centered image

Mogłem walnąć pakę nad Westbrookiem, ale nie doleciałem do kosza

21

– No co tam Panie Mrozik, jak idą poszukiwania? Kiedy zobaczymy kolejnego Polaka w NBA? Ale, ale, słyszę, że brat robi karierę za oceanem! Opowiesz?

„Hehe, no Paweł z Cal Poly przeniósł się do Mercer, też w I dywizji NCAA, ale konferencja lepsza. Jako coach odpowiada za to samo, co wcześniej: organizacja ataku, rekrutacja do zespołu i wyszkolenie indywidualne podkoszowych.”

– Czy to znaczy, że podsyłasz mu kandydatów do gry w NCAA?

„Pomagamy sobie, ale oficjalnie on nie może wchodzić w żadne struktury. Kiedy szukają zawodników podpowiadam mu jak kogoś „fajnego” zauważę. Generalnie oni mają określone zasady, określone terminy kiedy trenerzy czy skauci uczelniani mogą jeździć na mecze kandydatów do drużyny oraz się z nimi kontaktować. Jeśli gracz wstępnie spełnia ich oczekiwania zapraszają gościa na oficjalną wizytę. Zgodnie z przepisami NCAA, kandydat może odbyć 5 takich wizyt. W praktyce, nieoficjalnych wizyt jest mnóstwo. Te oficjalne wyglądają jak w filmie „He Got Game” ostre imprezy studenckie, dziewczyny, alkohol… chodzi o to by przekonać zawodnika. Pokazać mu jak fajnie się żyje na uczelnianym campusie.”

„Jeśli gracz się decyduje, następuje podpisanie tak zwanego National Letter of Intent, czyli deklaracja zostania studentem/ zawodnikiem konkretnej uczelni. Biznes jest ogromny, szkół jest masa, a każdy chce dla siebie najlepszych graczy. W rezultacie w NCAA jest wiele nieczystej gry. Wiele szkół jawnie płaci „pod stołem” trenerom, zawodnikom i ich rodzicom. Historia jak z filmu „Blue Chips” z młodym Shaqiem i Pennym Hardawayem. Raz na jakiś czas zdarzają się kontrowersje, kiedy FBI łapie trenerów na gorącym uczynku.”

„Paweł jest uczciwy więc jest mu trudniej. Musi wykazać się umiejętnościami a nie przekupstwem. Stosuje czyste metody rekrutacji. Uwielbiają go zwłaszcza federacje rosyjskie, finlandzkie czy łotewskie, bo daje szanse ich zawodnikom. Gorzej z Polską, ale zostawmy to może…”

– Poruszyłeś ciekawy wątek, chciałbym nawiązać do słów „jak kogoś fajnego zauważę”. Rozumiem, że oprócz prowadzenia projektu pod nazwą HoopLife pracujesz jako skaut koszykarski?

„Tak, działam w ramach litewskiej agencji Ube Talent.”

– No to od razu pytanie, na co zwracasz uwagę obserwując grupkę młodych graczy. Jak się wyłuskuje talenty?

„Na początek powiedzmy uczciwie. Aby reprezentować określony poziom w koszykówce, trzeba mieć odpowiednie parametry. By występować w pierwszej dywizji NCAA zawodnik musi mieć minimum dwa metry wzrostu by grać pod koszem. Drugą rzecz stanowi ogólna sprawność i dynamika. W Stanach obowiązuje zasada, grasz na pozycji, którą jesteś w stanie pokryć. Jeżeli jesteś power forward i masz 200 cm, ale nie jesteś w stanie przykryć atletycznego gracza o podobnych parametrach to czysto teoretycznie powinieneś zejść na small forward albo zostać centrem.”

