fbpx

Mistrzowie leją bezradnego Embiida, stary Melo powrócił, wielki LeBron James!

46

Witajcie, wiele się dzieje w NBA, ale czy słyszeliście, że 18-letni LaMelo Ball zaliczył przedwczoraj w lidze australijskiej triple-double okraszone 32 punktami, a i w końcówce był najpewniejszym zawodnikiem na placu? Zaraz się okaże, że Lonzo to przy nim beztalencie…

No dobra, lecimy:

brooklyn nets 108 cleveland cavaliers 106

21-letni Jarrett Allen rozkwita niczym pąk kwiatu, dziś ponownie był najlepszym podkoszowym na boisku. Dostarczył 22 punkty 21 zbiórek 2 przechwyty i 2 bloki na 90% skuteczności, a znany z zadziorności Tristan Thompson wyglądał przy nim jak junior. Kluczowa “czapę” sprzedał 8 sekund przed końcem, gdy na zegarze widniał remis!

Początek i koniec meczu rzutowo wsparł wydatnie Joe Harris (19 punktów 6 zbiórek 3 trójki) środkowa część należała do Taureana Prince’a (18 punktów 6 zbiórek 4 trójki) a karuzelą kręcił Spencer Dinwiddie, autor 23 punktów i 9 asyst. Ostatnio napisałem o nim “egoistyczny” -> dziś bardzo fajnie prowadził grę, zwalniał, przyspieszał w zależności od potrzeb, a każdy kolega był “nakarmiony” podaniami. To już szósty mecz bez Kyrie Irvinga, przy czym zespół notuje w tym czasie bilans (5-1) a Dinwiddie został właśnie okrzyknięty Graczem Tygodnia, prowadząc Nets do czterech z rzędu zwycięstw. Dziś także jest bohaterem, jego trafienie na 1.9 sekundy przed końcem załatwiło sprawę. Wyegzekwował ostatnią akcję jak profesor. Ostry kozioł, zero zawahania, czyściutki rzut…

W obozie rywali ponownie super zmianę dał Jordan Clarkson (23 punkty 5/7 zza łuku) ale jak mówię, w kluczowej akcji został zablokowany i szansę zespołu zepsuł. To już drugi mecz bez Kevina Love’a, który narzeka na bóle pleców.

orlando magic 88 detroit pistons 103

No niestety, ograniczona jest pula punktów, jaką mogą dostarczyć magicy bez Niko Vucevica i Aarona Gordona. Szczególnie na wyjeździe, wobec większego fizycznie i zorientowanego na obronie rzutów trzypunktowych rywala. Nie żeby Pistons byli jakimś hegemonem defensywy, ale przeganiać rywala z linii 7.24 metra potrafią. Tylko 76ers pozwalają na mniej prób za trzy w całej lidze. Co za tym idzie, 33 punkty zdobyte przez Orlando w drugiej połowie, nie starczyło by utrzymać się w grze. Na plus na pewno solidnie zastawiona własna deska i powstrzymany przed napaścią Andre Drummond (7 punktów 18 zbiórek). Czternaście trójek wkleili gościom gracze Detroit. Kluczowa szarża (11:0) miała miejsce tuż przed zakończeniem trzeciej kwarty.

memphis grizzlies 114 indiana pacers 126

Indianie przywracają porządek w swoich szeregach. Wrócili Lamb (19/4/4) Turner (5 bloków) Brogdon (14/6/8) bracia Holiday nie tracą werwy na zmianie (7/11 trójek) TJ Warren nie daje o sobie zapomnieć (26 punktów) a całość spina aktualny lider Domantas Sabonis (13/13/6). Dodaj rychły powrót Victora Oladipo, kilka tygodni na rozruch i masz prawo myśleć o wielkich rzeczach w wojnie konferencji. Goście niewiele mieli do powiedzenia od początku spotkania. Chwała młodzieży (JJJ 28 punktów & 6 trójek, Morant 19 punktów & 10 asyst, Clarke 17 punktów) ale jednak Bankers Life Fieldhouse to trudny teren dla każdego.

