fbpx

Koszykarskie dziadki 35+ zaorałyby dzisiejszą NBA

35

Dzień dobry.

Ile masz lat? Jeśli masz 35 albo więcej koszykarsko jesteś dziadkiem, pogódź się z tym. Ba, jeśli w wieku 35+ lat jeszcze o kimś się mówi w kontekście rywalizacji sportowej, musi być wybitnym zawodnikiem! Najczęściej jest po prostu nadgryzioną zębem czasu gwiazdą, której zjazd możliwości rozpoczął się z tak wysokiego pułapu, że jego 60-70% to wciąż średni poziom ligi. Owładnięci kultem “potencjału rozwojowego” działacze NBA najchętniej pozbyliby się  przebrzmiałej gwiazdy. Tylko czasem nie wypada. Czasem zyski generowane przez wielkie acz sportowo przebrzmiałe nazwisko są dla klubu ważniejsze niż aktualny poziom sportowy. Czasem kontrakt jest tak wysoki, że nie sposób się go pozbyć. A czasem ci goście są po prostu niezbędni do gry na najwyższym poziomie.

Niniejszy tekst dedykuję wszystkim sportowym dziadkom, którzy mimo zaawansowanej wiekowo metryki wciąż ustawiają w rządku rywali o dekadę albo półtora młodszych. Roger Federer, LeBron James czy nawet Krzysztof Szubarga albo Łukasz Koszarek, wciąż najlepsza polska “jedynka” której na stare lata przyszło naciskać w obronie na całym boisku, w zespole atletów z Zielonej Góry.

35 plus

Zastanówcie się co by się stało, gdybyśmy z samych 35-latków zmontowali zespół NBA. Przecież to byłby absolutny kandydat do mistrzowskiego tytułu!

  • playmakers: LeBron James / Chris Paul
  • shooters: JJ Redick / Kyle Korver / JR Smith
  • defensive specialists: Andre Iguodala / PJ Tucker / Trevor Ariza
  • scorers: Carmelo Anthony /  Jamal Crawford
  • bigs: LaMarcus Aldridge / Marc Gasol / Paul Millsap

Jeszcze by Vince’a Cartera wzięli i też by pierścień ogarnął, hehe. A mówiąc poważnie, pierwsi dwaj na liście (playmakers) to są absolutni giganci basketu, Chris Paul ma 100% Hall of Fame w kieszeni mimo braku sukcesów zespołowych. Ano właśnie, czy zdajecie sobie sprawę, że 35-letni CP3 to:

  • czterokrotny król asyst (średnia kariery 9.5 asyst)
  • sześciokrotny król przechwytów (średnia kariery 2.2 przechwytów)
  • dziewięciokrotny członek All-Defensive Team (średnia kariery 4.5 zbiórek)
  • dziesięciokrotny All-Star (średnia kariery 20.9 punktów)

Śmiejemy się z jego flopów, grymasów, histerycznej momentami mowy ciała. Kilka razy odniósł kontuzję w kluczowym momencie. Kto wie co by się stało na przykład gdyby w piątym meczu finałów konferencji 2018 roku nie uszkodził ścięgna udowego. Gdy opuszczał parkiet Rockets prowadzili z hegemonami Golden State Warriors trzy do dwóch. Mówimy o wybitnym zawodniku, a ksywka jaką ma w środowisku (Point God) nie wzięła się z kapelusza. Rywale i kibice mają prawo go nie lubić, bo nie należy do najprzyjemniejszych w odbiorze, a na parkiecie nie szuka kolegów i częściej raczej niż rzadziej bywa irytujący, ale i tak wszyscy go cenią. Przed laty etatowy rozgrywający Team USA. W minionym sezonie zamiast ograniczyć (grających przecież głównie z piłką) Shai Gilgeousa Alexandra i Dennisa Schrodera tylko chłopaków pchnął na wyższy poziom, a Thunder “z niczego” zrobili piąte miejsce w konferencji.

Mówiąc o tym, że od paru lat Chris zjeżdża do bazy z szybkością. Wielu z Was mogło tutaj nie być gdy Krzysiu był w swoim prime. Przecież to był jeden z największych atletów “pound for pound”. Szybki, skoczny oraz bardzo silny jak na swoje gabaraty. Ktoś się nie zgadza?

