fbpx

LeBron Ty chciwusie!

31

LeBron Ty chciwusie!

Najwidoczniej solą w oku aktualnego “Najbardziej Wartościowego Gracza” NBA stał się niedawny kontrakt bejsbolisty, niejakiego Miguela Cabrera.

Do 2023 roku zespół Detroit Tigers przedłużył ze swoim (30-letnim) bazowym umowę, która opiewa na bagatela 292 miliony dolarów!

To najwyższy kontrakt w historii Major League Baseball.

Tym samym rozgorzała dyskusja na temat salary cap, a LeBron James stwierdził:

Marzę o tym, by w NBA nie było salary cap. Najlepsi zawodnicy w każdej dyscyplinie powinni być właściwie wynagrodzeni. Miło byłoby podpisać 10-letni kontrakt wart 300 milionów. Zrobiłbym to. Zrobiłbym to na pewno.

 1

Serio?

Dla przypomnienia, same umowy sponsorskie z Nike, Samsungiem, Upper Deck, Beats by Dre, Coca-Colą, McDonald’s i innymi przyniosły Jamesowi według szacunków magazynu Forbes 42 miliony dolarów w 2013 roku. Do tego dochodzi 19 milionów z kontraktu z Heat, co zaokrągla się ładnie do 60 baniek rocznie. O jakim “właściwym wynagradzaniu” ten człowiek mówi?

Czym jest salary cap?

To porozumienie między właścicielami klubów ligi, które wprowadza limity, jakie dana drużyna może wydać na płace dla zawodników.

W NBA jak wiadomo, obowiązują progi wysokości kontraktów zarówno indywidualne, jak i drużynowe.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

31 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe 71elevation
    Odpowiedz

    W dupie się poprzewracało tym wszystkim gwiazdeczkom. Powinni isc do roboty w Polsce 40 godz tyrać za marny 1000zł to by nie gadali więcej o “godziwych zarobkach”
    Normalnie wstyd za takich ogarniczonych ludzi co srają kasą i wciąż im mało.

    (64)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe LALfan
    Odpowiedz

    Brak Salary Cap w NBA doprowadziłby do upadku (może przesadzam ale…) 15-20 zespołów, które chcąc osiągnąć sukces musiałyby podpisywać niebotyczne umowy ze średniakami i w końcu stałyby się niewypłacalne, bankrutowałyby.

    Dobrze jest jak jest. Gracze NBA i tak zarabiają duży hajs, a jak Bronkowi chciało się większego hajsu to trzeba było przedłużyć umowę z Cavs, a nie rezygnować z części wynagrodzenia w Heat. Niestety Bron, nie można zjeść ciasta i mieć ciastka.

    (21)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Champion
    Odpowiedz

    Ja {xxx} co za burak. I jak można go szanować? Tyle biednych ludzi, nawet w Polsce się nie przelewa, nie stać na porządne buty do kosza z wyższej półki, a jemu mało szmalu. Get the {xxx} out of here.

    (9)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Ray-Marti
    Odpowiedz

    Uważam, że żadni sportowcy nie mają prawa aż tyle zarabiać, ale porównując salary Lebrona do innych zawodników to myślę, że powinien zarabiać o wiele więcej. Typ który był MVP w 4 z ostatnich 5 sezonów, raczej mógłby dostawać więcej niż Amar’e Stoudemire lub Joe Johnson.

    (-2)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    @71elevation: wyczuwam ból dupy, powiało cebulą, hehe:) obojętnie w jakim kraju byś nie żył, zarabiasz tyle ile na tamtym rynku są warte twoje kwalifikacje. tyle. W Polandzie za dużo jest wlaśnie ludzi, którzy, np. po jakichś pseudouczelniach typu “Państwowa Wyższa Szkoła czegoś tam” w jakiejs gównianej pipidówie chcą zarabiać krocie, a tak na serio to nie potrafią nic, tylko ktoś ich kiedyś oszukał, że się nadają na studia. Gdyby odpowiednio wcześnie poszli do zawodówek, na fachowców, mieliby godną płacę tu lub za granicą. “Kwalifikacje” graczy NBA warte są własnie takich astronomicznych sum, jakie się im proponuje. Bo na takiego typowego absolwencika można znaleźć i 10 i 100 chętnych na jego posadę i mogacych robić to samo. a na takiego LBJ?

