fbpx

Kyle Lowry: koszykarz spełniony

14

Na schodach w Filadelfii formę szlifował Rocky, Denzel Washington ganiał po sądach broniąc chorego na AIDS Toma Hanksa, na parkingach Allen Iverson gubił samochody, wracając do domu po kolejnych imprezach, a Freddy Mercury przemierzał ulice nie poznając samego siebie. W Mieście Braterskiej Miłości urodził się też i wychował Kyle Lowry, człowiek, który wiele udowodnił w trakcie tegorocznej batalii o mistrzostwo NBA. I ogromnie mi zaimponował.

Liczby i niewiadoma

W fazie playoffs Lowry zameldował się już jako 22-latek. Reprezentując Houston uzyskał 5.3 punktu i 2.5 asysty w dwunastu rozegranych spotkaniach. Rakiety przegrały wówczas z przyszłymi mistrzami Lakers. Pięć lat później ponownie posmakował rywalizacji na najwyższym poziomie, tym razem już w barwach Toronto. W kolejnych playoffs rzucał odpowiednio 21.1 / 12.3 / 19.1 / 15.8 / 17.4 punktów, a narracja pozostawała ta sama – lider znikający w najważniejszych meczach sezonu.

Sezon 2018/2019 to tak naprawdę ogromne ryzyko ze strony Raptors, pożegnano ikonę klubu DeMara DeRozana, a także trenera Dwayne’a Caseya, odpowiedzialnego za projekt We The North i ściągnięto Kawhi Leonarda za którym ciągał się smród po rozstaniu ze Spurs i widmo nawrotu kontuzji. Pamiętam jak siedziałem w tym roku w Madison Square Garden w szatni dla gości, a Marc Gasol w treningowej koszulce Memphis odpowiadał na pytania dziennikarzy. Gdy wreszcie udało mi się włączyć chiński dyktafon, Marc akurat zażartował na temat trwającego okienka transferowego. Mówił, że zgubił w Nowym Jorku telefon i nawet nie wiedziałby czy musi się pakować.

Jak się okazało, niebawem dołączył do Raptors w wymianie za Jonasa Valanciunasa, by dziś cieszyć się mistrzowskim tytułem. Szef kadr Masai Ujiri postawił wszystko na jedną kartę z rocznym terminem ważności i wygrał, także dlatego, że zachował w składzie swojego znikającego All-Stara Kyle’a Lowry.

Philly

Słońce łagodnie świeci przez szybę restauracji i refleksami odbija się od szklanki coli, którą siedmioletni Kyle trzyma w swojej dłoni. Wraz z młodszą siostrą i starszym bratem zajadają ze smakiem naleśniki, a wszystkiemu przygląda się oparty o krzesło tata Lonnie…

Wróć.

Taki dzień zdarzył się tylko raz w całym życiu Lowry’ego, w dodatku nigdy nie nazwał swojego ojca „tatą”, w domu zawsze mówiło się o nim po imieniu, lub wcale. Lonnie, choć mieszkał zaledwie dziesięć minut drogi od domu swojej byłej żony i dzieci, nie pojawiał się w nim wcale.

Nie będziemy przejmować się tym facetem. Nigdy. Musimy sobie poradzić i tyle, mamy siebie i to wystarczy [Lonnie Junior, pięć lat starszy brat Kyle’a, który próbował zastąpić dzieciakowi ojca]

Zwróćcie uwagę, że mało który z koszykarzy chwali się swoim tatą, choćby Durant, który to mamę wyróżnił mianem The Real MVP. Wychowani w pseudo-gangsterskich klimatach, gdzie za męskie uznaje się wulgarność, przemoc i głupotę, ciepła szukają właśnie u kobiet, które zostają głowami rodzin po tym jak ich mężowie lądują w grobach lub w więziennej celi. Ukształtowani przez mamy i babcie starają się przetrwać wśród okolicznych drabów, potwierdzając swoją wartość nie handlując narkotykami czy lejąc przypadkowych przechodniów, ale grając w kosza na asfaltowych boiskach.

Chłopak nie miał ojca

Ludzie patrzą na moją przeszłość i mówią: chłopak nie miał ojca, dlatego nie ufa męskim autorytetom. To nieprawda. W mojej okolicy, poza moją rodziną, ciężko było zaufać komukolwiek [Kyle Lowry]

Lowry grał ze starszymi kolegami swojego brata i będąc najniższym na boisku brał za wzór Allena Iversona czy Damona Stoudamire, powtarzając wszystkim, że kiedyś zostanie graczem kalibru All-Star. Wraz z upływem czasu śmiechy zaczęły cichnąć, zwłaszcza że w 2004 roku otrzymał tytuł Pensylvania High School Player of The Year ze statystykami na poziomie 19 punktów 8 asyst i 6 zbiórek miał już zapewnioną pozycję koszykarskiego prospektu. Mimo zainteresowania większe uczelnie nigdy nie przysłały listów stypendialnych, a Kyle trafił do Villanova, gdzie jako rookie wykręcał gorsze już cyferki: 7.5 punktów i 2 asysty.