„Reszta zależy od umiejętności i potencjału rozwoju. Na pewno w USA najtrudniej jest się przebić graczom obwodowym. W tym wypadku naprawdę trzeba prezentować umiejętności, które odróżniają zawodnika na tle bardzo licznej konkurencji. Koszykówka w dzisiejszych czasach to przede wszystkim motoryka. W Polsce mamy trudniej ponieważ mniej trenujemy za młodu, co sprawia, że jesteśmy do tyłu.”

„Zwróć uwagę na takiego na przykład Donte DiVincenzo, białego gracza, który w marcu wygrał swej drużynie finał NCAA. Niebywała motoryka. Z pewnością uprawianie wielu sportów za dzieciaka sprawia, że młody człowiek jest sprawniejszy. My także jako dzieci w latach 80/90 graliśmy na podwórku w co popadnie i dzięki temu byliśmy o wiele sprawniejsi niż dzisiejsze pokolenie…”

– No dobra Aleks, ale czy w takim razie chcesz mi powiedzieć, że ze stosunkowo niewielkiej grupy dzieciaków, jaką trenujesz na Akademii HoopLife wyrosną koszykarze na miarę NBA czy NCAA?

„Nie da się tak po prostu „wyszkolić” gracza NBA, bo taki potencjał rodzi się w Polsce raz na dekadę. Na szczęście USA to nie tylko koszykówka, nawet jeśli ktoś nie ma papierów do gry w Division 1 czy 2, może zamiast o stypendium sportowe ubiegać się o stypendium edukacyjne. W ramach HoopLife szkolimy zawodników o różnych parametrach i możliwościach. Niezbędnym wymogiem jest nauka i zaangażowanie w treningi. Nie musisz być koszykarzem. Jeśli masz dobre oceny i w miarę płynnie mówisz po angielsku, możemy pomóc Ci wyjechać do szkoły w Stanach.”

– Zostańmy może przy tej koszykarskiej wersji na wypadek gdyby czytał nas przyszły następca Marcina Gortata. Jak wygląda taki wyjazd od strony młodego gracza?

„Z reguły zwracają się do nas młodzi koszykarze albo ich rodzice. Mamy kontakt z ponad 200 szkołami w USA więc nawet zawodnikom o ograniczonym potencjale jesteśmy w stanie znaleźć korzystne warunki, nie tylko tym najlepszym. Jeszcze raz mówię: wyjazd do Stanów to przede wszystkim praktyczna edukacja. Jeśli nie zostaniesz zawodowym koszykarzem, skończysz szkołę, a tam system edukacji jest bardzo życiowy i praktyczny, teorie idą na bok. Znając ofertę 200 szkół łatwiej jest znaleźć pełne stypendium co wiąże się z zerowym czesnym i praktycznym brakiem kosztów jeśli chodzi o wyżywienie czy akademik. Znamy miejsca, trenerów, potrzeby, jesteśmy w stałym kontakcie.”

– Ilu ludzi rocznie wyjeżdża?

„Stricte koszykarsko? 10 Słowaków, 20 Litwinów, 25 Hiszpanów (a przecież mają genialne warunku i ligi młodzieżowe u siebie) i może 5 Polaków. Po raz kolejny, nie pytaj mnie dlaczego tak mało. Nie chcę się denerwować. Na pewno im starszy zawodnik z Polski tym mniej doświadczony i mniej ograny na tle światowej konkurencji. Powiem tyle: poziom lig młodzieżowych u nas i na Litwie to niebo a ziemia. Dlatego ja szukam graczy poniżej 15 czy 16 roku życia i wysyłam ich do USA, bo oni są jeszcze w wieku kluczowym dla ich rozwoju sportowego. Tylko, że dwa lata w szkole średniej to często za mało. Trenerzy szukają graczy na 3-4 lata high school.”

– Dlaczego tak mało?!

