fbpx

LBJ: drugiego takiego nie będzie, doceń póki możesz

73

Nad ranem na redakcyjną skrzynkę napłynął taki mail:

Wiem, że jest późno i nocna kolejka NBA dopiero się zakończyła. Cieszę się, że jesteście, świetnie się czyta Wasze teksty. W końcu po to się tutaj zbieramy, żeby poczytać o tym kto w danej kolejce był najlepszy i tak dalej. Ja w temacie LeBrona. Jak można tego gościa nie podziwiać? W wieku 35 lat nadal bezdyskusyjnie rządzi w lidze. Właśnie zbliżając się do fazy playoffs spotkał się z MVP Giannisem, czy jak to się pisze.

I pomimo zaciętego pojedynku, powiem Wam tyle: król jest jeden. Nie lubię fizycznej gry Giannisa. Powiem szczerze, szanowałem ten rodzaj koszykówki, kiedy Shaq przestawiał Davida Robinsona, Alonzo Mourninga, Dikembe Moutombo czy Yao Minga, ale w tym momencie to nie jest ten styl koszykówki, na którym zbuduje się coś wielkiego.

Tak, powtórzę to

Przy czym szczerze, gdyby taki Giannis próbował się w swoim stylu wepchnąć pod obręcz w latach dziewięćdziesiątych, Shaq by go połamał, a przynajmniej wypchnęliby go z Horacem Grantem czy Eldenem Cempbellem daleko za linię trójki. Jeżeli urodziliście się w latach 1979-1999 mogliście mieć tylko dwóch prawdziwych herosów – Jordana i Kobe, ale wrócimy do tego. I nagle Giannis jest MVP, jest też postrzegany jako drugie z rzędu MVP. I tu wracamy do rzeczywistości, bo nie będzie już Shaqa w NBA, ale jest cały czas LeBron James. Postać, która moim zdaniem jest MVP tego sezonu. Wiecie dlaczego? Bo w tym momencie mamy gracza kompletnego (!) który umie rzucić, przepchnąć zawodnika w malowanym, podać jak Magic Johnson w najlepszych czasach swojej kariery i ciągnie swój zespół do najlepszego bilansu w konferencji zachodniej. A w starciu gigantów obu konferencji, dal lekcje Januszowi. I powiem Wam jedną rzecz… Czy lubimy, czy nie lubimy LeBrona, cieszmy się, bo nigdy nie wiadomo ile mu zostało lat gry… Tak powtórzę to, LeBron ma 35 lat i rządzi NBA!

PS

Nie ważne czy wstawicie ten tekst czy nie, to w głębi duszy sądzicie dokładnie tak samo, jak ja. Jak zaczynałem swoja przygodę z koszykówką to jeszcze Vince Carter fruwał nad obręczami i był przekotem razem z Allenem Iversonem. Ale obawiam się, że nikt ich nie będzie za 20/30 lat pamiętał. Za to każdy z podziwem wspomni Michaela, Kobe i LeBrona, oni będą wiecznie przez nas wspominani!

Ostatnie Wpisy

73 comments

    • Array ( )

      zgadzam się w 100%, strasznie go nie lubiłem, szczególnie po szopce zwanej „The Decision”. Ostatnie kilka sezonów przekonał mnie jednak do siebie, swoim podejściem, mądrością i etyką pracy.

      Cieszyłem się jak LBJ dołączył do Lakers, byłem ich fanem od małego, gdy wygrywali kolejne tytuły z Shaqiem (zawsze grałem Lakers w NBA Live !).

      Podobnie moją sympatię zyskał po latach np. Roger Federer, który nadal potrafi przegonić młodzież po korcie 🙂

      (34)
    • Array ( )

      Myślę, że nie docenialiśmy LeBrona przez to, że ciągłe bycie na topie w jednym klubie jest lepiej odbierane niż to że jesteś najlepszym w kilku klubach. Dlatego ‘wywyższamy’ Jordana czy Kobe, ciut lekceważąc jak wielkim i wybitnym koszykarzem jest Lebron 😉

      (3)
    • Array ( )

      “Dlatego ‘wywyższamy’ Jordana czy Kobe, ciut lekceważąc jak wielkim i wybitnym koszykarzem jest Lebron ”

      Nikt nie zapomina o tym, jak wybitnym graczem jest Lebron. Jordana wywyższa się dlatego, że był zawodnikiem o co najmniej klasę lepszym od LBJ, albo i dwie. Bryanta wywyższa się moim zdaniem niesłusznie, bo Lebronowi z kolei on nawet do pięt nie dorasta pod względem umiejętności. Jedynie motywacją go przewyższa.

