Najwybitniejsza piątka w historii Los Angeles Lakers

63

Dziewiąty odcinek serii. Koniec pitu-pitu, dziś wybierzemy pięciu najlepszych, najwybitniejszych graczy w dziejach słynnego na cały świat Los Angeles Lakers. Kto nie widział poprzednich wpisów niniejszego cyklu, zapraszam TUTAJ

Siedemdziesiąt sezonów za pasem, zaczynali jako Minneapolis Lakers, stąd nazwa: w okolicach Minnesoty jezior nie brakuje, a po angielsku jezioro określa się słowem lake, rozumiecie.  Przenosiny do Los Angeles nastąpiły w 1960 roku i (geograficznie) w stanie niezmienionym organizacja trwa do dziś. Są drugim najbardziej utytułowanym klubem w historii NBA. Na koncie 16 tytułów mistrzowskich, 31 występów w finałach oraz 60 awansów do playoffs. Nieźle, co?

Całkowity bilans organizacji to 3261-2190, co przekłada się na 60% wygranych. W żółto fioletowych barwach na przestrzeni lat występowała masa wybitnych postaci i sam nie mam pojęcia co stanie się za chwilę. Z całą pewnością zwrócimy uwagę na zasługi zawodników konkretnie dla Lakers. Liderzy i pierwsze opcje będą przed genialnymi, ale jednak role-playerami, postaramy się wziąć pod uwagę siłę przyciągania „free agentów” oraz osobowość, na dalszy plan zejdą statuetki i numery osiągane indywidualnie. Jedźmy.

Point Guard: Magic Johnson (1979-1991, 1995-1996)

Chyba nie jesteście zdziwieni, co? Magic to legenda parkietów, człowiek o niespotykanej charyzmie i niezwykle barwnej, ciepłej osobowości. Jego uśmiech rozświetlał ciemność, gość rozdawał najefektowniejsze podania w dziejach. Oto rozgrywający o wzroście 206 centymetrów i potężnej ramie, występujący z powodzeniem na wszystkich pięciu pozycjach. Krótka anegdota: szósty mecz Finałów 1980 roku. Jako 20-letni rookie, Magic (w obliczu kontuzji Kareema) wyszedł na centrze, zanotował 42 punkty, 15 zbiórek, 7 asyst oraz zapewnił Lakers tytuł mistrzowski. Chcecie wiedzieć co powiedział w samolocie lecącym do Philly dzień wcześniej? „Spokojnie panowie, Magic jest z wami”. Reszta jest historią: 5 pierścieni, 3x MVP Finałów, 3x MVP sezonu, 12x All-Star, 10x All-NBA Teams.

Pozostali kandydaci: Jerry West (1960-1974) Derek Fisher (1996-2004, 2007-2012) Norm Nixon (1977-1983) Ron Harper (1999-2001)

Shooting Guard: Kobe Bryant (1996-2016)

Do ligi wchodził jako 18-letni „steal” draftu, w swych pierwszych playoffach przedwcześnie próbował brać na siebie odpowiedzialność: dwa razy nie dorzucił do obręczy, co kosztowało zespół sezon. Z roku na rok jego umiejętności szły w górę, wkrótce wygonił z pierwszej piątki Eddiego Jonesa, trochę na plecach Shaqa zdobył trzy pierścienie mistrzowskie, po drodze zostając najlepszym shooting guardem NBA. Na naszych oczach dojrzewał jako człowiek, gracz oraz lider. Po drodze skonfliktował, a następnie przepędził z miasta O’Neala, niszczył psychicznie kolegów, którzy nie dorównywali mu mocą charakteru, żądał transferu, ścierał z Philem Jacksonem, wreszcie jako alfa i omega Lakers z pomocą Pau Gasola i grupy weteranów, wywalczył dwa kolejne tytuły, które może dziś nazwać w pełni „swoimi” i zasłużonymi. Trudny człowiek, wybitny koszykarz.

