fbpx

LaMarcus Aldridge nie jest już zawodnikiem San Antonio Spurs!

33

Dzień dobry. Może na początek grupa typera.

Jakby kto pytał kolejny miesiąc planujemy przejechać na sześćdziesięcioparoprocentowej skuteczności albo inaczej, zaliczyć 11-15% zwrot z zaryzykowanego kapitału. Na półmetku sezonu dane są rzetelne. Kto chce dołączyć w marcu, niech pisze: [email protected]


Żegnamy LaMarcusa Aldridge’a

Wydarzeniem dnia jest z pewnością odsunięcie do zespołu LaMarcusa Aldridge’a. Jak zakomunikował Gregg Popovich, wraz z zawodnikiem doszli obustronnie do porozumienia, że najlepszym rozwiązaniem będzie transfer. Póki co na horyzoncie nie widać ofert, ale o zwolnieniu z kontraktu nie może być mowy. 35-letni podkoszowy jest w ostatnim roku obowiązywania umowy opiewającej na kwotę 24 mln dolarów.

Ostatnimi czasy Aldridge narzekał na ból biodra, kontuzja znacząco wpłynęła na pogorszenie mobilności ruchowej zawodnika. Z ostatnich dwunastu spotkań SAS wystąpił w dziewięciu, a gdy wstępował na plac, wyglądał jak koszykarski staruszek, cień samego siebie sprzed lat. Jego czas gry został ograniczony do dwóch kwart, w trzech ostatnich meczach wchodził z ławki rezerwowych. Trudno powiedzieć czy będzie w stanie wspomóc zespół walczący o pierścień, prawdopodobnie, znając Popovicha, zostanie posłany do ekipy reprezentującej wschodnią konferencję. O ile w ogóle znajdzie się chętny. Spurs jadą dalej, liderami tegorocznej edycji są DeMar DeRozan oraz Dejounte Murray wspierani bardzo zdyscyplinowaną grupą zadaniową.

Aldridge opuszcza Spurs po pięciu i pół sezonach. Jego średnie w Teksasie to 19.5 punktów 8.0 zbiórek przy 50% z gry. Zaczynał przygodę jako silny skrzydłowy, dziś to wyłącznie center. LaMarcus słynie z wybitnej gry na półdystansie, w odległości 5-6 metrów od kosza jego skuteczność w San Antonio to 44%. Jest groźny w rogach parkietu (38-42% w ostatnich sezonach) ale zawodnik to coraz bardziej “stacjonarny”. Starzeje się podobnie jak przed laty Pau Gasol. Wystarczy zerknąć na udział rzutów wolnych w zdobyczach punktowych, przed laty 1/3 punktów, dziś 15%. Miejmy nadzieję, że biodro odpuści i któraś ekipa jeszcze wykrzesze z chłopa mistrzowski basket. Jako opcja pick and pop nada się w wielu miejscach, kwestia stawki.

LaMarcus Aldridge (226 cm rozpiętości ramion) automat na dalekim półdystansie,
zawsze polegał bardziej na technice i finezji niż atrybutach fizycznych.

KTO ZAPROPONUJE SENSOWNY TRANSFER LMA?

W sieci czytam takie dyrdymały, że głowa staje.


washington wizards 112 memphis grizzlies 127

Bradley Beal znów napastowany, na dodatek to nie był jego dzień, zabrakło zwyczajowej produktywności najlepszego strzelca NBA. BB rozpoczął bodaj od1/9 z gry stąd Wizards wpadli w dołek, z którego przez dwie kwarty nie mogli się wygrzebać. Memphis zaskoczyło, zamiast zwalniać tempo pokuszę się o stwierdzenie, że ich akcje trwały jeszcze krócej niż rywali. Wiele lat temu Mike D’Antoni i Steve Nash w roli rozgrywającego stworzyli w Phoenix bardzo efektywną ofensywę, którą potocznie nazywano “seven seconds or less Suns”. Na przestrzeni trzech sezonów wygrali w ten sposób 170 z 246 meczów (69%) jednak na tle dzisiejszych zespołów – tamci Suns wydają się wolni i siermiężni, hehe. Dziś po zbiórce na bronionej tablicy rzut oddawany jest po 3-4 sekundach. Dwadzieścia sekund do końca kwarty? Wbrew logice chłopaki mogą zrobić z tego trzy posiadania!