      (-10)
    • Array ( )

      LeBron jest kompletny i jest wielki i pod tym się podpisuję, podpiszę się też pod tym, że MJ i Kobe byli wielcy, ale
      to czy kogoś grę się lubi i pamięta, to nie to samo czy ktoś wybitne gra/ł w kosza

      i po 20-25 latach (rocznik 1979) bardziej lubię i pamiętam dunki Cartera czy Kempa, samolubną trochę grę Iversona czy asysty Jasona Kidda, za Kobe i MJ nigdy nie przepadałem

      i patrząc pod tym względem muszę przyznać, że gra Lebrona jest dla mnie atrakcyjniejsza i bardziej ją lubię niż tej dwójki poniżej,a Giannis, Giannis gra trochę inną koszykówkę, ale daleki jestem od tego by powiedzieć, że nie efektowną

      (1)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Wydaje mi się, że Vince oraz Iverson będą zapamiętani za te 20-30 lat 😉 Z resztą się zgadzam w 100%. To co robi LeBron jest niesamowite. Szanuje tym bardziej za brak skandalów, nie mam pojęcia jak chłop to robi.

    (48)
    • Array ( )

      Vince już teraz jest zapomniany, zresztą co naprawdę wielkiego osiągnął? Mówię to z perspektywy fana który cały pokój w dzieciństwie miał wytapetowany plakatami AirCanady (kto pamięta?). IMO przemawia przez Ciebie prywatny sentyment, po latach pamięta się tylko największych z wielkich, kogo urodzonego po roku 2000 obchodzą dziadki jak Vince albo The Answer?

      (-4)
    • Array ( )

      LeBron ma wielkie szczęście w postaci udanej rodziny i przyjaciół. Pewnie, z jego strony też wymaga to wielkiej pracy, ale wsparcie i spokój w domu bardzo pomagają unikać skandali i dbać o formę

      (13)
    • Array ( )

      Brak skandalów? Chłopie, LeBron przez lata był najbardziej szykanowaną osobą w nba. Teraz może nie budzić goryczy czy zdziwienia zmiana klubu ( durant, westrbrook, davies etc.) Jednak po tym co zrobił LeBron cavs przy odejściu do Miami, jego pierwszy sezon to bylo niekończące się wylewanie pomyj przez ligę na jego głowę. Tak samo gdy przegrywał z Currym raz po raz. LeBron od czasów highschool jest pod nieustanną presją wystawiony na ogromny hate i opinię. Wiec nie należy go szanować za brak dram a za ogromnie twardą psyche i stałe napierdal**ie do przodu po tytuł G.O.A.T. Zresztą komu udało by zliczyć ile razy mówiono że LeBron się już skończył 😉

      (14)
    • Array ( )

      To o czym napisałeś OldButGood to nadal brak skandali (tak się pisze poprawnie to słowo). Wszyscy wiemy o jakie skandale w domyśle chodziło, zmiana klubu czy przegranie we finałach to nie są skandale, nieważne czy jest za to wylewane na niego wiadro pomyj.

      (7)
    • Array ( )

      Grx
      Chodzi o prywatne skandale, poza sportowe…. do których śmiało można podpiąć wpierdalanie się w politykę o której nie ma zielonego pojęcia 🙂

      LBJ jest idealizowany i nie można sobie pozwolić by napisać coś złego o “krulu” bo zaraz jest ból dupy.
      LBJ to idealny przykład pożera który wszystko robi pod publiczkę. Nie jest autentyczny. Nie pokazuje swoich emocji ani tego jaki jestt tylko to co ludzie chcą widzieć. Cały czas gra. Nawet na meczach swoich dzieciaków robi show pod publiczkę, wszędzie stara się świecić mordą byle by się o nim pisało.

      Nawet nie porównujcie go do MJa czy Kobe. Każdy z nich był jaki był ale obaj byli sobą. Nic nie ukrywali. Jak im się coś nie podobało to potrafili pokazać swój charakter. Nie grali pod publiczkę zastanawiając się co ludzie powiedzą albo jak są postrzegani.
      Tej sztucznej aury u LeBrona nie da się lubić. Jest jak polityk który zawsze powie to co lud chce usłyszeć a nie to co powinien usłyszeć. LBJ sprzedaje siebie jako produkt nie jako człowieka. Budując swoją markę nie będzie potrafił zniknąć jak MJ. Będzie musiał pchać swój syf w mediach aby choć w pewnym stopniu zbudować to co zbudował Jordan. I to jest najgorsze.

