Must be the shoes: jak działają i skąd się wzięły kicksowe kontrakty NBA

27

Jeśli mam być szczery, nie chciałem iść na Maryland, nie chciałem zostać w domu. Wiele dzieciaków nie wybiera tej uczelni, bo nie chce grać w sprzęcie Under Armour. Producenci obuwia mają wielki wpływ na to, gdzie pójdą te dzieciaki. Nikt nie chce grać w UA, najlepsze dzieciaki wybierają Nike [Kevin Durant]

Cytowana wypowiedź Kevina Duranta odbiła się szerokim echem wśród fanów, ale przede wszystkim na rynku obuwniczym. Co do kwestii estetyki czy wygody moglibyśmy prowadzić długie dysputy nad wyższością jednych butów nad drugimi, ale spójrzcie jak wyglądała sprzedaż UA po wypowiedzi KD, udzielonej 28 sierpnia:

Szok, co? Czy Durant wypowiadałby się równie kategorycznie, gdyby przed kilkoma laty przyjął ofertę sponsorską Under Armour (a raczej gdyby Nike jej hojnie nie przebiło) tego już się nie dowiemy. Faktem jest jednak to, że słowa naszych koszykarskich idoli mają wielki wpływ na rzeczywistość. Potrafią skłonić lub zniechęcić nas do zakupu rozmaitych produktów, wpływają na nasze poczucie estetyki, a czasem nawet mogą złamać nam serce…

Unbreak my heart

Pewnego razu Kevin Garnett zapytał podczas meczu Joakima Noah, czy może pobawić się jego kiteczką, niczym włosami swojej kochanki. To rozzłościło Noaha, który był wtedy rookie. Nie ukrywał, że zawsze był fanem KG. Powiedział coś w stylu “Stary, daj spokój, miałem twój plakat nad łóżkiem, podziwiałem cię, a ty walisz takie teksty…” Kevin tylko prychnął z dezaprobatą i rzucił “[email protected]#dol się, Noah” Pomyślałem, że niezły z niego s%kinsyn, gość mówi, że go podziwia, a ten każe mu się chrzanić. To zmiażdżyło Joakima, kompletnie zbiło go z tropu [Paul Pierce]

Rzeczą, jaka nieodzownie kojarzy się nam z koszykarskimi idolami, są buty. W żadnej innej dyscyplinie nie istnieje tak rozpowszechniony kult obuwia, jak w koszykówce. Popularne “kicksy” urosły do miana magicznego artefaktu, który zapewni nam nadludzkie zdolności, niczym bohaterowi filmu “Like Mike” granego przez dziecięcego rapera Lil’ Bow Wow.

Must be the shoes!

“To na pewno przez buty!” Stwierdza Mars Blackmon (Spike Lee) w reklamie obuwia NIKE, dopytując Michaela Jordana o to, co czyni go najlepszym graczem na świecie.

Czy to samo powiedziałby Dee Brown, gdyby zapytać go jak udawało mu się wykonywać tak efektowne wsady? Myślę, że to pytanie retoryczne, skoro do historii przeszedł już jego występ na konkursie wsadów, przed którym ostentacyjnie napompował języki w swoich Reebokach. “Pump up, Air out!” Głosił wówczas popularny slogan, przy okazji dający kuksańca rywalom z NIKE.

Swój sprytny gest Dee Brown mógł podpatrzyć u innej sportowej legendy, piłkarskiej. Na mistrzostwach świata w 1970, Brazylijczyk Pele sprawił, że cały świat podziwiał jego korki marki Puma. Piłkarz wyszedł na środek boiska by zawiązać sznurowadła, a miliony ludzi przed telewizorami zwróciły uwagę na biały Formstrip, tak charakterystyczny dla firmy starszego z braci Dasslerów*.

Enter the Taylors

Kicksowe szaleństwo w koszykówce zaczęło się od Chucka Taylora, który doradził Converse jak poprawić ich but All-Star, za co oni umieścili jego nazwisko na cholewce. Dacie wiarę, że model ten ma już równe sto lat, gdyż zaprezentowano go w 1917? Od tamtej pory ani na chwilę nie wyszedł z mody, to prawdziwy ewenement.

