fbpx

Kontuzje czołowych graczy, reguła czy pech ostatnich sezonów

21

Kobe Bryant
Steve Nash
Rajon Rondo
Derrick Rose
Russel Westbrook
Al Horford
Chris Paul
Brook Lopez
Eric Bledsoe
Tyson Chandler
Marc Gasol
Anthony Davis
Andre Iguodala
Larry Sanders
Jrue Holiday
Lou Williams
Deron Williams
Danilo Gallinari

Znacie ich. Wierzę, że w gronie tych graczy są Wasi osobiści faworyci i idole. Niestety lista nie napawa optymizmem. Wszyscy wymienieni gracze w ostatnim czasie zmagają się z poważnymi kontuzjami. Od zerwanych więzadeł po złamane kości dłoni. Od problemów z plecami po wybite barki i rozdarte łękotki. Paru już wróciło i dają sobie jakoś radę. Kilku z nich próbowało wrócić, ale niestety ich misja się nie powiodła. Niektórzy nadal walczą z rehabilitacją i wciąż trzymają kibiców w niepewności.

Widząc to wszystko, pytam się:  jak to możliwe, że aż tylu kluczowych graczy poległo ostatnimi czasy? Spróbujmy to ogarnąć.

# Historia

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że kontuzje to nieodłączna część każdego sportu. Ludzkie ciało ma ograniczenia i nie zmienimy tego, choćbyśmy chcieli. Niektórzy mają farta, przez całe życie nie złamią sobie nawet małego palca u dłoni, a inni siedzą od stóp do głów w gipsie co wakacje.

Nikt nie jest jednak idealny. Kontuzje miewał Michael Jordan, LeBron James czy teraz teoretycznie niezniszczalny Kobe Bryant. I wiecie – nie jest to chyba najgorszy okres pod tym względem. Jeśli mielibyśmy rzucić okiem na poprzednie sezony, to przecież zawsze tam ktoś po drodze się rozwalał: Brandon Roy, Tracy McGrady czy wujaszek Shaq.

Ale były to pojedyncze przypadki. Przynajmniej takie odnosiło się wrażenie. A teraz? Elita NBA kładzie się jak raz poruszone domino.

# Da się tego uniknąć?

Nie. I choć żyjemy w czasach, gdzie medycyna sportowa stoi na niewyobrażalnie wysokim poziomie, to pewnych rzeczy nie da się chyba przeskoczyć. Możemy się poddawać masażom, dobrze odżywiać, chodzić w ochraniaczach i ortezach, nacierać olejkami eterycznymi, wcinać koks, biegać, trenować dzień i noc. Wszystko to mało. Chcecie wiedzieć, jaki jest najlepszy sposób na uniknięcie urazu? Eric Spoelstra Wam powie:

Wszystko co możemy robić, to odpukać w niemalowane drewno i trzymać kciuki, że będzie w porządku.

1

Trywialne, ale prawdziwe. Uniknąć nie możemy, ale wiecie, możemy zapobiegać i robić wszystko, żeby zminimalizować szanse kontuzji.

# Jak?

Przeanalizujemy to na przykładzie NBA, bo to nas przecież interesuje. Co możemy teoretycznie zrobić? Widząc zaistniałą sytuację i fakt, że gra w koszykówkę ciągle się zmienia, należałoby, zdaniem niektórych, skrócić sezon NBA. W sieci padały przeróżne propozycje – skrócić sezon o połowę, zmniejszyć liczbę meczy do 66, skrócić serie w PO do systemu best-of-five. Cokolwiek, byleby odciążyć nieco zawodników.

Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, jak wielkim obciążeniem dla zawodowego sportowca jest sezon, składający się z 82 meczów. Koszykówka jest grą dynamiczną. Błyskawiczne zmiany tempa i nieuniknionym, bezpośredni kontakt z przeciwnikiem, to chyba dwie największe bolączki naszych stawów, kręgosłupa i mięśni. I choć średnio zawodnik spędza na boisku tylko pół godziny, ciało poddawane jest ogromnym przeciążeniom.

Powiecie, że piłkarze mogą biegać po boisku po półtorej godziny i jakoś nic im się nie dzieje. W porządku. Ale weźmy takiego napastnika – kiedy akcja toczy pod jego polem karnym, on wędruje sobie w okolicach połowy boiska i łapie oddech przed kolejną akcją. W koszykówce nie ma na to czasu, bo wszyscy bronią i wszyscy atakują. I tak, są dynamiczne zmiany, ale tutaj pojawia się kolejna propozycja i kolejny problem: oszczędzać kluczowych zawodników.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

21 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Wedlug mnie wine za to TAKZE ponosza osoby ukladajace kalendarz. Wszyscy wiemy jak wielkim wysilkiem jest gra back-to-back. A teraz Heat grali 5 meczy w 7 dni i chyba tylko mozna bylo liczyc na szczescie ze nic sie nie stanie.