NBA news

-> Z uwagi na zamknięcie granicy kanadyjskiej dla “non essential travel” działacze Toronto Raptors szukają lokalizacji na terenie USA. W tym tygodniu wizytowali Nashville, mówiąc dokładniej Bridgestone Arena, w której swe mecze rozgrywają hokeiści Nashville Predators w lidze NHL. Dla orientacji: obiekt znajduje się trzy godziny drogi samochodem na wschód od FedEx Forum, w którym grają Memphis Grizzlies i podobne trzy godziny, ale na północny zachód od State Farm Arena, czyli domu Atlanta Hawks.

-> Zobaczcie jak się ruszają młode i wypoczęte byczki Buddy Hield (Kings) Julius Randle (Knicks) Willie Cauley Stein (Mavericks) czy Emmanuel Mudiay (Jazz). Moim skromnym zdaniem: Buddy ma fantastyczny jumper, ale słabą proporcję w stosunku do penetracji. Przecież widać, że potrafi kozłować. W innym klubie, lepiej ustawiony, byłby dużo groźniejszy. Nie dziwię się, że chce transferu. To samo tyczy się Juliusa, w pozbawionym spacingu Nowym Jorku kisi się strasznie. Jemu także życzę zmiany barw klubowych, podejrzewam, że w takim Dallas, Golden State czy San Antonio odnalazłby się pięknie. Jak sądzicie?

Fingers crossed

Na koniec przeczucie. Chrupie mnie coś w kościach, że od przyszłego sezonu w barwach Los Angeles Lakers zobaczymy nie tylko LeBrona, Davisa, Rondo, KCP, ale także m.in. Danilo Gallinariego. Jeśli miałbym obstawiać, który z aktualnie zatrudnionych graczy może się z zespołem pożegnać, będzie to Danny Green. Bardzo wartościowy zawodnik, ale pewne manewry trzeba będzie przeprowadzić.

Mistrzowski tytuł jest dla mnie w tym momencie ważniejszy niż wysokość kontraktu – mówi niezastrzeżony free agent Gallinari, który w swej karierze za oceanem zarobił jak dotąd 137 milionów dolarów brutto.

Przypomnijmy, Gallo to 208 centymetrowy, doświadczony, sprawny, kozłujący i inteligentny strzelec o średniej skuteczności zza łuku wynoszącej 38% w karierze i 40% w zeszłym sezonie. Biorąc dodatkowo pod uwagę shot quality jakie są w stanie wygenerować dlań LBJ i AD, to byłby prawdziwy killer, a przecież gość potrafi dużo więcej niż catch and shoot.

Dobrej niedzieli wszystkim! bartek

Ostatnie Wpisy

35 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Na orlikach czy w amatorce dinozaury 35+ też nierzadko golą małolatów 🙂 Jednak rzut z półdychy i wzięcie na plecki czasem się przydaje w konfrontacji z trójkami rzucanymi sprzed klaty i bieganiem od kosza do kosza 🙂

    (32)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Niektórzy twierdzą, że po 30, gdzieś do 40 człowiek osiąga swoje intelektualne maksimum. Dlatego pomimo, że jakiś zawodnik może już tracić na sprawności fizycznej, to dużo nadrabia doświadczeniem i w efekcie jest lepszy niż gdy był młodszy.

    (17)
    • Array ( )

      LeBron udzielił wywiadu po tegorocznych Finałach w którym stwierdził, że jego wersja sprzed około 10 lat nic by przeciwko niemu nie wskórała. “Wydaje Ci się, że znasz tę grę, ale dopiero zacząłeś się jej uczyć. Nie wiesz jeszcze nic i zapewniam Cię, z całym swoim atletyzmem nie miałbyś ze mną żadnych szans”.
      BTW Finały zdominowane przez leśnych dziadków mieliśmy w 1998:)

      (13)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    A jak z obroną u Gallinariego? Bo Dany Green co przecegłił w całych PO, to jego, co trafiał, to też jego, ale zdecowanie jest bardzo dobrym obrońcą. Autor nie wspomniał nic o obronie u włocha, czyli jest kiepski? One way player?

    (11)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Sam mam 37 lat i spory przebieg na halach i ulicznych boiskach. W takim wieku niestety trzeba sobie zdać sprawę z ograniczeń. Nie zawsze ciało jest w stanie zrobić to, co sobie wymyśli głową. Trzeba czasem zapomnieć o fantazji i o tym, że kiedyś się robiło taaaakie manewry 🙂 Z drugiej strony zauważam też, że z wiekiem człowiek “mądrzej” biega. To się przydaje w meczach z takimi młodymi wilkami, których roznosi energia. Czasem wystarczy lepiej się ustawić albo zagrać bardziej z głową. I tu chyba dochodzimy do tego czym w sporcie jest tzw. prime. Według mnie to szczyt możliwości fizycznych połączony z najlepszym rozumieniem gry i optymalnym wykorzystaniem posiadanej wiedzy i doświadczenia. Tyle mądrości od basketdziada. Pozdro dla zgredów pod obręczą.