Jerry West, Wilt Chamberlain, prezydent Kennedy, muzycy zespołu Ramones i niezliczone rzesze dzieciaków w rozmaitych subkulturach młodzieżowych. Czy jest ktoś, kto nie nosił tych butów przez ostatnie stulecie?

Conversy Taylora były pierwszymi sygnowanymi butami, ale jeszcze sporo fal oceanu zdążyło rozbić się o wschodnie i zachodnie wybrzeże, nim wykrystalizowały się reguły gry rządzące obecnie kicksowym biznesem. Czasy obuwniczej prosperity miały dopiero nadejść. Ważnym modelem były słynne Puma Clyde Walta Fraziera. Do 1973 roku żaden aktywny zawodnik nie miał kontraktu z firmą obuwniczą. On przetarł szlak.

Puma Clyde

Walt, który uchodził za ikonę stylu, zapoczątkował też uliczną modę na takie obuwie. Nie obyło się jednak bez pewnych tarć. Frazier, który niesamowicie dużą wagę przywiązywał do swego wyglądu, zobaczywszy pierwszy zaprezentowany mu model Puma, stwierdził:

Nie stać was na to, by zmusić mnie do noszenia tego g%wna.

Dopiero odchudzony model przypadł mu do gustu, a potem, za jego sprawą, opanował nowojorskie chodniki. Wśród topowych wówczas modeli znajdowały się też NIKE i nowojorskie PONY (Product Of New York). Co ciekawe, Sugar Ray Richardson, kolejna ikona stylu z NYC, był tak elektryzujący, że grał w obuwiu obu tych firm, z każdą mając osobny kontrakt, a PONY i NIKE się na to godziły.

/Sugar-Ray-Richardson/

Oczywiście, to wszystko działo się w czasach, kiedy Taylory już nie wystarczały profesjonalnym graczom. Kolejnym kamieniem milowym ze stajni Converse był model Weapon.

Michael Jordan na Igrzyskach Olimpijskich w L.A, 1984. Na jego nogach widzimy Converse Weapon, których cena detaliczna wynosiła wówczas 19.99$. Para, którą His Airness ma na sobie, została sprzedana 11.06.2017 na aukcji za 190 373 $. To ponad 85 tys. więcej niż finalna aukcyjna cena Jordanów XII ze słynnej Flu Game.

Converse szedł wówczas na całość. W butach tej firmy grała cała ligowa czołówka. Magic Johnson, Larry Bird, Bernard King, Kevin McHale, Mark Aguirre, Isiah Thomas, Julius Erving… Co ciekawe, ten ostatni, jeszcze w 2013 roku twierdził, że koncern wciąż wisi mu kasę za kontrakty sponsorskie. Na potrzeby promocji modelu Weapon powstała też nasza ulubiona reklama:

MJ to the rescue

Nike, by pozostać w grze, musiała ostro zaatakować. To właśnie wtedy, za sprawą Sonny’ego Vaccaro, firma postawiła na Michaela Jordana. Co ciekawe, Jordan uważał się wówczas za fana Adidasa i to z nimi chciał podpisać kontrakt. NIKE zaproponowała mu jednak przełomowy deal, obejmujący również udział w zyskach ze sprzedaży, co przekonało matkę zawodnika, a później i jego samego. Więcej o początkach Jordana w NIKE i mitycznych “zakazanych” jedynkach przeczytacie tu:

/pogromcy-mitow-michael-jordan/

Co ciekawe, Vaccaro, który kilka lat później przeszedł z NIKE do Adidasa, pozyskał dla nich… Kobe Bryanta. Trzeba mu oddać, że miał nosa do koszykarskich (i biznesowych) talentów. Kontrakt z Jordanem podpisano na 500 tysięcy $ (plus udział w zyskach). Wyniosło to kwoty z umów obuwniczych na zupełnie nowy poziom. Dwanaście lat później, z Kobe było podobnie. Przed nim żaden chłopak z liceum nie mógł liczyć na umowę z producentem butów opiewającą na milion zielonych rocznie.