    (20)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe SebaMagic
    Odpowiedz

    Zacznijmy od najważniejszego, kontraktów sponsorskich dla drużyn MLB, które są niepomiernie większe niż w NBA. Dochodzi do tego liczba 162 meczy w sezonie zasadniczym, co daje nam 81 meczy na własnym stadionie, przy średniej ligowej frekwencji 30 500 na mecz. Często zawodnicy grubo po 30 zaliczają sezony życia, zwłaszcza miotacze. Doliczymy ponad sto lat tradycji baseballu w USA plus brak Salary Cap, więc nie ma co się dziwić, że kontrakty są o wiele większe niż w NBA. Co do wpływu pojedynczego gracza, na losy meczu. Łatwo można to wyliczyć za pomocą kilku najważniejszych statystyk: AVG, OBP, HR, RBI. W przypadku pałkarza i ERA, IP, WHIP, SO. W przypadku miotacza. Wpływ Miguela Cabrerry na mecz w tamtym sezonie był ogromny, więc można to porównywać do największych gwiazd ligi. Jednak różnica jest taka, że LBJ cz KD mają ogromny wkład w każdy swój mecz, w Baseballu nawet najlepsi zawodnicy, wpływają na wynik meczów tak z 7/10 bo zdarzają się dni gdy nie wybiją ani razu, a są dni kiedy uderzą 4-5 RBI w jednym. O miotaczach i ich wpływie rozpisywać się nie będę bo to o wiele bardziej skomplikowane i nie chce mi się już.

    (29)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Witam , jezeli ktos uwaza ze wolno rynkowe podejscie w lidze nba bylo by zle to naprawde w dziecinstwie musial dosc mocno uderzyc sie w glowe. To przez kontrole i podatki kluby sie nie rozwijaja a nie odwrotnie , elementarna wiedze ekonomiczna dzieki powstala wogole ameryka. Oczywisice dochodzilo by do bankructw ale , nie zarabiajace na siebie organizacje i zle zarzadzane musza bankrutować ale jezeli pan piszacy artykul chce uratowac druzyne milwaukee bucks gdzie hala jest praktycznie pusta kosztem innych klubów to gratuluje pomyslu komuna w czystym wydaniu.
    P.S chodz nie przsepadam za gosciem gdyby nie lebron żar nie zdobył by swoich dwoch ostatnich tytułow wiec moze krzyczeć ile chce o jakiej ilosci dolców tylko chce dziekuje

    (2)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe HORC
    Odpowiedz

    1. Nie mylisz się.

    2. Gdyby “uwolnić” stawki w NBA, to obserwowalibyśmy coś w stylu 6 zespołów i paczka prażynek.

    3. Nie chcę żeby to zabrzmiało jak “hejt”, ale ile razy James usiłuje pretendować do najlepszego koszykarza w historii, ile razy osiągnie jakiś sukces, przejdzie próg, który wynosi go wyżej, to zawsze zrobi/powie coś tak totalnie kretyńskiego, że ręce opadają. Nie jestem jego fanem, ale zawsze uważałem za inteligentnego zawodnika (w domyśle człowieka). Czasem się zastanawiam skąd tego rodzaju durne pomysły biorą się w jego głowie. On tam jeszcze mówił coś o stabilizacji finansowej. Serio? Jeden z najlepiej zarabiających musi się to to martwić? Hmmm po takich wypowiedziach myślę, że James jest bardziej oderwany od rzeczywistości niż Tusk 😉

    4. Redaktorze, “tradycje, przywiązanie, lojalność” nigdy nie obchodziły LeBrona, także szkoda mierzyć go ową miarą. Pozdrawiam.

    (14)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Niestety, kapitalizm tworzy takie patologie, że koleś po szkole średniej, nazwijmy go pan A, zarabia +1000x więcej niż pan B (którego często nie stać na podstawowe rzeczy jak zarabia minimalną krajową pracująć 40+ h tygodniowo), ma o wiele więcej niż wszystko co mu do życia potrzebne, a marudzi, że nie jest prawidłowo wynagradzany. Patologia, na prawdę, na jakim my świecie żyjemy. BTW przypomniał mi się Kobe Bryant, który bodajże jakiś czas temu nie zgodził się na sparingowy mecz w Europie za 400k $. Widać mu się na kalkulowało…;] Ponury absurd.

    (-1)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe kubson
    Odpowiedz

    Jest też druga strona medalu. Ile liga/zespół/korporacje zarabiają na takim LBJ. Nie bronie go, ale też nad tym trzeba się zastanowić. Że taki LBJ jest marką potężną, a jego “zysk” ogranicza liga. Wiadomo, że hajsu mu nie brakuje, ale gdzieś jest ta myśl, że na otwartym rynku dostawałby więcej. A tak btw, jak liczy hajs, to powinien zostać w Cavs, gdzie był max deal na stole;)
    Zniesienie salary capów to pomyłka. I to się nie zdarzy. Nowe CBA przecież zaostrza nawet podatki od luksusu. Poza wszystkim to jest właśnie urok NBA. Wszystkie te kontraktowe “szachy”, przedłużenia itp itd. Już nawet nie chodzi o zwiększanie konkurencyjności drużyn, ale ja lubię te rozkminy.

    (5)
  11. Array ( )
    Zdjęcie profilowe tomtom
    Odpowiedz

    Powtórzę się po raz kolejny – sportowcy to obok polityków najbardziej przepłacona “grupa społeczna”.