To on był w Memphis?

Draft 2006 roku, w którym wybrany został Lowry nie należał do najsilniejszych, wystarczy wspomnieć trzeci pick Adama Morrisona. Z graczy, po których kluby sięgnęły przed Lowrym, All-Starami zostali tylko #2 LaMarcus Aldrigde #6 Brandon Roy i #21 Rajon Rondo. Kyle wszedł do ligi po Joshu Boonie, a przed dunkerem Shannonem Brownem, z #24 a jego macierzystą organizacją zostali Memphis Grizzlies.

YouTube nie oferuje filmików z czasów gdy Lowry reprezentował miasto Elvisa, ba, nawet pod skrótami z meczów Houston pojawiają się komentarze w stylu “Nawet nie wiedziałem, że grał dla Rockets”. Widać, że Kyle wrósł w wyobraźni kibiców w krajobraz mroźnej Kanady, a dla wielu fanów rok 2012 to prehistoria.

Podstawowym rozgrywającym Miśków był wówczas dawny idol Lowry’ego, znany i lubiany weteran Damon Stoudamire, w dodatku włodarze Grizzlies już w 2007 roku sięgnęli z numerem czwartym po Mike’a Conleya i na pozycji rozgrywającego zrobiło się tłoczno. W Rakietach trafił pod skrzydła trenera Ricka Adelmana i dzieląc minuty na PG z Aaronem Brooksem zaliczał stopniowy progres. Przede wszystkim w końcu komuś zaufał i słuchał rad nowego coacha.

W 2010 roku zdecydowaną większość spotkań rozpoczął w pierwszej piątce, a Houston wyrównało ofertę Cavaliers na 23.5 mln $ za cztery lata pracy. Przeciwko swojemu pierwszemu pracodawcy Lowry rzucił 28 punktów i rozdał 12 asyst, a co za tym idzie zaczął potwierdzać swoją pozycję startera na podwórku zwanym NBA.

Niedojrzały Grubasek

Problemy zaczęły się gdy Adelmana na stanowisku trenera zastąpił Kevin McHale: surowy i twardy były Celt.

Nie wiedziałem jak interpretować jego styl prowadzenia zespołu. Nie rozumiałem jego filozofii, co było błędem, po prostu chciał uczynić mnie lepszym graczem. Gdybym dał się prowadzić, może sprawy w Houston potoczyłyby się inaczej [Lowry w 2016 roku]

Nieporozumienia ze sztabem szkoleniowym przyniosły kolejną przeprowadzkę: za Gary’ego Forbesa i pick 1 rundy Kyle zyskał w paszporcie kanadyjską pieczątkę. Lowry dojrzewał powoli, jak sam mówi w wywiadach, odpowiedzialnym mężczyzną uczyniły go dopiero jego dzieci i bycie rodzicem. Po latach znów spotkał się z McHalem i przeprosił za swoje szczeniackie podejście do systemu Rakiet i podejście do pracy.

W tak zwany międzyczasie Lowry tył i jego postura zaczęła niepokojąco oddalać się od sylwetki charakterystycznej dla koszykarzy, szczególnie dla zwinnych rozgrywających. Jeśli wierzyć statystykom Kyle nie zapakował piłki do kosza w meczu NBA od 2008 roku (wyłączeniem są All-Star Weekend). Rosnące boczki zawodnik postanowił zlikwidować przy pomocy trenera personalnego, biegów górskich i jazdy na rowerze.

All-Star z zaufaniem

W 2013 roku na stanowisku szefa Dinozaurów, Bryana Colangelo zastąpił Masai Ujiri i jak wiemy dziś, był to punkt zwrotny dla drużyny z Kanady. W grudniu do Sacramento wytransferowano lidera zespołu, Rudy’ego Gaya, a panowie Lowry i DeRozan zostali wezwani na dywanik szefostwa z Toronto.

By zostać lepszym zawodnikiem musiałem wtedy dojrzeć. Słuchać trenera, kolegów z drużyny, zarządu organizacji. Musiałem nauczyć się być twarzą naszego zespołu. Liderem. To bycia tym człowiekiem. Z DeMarem otrzymaliśmy zaufanie. Nałożyliśmy na siebie dużą presję. Myślę, że potrafimy ją udźwignąć.

No właśnie… tu zaczęły się schody. Widać było, że panowie są gotowi do poświęceń, ale w najważniejszej części sezonu zatapiał ich Paul Pierce. Indywidualne osiągnięcia (3x All Star) i zwycięstwa w sezonie regularnym nie rekompensowały porażek w playoffs. Tę część historii jednak dobrze znacie, sześć sezonów w jednym mieście, solidni zawodnicy z ławki i brak sukcesów. Lowry skończył 31 lat i trzeba było w końcu coś zmienić.