      (-4)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    LeBron ma najniższy stosunek wygranych tytułów do obecności w finałach. Nie porównuj go adminie do Michaela czy Kobe bo to nie jest ta liga gracza.

    (-58)
    • Array ( )

      Dla mnie Lebron stoi wyżej od MJ czy Kobe’go, ze względu nie tylko na grę na boisku. Również postawę poza nim oraz stosunek do kolegów, brak skandali. Swoją postawą jest “dobrym” ambasadorem całej NBA. Choć nie przepadam za klubem, w którym gra. Jednak jak znów zdobędzie mistrzostwo, mam nadzieję bez przekrętów typu play-off’y z 2002 roku. To nie będę płakał, niech Król ma kolejny pierścień.

      (1)
    • Array ( )

      No i co atakujesz admina? To napisał czytelnik GB więc co się spinasz do admina? Pajac

      (0)
    • Array ( )

      Sasuke72
      Kibicujesz NBA od wczoraj xD?

      LBJ jako król nie potrafił zdominować swoich własnych czasów na przestrzeni całej kariery w NBA wygrywając mistrzostwa 3 razy. Ktoś taki ma być Królem NBA? Mnie to nie przekonuje. Curry już teraz wygrał tyle samo i nikt nie mówi o jego dominacji. Nabijanie statystyk? Westbrook robi to lepiej i jakoś nikt go nie wymienia w gronie MJa i Kobe.

      Co więcej o jakich stosunkach z kolegami i dobrym ambasadorze piszesz?
      O załatwianiu ziomkom kontraktów? O próbie wywalania kolegów z zespołu za ich plecami? O narzekaniu w mediach na słaby skład? O uciekaniu z klubów gdy nie ma się największych szans na mistrzostwo?

      Gdy trzeba było rezygnować z kasy by dać szansę i środki Miami na pozyskanie graczy to uciekł do Cavs podczas gdy Wade i Bosh zgodzili się na ustępstwa. To ma być król?
      Po odpadnięciu z PO wygadywał przed kamerami jak to wróci za rok silniejszy i będzie prowadził Cavs do mistrzostwa aby dzień później jak szczur uciekać do Miami. To ma być król?
      Brak skandali? Wpieprzanie się w robotę trenerowi i managerowi klubu to jest brak skandali? Mieszanie się w politykę mając żałosny poziom wiedzy na ten temat to jest brak skandali?

      LBJ ma wiele na swoim sumieniu ale nie chcecie tego widzieć. Media w pogoni za kolejnym Jordanem na którym będą mogli zarobić kasę kreują LeBrona na kogoś kim nigdy nie był i nie będzie. Niestety.

      Kobe nie musiał wrzucać do neta filmików z treningów by zapierniczać i budować swoją markę. LBJ jest wam sprzedawany jako produkt i nic więcej.

      (0)
    • Array ( )

      Prawda jest taka, że liga doskonale wie, że powinna dawać MVP LeBronowi co rok. Bo co roku to najbardziej wartościowy zawodnik tejże ligi i tyle. Nie lubię jego ruchów, jest bardzo (z braku lepszego słowa) „kanciaty”, ale to najlepszy zawodnik na świecie, bez dwóch zdań. I z Jordanem 1-1 też by wygrał, tylko że tutaj wyłącznie dzięki warunkom, nie porównuję ich umiejętności. W Ameryce to by była nuda gdyby dawali Jamesowi statuetkę co roku. Tam liczy się narracja, bez niej nigdy tytułu MVP nie zdobyłby taki Westbrook. Gdybyśmy mieli brać pod uwagę wyłącznie wartość danego zawodnika dla zespołu, mamy LeBrona, no a potem długo długo nic, kropka.

      (7)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    No w końcu coś o najlepszym zawodniku w historii. Doceniam, ale teraz jeszcze coś o najlepszym rozgrywającym w historii: Russell Westbrook BEAAAST.