54% skuteczności zespołowej to dla Pacers najlepszy wynik sezonu. Skład nie jest już tak uszczuplony kontuzjami więc mogą sobie pozwolić na bardziej agresywną postawę po obu stronach parkietu. Dziś wyraźnie dominowali energią, ale i ułożeniem zespołu. Nate McMillan jak zawsze: świetna robota. Chciałbym, aby któryś z naszych felietonistów opowiedział historię coacha w odrębnym wpisie, zobaczymy czy podłapią.

charlotte hornets 100 miami heat 117

Oba zespoły w poprzednim swym meczu zaliczyły sromotne porażki, ale gdzie słabe fizycznie szerszenie na South Beach. 58-40 na tablicach pokryło wszelkie błędy czy niedociągnięcia. Reszty dokonała obrona rzutów trzypunktowych. Hornets zaliczyli słabiutkie 9/33 zza łuku, z czego mój ulubieniec Devonte Graham okrągłe 0/4.

W ekipie gospodarzy pięciu ludzi z dwucyfrowym dorobkiem, a każdy punktował w innym stylu: Bam Adebayo (21 punktów 13 zbiórek 5 asyst) i Jimmy Butler (21 punktów 7 asyst) najbardziej fizyczni, zorientowani na atakach obręczy, Kendrick Nunn (19 punktów 5/6 zza łuku) i Kelly Olynyk (15 punktów 16 zbiórek 4/5 zza łuku) rozciągający obronę dalekimi trafieniami oraz Tyler Herro (18 punktów) wchodzący w kozioł i kompetentny na półdystansie.

sacramento kings 102 boston celtics 103

Rewanż za miniony tydzień choć walka równie, jak nie jeszcze bardziej wyrównana. Boston zachowuje czyste konto przed własną publicznością (6-0) ale bez Kemby, Haywarda i Theisa długo tak nie pociągną.

Buddy Hield wykonał dziś tytaniczną pracę (41 punktów 11/21 zza łuku!) więc pod koniec spotkania był już zajechany, a Celtowie budowali wokół niego mur. Niestety w czwartej kwarcie moc opuściła Bogdana Bogdanovica, który miał być bohaterem, a zaliczył 1/8 z gry w ostatniej fazie spotkania. Jeszcze krzepki Harrison Barnes coś wojować próbował z linii rzutów wolnych (20 punktów, ma chłopak smykałkę do wymuszania fauli) ale pozostali członkowie kadry Sacramento byli kompletnie niewidoczni. W ścisłej końcówce najwięcej zimnej krwi zachował wojowniczy Marcus Smart, autor 17 punktów 7 asyst 5 przechwytów oraz 2 kluczowych trafień na przestrzeni ostatniej minuty. Najwięcej zdobyczy dostarczyli dla miejscowych panowie skrzydłowi: Tatum (20) i Brown (24).

minnesota timberwolves 125 atlanta hawks 113

Jako typer nie przepadam za Wolves ani też za Atlantą, bo nieprzewidywalni są jak cholera, co nie znaczy, że nie doceniam. Macie mnie za laika? Oczywiście, że Karl Anthony Towns (28 punktów 13 zbiórek 8 asyst) to najlepiej rzucający center w lidze, wiadomo to od trzech sezonów. W obecnych rozgrywkach trafia średnio 4.1 trójek (!) na 9.1 oddanych prób, co daje kosmiczne 45% skuteczności (!!) To nie wszystko, w każdym z piętnastu meczów w tym sezonie trafił przynajmniej dwa razy zza łuku!

W zależności od potrzeb i kontekstu sytuacji: wyciąga wysokiego na łuku, gra post up albo woła o piłkę na piątym metrze rozbijając strefę rywali. Ofensywnie hiper utalentowany zawodnik wokół którego zorganizowana jest ekipa Wilków. Ważne: wzorem innych wybitnych centrów przed lat, coraz lepiej podaje, coraz więcej dostrzega w obliczu nadciągających podwojeń.