    (46)
    • Array ( )

      Hehe, ja też 37, w dodatku z nadwagą, jak gram z młodymi 1v1, to mimo, że wolę półdystans, raz za razem przepycham ich tyłem pod kosz i kończę hakiem, a oni zmęczeni siłowaniem się po kilku akcjach tracą ochotę na kombinowanie w ataku i walą od razu trójki z moją ręką na twarzy;) W to mi graj 😀

      (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    3 godziny drogi samochodem…ale jadąc 50km/h, 100km/h czy może 150km/h? Ale w sumie to NBA jest w USA wiec niech będzie: 3h drogi dodgem spalającym 2 galony benzyny na 100 mil 🙂 zapytaj amerykańca ile km jest z Nashville do Atlanty: Ile czego? Glupi europejski system metryczny …. 🙂

    (-6)
    • Array ( )

      Swoją drogą, nie ma bata, żeby w 3h zrobić trasę z State Farm Arena do Nashville, w Atlancie są masakryczne korki, aby z hali się wydostać poza miasto na północ (w kierunku Nashville) to z 1,5h schodzi 😉

      (1)
    • Array ( )

      Patrząc na to, że USA ma ogromny wpływ na taką europkę, to w sumie mają prawo myśleć, że tutaj same wsioki żyją. Szczególnie jeżeli dany wsiok nie jest w stanie pojąć, że ktoś kto nie posługuje się np. danym systemem metrycznym, to naturalnie nie musi go znać, bo logiczne, prawda?

      (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Od minimum roku (przez wydłużony sezon czasami zapominam co było kiedy w NBA) mówię, że Randle idealnie odnalazłby się w Dallas, dla mnie to taka demo wersja Ziona. Podobny zwierzak, mega silny, sprawny, atletyczny, który bardzo lubi grać na kontakcie pod koszem. Sparować go z genialnym Luką i rozciągającym strasznie grę Porzingisem to by świetnie zagrało a na ławce mamy inteligentnego i też atletycznego Powella oraz Klebera. Trochę brakuje miejsca dla Bobana ale chciałbym go zostawić bo to bezcenna wartość drużynowa/szatniowa 😀

    (6)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Organizm to nie maszyna i nawet w normalnym społecznym funkcjonowaniu 30 latkowie mają problemy z plecami kolanami. Nie pisze tu o tych spaślakach spędzających czas przed komputerem ale o aktywnych osobach systematycznie uprawiających sport. Są wyjątki którym plecy nigdy nie dokuczały. A zdrowe plecy to podstawa każdej dynamicznej dyscypliny. Dla tego amatorzy dbajcie o plecy bo jak już zaczną was boleć to będziecie żałować że nie dbaliscie gwarantuje wam to. Czasami jednym niewłaściwym dzwignieciem mebla lodówki można narobić sobie krzywdy na całe życie. I nie mówię tu o kalectwie tylko o ograniczeniach jakie to za sobą niesie w trakcue uprawiania sportu. Słuchajcie starego Teda mimo że w wielu kwestiach się z nim nie zgadzacie.

    (29)
    • Array ( )

      @Ted, jeśli w wieku 30 masz/już miałeś takie problemy to martwię się o Ciebie. Wbrew temu co piszesz to nie jest normalne

      (-5)
    • Array ( )

      Jeśli chcesz mieć zdrowe plecy i kręgosłup oraz brak problemów ze stawami w późniejszych latach, to zapomnij o aktywnym uprawianiu sportów siłowych. Plywanie – tak. Piłka nożna – tylko na trawie. Koszykówka – no niestety to kontuzjogenny sport. Ale jeśli grasz weekendowo i niezbyt intensywnie, to ujdzie. Rower – tak. Bieganie – NIGDY W ŻYCIU. Morderstwo dla stawów. Jeśli już, to góra 10 km na tydzień i tylko po miękkiej nawierzchni. Las, droga gruntowa itp. O bieganiu po asfalcie najlepiej zapomnieć w ogóle. Albo biegać na nartach. Siłownia – odpada w ogóle. Narciarstwo – tak, ale rekreacyjnie i uważać na kolana.
      Najgorsze dyscypliny to siatkówka, tenis i tenis stołowy. Nie jest prawdą, że sport to zdrowie. Trzeba wiedzieć jeszcze jaki i jak go uprawiać.