    (-23)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Niestety ale dokonania LeBrona są traktowane jako coś normalnego, nikogo nie dziwi jego doskonała cały czas dyspozycja, przez co nie jest brany przez ekspertów pod uwagę jako zdobywca statuetki MVP

    (12)
    • Array ( )

      Z drugiej strony pewne spowszednienie jego wielkości to też rodzaj komplementu:)

      (2)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak w Cleveland w ostatnim sezonie zagral 82 mecze na niesamowitych statach ciągnąc jedna z najslabszych druzyn jakie kiedykolwiek dotarly do finałów, to nie otrzymał mvp z racji na swietny sezon russa i brody. Natomiast w tym sezonie jest juz wszystko bajeczny staty i swietny bilans druzyny. Tak wiec LBJ MVP 2019/2020

    (-3)
    • Array ( )

      Lebron w ostatnim sezonie zagrał 55 meczów, nie 82. Pełne 82 mecze rozegrał w sezonie 2017-2018 i był to jego JEDYNY sezon z 82 meczami.

      (1)
    • Array ( )

      @Piotruś Pan

      Idealizować? Nie. LBJ jest graczem wybitnym, z tym ciężko dyskutować. Ale nie jest GOAT-em i choćby na rzęsach stawał, to nie będzie. Można się zastanawiać, czy jest w piątce, albo w trójce najlepszych w historii – dla mnie jest na drugiej pozycji. Ale do pierwszego miejsca to facet ma lata świetlne i tu w ogóle nie ma sensu dyskutować.

      To znaczy – można próbować, ale to jest z góry skazane na porażkę.

      (1)
    • Array ( )

      @ Erbest
      a ktory jego sezon byl ostatni z Cavs? czytanie ze zrozumieniem sie odzywa

      (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Taaa porównywanie te czasy do tamtych ciekawe co lebron w latach 90 by zrobił jak nie gwizdali bzdur i można było bronić to samo można powiedzieć i sory ale antek nie ma drugiego takiego zawodnika w zespole jak lebron wiec trzeba to docenić ale na tym portalu wyznawcy lebrona lebron i długo długo nikt nic do typa nie mam ale zygac się chce jak się czyta cały czas o tym ze aż się pewna nie chęć zaczyna wkręcać

    (2)
    • Array ( )

      W latach 90 Lebron byłby tak samo dobry albo jeszcze lepszy. Bo niby kto miałby bronić przeciwko niemu?

      (-2)
    • Array ( )

      “W latach 90 Lebron byłby tak samo dobry albo jeszcze lepszy. Bo niby kto miałby bronić przeciwko niemu?”

      Myślę, że goście tacy jak Rodman, Oakley, Mahorn, Worthy albo Olajuwon byliby w stanie wybić Lebronowi ochotę do gry z głowy. Bez zdejmowania dresów.

      (6)
    • Array ( )

      Rodman i Olajuwon pewnie tak, ale Oakley, Mahorn, Davisowie z Indiany czy tym podobni zawodnicy to bez przesady. Ani nie byli szybcy ani nie bo wybitnymi obrońcami. To jest takie wspominania jakie to były czasy. Twardzi, może brutalni. Ale na pewno nie wybitni obrońcy. Jak większość wtedy, tą legendarną obrona lat 90tych to trochę taki mit, a trochę wspomnienie dawnych dobrych lat.

      (5)
    • Array ( )

      @Anonim

      Mahorn i Oakley to pierwsze nazwiska, jakie przyszły mi do głowy. Rodman i Hakeem dopiero później.

      Nie zapominaj o tym, że w latach 90. grało się przede wszystkim obronę 1 na 1, a nie strefą i ci goście byli od początku do końca szkoleni własnie w takim graniu. I bez wątpienia Mahorn był wybitnym obrońcą, Oakley też sroce spod ogona nie uciekł. Rodman natomiast nie dość, że był świetnym obrońcą, to jeszcze na dodatek był mistrzem prowokacji i brudnej gry. Facet był w stanie skutecznie bronić przeciwko każdemu ówczesnemu zawodnikowi, od Jordana poczynając na Shaqu kończąc.

      A LBJ nienajlepiej sobie radzi z agresywnym obrońcą, który kryje go non-stop. To i mamy zagadkę rozwiązaną.