Były to spore (nawet jak na sportowców) pieniądze, jednak wciąż nie dorównywały one kwotom z kontraktów. Przecież ledwie rok później inny zwerbowany w liceum koszykarz, 21-letni Kevin Garnett, podpisał z macierzystym klubem Timberwolves umowę na 126 milionów dolarów. Do dziś mówi się, że była to kropla która przelała czarę goryczy doprowadzając do lockoutu przed rozgrywkami 1998/99.

Koszykówka, Pepsi i Reebok

Znany z wielu złotych cytatów Shaq O’Neal lubił swego czasu mawiać:

Mam dość słuchania ciągle o kasie, kasie, kasie. Po prostu chcę grać w kosza, pić Pepsi i nosić Reeboki.

To oczywiście trzy jego główne źródła dochodów. W miarę rozwoju rynku kwoty na kontraktach wzrastały, w skrajnych przypadkach osiągając nawet miliard (!) dolarów, jak na dożywotnim dealu LeBrona Jamesa z Nike.

Dla większości graczy takie sumy nie są jednak osiągalne. Co nie znaczy, że nie jest to intratny i pożądany interes. Tegoroczna jedynka draftu, Markelle Fultz, podpisał już kontrakt z NIKE na sumę 1.5 miliona dolarów, ale nie myślcie, że to tylko przywilej wysokich picków. Każdy zawodnik może liczyć na kawałek tego tortu.

Każdy.

W NBA wszyscy, nawet ci bardzo młodzi zawodnicy mają kontrakty z firmami sportowymi. Nie musisz być gwiazdą, chodzi o to, że oni traktują to jak obowiązek, żeby zwerbować graczy, żeby powiększać bazę swoich reprezentantów. Koniec końców nie wiadomo czy gość wybrany z ostatnim numerem nie okaże się gwiazdą ligi. Bez względu na wszystko i tak każdy jest już członkiem elitarnego klubu graczy NBA, a to w USA wiele znaczy. Ja swój kontrakt z Nike podpisałem 11 października, a swój pierwszy mecz rozegrałem chyba 27. Tak to działa [Timofey Mozgov]

Podpisanie kontraktu na daną kwotę nie oznacza jednak, że zawodnik dostanie te pieniądze. To po prostu maksimum tego, co może zarobić. Jest pewna kwota, która wędruje do jego kieszeni za podpisanie umowy, ale poza tym wiele zależy od tego, jaką formę będzie prezentował.

Obecnie nie dostaję żadnych pieniędzy z tytułu mojej umowy z Nike. Owszem, są przewidziane w niej hojne bonusy za osiągnięcia indywidualne, znalezienie się w czołówce graczy w danym tygodniu, konkretną liczbę punktów, minut, zbiórek, bloków… w zasadzie za każdą pozytywną statystykę w box score [Mozgov]

Zupełnie inną bajką jest signature shoe, czyli dedykowany model obuwia dla konkretnego zawodnika. Zaledwie 17 ligowców może pochwalić się posiadaniem takowego. Jednym z nich jest Matthew Dellavedova, grający w butach PEAK. Mniejsze firmy często tym właśnie wabią zawodników. Szanse Matthew na własny model od NIKE czy Adidasa są mniej więcej takie, jak Twoje.

Zasadniczo, istnieją trzy typy umów z koncernami obuwniczymi:

*Signature shoe deal

Gracz otrzymuje własny model obuwia, nierzadko zrobiony wedle jego wytycznych. To najlepiej opłacana grupa przez topowych producentów, absolutnie największe nazwiska. Liczy się siła marketingowa danego zawodnika.

Umieszczenie na butach Kobe Bryanta nawiązań do kontuzji Achillesa było jego autorskim pomysłem. NIKE nie podobał się ten pomysł, gdyż podnosił koszty produkcji, ale Bryantowi się nie odmawia.

