

  1. Fundacja na Rzecz Rozwoju Polskiej Piłki Nożnej (Wrocław) – Piłka nożna
  2. Anna Gryc (Suwałki) – Lekkoatletyka
  3. Rafał Pająk (Czechowice-Dziedzice) – Lekkoatletyka
  4. Krzysztof Oller (Lublin) – Pływanie
  5. Michał Topór (Tarnów) – Kolarstwo górskie
  6. Żorska Akademia Koszykówki (Żory) – Koszykówka
  7. Rafał Czuper (Raczki) – Tenis stołowy niepełnosprawnych
  8. Ostrołęckie Towarzystwo Sportowe Korona (Ostrołęka) – Piłka nożna
  9. Zuzanna Misiorna (Trzcinica) – Taekwondo
  10. Paulina Ilnicka (Olsztyn) – Muay Thai / MMA
  11. Kamila Przybyła (Bydgoszcz) – Lekkoatletyka
  12. Aneta Stankiewicz (Bydgoszcz) – Strzelectwo sportowe

https:/STS-głosowanie

Ostatnie Wpisy

31 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Zawsze lubiłem tego gościa…cieszę się że będzie miał coś do udostępniania…24 p..13zbiórek spokojnie

    (11)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    A może ktoś przybliży nam Roy’a Hibberta? Za szybko zniknął z ligi 😉 taka luźna propozycja 😉

    (6)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Pan Miłość spoko gość ! Spokojny, cichy, nie cwaniakuje, nie trashtalkuje zbyt wiele , skupia się na robocie, dobrze ze zarobi sporo siana nawet jeśli to tylko podbijanie wartości i pójdzie grać gdzie indziej, w cleveland może się jego potencjał marnować, bez lebrona żadnego fa nie ściągną, na transfery szanse niewielkie, chyba ze clarkson z hoodem zaczną pokazywać na co ich stać

    (19)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Może i został przepłacony, ale lepiej przepłacać białego niż czarnego. Chcę więcej Lovewów w NBA, a mniej Westbrookow czy Georgów.

    (-17)
    • Array ( )

      Na co Cavs Schroder skoro mają Hilla przez 2 najbliższe lata? Na dodatek nie spina się finansowo. Na koniec OKC nie ma żadnych sensownych picków do rozdania (bo coś z okolic 20-25 miejsca to żaden rarytas) a o Schroderze krążą opinie jakie krążą.

      (1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Zastanawia mnie ten totalny brak szacunku w stosunku do KL.
    Wszak jest to wybitny stretch 4, jeden z najlepszych w lidze. dodatkowo ma w portfolio występy historyczne i historyczne średnie. Największy argument przeciw twmu, jest taki, ze osiągnoł to w słabej Minnesocie, bez sukcesów w PO. To taki argument z d-py. Wszak nawet Jordan czy Kobe swoje legendarne występy indywidualne notowali grajac w słabych/przeciętnych drużynach bez sukcesów. Średnia 25/15 – to wyniki z ligi Kareema i Wilta. Mecz 31/31 – to także nie w kij dmuchał.
    Trzymam kciuki.
    PS. A wszystkim dworującym z depresji, histerii czy innych nerwic – proponuję pracę 4 lat pod mega presją – z doświadczenia wiem, że składają się najwięksi twardziele w najmniej oczekiwanym momencie. Nie ma reguł – mózg przy takim traktowaniu może zrobić takie psikusy jakich się nie spodziewamy. Jest bardzo prawdopodobna teoria – iż przerwa Jordana – uważanego za najtwardszego psychola w historii była spowodowana problemami mentalnymi – związanymi z depresją lub syndromem wypalenia (śmierć ojca i problemy hazardowe nie pomagały – szczególnie, że przez długi czas wiązano jedno z drugim).

    (9)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Ta faza którą załapał Kevin nie wygląda mi na problem psychiczny ale bardziej na jakiś somatyczny (jakieś przepięcia między nerwami albo coś?). Mam tylko nadzieję, że lekarze dobrze go tam przebadali post factum bo jednak jest jednym z lepszych białasów w NBA.

    (1)

Gwiazdy Basketu