Playoffs 2019

15 punktów 4.9 zbiórki 6.6 asyst. Najmniej zdobytych oczek od sezonu 2014, trzeci najgorszy wynik w karierze na tym etapie rozgrywek. Drugi najlepszy wynik w asystach i zbiórkach. Ale nie o to chodzi. Nie byłoby rzutu Leonarda przeciwko 76ers, gdyby nie świetna obrona Lowry’ego na wyższych przeciwnikach, w tym na Embiidzie. Nie byłoby zwycięstwa gdyby nie 21 punktów w pierwszej połowie Game 6. Nie byłoby szóstego spotkania gdyby nie przestrzelony rzut Kyle’a na zwycięstwo w poprzednim meczu. Nie byłoby takiej woli walki wśród Raptors gdyby nie przepychanka ich rozgrywającego z siedzącym w pierwszym rzędzie Markiem Stevensem.

Niczego by nie było, jak mawiał Kononowicz, gdyby nie ego, które Lowry schował do kieszeni. Po transferze swojego najlepszego przyjaciela, przyjął przewodnictwo w szatni Leonarda, by razem stworzyć coś niezwykłego. Dziś trzynastolatek, Arjun Ram, reporter CBS Kids zadał na konferencji prasowej następujące pytanie:

– Jakie to uczucie, być idolem wszystkich kanadyjskich dzieciaków?

Lowry widocznie był tyleż zmieszany, co uradowany, przetarł twarz dłonią, wziął głęboki oddech i powiedział:

Też kiedyś byłem dzieckiem, byłem taki, jak Ty. Kiedy później zrozumiałem, że dzieci biorą mnie za wzór, również postawiłem sobie bardzo wysokie standardy. Chcę by widziano we mnie mężczyznę, profesjonalistę, który dba o własny interes, mając przy tym wiele, naprawdę wiele zabawy.

Tak mówić może człowiek spełniony, dumny ojciec, z zawodowymi sukcesami. Znakomicie, że Kyle Lowry w wieku 32 lat przeobraził się z rozkapryszonej gwiazdki, w taką właśnie postać.

[Grzesiek S]

Ostatnie Wpisy

14 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Super chłopak, ale Toronto chcąc się rozwijać musi się go pozbyć. Raz im się udało, ale nie jest to rozgrywający na poziom drużyny regularnie walczącej o tytuł. Korzystna sprzedaż Lowry’ego i zatrzymanie Leonarda to powinmy być priorytety Raptorów na off season.

    (-2)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja Kayla lubiłem zawsze, wydawał mi się sympatycznym zawodnikiem. Nie jestem GM i to się pewnie nie zmieni ale nie uważam żeby wymiana Lowry’ego była priorytetem jeśli chcą walczyć o następnego miśka. Jeśli ktoś by pytał mnie o zdanie to na teraz ważniejsze jest zrobienie czegoś z powellem i greenem bo fajne to są chłopaki ale na pozycji 2 jest najsłabiej.

    (6)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Lowry zamknął usta wszystkim, którzy w niego wątpili (w tym i mi) i pokazał w finałach cojones. Świetny obrońca, klasyczny pass first pg dla którego dobro zespołu jest zawsze na pierwszym miejscu. A do tego naprawdę sympatyczny człowiek. Nic tylko się cieszyć, że taki gracz ma pierścień. Ba, taki gracz miał wielki wpływa na wynik końcowy Raptors, bo obok Leonarda i VanVleeta był absolutnie kluczowy. Z każdą kolejną rundą nabierał pewności siebie. Dla Toronto to już legenda. Szacunek!

    (2)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Nigdy nie odebrałem Kyle’a jako rozkapryszonej gwiazdki. Gość był zawsze w cieniu innych czy to ze wschodniej czy zachodniej konferencji. Raczej siedział cicho zwłaszcza odnosząc to do nowych gwiazdek jak Embiid, Kuzma i inni. Dla mnie zawsze był tym 6 kiedy potrzebuje się 5 do gry. Doceniasz ale nie stawiasz na równi. Teraz, po finałach… Zmieniłem podejście ale nie tak bardzo. Ok, rozegrał się w play off, ale gdy spojrzysz na te wszystkie mecze to gdyby nie inni to i jego by nie było. Wcześniej Demar, który przez problemy nie potrafi rozwinąć swoich możliwości. Teraz Kawhi, choć obawiam się że na jeden sezon to przynajmniej zwiększył wartość i samego klubu i poszczególnych jego zawodników. Kyle tylko zyskał. Fajnie ze na stare lata udało mu się zdobyć trofeum 🏆. Cieszę się. Nie dzięki niemu ale i bez niego by tego nie było. To trzeba sobie powiedzieć szczerze. Toronto -fajny przykład sukcesu drużynowego. Za to ich lubię. A po drugie bo wytypowałem ich na mistrza na początku play off zakładając się z dobrym kumplem z pracy 😀. We the north.. Czy jak to tam lecialo. W jednym zdaniu? “Kyle, dzięki że bardzo pomogleś.”

    (2)

Gwiazdy Basketu