      (4)
    • Array ( )

      Mahorn sprawdzał się w Pistons, którzy ostro grali, brutalnie. To na pewno nie było lepsze granie niż aktualnie. To nie byli gracze, którzy mogliby powstrzymać Lebrona. Ci w jego gabarytach za wolni, a typowi PG lat 90 na pewno za mali i za słabi. Tacy gracze jak Pippen, Rodman, Jordan czy Olajuwon pewnie mogliby to kryć, ale zobacz jak wyglądały składu reszty ligi. Lebron grając na jedynce miałby naprzeciwko siebie Kevina Johnsona, Averego Johnsona czy Stocktona. Nawet Payton super obrońca byłby po prostu za mały.

      (-2)
    • Array ( )

      Poza tym serio uważasz, że zawodnik pewnie top 5, może top 3 ever, nie dałby rady w pojedynkach z zawodnikami z lat 90. Zobacz jakie drużyny przegrywał z Bulls. Seattle, Indiana, Utah, Phoenix. To kto miałby szansę to zatrzymać? Shrempf, Reggie Miller, Hornacek z Russellem czy Dan Majerle? Chicago było wyjątkowe, super zorganizowany team z trzema mega obrońcami, a reszte, z pojedynczymi wyjątkami LbJ pokonałby bez problemu

      (-4)
    • Array ( )

      Anonim
      Po pierwsze dlaczego piszesz o LeBronie TOP5 albo nawet TOP3 ever ^^

      Po drugie.
      To że LBJ grał by na PG nie oznacza że akurat każdy PG zespołu by go krył. I w każdym zespole NBA w tamtych czasach gdzie dominowała obrona a nie atak miał w swoim składzie kogoś takiego kto mógłby kryć LeBrona.
      LBJ bez przewag fizycznych traci całą swoją moc. Także w fizycznych czasach lat 90 byłby tylko jednym z wielu. Bad Boys by go zaorali mając w swoim składzie wieku twardych gości.

      Różnicą jednak nie jest to kto miał by bronić LeBrona ale to jak można było wtedy bronić. Dziś nie można dotknąć rywala bo zaraz są gwizdki. Każda próba fizycznej obrony jest brana za faul. Przy fizycznej grze LBJa jest praktycznie nie do zatrzymania w dzisiejszych czasach. Ale czy w latach 90? Nawet sam śmiesz w to wątpić 🙂

      (-1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak w Cleveland w ostatnim sezonie zagral 82 mecze na niesamowitych statach ciągnąc jedna z najslabszych druzyn jakie kiedykolwiek dotarly do finałów, to nie otrzymał mvp z racji na swietny sezon russa i brody. Natomiast w tym sezonie jest juz wszystko bajeczny staty i swietny bilans druzyny. Tak wiec LBJ MVP 2019/2020

    (-1)
    • Array ( )

      MVP może tak, tytuł niekoniecznie. LBJ nie ma mistrzowskiego ciągu jak MJ czy Kobe. Three peat mu już nie grozi. A poza tym gra w czasach gdzie nie można bronić inaczej niż po pedalskiu. Ale Ty Anonim lubisz się przytulać do chłopców podobno, stąd Twoje zamiłowanie do LBJ. Chciałbyś żeby się przewiercił. Powiedz to głośno. Nie wstydź się.

      (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Zgadzam się całkowicie z tym co napisałeś. Jako fan Kobego, podziwiam Lebrona co robi, mimo że czasem mam do niego lekkie uwagi że w jakimś meczu za bardzo bawi się w PG jak mu to nie idzie, że prowadzi wolno grę czasem ale tak jak gra w ostatnich meczach i średnio przez cały ten sezon to czapki z głów. Też uważam że powinien dostać MVP za ten sezon. Nikt inny w tym momencie nie zasługuje tak jak on.
    35 lat a oglądamy go prawie takiego samego jak np. w ostatnim sezonie Miami. Za całokształt kariery będę go szanował tak jak Kobego i Jordana.

    (13)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Lebrona bardzo wysoko cenię i lubię go oglądać, bo facet umiejętności ma nie z tej ziemi. Ale przy okazji śmierci Bryanta przeczytałem gdzieś xxx trafny komentarz.

    “Dopiero w takich sytuacjach widać najlepiej, jakim kosmicznym xxx był Jordan”.

    I to stwierdzenie powinni sobie zapamiętać wszyscy zwolennicy określania LBJ lub Bryanta mianem GOATa – jak ten jeden troll powyżej.

    (2)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Pełen szacunek e jakim stylu gra swój 17 sty sezon. Kibicuje Lakers od 98 roku. Ostatnie lata bolały. Teraz mamy wkoncu świetny team. I Lebrona który się śmieje z panów ” load management” w wieku 35 lat.

