fbpx

Luis Scola: koszykarski dziadek umyślił sobie mistrzostwo świata

11

Kroki tanga ponoć nie są trudne, wystarczy poznać podstawy by zacząć tańczyć, później dopiero pojawia się głębia, przejścia od ruchów twardych do miękkich, ekspresja, namiętność. Argentyńczycy zatańczyli z nami Polakami jak profesjonaliści z amatorami: szybkość decyzji, rotacje w obronie, nieustępliwy nacisk na piłkę. Wśród naszych pogromców wyróżniał się Luis Scola, który tańczył na jednej nodze, czarował tyłem do kosza, rzucał z dystansu. Postać nietuzinkowa, koszykarski globtroter wszędzie osiągający sukces, rekordzista rozgrywek FIBA.

Nie ma i nigdy nie będzie lepszego momentu dla opublikowania tekstu o tym gościu. W dzisiejszym półfinale 39-letni Luis zaliczył 28 punktów 13 zbiórek oraz 3/4 zza łuku, a Argentyna awansowała do finału mistrzostw świata eliminują faworyzowaną Francję 80:66!

Scola w liczbach

#1 – ostatni reprezentant złotego pokolenia Argentyńczyków, które na Igrzyskach w Atenach zdobyło złoto. Nie grają już Ginobili, Oberto, Nocioni, Prigioni, Delfino, Herrmann.

#2 – Scola dwukrotnie odbierał statuetkę MVP ligi hiszpańskiej. Jest także drugi na liście największej ilości zdobytych punktów w MŚ. W tym roku wyprzedził Andrew Gaze’a, który pospieszył z gratulacjami wbijając Scoli żartobliwą szpilkę.

Jesteś znakomitym zawodnikiem, grasz w basket od wielu, wielu lat. To smutny dzień dla mnie, wielki dla Ciebie. Swoją drogą, Tobie zajęło to pięć turniejów, mnie tylko cztery. Jesteś mistrzem, reprezentującym kraj z wielkim oddaniem przez tyle lat. Cieszę się z Twojego osiągnięcia [Andrew Gaze]

Pierwszy na liście pozostaje Oscar Schmidt z Brazylii, który ustrzelił aż 906 punktów. Ciekawostka: na Igrzyskach w Seulu zdobył 55 punktów w jednym meczu (średnia z turnieju wyniosła 42.3) Wiele lat występował we Flamengo Rio de Janeiro, dla których uzyskał łącznie 46 727 punktów.

#4 – numer na koszulce Scoli

#5 – turniejów Mistrzostw Świata w karierze rozegrał Scola wyrównując rekord wszech czasów. Pięć występów zaliczyli również Leo Barbosa i Anderson Varejao.

Love of the game

Po tych wszystkich mistrzostwach, przepracowanych wakacjach, medalach i tytułach wciąż czuję wielką motywację by grać w barwach narodowych [Scola]

#15 – jako piętnastolatek rozpoczynał swoją koszykarską karierę w zespole Ferro Oeste.

#17 – tyle lat minęło od pierwszych MŚ Scoli w 2002 roku. Mając siedemnaście lat przeniósł się także do Saski Baskonia zauważony na turnieju w Ekwadorze przez klubowego skauta.

#20 – dwudziestolecie pierwszego spotkania rozegranego w barwach Argentyny Scola obchodzi w tym roku.

#39 – tyle lat ma bohater tego tekstu, na obecnym turnieju zalicza średnie na poziomie 19.3 punktów 8.1 zbiórek oraz 11/24 z dystansu: nie-sa-mo-wi-te.

Rozumiem zainteresowanie moim wiekiem, ale ja nie myślę o tym w ten sposób. Wchodząc na boisko nie zastanawiam się, Boże jestem tu najstarszy, Ci chłopcy mają 10, 15, 20 lat mniej niż ja. To moi koledzy z drużyny, dla mnie to naturalne. Myślę o sobie jako o koszykarzu. Dobrym koszykarzu. To nie jest mój pożegnalny spacerek, jesteśmy na Mistrzostwach i zamierzamy je wygrać [Scola]

Przygotowania Luisa do turnieju obrastają już powoli legendą, jak to trenował cztery tygodnie zamknięty w wiejskiej rezydencji z trenerem personalnym. Mówili o tym nawet cudni komentatorzy TVP.

