fbpx

LeBron James: The Point Forward

27

* Jestem całkiem przekonany, że jest najlepszym wysokim playmakerem od czasów Magica Johnsona.

* Dwa dni temu Steph Curry stwierdził, że “jest lepszym graczem ataku” co wywołało szczery uśmiech na mej twarzy. Nie jestem jakimś fanatycznym kibicem LeBrona Jamesa, ale pora oddać “Królowi” co królewskie.

Nie potrafisz podawać -> nie potrafisz grać

Spędziłem w baskecie już wystarczająco dużo czasu, by wiedzieć jedno: “nie potrafisz podawać – nie potrafisz grać”. Ot cały sekret Gregga Popovicha i jego świty. Za umiejętnością podania idzie przegląd pola oraz koszykarskie IQ. Żeby dobrze podawać musisz umieć przewidywać, znać na wylot sety ofensywne własnego zespołu oraz mieć odpowiednie nastawienie.

No właśnie, w większości przypadków rozbija się właśnie o charakter: albo dogranie piłki koledze sprawia ci pewnego rodzaju radość albo pozostajesz na etapie streetballa. Basket to gra zespołowa mordeczki!

Założę się, że spotkaliście na swojej drodze gości, którzy pozbywają się piłki tylko wówczas, gdy naprawdę nie mają już co z nią zrobić. Ich ciąg na kosz bywa godny podziwu. Czasem mogą naprawdę się starać, próbują dzielić piłką, ale ostatecznie zawsze wygrywa ich natura egoisty.

Jak ją rozpoznać? To wtedy gdy kolega jest na wolnej pozycji, właśnie nabiega do podania, ale ty jeszcze przez sekundę zwlekasz.

Ta sekunda (ba, niekiedy ułamek sekundy) może oznaczać dwie rzeczy: albo jesteś “sępem” i nie nadajesz się do poważnego grania, albo impulsy napływają ci do głowy za wolno i powinieneś ograniczyć ilość czasu, którą trzymasz gałę w łapach, bo żaden z ciebie playmaker.

Ostatecznie kolega dostaje piłkę, owszem, ale cały rytm diabli wzięli…

Weź takiego do zespołu, a chłopaki sfrustrują się szybciej niż gotuje się wodę na ziemniaki. Znam zespoły amatorskie, które cały sezon potrafią rozegrać bez jednego podania w tempo. Serio!

No dobrze, ale miało być o LeBronie… ktoś coś mówił o radości płynącej z podania:

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

27 comments

  1. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Damianeeroo
    Odpowiedz

    Dlatego uważam, że np. Melo nigdy nie wskoczy na poziom Lebron’a. ; ) Jedyną szansą na zbliżenie się do Kinga pozostaje dla niego dobry mentor w postaci Jacksona. Wracając do głównego motywu artykułu, również podzielam zdanie, że koszykówka to gra zespołowa i żeby coś w niej osiągnąć trzeba swoje indywidualne osiągnięcia odsunąć na drugi plan.

    (13)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeśli rozważać point forwardów to znacznie lepszym podającym był niż James był Bird, a po nim nastąpiła era Pippena, który rozwinął do perfekcji styl gry point forwarda.

    (1)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe James Naismith
    Odpowiedz

    Gdyby chciał spokojnie mógłby uzyskiwać +10 asyst na mecz tylko po co? Nabijanie statystyk nie ma sensu, ale trzeba przyznać, że przeglądem pola bija na łeb niejednego “topowego” rozgrywającego.

    (23)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Carlitoz
    Odpowiedz

    Ani Bird ani Scottie mimo ze byli znakomici nie tworzyli taka bardzo atmosfery w drużynie. Prze Lebronie każdy chce grać i starać się na 200%. Widać to, że dba o każdego poczucie przynależności do Teamu. To mało kto ma… z największych chyba nikt nie miał.

    (30)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Każdy chce grać? Zapytajcie się Mario Chalmersa:) Każdy daje z siebie 200%? B-Easy przeczy tej teorii? A i jeszcze nie zapominajmy o Dolante West. Z tym każdy to przesada! Wskaż mi jednego gracza, który otwarcie mówił że Bird nei tworzy dobrej atmosfery w drużynie. Może będzie to Len Bias, który wolał się zacpać niż grać z Larrym?

    (4)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Lebron gra zespołowo ponieważ… oglądnijcie film more than a game. Od podstawówki grał z 4 ziomkami. Zdobywał z nimi wszystko, byli jak rodzina. Więc wytworzył się u niego ten instynkt zespołowości. I to stanowi o jego sile.

    Z takimi graczami chce się grać(poza głupimi jednostkami), Z takim Kobe chce się zdobywać tytuł.