Co nie zmienia faktu, że Grizzlies musieli spotkanie wygrywać na dwa razy. Prowadzili dziewiętnastoma, ale seria strat kosztowała ich całą przewagę. A potem znów wyszła dominacja na tablicach Jonasa Valanciunasa (29 punktów 20 zbiórek 4 bloki) skupienie na grze z kontry (27 punktów z szybkiego ataku, 78 punktów z pola trzech sekund !!) oraz przepiękna dyspozycja strzelecka pierwszoroczniaka Desmonda Bane’a (20 punktów 5/8 zza łuku). Niestety, jak mówię – odcinany od piłki Bradley Beal, zaliczający 6/22 z gry nie pozwolił na nawiązanie walki.

Taktycznie też klapa. Ostatnim razem Wizards mieli problemy z Ja Morantem, którego odpuszczali jako strzelca. Dziś było na odwrót, na upartego bili się na każdej zasłonie, koniecznie przechodząc nad. Ja wchodził więc w środek zaliczając 21 punktów plus 10 asyst. Wszystko zdobyte z pola trzech sekund jeśli się nie mylę. Analitycznie ten zespół wygląda słabiutko. Co ciekawe, parę tygodni wstecz zwolnili analityka, który ośmielał się krytykować lineupy Scotta Brooksa. Raul Neto kryjący indywidualnie Moranta?!

san antonio spurs 104 dallas mavericks 115

Goście dyktowali tempo faworyzowanym Mavs za sprawą poprawnej gry, spacingu, celnego oka zza łuku bilansowanego przez mistrzowski półdystans DeRozana (30 punktów 11 asyst). Gościem do dmuchania słusznie namaszczono Kristapsa Porzingisa, przy wielu okazjach właśnie ów mismatch był eksploatowany.

W drugiej połowie Dallas odpowiedziało ustawieniem “5 out” z Porzingisem bądź innym chłopem ścinającym w relatywnie puste pole trzech sekund. Koncertowo fragmenty grał Luka Doncic (22/12/12) dla którego to 33. triple double w karierze – jedenaste miejsce na liście wszech czasów przy 166 rozegranych spotkaniach!

34-58 na tablicach! Niestety z Rudym Gayem na środku Spurs zabrakło fizyczności, albo inaczej Porzingis bardzo po męsku zaliczył 28 punktów i 14 zbiórek. Nie szukał wymówek i nie przystawał wyłącznie na grę z dala od kosza. Czy to znaczy, że wraca do zdrowia? Miejmy nadzieję. Sam fakt, że w trzech akapitach trzykrotnie wspominam nazwisko Łotysza świadczy o tym, jak ważną jest postacią w tym zespole. No i właśnie, Mavs są na fali wznoszącej, wygrali bodaj 8 z 10 ostatnich spotkań.

Popovich nie zachwycił w tym meczu. Widać, że chce rozruszać wracającego po kontuzji Derricka White’a – zbyt wiele minut. Keldon Johnson pilnujący Kristapsa to był przestrzelony pomysł. Lonnie Walker spudłował layup i trafił na karnego jeża. Patty Mills i Rudy Gay nieskuteczni w drugiej połowie – tutaj także zbyt wiele na nich grali. Kluczem była jednak zbiórka. Mecza jak najbardziej w zasięgu i do wyciągnięcia.

Dobrego dnia, dzięki że wpadliście. B

Ostatnie Wpisy

33 comments

    • Array ( )

      Ciekawe co miał na myśli pisząc że przerwa na all star dużo mu uświadomiła, czyżby Lakers chcieli go posunąć?

      (7)
    • Array ( )

      Praktycznie nie jest bo został odsunięty od drużyny, ale w księgach płac cały czas widnieje, więc w teorii tak – wciąż jest zawodnikiem. Można to było wywnioskować z tego co jest napisane w tekście, więc po co się czepiać?

      (30)
    • Array ( )

      Dajcie już spokój z tym posądzaniem Bartka o clickbaity, używa w tytułach skrótów myślowych oraz dba aby w miarę zapadały w pamięć, to tyle. Tyle samo kliknięć zgarnąłby, gdyby każda relacja meczowa była zatytułowana “Relacja z meczów z “, to nie WP, nikt z przypadku tu nie wchodzi

      (53)
    • Array ( )

      Miało być “Relacja z meczów z TU WSTAW DATĘ“, TU WSTAW DATĘ było pierwotnie w nawiasie kwadratowym i zostało wycięte przy dodawaniu komentarza

      (1)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Aldridge’a Spurs powinni wymienić za Vucevica, dorzucić pick i Lonniego albo Vassella, może Magic by na to poszli.