„Prosiłem Cię, hehe. Największy argument polskich trenerów by NIE jechać do USA to, że tak są słabi szkoleniowcy. Pozostawiam to bez komentarza. Stany są ogromne, we wszystkich topowych ośrodkach szkolnych są dobrzy trenerzy. Rzecz w tym, że naszych nie stać sportowo na powiedzmy, topową setkę szkół. Tam jest walka i rywalizacja. Jedziesz do słabszej szkoły to walcz aby dostać się do lepszej i „lepszego” trenera. Masz pełen dostęp do hali, wszystko w Twoich rękach. Jeśli biedni Afroamerykanie potrafią się wyrwać z getta i wylądować w Duke, to My Polacy też.”

– Brzmi poważnie. No dobra, jestem zainteresowany, hehe, jak Cię znajdę?

„Zapraszam na HoopLife Camp. W dziesięć dni zrobisz 60 godzin treningu czyli dobry miesiąc albo i dwa miesiące pracy w klubie. Trenera mamy najlepszego (Donnie Arey przyp. red.) prowadzi campy Stephena Curry. Za każdym przyjazdem mu dziękuję, nigdy mu się wystarczająco nie odpłacę. Gość kocha koszykówkę, po prostu.”

– Zapytam przewrotnie, czy organizowanie obozów koszykarskich to aż tak intratny biznes? Nie obraź się, masz nieprawdopodobną energię, zastanawiam się co Cię motywuje?

„Można trochę zarobić, ale w moim przypadku i tak wszytko idzie na organizację Akademii. Mam duszę społecznika, poświęcam się dla innych, inwestuję w młodzież… j0ak mówiłem, kocham koszykówkę, a od powrotu z USA w 2009 roku nie mogę się pogodzić z systemem, jaki mamy w kraju. Zwyczajnie szkoda mi tych dzieciaków.”

– No właśnie, opowiedz o swojej własnej karierze.

„Wyjechałem do fajnej szkoły Reserve Christian, gdzie grałem z zeszłorocznym graczem Tweety Carterem z Turowa. Później na dwa lata przeniosłem się do Community Christian w okolicach Atlanty. Przez dwa sezony 11 graczy poszło stamtąd do I Dywizji NCAA. Początkowo podpisałem kontrakt z Birmingham Southern (konferencja Big South), ale zanim tam dotarłem właściciel szkoły zrezygnował ze stypendiów i przeniósł szkołę do Dywizji III. Na szybko więc trafiłem do Youngstown State, czyli konferencji gdzie było Butler kierowane przez Brada Stevensa. To był zły wybór, niewiele znaczyłem w składzie.”

– No ale grałeś! Jakieś anegdotki przeciwko dzisiejszym graczom NBA?

„Rzuciłem 3 punkty przeciwko UCLA, gdzie występowali Russell Westbrook i Kevin Love. Zagrałem bodaj 8 minut. Mogłem walnąć pakę nad Westbrookiem, ale nie doleciałem do kosza, za daleko się wybiłem. Wtedy oczywiście nie wiedziałem, że Westbrook będzie takim kotem. Darren Collison był od niego o wiele lepszy.”

– Wow! Co było dalej?

„Po trzech latach studiów, z powodów rodzinnych musiałem wrócić do Polski. Trafiłem do klubów, gdzie nigdy nie płacili, a poziom treningów znacząco odbiegał poziomem od USA. Postanowiłem więc, że lepiej zrobię zostając „działaczem”. I tak oto walczę z systemem przez ostatnie 7 lat.”

– Czego Ci życzyć Aleks?

Nie mi. Życzmy naszej rodzimej koszykówce, trenerom, zawodnikom, aby mieli większe możliwości rozwoju. Więcej wzorców, z których mogą czerpać wiedzę i się rozwijać. Moim zdaniem jak wyjedzie do NCAA 50 zawodników a nawet 10 wróci i będzie szkolić młodzież to będzie to wielki sukces. Życzmy sobie, aby byli zawodnicy chętniej zostawali trenerami. Aby zawód trenera młodzieżowego był lepiej płatny. Aby zawód trenera w ogóle powrócił, bo aktualnie NIE istnieje. Trenerzy koszykówki są zmuszeni pracować dodatkowo.