    (2)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    {xxx} sam nic nie osiągnął ,Ile Mistrzów i MVP itp. z Cavs? Zerrrrrrrrrrroooooooo i taki jest poziom {xxx} na sterydach.W dodatku przereklamowany i pazerny. Kiedyś mi kolo nie przeszkadzał ale teraz z sezonu na sezon mam na niego alergie.W ięc zapytam ile powinien zarabiać {xxx} bez Wade, Bosha, Allena i reszty hmmmm???? Wydaje mi się że sukcesów byłoby zeroooo mniej niz zerooooo 😛

    (-4)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Piszecie tak jakby gra w koszykówkę nie była ciężką robotą. Nie ma ich w domu przez połowę roku, na treningach spędzają więcej niż Pan Mietek który robi po 8h, 5 dni w tygodniu ale nie, nie należy się mu tyle! Gra w koszykówkę? Co to za praca, na budowę by poszedł! … Powinien zarabiać tyle ile ktoś jest w stanie dać. Nie pasuje? To osiągnij jego poziom i wtedy pisz, że oferują Ci za dużo.
    A nie ludzie płaczą, że zarabiają po 1k miesięcznie, ale uczyć się to k*rwa nie było komu, skończ jakieś porządne studia techniczne a pracodawca sam się będzie o Ciebie bił. Tylko najpierw zapi….. jak murzyn przez 5 lat mieszkając w 10m^2 pokoju w 3 osoby i decyduj czy wydasz na szamanie czy ubranie bo na to i na to zabraknie.

    (4)
  14. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Johnny Cloudy
    Odpowiedz

    Do momentu przeczytania biografii Shaqa miałem różne opinie i stan świadomości na temat tego o co kaman z kaboną w NBA. Mam na myśli rywalizację z Penny Hardawayem. To co Shaq nazywa totalnym duchem rywalizacji (również poza parkietem) dla zwykłego zjadacza chleba bez względu na pochodzenie będzie galopującą chciwością. Kulisy cynicznych rozgrywek kontraktowych próbuje balansować czymś w rodzaju działalności charytatywnej czyli jak mu wpadnie do głowy to kupi dzieciakom na ulicy tuzin rowerów. Oczywiście fajne/y gest/y ale szkoda, że nie ukrywa podtekstu marketingowego takich działań (budowanie wizerunku). Usprawiedliwieniem tego działania jest myśl: jeśli mi nie dadzą tej kasybubu to ktoś inny ją zgarnie. Idąc dalej myślotokiem można dojść do konkluzji – b**** get real and put yer money where yer mouth is…on the court! We łbach się poprzewracało a stan umysłu czołowych zawodników wielkich lig zmartwiłby Króla Midasa!

    Peace

    (2)
  15. Array ( )
    Zdjęcie profilowe NYK_fan91
    Odpowiedz

    Hmmm… Może ja się nie znam, ale gdyby znieść salary cap w NBA, to zrobiłaby się nam La Liga. “Barcelona, Real, długo, długo nic, a potem jakaś Valencia…” 🙂

    (2)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Hm ja bym tak popatrzył z jego strony.Chłop ma 4 MVP 2 mistrzostwa NBA z rzędu jak i 2 nagrody MVP tych że finałów ,i zarabia mniej od zespołu niż powiedzmy taki Amar’e Stoudemire. Jednakże nigdy nie chciałbym widzieć dużej ligi z brakiem Salary Caps

    (-2)
  17. Array ( )
    Zdjęcie profilowe TheHeat34
    Odpowiedz

    to tak jakby któryś z was powiedział ”marzę o tym żeby grać w NBA” a ktoś inny wyskoczył ”ty cieniasie, w dupie Ci się poprzewracało, w życiu nie będziesz taki dobry” przecież LBJ nie powiedział ”muszę mieć taki kontrakt, bo mi się należy” tylko powiedział o swoich marzeniach.
    PS dla mnie to też zły pomysł ale niektórzy reagują jakby nie mówił o marzeniach tylko że mu to się należy.

    (2)
  18. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe wojtek23
    Odpowiedz

    Nie wiem czy ktoś by zaryzykował podpisanie 30 letniego koszykarza, na 10 lat z kontraktem 30 mln. za sezon. Po pierwsze ryzyko urazu, po drugie nie każdy gracz w wieku 36/37 lat jest w stanie grać na bardzo wysokim poziomie. Szczególnie tyczy się to graczy bazujących na fizycznych atutach, skoczność, szybkość, siła, itp. z wiekiem się to traci i jeżeli nie masz zabójczej trójki, jak Allen, czy mistrzowskiej techniki jak Duncan, to możesz mieć problemy. Poza tym 30 mln dla weterana 40 letniego, pomarzyć każdy może ;)?

    (0)

Gwiazdy Basketu