Ważna zmiana: rozgrywający Jeff Teague (8 punktów 8 asyst) przesunięty na ławkę dla poprawienia osiągów zmienników. Zadziałało! Rezerwowi dostarczyli 45 punktów (Gorgui Dieng 3/3 zza łuku!) i to właśnie ich wkład pozwolił na separację do rywali, wśród których bajońskie 37 punktów osiągnął Trae Young. Młody oddał do kosza 28 rzutów, któregoś dnia zaliczy 55-60 oczek, myślę że to kwestia czasu.

philadelphia 76ers 96 toronto raptors 101

Miał być wielki rewanż za finały konferencji, ale Joel Embiid zrobił wszystko, co mógł by mecz przegrać. Oto macie gościa, którego średnia kariery wynosi ponad 24 punkty. Wiecie ile dzisiaj zdobył? ZERO. Nie chodziło a żaden uraz czy foul-trouble. Kameruńczyk spędził na parkiecie przepisowe 32 minuty, przy czym ANI RAZU nie trafił do kosza w jedenastu próbach. Spudłował też kolejne trzy rzuty wolne. Wiedzieliśmy, że średniej nie wyrobi, jego rekord kariery vs Marc Gasol to bodaj piętnaście oczek, ale “zero” to jest przesada!

Sixers przez większość spotkania tracili do mistrzów 1-2 posiadania, ale w czwartej kwarcie objęli w końcu inicjatywę i wydawało się, że odjadą z wynikiem. Nic z tego, kolejne zepsute rzuty oraz zepsute podanie Bena Simmonsa na 12 sekund przed końcem kosztowały ich mecz. W ostatniej akcji Ben kompletnie stracił głowę, mając 6 sekund, oddał desperacką próbę z dziewiątego metra. No niestety. Jak to mówił Kobe: trzeba odliczać sekundy w głowie albo nie brać się za robotę…

A zatem Raptors mimo osłabienia wciąż niepokonani przed własną publicznością. Pokazali dziś mistrzowski charakter i nie pozostaje nic innego jak podopiecznym Nicka Nurse’a pogratulować. W rolach głównych tradycyjnie Pascal Siakam (25/7/3) i Fred VanVleet (24/3/8) czyli przyszłość ekipy na lata wprzód. Marc Gasol -> mega robota w obronie!

portland trailblazers 117 chicago bulls 94

Umawialiśmy się z Melo na 50 oczek, ale cierpliwości. Piętnaście punktów w pierwszej połowie oraz 25 punktów w totalu plus 8 zbiórek i 4/7 zza łuku biorę o każdej porze dnia i nocy. Za swój występ dorobił się osiemnastego miejsca na liście strzelców wszech czasów NBA. Co najważniejsze, jest zdrowy, czuje się coraz pewniej, rdza schodzi i chaotyczne Byki zbić jest miło.

Czuję się jakbyśmy odkorkowali butelkę starego, dobrego wina. Piłka docierała do jego ulubionych miejsc, trafiał za trzy, zaliczył nawet wsad no i gadał w obronie jak to ma w zwyczaju [CJ McCollum na temat Carmelo]

Dla kontrastu, nie mam pojęcia co wyprawia ekipa z Wietrznego Miasta, ale podejrzewam rozłam na linii trener vs zawodnicy. Zach LaVine wskazywał niedawno na brak zaufania i zbyt krótką smycz. Gdy wygrali po sensacyjnej końcówce z Charlotte, coach Boylen celebrował sobie, a zawodnicy sobie. Coś tu nie gra.

utah jazz 118 milwaukee bucks 122

Czekaliśmy na przyjazd Rudy’ego Goberta, ale ten się nie zjawił na placu. W obliczu jego absencji Jazz znów nie pozostawało nic innego jak nastrzelać więcej od rywala. W drugiej kwarcie siekali Bucks na kotlety zaliczając bodaj 13 czy 15 oczek przewagi. Wtedy jednak dwie trójki weszły gospodarzom, a gdy obrona tylko odrobinkę się rozluźniła, Giannis Antetokounmpo ciosem na brodę nie pozostawił wątpliwości: 50 punktów 14 zbiórek 6 asyst 17/31 z gry 13/19 rzutów wolnych oraz 3/8 zza łuku. Jak mu Wesley Matthews zaczął wtórować z lewego łuku, Utah stracili 42 punkty w 3. kwarcie i to oni musieli desperacko wynik gonić na ostatniej prostej.