      Możecie się śmiać, ale wiem co mówię. Mam 52 lata, 194 cm. Rzadko grywam w kosza, ale na normalny kosz dalej jestem w stanie zrobić wsad. Nie z dwutaktu, a z nabiegu z piłką w ręce i tak na styk – ale dam. Powiedzmy, że na 5 prób jedna mi jeszcze wyjdzie 🙂 Nie mam problemu z kręgosłupem, ze stawami, ani z niczym. Po prostu brakuje mi już pary w nogach, dosiężny mam słabszy o jakieś 20-30 cm w porównaniu z tym, jaki miałem w wieku 25 lat.

      Zawsze byłem dość aktywny, ale właśnie tak jak napisałem – głównie plywanie i rower, kosz okazjonalnie dla przyjemności. Dla porównania, młodszy o 3 lata brat był aktywnym piłkarzem (futsal itp.), biegał dla przyjemności, grał w tenisa i oczywiście siłownia. Sylwetkę ma naturalnie o wiele lepszą niż ja. Ale dziś kolana mu nie pozwolą jechać więcej niż pół godziny na rowerze i nie zrobi głupiego skłonu w przód, bo się potem nie wyprostuje.

      Tak więc – dbajcie o siebie i uprawiajcie sport mądrze oraz z głową.

      (11)
    • Array ( )

      Prawdę rzecze…
      Jestem +43… . Całe życie na sportowo. Moja rada: cokolwiek robicie – czy to bieganie, koszykówa, siłownia – róbcie to z głową technicznie a nie siłowo. Nie nastawiajcie się na “maksy” a na utrzymanie dobrej formy.
      Pamiętajcue organizm jest jak doskonała maszyna. Niestety ciało tzn. stawy, kręgi, nerki – wszystko się zużywa.
      Planujesz długie aktywne życie? SŁOWO KLUCZ TO REKREACJA!

      (12)
    • Array ( )

      “Bieganie – NIGDY W ŻYCIU. Morderstwo dla stawów. ”
      Jakoś w Chinach to dziadkowie wychodzą w nocy do parku sobie biegać, bo to dobre dla zdrowia i nie narzekają..

      (0)
    • Array ( )

      LeBron już w Miami miał zacząć zjazd do bazy przez problemy z plecami. Zmienił trenera osobistego, zniknęły problemy. Zion i Porzingis zaliczyli naukę chodzenia wyśmianą przez Chucka. Zęby mnie bolą od samego patrzenia na większość biegaczy przy zbiorniku retencyjnym u mnie w Gdańsku. Jak to mawia mój trener, “jeśli bolą cię plecy to prawdopodobnie źle ich używasz”. W większości wypadków to nie intensywny trening siłowy odpowiada za kontuzje pleców ani nie bieganie za uszkodzenia stawów, lecz fatalna technika, stąd moja troska o Teda (i minusujących mój komentarz). Zastanówcie się, może warto coś zmienić? I proszę o nieporównywanie się z zawodowymi sportowcami u kresu kariery, wysiłek, jaki podejmowali, był nadludzki i nijak się ma do nawet bardzo intensywnego treningu amatorskiego. Zresztą nawet po tym osławionym “zjeździe do bazy” są zazwyczaj w lepszej formie niż my kiedykolwiek byliśmy bądź będziemy. Miłego poniedziałku;)

      (5)
    • Array ( )

      @Anonim

      “Jakoś w Chinach to dziadkowie wychodzą w nocy do parku sobie biegać, bo to dobre dla zdrowia i nie narzekają..”

      Panie kolego, czytaj pan ze zrozumieniem przed komentowaniem. Życie stanie się prostsze.

      Napisałem: “Jeśli już, to góra 10 km na tydzień i tylko po miękkiej nawierzchni.”

      (0)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Witam wszystkich parkietowych dinozaurów. Mam 36 lat i nadal czynnie gram amatorsko i powiem szczerze, że mam tyle szczęścia, że nadal czuję jakbym miał 10 lat mniej. No właśnie, czuję i mimo, że często widać to na parkiecie to już nie raz słyszałem od młodszych kolegów “proszę pana” albo “you are old” XD Jak to mówią, wiek to tylko liczba a ja nadal gram bo kocham tę grę jak żadną inną. Pozdrawiam wszystkich graczy 35+. Ball 4 life.