    (2)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Captain
    Odpowiedz

    Carlitoz @ G*wno prawda kolego. Jakoś po tym sezonie zwiększyło się grono, które woli grać przeciwko Królowi, niż z nim. Dlaczego? James nie patrzy na kolegów, chce być szczęśliwy, to dobrze, ale jak mają się czuć zawodnicy gdy ich opuszcza ich lider? Istnieje coś takiego jak lojalność, wiadomo to jego życie… tylko on robi wielkie obietnice których nie dotrzymuje. Chyba mało kto z was wierzy, że Cavs zdobędą tytuł, haha.

    (-11)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Sprewell
    Odpowiedz

    Był jeszcze taki zawodnik jak Toni Kukoc, który moim zdaniem miał dużo lepszy przegląd boiska i bardziej efektowne asysty a miał od Lebrona jeszcze kilka cm więcej. Myślę, że LBJ ma o tyle łatwiej, że jest często podwajany i łatwiej jest mu oddać komuś na czystą pozycję.

    (8)
  9. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Ciuus
    Odpowiedz

    Płakanie nad LeBronem ciąg dalszy 🙂
    Nie bez powodu LBJ uciekając za mistrzowskim tytułem przeszedł do Miami z D Wadem, a zespół nie bez kozery Z WADE’m dotarł 4 razy z rzędu do finału. Zasługa w tym LeBrona taka, że jak Wade wypadł mistrzowski marsz się skończył.

    A najlepszym Point Forwardem jest Noah robiący całą grę zespołu tyłem do kosza w całym zeszłym sezonie. Ale trzeba po ciupciać LeBronka.

    (1)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Farrel
    Odpowiedz

    “Nie ma i nigdy nie będzie miał “instynktu zabójcy” właściwego “psychopatom” jak Michael czy Kobe. Krytykujemy go za to. Krytykujemy “brak odporności”, że woli prawidłowo rozegrać akcję niźli samemu oddać rzut o wszystko. Cóż, z tym także trzeba się urodzić.”

    Nie zgodzę się. Opowiadał rok temu jak w game 6 wiedział że w ostatnich chwilach to on musi zdobyć punkty… ale nie miał na to siły już. Co było dalej wiemy. LBJ rzuca-Pudło-Bosh zbiera i podaje do Ray’a-MIstrzostwo w GM7.

    (5)
  11. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Ciuus
    Odpowiedz

    Sprewell
    Chciałbym przypomnieć, że sam LeBron zagrał większą padakę wyłączony z gry przez dzieciaka o nazwisku Leonard 🙂
    A to brak Wade’a w 100% dyspozycji, a nie obecność LBJ, zadecydowała o tym, że Miami nie potrafiło podjąć walki jak równy z równym.

    (-5)
  12. Array ( )
    Zdjęcie profilowe KobronBrymes
    Odpowiedz

    a brak w pelni sprawnego Parkera w tym roku pozwolil wygrac Miami game 2 w zeszlym roku brak w pełni sprawnego Manu Gino pozwolil Miami na nawiazanie walki ze Spurs 🙂

    (2)
  13. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Ja
    Odpowiedz

    @Carlitoz – tak, szczególnie dał poznać tą wspaniałą atmosferę i jaki to on jest cudowny kolega Wigginsowi 😀

    Owszem jest dobry, ale “nie robi mi” ten człowiek.
    Moim zdaniem nie ma w nim tej sportowej złości, co charakteryzuje prawdziwego mistrza.

    (2)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    @Ciuus
    Trzeba przyznac ze Leonard zajebiscie krył Lebrona, ale jesli dla ciebie srednie 28 pkt 7 zb 4 ast i 50% za 3 to padaka to ja juz nie wiem czego ty oczekujesz.

    (10)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciuus jest jednym z najbardziej wq hejterów jakich czytałem, {xxx} się o wszystko itp. I nie, nie jestem fanem LeBrona, tylko denerwuje mnie ciągłe hejtowanie, taki typowy cebulak.