*Cash deal

Jak sama nazwa wskazuje, gracz otrzymuje pieniądze z tytułu reprezentowania danej marki. Są one obwarowane obostrzeniami, takimi jak te opisywane przez Mozgova. Zwykle częścią tej umowy jest również dostęp do sprzętu reprezentowanej firmy.

*Merchandise deal

Zawodnik z takim kontraktem ma dostęp do ubrań i obuwia dla siebie i swoich bliskich. Kwota, do której może dokonywać zamówień, zwykle ustalana jest na rok i odnawia się.

Alternatywa

Oto tegoroczni rookies, którzy już podpisali kontrakty obuwnicze:

Markelle Fultz: Nike
Lonzo Ball: Big Baller Brand
Josh Jackson: Under Armour
Jayson Tatum: Nike
De’Aaron Fox: Nike
Jonathan Isaac: Nike
Malik Monk: Nike

Pewnym ewenementem jest tutaj Lonzo Ball, reprezentujący własną markę. To swego rodzaju novum. Ceny jego modelu ZO2 wahają się od 495 do 695 $, czyli prawdziwy kosmos. W ostatnich dniach Big Baller Brand wypuściła również model dla jego brata, LaMelo (ceny w przedziale 395-595 $).

Co ciekawe, pojawiły się obawy, że tego typu polityka rodzinnej firmy wobec LaMelo może wpłynąć na jego przyszły status sportowca akademickiego i wykluczyć go z gry w NCAA, jednak ojciec młodego zawodnika stwierdził:

Będziemy się tym martwić, jeśli do tego dojdzie. Ostatecznie, nawet jeśli nie będzie mógł grać, to przecież nie przestanie trenować i się rozwijać [LaVar]

No i na koszykówce zarabiać mógłby dopiero w NBA, a na butach może tłuc kasę już teraz. A Wy? Jesteście Team Swoosh czy może Trefoil? A może UA?

Osobom zainteresowanym tego typu tematyką rekomenduję również mój wpis o historii strojów NBA:

/krótka-rzecz-o-historii-strojów-NBA/

there’s only 1

[BLC]

*Adidas to firma założona przez Adolfa (zdrobniale “Adi”) Dasslera. Jego brat, Rudolf stworzył Pumę. Wspomniane w tekście logo “Formstrip”, widoczne na butach Pelego, często utożsamiane jest z łukiem bieżni. W rzeczywistości był to po prostu element konstrukcyjny, usztywniający cholewkę. Był on jednak tak charakterystyczny, że zaczęto traktować go jako logo. Podobna sytuacja występuje w obuwiu Asics.

A dla tych, którzy doczytali do końca mam promocję, trochę trzeba poklikać, ale warto, może znajdziecie coś dla siebie:

http://www.gwba.pl/square-sept

 

Ostatnie Wpisy

27 comments

  1. Array ( )
    Łukasz "Testoviron" Stanisławowski 5 Wrzesień, 2017 at 15:29
    Odpowiedz

    CZY JEST MOŻLIWOŚĆ ABY POLISH HAMMER WYDAŁ WŁASNĄ LINIE OBUWIA?BARDZO LUBIĘ RUMCAJSA I CHCIAŁBYM POCZUĆ SIĘ JAK ON.

    (32)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    REKLAMA Z LAMELO ROZBAWIŁA MNIE DO ŁEZ.KTO TO KUPI?BUTY SYGNOWANE NAZWISKIEM DZIECIAKA KTÓRY GRA SOBIE W KOSZA W SZKÓŁCE.ZAUWAŻYŁEM ŻE TYLKO MAGAZYN SLAM SIĘ NAD BALLAMI SPUSZCZA, RESZTA MA TO GDZIEŚ I TAK POWINNO BYĆ

    (24)
    • Array ( )
      Zdjęcie profilowe BLC

      @GO HA GO HA: kiedyś chodziłem na siłkę, gdzie można było wykupić wewnętrzne zajęcia z nordic walking. Czyli ludzie płacili za to, żeby pochodzić z kijkami po pokoju/sali. Dosłownie bulili hajs, żeby przez godzinę poudawać, że chodzą po parku, zamiast iść do parku. Chętnych nie brakowało. Zawsze znajdzie się ktoś, kto kupi produkt/usługę. A przy tej marży, którą ma BBB, to na każdej parze czy koszulce są mocno do przodu. A szum robi swoje, z analizy komentarzy widzę, że wiele osób popiera BBB chociażby z tego powodu, że są “black owned”. Niektórym to wystarczy.