SYLWETKA

  • nazwisko: Aleksander Mrozik
  • wzrost: 200 cm
  • rocznik: 1985
  • zawód: trener Akademii HoopLife, organizator HoopLife Camps, działacz sportowy

– Serio nazywasz siebie działaczem? Słowo „działacz” źle się w Polsce kojarzy…

Niech będzie, że pomagam graczom wyjechać na zachód albo znaleźć lepsze warunki w Polsce.

– A w wolnych chwilach?

W wolnych chwilach nagrywam rap, chcesz zobaczyć?

– No nie wiem… trochę się boję. Niech może ocenią czytelnicy…

/soundcloud.com/mrozik-miazga-prod-damian-def

No i jak Wam się podoba? Facet naprawdę żyje basketem! W imieniu Aleksa zapraszamy wszystkich chętnych na HoopLife Camps. Turnusy są trzy: w Krakowie, Toruniu i Lublinie. Szczegóły znajdziecie klikając w obrazek:

Ostatnie Wpisy

21 comments

    • Array ( )

      Ale facet pied&@*li!! Niby fajny wywiad, niby facet z misja ale to wszystko lipa. 2tys za camp! Niech jedzie do getta i niech tam zaproponuje swoje campy-srampy to dostanie w pape za wyludzanie kasy. Misje to on ma wyciagac kase od bialych bogatych. Nara gosciu. Nie zycze powodzenia..

      (-3)
    • Array ( )

      DO : Nickymouse
      Stary w dzisiejszych czasach 2 tysiące to nie aż tak wygórowana cena poza tym wlicz to ,że ten trener który przyjeżdża ze USA nie ma pieniążków w złotówkach a w dolarach i główna część z tych 2 tys pewnie idzie dla tego trenera ..

      (-1)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Powodzenia Panie Mrozik, może kiedyś uda się te &^$#@ #$&@#&$& leśne dziadki posłać na emeryturę i przyjdzie nowe!! Jeszcze raz powodzenia!

    (13)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajny artykuł, zagrać w poważnym meczu przeciwko zawodnikom NBA, marzenie.

    PS. Moglibyście zmienić te godziny meczów, zmiana czasu była dobre kilka tygodni temu, zaraz sezon się kończy…

    (20)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Pisałem o tym wielokrotnie. W Cebulandii mamy jednak defekt genetyczny wszyscy. Praca z młodzieżą leży na każdym polu OD LAT!!!
    . Koszykówkę czekają najchudsze lata, MG13 jest tu wyśmiewany, a jego nazwisko i sukcesy ciągnęły ten kram przez tyle lat, a i tak wszyscy narzekali, czemu nie wychodzimy z grupy na ME! Koszarek (też wyszydzany) i jego pokolenie się starzeje, a następców nie widać. Mamy jednego gracza, na powiedzmy światowym poziomie (Ponitka) i kilku na europejskim. Gdzie są chłopaki ze złotej kadry juniorów (Karnowski i plany o NBA)?
    Za 2 lata będziemy mieli graczy: NBA-0, Spain: 3-4, Turcja: 2-3, mniej istotne ligi- może 4. Z czym do ludzi ???
    Następne ME i oczekiwania sukcesów – pytanie, kto ma tam grać? Gwiazdy PLK, gdzie nawet w słabej Lidze Mistrzów dostają baty od europejskich średniaków? No bez jaj! Szykujcie się na regularne łomoty od każdego.
    Jeszcze będziecie tęsknić z Koszarkiem i ogólnie za ME, bo raczej nie przewiduję awansu tam za kilka lat. W PLK musi być 2 Polaków na boisku, super pomysł, ale zawodników nie przybywa, a Ci co są mają się jak pączki w maśle (poszukajcie ile zarabiają), bo TRZEBA GRAĆ POLAKAMI, więc kluby się biją o tę garstkę klepaczy na jakimś tam poziomie.