Pozostali kandydaci: Gail Goodrich (1965-1968, 1970-1976) Byron Scott (1983-1993, 1996-1997) Michael Cooper (1978-1990) Eddie Jones (1994-1999)

Small Forward: Elgin Baylor (1958-1972)

Wybitny strzelec o wyżyłowanym ciele. Cała kariera w Lakers. Średnie: 27.4 punktów (najlepiej w historii klubu) oraz 13.5 zbiórek i 4.3 asyst. Osiem razy grał w Finałach, nigdy nie wywalczył pierścienia, ale i tak nie sposób równać się z jego numerami. Na przestrzeni 1960-1963 uzyskiwał 35, 38 i 34 punkty średnio w meczu. Nie było mnie jeszcze na świecie więc zdaję się na starszych od siebie, mówi dziennikarz San Fransisco Examiner:

Elgin nie skakał może tak wysoko jak Michael Jordan, ale miał największy wachlarz manewrów ze wszystkich. Rzucał z dowolnego kąta, nadawał piłce rotacje, kończył wszystko wokół obręczy. Miał niebywałą krzepę, tyłem do kosza potrafił przesunąć Billa Russella. Podawał przy tym jak Magic i dryblował jak najlepsi rozgrywający.

Pozostali kandydaci: Jamaal Wilkes (1977-1985) Rick Fox (1997-2004) Metta World Peace (2009-2013)

Power Forward: James Worthy (1982-1994)

Cichy z charakteru, w cieniu dwójki Magic / Kareem przez większość kariery, ale zdobyć 36 punktów 16 zbiórek i 10 asyst w siódmym meczu Finałów (1988 roku przeciwko Detroit)? To świadczy samo za siebie. Im wyższa stawka meczu, tym jaśniej błyszczał. Wiecie co jest jeszcze ważniejsze, choć został wybrany z pierwszym numerem draftu (1982) nie grymasił, nie narzekał tylko w roli rezerwowego pobierał lekcje od starszego i wciąż uznawanego weterana Jamaala Wilkesa. W trakcie całej przygody w LA, nazywany „Big Game James” uzyskiwał średnio 17.6 punktów 5.1 zbiórek oraz 3 asysty. To oczywiście nie wszystko, jego średnia skuteczność w playoffs wynosi 54% a to wciąż w dziesiątce najlepszych w historii!

Pozostali kandydaci: Pau Gasol (2007-2014) Lamar Odom (2004-2011) Vern Mikkelsen (1949-1959) AC Green (1985-1993, 1999-2000) Robert Horry (1996-2003)

Center: ?

Argumentuje Kuba Machowina:

KAJ, bo Shaq miał kilka dobrych lat, po czym się spasł i Kobe go wygonił. Wilt to był już trochę inny gracz w czasach Lakers, a Kareem miał po prostu wszystko: formę, długowieczność, rekordy, mistrzostwa i sky hook.

No dobra Kubuś, ale weź pod uwagę osobowość. Zobacz jak trudnym, niezrozumianym i nielubianym typem był KAJ, jakim magnesem na panie był Wilt albo jak free-agentów „uwodził” pełen humoru O’Neal. Zobacz jak wielką przewagę fizyczną obaj mieli nad Jabbarem. Jeden na jednego stawiam na Shaqa ponad Kareemem o każdej porze dnia i nocy. W pełni rozkwitu NIKT nie mógł się z nim równać i nie chodzi tylko o zwierzęcą siłę fizyczną:

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

63 comments

    • Array ( )

      No jak kolega ma 59 lat, to każdy na tym forum jest przy nim młody. Nie kwestionuję tego co pamiętasz, szanować możesz kogo chcesz. Wg mnie Shaq był najlepszym centrem w historii dyscypliny, co automatycznie czyni go najlepszym centrem Lakers. Nie było lepszego centra w historii niż Shaq w swoim prime. I nie rozpatruję tu ilości tytułów, lat grania dla Lakers, czy statystyk. Shaq w prime był nie do zatrzymania. Podobnie jak Jordan.