    (13)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe szwagrotron
    Odpowiedz

    jak dla mnie to możnaby zająć się prioprocepcją, czyli czuciem głębokim mięśni. gdy pruje się staw (mówię o kończynach dolnych) to najczęściej jest tak, że samo więzadło lub ich kilka próbują utrzymać wszystko w kupie. natomiast zwiększając prioprocepcję w wypadku gdy ma nastąpić uraz pomagają jeszcze mięśnie. łyżwiaże figurowi mają bardzo wysoko rozwiniętą priprocepcję i u nich urazowość jest bardzo niska, jeżeli nie najniższa. co do kręgosłupa to myślę że można rozwijać jedynie gorset mięśniowy i często sprawdzać stan krążków międzykręgowych

    (1)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe LALfan
    Odpowiedz

    Mam nadzieję, że aktualny sezon to tylko przypadek i już nigdy nie będzie aż tyle kontuzji (i to ciężkich) w tak krótkim czasie.

    Choć z drugiej strony myślę, że część zawodników jest samo sobie winna (nie zrozumcie mnie źle) przez swój styl gry oparty na atletyźmie i ciągłych wsadach, wjazdach pod kosz, gry na ciągłym kontakcie itd.

    (-3)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe fristajlo17
    Odpowiedz

    Ciężko powiedzieć co jest przyczyną tych kontuzji – wydaje się, że kiedyś tak nie było, a jaki sprzęt (buty np. – kiedyś conversy, teraz air max, hyperdunk, jordany, wszystko amortyzowane, lekkie itd.), opieka medyczna (na pewno niższa niż teraz) mieli zawodnicy kiedyś (nie tylko jordan – choćby russel, jabbar, magic, bird itd.) w porównaniu z tymi? Obawiam się, że chodzi o sterydy, którymi oni są ładowani – ich łączenia, więzadła, kości nie wytrzymują, bo bycie wysokim nie wystarcza – musisz być genetycznym wybrykiem by przy wzroście wytrzymać obciążenia, bo trenują pewnie równie dużo co za czasów jordana lub birda, parcie na wynik jest niesamowite i to ich po prostu wykańcza. Szkoda, że media kreują ich na herosów, jeśli oni mają cierpieć – nie chodzi tylko o styl gry – jordan wchodził pod kosz i po spotkaniu z np. bad boysami spadał na ziemię szybciej niż piłka – a obył się bez poważnej kontuzji (mówię o zerwaniu np ACL, kość w nodze poszła, ale się odrosła i obyło się bez negatywnych skuków…)

    (4)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Ziom
    Odpowiedz

    Według mnie to jest wina pogoni za byciem jak najlepszym jak również wymaganiem ze strony ligii, wszyscy na nich liczą, przez co wywierają ogromną presję psychicznie, a ich ciała nie wytrzymują obciążenia ciągłymi treningami meczami siłownią i tym wszystkim bo nie są niezniszczalni.
    Choć woją drogą to co robią i tak jest, prawie że nadludzkie! Założę się, że chłopaki wciągają tyle koksu, ile potrafią unieść…

    (0)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Rurek
    Odpowiedz

    Kontuzje były, są i bedą. To, że w obecnie łamie się więcej zawodników niż kiedykolwiek jest bzdurą. Przypomnę np sezon 2008/2009. Duże problemy z kontuzjami miały wtedy takie gwiazdy jak:
    Yao Ming(w playoffach kontuzja stopy zakończyła jego kariere), Gilbert Arenas(zagrał tylko w dwóch meczach), Tracy McGrady(35 gier meczów rozegranych), Greg Oden(wiadomo), Michael Redd(złoty medalista z Pekinu, tylko 33 gry rozegrane), Al Jefferson(50 gier), Carlos Boozer(wtedy czołowy PF ligi, 37 gier rozegranych), Kevin Garnett(jego brak w playoffach był mocnym ciosem dla Celtics), Manu Ginobili(44 gier), Andrew Bynum(50 mecze rozegrane), Jameer Nelson(all star z tego sezonu, opuścił prawie całą drugą cześć sezonu, wrócił na finały), Amare Stoudemire(53 mecze rozegrane), Josh Howard(52 mecze rozegrane), Elton Brand(29 rozegranych), Andrew Bogut(29 meczów rozegranych).
    Nic się nie zmienia, kontuzje dotykają każdego roku masę zawodników różnego kalibru i obecny sezon nie jest żadnym wyjątkiem.

    (4)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    myślę, że wszystko po trochu. Ostatnio jednak zastanawiałem sie, czy przypadkiem same obuwie nie sprawia, że nasze nogi sa bardziej podatne na kontuzje. Trudno mi teraz przedstawic jakies konkretne dowody, ale ogladałem kiedyś taki film dokumentalny i coś w tym jest… Prawda jest taka, częste skoki powoduja mikrouszkodzenia łąkotek z czasem zawyczaj podczas prostowania nogi czyli podczas wyskoku dynamicznym mikroszukodzenia powoduja rozerwanie łąkotki, zerwany ACL to inna bajka tutaj mo ze byc wiele powodów np przeciwazenia na treninagach brak czasu na regeneracje, przypadek też sie zdarza.