Na pięć minut przed końcem doszli na remis i wtedy kolejną trójkę wbił Giannis wytrącając rywalom oręż z dłoni. Tego raport przedmeczowy nie uwzględniał. Mimo heroicznej walki do końcowych sekund Jazz nigdy już nie dogonili miejscowych. Całości dopełniły rzuty wolne, jak to zwykle bywa w wyrównanych końcówkach.

los angeles lakers 114 san antonio spurs 104

Spiczniały dziadzia LeBron (33 punkty 14 asyst 13/24 z gry) ofensywnie błyszczał od samego początku. Spurs wzruszali ramionami, mając świadomość pogarszającej się sytuacji w rankingach, walczyli o zwycięstwo. W pierwszej połowie ciągnęli na nieznacznym prowadzeniu m.in. dzięki wspaniałej dyspozycji LaMarcusa Aldridge’a (30 punktów 12/22 z gry). W drugiej nie dotrzymali kroku mocniejszym fizycznie i co tu wiele gadać: bardziej utalentowanym Lakers. Aldridge w trzeciej kwarcie kozaczył niesamowicie, ale w czwartej był już pozamiatany. Końcówka należała niepodzielnie do pary Davis + LeBron, wspieranych okazjonalnymi trafieniami “zadaniowców”. Po drugiej stronie wynik próbował trzymać DeMar DeRozan, ale dobrze wiecie co sądzę na temat jego izolacji.

Co mam więcej napisać? Ósme z rzędu zwycięstwo LAL, bilans wynoszący 15-2. Wiem, wiem, wciąż się złościcie i macie za złe, że o nich piszę. No to już przestaję.

oklahoma city thunder 100 golden state warriors 97

Nie tak to miało wyglądać, ale zwycięstwo jest zwycięstwo. Wynik końcowy nie oddaje walki, jaką musiała włożyć kadra OKC by wyjść na prostą w tym spotkaniu. Parę minut po piątej rano było piętnastoma dla Wojowników! No i co? Ostatnie sześć minut spotkania przyniosło gospodarzom zaledwie 3 punkty… Bohaterami panowie playmakerzy Dennis Schroder (22 punkty 5 asyst) oraz Chris Paul (20/7/5)  którego trafienie z dalekiego półdystansu wysforowało Thunder na długo oczekiwane prowadzenie. Mecz zakończyli serią 13:0. To ich pierwsze tegoroczne zwycięstwo wyjazdowe i teraz zastanowić się muszą dokładnie, o co w tym sezonie grają. Bo jak możecie przypuszczać, nie wyglądało to przekonująco. Jak sądzicie, wezmą tego CP3 jeszcze do ekipy walczącej o tytuł czy już skończy w dogorywającej Oklahomie?

Dobrego dnia wszystkim!

Ostatnie Wpisy

46 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Uważam, że występ Giannisa zasługuje na nagłówek. Rozumiem, że tam zawsze będzie lbj lub luka (zależy, który z nich grał w nocy) no ale bez przesady…

    (42)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe ja24

      co mecz double double, od początku sezonu, rekord należy do Billa Waltona (34), dzisiaj co nie trafił to sam dobijał, do tego 3 trójki, dobrze że próbuje. ale to blok Lopeza uchronił ich przed dogrywką

      (5)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Kroki Melo przy tym wsadzie.
    Tak czy inaczej dobrze widzieć go z powrotem na boisku skaczącego powyżej obręczy.

    (-5)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Embiid 0 pkt niezle jak na all stara.Pamięta ktoś ,który z graczy all star zanotował 0 pkt ? Bo ja szczerze nie .Lebron prawie gracz kompletny jedyna pięta achillesowa są jego rzuty wolne no ale cóż nie ma idealnych zawodników . Giannis super potwór bardzo go lubię ale trzeba być obiektywnym w nocy nie grał Rudy Gobert wiec miał trochę ułatwione zadanie .

    (25)
    • Array ( )

      Embiid i tak będzie się napinać za tydzień na Twitterze jaki to z niego dominator 🙂

      (7)
    • Array ( )

      Dla mnie Embiid to takie dziecko bez charakteru w za dużym ciele. Nie ma w sobie nic oprócz tego ze jest duży i chamski. Gasol wszedl mu do głowy niczym McGrzegorz Aldo.

      (19)
    • Array ( )

      Pamiętam taki występ Paula George’a w Pacers i Rudy’ego Gay’a w Memphis. Jednak biorąc pod uwagę charakterystykę graczy, Embiid jest tu największą niespodzianką, bo operuje blisko kosza, łapie mnóstwo fauli i nie ma wielu godnych przeciwników na swojej pozycji.