56 – z takim numerem został wybrany w drafcie NBA przez… San Antonio Spurs rzecz jasna, którzy później przehandlowali prawa do zawodnika na rzecz Houston Rockets.

Poza liczbami

Pięknie o turnieju olimpijskim w Atenach pisze sam Scola dla “The Players Tribune” w artykule o wymownym tytule “How We play basketball in Argentina”. Przypomina wielokrotnie, że w Argentynie, z oczywistych względów to piłka nożna pozostaje niekwestionowanym numerem jeden wśród sportów i traktowana jest z niemal religijną atencją.

Ojciec zawodnika interesował się jednak basketem, po pracy w banku szedł na trening, a weekendami jeździł po zapadłych mieścinach całego kraju by pograć półamatorsko z innymi maniakami kosza. W wyprawach tych towarzyszył mu mały Luis, który zapragnął naśladować tatę i tak zaczęli oddawać rzuty na prowizorycznym boisku za garażem. Co brzmi normalnie dla Polaka czy Amerykanina, dla argentyńskich sąsiadów zdawało się być szaleństwem.

Zanim nadeszły czasy kablówki Scola skupował kasety video z meczami NBA sprzedawane na okolicznych bazarach. Nadszedł rok 1992, telewizja zawitała pod strzechy, a wraz z nią Michael Jordan i finały przeciwko Portland. Wystarczające widowisko by zafascynować całe pokolenie młodych graczy. Scola rósł, wrzucał wiele punktów, przez co szybko został zauważony przez trenerów i jak sam mówi:

Dominowałem

Nie zastanawiano się czy kiedykolwiek zagram w koszykówkę dla pieniędzy, pytano raczej czy mam przyszłość w Eurolidze albo NBA.

Transfer do Europy, debiutanckie sukcesy z kadrą juniorów – to mogło zawrócić w głowie. Pierwsze przebudzenie z koszykarskiego snu nastąpiło w 1999 roku gdy Argentyna zmierzyła się w kwalifikacjach do Igrzysk z Team USA.

Czułem się przytłoczony. Pytałem sam siebie: czy ja w ogóle powinienem grać w kosza? Nie byliśmy wówczas gotowi na rywalizację z USA.

Oczy otworzył Scoli przede wszystkim Vin Baker, czterokrotnie ogrywając Argentyńczyka na różne sposoby. Pamiętacie tego gracza? Niewiarygodny talent, potężna siła, złoty medalista z Sydney i nieodżałowany spadek formy, związany z problemami alkoholowymi.

Nadszedł rok 2004 a Argentyńczycy przyjechali na turniej z zupełnie odmienionym nastawieniem – wiedzieli, że będę wygrywać, jak wspomina to Scola. Byli przekonani, że pokonają Amerykanów. Słowo ciałem się stało i najbardziej sensacyjny złoty medal koszykarskich mistrzostw stał się faktem.

Moje wspomnienia

Scola zawojował Europę, następnie Euroligę, pozostawił swój ślad w NBA a teraz kończy karierę w Chinach. Długie włosy (teraz nie mogłem znaleźć go na boisku!) charakterystyczny, finezyjny styl gry. Nigdy nie był najsilniejszy, najszybszy czy najskoczniejszy na parkiecie – rywali ogrywał inteligencją, niewiarygodnym wachlarzem zagrań pod koszem i boiskowym cwaniactwem weterana. Swego czasu przeciwko Nets rzucił 44 punkty (20 na 25 z gry). Przy wszystkich swoich sukcesach pozostawał spokojnym facetem, który potrafi ponarzekać na zbyt wysokie ceny czynszu na Brooklynie.