    (-3)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Bruniak
    Odpowiedz

    Mam nadzieję że nie skrócą sezonu. Dla mnie istną męczarnią jest wyczekiwanie przez 4 miesiące na start nowego sezonu. I właśnie w tym miejscu pojawia się nowy pomysł… dlaczego by nie skrócić wakacji w NBA do 2.5 lub 3 miesięcy i rozciągnąć kalendarz tak aby było jak najmniej spotkań b2b? hmmm? 😉 Zdrowia wszystkim kontuzjowanym.

    (2)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe pablito
    Odpowiedz

    Kontuzje zaczynają łapac głównie młodych i tak na prawdę z tej podanej przez autora listy, można usunąć Nasha i Bryanta, ponieważ to już weterani to normalne, że łapią kontuzje. Podobnie z “wypadkami” na boisku jak np. Westbrook (to że znowu ma uraz wynika z pośpiechu rehabilitacji) Chandler, Sanders, CP3 czy Davis i zostawić tylko te tajemnicze urazy, czyli kostki, kolana, uda… Pomijam odnowiony uraz Horforda, ponieważ będąc podkoszowym tors, ramiona, barki oraz plecy są mega-obciążane.

    (0)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe pablito
    Odpowiedz

    Zdecydowana większość zerwań/naderwań/pęknięć bezkontaktowych jest pokłosiem zachowań podczas, gdy ciało (chodzi głównie o kręgosłup i nogi) się rozwija, czyli gdy jest się nastolatkiem. Dlaczego? Bo wtedy regeneracja tkanek itp. po treningu jest znacznie wolniejsza i jeśli w tym okresie nie zwolnimy tempa, to może to mieć niemiłe skutki w przyszłości… Powie wam to większość ortopedów/pediatrów…
    PS: Kariera koszykarza nie zaczyna się w NBA. Dlatego komentarze typu “przecież oni grają od tak niedawna” nie mają sensu. Np. Derrick Rose gra swym widowiskowym stylem od szkoły średniej…

    (2)
  11. Array ( )
    Zdjęcie profilowe NYK_fan91
    Odpowiedz

    Niestety(?) koszykówka poszła w stronę atletyzmu, Wyobraźcie sobie Nate’a 20 lat temu ładującego alley’a i dwa putback’i w jednym meczu, z gry… Ot i macie przyczynę…Fajnie się ogląda PG 180 – 190cm wzrostu ładującego z góry, ale wszystko ma swoją cenę… Większość tych gości ma nieludzki wyskok, więc siłą rzeczy ich stawy, mięśnie i ścięgna nie wytrzymują ponadprzeciętnego wysiłku, jakim jest regularna gra w NBA… Moim zdaniem jest to wina w głównej mierze napiętego grafiku w NBA, ale już widzę jak Stern godzi się zmniejszyć ilość spotkań w sezonie regularnym, skraca Play Offy, i liczy związane z tym procesem straty finansowe 🙂

    (0)
  12. Array ( )
    Zdjęcie profilowe NYK_fan91
    Odpowiedz

    @pablito
    Słuszna uwaga… Mało kto pamięta, że Oni zaczynają grać dłuuuugo przed trafieniem do NBA, i najczęściej i styl gry nie ulega większym zmianom…

    (0)
  13. Array ( )
    Zdjęcie profilowe NYK_fan91
    Odpowiedz

    @ Bruniak
    Ciekawa propozycja… Optymalnie byłoby chyba grać co drugi dzień… Wilk(kibic) syty, i owca(zawodnik) cała. No i Stern mógłby pójść na coś takiego – hajs musi się zgadzać, NBA to przecież biznes…

    (0)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Powód ważny : zmiana stylu gry całej ligi . Z taktycznej przemyślanej technicznej. Na dynamiczną szybką atletyczną. Kiedyś gwiazda Bulls niesamowicie rzucała miała niesamowity warsztat techniczny oczywiście tez robiła wsady ale nie to było ważniejsze. Co robiła ostatnio gwiazda Bulls ? Szybko zmieniała kierunki miała bardzo dynamiczn pierwszy krok i obciazone tym stawy. Wiadomo o kim mowa w obu przypadkach. Pozdrawiam -młody fan starego NBA

    (0)
  15. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Zeb
    Odpowiedz

    1. Boże broń od skracania sezonu.
    2. Można zmniejszyć liczbę meczy, oprzeć to bardziej na konferencjach (kurde te odległości są kosmiczne wystarczy spojrzeć na globus i porównać nasze europejskie trasy lotnicze)
    3. Lekko wydłużyć sezon (i tak w jego czasie zawodnicy są w jakichś cyklach szkoleniowych i mają różną formę).
    4. Kontuzji bedzie coraz więcej bo obciążenia są coraz większe w młodości. Nie raz GB pokazywały15-17 latków z jumpem pod sufit (a niedawno zasadą było rośniesz – nie ruszaj siłowni).

    (0)
  16. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    jest wyjście z tej stuacji tak by był wilk syty i cinema city mianowicie rozszerzyć lige o kilka drużyn, liga trwałą by tyle samo natomiast kazda drużyna mogła by grac mniej meczy z ta sama druzyna z tej samej konferencji

    (0)

Gwiazdy Basketu