      (1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Niesamowicie patrzeć na takich Raptors, mistrzowska postawa aż bije od nich po oczach aczkolwiek w takim stylowy i eleganckim wydaniu, jak gdyby każdego przeciwnika bili z szacunkiem, ale życzyli mu pow. Wyglądają jako drużyna jak profesorowie basketu – opanowani, skuteczni, grający swoją grę. Wielkie brawa, trzymam za nich mocno kciuki!

    (19)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    LBJ moze byc MVP, moze miec bilans 15-2, moze byc statystycznie i technicznie genialny, ale ogladanie go jak gra dalej nie jest chociaz w polowie tak satysfakcjonujace jak ogladanie MJ-a czy Kobe.
    Perfekcyjny robot do koszykowki.
    Zero gracji.
    Zero finezji.

    (-8)
    • Array ( )

      Te argumenty są coraz śmieszniejsze, zaraz będziecie pisać że MJ lepszy bo LBJowi krzywo z oczu patrzy xd

      (8)
    • Array ( )

      Jest w tej gracji trochę racji.
      Ale, nie doceniać, nie zauważać Lebrona to grzech. Tu nie liczy się tylko to że gościu jest cyborgiem no27, ale jego mentality. Ze jemu się jeszcze chce [email protected]#$^ać całe wakacje walczyć, pomimo porażek. I to jest ta cecha którą podróż iż tych najwybitniejszych o tych super zdolnych. Pamiętacie jak Kyrie odchodził z Cavs? Też wiadro pomyj na LBJ-a. I gdzie jest teraz Kyrie? Jak to pielnie powiedzial jeden z wlascicieli KSW o UFC: w doopie.

      (17)
    • Array ( )

      @MJFan
      Ja sie absolutnie zgadzam z Tobą, że należy go doceniać i wiem że bez niego nie byłoby sukcesów moich ukochanych Lakers w tym roku. Facet robi grę całej drużynie, biega w obronie, nie waha się w ataku, jest graczem którego chciałbys mieć w kazdej swojej drużynie.
      I to wszystko powiedziawszy: rusza się jak pociąg, wielka świnia bez finezji i lekkości. Siła i masa. Rzut ma toporny.
      Nie umniejsza mu to jako koszykarzowi, doceniam talent i geniusz robotyczny, fanem być nie umiem.

      (9)
    • Array ( )

      Trudno aby branie piłki pod pachę i wbieganie pod kosz z wyciągniętą ręką do spychania rywali mogło się komuś podobać 🙂

      Niestety ale tak gra LeBron. Gdy ma przewagę fizyczną robi co chce. Ale jak już nie ma tej przewagi fizycznej to robią się ogromne problemy z grą patrz gra przeciwko Leonardowi 🙂
      Dziś po szalał sobie przeciwko Spurs którzy nie mają nikogo który fizycznie mógłby stanąć przeciwko LBJowi.
      Koszykówki w tym jednak niewiele.

      ALe hype na Lakers się zgadza i pieniążki płyną. Nic więcej się nie liczy.

      (-3)
    • Array ( )

      @No Tak Było

      Lebrona nie można nie doceniać, bo facet jest bez wątpienia w pierwszej trójce wszech czasów w NBA. Pierwsze miejsce jest oczywiście poza zasięgiem, ale LBJ na drugie lub trzecie jak najbardziej się nadaje. Fakt, finezji nie ma za grosz, ale za to ma wszystko inne co potrzeba.

      Ale warto jednak tym, którzy się zachwycają wydajnością i skutecznością Lebrona mimo upływu lat przypomnieć o tym, że MJ w wieku LBJ załatwiał sobie z Bykami piąte mistrzostwo, a za rok szóste. Grając wszystkie mecze po średnio prawie 39 minut w sezonie regularnym i prawie 42 minuty w playoffach.