Życzyłbym mu udziału w przyszłorocznych igrzyskach w Tokio. Życzyłbym pokonania Hiszpanii. Jednak przy takim doświadczeniu i umiejętnościach wszystkie tego typu winszowania są zbędne. Wiecie jak to jest u dziadka na imieninach, niby pracy dobrej, z żoną szczęścia, żeby dzieci rosły mądre, ale zdrówko, zdrowie jest najważniejsze. Tego też z całego serca życzę Luisowi. Na koniec posłuchajmy jeszcze jednego z (nieco) młodszych graczy Argentyny:

Luis to niesamowity gracz, fantastyczny lider i kapitan. Grę dla reprezentacji darzy prawdziwą miłością i jest dla nas wszystkich przykładem. Jego doświadczenie jest nie do przecenienia. Grał z najlepszymi na świecie wygrywając niemal wszystko na arenie międzynarodowej. To legenda tej gry. Podczas kwalifikacji był jasnym punktem naszej drużyny, z pewnością będzie tak samo na MŚ. Manu, Nocioni, Prigioni, Oberto są dla nas idolami, wzorami do naśladowania. Zmienili postrzeganie koszykówki w Argentynie, umieścili nas na koszykarskiej mapie świata. Teraz podążamy jednak własną ścieżką, utrzymując tego ducha walki jesteśmy w stanie uszczęśliwić naszych fanów – Nicolas Laprovitolla

[Grzesiek S]

Ostatnie Wpisy

11 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Swoją drogą kiedyś, dobre 2 lata temu przeczytałem u was artykuł, w którym były zawarte cytaty graczy NBA i jeden z nich wypowiedział się o Scoli jako o największym brudasie NBA. i tak go zapamiętałem. hahaha 😀

    (21)
    • Array ( )

      To musiało dotyczyć jego zarostu i włosów, bo się śmiano, że wygląda jak bezdomny, który przepowiada koniec świata.

      (12)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Scola, Rubio i Gasol dzisiejszymi występami wchodzą do s5 turnieju, obok Campazzo i Bogdanovicia. Choć Satoransky gra równie epicki turniej co ww, to jednak awans do finału przeważa. Aha, Argentyna gra fantastyczną koszykówkę, ich pressing na rywalu, gra zespołowa, obrona robi duże wrażenie. Niepozornym, a świetnym graczem jest choćby Deck, który robi robotę.

    (10)
    • Array ( )

      miałem to samo 😀 najprawdopodobniej ktoś pomylił żartobliwy ton wypowiedzi, z prawdziwą infromacją.

      (3)
    • Array ( )

      Mills zamiast Bogdanovicia, dziś mógł lepiej się zachować w paru sytuacjach ale ma świetny turniej, no i Australia wciąż może mieć brąz.

      (2)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Szczerze kocham tego gracza jest świetny i teraz chyba lepszy niż kiedykolwiek. Argentyna na mistrza bedzie epicki finał .

    (2)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Niesamowite jak ułożyła się drabinka turniejowa. Przegrać z dwoma finalistami MŚ? Tylko Polska potrafi 😉 (chłopaki naprawde zasluguja na pochwałę za warunki jakie im postawili)

    (22)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    hola Scola – krzyczał miejscowy komentator meczów houston – uwielbiałem gościa gdy grał dla rakiet. Mało efektowny ale cholernie efektywny !! Szkoda, że tak krótko grał w NBA…może po tych mistrzostwach ściągną go zpowrotem zamiast drewniaka Hartenstein’a 😀

    co jest z tym FIBAWC, młodziaki z nba dostają w plecy a europejscy gracze jak wino – im starsi tym lepsi.

    brawo Luis, brawo Scola – hola Scola !!!

    (4)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe ja24

      tak sobie przypomniałem ostatnio eurobasket 2015. Gortat w NBA nigdy nie był pierwszą opcją, aż tu nagle w kadrze wszyscy widzieli w nim lidera, każdy w ciężkich chwilach oczy kierował ku niemu. nie udźwignął tematu i odpuścił reprezentacje. taka jego decyzja i szanujmy ją. w jego miejsce mamy dobrych graczy, Balcerowski i Olejniczak niech się ograją, Hrycaniuk, Cel i Kulig zagrali ponad swoje możliwości. Lampe niech żałuje że nie brał w tej pięknej historii udziału. Ponitka w 2015 był za młody. teraz to on jest liderem reprezentacji na współę z Wacą. idzie nowe w polskim baskecie. Gortat niech odcina kupony gdzie indziej

      (9)

Gwiazdy Basketu