      (3)
    • Array ( )

      Zgadzam się. Dla niedowiarków niech sobie sprawdzą statystyki finałów shaqa w trylogii.
      Jego dominacja była wtedy na poziomie Jordana.

      (4)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Zawsze mnie śmieszy kiedy pojawia się słynne „Kobe zdobył 3 tytuły na plecach Shaqa”. Ciekawe czemu te zdanie nie pojawia się w przypadku Wade’a i LBJ, Klaya i Curry’ego czy każdej innej dwójki gwiazd w zespole zdobywającym mistrzostwo. Sprawa jest bardzo prosta, O’neal gó…by zdobył nie mając Kobe, Kobe gó..by zdobył nie majac Shaqa, to samo tyczy się każdej jednej jednostki. NIE DAŁO się samemu zdobyć mistrzostwa na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, trzeba było mieć pomagiera obok siebie. Miał go Michael, miał go Shaq, miał go Kobe, miał LBJ, miał Curry czy Durant. Dlatego proszę, skończcie z tymi plecami, bo to niesmaczne umniejszanie sukcesu Kobe.

    (135)
    • Array ( )

      94-Hakeem, 2003-Timmy, Da się? Da się. Żeby nie było nie umniejszam roli Bryanta, ale twój argument jest błędny, gdyż wyżej wymienni gracze praktycznie w pojedynkę pociągnęli wózek

      (-42)
    • Array ( )

      Ale podczas 3-peat LAL grało 2 z 5 najlepszych wtedy graczy w lidze (obok Duncana, Garnetta i Iversona). Nie porównujmy tego do tego co miał Hakeem w 94, Nowitzki w 2011, czy nawet od biedy Duncan w 2003.

      „trzeba było mieć pomagiera obok siebie” – tak, pomagiera, a nie 2 niemal największe gwiazdy w lidze (a sporo osób powie, że największe). W zasadzie to chyba tylko Miami z początku big trio i aktualnie GSW miało po 2 graczy z top5 aktualnych zawodników w lidze, nawet w Bullsach Jordana nikt poza nim nie łapał się do top5.

      (0)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Timmy w 2003 sam zdobył misia?!

    Uwielbiam typa, ale bez przesady.

    Parker, Ginobili, Kerr, Bowen, Horry, Robinson

    Gracze z mistrzowskim doświadczeniem, wyrachowaniem i cwaniactwem wsparci szaleństwem zaciągu francusko-argentyńskiego.

    Zresztą, Pop raczej manewru Phila 00-01 nigdy nie powtórzył. Miał supergwiazdę k skleił do niej superteam.

    (30)
  3. Array ( )
    What can i say 5 w plecy tylko lbj 9 Październik, 2017 at 16:29
    Odpowiedz

    Nick van exel obowiązkowo i brakuje mi Cedrika Ceballosa ale moze dlatego że ogladałem sporo jego meczy gdy grał te 3 sezony w lal

    (2)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Po publikacji składów all time Orlando i Miami stwierdziłem że Shaq też do Lakers się nie dostanie bo tam przecież Jabbar. I łapki w dół za to dostałem. A teraz to mnie możecie nazywać Nbadamus, tak, od Nostradamusa hahaha

    (17)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie rozumiem po co Wam mecze w tv skoro od jakiegoś czasu każdy mecz jest dostępny w 1080p z angielskim, dużo lepszym komentarzem. Polecam zapoznać się z hasłem „reddit nba streams”. Tam znajdziecie wszystko co trzeba w trakcie trwania meczu.

    (15)
    • Array ( )

      @Panth – bo niektorzy chca tresci legalnie? Na tej samej zasadzie – po co Nam sklepy z grami, skoro jest Zatoka.

      Stream to mimo wszystko tresc nielegalna, dopoki nie oplacasz season passa.