      (3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    MY MELLO MY MAN

    cieszę się że coś sie zaczyna dziać. Wierze że Stotts to poukłada i jak tylko będą zdrowi wszyscy to mamy charakterną pierwszą piątkę, z niezłym atakiem i gabarytami:

    C Nurkic
    PF Collins
    SF Melo
    SG Mccollum
    PG Dame

    we will se

    (13)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Irving nie nadaje się na lidera, potrzebuje kogoś kto poprowadzi grę, Boston i Nets bez Kyriego grają o wiele lepiej.

    (12)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak sobie teraz zdałem sprawę, że jeśli GSW trafi się w draft 1 pick i wybiorą Wisemana (mówią, że gracz na miarę AD), w następnym sezonie będą nadal mieć Curry’ego, Klaya, Draymonda i DeAngelo to jest to team na mistrza ponownie. Coś jak Spurs wyłapująca Duncana z powodu kontuzji Robinsona sezon wcześniej (ze sprawnym Robinsonem nigdy by nie mieli jedynki w drafcie).

    (10)
    • Array ( )

      Niemożliwy scenariusz bo już kilka dni temu pisałem ze to spurs idą po nowego Timiego

      (2)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    szacun dla Toronto za obronę, sfrustrowali sixers przeokrutnie.

    i od razu dwa oczywiste powody, dla których philly nie zdobędzie misia.

    nie mają komu dać piłki w najważniejszych akcjach, najlepsze wybory czyli Harris i Embiid dzisiaj przykryte przez obronę.

    Embiid to dziecko, Gasol urządził się w jego głowie i ma niezłą uciechę. wszystkie 11 rzutów było bez sensu!?! z nieprzygotowanych, złych pozycji.

    (11)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Już wiadomo z czego mogła wynikać słaba dyspozycja Spurs.
    Dejounte i Demar na wylocie z Ostróg.

    W trakcie ceremonii retirement jersey Tony Parker wskazywal na Murraya, ze jest przyszloscia Spurs, a ten skulony pod kapturem mial mine jak kot sra*ący na pustyni – czułem ze cos jest nie tak. Podobny casus do Kawhi? Młodzi nie chcą nauk Popa?

    (3)
    • Array ( )

      Jak podobno Pop w kapturze Kukluxklanu lubi sobie przy ognisku potańczyć z kamratami.

      (4)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeśli muszę czekać latami na to, żeby mój komentarz się tu pojawił to nie będę więcej próbować, bo to bez sensu. A podobno duża ilość komentarzy pod wpisami jest zachęcająca dla sponsorów. Trochę to dziwne, że właścicielowni nie zechciało się zainwestować w te funkcjonalność.

    (1)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Dawno nie widziałem bardziej nie trafionego tytułu jak ten dzisiejszy.
    Wielki LeBron James? Wielki to był Giannis, który praktycznie w pojedynkę wygrał z Jazz.
    Fanbojostwo fanbojostwem, ale żeby tego nie zauważyć? Trochę słabo.

    (5)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Pustka bez GSW, bo niby jest ekipa o podobnej nazwie ale…żal mi powiem szczerze, nie wiem od lat kibicuję Jazz i GSW ale tutaj mi chodzi o piękno gry jaką pokazywali przez te siedem lat..hmmm szukam widowiska i dziś chyba tylko Dallas mi je gwarantuje, dobrze że jest Luka bo liga nie miała by artysty!

    (1)
  14. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Chudziskas23
    Odpowiedz

