fbpx

Los Angeles ma nowego króla: CP3 for the win!

10

memphis @ clippes (0-1)

Najbardziej fizyczna seria jak dotąd. Grizzlies marzą by zrewanżować się LA za zeszłoroczną porażkę. Niestety w meczu pierwszym polegli od swej największej broni – ofensywnej zbiórki. Nie spisali się pod koszami Zach Randolph i Marc Gasol. LAC pojedynek pod tablicami wygrali 47-23 i nawet największym fanom DeAndre Jordana trudno było w to uwierzyć.

Podobnie zaczęło się dzisiaj, Blake Griffin atakuje 1-na-1 Randolpha, jest dynamiczniejszy, nie ustępuje siłą i wie, że pojedynek z Z-Bo będzie kluczem do zwycięstwa. Nie do zatrzymania wydaje się Griffin w pierwszej kwarcie. Gasol z Randolphem próbują na zmianę ograniczyć jego poczynania. Wpycha ich pod obręcz, na kontakcie wyrzuca piłkę w powietrze i szybciutko poprawia dobitką. Goście mają problemy z czystym zebraniem piłki, pomaga długi Prince, a kiedy uda im się obronić – poleceniem trenera jest agresywny atak i szybkie tempo.

Hollins wie, że nie jest w stanie wykreować wystarczającej ofensywy by iść na wymianę ciosów z rywalem stąd próbuje szukać łatwych punktów w pół-kontrze. Mike Conley wchodzi pod kosz, podobnie reszta, wezmą wszystko, nawet mocny faul. Tymczasem ławka gospodarzy ciśnie, wychodzą wysoko na pick-and-rollu, rotują jak diabły, a w ataku oparli się na manewrach Jamala Crawforda. Kojarzycie? Ciach ciach za plecami i wysokim łukiem do kosza: hala co rusz eksploduje z ekscytacji. Nieciekawie wygląda za to ofensywa Grizzlies bez Conleya na parkiecie.

Ciasno jest pod koszem LAC, gospodarze bezlitośnie podwajają, spychając ofensywę rywali na obwód. Są szybsi i wykorzystują to po obu stronach parkietu. Najjaśniejszym punktem Memphis zdecydowanie jest Conley, który ciągnie wynik.

Dobry początek drugiej połowy w wykonaniu gości, przebudził się Randolph, zebrał w ataku, ponowił, w kolejnej akcji też wmontował Griffina pod obręcz, tracąc przy tym opaskę. Jeśli wpadła w trybuny to nie ma siły by ją odzyskał. Chłopaki lepiej zastawiają tablicę i generalnie utrzymują remisowy rezultat. Pytanie na ile starczy im pary, gdyż za chwilę na boisku znów powinni pojawić się sprinterzy: Bledsoe, Crawford i Barnes.

Brzydki mecz (czyli dokładnie taki, jak lubię) ziomy leją się przy każdej możliwej okazji, podoba mi się obrona Tony Allena na Crawfordzie, każdy rzut kończy się ostatecznym odrzuceniem piłki do kolegi. Pod koszem wojna, cała piątka Grizzlies zbiera piłkę.

czytaj dalej >>

1 2

Ostatnie Wpisy

10 comments

  1. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    Co prawda to dopiero 2 meczu w LA, ale ja obstawiłem 4:0 dla Clipsów. Najbardziej utalentowana drużyna obok Heat. Mają średniego trenera, ale przynajmniej “nie przeszkdza” jak to ma miejsce za miedzą. Naprawde jest małe zinteresowanie ta druzyną (mało kibiców tu na GB) ale od poczatku tego sezonu obstawiam na finał tej ekipy. Czasem patrze na inne ekipy i widze brak talentu-no tak ale jesli wiekszosc jest w LA i w Miami to nic dziwnego, że gdzie indzie bida. Wiem, że miski łatwo skóry nie sprzedadza, ale jak to mozliwe, że niektórzy obstawiali wygrana misków

    (0)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe arne94
    Odpowiedz

    “dynamiczniejszy”? chyba powinienes napisac “bardziej dynamiczny” ale co ja tam wiem o poprawnej pisowni ; ]
    artykul czytalo sie naprawde przyjemnie, zwazywszy na to ze niestety nie ogladalem meczu, ale skoro twierdzisz ze bylo tam duzo brzydkiej gry to ten mecz musze po prostu obejrzec 😉

    (0)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe mily
    Odpowiedz

    CP3 cholernie trudnym rzutem uratowal mecz dla Clippsow, gdyby byla dogrywka to memphis wyrwali by zwyciestwo, a tak jest 2-0 🙂 i statystyka mowi ze 94% druzyn ktore prowadzily 2-0 wygrywaly serie, ale zobaczymy. W Memphis na pewno nie bedzie latwo chociaz Clippsy chyba maja recepte na wygrywanie w ich hali gdzie innym druzynom gra sie naprawde ciezko,a oni jakos potrafia, wiec mysle ze jedno zwyciestwo wywioza, a potem powrot do staples i zakoncza to w 5ciu

    (0)

Gwiazdy Basketu