    (8)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Przerwa na allstar dużo mi uświadomiła!!!!! Mianowicie ,mam w dupie NBA!!!!!!liga musi zacząć się prosić o fanów bo inaczej szybko pójdzie się je…..ć.powodzenia łysy kosmitów!!!

    (13)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Też mi inne opcje poza Vucem nie przychodzą do głowy, kwotami się spina, zależy co jeszcze w zamian by chciało Orlando bo bez dodatków mocno tracą na tej transakcji

    (0)
    • Array ( )

      Magic pewnie by Aldridge’a zwolnili i ten mógłby szukać miejsca w contenderze (Nets?). Jeśli chcą w Orlando iść w przebudowę, a wygląda na to, że chcą i nie znajdzie się wielu chętnych na Vucevica to mogą go puścić do Spurs. Z drugiej strony Magic nie muszą się spieszyć i mogą poczekać z transferem do lata.

      (-1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Aldridge w wymianie przy swojej pensji jest nic nie wart, no chyba, że za jeszcze gorszy/przepłacony kontrakt w stylu 3 lat Ala Horforda lub Danilo Gallinariego (w zasadzie tylko po to aby tamci mogli się pozbyć 3-letniej umowy na rzecz kończącej się w tym sezonie). Ale po co taki trade Spurs?

    Innej opcji nie widzę, myślę, że się skończy na częściowym wykupie i poszuka szczęścia w drużynie liczącej się w walce o mistrzostwo za minimum dla weterana. Coś jak Griffin ostatnio.

    (5)
    • Array ( )

      O Horfordzie nie pomyślałem, do Spurs pasowałby znakomicie. W tym sezonie gra bardzo dobrze, ale ma za długi kontrakt, może gdyby Thunder byli skłonni dorzucić jakiś pick, tyle ich mają…

      (3)
    • Array ( )

      @Manek
      Thunder jedyne co mogą wziąć to właśnie picki także nie w tę stronę ;))

      (2)
    • Array ( )

      Thunder wiecznie nie mogą się zbroić w picki, bo Shai będzie chciał odejść, a za rok zasiądą z nim do przedłużenia kontraktu. Dzięki takiej wymianie Thunder będą mieli wtedy 24 mln więcej w salary i mogą zacząć budować wokół Shaia mocny zespół. A jeśli nie będzie im się spieszyć mogą przejąć następny duży kontrakt i w zamian przytulić kolejny pick. Myślę, że 1 do 1 to na pewno by na to poszli, ale Spurs mogą chcieć więcej.

      (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Problemy Spurs zaczęły się z przyjściem Aldridgea, zespół przestał grać zespołowo, nastawił się na głupie izolacje. Jednak okazało się, ze LMA to nie Tim Duncan i brak sukcesów z Portland miało głębsze dno. Aldridge przyszedł do Spurs dla pieniędzy, nie zarabiał nigdy za mało jak na swoje umiejętności i teraz też nie chciał zagrać za minimalną kasę, budując nowych Spurs. Statystyki to nie wszystko, liczy się wkład w grę zespołu i walka na tablicach u wysokich graczy, Aldridge miał swoje zbiórki ale wynikało to bardziej ze stania pod koszem niż z walki o piłkę. Dodatkowo niechęć gry na centrze spowodowała, ze zespół musiał zatrudniać dziadka Gasola za niebotyczne pieniądze. Później doszło jeszcze zatrudnienie następnego kaleki Carrolla, który zarobił za 15 meczów prawie 15 milionów.
    Cały czas zespół balansował na granicy podatku od luksusu, a w zasadzie zawsze brakowało pieniędzy na zatrudnienie kogoś solidnego do rotacji.
    Brak wymian i niskie numery w drafcie nie dały szans na odbudowanie składu.
    Efektem beznadziejnej polityki była chęć opuszczenia zespołu przez Leonarda, który w między czasie zdobył mistrzostwo i gra w kolejnej drużynie, która może coś osiągnąć. Spurs od Jego odejścia zaczęli dryfować w otchłań tankowania. Z sezonu na sezon jest coraz gorzej, zespół ma coraz mniej potencjału i raczej się nie zapowiada, że w najbliższym czasie coś się zmieni.
    Teraz jedynym zbawieniem dla drużyny jest pozostanie DeRozana, który jednak może w końcu sam poprosić o transfer, co jest bardziej prawdopodobne niż zbudowanie solidnej drużyny wokół niego.
    Jako fan Spurs od wielu lat, aż przykro patrzeć jak zespół się rozsypuje, zawodnicy nie chcą grać w tej drużynie, a sam trener postradał zmysły i nie ma żadnego pomysłu na taktykę zespołu.
    W rotacji jest 3 zawodników powyżej 2 metrów:
    Rudy Gay, weteran po przejściach,
    Trey Lyles, niechciany w innych klubach, z powodu braku umiejętności i słabego podejścia do ich rozwijania,
    Jakob Poeltl, bez rzutu i bez wyskoku.