    (4)
  16. Array ( )
    Zdjęcie profilowe nojbi
    Odpowiedz

    Dlaczego, dlaczego wy to robicie. Rozumiem jesteście bądź będziecie koszykarzami. Moim drodzy James gra na niewyobrażalnie wysokim poziomie. W lidze jest setki graczy więc każdy z nas ma swojego ulubieńca. Lecz teraz pomyślmy koszykówka jest jak życie należy szanować ludzi lepszych od nas. On ma swoje minusy jak każdy, ale proszę przestańcie mieszać jednego z najlepszych koszykarzy globu z błotem i ubliżać jego dokonaniom. Kochamy koszykówkę nie piłkę nożną, jaramy się zagraniami, assystami, jaramy się tym co jest piękne, a nie do jakiego klubu należy nasze serce. Ponieważ to wyróżnia koszykówkę miłość do widowiska, miłość do tego co Basket nam daje. Nie bądźcie jak małpy zacznijcie doceniać. Mam na imię Norbert moim ulubionym zawodnikiem jest Shaq, za granie, za życie, za bycie pozytywnym. Nie mam ulubionego klubu, a oglądam NBA 15 lat. I co pójdzie HEJT? Doceńcie to co macie. A wyśle wam 1000$ na konto. HAHA joke :D. Pozdrawiam i przepraszam za pisownie bo mimo wszystko dużo wypiłem. Kocham was ludzie. I kocham gwiazdy basketu. Dzięki wam, dzięki waszej osobowości dzieciaki zakoc%ują się w koszykówce. Jakbyście potrzebowali pomocy piszcie!!!!!!!!!!!!!

    (11)
  17. Array ( )
    Zdjęcie profilowe J4ZZMAN
    Odpowiedz

    @Carlitoz

    To co mówiłeś – zawodnicy się pchają żeby z Nim grać. Nie jestem kibicem LeBrona bo w moim dzieciństwie królował MJ potem Kobe, ale muszę przyznać, iż obecnie jest najlepszym koszykarzem na świecie.

    (1)
  18. Array ( )
    Zdjęcie profilowe NYK_fan91
    Odpowiedz

    Kuwa… Sram już tym Lebronem. I teporównaina do MJ… Ludzie… LeBron będzie miał 34 lata, i zostanie najwyżej zadaniowcem. W ogóle… Nie ten charakter.,..
    MJ nie szukał BIG 3 każdego okinka trasnferowego… W ogóle.. NIe ma co porónywać…

    (-3)
  19. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Gadom
    Odpowiedz

    @NYK_fan91 – Mnie również irytują te porównania, ale z trochę innego względu. Kiedy do takowych dochodzi, na koniec dowiaduję się, że MJ jest najlepszy ever i w ogóle charakterny chłopak był, LeBron to przy nim cipa i takie tam. Okej, Majkel jest GOAT, z tym nawet nie śmiem polemizować. Czasami jednak dowiaduję się, że James za kilka lat będzie co najwyżej zadaniowcem (!), że jest masa lepszych od niego i kiedyś i dziś. I jak ktoś w ogóle odważył się postawić ich w jednym rzędzie. Ciężko mi się domyśleć, co kieruje taką oceną sytuacji, bo nie jest kwestią sporną fakt, że LBJ jest w tej chwili najlepszym koszykarzem na świecie. Charakter Jordana nie jest jedynym odpowiednim do zdobycia sześciu tytułów. I że nie szukał co sezon “Big 3” (jakby LeBron to robił)? Nie musiał, samo go znalazło. Odważę się nawet stwierdzić, że Pippen i Rodman pomogli Majlekowi w większym stopniu, aniżeli zrobili to Wade z Boshem w przypadku Miami. Dajmy sobie więc spokój z tymi porównaniami, bo nie w każdym przypadku przewagę ma Jordan, a tak naprawdę to wywołuję tę falę hejtów. Ciężko się pogodzić ludziom z faktem, że ktoś może mu dorównać. Ba! Nawet go prześcignąć. Tak się jednak nigdy nie stanie. Choćby James zdobył jeszcze z siedem tytułów. Legenda MJ’a działa.

    (2)
  20. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Karas
    Odpowiedz

    Zaczynasz artykuł zdaniem Curry’ego o tym, że jest lepszym strzelcem od Lebrona-jest to oczywiste przecież, nie ma gościa w tej lidze z tak {xxx} rzutem, i nie spinajcie się, Curry nie powiedział, że jest lepszy we wszystkim od lebrona. Potem o podaniach zaczynasz gadać…bez sensu trochę, Curry jest też lepszym playmakerem. Lebron sam już nie wie gdzie jest jego miejsce na boisku, czy ma rozgrywać piłkę, być silnym skrzydłowym czy może ma się na centra przerobić…Najwięksi gracze nigdy nie mieli takich problemów, robili to co potrafili najlepiej, Lebron tylko kluby potrafi zmieniać. I jeśli chodzi o wszechstronność i umiejętność dogrania piłki, litośći Pippen bije Lebronka na głowę, polecam obejrzenie sporej ilości meczów a nie samych highlightów!
    Męczące jest to uwielbienie dla gościa, który wygrywając, około 60+ meczów w prawie każdym sezonie, opuszcza swój klub, twierdząc, że nie ma z kim grać…A Wy tutaj jeszcze {xxx} o tym, jak to wspaniałą atmosferę w drużynie James wprowadza. Ogarnijcie się i myślcie, więcej realizmu.

    (0)

Gwiazdy Basketu