    (9)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Widzę tutaj większość kolegów po 35 to już powolny zjazd do bazy:) Mam tak samo😊. Zgadzam się, zwłaszcza regeneracja trwa dłużej, ale popatrzmy na światowe sławy w różnych dyscyplinach Lebron, Gretzky, Maldini, Rodrigeuz, Federer i wielu wielu innych formę czysto fizyczna ma na poziomie dwudziestoparo-latków. Po prostu odpowiednia dieta, regeneracja, masaże itd oczywiście genetyka.
    Po Lebronie widać to najlepiej, on fizycznie nadal jest lepszy niż 95% ligi, a nie grają tu jakieś lamusy tylko młode byki.

    (6)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    @rerekumkum siłownia ale ogarnięta z głową tak jak trzeba jest podstawą żeby długo uprawiać inne dyscypliny. Też kiedyś uważałem inaczej ale teraz żałuję że posiadaniem mniejsza wierzę na ten temat. Największa krzywda działa się na treningach i po nich. Żadnej mobilizacji, żadnego rozciągania po treningu i teraz wszystko wychodzi.

    (7)
    • Array ( )

      Pewnie masz rację. W czasach mojej młodości siłownia to było przerzucanie ton żelaza i szprycowanie się anabolami. O jakimś rozciąganiu, regeneracji itp. to nikt nie słyszał.

      (5)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Mam 43. Jeszcze gram… Od 35 systematycznie obserwuję zjazd do bazy 🙁 Na początku wydawało mi się, że jak potrenuję mocniej wrócę i będzie lepiej. I wiecie co? Nie ma szans. No way. Głowa chce, ciało nie nadąża. Manewry głową pamięta i wykona bezbłędnie. Są jednak wolne, coraz wolniejsze. Siła jest, nie ma dynamiki. Co jednak daje jeszcze satysfakcję? Że młodziaki, 20 latkowie, lekko są zaskoczeni jak obrywają po uszach 😉

    (5)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Mam 45 lat, gram regularnie, jest faktycznie jakaś mądrość parkietu przychodząca z wiekiem. Natomiast ostatnie 2-3 lata to duży zjazd jeśli chodzi o prędkość. W kozłowaniu też łapię się na lekko… zanikającej kociej zwinności… Cóż. Ale załatwiam młodszych wytrzymałością, to ciekawe pokolenie 20-25-latków (mówię o półamatorach) wymięka po 40 minutach gry, ja po kryzysie pierwszego kwadransa potem mogę ponad godzinę grać na ostrym tempie.

    (5)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie no jak czytam te wypociny starszych Panów, co to naukę czerpali w czasach PRL, to mi się słabo robi. Siłownia niszczy stawy, hahaha dobre. Ciekawe stwierdzenie, nie poparte żadnymi naukowymi dowodami. Tak się składa, że od lat są badania, że siłownia właściwie praktykowana wzmacnia stawy i poprawia kondycję kości i ścięgien, także młodzi nie słuchajcie głupot i wzmacniajcie swoje ciało, ale z głową!

    (0)
    • Array ( )

      “siłownia właściwie praktykowana wzmacnia stawy”

      Coś na potwierdzenie tych rewelacji? Link do publikacji naukowych itp.? Ale nie jakichś szurskich forów dla analfabetów proszę.

      (0)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Ori gabarytowo jesteś większy i tak jak powiedziałeś cięższy. Siłują się bo co mają zrobić przy grze jeden na jeden pod koszem. Często gram z młodymi co mają już osiągnięcia i nie jeden raz trafiłem na 15-16latka co dysponuje świetnym rzutem dobrym kozłem i wzrostem ponad 185. Problemem ich jest podejście. Mają wbite do głowy jak mają kończyć akcję. Mam wybiegane na boiskach ponad 20lat. Ma teraz najlepsze lata gry w wieku 36lat. Dobre decyzję rzutowe dziesiątki tysięcy wejść pod kosz setki tysięcy oddanych rzutów. Z wiekiem przychodzi coraz wieszke ogarnie lepsza mentalność boiskowe IQ wzrasta. Młodzi muszą się uczyć my już jesteśmy dojrzali i to my ich uczymy i ogrywamy podczas grania. To jest piękne w tym sporcie.

    (0)

Gwiazdy Basketu