      (-4)
    • Array ( [0] => contributor )
      Zdjęcie profilowe szarygrey
      PATRON

      niektorzy musza w nocy spac zeby w dzien pracowac i moga tylko ogladac to co nagrali w nocy lub ewentualnie powtorke….z tego co sie orietuje pan wojtek wspominal cos ze chyba do 2020 maja umowe

      (0)
  6. Array ( )
    Zdjęcie profilowe BLC
    Odpowiedz

    Ja typowalem O’Neala. Jabbar bedzie tez w piatce Milwaukee a Shaq? Na Boston nie ma szans, w Cavs Big Z, za zaslugi. Moze w Phoenix sie zalapie;) #shaqsnub

    (7)
    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe admin

      Czułem że bedziesz tak mówił, bo jesteś zawodnikiem grającym silowo i stylem bliżej Ci do Shaqa niż kareema 🙂

      (10)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Z tymi paniami na magnes Wilta to bym nie brał na poważnie.Chwalić się kazdy może ile to nie miał dziewczyn.Ja osobiście wybrał bym Shaqa ponieważ poprostu z Jabbarem nie oglądałem żadnego meczu na żywo tylko pare ściągniętych w lipnej kopii.

    (-4)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Ten niby słaby fizycznie Kareem wielokrotnie pokonał silnego jak tur Wilta, dałby radę Shaqowi, tak jak Hakeem w 1995. Technika > siła.

    (17)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Ostatnio w TVP przed półfinałowym meczem Słoweńców było podobne zestawienie w postaci filmu i autorzy zastosowali ciekawy manewr i ich piątka wyglądała tak :
    Magic, West, Kobe, KAJ i Shaq 🙂

    Co Wy na to?

    (12)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Jestem za stawianiem Kareema w s5, ale nie zgodzę się z Kubą w kilku kwestiach. Powiedziałbym, że Shaq miał kilka wybitnych nie dobrych lat, a o cyferkach Shaqa z sezonu 1999-2000 Kareem mógłby akurat pomarzyć. Kareem nigdy nie osiągnął statystycznie takiego pułapu jak w tamtych okresie. Nie zgadzam się również z tym, że KAJ w czasach LAL miał wszystko, bo wszystkiego już nie miał zwłaszcza w kilku ostatnich sezonach. Owszem długowieczność Kareema była niebywała, grając rewelacyjnie w Lakers parę lat przed Magikiem oraz parę lat z nim w składzie. Ale nie przesadzałbym z tą formą, jak już wspomniałem zwłaszcza parę ostatnich sezonów, plus ostatni – 10,1ppg, 4,5 rpg.. Do tego przegrane finały do zera z Pistons w 1989..

    (3)
    • Array ( )

      @matbyd93: Kareem mógł pomarzyć o shaqa cyferkach? Chyba ich nie przejrzałeś za dokładnie. Tak samo z tym zarzutem o ostatnie sezony, w których shaq prezentował równie mało, 9 punktów 5 zb. jak tak patrzeć nic lepiej nie wygląda.

      (3)
    • Array ( )

      @mx mowimy tutaj o sezonach w barwach Lakers tych Panów, a chcę przypomnieć,że prime Shaqa właśnie byl w Lal wiec nie wiem dlaczego piszesz o jego cyferkach, nie z czasow LA jak porownujemy tu graczy z czasow Lakers 😉

      (0)
    • Array ( )

      A kto powiedział,że piszę o cyferkach nie z czasów Lakers? Twierdzenie „o cyferkach Shaqa z sezonu 1999-2000 Kareem mógłby akurat pomarzyć” jest nieprawdziwe i tak mówimy tu o jego grze w Lakers, gdzie Kareem przez pierwsze parę lat grał na podobnym poziomie, a już na pewno nie było tak że „mógł pomarzyć”. Podobnie było po drugiej stronie, Shaq odszedł z Lakers jak miał 32 lata, a Kareem w analogicznym momencie grał lepiej od niego. Tak samo jak przez wszystkie późniejsze lata (dla Shaqa już po LA) gdzie Shaq znacznie bardziej podupadł na grze.

