fbpx

Mistrzowskie opanowanie ponad energią Raptors

7

toronto @ miami

Zgodnie z przypuszczeniami był to najbardziej zacięty mecz wczorajszej kolejki. W odwiedziny do obrońców tytułu przyjechała gorąca drużyna z Toronto. Zwycięscy w ostatnich pięciu meczach, niesieni dobrą postawą dwójki swoich liderów: SG DeMara DeRozana i rozgrywającego Kyle’a Lowry. Może napiszę inaczej, odkąd w zespole gości nie ma Rudy’ego Gaya, Raptors podają sobie piłkę 10 razy częściej i zyskują na tym wszyscy.

W pierwszej piątce Heat nieoczekiwanie na parkiet wybiegł Rashard Lewis. Imponuje mi sposób w jaki coach Spoelstra próbuje zaszczepić pewność siebie we wszystkich swoich podopiecznych. Za wyjątkiem Chrisa Andersena (tego gościa nie trzeba dodatkowo motywować) każdy zawodnik z 12-osobowej rotacji Heat występował już w tym sezonie w wyjściowym składzie.

Niestety Lewis złapał szybko trzy przewinienia i mówiąc szczerze o partnerze na skrzydle dla LeBrona, coraz wyraźniej zaznacza się przewaga talentu Michaela Beasleya nad reszta zmienników. Sztab trenerski z uwagi na koszykarskie IQ i dyspozycję strzelecką z rogów i tak postawi zapewne na “niedoszłego Francuza” (kto nas czyta regularnie ten wie) Shane’a Battiera, jednak B-Easy nie przestaje zadziwiać.

Wczoraj walczył jak lew na atakowanej tablicy, ponawiał własne próby dobitki, świetnie grał BEZ piłki (to rzadkość w jego wykonaniu) a także kilka razy wykonał swój firmowy manewr na lewą rękę.

Raptors chcą krwi!

Miami dominowało na samym początku spotkania, jednak płynna, zespołowa ofensywa gości szybko wyrównała spotkanie. No właśnie, Raptors imponują zespołowością i zbilansowaniem ataku. Jeżeli nie wyjdzie akcja dwójkowa lub strzelec ma problemy by uwolnić się po zasłonie, akcja szybko przenosi się na drugą stroną parkietu, a piłka ostatecznie znajduje w rękach zawodnika na dobrej pozycji rzutowej. Doprawdy imponujące zważywszy na poziom, jaki prezentowali jeszcze przed miesiącem.

Kyle Lowry nie czuje strachu, skupiony na odgrywaniu piłek potrafi z zimną krwią trafić za trzy. DeRozan (18 punktów przez dwie kwarty) to ich pierwsza opcja, seryjny strzelec, jeszcze nie poziom All-Star Game co pokazała wczorajsza druga połowa kiedy Heat “wyjęli mu piłkę z rąk”, ale bardzo zdolny slasher potrafiący grać na półdystansie, świetnie wymuszający przewinienia.

W trzeciej kwarcie, pomimo wyraźnie energiczniejszej obrony ze strony gospodarzy – Raptors grali swój najlepszy basket w tym sezonie. Lowry trafiał bądź dogrywał (14 punktów, 9 asyst) a długie ramiona i ostre łokcie Jonasa Valanciunasa (17 punktów) nie miały sobie równych pod obręczą.

Na dodatek Ray Allen nie trafiał (0/4 zza łuku), D-Wade wyglądał jakby nażarł się środków nasennych, a Mario Chalmers uszkodził nogę w pierwszej połowie.

CZYTAJ DALEJ >> 

1 2

Ostatnie Wpisy

7 comments

  1. Array ( )
    Zdjęcie profilowe karagunis
    Odpowiedz

    Gdyby niedoszły trade Lowry’ego do NYK wypalił to raptorsi mogli by myslec o tankowaniu a NYK o ratowaniu sezonu…

    (2)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    no właśnie B-easy udowadnia, że nr 2 draftu to nieprzypadek gośc 208 grajacy jak niski skrzydłowy z rzutem, sprawnoscia, ofensywna i łatwoscia rzutu co z nim sie stanie? Ja nigdy w niego nie watpiłem i ciesze sie z tego jak pomaga Heat. Zastanawiam sie tylko jak mu sie kontrakt skończy jak to wszystko ułożą. Bosh ma kontrakt 20 baniek to samo LJ i Wade. B-easy zasługuje na minimum 7-10 baniek. Wie ktoś jak Beasley ma skonstruowany kontrakt na ta chwile?

    (4)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe D.Roseeee
    Odpowiedz

    Przecież toronto wygrało heat ?! Przynajmniej taki jest wynik na gwiazdybasketu.
    Wiec po co są komentarze że nie wiele brakowało a Raptors wygrało by z Heat ?

    (-4)

Gwiazdy Basketu