    (2)
    • Array ( )

      Zgadzam się z Tobą – dla mnie Aldridge był zawsze centrem, który nie odrywał się od ziemi. Z jakiegoś powodu specjalnie za nim nie płakali w Portland, chociaż to wtedy nienajgorsza paczka była. Z drugiej strony, nie usprawiedliwiajac go, ciężko jest wejść w buty kogoś takiego jak Timi Di.

      Co do Poppa, to niestety – wielki trener wraz ze zmianami w obecnej koszykówce – nie nadąża za czasem. Teraz nie ma budowania drużyny na za 5 lat, bez pickow i transferów – trza TU I TERAZ. Zresztą – co też ciekawe, wygląda na to, że obecnie Koszykarze coraz mniej potrzebują instytucji trenera. Dosłownie i w przenośni.

      I też mi się wydaje, że DeRozan wkrótce uzna San Antonio – niestety, klub z tradycjami – za spaloną ziemię. A szkoda, bo to chyba jedyny i ostatni obecnie klub, który klimatem przypomina lata 1990-2000.

      (3)
    • Array ( )

      Spurs nie są już drużyna przypominająca lata 90te, może 2-3 lata temu byli jak ostatni Mohikanin, wciąż olewając trochę trójki, no ale już nie. Pozatym, to w zasadzie nigdy nie byli taka drużyną,
      (mówię o 21 stuleciu). Można śmiało mówić, że ich zmodyfikowany przez GSW styl wyznacza obecnie trendy w NBA, także wiesz..
      Aldridge nigdy nie był (chociaż Pop w pierwszym sezonie starał się go zrobić) Duncanem.
      Problemy Spurs zaczęły się nie od przyjścia Aldridge’a, a odejściem wielkiej trójki, plus Leonarda.
      O tym że Pop postradał zmysły to też chyba przesadzasz. Podaj mi proszę drugiego trenera, który z takim składem osiągnie lepszy wynik, nie potrafię sobie tego wyobrazić.
      To tak w gwoli moich zastrzeżeń 😉

      (19)
    • Array ( )

      Tak btw. Do obecnych tu fanów Spurs… Kiedyś jak oglądałem Spurs to brało mnie na zwroty mniej więcej tak, jak oglądałem Jazz w latach 90. Wyrachowana, ustawiona, ale do bólu skuteczna koszykówka. Teraz w strzelance FPS pt. NBA tego wlasnie brakuje. Wyrachowania.

      Słynny konsument pomidorówki i dobrych trunków, niejaki yEmet pewnie doceni moja wypowiedź, bo to wino które podkradam właśnie Dziewczynie, nie jest takie złe. W sumie… Jest obleśne ale lekko poklepuje 😉👍

      Pod koniec 90-tych najlepszy kumpel pojechał do Stanów z rodzicami na całe wakacje. Jako że kumpel, zapytał: co ci z tego wielkiego świata przywieźć? Ja mu na to – białego meczowego tshirta z mistrzem na klacie. A to był dokładnie sezon po lokaucie. Miałem nadzieję na koszulkę NYK. kumpel wrocil z sarkastycznym uśmiechem i koszulka SAN ANTONIO. koszulkę, mimo iż nie wiedziałem, czy się śmiać czy płakać, w końcu fajny prezent zza oceanu, zgrałem na boisku do cna😂😁✌️

      Ps. Dla wiernych fanów różnych drużyn, które bywają na topie w jakimś czasie a potem czas przemija. Phil Jackson miał Jordan Pippena i Kukoca (nie liczę Kobasa i LAL, sorry) . Popp miał Timmiego, TiPi i Manu. Tego kalibru zawodnicy zdarzają się tylko raz w karierze wielkiego trenera. I za to ich zawsze będziemy pamiętać (admin, nie kradnij tego sformułowania w najbliższym czasie😉).