      (0)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie żebym się jakoś specjalnie czepiał, ale Worthy jednak głównie grał na niskim skrzydle. Chociaż w dzisiejszych czasach byłaby to idealna 4.

    (10)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak się zastanawiałem kto na centrze będzie. Osobiście wolałem Shaqa, bo młody jestem, jak KAJ skończył karierę, mnie na świecie nie było 🙂

    (4)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Według mnie najlepsza piątka to :
    PG Magic Johnson
    SG Kobe Bryant
    SF James Worthy ( grał nominalnie na SF )
    PF Pau Gasol ( Baylor mógł mieć niesamowite i najlepsze statystyki, ale jednak głównie w grze i dojściu na szczyt liczy się wywalczony tytuł a Gasol zdobył dwa i miał ogromny wpływ na te osiągnięcia i statystyki tez niczego sobie )
    C KAJ ( idealne uzasadnienie w artykule )

    (-8)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Dla porównania: pomiędzy meczami na Eurobaskecie na TVP Sport pojawił się program, w którym wskazano najwybitniejszy skład LA Lakers oraz skład lat 90. W pierwszej piątce LA Lakers wskazano: Magic-West-Bryant-O’Neal-Jabbar. Mnie bardziej ciekawiła druga część programu. W składzie drużyny lat 90′ pojawili się:
    PG: Stockton-Payton
    SG: Jordan-Drexler-Miller
    SF: Pippen-Barklay
    PF: Malone-O’Neal
    C: Olajuwon-Robinson-Ewing
    Ja jednak wychowywałem się na koszykówce lat 2000 i przeciwko takiej drużynie wystawiłbym:
    PG :S. Nash/ J. Kidd/ C. Billups
    SG: K. Bryant/ D. Wade
    SF: L. James/ P. Pirce
    PF: T. Duncan/ K. Garnett/ D. Nowitzki
    C: S. O’Neal/ B. Wallace
    Przewaga mojej drużyny?? Chyba rzuty za 3. W drużynie z lat 90′ za 3 regularnie rzucał tylko Miller, u mnie jest natomiast kilku strzelców, jednak wydaje mi się, że wygrałaby drużyna z lat 90′. Co myślicie?? Do adminów – może na podstawie tego powstałby art.??

    (7)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Żeby Shaquille O’Neil nie był z żadnej najwybitniejszej piątce klubu, w tym zacnym cyklu, to jest skandal na miarę przemytu papierosów, przez naszego złotoustego komentatora piłki noznej. Apelują o korektę w składzie Orlando Magic. Usunięcie z niej konia i wstawienie Shaqa!!

    (10)
  16. Array ( )
    Zdjęcie profilowe szarygrey
    Odpowiedz

    Kolego Kamil…bullsi w 1996 mieli trzech z pierwszej piątki obrońców. ..mieli najlepszego 6 gracza i najlepszego w trojkach. ..możesz nie pamietac ale ja pamiętam doskonale bo oglądałem tamta drużynę

    (2)
    • Array ( )

      W tamtym czasie (1996) top5 graczy to byli Jordan, Olajuwon, Robinson, Malone i Shaq. Możesz czarować, ale Scottie, a tym bardziej Rodman nie mieli polotu do żadnego z tej piątki w tamtym czasie.

      (0)
  17. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe szarygrey
    PATRON
    Odpowiedz

    kamil…czyli wg ciebie to jordan sam wygral te 72 mecze???pippen nie byl top 5 ale byl w drugiej najlepszej piatce i to tylo dlatego ze gral z jordanem…zobacz jakie ststy mial kiedy nie bylo mj-a

    (0)
    • Array ( )

      Nigdzie tego nie napisałem. Po prostu Jordan miał świetny team, genialnego trenera ale nigdy nie miał sytuacji jak w LAL podczas 3peat gdzie grało niemal dwójka najlepszych graczy w tamtym czasie. A już na pewno top5.

      Jakbym miał to porównać do Bulls to tak jakby zamiast Rodmana grał w Bulls Olajuwon może Shaq.

      (0)