    (6)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    A Lebron jak niby gra? Tez jedzie fizycznymi atrybutami,pod kosz wejście i tyle ,od czasu do czasu pół dystans i trójka . Giannis się wiele nie różni od niego . Osobiste to dramat w obu przypadkach , obecny MVP ma na pewno silniejsza psychikę niż Lebron . Ten z kolei mimo wszystko ma lepszy rzut . W obronie oczywiście ze Grek jest lepszy ,nawet jakby wziąć prime Lebrona i prime Giannisa to wydaje mi się ,ze Grek i tak jest w tym elemencie lepszy . Za to LBJ ma przewagę jeśli chodzi o dostrzeganie kolegów i asystowanie . Według mnie żaden z nich nie jest genialny . Są ponadprzeciętni ale nigdy nie będą i nie byli lepsi niż Kobe,MJ,Magic czy Shaq.

    (-17)
    • Array ( )

      A Jordan nie korzystał z przewag fizycznych? Nie był przypadkiem większy od praktycznie wszystkich PG lat 80 i 90? Nie miał wielkich dłoni? A poza tym umiejętne korzystanie z tego co się ma to świadczy chyba o tym, że ktoś wie co robi i robi to dobrze.

      (4)
    • Array ( )

      HAHAHHAHAHHAHHAH niezła lute miałem i mam jak to pisałem. Soboto trwaj LBJ I MJ THE GOATS

      (0)
    • Array ( )

      @Anonim

      ” Nie był przypadkiem większy od praktycznie wszystkich PG lat 80 i 90? ”

      A choćby Penny i Magic. A poza tym to od kiedy Jordan na PG grał, co?

      (3)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeżeli ktoś uważa, że Elden Campbell lub Horace Grant mieliby jakiekolwiek szanse przeciwko Giannisowi to nie ma pojęcia o czym pisze.

    (9)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    dajcie spokoj. gosc jest prze gosc, ale zaden z niego mvp. zreszta, te mvp sezonu regularnego sa teraz warte tyle co nic… zeby nie byc goloslownym, przytocze ostatnich mvp – giannis, harden, westbrook…

    (4)
    • Array ( )

      To może napisz dlaczego Twoim zdaniem są słabi. Gorsi niż Barkley? Steve Nash? Derrick Rose?

      (1)
    • Array ( )

      tego nie napisalem, ale nagroda mvp sezonu regularnego nie jest nic warta. inaczej sie gra w po i nagle okazuje sie, ze mvp nic nie znaczy.

      (2)
    • Array ( )

      A kiedyś było inaczej? Mvp sezonu zawsze zdobywał tytuł? Dawid Robinson może? Kobe? Znów Barkley i Nash? A może Karl Malone?

      (0)
  14. Array ( )
    Medżyk Pelynka 7 Marzec, 2020 at 19:06
    Odpowiedz

    NBA musi mieć jakiegoś swojego ambasadora, kogoś kogo będzie znał i cenił każdy kibic na świecie. Jedna osoba, która przychodzi na myśl gdy mówimy NBA. Tacy byli w swoich czasach Wilt, drJ, Magic, Jordan, Kobe i Lebron. Odpowiedzcie czy jest obecnie jakiś zawodnik, jeden i jedyny który kojarzy Wam się z NBA bardziej niż Lebron? Ewentualnie kto będzie następny? Jest cała masa gwiazd, ale nie widać tego jedynego póki co.

    (2)
  15. Array ( )
    obiektywnykibic 7 Marzec, 2020 at 19:38
    Odpowiedz

    Tak samo było z Kobe, wszyscy docenią Lebrona jak przestanie grać…

    Niemniej jednak wstrzymajmy się może nad dyskusją o MVP do meczu z Clippers …

    (5)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    LBJ jest jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny. Wychowałem się na Michaelu ale Lebron jest G. O. A. T. 21 wieku

    (-1)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    W dzisiejsze nba rządzi Leonard i to jest bezdyskusyjne. Przypomni to wszystkim jak trzeba będzie. 🙂
    Lebron to mega grajek, ale bez przesady, że rządzi w nba

    (0)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Jest jedna różnica. Jordan i inni z tamtej ery nue flopowali. Jak widzę jak się lbj składa po muśnięciu palcem to mnie krew zalewa. Kiedyś too było nie do pomyślenia. To jest subtelna różnica

    (0)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Gdzie by go nie wsadzić – nawet do NY Knicks, a doszedłby do finałów.
    Na początku kariery niedoceniany, wyśmiewany, niespełniony z uwagi na porównania do Michaela.
    To inny typ zawodnika, inna pozycja.
    Po latach myślę wielu zaczęło doceniać Lebrona, podobnie jak Kobiego.
    Miał łatkę że nie potrafi być clutch w decydujacych akcjach meczów. Po latach pokazał że potrafi WSZYSTKO.