      (7)
    • Array ( )

      Pop nie chce nadążać za dzisiejszymi trendami, upiera się, że z każdego gracza da się zrobić zadaniowca, a to nie tedy droga. W dzisiejszych czasach w każdej drużynie jest wielu dobrych graczy, to nie lata 90, ze w zespole było 2-3 graczy i kilka kołków. Teraz nawet 10 gracz w rotacji jest w stanie sypnąć kilka trójek i przeważyć szalę wygranej, kiedyś obrona mogła odstąpić zawodnika a ten sam nie wiedział co zrobić z piłką. Koszykówka się rozwinęła, może nawet Pop pomógł w Jej rozwoju, ale teraz każdy widzi co daje większą przewagę i każdy umie to wykorzystać.
      GSW przejęło najlepsze wzorce Spurs, ale Kerr był uczniem Popa, podobnie jak wielu innych, którzy trenują teraz zespoły w NBA.
      Pop nie zaskoczy ludzi, z którymi współpracował wiele lat. Pewnie około 10 trenerów wywodzi się z pod Jego skrzydeł.
      A co do koszulek, to tak jak mówisz, ja wybrałem sobie NYK nr8 Latrella Sprewella, a kolega miał koszulkę Duncana. Teraz czasy się przypominają, bo koszulka powędruje do mojego syna… Może zbiegiem lat Duncan był bliższy mojemu sercu (chociaż ja byłem fanem Davida Robinsona i Duncan na początku mi nie podchodził).

      (0)
    • Array ( )

      k830713 jak nie chce nadążać za trendami? Widziałeś jego wypowiedzi, albo czy widziałeś chociaż jeden mecz Spurs w tym sezonie? Nawet admin całkiem niedawno przytaczał wypowiedzi Popa gdzie mówił, że musi iść z obecnymi trendami, dostosować się do obecnego grania itp. no i to widać w dzisiejszej grze Spurs. Gdyby nie to, że jest geniuszem trenerki (mismatche!)to myślę że bilans byłby podobny do timberwolves. O co Ci chodzi z tym że Pop z każdego gracza chce zrobić zadaniowca?
      Derozan jest ich najlepszym graczem. Super zawodnik , ale przy całym szacunku do jego gry/osoby, to nie material na pierwszą opcję (Toronto udowodniło).
      Kto jest “najlepszym” drugim zawodnikiem? Gay? Czy Ty pamiętasz go jako pierwsza opcja w memphis? Świetny gracz, znakomite warunki, w grizzlies był namaszczony na all stara (którym CHYBA notabene nie został, będąc tam, pamiętam jak przez mgłe te lamenty o brak powołania do all star game). W każdym razie Toronto podobnie jak u DeMara zweryfikowało jego przydatność na pierwszą opcję.
      Teraz przypomnij sobie jak Ci goście grali w poprzednich zespołach i co robią na boisku teraz. W życiu bym nie pomyślał że Derozan może kreować grę. Pop to zrobił. Jak grał Gay? Słaby defense, a w ofensywnie co było poza ciągiem na kosz i efektownymi paczkami? Łatka egoisty i gościa który nie wie jak podawać. Jak teraz gra wystarczy popatrzeć.
      Kawhi? Spurs go oszlifowali, tak samo jak oszlifowali Manu i Tonyego. Tak samo jak rozwinęli Derozana i Gaya. I gdyby Ci panowie byli młodsi to można byłoby z tego coś zbudować.
      Zmierzając do sedna. Niezrozumiałe jest dla mnie to, że jako fan Spurs krytykujesz Popa, dodając jeszcze, że z każdego gracza chce zrobić zadaniowca. Widzisz jaki roster mają Spurs. Oni w zachodniej konferencji walczą o PO. Więcej, oni mają dodatni bilans obecnie! Zkolejnych “bezimiennych” graczy tworzą się potencjalni kozacy – Murray. No, a Ty narzekasz na Popa. Zamień go na Brooksa z wizards i wyobraź sobie jaki bilans mieliby Spurs. Pozdrawiam 🙂

      (11)
    • Array ( )

      k830713, nie spisujesz się jako fan Spurs. Jak można napisać, że Pop postradał zmysły? Nigdy nie przepadałem za Spurs, ale Pop to wciąż świetny trener, który bardzo dużo wyciąga z ich rosteru, przed sezonem byli stawiani na miejsca 11-13 w swojej konferencji i bilans koło 30-42, a na tą chwilę zajmują 7 miejsce i wygrywają 55% spotkań, co przeliczyłoby się na 39-33. Teraz Knicks stylem najbardziej przypomonają lata 90-te. Grają najwolniej w lidze, twardo bronią, rzucają mało 3, grają sporo izolacji i nie radzą sobie najlepiej ze strefą;)

      (4)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    LMA – myślę że Sokół Łańcut będzie dobrym kierunkiem tam będzie mógł rozwinąć skrzydła, na początku na ławce ale z czasem może się przebije

    (-1)

Gwiazdy Basketu