      (19)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Przecież ten wykres to nie sprzedaż, tylko wartość akcji (sprzedaż butów była pewnie niezauważalna). Poza tym wykres sugestywnie pokazuje duży spadek, a było to tylko 60 centów spadku na niemal 17 $. Spójrz lepiej na wykresy giełdowych wycen innych firm. Takie wahanie to nie wahanie.

    (3)
    • Array ( )

      no ja też nie zrozumiałem jak to się ma do całości… ale sam cytat ciekawy 😛

      (10)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Nike są od lat najlepiej rozreklamowane, Jordan = SWAG, Adidas po latach produkcji topornych butów na chwilę obecną robi najbardziej zaawansowane technicznie kicksy do basketu, a UA trafił się parę lat temu Curry jak ślepej kurze ziarnko i od tej pory w ogóle bierze udział w tym wyścigu 😉 tak w skrócie

    (8)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Od zawsze uwazam ze jordan nie bylby tak pamietany gdyby nie buty.

    Lebron dawno powinien wypuszczac reedycje swoich butow. I poszerzyc linie obuwia i ciuchow. Jordan na tym hajs trzepie.

    A lonzo ball? Ryzykuje duzo ale moze duzo wygrac. Pamietajmy ze jordany juz staja sie nudne. A dzieciaki wola nowych idoli niz starych. Kto bedzie za 10 lat pamietal o jordanie? Ja go lubie ale nie ogladalem. Myslicie ze 10 latki obecne beda sie jaraly? Watpie.

    (-7)
    • Array ( )

      Potwierdzam i to pieprzenie, napinka i obnoszenie się, jakim to on jest Celtem wielkim … grając większość czasu dla Minny…

      (16)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja byłem fanboyem nike. Do czasu. Jezeli w butach na hale nie mam bieżnika po 3 miesiącach grania na hali to cos nie gra, jeżeli lunar ubija mi sie po pol roku grania 1-2 tygodniu to coś nie gra i zaczynam czuć że ktoś mnie robi w balona. Kolejne moje buty nie będą mialy łyżwy. Z reszta technologicznie Adidas teraz chyba troszke do przodu dzięki boost.

    (4)
    • Array ( )

      Zgadzam się. …i komen tarzami wyżej również. Mam Adasie Lillarda i tak jak na obrazku wyglądają średnio jest to rewelacyjny but.
      Brakuje mi też Conversow jakas reedycja Wega ów, albo Reebok Iverson a, ale nie te co ostatnio było ich pełno chyba 2 i 3. Fajne były późniejsze modele. Mogła by się też pojawić Fila, Puma..

      (1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    K.Durant zbłaznił się taką opinią.Jego kolega z drużyny gra w UA.Ostatnio coraz częściej pie…li głupoty w wywiadach.Czy przez pierścień poczuł się nie wiadomo kim?

    (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Na wykresie jest wycena akcji UA. Może to mieć niewiele wspólnego ze sprzedażą. Poza tym to jest niewielki spadek -0,29%. Także nie przesadzałbym z tym WOW.

    (4)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Pln teraz to pojechałeś po bandzie – Jordan nie byłby pamiętany gdyby nie buty… no masakra, mówisz o najlepszym koszykarzu na świecie, którego kojarzą nawet ci którzy nie interesują się basketem, myślę że dzieciaki będą się jarać tym co nowe tylko dlatego, że jest nowe, ale Jordan raczej się nie znudzi tak jak jego buty, pozdrawiam

    (1)

Gwiazdy Basketu