    San Antonio-Wielka druzyna z duzymi tradycjami,zaczeli sezon dobrze,ale im dalej w sezon tym gorzej. Martwi mni,ze liga sie zmienia i teraz kazdy zespol wie,ze trzeba nastrzelac trojek ile sie da,ale oni sprawiaja wrazenie,jaby ich to nie obchodzilo i niestety takie sa skutki. Caly czas graja to samo,to juz nie ci sami Spurs do ktorych kazdy z nas sie przyzwyczail. Derozan,same Iso gra,pol dystans,trojek bardzo malutko rzuca. Az sie zdziwilem,jak Lebron wbiegal pod kosz i kontakt z Demarem byl,to ten polecial w trybuny. Albo sie wezma w garsc,albo serio czy w trakcie okienka transferowego kogos sciagna,albo po sezonie,niech zaczna budowac zespol wokol 1-2 grajkow.
    Raptors-druzyna,ktora widac jak na dloni,co znaczy mentalnosc. Wygrali mistrzostwo i graja inaczej,to juz nie ci sami Raptors co w sezonie grali dobrze,a w play-off znosili jajo. Bardzo mi sie podoba ich obecna gra.
    Sixters-Mysle,ze szczyt swoich mozliwosci osiagneli w tamtym sezonie,bo grali w finalach konferencji. I to tyle,albo az tyle. Simmons bez rzutu,patrzy komu poac,wejdzie pod kosz i tyle,ale to nie zawodnik,tory widzi,ze jest malo czasu to poda komus kogo kryja zamiast samemu rzucac.
    Embiid,aurat nie lubie goscia bardzo za jego arogancje i pyszalkowatosc. Wielki jak szafa w mojej syialni,ale mentalnie to duze dziecko.
    Wejdzie pod kosz,kogos zablokuje,to gestykuluje i pokazuje,ze mnie nie pokonasz,a co bylo w finalach? placz duzego dziecka,rozumiem lzy radosci,ale bez przesady,ze po przegranym meczu. Gasol go zgasil i to doslownie. Na moje to Raptors-Buck final konferencji,no chyba,ze Indiana,ze zdrowym Wiktorkiem i paczka namiesza,tak samo Celtis z Howardem i Kemba. Czas pokaze. Sa jeszcze Heat,ktorzy fajnych ludzi z draftu maja i daja rade,chca wiele udowodnic i nie mozna ich skreslac.
    Dziwna sytuacja na Brooklynie,w tamtym sezonie bylem pod wrazeniem ich gry,ale jak Irving doszedl,to wiedzialem,ze nie bedzie rozowo. Irving chcial byc liderem,byl w Bostonie z fatalnym skutkiem. Tutaj to bedzie to samo. Dopiero w przyszlym sezonie Nets beda bardziej sie liczyc bo wroci Durant.
    On nie bedzie liderem,gra drugie skrzyce za Lebronem i tak bylo dobrze,on potrzebuje swojego Batmana bo jest Robinem.
    Bull-szkoda mi ich,bo to druzyna,ktora wszyscy kojarza z Michaelem Jordanem,a obecnie to parodia jakas jak Knicks,tylko mniejsza. Musi byc niezly smrod w szatni. Ciekawe jakie podejma dalej kroki.
    Pistons-Fajnie Andre wygladal jak Blake ie gral,mial wiecej punktow,zbiorek i sporo asyst,teraz jakby przy nim
    przygasl.
    Szkoda,ze Gobert nie gral bo moglo by sie to inaczej potoczyc,nie mniej jednak szacun dla Antka,chlop nie ma wielkiej skutecznosci w rzutach za 3,ale rzuca,stara sie i to sie ceni,w przeciwienstwie do Simmonsa,ktory tylko wjazdy pod kosz i tyle,a przeciez na filmikach wszystko trafial…pamietacie?
    Portland-sytuacja podobna troche do Sixters,szczyt mieli z Dubs w tamtym sezonie. Szkoda Nurkicia gdzies tam po drodze. Maja Whideside,ktory widac,ze jest leniem patentowanym,a mialybyc triple-double jak mowil. Ta druzyna raczej wiele nie osiagnie,miedzy innymi,ze nie moga sprowadzic topowego gracza za gruby hajs,bo Lilard i jego kontrakt,bardzo go lubie,ale zarobki to przesada. Dziwna sytuacja w tabeli,lekki szok i niedowierzanie. Dubs z najlepiej druzyny w histori staja sie najgorsza ligi(Knicks i tak nikt nie przebije). Powinni w drafcie wylosowac kogos dobrego,a ten odpuscic i w przyszlym ruszyc z kopyta.
    Admin ty Fnaboy-u. Tytul powinin brzemic “MISTRZOWIE ZWERYFIKOWALI EMBIIDA, STARY MELO POWRÓCIŁ, WIELKI GIANIS!
    Pozdrawiam. 😀

    (3)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Admin, ublirzanie typu o twojej starej chyba wykracza poza regulamin, jak ktos niepotrafi prowadzic dialogu to chyba powinienes cos z tym zrobic, rozumiem ze tu kazdy moze napisac co chce bo nie stoi twarza w twarz ale pan aninim to w pysk powinien dostac za ten tekst

    (-2)

Gwiazdy Basketu