    Jaram się też hokejem – spadliśmy właśnie do światowej 3 ligi. W Polsce mamy 3 (słownie TRZY) ośrodki szkolenia młodzieży, które potrafią dostarczyć reprezentanta do kadry i mamy obecnie jednego gracza, który gra ogony w bardzo silnej lidze czeskiej (Aron Chmielewski) i on jest obecnie gwiazdą naszej repry. W innych ligach: W NHL -0, w KHL-0, w DEL1 – 0, w EBEL – 0, no i w tej czeskiej -1, tak wygląda. Nasza kolejna młoda gwiazda (Patryk Wronka) kisił się w EBEL jeden sezon i wraca z podkulonym ogonem do PLH i oczywiście z miejsca jest gwiazdą, objeżdża wszystkich jak tyczki. Tak wygląda poziom sportowy naszej ligi hokeja.
    PLH ustawiła limit na 6 obcokrajowców – co powoduje, że (analogicznie jak w PLK) polski hokeista jest na wagę złota, bo jest ich mało na poziomie. Po co mają gdzieś jechać i się uczyć czegoś, skoro tu są królewiczami??? W 4 top drużynach jest 90% reprezentacji, reszta musi szukać na stawach amatorów chyba do grania 🙁
    Potem się dziwimy, że spadamy do 3 ligi, a trener z Kanady nie dokonał cudu i nie nauczył chłopaków szybciej na łyżwach jeździć i wielkie oburzenie w TV, bo przecież mieli grać o awans …

    Piłka nożna niby super, narodowy sport no.1, stadiony, dziesiątki tysięcy dzieciaków chcą kopać. Zabierzmy z naszej kadry Lewego i co zostanie? Znowu mamy 2 graczy w Serie A, 2 (w polu) w Anglii, 0 w Hiszpani i kilku w Bundeslidze. Piłka mi wisi totalnie, ale przy tym zainteresowaniu (nie oszukujmy się, koszykówka i hokej są w Polsce są sportami numer 5 i 6, po nożnej, siatkówce, ręcznej i skokach) nasze wyniki są również tragiczne. Lewandowski ma 28 lat, a nikt inny nawet się nie zbliża do jego poziomu. ME na farcie nam wyszły, gdyby Milik nie wsadził tej bramki z Irlandią, to mogłoby być różnie – dobrze wiemy. Po losowaniu MŚ w Rosji otwarto szampany, potem ludzie zerknęli kto tam gra w Senegalu i Kolumbii i już się zrobiło średnio. Obstawiam 3 mecze i do domu i tyle będzie z tego pokolenia niestety.
    Tak to wygląda. Nie potrafimy nic wyszkolić w żadnej dziedzinie (oprócz skoków i siatkówki, które na świecie są sportami kompletnie nie istotnymi.
    Jak to ktoś doczytał do końca, to niech coś w tym temacie zrobi, zacznie działać lokalnie, nie wiem, coś musimy zmienić, jarać się NBA jest fajnie, ale najważniejszy jest lokalny sport. Nawet Czesi (gdzie koszykówka jest zupełnie marginalna) mają regularnie jakiegoś grajka w NBA !!! Jest ich przypominam 9 milionów.
    Szkoda gadać.
    Ludzie złoci, 36 milionów i taka lipa wszędzie. Dno i wodorosty. Ostatni mecz reprezentacji koszykarzy z rezerwami Litwy to pokazał, żaden trener z USA tego nie uzdrowi, jak nie będziemy szkolić i produkować wielu graczy na poziomie.