    Anthony Davis będzie cierpiał jak Lebron odejdzie na emeryturę.

    (0)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    LeBron, LeBronem, ale coraz bardziej utwierdzam się w fakcie, że jak w poprzednim sezonie kibicowałem Nets bardzo mocno, tak po przyjściu Kyriego i KD ta organizacja robi się coraz bardziej rakowa. Nie znam sytuacji kuluarowej drużyny, ale ponoć odprawili wczoraj z kwitkiem Kenny’ego Atkinsona! Gość im zbudował tożsamość drużynową, po prawie dekadzie podnoszenia się po rakowej wymianie z Bostonem. Z praktycznie nieznanych nazwisk zrobił siłę liczącą się na wschodzie, gotową z partyzanta wjechać do playoffów i teraz jak dostał teoretycznie upgrade składu, to go wywalają… Niepojęte! Gdyby nie miał wyników, to jeszcze bym może zrozumiał, ale Nets ciągle łapią się do PO i to w okrojonym składzie (bez swoich “gwiazd”)! Ciekawe kto się tam tak szarogęsi…

    (2)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    To prawda trzeba go doceniać , bo osiągnął wyżyny jeśli chodzi o czytanie gry , podejmowanie decyzji etc . Jednak argument typu powinien dostać mvp , że w wieku 35 lat robi takie rzeczy nie trafia do mnie w ogóle . Uważam , że ta nagrodę powinien gracz otrzymać zawodnik najbardziej dominujący , nie patrząc na to co grał w przeszłości , ile ma lat itd . To samo jeśli chodzi o ten mecz . Zgoda lbj pozamiatał w tym meczu i zasłużenie lal wygrali, ale przecież w poprzednim meczu giannis miał 5/7 za łuku i oni wygrali . Ocenia się cały sezon nie jeden mecz . Zgodnie z logiką zaprezentowana w tekście jeśli przykładowo Eric paschall rzuci 40 punktów przeciw lal i wygrają mecz to on powinien dostac mvp

    (0)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    w dupie mam typa, który ma się za króla mając przegrane 6 finałów!! czy ile tam ich było, bo ciężko już to zliczyć… poza tym jest całkiem wporzo,ale nie jest najlepszy ever! i jestem z rocznika 75 kur… czego wy gnojki nie ogarniacie..? w dupie z wami…

    (-3)
  23. Array ( )
    Odpowiedz

    “gdyby taki Giannis próbował się w swoim stylu wepchnąć pod obręcz w latach dziewięćdziesiątych, Shaq by go połamał, a przynajmniej wypchnęliby go z Horacem Grantem”

    Ale czasy się zmieniły i nie ma shaqa , Horaca ani nikogo ich pokroju.
    Dostosował się do ligi i jest kotem , skoro MVP otrzymuje to najwidoczniej na nie zasłużył.
    Jeśli znalazł sposób na zdobywanie punktów to chwała mu za to. Bo chyba o to tu chodzi.
    Nie rozumiem jak można stosować takie porównania.

    (0)
  24. Array ( )
    Odpowiedz

    Panowie bez spiny, ale 6 mistrzostw i cała masa indywidualnych nagrod MJ chyba jednak stoją trochę wyżej. Nie tylko król strzelców, ale raz defensive player of the year, najwięcej steali w sezonie. Praktycznie co roku pierwsza 5 all NBA, obrona również , pełne obroty czy to atak czy obrona. Charakter jaki miał każdy wie, killer po prostu. Po za tym chyba każdy kibic NBA mający + 30 wie że bodajże od 1987 sezonu kiedy MJ miał ponad 37 PPG był tak naprawdę MVP do końca kariery w Bulls. Nawet Się Charles powiedział dostając MVP , że każdy i tak wie jakie jest tam wygrawerowane nazwisko. Pozdrawiam wszystkich kibiców tej pięknej gry, i starych i tych trochę mlodszych🤟

    (0)

Gwiazdy Basketu