    (5)
    • Array ( )
      FootballScout 11 Maj, 2018 at 11:27

      Na temat piłki nożnej nie mogę się zgodzić.
      To akurat się trochę rozwija.
      W serie A w polu mamy Milika, Zielińskiego, Jaroszynskiego, Stepinskieho, Cionka, Salomona… wiec więcej.
      Od przyszłego sezonu dołącza jeszcze Dawidowicz, Murawski, Szymiński.
      Hiszpanie (licząc tych klubów z topu) nie lubią zawodników z zagranicy.
      Młodzieżowy futbol się naprawdę rozkręca. Chłopaki zagrają 1-2 sezony dobre w Ekstraklasie i wyjeżdżają i bardzo dobrze.

      (0)
    • Array ( )

      Do FootballScout w sprawie sukcesów polskich kopaczy- uważasz, że to dużo, biorąc pod uwagę popularność tej dyscypliny? PS masz rację z Serie A, ale Cionek to chyba naturalizowany czy się u nas nauczył kopać? Już nie będę Ci wyjeżdżał Argentyną, gdzie podobno Dybala nie jedzie na MŚ, bo nie pasuje do koncepcji, ale to pokazuje, ile drużyny z top-15 rankingu FIFA mają graczy do wyboru i ilu trzeba mieć, żeby być faktycznie kimś, a nie znaleźć się w rankingu na jakimś chorym miejscu, bo się nie grało meczy towarzyskich.
      Młodzieżowa piła się rozkręca ??? … aha, szczególnie rok temu na ME-21 czy co tam mieliśmy w Polsce. Też to słyszałem (znajomy się jara piłką i musiałem oglądać dużo spotkań) a były zapowiedzi huczne, co to oni tam nie ugrają i jako gospodarz powalczą o tytuł. Skończyło się jak zwykle, czyli bez zwycięstwa, jeden remis uratowany w końcówce. Najlepiej z Polaków prezentował się taki grający dla Szwecji. Gwiazdeczki z naszej ligi oprócz tony żelu na głowie i wytapetowanych lampucer „na Insta” nie pokazały absolutnie nic godnego uwagi.

      To jest właśnie problem. Statystycznie MUSIMY MIEĆ TALENTY DO KAŻDEJ DYSCYPLINY. Jeżeli na Łotwie (wielkość Warszawy z przyległościami) urodził się Porzingis, to w Polsce też musiał gdzieś urodzić się nie gorszy typ, jeżeli w małych Czechach znaleźli Satoranskiego (a nie są koszykarską nacją), to my musimy znaleźć takich 7 lub 10, a nie mamy żadnego podobnego grajka nawet na poziom Euroligii …
      Hokej to inna historia, bo mamy 23 kryte lodowiska w kraju, a w Szwajcarii 3000 (dla porównania) zatem statystycznie leżymy z tą dyscypliną i kwiczymy. Kiedyś się grało w hokeja na stawach, ale ocieplił się klimat więc zostały 4 ośrodki szkolenia w kraju i to jeszcze w małych mieścinach (np. Nowy Targ)

      Za to w koszu czy kopanej nie potrzeba żadnej nie wiadomo jakiej infrastruktury. Tylko trzeba pracować, mieć system, plan na lata i wbić go do łbów WSZYSTKIM TRENEROM I DZIAŁACZOM i konsekwentnie go realizować.
      Planowanie, konsekwencja, strategia, realizacja strategii, długofalowe działanie – jak będziesz starszy to zobaczysz, że dla Polaków to czarna magia. Każdy robi po swojemu i każdy najmądrzejszy, a potem lament, że Koszarek podał Finowi i przegrał mecz …
      Ok dość biadolenia, może jak kiedyś szkoleniem zajmą się tacy ludzie jak ten z USA to się coś zmieni, za 10 lat. Teraz mamy pompowanie balonów przed imprezami, potem zazwyczaj moralny kac i nic się nie zmienia …

      (1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Zrobmy ze musi byc 5 z polski na parkiecie dodatkowo na rezerwie jeden z kazdego kontynentu;)
    A tak serio sa jakies zakazy w nba? Wiecej nie chce mi sie komentowac…

    (0)

Gwiazdy Basketu